Dodaj do ulubionych

Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna

    • pogromca_kretynow .........dysinteligencja......... .. 12.08.09, 09:32
      • pogromca_kretynow cecha szczegolna wiekszosci piszacych na Forum 12.08.09, 09:33
        Gazety Wyborczej, szczegolnie dotyczy to tematu ekonommi i gospodarki
        • spokojny.zenek Re: cecha szczegolna wiekszosci piszacych na Foru 12.08.09, 09:35
          także prawa i jego stosowania
    • ludwikowiec 90% "dyslektyków" 12.08.09, 09:36
      ma załatwione zaświadczenia. Najłatwiej ukryć nieuctwo i lenistwo za jakimś
      papierkiem. Oczywiście zaraz będą tu pisać "doskonale zorientowani - wiedzący
      lepiej". Powiedz jednak szczerze, potencjalny dyslektyku, ile książek w tym
      roku przeczytałeś/aś?
      • trv Proszę bardzo 12.08.09, 10:29
        Ja Ci odpowiem jako dyslektyk oraz posiadacz dysortografii i dysgrafik: w tym
        roku tylko około 30 bo na więcej nie miałem czasu. Od czasu gdy pracuję zawodowo
        czytam tylko około od 50 do 80 książek rocznie, z czego większość w czasie
        urlopu. Przed czasami pracy zawodowej czytałem dwie lub trzy książki na tydzień.
        Mimo tego nadal popełniam błędy ortograficzne oraz piszę jak kura pazurem (a to
        ostatnie się pogłębia bo długopisu od kilku lat używam tylko do podpisywania się).
        • ludwikowiec Ale Ty potwierdzasz regułę;) 12.08.09, 11:15
          nie napisałem że żaden dyslektyk nie czyta. Tylko że przez tą zgraję leni i
          oszustów niestety również o Tobie ludzie wyrabiają sobie takie a nie inne zdanie.
          Co do pisania, Ja osobiście również piszę paskudnie - jedynie po rosyjsku dość
          ładnie ale to chyba specyfika ich pisma;)
          • morekac Re: Ale Ty potwierdzasz regułę;) 12.08.09, 11:19
            Akurat nie mam dysleksji, ma ją moja córka. Ale problem z
            zorganizowaniem zajęć terapeutycznych znam od podszewki.
            • ludwikowiec No widzisz, dbasz o to. 13.08.09, 00:30
              A pomyśl ilu ludzi taki papier po prostu kupuje:/
    • mozart Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 09:37
      Pisalem mature z takim zaswiadczeniem, co wcale mnie nie zwolnilo z pisania
      matury z polskiego. Nie widze powodu, zeby ktos mialby byc zwolniony z
      matematyki, jesli cierpi na dyskalkulie. Bo matematyka, to nie tylko wzory,
      lecz rozumienie tresci zadania.
      PS. Calki przyszloscia narodu...
    • mhm6 Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 09:43
      bo to jest jakiś humbug. Starczy ćwiczyć i można podołać temu problemowi...
      podobnie jak nagle popularnym "dysleksji" i dysgrafii".

      Do roboty, j*^#*ne nieroby, jak śpiewa poeta!
      • spokojny.zenek Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 09:46
        mhm6 napisała:


        > Do roboty, j*^#*ne nieroby, jak śpiewa poeta!

        A przynajmniej do czytania czegokolwiek zamiast ślęczenia przed komputerem.
    • tami_7 Osoby z "DYS" blokuja miejsca inteligentniejszym 12.08.09, 09:44
      od siebie osobom bez "dys" ale jednostronnie utalentowanym. Osoby
      z "dys" mają po prostu wyższą średnią!!! Geniusz matematyczny
      niespecjalnie lubiący przedmioty humanistyczne nie dostanie się na
      studia "Ścisłe" (za niska średnia). Geniusz "humanistyczny" nie
      dostanie sie na studia "humanistyczne" bo niepsecjalnie lubi
      przedmioty ścisłe. Zablokuja ich osoby z "dys" (z wyższą średnią z
      powodu ulgowego oceniania). I to jest najgoźniejsze!
      Dlatego dopuszczać ulgi na egzaminach, ale koniecznie wpisywać to na
      świadectwach!
    • charioteer1 Żenada 12.08.09, 09:49
      To wiceminister edukacji prof. Zbigniew Marciniak, matematyk, uznał, że tego badania robić nie trzeba. Dlaczego? – Dyskalkulia to humbug naukowy. Pojęcie "dyskalkulia" zrodziło się w latach 30. XX wieku – uzasadnia wiceminister. – Przypuszczano, że jest takie miejsce w mózgu, w którym koncentrują się zdolności matematyczne i jego uszkodzenie powoduje wrodzoną niemożność nauczenia się matematyki. Ta teoria nie została nigdy potwierdzona.
      http://www.rp.pl/artykul/347588.html

      Pan minister jako matematyk posiada wybitna znajomosc neurobiologii. Jako matematyk znakomicie tez orientuje sie, czym jest teoria w naukach empirycznych. Wie nawet, co warto badac, a czego badac nie warto.

      Taka wypowiedz w ustach profesora odpowiedzialnego za edukacje to wstyd. Czy nastepnym krokiem bedzie wyeliminowanie ze szkol biologii jako dyscypliny nienaukowej?
      • spokojny.zenek nieporozumienie 12.08.09, 09:54
        Trudno wymagać od ministra, żeby opierał się na nieudowodnionych hipotezach.
        Jeśli kiedyś istnienie tej przypadłości zostanie udowodnione, ministerstwo
        zapewne wnioski wyciągnie. Na razie nie bardzo może to zrobić.
        • charioteer1 Wstyd dla naukowca 12.08.09, 10:00
          Zenku drogi, jak to sie dzieje, ze ty rozrozniasz miedzy teoria a hipoteza, a
          pan minister od edukacji i profesor tego nie potrafi? Pan minister nie
          konsultowal swojej wypowiedzi z neurobiologami, psychologami ani pedagogami,
          poniewaz pan minister wie lepiej, co jest naukowe, a co nie jest. Pan minister
          jest z urzedu wszechwiedzacy i wie nie tylko, co zostalo udowodnione w naukach
          przyrodniczych, ale rowniez wie nawet, czego dowodzic nawet nie warto.
          • spokojny.zenek zaszczyt dla urzędnika 12.08.09, 10:09
            1. Słowo "teoria" ma - jak z pewnością wiesz - co najmniej dwa znaczenia. Po
            pierwsze, jest to ogół wiedzy z danej dziedziny ("teoria ewolucji", "teoria
            socjologiczna"), po drugie - właśnie hipoteza ("teoria naznaczania społecznego").
            2. Minister nie jest od dywagowania, lecz od podejmowania decyzji. Nie zmienia
            tego fakt, że "w cywilu" jest naukowcem. Jeżeli istnienie fenomenu zostanie
            kiedyś potwierdzone, jego następca będzie się musiał do tego jakoś
            ustosunkować. Na razie nie ma się do czego ustosunkowywać. Ministerstwo nie może
            i nie powinno zmieniać formuły matur na podstawie hipotez ani nacisków jakiegoś
            lobby.
            • charioteer1 Ignorancja profesora - wstyd, wstyd i juz 12.08.09, 10:19
              Na razie odsylam do wikipedii, zeby pokazac, ze dyskalkulia nie istnieje i nie
              ma swojego symbolu w miedzynarodowej klasyfikacji chorob:
              pl.wikipedia.org/wiki/Dyskalkulia
              Na szukanie wynikow najnowszych badan obrazowania mozgu nie mam w tej chwili
              czasu, ale przypuszczam, ze takie badania byly prowadzone, podobnie jak nad
              dysleksja. Pan minister mowi bzdury, powolujac sie na autorytet nauki. W
              przypadku urzednika odpowiedzialnego za edukacje dla mnie jest to skandal.

              Slowo teoria zostalo przez pana profesora uzyte niewlasciwie i nie ma tu nad
              czym dywagowac.

              Profesorem jest sie przez cale zycie, przynajmniej w Polsce. Pan profesor
              wypowiada sie na tematy nauki, wykazujac sie przy tym calkowita ignorancja.

              Matura mnie w tej dyskusji nie interesuje w ogole.
              • spokojny.zenek Re: Ignorancja profesora - wstyd, wstyd i juz 12.08.09, 10:24
                charioteer1 napisał:


                > Slowo teoria zostalo przez pana profesora uzyte niewlasciwie i nie ma tu nad
                > czym dywagowac.

                Skoro użył w jednym z istniejących znaczeń, nie było to niewłaściwe i nie ma nad
                czym dywagować.

                > Profesorem jest sie przez cale zycie, przynajmniej w Polsce.

                Ciekawe, czy zabrałaś głos, gdy niejakiego Mularczyka broniono przed
                postępowaniem dyscyplinarnym po haniebnym wybryku w TK argumentem, że "nie robił
                tego przecież jako adwokat".



              • neuroleptyk Re: Ignorancja profesora - wstyd, wstyd i juz 12.08.09, 10:53

                forum.gazeta.pl/forum/w,902,98904310,98906500,wiedza_ktorej_brak_.html
              • neuroleptyk Re: Ignorancja profesora - wstyd, wstyd i juz 12.08.09, 10:54
                BTW - Ignorancja profesora to fakt.
            • canisparvus Re: zaszczyt dla urzędnika 12.08.09, 15:06
              spokojny.zenek napisał:

              ...Ministerstwo nie może
              > i nie powinno zmieniać formuły matur na podstawie hipotez ani
              nacisków jakiegoś
              > lobby.

              Mam ochotę się założyć, że obowiązkowa matura z matematyki przetrwa
              dosyć krótko (2-3 lata?). Do szkół wyższych dotarł niż demograficzny
              i liczba studentów się zmniejszy. Jeśli licealiści będą musieli
              zdawać matematykę na maturze, liczba uprawnionych do studiowania
              zmniejszy się jeszcze bardziej, co może doprowadzić do upadku wiele
              uczelni, zwłaszcza prywatnych. A ich właściciele to klientela
              wyborcza Platformy.
    • quosoo Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 09:50
      monster1972 napisał:

      > szczeniaki nic nie czytają poza komiksami pełnymi "sło
      w"

      słów

      > wiec "troskliwe" mamusie: zamiast
      atwiać swoim leniwym dzieciom
      > lewe zaswiadczenia o róznych dys-
      zagońcie je do nauki (dzieci, a
      > nie zaswiadczenia) hehe

      więc
      załatwiać
      różnych
      zaświadczenia
    • mafufo Nowe europejskie porzekadło 12.08.09, 09:51
      "nieufny jak Polak" po raz kolejny znajduje potwierdzenie w rzecywistości.
    • maxnowak Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 10:05
      Nie chwal się, monster1972, liczbą przeczytanych książek. Tym bardziej, że
      liczba, którą podałeś nie robi żadnego wrażenia. Chyba coś ci wolno szło to
      czytanie. Jak nie masz pojęcia o czymś, to się lepiej nie wypowiadaj. I nie
      obrażaj ludzi, którzy mają pewne problemy. Pełno jest takich mądrali jak ty,
      którym się wydaje, że ich niewielkie doświadczenie życiowe jest wiele warte.
      Pisząc dyrdymały o "magicznej" dysleksji wystawiasz tylko sobie świadectwo
      własnego nieuctwa. Zachęcam cię do lektury, którą tak rzekomo lubisz, może cię
      to nauczy czegoś. Dla twojej informacji: Einstein i Churchill też byli
      dyslektykami. A tobie pewnie się wydaje, że jesteś od nich inteligentniejszy i
      pracowitszy, bo zawsze wiesz jak coś poprawnie napisać?
    • tami_7 Zamiast forować osoby z "dys" zreformujmy egzaminy 12.08.09, 10:05
      Niech 60-70 % sprawdza tylko wiedzę (nikomu nie sprawdza się
      pisowni, czy umiejętności związanych z dyskalkulią) a w 30-40% zadań
      (punktów) wszystkim sprawdza się wszystko! Nie będzie sztucznego
      naciągania "umiejętności" a każdy inteligentny (dys czy normalny)
      będzie miał możliwośc zdania egzaminy. Jednak wyniki będa zależne
      od "absolutnej wiedzy" (bez ułatwień). Nie mozna dyskryminować
      najzdolniejszych i nainteligentniejszych forując osoby z różnymi
      ułomnościami.
      • tami_7 Re: Zamiast forować osoby z "dys" zreformujmy egz 12.08.09, 11:20
        Czyżby nikt nie był za takim rozwiązaniem?
        • morekac Re: Zamiast forować osoby z "dys" zreformujmy egz 12.08.09, 11:26
          Ale jak chcesz sprawdzać testy z matematyki? Bo na końcu wychodzi
          konkretny wynik, który może być niezgodny z możliwymi
          odpowiedziami...
          • tami_7 Re: Zamiast forować osoby z "dys" zreformujmy egz 12.08.09, 15:25
            Zadania się punktuje. Punkty dostaje sie za tok rozumowania i
            prawidłowośc zastosowanej metody, sam wynik to przeważnie 1 punkt a
            całe zadanie to czasami wiele punktów.
    • raj001 Trzeba byc konsekwentnym! 12.08.09, 10:11
      W sprawie tych wszystkich dys... nie mam zdania, czy je uznawac czy nie, ale
      tak czy owak MEN powinien zachowywac sie w tej sprawie spojnie i
      konsekwentnie. Skoro uznaja dysleksje, dysortografie itd., to dyskalkulie tez!
      A jezeli dyskalkulii nie, to dysleksji i tych innych tez nie. A nie tu tak, a
      tam siak...
    • kroliklesny Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 10:16
      Mily "monster", wypowiadasz sie o sprawach o ktorych pojecia nie
      masz, co wynika z twojego postu. Problem jest jak najbardziej znany
      nauce i znany z moze nie codziennej, ale praktyki lekarskiej.
      Pacjent z tym zaburzeniem, dokladnie jak powiedziano w artykule
      mysli dobrze, ale mu reka napisze cos innego. I nie nalezy sie tu
      natrzasac, ale pomoc tym ludziom, chociazby przez zwiekszenie czasu
      na maturze w celu dokladnego sprawdzenia zadan. W innych
      cywilizowanych krajach przy takim zaburzeniu pacjent juz dorosly ma
      np. prawo do opoznionego skladania deklaracji podatkowych. Rozumiem,
      ze ty byles prymusem, nie miales takich zaburzen i waliles
      przykladnie kupke do nocniczka jako pierwszy!
      • joly.roger Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 13:02
        > Pacjent z tym zaburzeniem, dokladnie jak powiedziano w artykule
        > mysli dobrze, ale mu reka napisze cos innego.

        No to swoją drogą ja bym wolał żeby chirurgiem nie został. Bo co będzie jak mu
        ręka ze skalpelem poleci nie tam gdzie głowa pomyśli?
        Jeśli chciałeś bronić osób z dyscośtam, to słabo Ci wyszło.
        • kroliklesny Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 16:52
          Mysle, ze mylisz sie, bo nie przeczytales dobrze mojego postu, ani
          zapewne artykulu, albo ich nie zrozumiales (czyzbys byl dyslektykiem
          wlasnie?). W zaburzeniu "dyskalkulia" chodzi o niemoznosc napisania
          prawidlowo liczb albo niemoznosc przeprowadzenia operacji
          matematycznej- rozum rozumie, ale reka robi co innego. Praca ze
          skalpelem nie ma nic wspolnego z tym zaburzeniem, wiec nie trafiles
          z komentarzem.
    • trv Nie ma dyskalkulii są tylko źli nauczyciele. 12.08.09, 10:16
      Nie ma dyskalkulii są tylko źli nauczyciele. Matematyki można nauczyć każdego
      kto nadaje się do szkoły średniej ogólnokształcącej. Problem jest często złe
      nauczanie matematyki - czego jestem doskonałym przykładem. W szkole podstawowej
      nauczyciel matematyki nie spisał się dobrze ze swojego zadania a w efekcie czego
      cała klasa z podstawówki w szkołach średnich (różnych zresztą) miała problemy z
      matmą. Miedzy innymi ja jak trafiłem do szkoły średniej byłem bardzo do tyłu w
      porównaniu z uczniami z innych podstawówek. W szkole średniej taryfy ulgowej nie
      było i matmy tam też się nie nauczyłem. Efektem było ślizganie się z klasy do
      klasy na dwójach i trójach z przedmiotów ścisłych oraz matura z historii a w
      konsekwencji studia humanistyczne zamiast wymarzonej w dzieciństwie informatyki.
      Matematyki na studiach nauczyłem się sam, ale dużo dały mi wykłady i ćwiczenia z
      logiki matematycznej i logiki ogólnej na studiach oraz przede wszystkim ambitny,
      choć kontrowersyjny wykładowca, który potrafił uczyć.
    • koloratura1 Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 10:19
      "Szacuje się, że dyskalkulię ma ok. 1 proc. populacji." (cyt z artykułu)

      Jak znam życie, u nas by to było jakieś 55%.

      Podobnie, jak też znacząco przekraczamy średnią światową wszelkich uznanych dys-. (Ogólnie kilka procent, u nas, coś ze 20 - 30%)
      • tami_7 Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 10:32
        A jak ma być skoro te "uprawnienia " wydają panie, które skończyły
        prywatne pseudouczelnie a zaświadczenia chyba drogie nie są. Nikt
        ich nie kontroluje, to "twórczość" rośnie. Dokąd nie będzie
        możliwości weryfikacji tych "opinii" dotąd panie będa dobrze na tym
        zarabiały.
    • mundi8 Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 10:20
      Proponuję prof.Marciniakowi i pracownikom MEN gruntowne zapoznanie
      się z: 1) Klasyfikacja zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania w
      ICD-10 (badawcze kryteria diagnostyczne-F81.2 ,opisy kliniczne i
      wskazówki diagnostyczne-F81.2,oba dotyczą specyficznych zaburzeń
      umiejętności arytmetycznych, wydane przez WHO ),2)z DSM-IV-TR
      odnośnie zaburzeń rozwoju umięjętności arytmetycznych,wydane przez
      Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne.Oba podręczniki są dostępne
      w Polsce!!!
    • balt77 Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 10:21
      dokładnie, dyskalkulia to bzdura i tyle. inne różne dys to też humbug.
    • ofiara_przemian Zawód nauczyciela - selekcja negatywna 12.08.09, 10:30
      Nie wiem, jak to wygląda teraz, pamiętam, jak było 15 lat temu. Mam
      też porównanie ze szkołą niemiecką. W Polsce kiepsko opłacany
      nauczyciel przychodził na lekcję i "często-gęsto" już od progu
      wyżywał się na uczniach, którzy aniołkami nie byli, ale w porównaniu
      do dzisiejszej młodzieży z syndromem bachora (wyzywanie nauczycieli,
      zakładanie kosza na głowę nauczycielowi itp.) to spokojne dzieciaki,
      a nie bydło. Niejeden raz byłam zmuszona wysłuchiwać pretensji w
      stylu: "ja za mało zarabiam, żeby się z wami tak męczyć".
      Nauczyciele byli uważani za nieudaczników lub wyjątkowych
      pasjonatów, nic pomiędzy. Pamiętam tekst jednej z nauczycielek w
      liceum:"nie będę główną dziwką w tym burdelu". Chodziło o złe
      zachowanie klasy, a tekst padł na godzinie wychowawczej. Pamiętam
      też, że nauczycielom nie chciało się uczyć, ani słuchać tego, co
      mają do powiedzenia uczniowie. Lekcje w podstawówce to była strata
      czasu, bo potem w domu i tak trzeba się było uczyć samemu od nowa. W
      liceum nie dawali nam żadnego wsparcia, byle odwalić lekcję i iść do
      domu. Matematyczka była wredną suką, pławiła się w przepytywaniu
      najsłabszych uczniów, dręczeniu ich przy tablicy i ośmieszaniu wobec
      całej klasy, dwója była tylko tym gwoździem do trumienki. Nie dziwię
      się, że uczniowie próbują wszystkiego, żeby uniknąć represji i
      przejść cykl nauczania aż do uczelni, na której już zaczyna się inne
      życie. Mój obraz szkoły podstawowej i średniej to chamstwo
      wyzierające z pokoju nauczycielskiego, ta wyższość i pogardzanie, a
      nawet pomiatanie młodzieżą i ciągłe podkreślanie przez nauczycieli,
      że robią nam łaskę, że w ogóle nas uczą. To podobne podejście do
      zawodu, jak w przypadku lekarzy. Udawane poczucie misji,niemalże
      przekonanie o charytatywnym wydźwięku zawodu, podczas gdy praca w
      szkole czy szpitalu to usługa taka, jak każda inna, a klient
      zasługuje na szacunek, a nie ciągłe mieszanie z błotem.
      • angrusz1 Re: Zawód nauczyciela - selekcja negatywna 12.08.09, 12:23

        Do ofiary przemian :

        Masz sporo racji ale ...
        Ale nastąpiły pewne zmiany .
        Jest trudno zdobyć pracę , jakąkolwiek pracę ,więc praca jako
        nauczyciel stała się całkiem atrakcyjna i wiele osób chce ją mieć i
        utrzymać i stara się .

        Ci a w zasadzie te nauczycielki , które lubią się wyżywać
        pozostały . To chyba takie charaktery no i okres przekwitania robi
        swoje .

        Zachowanie uczniów zdecydowanie pogorszyło się a władze i szkolne i
        wyższe jakoś nie potrafią skutecznie zaradzić , bo wpadły w sidła "
        praw ucznia " .
        No i co można takiegu chuliganowi zrobić . Nauczyciel w klasie
        wpisuje uwagę a ten pokazuje mu gest Kozakiewicza .
        Dyrektor przypomina o ilości uczniów w klasie i np podziale na grupy
        i godzinach , czyli pracy w przyszłym roku .
        Jest niż demograficzny
        I niesie on ze soba mnóstwo patologii .
    • giewont Sytuacja z lat 60-70-80 różni się dramatycznie 12.08.09, 10:31
      od sytuacji z lat 90-00.
      Wtedy nie było tyle dys*, nie było tyle autyzmu, adhd i pokrewnych.
      Jak jeden na 1000 miał dys* albo adhd to go wyleczono (albo i nie) pasadolem.
      Od lat 90 jest zupełnie inaczej czego nie rozumie większość dyskutantów.
      Znacząco wzrosła ilość szczepień. Szczepienia jako efekt uboczny wywołują
      defekty w mózgu. U jednych wcale, u innych drobne (dys*), u innych średnie
      (adhd), u jeszcze innych ciężkie (autyzm).
      Dla porównania: jeszcze w latach 70 autyzm to był 1 przypadek / 10000 dzieci.
      Teraz 1 /100. Podobnie z innymi przypadłościami. Szacunkowo - co dziesiąte
      dziecko po szczepieniach będzie tak czy inaczej uszkodzone.
      To taka moja teoria na ten temat.




      • spokojny.zenek Re: Sytuacja z lat 60-70-80 różni się dramatyczni 12.08.09, 10:58
        giewont napisał:


        > To taka moja teoria na ten temat.

        Nie tylko twoja. Teraz czekamy na jakieś uzasadnienie.

    • tami_7 Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 10:36
      Tylko wpisywanie na świadectwo, że uczeń ma "dostosowane wymagania
      do swojego poziomu umysłowego' uchroni nas przed fałszywymi
      uprzywilejowanymi i uchroni tez osoby z prawdziwymi dysfunkacjami
      przed podejrzeniami ze strony otoczenia.
    • gandalph Generalnie uważam, że wszystkie "dys-" 12.08.09, 10:40
      to jeden wielki kant. Jeżeli ktoś ma dysleksję, to zadatków na geniusza u
      niego nie ma, ma ten osobnik problemy z tekstem pisanym, zatem do całego
      szeregu zawodów nie nadaje się.
      Gdyby to ode mnie zależało, to uwzględniałbym fakt "dys-" (oprócz
      "dyskalkulii") u danego osobnika tylko w tym przypadku, gdyby tenże osobnik co
      miesiąc dostarczałby zaświadczenie, że uczęszcza na zajęcia terapeutyczne,
      poza tym dostałby ode mnie zestaw lektur do przeczytania (w przypadku
      "dysortografii"), które miałby przeczytać (tak ok. 20 tomów rozmiarów "Ogniem
      i mieczem" w ciągu roku), oczywiście na świadectwie maturalnym byłaby
      odpowiednia adnotacja. Bez tych wymogów cała sprawa śmierdzi szwindlem.
      • tami_7 Re: Generalnie uważam, że wszystkie "dys-" 12.08.09, 11:00
        Znam dyslektyczkę, która nie tylko czyta "tony ksiązek" ale również
        pisze piękne teksty i naprawdę piękne wiersze. Jej średnia jest
        powyżej 5,0 ;) Ale z pewnością wielu zawodów wykonywac nie powinna i
        dlatego na świadectwie powinien byc wpis (dysleksja-
        dysortografia).Taki wpis nie umniejsza inteligencji danej osoby,
        tylko daje wyraźny sygnał do czego się nie nadaje.
      • morekac Re: Generalnie uważam, że wszystkie "dys-" 12.08.09, 11:15
        Osobnik z szeroko pojętą dysleksją może mieć problemy z czytelnym
        pisaniem lub ortografią, lub czytaniem, albo z kombinacją tych
        przypadłości. Może pisać świetne teksty - tyle ze z błędami
        ortograficznymi. A może tylko wolno i nieczytelnie pisać. Czyli nie
        jest tak, że musi mieć ogólnie problemy z tekstem pisanym.
        Mam pytanie: czy ty czytasz 20 tomów rozmiarów "Ogniem i Mieczem"?
        Bo tak jakoś dziwnie się składa, że statystyczny Polak czyta 1
        (słownie: jedną) książkę rocznie. Nikt nie bada poza tym, ile ludzie
        czytają w internecie...
        Poza tym jak chcesz to sprawdzić? Znajomością tekstu? Można kupić
        audiobooka...
        Co do zajęć terapeutycznych - może nie głupio byłoby je egzekwowac,
        gdyby szkoła zapewniła je bezpłatnie każdemu dziecku z problemami.
        Teraz jedne szkoły te zajęcia organizują, inne nie. Czasem nawet
        jak organizują, to nie dla wszystkich dzieci (np.tylko dla
        niektórych roczników, bo na więcej nie ma pieniędzy) - a poza tym są
        to często identyczne zajęcia dla dzieci mających różne problemy -
        gdy tymczasem jedno potrzebuje pracować przede wszystkim nad
        ortografią, a drugie nad czym innym. W niektórych szkołach zajęcia
        terapeutyczne nie są organizowane wogóle - trzeba jeżdzić do poradni
        (czasem dość daleko), które też często nie mają miejsc (a zwłaszcza
        jak się zgłosi do nich nie na samym początku roku szkolnego).
        Pozostaje terapia prywatna - ale ta kosztuje.
        Co do zadatków na geniusza... Andersen był dyslektykiem...
        • gandalph Re: Generalnie uważam, że wszystkie "dys-" 12.08.09, 11:33
          morekac napisała:

          > Osobnik z szeroko pojętą dysleksją może mieć problemy z czytelnym
          > pisaniem lub ortografią, lub czytaniem, albo z kombinacją tych
          > przypadłości. Może pisać świetne teksty - tyle ze z błędami
          > ortograficznymi. A może tylko wolno i nieczytelnie pisać. Czyli nie
          > jest tak, że musi mieć ogólnie problemy z tekstem pisanym.
          > Mam pytanie: czy ty czytasz 20 tomów rozmiarów "Ogniem i Mieczem"?

          Ja czytam, nawet więcej...


          > Bo tak jakoś dziwnie się składa, że statystyczny Polak czyta 1
          > (słownie: jedną) książkę rocznie. Nikt nie bada poza tym, ile ludzie
          > czytają w internecie...
          > Poza tym jak chcesz to sprawdzić? Znajomością tekstu? Można kupić
          > audiobooka...

          Są metody sprawdzenia...


          > Co do zajęć terapeutycznych - może nie głupio byłoby je egzekwowac,
          > gdyby szkoła zapewniła je bezpłatnie każdemu dziecku z problemami.
          > Teraz jedne szkoły te zajęcia organizują, inne nie. Czasem nawet
          > jak organizują, to nie dla wszystkich dzieci (np.tylko dla
          > niektórych roczników, bo na więcej nie ma pieniędzy) - a poza tym są
          > to często identyczne zajęcia dla dzieci mających różne problemy -
          > gdy tymczasem jedno potrzebuje pracować przede wszystkim nad
          > ortografią, a drugie nad czym innym.
          To zupełnie inna sprawa, ale praca nad sobą winna leżeć przede wszystkim w
          interesie samego osobnika. W innym przypadku zaświadczenie staje się lipą.

          W niektórych szkołach zajęcia
          > terapeutyczne nie są organizowane wogóle - trzeba jeżdzić do poradni
          > (czasem dość daleko), które też często nie mają miejsc (a zwłaszcza
          > jak się zgłosi do nich nie na samym początku roku szkolnego).
          > Pozostaje terapia prywatna - ale ta kosztuje.
          > Co do zadatków na geniusza... Andersen był dyslektykiem...

          Czy z tego ma wynikać, że każdy dyslektyk jest geniuszem?
          • morekac Re: Generalnie uważam, że wszystkie "dys-" 12.08.09, 12:01
            gandalph napisał:
            >Ja czytam, nawet więcej...

            ja też czytam więcej, ale nie uważam, że każdy musi.

            >Są metody sprawdzenia...

            Jakie metody sprawdzenia? Może podasz? Bo jakoś dziwnie nauczyciele
            stosują jakieś staroswieckie odpytywanie z treści, pisanie kartkówek
            czy metody znane od lat. Jakby były jakieś inne - pozwalające na
            całkowite wyeliminowanie różnych streszczeń czy skryptów, z
            pewnością by je stosowali. Zresztą czytanie nie polega na
            znajomości drugiego imienia każdego drugorzędnego bohatera
            literackiego... tak więc raczej nie możesz zabronić komuś słuchania
            audiobooka z "Ogniem i mieczem" zamiast przeczytania tego. I raczej
            nie jesteś w stanie sprawdzić, czy ktoś wysłuchał czy też przeczytał.

            To zupełnie inna sprawa, ale praca nad sobą winna leżeć przede
            wszystkim w
            > interesie samego osobnika. W innym przypadku zaświadczenie staje
            się lipą.
            >
            Ale skoro wymagałoby się zaświadczeń o prowadzonej terapii,
            należałoby zapewnić ją wszystkim potrzebującym za darmo, w ilości i
            czasie dającym jakikolwiek efekt. Póki co tak nie jest, więc
            wymagania o zaświadczeniach należy odłożyć ad calendas graecas.

            Co do zadatków na geniusza... Andersen był dyslektykiem...
            > Czy z tego ma wynikać, że każdy dyslektyk jest geniuszem?
            Nie, ale zaprzecza to twierdzeniu
            gandalph napisał:

            > to jeden wielki kant. Jeżeli ktoś ma dysleksję, to zadatków na
            geniusza u
            > niego nie ma
            Logika matematyczna się kłania...
            • gandalph Re: Generalnie uważam, że wszystkie "dys-" 12.08.09, 15:07
              morekac napisała:

              > gandalph napisał:
              > >Ja czytam, nawet więcej...
              >
              > ja też czytam więcej, ale nie uważam, że każdy musi.

              Oj musi, musi! Bo tylko w ten sposób można ograniczyć skutki dysortografii.
              Oczywiście, jeśli ten ktoś myśli o maturze.


              >
              > >Są metody sprawdzenia...
              >
              > Jakie metody sprawdzenia? Może podasz? Bo jakoś dziwnie nauczyciele
              > stosują jakieś staroswieckie odpytywanie z treści, pisanie kartkówek
              > czy metody znane od lat. Jakby były jakieś inne - pozwalające na
              > całkowite wyeliminowanie różnych streszczeń czy skryptów, z
              > pewnością by je stosowali. Zresztą czytanie nie polega na
              > znajomości drugiego imienia każdego drugorzędnego bohatera
              > literackiego... tak więc raczej nie możesz zabronić komuś słuchania
              > audiobooka z "Ogniem i mieczem" zamiast przeczytania tego.

              Zabronić nie. Ale jest albo-albo, albo czytasz, albo nie. W tym drugim przypadku
              nie zdajesz matury. Proste?
              A jak sprawdzić? Kazać pisać wypracowania na temat lektury. Przy okazji tępi się
              "dysortografię". Że nauczyciele tego nie robią, to inna sprawa. Dlatego należy
              również przyjrzeć się pracy nauczycieli.


              I raczej
              > nie jesteś w stanie sprawdzić, czy ktoś wysłuchał czy też przeczytał.
              >
              > To zupełnie inna sprawa, ale praca nad sobą winna leżeć przede
              > wszystkim w
              > > interesie samego osobnika. W innym przypadku zaświadczenie staje
              > się lipą.
              > >
              > Ale skoro wymagałoby się zaświadczeń o prowadzonej terapii,
              > należałoby zapewnić ją wszystkim potrzebującym za darmo, w ilości i
              > czasie dającym jakikolwiek efekt.

              Co to znaczy "zapewnić"? Chcesz zdać maturę, to sobie zorganizuj. Podobnie jak
              korepetycje.
              Krótko: uczeń tępy/dyslektyk/dys... - musi włożyć więcej pracy (własnej!)! Nic i
              nikt go z tego nie zwolni.


              Póki co tak nie jest, więc
              > wymagania o zaświadczeniach należy odłożyć ad calendas graecas.
              >

              Nie, nie wypada! Gdybym był w dalszym ciągu czynnym nauczycielem (od -nastu lat
              nie jestem), wymagałbym takich zaświadczeń. W przeciwnym razie "zimowanie" w tej
              samej klasie. Nikt nie jest w stanie wymusić na nauczycielu pozytywnej oceny
              końcowej! Owszem, jest możliwość egzaminu komisyjnego, ale... Egzaminowanego
              zawsze można "uwalić".

              > Co do zadatków na geniusza... Andersen był dyslektykiem...
              > > Czy z tego ma wynikać, że każdy dyslektyk jest geniuszem?
              > Nie, ale zaprzecza to twierdzeniu

              Jakiemu?
              Poza tym, czy każdy musi mieć maturę?

              > gandalph napisał:
              >
              > > to jeden wielki kant. Jeżeli ktoś ma dysleksję, to zadatków na
              > geniusza u
              > > niego nie ma
              > Logika matematyczna się kłania...
              Logika? Oczywiście. Jeśli ktoś w szkole ma kłopoty z matematyką, nie nadaje się
              do pewnych zawodów, np. prawnika, lekarza itp.
    • kotka222 Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 10:56
      Nie zgadzam się z większością wypowiedzi!Od dzieciństwa moją pasją
      było prawo,obecnie jestem prawnikiem z własną kancelarią(wiec chyba
      pewien poziom intelektualny wykazuję)lecz mimo najwiekszych starań
      całej rodziny,oraz sporej liczby nauczycieli a nawet wieloletnich
      korepetycji z matematyki liczyc prawidłowo nie potrafię.W życiu to
      trochę przeszkadza (częściej muszę używać kalkulatora )ale w pracy
      raczej nie,uchodzę za niezłego fachowca i wielu ludziom już
      pomogłam.Gdyby jednak za moich czasów przepustką do dalszej edukacji
      była matura z matematyki to z pewnością bym jej nie zdała!Nie mówimy
      o tym by ludzi z dyskalkulią przyjmować na politechnikę(tam niech
      sobie będzie egzamin z matematyki-tacy jak ja się tam z pewnością
      pchac nie będą)ale by im nie uniemożliwiać zdobycia wyższego
      wykształcenia!!!Bo naprawdę gorszym prawnikiem jest ten co nie czuje
      prawa tzn.recytuje przepis ale nie umie go zinterpretować,niż ten
      który w szkole nie umiał rozwiązać zadania o dwóch pociągach a
      liczby dziesiętne są dla niego postrachem!!!Tak jak moze być
      znakomitym inżynierem ktoś kto ma dysortografię tak moze też być
      znakomitym prawnikiem,dziennikarzem etc.ktoś kto ma dyskalkulię!!!A
      że nie wiemy jak ona powstaje?Cóż...genezy niektórych rodzajów
      padaczki też wciąż nie znamy...
      • gandalph Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 15:54
        Sorry, z całym szacunkiem, ale uważam, że jeśli ktoś ma w szkole kłopoty z
        matematyką (czytaj logiką) - nie mam na myśli tzw. rachunków, to na prawnika się
        nie nadaje. Na lekarza zresztą też!
    • soax_oi To, że nie opisano dokładnie podłoża... 12.08.09, 11:00
      zaburzenia nie uprawnia do ignorowania go. Istnieje wiele
      neurologicznych schorzeń, których neuroanatomiczne i
      neurofizjologiczne podłoże nie zostało dokładnie zbadane.
      Faktem jest, że istnieją testy badające zdolności do liczenia, które
      dość dobrze różnicują ludzi pod względem tej umiejętności i, co
      poniektórzy, nie mając upośledzonej zdolności wnioskowania, wypadają w
      nich zastanawiająco źle. Myślę, że gdyby np. osoby mające tego rodzaju
      kłopoty zdawały matematykę wyłącznie ustnie i mając dużo czasu,
      miałyby większe szanse na zaliczenie tego przemiotu. Problem ten ma
      bez porównania mniejszą skalę niż dysleksja i dys(orto)grafia. A
      akurat zaświadczenia pozwalające bezkarnie sadzić błąd na błędzie w
      wypracowaniach często rozdaje się na prawo i lewo - to jest problem.
    • elegia Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 11:01
      hmm, ja mialam i mam dyslekcje, nigdy nie przynosilam zaswiadczen do szkoly ale wiem jak trudno bylo mi napisac tekst nie popelniajac bledow, przyczym wcale nie takich oczywistych jak np. "gura"...tylko przestawianie liter lub "zmienianie" wyrazow.
      z powodu "pracy" mojego mozgu mialam problemy z matematyka ale bylam dobra w fizyce, pozniej czytalam, ze u takich ludzi jak ja to jest dosc normalne. wiec nie sadze, zeby wszelkie dys.. byly sciema, chodzi tylko o to, ze trzeba sobie wypracowac inny sposob uczenia co oczywiscie zajmuje czasami wiecej czasu.
      trzeba wylapywac w ludziach ich mocne strony a nie poglebiac te slabe!
      • gandalph Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 15:58

        elegia napisała:

        > hmm, ja mialam i mam dyslekcje, nigdy nie przynosilam zaswiadczen do szkoly ale
        > wiem jak trudno bylo mi napisac tekst nie popelniajac bledow, przyczym wcale n
        > ie takich oczywistych jak np. "gura"...tylko przestawianie liter lub "zmieniani
        > e" wyrazow.
        > z powodu "pracy" mojego mozgu mialam problemy z matematyka ale bylam dobra w fi
        > zyce,
        Przepraszam, ale nie wierzę! Sam skończyłem fizykę, uczyłem fizyki i wiem, że to
        jeden pies, tzn. dobry fizyk może być dobrym matematykiem, odwrotnie - nie
        zawsze, ale to już bajka z zupełnie innej półki. Tym niemniej te dwie dziedziny
        idą w parze. Jeśli ktoś jest dobry w jednym, to i w drugim.

        pozniej czytalam, ze u takich ludzi jak ja to jest dosc normalne. wiec ni
        > e sadze, zeby wszelkie dys.. byly sciema, chodzi tylko o to, ze trzeba sobie wy
        > pracowac inny sposob uczenia co oczywiscie zajmuje czasami wiecej czasu.
        > trzeba wylapywac w ludziach ich mocne strony a nie poglebiac te slabe!
    • yulek_cezar Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 11:02
      Dlaczego mamy takie same ułomne procedury w stosunku do zwolnień lekarskich z
      wuefu jak i zaświadczeń o brakach w umiejętnościach? Osoby które nie mogą
      chodzić na wf powinny przynosić zaświadczenia o uczestniczeniu w
      rehabilitacji, albo takowa powinna być im załatwiona w szkole - podobnie osoby
      z dysortografią, powinny przynosić zaświadczenie o uczestniczeniu w terapii.

      Teraz jest tak, że mamusia załatwia zaświadczenie, a synunio albo córunia jak
      miała wszystko w dupie tak ma.
      • gandalph Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 15:59
        yulek_cezar napisał:

        Dokładnie tak! Całkowicie zgadzam się!

        > Dlaczego mamy takie same ułomne procedury w stosunku do zwolnień lekarskich z
        > wuefu jak i zaświadczeń o brakach w umiejętnościach? Osoby które nie mogą
        > chodzić na wf powinny przynosić zaświadczenia o uczestniczeniu w
        > rehabilitacji, albo takowa powinna być im załatwiona w szkole - podobnie osoby
        > z dysortografią, powinny przynosić zaświadczenie o uczestniczeniu w terapii.
        >
        > Teraz jest tak, że mamusia załatwia zaświadczenie, a synunio albo córunia jak
        > miała wszystko w dupie tak ma.
    • poxipol1 Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 11:05
      denrwuje mnie juz marnowanie czasu na rozneo rodzaju dys-
      dlaczego zaden z szanownych dziennikarzy nigdy nie pokaze innego punktu
      widzenia tych zjawisk, dlaczego nie powie ze osoby ze stwierdzonymi
      zaburzeniami typu dys, powinny miec zakaz wykonywania okreslonych zawodow,
      potem takiemu osobnikowi z dyskalkulia zachce sie byc fizykiem atomowym i
      jeszcze Nobla dostanie za swoje rewolucyjne odkrycia,

      szanowan GW dlaczego nie pokazujecie w art tematow z roznych punktow widzenia

      ludzie z ulgowa matura NIE powinny miec taryfy ulgowej przez cale zycie,
      inaczej dojdziemy do sytuacji ze niepelnosprawny bez reki bedzie prowadzil
      lokomotywe, swad politycznej poprawnosci wobec roznych zaburzen szczegolnie
      tych psychicznych (dys-) doprowadzi kiedys do tragedii
      • neuroleptyk Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 11:11
        > denrwuje mnie juz marnowanie czasu na rozneo rodzaju dys-
        > dlaczego zaden z szanownych dziennikarzy nigdy nie pokaze innego
        punktu
        > widzenia tych zjawisk, dlaczego nie powie ze osoby ze stwierdzonymi
        > zaburzeniami typu dys, powinny miec zakaz wykonywania okreslonych
        zawodow,
        > potem takiemu osobnikowi z dyskalkulia zachce sie byc fizykiem
        atomowym i
        > jeszcze Nobla dostanie za swoje rewolucyjne odkrycia,
        >
        > szanowan GW dlaczego nie pokazujecie w art tematow z roznych
        punktow widzenia
        >
        > ludzie z ulgowa matura NIE powinny miec taryfy ulgowej przez cale
        zycie,
        > inaczej dojdziemy do sytuacji ze niepelnosprawny bez reki bedzie
        prowadzil
        > lokomotywe, swad politycznej poprawnosci wobec roznych zaburzen
        szczegolnie
        > tych psychicznych (dys-) doprowadzi kiedys do tragedii

        Brawo stygmatyzacja pełną parą. Gratulacje....ehhh
        • poxipol1 Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 11:28
          > Brawo stygmatyzacja pełną parą. Gratulacje....ehhh

          mysle ze w rzeczywisotsci nie jestes tak madry jak cytat w Twoim podpisie,
          uwazasz ze nie mam racji? skoro moje stwirdzenie nazywasz stygmatyzacja to
          proponuje abys od jutra przestal dostrzegac ludzi niepelnosprawnych na ulicach,
          po to tylko abys nie zostal posadzony o przykeljanie im etykietki
          niepelnosprawnego, a niech se sam wsiadzie do autobusu

          jakbys nie zauwazyl wiele zawodow wymaga przedstawiania kilku zaswiadczen
          lekarskich o braku zaburzen, przeciwskazan itd. mysle ze pojecie stygmatyzacji
          osob uposledzonych nie ma tu zadnego zwiazku, skoro juz od przedszkola dzieci
          wiedza ze slepy nie moze dostac prawa jazdy, faktycznie stygmatyzacja na calego,
          juhuuuu!

          czy dysfunckje typu dys- mozna okreslic mianem niezdolnosci do wykonywania
          okreslonego zawodu, oczywiscie ze tak
          • neuroleptyk Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 12:09
            > > Brawo stygmatyzacja pełną parą. Gratulacje....ehhh
            >
            > mysle ze w rzeczywisotsci nie jestes tak madry jak cytat w Twoim
            podpisie,
            > uwazasz ze nie mam racji?

            W stosunku do czego? Do mnie?

            skoro moje stwirdzenie nazywasz stygmatyzacja to
            > proponuje abys od jutra przestal dostrzegac ludzi
            niepelnosprawnych na ulicach,
            > po to tylko abys nie zostal posadzony o przykeljanie im etykietki
            > niepelnosprawnego, a niech se sam wsiadzie do autobusu

            Ale czemu nie rozróżniasz dostrzegania od zakazów?


            > jakbys nie zauwazyl wiele zawodow wymaga przedstawiania kilku
            zaswiadczen
            > lekarskich o braku zaburzen, przeciwskazan itd. mysle ze pojecie
            stygmatyzacji
            > osob uposledzonych nie ma tu zadnego zwiazku, skoro juz od
            przedszkola dzieci
            > wiedza ze slepy nie moze dostac prawa jazdy, faktycznie
            stygmatyzacja na calego
            > ,
            > juhuuuu!


            Niewielka wada wzroku nie wyklucza.
            Może ci z dyskalkulią powinni mieć analogiczną pomoc jak okulary np.
            arkusze kalkulacyjne. Czemu od razu skrajność?



            > czy dysfunckje typu dys- mozna okreslic mianem niezdolnosci do
            wykonywania
            > okreslonego zawodu, oczywiscie ze tak

            Chybna to twoj wymysł, bo nie wiesz, że piszesz o nomenklaturze
            medycznej.
            Dyspraksja, Dystonia, Dysfagia??
            Jestem ciekaw jakie to określone zawody kryją się za tymi
            terminami...
            • poxipol1 Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 14:23
              czy naprawde tak trudno wyobrazic sobie jakikolwiek zawod w ktorym posiadanie
              jakiegokolwiek uposledzenia powstrzymuje delikwenta od wykonania poprawnie
              swoich obowiazkow, przeciez nie mowimy tu o zawodach typu urzędnik, kazdy
              czlowiek musi byc swiadomy swoich ograniczen psychicznych i fizycznych i tak isc
              przez zycie aby wyorzystywac swoje mocne strony, tym czasem dys- stwierdza sie
              tylko na papierze i wiekszosc dzieki temu uzyskuje ulgowe traktowanie

              to tak jakby na 100m przez plotki z pelnosprawnymi scigali sie niepelnosprawni i
              temu niepelnosrpawnemu wreczac zloty medal mimo ze przybiegl ostatni

              kiedy nadejdzie czas na dys-inteligencje? dys-grzecznosc?, dys-uczciwosc?
              dys-punktulanosc?

              • neuroleptyk Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 16:15
                > czy naprawde tak trudno wyobrazic sobie jakikolwiek zawod w ktorym
                posiadanie
                > jakiegokolwiek uposledzenia powstrzymuje delikwenta od wykonania
                poprawnie
                > swoich obowiazkow, przeciez nie mowimy tu o zawodach typu
                urzędnik, kazdy
                > czlowiek musi byc swiadomy swoich ograniczen psychicznych i
                fizycznych i tak is
                > c
                > przez zycie aby wyorzystywac swoje mocne strony, tym czasem dys-
                stwierdza sie
                > tylko na papierze i wiekszosc dzieki temu uzyskuje ulgowe
                traktowanie

                Wydaje mi się, że ty boisz sie tego, że ci z dyskalkulią będa na
                pewno walić dzwiami i oknami w specjalizacje, które opierają się na
                matematyce, bo są dla ciebie zapewne idotami niświadomymi swoich
                słabości. Rachunki za prąd, wodę oraz gaz będa ci liczyć. Dlatego
                ten owczy pęd do zakazów.
                Atak padaczki za kółkiem jest niebezpieczny, bo jak się wydarzy, to
                niemal pewny wypadek. Wyniki można natomiast zawsze sprawdzić,
                ludzie z dyskalulą nie tracą świadomości ani nie mają totalne
                znisionej możliwości, żeby to porównywać ze ślepotą i prowadzeniem
                samochodu.

                > to tak jakby na 100m przez plotki z pelnosprawnymi scigali sie
                niepelnosprawni
                > i
                > temu niepelnosrpawnemu wreczac zloty medal mimo ze przybiegl
                ostatni

                Ale dlaczego mu zakazywać biec? Czy niepełnosprawny musi koniecznie
                być zawsze ostatni na 100m przez płotki?

                > kiedy nadejdzie czas na dys-inteligencje? dys-grzecznosc?, dys-
                uczciwosc?
                > dys-punktulanosc?

                Cóż jak znajdziesz zadanie które wykonują, lub moga wykonywać
                ludzie, a za które nie odpowiadają procesy biochmiczne w mózgu
                człowieka, to może będze sens odpowiadać na te pytania.

                • ar.co Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 16:30
                  Ci z dyskalkulią niekoniecznie muszą walić drzwiami i oknami na
                  specjalizacje opierające się na matematyce, ale dzięki "lewym"
                  zaświadczeniom mogą mieć większe szanse na uzyskanie lepszego wyniku
                  na maturze - i to wystarczy, żeby mieli większe szanse na dostanie
                  się na atrakcyjne kierunki studiów, gdzie matematyka może nie jest
                  najważniejsza, ale brana pod uwagę. Chyba, że na świadectwie
                  maturalnym będzie zaznaczone, że maturę zdawali w specjalnych
                  warunkach.
                  • neuroleptyk Re: Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna 12.08.09, 19:44
                    Myślę, że zignorowanie dyskalkulii może spowodować iż nią dotknięci
                    mogą nie mieć szansy na naukę na kierunkach, gdzie nie ma matematyki
                    i może przez to zmarnuje się wiele telentów.
                    Za duża dysproporcja jest widoczna w waszej argumentacji między
                    umiejętnościami matematycznymi i wszystkimi innymi. Takie coś ma
                    sens tylko tam, gdzie matematyka jest naprawdę istotna.
                    Możliwe jest oczywiście, że jakaś mała grupa maturzystów z
                    dyskalkulią wykorzysta ułatwienia, na takie studia, ale bardziej
                    prawdopodobne, że duża ich cześć nie będzie miała szansy w ogóle na
                    żadne studia wyższe, jeśli nie dostrzeże się ich zaburzenia. Może
                    rozwiązaniem jest zniesienie obowiązkowych egzaminów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka