maciekbakala
25.08.08, 14:15
Witam,
tydzień temu razem z żoną byliśmy świadkami przerazającego
zachowania naszego 4tyg syna, okolo 2 w nocy zaplakal, mama jak
zwykle wstala po butle z mlekiem do kuchni, grdy wrocila synek był
wiguety w litere "C" jak w jakims skurczu, byl strasznie naprężony i
sie dusił. w miedzyczasi zadzownilismy po karetkę, wzialem go na
rece po jakims czasie "skurcZ" puscil, staralem sie go do siebie
przytulic, wyczulem ze zaczyna oddychac powolutku, z buzi wydobywala
sie gesta slina, piana z bąbelkami. Karetka przyjechala po ok 15
minutach (W-wa) gdy lekarz przyjechal dziecko juz wrocilo do swoich
kolorów i nawet zaczeli plakać. Lekarz zlekcewazyl naszą
interpretacje, na koniec rozmowy zaproponowal "podręcznik" dla mamy.
Dodam ze jest to nasze drugie dziecko wiec nie jestesmy
przewrazliwionymi rodzicami.
Mam obawy po objawach sądząc ze byl to atak padaczki, poczytalem
troche na ten temat wiem ze wykonywane jest w takich sytuacjach
badanie EEG, mamy juz skierowanie do neurologa.
Synkowi często się ulewa (2-3 razy dziennie) staramy sie zawsze zeby
mu sie odbilo, dosyc czesto bardzo sie denerwuje podczas jedzenia,
kilka razy juz sie nam zadławil równiez przyprawiając o zawał
serca... wczoraj przydusil sie jakby gęstą śliną(wczesniej nie pil
niczego) wziąłem go na kolanko i przeszlo ale juz robil sie
purpurowy i ledwo łapał oddech.
Czy do czasu wizyty u neurologa macie jakies rady lub opinnie w
związku z naszą sytuacją ?
Drżymy o niego kazdej nocy, wystraszyl juz nas tak kilka razy ale
tylko jeden raz wystapil wspomniany atak (padaczki?)
Pozdrawiam
Maciek