skotek_78
20.02.14, 20:51
Błagam, pomóżcie. Moja 9 -cio miesięczna córeczka ma straszne problemy z jedzeniem. Urodziła się z bardzo niską wagą urodzeniową 2720 o czasie. Była karmiona piersią i sztucznie- cierpiała na straszne kolki do 9 t.ż. W końcu przeszłyśmy na Nan expert AR i problem ulewania i kolek się skończył. Kiedy miała 4,5 miesiąca po raz pierwszy przestała jeść. Próby karmienia i pojenia nie przyniosły skutku, wskutek czego wylądowała w szpitalu, gdzie stwierdzono zapalenia ucha i gardła. Od tego czasu rozpoczął się horror jedzeniowy. Po powrocie do domu, dziecko dawało się nakarmić tylko podczas snu. Na trzeźwo nie było takiej możliwości. Ale mała przybierała, więc dałam spokój. w wieku 6-ciu miesięcy po szczepieniu i równoczesnym wyżynaniu się zębów zachorowała na zapalenie oskrzeli. Znowu gorzej jadła, ale po chorobie apetyt nieco się polepszył, trochę też urozmaiciliśmy dietę, wobec czego zamiast mleka chętniej jadła dorosłe pokarmy. Lekarze mówili, aby dawać co chce jeść. W wieku 8 miesięcy dziecko przestało znowu jeść. ( w czasie od pierwszego pobytu w szpitalu do 8 miesiąca przybywała bardzo mało, bo ok. 25-30 dkg miesięcznie). Po 10 dniach bezustannej walki o każdą łyżeczkę i konsultacjach z kilkunastoma lekarzami- z trzech szpitali nas odesłano, bo przecież dziecko nie jest jeszcze odwodnione!- a to że spada z wagi z dnia na dzień jakoś nikogo poza mną nie martwiło, dostałyśmy się do kolejnego szpitala, gdzie zrobiono RTG płuc i wyszło odoskrzelowe zapalenie płuc. Dostałyśmy leczenie- antybiotyk, steryd, inhalacje i po 9 dniach wróciłyśmy do domu. Dziecko w szpitalu zaczęło jeść i przybierać- ani raz nie zakaszlała, nie było kataru i innych objawów. Badania na lamblie, rota inne pasożyty ujemne. Usg brzucha, nerek ok. Tylko Iga obniżone. Po zakończeniu leczenia na drugi dzień dziecko zupełnie się pochorowało- kaszel mokry, świszczący, katar- i oczywiście brak apetytu. Lekarka stwierdziła, że to dopiero "schodzi" to zapalenie. 10 dni leczenia w domu bactrimem i inhalacjami. Apetyt marny- lekarka stwierdziła, że idą kolejne zęby i doraźnie stosować coś przeciwbólowego, bo mała wieczorami dawała takie koncerrty jak przy kolce. W sumie już 2 tygodnie jest na przeciwbólowych- jak nie nurofen to viburkol, bo żadne żele nie pomagają. Jak przeciwbólowe zadziałały to coś zjadła, ale od dwóch dni zupełnie odmawia jedzenia- ani mleko, ani kaszki, nawet lubiane zupy wypluwa. Nie ma opcji nakarmienia. Siedząc z nami przy stole wyciąga rączki, ja słyszę jej burczenie w brzuszku, a jedzenia nie weźmie do buzi, a jeśli już, to wypluje, nie przełknie. Lekarka stwierdziła, że uszy i gardło czyste, że dziecko jest zdrowe, żeby ja przegłodzić, tylko jak, jak ona jest skłonna się zagłodzić- już spadła z wagi - przy przyjęciu do szpitala 30.01- waga 7180, przy wypise 7.02 7560, dziś- 7330. Co robić? Błagam o pomoc. P.S.- robiłam jej badania na krew utajoną- ujemne, na trawienie- też ok.