wodi7
03.12.11, 17:17
Synek od 4 dni ma katar-furkocze mu gdzies gleboko w nosku,a 2-4 w nocy ma ataki kaszlu.Domyslam sie ze ten kaszelek to od tego splywajacego do gardla katarku.Ten katar jest dziwny,bo nic mu z noska nie cieknie tylko wszystko siedzi gdzies tam gleboko.
Kilka razy(zazwyczaj po karmieniu,lub placzu) udalo mi sie odciagnac Frida geste gluty(przewaznie przezroczyste,ale ostatnio byly zólte z niteczkami krwi),ale zazwyczaj nic nie da sie odciagnac,bo wszystko siedzi gdzies bardzo gleboko-takie moje wrazenie jakby byl zaflegmiony.
Po za tym nie ma temperatury,ma normalny apetyt ,nie jest marudny,kupy normalne,wymiotow brak.
Bylam u angielskiego lekarza ktory zalecil nawilzanie noska,duzo spacerow i nic poza tym.
Czy moge jeszce cos zrobic zeby ten katar nie zamienil sie w jakas powazniejsza infekcje?Czy mozna jakos rozpuscic ten katar zeby dalo sie go latwiej odciagnac?To chyba niedobrze jak mu tak zalega...
mam w domu inhalator,ale nie wiem czy moge go uzyc dla polrocznego maluszka.A jesli tak to z czego i ile razy dziennie robic inhalacje?
Przepraszam ze tyle pytan,ale nie mam doswiadczenia poniewaz to nasze pierwsze przeiebienie-synek jeszcze nigdy nie chorowal i nie bral zadnych leków.