trusia29
18.08.12, 15:18
Mój 2 -miesięczny synek ma guzka na węźle chłonnym pod lewą pachą, ok 11 mm. Pediatrzy oraz chirurdzy stwierdzili, ze jest to powikłanie po szczepieniu na gruźlicę, dokonane po urodzeniu. guzek nie ropieje, nie jest czerwony, skóra wygląda normalnie, ejst ruchomy w stosunku do skóry. I nie boli.
Mam problem polegający na tym, że chirurdzy natychmiast chcą wycinać ten guzek razem z węzłem (!). Twierdzi, ze takich przypadków mają w szpitalu wiele i po prostu rutynowo usuwają. Wiąże się to z kilkudniowym pobytem w szpitalu i operacją w narkozie. Pediatra kieruje nas jeszcze na konsultację do pulmunologa i raczej radzi obserwować. Przeczytałam ulotkę od leku na stronie producenta, kilka fachowych artykułów i wszędzie piszą, że zamiany poniżej 15mm i nie ropiejące nie wymagają leczenia a nawet jeśli są ropiejące to się je nacina a nie wycina. Jesteśmy z ojcem dziecka przeciwni zabiegowi, nie chcemy dziecka narażać ani na stres ani na niepotrzebne cierpienie. Chirurdzy (dwie panie, w tym jedna z tytułem profesora w szpitalu klinicznym) uważają, ze operacja jest niezbędna bo to i tak zropieje i tak a jak nie to najlepiej wyciąć profilaktycznie... Wydaje mi się to absurdalne, ale chciałabym poznać opinię Pani Ekspert.
Czy taka operacja jest konieczna? Czy jeżeli węzeł zropieje to będzie bolesny dla dziecka?
Czym grozi na przyszłość wycięcie węzła? Czy ma wpływ na odporność?
Będę wdzięczna za odpowiedź, jak również za wypowiedzi innych rodziców z podobnym doświadczeniem