Dodaj do ulubionych

ratunku- katar - maluch nie da sobie dotknąć nosa!

12.12.07, 10:38
Panie doktorze, co robić?!
1,5 roczniak nie daje sobie dotknąć nosa. Nie mogę odciągnąć kataru
fridą, bo jest histeria. Sporadycznie tylko mogę coś psiknąć, ale
to z zaskoczenia; kropli wogóle nie mogę dać. Czy jest coś
doustnego, jakiś syropek, powstrzymujący katar?
Dodam, że mały ma katar już 3 miesiąc i bardzo kaszle. Pediatra
twierdzi, że trzeba odciągać na siłę, ale to jest niemożliwe, bo
mały tak się wije, że raz poszła mu krew z nosa. Nie mam siły...
Proszę o radę!
Obserwuj wątek
    • olimama Re: ratunku- katar - maluch nie da sobie dotknąć 12.12.07, 22:36
      jeszcze raz to samo pytanie
    • mikolaj_danko Re: ratunku- katar - maluch nie da sobie dotknąć 14.12.07, 20:04
      Inhalacji z soli fizjologicznej też nie da sobie zrobić? Katar jest jasny, przezroczysty? Dziecko nie jest alergikiem? Co dostaje na kaszel?
      • olimama krew w katarze 23.12.07, 00:10
        Panie Doktorze, dawałam syrop prawoślazowy, wit.C, inhalacje w nocy
        z inhalolu. To tyle, bo nosa nie można mu było dotknąć, tak
        histeryzował. Teraz nic mu nie daję. Ostatnio niestety pojawiła się
        krew w katarze, a nawet pociekła mu trochę z nosa po płaczu. Czasem
        synek mówi, że boli go nosek i wtedy nagle pojawia się więcej
        kataru. Cały czas też kaszle (z różnym nasileniem). Pediatra
        powtarzała dwukrotnie, żeby odciągać katar i psikać euphorbium. To
        jest niestety niemożliwe. Teraz już się dość niepokoję w związku z
        pojawieniem się krwi. Dodam, że katar trwa od połowy września, a
        alergikiem jest nasza starsza córeczka. Co robić? Czy np sinupret
        może pomóc?
        Dziękuję.
        • mat.an Re: krew w katarze 23.12.07, 21:32
          A może mały coś sobie do nosa wsadził, stąd wydzielina jak przy katarze i ból?
          Panie doktorze, czy jest to możliwe, że pediatra coś takiego przeoczył? Moja
          córka też nie pozwalała sobie noska ,,wygruchować", musieliśmy z mężem oboje ją
          mocno trzymać, a dziki ryk słyszeli wszyscy sąsiedzi. Katar u malucha to
          naprawdę paskudztwo.
          • verdana Re: krew w katarze 24.12.07, 12:30
            Wydaje mi się, ze o ile dziecko nie ma problemów z uszami, należy nos zostawić w
            spokoju. Błona śluzowa nosa jest delikatna - może krew to skaleczenie po próbach
            odciągania.
            Ostatecznie katar jest normalną sprawą od tysięcy lat, a gruszki wymyślono
            niedawno. Dla mnie, o ile dziecko się broni, należy odpuścić i tyle.
            Jakos wydaje mi sie, ze straty moralne dla dziecka są większe niż korzyści. Dla
            dziecka to wyjątkowo nieprzyjemne, dwoje dorosłych ludzi używajacych przemocy,
            aby dokonać nieprzyjemnego zabiegu - choroba zaczyna się kojarzyć dziecku z karą
            - ono nie rozumie, ze to dla jego dobra, raczej uznaje, ze zostaje karane, bo
            źle się czuje.
            Ja bym używała tylko w ostatecznej ostateczności. Z doświadczenia wiem, ze to
            nie skraca czasu trwanie choroby, a "ułatwienie" dziecku życia jest w kontekście
            jego ryku wątpliwe.
            • kasiak37 Re: krew w katarze 24.12.07, 14:31
              dokladnie Verdana a ja jeszcze dodam od siebie ze odciagajac katar na sile kiedy
              dziecko wierzga i placze nie ma sensu gdyz katar staje sie jeszcze wiekszy.
        • mikolaj_danko Re: krew w katarze 30.12.07, 19:33
          inhalolu bym nie polecał u maluszka - olejki eteryczne mogą podrażniać i wysuszać śluzówkę. Wystarczą ze zwykłej soli fizjologicznej. Próbowałaś dawać zyrtec lub clemastin?
          Co do ciała obcego w nosie pediatra może tego nie wykryć, gdyż dzieciaki potrafią sobie coś włożyć naprawdę głęboko. Przy takim przewlekłym katarze może warto pokazać się laryngologowi.
    • lusia_4 Re: ratunku- katar - maluch nie da sobie dotknąć 31.12.07, 00:12
      olimama napisała:
      > Dodam, że mały ma katar już 3 miesiąc i bardzo kaszle.
      U nas było podobnie córka miała katar od 15 września w różnych
      postaciach i kolorach i do tego kaszel rano i wieczorem (przeważnie
      zakończony wymiotami). Czasem męczyła się pół nocy. Wizyty u lekarza
      co 2 tyg. Zostałyśmy wysłane do alergologa, zafundowano nam leki na
      alergie (Zyrtec potem Claritine) oraz astmę (chociaż córka nigdy nie
      chorowała na oskrzela a ten kaszel to pierwszy kaszel w jej prawie
      czteroletnim życiu). Ciągle osłuchowo czysto. I nie wiem jeszcze jak
      by to długo trwało, gdyby w końcu na początku grudnia nie rozwinęło
      się zapalenie oskrzeli a potem płuc. Dwie dawki Summamedu, na
      szczęście wystarczyły i kaszel oraz katar minęły. Nasz koszmar na
      razie się skończył. Niestety nie wiem na jak długo, bo w styczniu
      wraca do przedszkola gdzie jest pełno takich zakatarzonych i
      kaszlących dzieci, które leczy się lekami na alergie.
      Przepraszam, że z mojego postu może przebijać gorycz ale moje
      dziecko męczyło się 2,5 miesiąca, żeby lekarka już po wszystkim
      skwitowała to w następujący sposób " leczyliśmy cię na alegie i
      astmę a ty poprostu miałaś infekcję i pomógł zwykły antybiotyk".

      Nie jestem lekarzem, ale w większości przypadków przewlekłych
      katarów (bynajmniej nie siennych) i przedłużającego się kaszlu nie
      wyleczy się lekami na alergię (tym tylko ewentualnie złagodzi objawy)
      lecz potrzebne są badania w kierunku np. mykoplazmy, RTG płuc. Lub
      poprostu przeleczenie antybiotykiem. (ponieważ większość lekarzy nie
      jest skłonna dawać skierowania na kosztowne badania nawet nic o nich
      nie mówi rodzicom, którzy gdyby wiedzieli to na własny koszt zrobili
      by badania - lepsze to niż wydawać pieniądze na niepotrzebne
      lekarstwa).
      Radzę jeszcze raz bez porozmawiać z lekarzem i poprosić o badania bo
      katar a szczególnie kaszel sam nie przejdzie. Szkoda dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka