ziuta48
07.04.09, 18:42
szef klubu parlamentarnego PO, poseł Chlebowski twierdzi,
że:
"Prezydent przyniósł Polsce porażkę na szczycie NATO. Naraził na szwank polską
rację stanu, sabotując działania rządu zmierzające do zwiększenia roli i
pozycji Polski w Sojuszu."
Byłabym szalenie wdzięczna - by pan poseł powiedział konkretnie o jakie to
szkody chodzi.
Jakie to miały być konkretnie działania rządu, które miały podnieść rolę i
pozycję Polski w NATO range - zostały sabotowane?
Od kiedy to szantaże wobec kandydatury na szefa NATO - są metoda na
podniesienie prestiżu państwa i jego roli w Sojuszu Północnoatlantyckim?
Czy droga wiodąca od skandalu do skandalu w autopromowaniu się ministra
Sikorskiego jako jedynego słusznego kandydata na szefa NATO a w ostateczności
wiceszefa - jest słuszną droga promowania Polski w NATO?
Rozumiem rozgoryczenie ministra Sikorskiego, jego wybujałą megalomanię także,
ale nie akceptuję totalnej histerii niektórych ministrów i posłów Platformy
Obywatelskiej z tego powodu.
I chociaż obecny prezydent RP nie jest z mojej bajki, ma wiele za uszami, nie
umie współpracować z rządem w kwestii polityki zagranicznej Polski, to w tym
wypadku, na szczycie NATO postąpił słusznie.
Natomiast zabiegi szefa polskiej dyplomacji, by koniecznie zrealizować swoje
prywatne ambicje bycia sekretarzem generalnym Sojuszu - były od początku były
żenujące i skandaliczne.
Tak się w dyplomacji nie postępuje, minister Sikorski jest kompletnym
dyletantem w swojej profesji.
A na szefa NATO, czy innego wysoko postawionego urzędnika w kierownictwie
Sojuszu nie ma po prostu żadnych kwalifikacji.
Wmawianie opinii publicznej, że Polska coś na szczycie NATO straciła - jest
szczytem, ale hipokryzji posła Chlebowskiego i lansowaniem wierutnych kłamstw.