filipinka.1
20.09.09, 23:20
Młody ( $,5 roku) od czwartku chodzi do przedszkola, czyli w sumie był dwa dni, w sobotę czuł się normalnie, miał apetyt, ale był bardzo rozdrażniony, wprost nie do wytrzymania!
Zasnął późno, po 22:00, o 24:00 zaczął się kręcić, miał lekki stan podgorączkowy, o 2:00 w nocy gorączka, chyba dość wysoka, ale nie zmierzyłam, bo siadł mi termometr! Zbiłam dość łatwo nurofenem, o 10:00 rano znowu gorączka, był bardzo słaby, spał, brak apetytu, znowu nurofen, po południu czuł się trochę lepiej, silniejszy, coś tam zjadł, choć nie wiele, potem temp.o 16:00, po południowej drzemce, juz mam termometr: 37,9 - nurofen i za 15 spokój.
Teraz spi, ma stan podgorączkowy 37,1, spodziewam się gorączki..
Ale problem w tym, że mały kilka wybroczyn na nóżkach, pojedyncze, fioletowe, przyznam że jestem spanikowana, rodzina mnie uspakaja, mówiąc, ze nic się nie dzieje, ale ja zastanawiam się nad wizytą na nocnym dyżurze, nie chce robić dziecku zamieszania, ale jeśli, to coś groźnego? Młody mówi że nic go nie boli, ma powiększony jeden migdał, główka bolała go tylko podczas gorączki, poza tym ok, bawi sie dopóki nie złapie go gorączka zachowuje się normalnie...
Już sama nie wiem czy czekać do rana czy jechać? Mąż uważa że powinniśmy czekać,
Jeśli ktoś jest jeszcze o tej porze na forum, ma jakieś doświadczenie w tej sprawie, to proszę o posta!
Pozdrawiam