martusia_25
09.06.08, 15:27
Witam,
moj ponad 11-miesięczny syn od połowy maja choruje. Najpierw
stwierdzono zapalecnie gardła i czerwone uszy, dostawal Klacid.
Przeszło. Wrócił do żłobka i po kilku dniach znów złapał katar.
Dostał Clemastin, Eurespal, Ibufen (przeciwzapalnie, gorączki nie
miał). Przeszło ale nie całkiem, został kaszel. Kaszel zaczął się
nasilać, mokry i męczący. W sobotę byłam u pediatry - stwierdził, że
jest spora ilość ropnej wydzieliny gdzieś głęboko w nosie (jak
ciągnę Fridą to prawie nic nie leci) która spływa i stąd ten kaszel,
jedno ucho zaróżowione i szykuje się zapalenie, drugiego nie da się
obejrzeć, bo woskowina zasłania. Osłuchowo bez zmian, gardło czyste.
Dostał Dicortinef do uszu i nosa, Eurespal, Ibufen i Nasivin,
natomiast już bez Clemastinu. Oprócz tego pediatra zasugerował
wizytę u laryngologa, bo takie katary u mojego syna pojawiają się
dość często. Następnego dnia poszłam do laryngologa i ku swojemu
zdumieniu usłyszałam, że: uszy są blade i żadna woskowina niczego
nie zasłania, w nosie kataru jest niewiele i bez cech stanu
zapalnego, tj. śluzówka jest blada, co wskazuje na alergię. I że mam
odstawić wszystkie przepisane dzień wcześniej leki i podawać
Clemastin! I teraz jestem w kropce - kogo słuchać? Pediatra straszył
zapaleniem ucha, laryngolog powikłaniami po rozregulowaniu organizmu
niepotrzebnymi lekami. Jak to możliwe, że w ciągu dwóch dni dwie
skrajnie różne diagnozy i zalecenia? I skąd w takim razie ten
kaszel? Pojawia się głównie w nocy, kiedy mały budzi się na
jedzenie - jak possie po długim leżniu na płasko, to zaczyna mu
bulgotać gdzieś na pograniczu nosa i gardła a potem dziecko zaczyna
się krztusić i pojawia się mokry kaszel, który potrafi trwać nawet i
godzinę. Panie doktorze, proszę o poradę, co mam robić w tej
sytuacji?