howtogoaway
12.02.11, 23:16
Witam!
Od dwoch lat mamy z corka problem. W skrocie chodzi o to,ze ona po prostu zupelnie nie respektuje zasad zycia w rodzinie czy tez w spoleczenstwie. Wszystko ma byc tak jak ona chce. Czasem jest normalnie ale w wiekszosci przypadkow-tak jak wczoraj-brak mi argumentow i po prostu polegam. Przyklad z wczoraj: Dzwoni do mnie o 21,czy moze zostac na noc u kolezanki. Nie zgodzilam sie,wyjasnilam,ze nie znam tej dziewczyny,nigdy o niej nie slyszalam,nie znam rodzicow i ze o 22.00 ma byc w domu. Ona do mnie "a co mi zrobisz jak nie wroce?" i rzucila sluchawka.
No i co jej zrobie? Nic. Sila przyciagne do domu? Policje wezwe? To nie dziala.. Na drugi dzien zrobi to samo i tylko bedzie smiala mi sie w twarz,ze ona moze robic co chce a ja i tak nie mam zadnych praw.
Jak sobie radzic z nastolatka,do ktorej nie docieraja argumenty o jej bezpieczenstwie,zdrowiu. Nie dziala rozmowa,zacheta,kara. Ta ostatnia w ogole nie dziala tylko powoduje wiekszy bunt i sprzeciw.
Jak postepowac? Gdzie popelnilam blad,ze nie nauczylam jej szacunku do nikogo i niczego?