ibacimy
04.02.08, 02:23
W połowie listopada 2006 przyjechaliśmy z trzyletnim synkiem do Północnej Irlandii i wtedy zaczęły się problemy z jego zdrowiem.Juz następnej nocy wymiotował.Przez kilka dni utrzymywała się chrypka,
wyraźne sińce pod oczami.Doszły do tego katar oraz kaszel.Tutejszy lekarz stwierdził,że syn jest zupełnie zdrowy i nie mam się czym przejmować , gdyż wiele osób przyjeżdzających tak przechodzi zmianę klimatu.Przez następne tygodnie podawałam po jednym rutinoskorbinie,tak na wszelki wypadek. Przez ten czas słychać było furczenie(między nosem a gardłem).Widzałam ,że syn nie był całkiem zdrowy.Za miesiąc historia się powtórzyła,wymioty w nocy ,potem rano i gorączka.Lekarz przepisał mu antybiotyk ,który nie poprawił stanu zdrowia.Zaczęłam leczyć domowymi sposobami,po kolejnych wizytach u lekarzy.Kiedy nasilało się furczenie zaczynały się wymioty rano albo wieczorem.Taka sytuacja trwała do marca 2007r ,kedy to dostał gorączki.Ponownie byłam u lekarza.I ponownie usłyszałam ,że jest dobrze, mam podawać nurofen przez czas trwania choroby.Podałam nurofen tylko dwa razy jak temperatura przekroczyła 38 stopni.Potem nastąpił spadek temperatury do 34 stopni.Syn przez cały czas bardzo się pocił ,był osłabiony bardzo zimny.Ponownie byłam u lekarza.I ponownie usłyszałam ,że jest wszystko dobrze z jego zdrowiem.Po kilku dniach zaniepokojona pojechałam na pogotowie ,ale i tam Pani Doktor powiedziała nurofen .I ponownie wróciłam do domowych metod(syropy,opukiwania pleców itp.)Jak tylko stan się poprawił polecieliśmy do Polski.Po wizycie u Pani Doktor okazało się ,że trzeba podać antybiotyk,lekarstwa do inhalacji i po trzech dniach było wszystko bobrze.Nawet ustało furczenie.W październiku zaczęło się ponownie lecz od ospy wietrznej.Po niej odczekałam kilka dni i posłałam syna do przedszkola.Po dwóch dniach ponownie wymioty gorączka ,następnie osłabienie.U syna lekarz stwierdził lekkie zapalenie oskrzeli i wypisł antybiotyk.Lecz ten antybiotyk nie pomógł.Ponownie przyleciałam do Polski .Podczas lotu syna bólało gardło i ucho.Myślałam ,że jest to spowodowane znianą ciśnienia ale okazało się ,że jest to angina .Po nerolenie czuł się lepiej.Nasz ostatni powrót zakończył się podobnie.Po przylocie kilka dni syn został w domy.W przedszkolu wytrzymał 3-y dni już czwartego dnia miał gorązkę.Na przemian ponad 38 stopni i 37(37,7)stopni.Podałam tylko raz apap kiedy syn miał 38,5 stopni.Taki stan utrzymywał się przez 7 dni.Lekarz stwierdził zapalenie wirusowe gardła.Po temperaturze ma teraz osłabienie(poci się i jest bardzo zimny)a przy tym ma katar oraz kaszel z żółto-zielonkawą wydzieliną.Ręce mi opadają bo nie wiem co mam dalej robić .Jeżdzenie do Polski za każdym razem nie jest wyjściem.Pragnę dodać ,że syn jest alergikiem i zdaje sobie sprawę ,że to może powodować jego infekcje oraz to że wg wymazu z gardła i z nosa ma grokowce złociste.Alergia pokarmowa może przechodzić w astmę.Podaje mu fenistil w kroplach wieczorem jak zauważa ,że coś zaczyna mu się pojawiać na skórze.Przez cały niemal czas podaje nuworutin c ,tran ,dwie łyżeczki wapna.Podczas obenej chroby podawałam pyrosal, mukosolwan .
Proszę o poradę co mam robić w stanach osłabienia,czy ta wydzielina z gardła jest rzeczą normalną po takim czasie (dalej utrzymuje się niemiły zapach z buzi) i czy mogę podać 4-letniemu dziecku :czosnek,jeżówkę purpurową
i jakie mam wykonać badania aby upewnić się co jest przyczyną infekcji.Bardzo proszę o poradę.
Serdecznie pozdrawiam