Dodaj do ulubionych

Ten straszny smoczek

IP: *.range86-166.btcentralplus.com 09.01.14, 18:06
Chciałam napisać coś, co zdecydowanie nie jest zgodne z poglądami większości tego forum. Po to, żeby udowodnić że nie zawsze jest tak samo i nie każdy przypadek jest taki sam. Na tym forum, jak również wśród znanych mi położnych i części znajomych matek panuje przekonanie, że smoczek dla maleńkiego dziecka to samo zło i jedyne, do czego prowadzi to trudności z karmieniem piersią, bo maluch przyzwyczaja się do "złego ssania". Święcie wierzyłam w ten pogląd i przez pierwsze 2 tygodnie życia mojej córeczki chroniłam ją przed smoczkiem jak przed największym złem. Te dwa tygodnie to była istna masakra. Mała ciągle chciała być przy piersi, tylko to ją uspokajało, jadła co godzinę albo i mniej. Przystawiałam ją na każde żądanie (nie uspokajało ją bujanie czy kładzenie na skórze, musiała być pierś), jadła tyle, że większość się ulewała, potem już się to uspokoiło, szybko przestawała jeść ale zasypiała przy piersi. Noce wspominam jako koszmar, mała rozpłakana, niespokojna, po każdym odłożeniu do kołyski płacz i wierzganie. Ja wyczerpana, zasypiałam na stojąco i modliłam się o pół godzinki snu. Zaczęłam nawet zastanawiać się nad mm, bo zwyczajnie myślałam że nie dam rady fizycznie. Pomoc ze strony męża na nic się zdała bo jedyne czego córeczka chciała to -ssać. Nie miałam problemów z przystawianiem małej, karmienie było wygodne i bezbolesne, mała dobrze przybierała, ale nadal unikałam smoczka, bo zewsząd słyszałam, że co najmniej miesiąc trzeba się z nim wstrzymać. Któregoś dnia (mała miała 2 tygodnie) moja mama, która od początku dziwiła się tej nowej modzie na unikanie smoczka zwyczajnie go kupiła i przyniosła mi do domu, mówiąc, że nie może już patrzeć na mój stan fizyczny i psychiczny. Co za ulga!!! Po nakarmieniu i odłożeniu małej do kołyski daję jej smoka, ona zadowolona ssie, często przez sen, ja wreszcie zaczęłam jakoś funkcjonować jak człowiek, bo też mogę się przespać między karmieniami. Zbawienie. I wcale nie wpłynęło to na umiejętność ssania piersi, mała jak ładnie jadła tak je, smoczek ssie inaczej ale najwyraźniej potrafi te dwie czynności odróżnić.Ma teraz miesiąc i obie jesteśmy zadowolone, a smoczek jest naszym najlepszym przyjacielem.
Dlatego, drogie mamy , nie dajcie się tak jak ja sterroryzować wmawianiem jaki smoczek jest zły i ile szkody przynosi niemowlakowi. Jak widać czasem przynosi więcej pożytku niż szkody, w moim przypadku był wręcz ratunkiem. Żałuję, że dałam sobie wmówić że moje dziecko nie będzie umiało jeść jak tylko włożę mu smoczek do buzi, przez to dwa tygodnie obie miałyśmy wyjęte z życiorysu. Tyle nerwów i zdrowia mogłyśmy sobie oszczędzić. Pozdrawiam wszystkie mamy i życzę więcej dystansu do rad z internetu niż ja miałam ;)
Obserwuj wątek
    • pitul-inka Re: Ten straszny smoczek 09.01.14, 19:21
      Mam nadzieję że ten smoczek nie spowoduje u małej wariacji przy cycu...
      Mój synuś dostał smoka w 5 tygodniu życia. Używaliśmy ale delikatne wariacje zaczęły się ok 3 mca życia. Jednak rozpiętość w czasie jest. Nie spowodowało to jakiś większych problemów z wagą ale i tak go wywalilam bo nie chciałam ryzykować. Z reszta synek stal się dużo spokojniejszy po "odstawce". A to wiszenie... Minęło i u Ciebie również by minęło.
      • grochalcia Re: Ten straszny smoczek 09.01.14, 20:41
        ja swojemu smoka ostatecznie nie zabrałam
        ale mały skubaniec zdecydowanie od niego woli pierś i bardzo rzadko uda mi się dac mu smoka, bym mogła chociaż zjeść sniadanie.
        i tak ma 9, prawie 10 tygodni i np dzis w nocy i cały dzien wisi na piersi. smok? tak, góra na 10 minut:( chociaż pewnie dla mojej laktacji to pewnie zbawienne jest:)
        i tez czekam na czasy kiedy to wiszenie minie...
    • yumemi Re: Ten straszny smoczek 09.01.14, 22:19
      Jakbym czytala o sobie 11 lat temu:)) To samo:)) Tez mnie wkurzalo to ze dziecko chce byc przy mamie non stop (bo przeciez musialam zajmowac sie tyloma waznymi rzeczami zamiast sobie siasc i odpoczywac i olac wszystko z dzieckiem przy piersi), dalam smoczka i pieknie, dziecko lezy sobie samo ze smoczkiem. Co za radosc.
      Pare tygodni pozniej wylam z bolu i walczylam z grzybica piersi i slabymi przyrostami. Dziekuje bardzo za taka 'ulge i pomoc':)
      Przy drugim dziecku juz wybralam bardziej egoistyczna i wygodna opcje: obiady maz robil wieczorem a ja caly dzien byczylam sie karmiac piersia non stop, dziecko bez smoczka ssalo non stop:) Ten piekny czas niestety trwa tylko pare miesiecy:)

      Chciałam napisać coś, co zdecydowanie nie jest zgodne z poglądami większości te
      > go forum
      To nie sa 'poglady'. To sa wyniki ilus lat czytania o problemach laktacyjnych kobiet.
      Moge Ci tutaj wkleic dziesiatki podobnych postow jak Twoj:) I jak pozniej sprawy sie toczyly dalej.


      Żałuję, że dał
      > am sobie wmówić że moje dziecko nie będzie umiało jeść jak tylko włożę mu smocz
      > ek do buzi, przez to dwa tygodnie obie miałyśmy wyjęte z życiorysu. Tyle nerwów
      > i zdrowia mogłyśmy sobie oszczędzić.
      Ale co w sumie bylo takiego strasznego ze wyjete z zyciorysu? Lezenie z dzieckiem przy piersi? Bo to akurat jest tak skonstruowane przez matke nature aby kobieta po porodzie odpoczywala.
    • Gość: gość Re: Ten straszny smoczek IP: *.range86-166.btcentralplus.com 09.01.14, 23:50
      Mam wrażenie że niektóre z Was odczuły by ogromną satysfakcję gdyby faktycznie mi się nie udało :P Zastanawia mnie to, co mówi moja mama - zarówno ona jak i prawie wszystkie jej rówieśnice jakimś cudem odchowały nas na piersi , butle były o wiele mniej popularne a smoczki - owszem. I problemów z karmieniem piersią nie było, więc moja mama nie może się nadziwić skąd nagle takie demonizowanie smoczków.
      Yumemi, fajnie by było gdyby to karmienie co godzinę albo pół to była taka sielanka jak mówisz. Ja w dzień nie miałam z tym problemu, ale w nocy jednak organizm domagał się chociaż odrobiny snu i to jest coś czego nie da się fizycznie przeskoczyć. Ja nie potrafię spać z dzieckiem przy piersi, a zasypianie na dosłownie 5 minut dziesiątki razy w ciągu nocy i budzenie się żeby znowu się podnieść do pozycji półsiedzącej i przystawić dziecko do piersi po kilku dniach zrobiło ze mnie zombie.
      Powodzenia wszystkim przeciwniczkom smoczków, fajnie że wam się udaje, ja jednak zostaję przy swoim. Jeśli Wasze czarne scenariusze się sprawdzą (na co widzę że niektóre wręcz czekają) to przerzucę się na butelkę - odciągane własne mleko albo i mm, ale drugi raz siebie i córki nie będę męczyć.
      • mruwa9 Re: Ten straszny smoczek 09.01.14, 23:59
        a jak dlugo twoja mama karmila piersia?
        Bo gdy ja bylam mala, to "dlugo" oznaczalo 3 miesiace..
        Jestes zieloniutka,my jednak nieco bardziej doswiadczone. Coz, pozyjemy, zobaczymy. Sama sie przekonasz.
        Spac z dzieckiem przy piersi zawsze mozna sie nauczyc. Chciec to moc. Karmienie na siedzaco i przemiane w zombie wybralas na wlasne zyczenie.Twoj wybor.
        Robisz, jak uwazasz za sluszne. Zycie i czas pokaze, kto ma racje.
        • iga_koch Re: Ten straszny smoczek 10.01.14, 13:26
          Moja babcia karmiła moją mamę piersią 3 lata i używała uspokajacza! ha! A jak to możliwe? Nagotowała makowiny i raczyła nią swe dzieci! Co za czasy:)
          Mój tato dla uspokojenia ssał kawałek słoniny, ale nie wiem jak był karmiony, nie pytałam, pewnie piersią.
          Znam tylko jedną mamę która używa smoczka i karmi piersią, i nie ma z tym problemu. Pozostałe najdalej w trzecim miesiącu już miały "za mało mleka". Mogę z własnego doświadczenia powiedzieć co się dzieje z dzieckiem w 4-6 miesiącu, które zna butelkę. Może to inna jednak historia, bo butla zaopatruje szybko w strawę.
            • londine Re: Ten straszny smoczek 25.03.14, 12:48
              Moja starsza karmiona była piersią 2 lata non-stop. Okresowo dostawała butlę jak mnie nie było, bo musiał nakarmić ją mąż lub moja mama, bo ja na uczelni. Fakt, że było to sporadycznie, jak już trzeba było a nie standard. Odstawiłyśmy się z rozsądku i w związku z wyjazdem. Problemów z laktacją i ssaniem nie miałam. A! był też smoczek uspokajacz, bo inaczej nie dało się wsiąść do samochodu :( Miała silny odruch ssania. Ale odrzuciła sama smoka w 8mc z dnia na dzień, po prostu go wypluła i nie chciała już więcej.
              Z młodszą jeszcze nie wiem, bo cały czas na piersi. Butli nie zna, smok jest tylko do samochodu i ew. na spacerze do uśpienia, bo potem jest wypluwany :)
              Co robicie, jak maluch ma silny odruch ssania i wyje w samochodzie lub wózku bez smoka, a jechać samochodem kierując nie da się karmić? Chętnie się dowiem..
              • mad_die Re: Ten straszny smoczek 25.03.14, 12:58
                Co robicie, jak maluch ma silny odruch ssania i wyje w samochodzie lub wózku be
                > z smoka, a jechać samochodem kierując nie da się karmić? Chętnie się dowiem..

                Zawsze tak planowałam podróż, żeby wsiąść do samochodu z dzieckiem nakarmionym po kurek. I w 99% przypadków dziecko zasypiało zanim ruszyłam samochodem. Ten 1% to zwykle młode coś tam pomarudziło, pogadało do siebie i spało po chwili. No chyba że było słabo odbite lub niedojedzone, wtedy była syrena.
                Jak w trakcie jazdy była potrzeba nakarmienia, to po prostu zatrzymywałam się na pierwszym z możliwych miejsc i karmiłam.
                Podobnie ze spacerem - dzieć zatankowany po kurek. A jak chciał ssak ssać na spacerze, to wyciągałam z wózka i karmiłam. Tak, nawet zimą.
      • yumemi Re: Ten straszny smoczek 10.01.14, 00:34
        Wierz mi, zycze Ci abys byla jedna z mam w bardzo niewielkiej mniejszosci (ale oczywiscie sa takie i mamy przyklady tutaj) ktorej udaje sie karmic piersia (mamy oczywiscie na mysli karmienie dluzej niz 6-12 mcy) mimo podawania smoczka. Naprawde wtedy mozna mowic o jakims ulatwianiu codziennego zycia:)
        Problem w tym ze to jest naprawde mniejszosc, a ta pozostala wiekszosc pozniej boryka sie z przestawianiem, nauka ssania od nowa, albo przestaje karmic.
        Mam nadzieje ze nadal wszystko bedzie ok u Ciebie, bez ironii zadnej.

        Ja nie potrafię spać z dzieckiem przy piersi, a zasypianie na dosłow
        > nie 5 minut dziesiątki razy w ciągu nocy i budzenie się żeby znowu się podnieść
        > do pozycji półsiedzącej i przystawić dziecko do piersi po kilku dniach zrobiło
        > ze mnie zombie.
        Tez mialam z tym problem na poczatku, kwestia czasu:) Wolalam to od bolu brodawek :))

        > Powodzenia wszystkim przeciwniczkom smoczków, fajnie że wam się udaje, ja jedna
        > k zostaję przy swoim. Jeśli Wasze czarne scenariusze się sprawdzą (na co widzę
        > że niektóre wręcz czekają) to przerzucę się na butelkę - odciągane własne mleko
        > albo i mm, ale drugi raz siebie i córki nie będę męczyć.
        Ale nigdzie nie wyglada na to aby dziecko sie meczylo, zachowywalo sie jak typowy noworodek ktory musi byc przy mamie i czesto ssac - wszystkie ssaki tak robia:)
        Pozostawanie przy swoim - ok, byle nie isc w zaparte dla samej zasady i przyjac troche faktow do wiadomosci.
        Odciaganie wcale nie musi byc latwiejsze, wbrew pozorom.

        To co piszesz to scenariusz opisany wiele, wiele razy. I prawda jest ze pierwsze tygodnie sa pod tym wzgledem trudne, trzeba sie przestawic na zycie dla siebie na cos zupelnie innego, gdzie mamy dziecko obok non stop. Obojetnie czy ze smoczkiem czy bez, to dziecko bedzie caly czas, na butelce czy nie, tez bedzie. Z punktu widzenia karmienia piersia, duzo lepiej te pierwsze tygodnie jakos 'przezyc', dziecko sie nauczy ssac, zamowi tyle mleka ile potrzebuje, a po 2 miesiacu karmienia juz sa parominutowe.
        U smoczkowych dzieci czesty problem jest taki ze dziecko zamiast ssac piers, marnuje energie na smoka, piersi nie dostaja tyle sygnalu o potrzebach dziecka ile potrzebuja. Dopoki jest poporodowa nadprodukcja przez pierwsze 4-6 tyg, jest ok a potem zaczyna sie problem, czyli znany juz 'brak pokarmu'.

        My tutaj nie polegamy na pogladach czy widzimisie, tylko na konkretach. Znasz je, sama zrobisz jak uwazasz:)
        Tutaj nie ma przeciwniczek smoczkow - sa natomiast zwolenniczki doinformowania matek na temat ryzyka jakie smoczek moze wniesc, radzenia sobie z problemami i tego jak mozna sobie fajnie zorganizowac czas z noworodkiem wiszacym na piersi bez smoczka. To tak krotki czas w zyciu dziecka, mija blyskawicznie.
        Ja mialam dokladnie tak samo, chcialam aby wszyscy wokolo mi powiedzieli ze ten smoczek jest super, jak ktos powiedzial ze moze lepiej nie bo popsuje ssanie, wkurzylam sie ze sa anty i chca mi wszystko popsuc bo tak bylo fajnie z tym smoczkiem i na luzie:)
        Wiec doskonale Cie rozumiem.
    • anulka20001 Re: Ten straszny smoczek 10.01.14, 09:19
      Nie chodzi o to że ktoś będzie miał satysfakcję że popsuje ci się karmienie przez smoczek. Jeśli się tak stanie i zwrócisz się tu na forum o pomoc to tę pomoc dostaniesz. Chodzi o to że bazując na jednym przypadku nie można generalizować. Tobie smoczek nie przeszkadza karmić ale w wielu przypadkach jest tak że po podaniu smoczka dzieci wariują i nie chcą ssać. I jeśli komuś zależy na karmieniu piersią to potulnie smoczki i butle wyrzuca do kosza bo chce karmić piersią.

      Więc skoro karmisz tak krótko nie stawiaj się w roli eksperta i nie doradzaj czegoś co jednak ogólnie powoduje problemy. A skoro mówisz że przejdziesz na mm jak pojawią się problemy to znaczy że karmienie wyłącznie piersią nie jest dla ciebie priorytetem.
      A dla wielu dziewczyn piszących tu, szukających wsparcia i wiedzy, jest.
    • aganieszkab przykłady dzieci smoczkowych 10.01.14, 09:59
      Jestem jedną z tych "wyrodnych" matek, które podały swojemu dziecku smoczek - mój syn dostał go w 3 dobie życia i była to dla mnie ogromna ulga z różnych względów. Jak dotąd - a ma już 6 miesięcy - nie miał problemów z ssaniem, do teraz karmię go piersią i przybiera aż nadto (w pierwszych miesiącach po 1,2kg na miesiąc), nie wiem też dlaczego ten smoczek miałby w karmieniu przeszkodzić.
      Mojemu dziecku bardziej przeszkadzał smoczek w butelce i miałam problem po 3 miesiącu podać wodę lub herbatkę.
      A co do smoczka - w pierwszych miesiącach gdy w kółko spał smoczek potrzebny był do usypiania (choć nie zawsze go chciał) i gdy się przebudził z płaczem - podawałam smoczek i spał dalej.
      Obecnie smoczek dostaje do spania (w nocy budzi się z płaczem i też smoczek wystarczy w większości przypadków) i czasem jak bardzo marudzi przy ząbkach, po podaniu żeliku wyżywa się na smoczku.
      Nie wiem skąd to przekonanie że smoczki to samo zło, w końcu skutecznie zaspokajają potrzebę ssania (nie mylić z jedzeniem) u niemowląt, z czego nie wszystkie matki stać (z różnych względów) na wypełnianie tej potrzeby piersią.
      Piszecie że "badania dowodzą...", jedni w badaniach dowiedli że kawa szkodzi a inni dowiedli że kawa pomaga w czymś tam, takie badania trzeba brać z marginesem, jak wszystko.

      Co do dalszych przykładów dzieci smoczkowych - z najbliższego otoczenia - 4 dzieci moich sióstr wychowało się na smoczkach, karmione były tak długo jak siostry chciały karmić i żadnych problemów z jedzeniem nigdy nie miały. Oczywiście problemy też były - z odstawieniem smoczka, ale to już inna bajka. Lepiej chyba żeby dziecko ssało smoczek niż palec - smoczek łatwiej odstawić niż palec :)

      Również proszę o mniej słów potępiających matki, które nie stosują się do tych nowomodnych metod opieki nad niemowlęciem - nie każde są w stanie z różnych względów im sprostać.
      Przy okazji polecam porozmawiać ze swoimi mamami, teściowymi i babciami o ich doświadczeniach w opiece nad niemowlętami w ich czasach
      • yumemi Re: przykłady dzieci smoczkowych 10.01.14, 13:56
        aganieszkab napisała:

        > Jestem jedną z tych "wyrodnych" matek,

        Również proszę o mniej słów potępiających matki, które nie stosują się do tych
        > nowomodnych metod opieki nad niemowlęciem

        Niech mi ktos wytlumaczy bo ja nie pojmuje, w jaki sposob z podawania informacji na temat jakie smoczek moze niesc ryzyko i dlaczego warto to brac pod uwage jesli komus zalezy na karmieniu - ludzie wyciagaja wnioski typu 'wyrodna', 'slowa potepiajace matki'?
        Czyli jesli np bym napisala ze (wymyslam) warto uwazac na branie witaminy C bo w za duzych ilosciach powoduje rozwolnienie, to oznaczaloby ze uwazam ludzi ktorzy biora mimo tego wit C w duzych ilosciach za 'wyrodnych' i automatycznie 'potepialabym ich'?
        • iga_koch Re: przykłady dzieci smoczkowych 10.01.14, 14:14
          Yumemi, bo ty masz delikatną naturę. Mruwa natomiast potrafi przygadać tak, że można się nie pozbierać. Zdarzało mi się dostać od niej po łbie komentarzem, oj zdarzało:) Oczywiście było to z dobrej woli, ale czasem mnie zabolało do żywego.
        • siven1987 Re: przykłady dzieci smoczkowych 10.01.14, 14:20
          U nas smoczka nie było i nie ma. Śpimy z dzieckiem i wysypiamy sie. Mały zaraz kończy rok i poza jedna nocą przy drugim zębie który wychodził przy przebudzeniu był cycus i spał dalej. Wole dać pierś niż szukać po nocy smoka ale co kto woli. My sie chustowalusmy od początku w dzien miał cycusia ile chciał w nocy tez bo spanie wspólne. Dla mnie tylko niepojęte jest to ze pozniej cześć dzieciaków ma 4-5 lat i nadal jest ze smokiem. Widujemy takie dzieci a pozniej płacz bo zeby krzywe, bo nie mówi itd. Niektórzy ludzie przedkładają swoją wygodę ponad dobro dzieci.
    • giba116 Re: Ten straszny smoczek 10.01.14, 15:56
      Cytat:" Ma teraz miesiąc i obie jesteśmy zadowolone, a smoczek jest naszym najlepszym przyjacielem. "

      No tu powiem szczerze i bez złośliwości, że się usmialam:-)

      Dziecko ma DOPIERO miesiąc. Udane karmienie że smoczkiem trwa DOPIERO 2 tygodnie. A tu z postu bije przekonaniem o zwycięstwie jakby co najmniej 10-cioro dzieci wykarmionych przez kilka lat każde:-)

      Odrobina pokory by przydała, bo dziewczyny na forum nie szerza swoich poglądów, wniosków wyciagnietych na podstawie obserwacji własnych dzieci tylko na podstawie całościowej wiedzy nt laktacji, wynikach badań, książek, artykułów naukowych itd.

      To, że u Was się na razie udaje nie oznacza (jesteś w fazie nadprodukcji, kwestia na jakim poziomie ustabilizuje się laktacja po 6 tygodniu), że postem masz zachęcać do podania smoczka i przekonywać o braku wpływu na kp. Może przykład nieco na wyrost ale to trochę tak jakbym napisała, że generalnie palenie papierosów nie jest takie złe, bo mój tata pali 25 lat i nie choruje, mama 20 też nie choruje, a większość ludzi w latach 80-tych paliła i w sumie niewielu z rakiem płuc mam w najbliższym otoczeniu.

      I żeby nie było... Moje dziecko smoczkowe. Karmimy się 10 miesiąc. Ale nie szerze propagandy, że smoczek nie szkodzi, bo przeważnie szkodzi. Dalej czujnie patrzę na technikę ssania piersi.
      • eldiss Re: Ten straszny smoczek 11.01.14, 10:58
        He? Pierwsze slysze zeby tak straszyc autorke watku!:) jesli dziecko dobrze ssie i autorka watku ma duzo mleka to to sie nie zmieni przez podanie smoczka! Moje dziecko ma rok, karmione piersia dzien i noc, mam duzo pokarmu a smoka ciagnie mniej wiecej od drugiego tygodnia rowniez. Wszystkie moje kolezanki karmily piersia do dwoch lat, dzieci ssaly smoki wlasnie po to aby np czasami usnac (nie zawsze sie da usnac przy cycu, np podczas jazdy samochodem albo w wozku jesli jestesmy dlugo poza domem i smok wtedy sie swietnie sprawdza!)
        Nie demonizujmy bo smok jak autorka napisala to nie samo zlo, sa dzieci ktore maja duza ootrzebe ssania i po to sa wlasnie smoczki aby je wyciszyc! A wplyw na laktacje smoczek by mial jakby byl podany w pierwszej dobie zycia moze!

    • ambivalent Re: Madre takie jestescie? 10.01.14, 20:08
      Madre, he? Macie wiec przyklady:
      1. Moje dziecko - karmione piersia juz 7 miesiac. Przybiera i ma sie dobrze. Smoczek podany w pierwszych dwoch tygodniach
      2. Dziecko przyjaciolki - KP juz 10 miesiac. Przybiera i ma sie dobrze. Smoczek podany drugiego dnia.
      3. Dziecko przyjaciolki - KP juz 6 miesiac. Przybiera i ma sie dobrze. Smoczek podany w trzecim tygodniu zycia.
      4. Dziecko sasiadki - KP juz 6 miesiac. Przybiera i ma sie dobrze. Smoczek podany w pierwszym tygodniu zycia.
      5. Dziewczyny z mojego kursu (ruckbildung) - na dziesiec, 6 podalo smoczek. Wszystkie dzieci karmione nadal KP, conajmniej 5 miesiecy. Wszystkie przybieraja i maja sie dobrze.
      6. Dziecko przyjaciolki - obecnie dwa lata. KP do 18 tego miesiaca. Smoczek podany w pierwszym tygodniu.

      Mam naprawde duzo przyjaciolek i kolezanek z malymi dziecmi. I tylko w dwoch przypadkach KP nie wyszlo. Pierwszy przypadek to ja - z pierwszym dzieckim, ktore NIGDY nie ssalo smoczka. Drugi przypadek to dziecko kolezanki, ktore nie przybieralo na wadze. Smoczek byl, czy z tego powodu czy nie, nie wiem.
      Statystycznie wychodzi na to, ze smoczek TO NIE JEST SAMO ZLO :D
      • Gość: niuniek3 Re: Madre takie jestescie? IP: *.centertel.pl 10.01.14, 20:33
        Smoczek to nie samo zło. Da się bez ale przecież jest dla dzieci. Ale może szkodzić. I ja tak odbieram informacje tu podane.
        Dorosły człowiek zbiera za i przeciw, sam ocenia ryzyko i sam podejmuje decyzje o własnym życiu. Więc droga autorko więcej odpowiedzialności za siebie - jesteś teraz matką. Smoczek to pikuś w porównaniu do decyzji jakie będziesz musiała podjąć wychowujac dziecko. Nie radzę tego robić na zasadzie - tak zrobię bo tak piszą w internecie. Więcej dystansu - tu masz rację; )
        Ja podjelam decyzję taką jak ty. Niestety poniosłam konsekwencje. Na szczęście pojawiły się po dwóch czy trzech dniach i to ja ucierpialam. Najpierw bolące brodawki za chwilę zapalenie piersi. I nauka ssania od nowa. Gorzej gdyby problemy wyszły późnej - z wagą małego, brakiem mleka...
        U ciebie na razie super. I dobrze. Grunt to szczęśliwa mama. Ale obserwuj wagę dziecka. Wiesz że smoczek MOŻE szkodzić więc gdyby nie daj Boże waga stanęła a lekarz zalecal mm wiesz że możesz próbować wyrzucić smoczek i dokarmiac piersią.
      • yumemi Re: Madre takie jestescie? 11.01.14, 15:13
        I o czym to ma świadczyć?:-))
        Przez ileś lat prowadziłam przyszpitalna wypożyczalnie laktatorow (tych super mocnych) i przychodziły mamy non stop, w większości były to problemy po podaniu butelek/smoczkow uspokajaczy. Bardzo charakterystyczne zachowana dzieci.
        Badań na ten temat jest tez sporo.
        Po koleżankach i tym co mowia bym nie oceniała :-))
        Z listy powyżej tylko jedno dziecko jest karmione dłużej niż rok. Niewielki wycinek społeczeństwa niestety. Statystycznie kamienie ze smoczkiem kończy sie po 2-3 miesiącu, u większości dzieci.
        Mniejszość ssie sobie dalej bez problemu.
        I nie ma co dopisywać scenariuszy i indywidualnych historii ktore tylko potwierdzają obie opcje :-)
        • renia_wawa Re: Madre takie jestescie? 15.01.14, 02:46
          Nie rozumiem jednego -czemu w tym wątku są same wpisy ze kilkadziesiąt kobiet karmilo piersią i stosowało smoka, a tylko 2 przestały karmić, a ani jedna z takich kobiet co przestały karmić sie nie dopisała (chyba ze doczytam do końca i sie jakaś znajdzie). Coś mi tu z ta statystyka nie gra.
          Ja tez stosuje smoka i karmienie mieszane (musiałam dokarmiać na początku i tak juz zostało i mi z tym wygodnie) juz ponad 4 mce, i planuje kp (+ Ew. mm) do ok roku. Dziś na przykład dzidzia niedojadla bo zasypiala przy piersi i sie budziła w nocy co ok 40 min, dostała 75 ml mm i narazie śpi :)
    • podkocem Re: Ten straszny smoczek 11.01.14, 16:18
      obecnie mieszkam w Hiszpanii. Tu wszystkie kuzynki M dawały dzieciom smoczki i wszystkie karmiły piersią. I wszystkie się dziwią że moje dwie córki bezsmokowe. Jak widać, co kraj to inne piersi :P
      • yumemi Re: Ten straszny smoczek 12.01.14, 20:27
        podkocem napisała:

        > obecnie mieszkam w Hiszpanii. Tu wszystkie kuzynki M dawały dzieciom smoczki i
        > wszystkie karmiły piersią. I wszystkie się dziwią że moje dwie córki bezsmokowe
        > . Jak widać, co kraj to inne piersi :P

        Kuzynki to nie jest przekroj spoleczenstwa:) No chyba ze tych kuzynek jest setki:))
    • alinalen Re: Ten straszny smoczek 11.01.14, 16:34
      zycze powodzenia, ja karmilam syna smoczkowego 9 miesiecy. mlody dostal go jak mial 5 dni i bylo nam z nim super. piers odstawiona bezproblemowo, smoczek tez- juz go nie potrzebujemy.
    • Gość: Nika Re: Ten straszny smoczek IP: *.dynamic.chello.pl 11.01.14, 19:53
      Hahah moja historia jest bardzo podobna do Twojej, tylko ja męczylam sie aż 4 tygodnie. Mama tez nie wytrzymała i kupiła mi smoczek. Teraz córka ma 7 miesięcy i wciąż je pierś z apetytem a smoczka nie nadużywa tylko korzysta z niego zeby sie uspokoić. Przeczytałam wszystkie wpisy i myśle ze w większości są to mity. Oczywiście każde dziecko jest inne ale generalnie smoczek to przyjęciel matki i dziecka a nie wróg. W moim przypadku w żaden sposób nie wpłynął na zainteresowanie młodej piersią :-) Dzięki niemu mała jadła po prostu co 3 godziny a nie wisiała na mnie przy każdej okazji. Na wadze przybierala pięknie. Z 13 percentyla przy urodzeniu jest teraz w 75. Do 5 miesiąca była tylko na piersi.
      • yumemi Re: Ten straszny smoczek 12.01.14, 20:34
        Teraz córka ma 7 miesięcy
        > i wciąż je pierś z apetytem a smoczka nie nadużywa tylko korzysta z niego zeby
        > sie uspokoić. Przeczytałam wszystkie wpisy i myśle ze w większości są to mity.
        > Oczywiście każde dziecko jest inne ale generalnie smoczek to przyjęciel matki
        > i dziecka a nie wróg.

        Po prostu Twoje dziecko nalezy do statystycznej mniejszosci i tyle. Wystarczy miec podstawowa wiedze na temat roznic w technice ssania piersi i smoczka aby wiedziec dlaczego statystycznie wiekszosc dzieci ma problem posmoczkowy. Wyglad smoczka i jego struktura i material z jakiego jest zrobiony to nie mit ani jego technika ssania. Mozna sobie myslec jedno, miec pobozne zyczenia i wyobrazenia, a fakty pozostaja te same. Smoczek to smoczek i ssie sie go na jeden sposob - zupelnie inny niz piers. Sa dzieci ktore sobie radza z roznymi technikami ssania, ale sa dzieci ktorym wystarczy raz podac smoczka aby wariowaly.
        Nie dopisujmy ideoglogii bo nie ma sensu. Jest jak jest.
        Jak ktos chce niech daje smoczki, i co uwaza za stosowne.
        Niemniej jesli szukam nowego tynku do domu, to staram sie dowiedziec jakie sa za i przeciw roznych tynkow i co zrobic jesli cos bedzie nie tak. Takie samo podejscie powinno byc do innych spraw, bez dodawania ideologii o wyrodnych budowniczych i innych:))
    • Gość: trelka_morelka No dobrze, a co mi doradzicie w sprawie smoczka... IP: *.dynamic.chello.pl 11.01.14, 22:33
      U nas sytuacja wygląda następująco: mój młodszy synek ma obecnie 12 tygodni. Smoczek podany jak miał 6 tygodni, z racji tego, że synek totalnie się wkurzał jak brał pierś, był najedzony, a mu jeszcze leciało, a on chciał sobie possać. Miał i ma do tej pory mocno rozwinięty instynkt ssania.
      Syn nigdy nie był typem "wiszącego na cycku". Zjadał i potem jak co sobie puszczał cycka i go lizał czy wąchał zasypiając. Potem to nie wystarczało i chciał sobie possać, ale wkurzało go że leci, a on już nie chciał jeść.
      Smoka podajemy w dzień jak chce się wyciszyć i spać, a nie chce piersi, często na spacerach jak śpi sobie w wózku, nigdy nie podajemy w nocy, ale ostatnio (jak opisane poniżej) tak od 2-3 dni także wieczorem, albo przed innymi karmieniami jak ma się wyciszyć.
      Mały przybiera super, nawet ponad normę, jest uśmiechnięty. Je w sumie jak jest typowo głodny, i nawet nieraz mam wrażenie, że nie wychodzi 8 karmień na dobę, raczej częściej 6-7. Chociaż oczywiście są i dni, że i 9-10 (w nocy się nieraz częściej budzi).

      Obecnie borykamy się z takim problemem: Synek jeśli jest normalnie rozbudzony to ciężko mu się wyciszyć i złapać pierś. Ewidentnie głodny, bo wskazuje na to jego zachowanie, ssanie rączek oraz czas od ostatniego karmienia na przykład. Noszenie, zmiana pozycji, uspokajanie nic nie daje, bo jak daję pierś to zassie, a potem puszcza nagle z marudzeniem/płaczem i wygina się w pałąk i dalej ostentacyjnie ssie łapki, już coraz bardziej wkurzony. Jak dam mu wtedy smoka to possie ze 2-3 minutki, wycisza się i mogę mu podmienić smoka na pierś i zjada. Dzieje się tak od jakiś 2-3 dni.
      Ja już zgłupiałam. Czy to od smoka, czy to może ciekawość innych rzeczy (starszy synek też tak miał w wieku 3 miesięcy, a dodam, że był totalnie bezsmoczkowy).
      Jeśli odstawić smoka to jak? Jak sobie poradzić z tymi sytuacjami? Jeśli nie udaje mi się go wyciszyć noszeniem, tuleniem. Jeśli nie jest typem ssącego nałogowo cycka. Jeśli nadal nie będzie tolerował cycka do ssania sobie, bo będzie go wkurzało, że leci.

      Dodam jeszcze, że tak, smoczek jest dla nas jakąś wygodą tym bardziej, że mamy starszaka, ale nie chcę go używać kosztem karmienia (o ile to faktycznie o smoczek chodzi).

      Będę wdzięczna za Wasze opinie w tym temacie... :)
      • kjut Re: No dobrze, a co mi doradzicie w sprawie smocz 12.01.14, 11:59
        Trelka, właśnie miałam pisać identycznego pusta jak Twój. Twoja sytuacja co do joty jest jak moja: ten sam wiek teraz, smoczek podany tak samo, ssie też jak Twoje. I dokładnie tak samo się zachowuje. U nas jeszcze dochodzi łykane powietrze i na oko trochę gorsza technika ssania ale o to akurat wolałabym suche powietrze w sypialni (nawilżacz już zakupiłam czekam dojdzie). też chętnie posłucham rad :)
      • aganieszkab Re: No dobrze, a co mi doradzicie w sprawie smocz 12.01.14, 20:29
        A nie będą to początki ząbków? występują jeszcze jakieś objawy? Bo jak piszesz, że starszy syn też tak miał a był bezsmoczkowy, to ja bym na smoczek nie zwalała.
        Mój synek też tak ząbki zaczynał, przy karmieniu nagle zrywał się z rykiem i wyginał, wkładał namiętnie piąsteczki do buzi ale przy tym się ślinił, po zaaplikowaniu żeliku na dziąsełka przestał się tak zachowywać i jadł już spokojnie.
        • Gość: trelka_morelka Re: No dobrze, a co mi doradzicie w sprawie smocz IP: *.dynamic.chello.pl 12.01.14, 21:11
          Nie wydaje mi się że to zęby, bo porównując do starszego to jemu zęby zaczęły wychodzić w 6 miesiącu.
          Mi osobiście też raczej się wydaje że to przez smoka. Chociaż przyznam szczerze że nie wiem jak i się trochę boję zrezygnować ze smoka.
          Najgorzej boję się spacerów, zdarza się że obudzi mi się na spacerze i zaczyna się wiercic i płakać. Jak daję smoka zazwyczaj się uspokaja i po chwili zasypia znowu. A co jak smoka zabraknie? Na pierś na ławce za zimno, często nie ma gdzie się schować i dac cyca. Jak deszcz/śnieg/wiatr to i z wózka wyciągać mi się nie uśmiecha.
          Co do rezygnacji w domu to myślę że dam radę,już nawet wieczorem mi się udało bez pomimo tradycyjnych cyrków.
          Ale słuchajcie jak poradzić sobie też z tym że mały jak ma ochotę tylko possać a mu leci to się wkurza?
          • kjut Re: No dobrze, a co mi doradzicie w sprawie smocz 12.01.14, 23:15
            Jak dasz raz na jakiś czas na spacerze tylko tyle, żeby się uspokoił to nie będzie źle. 10 minut dziennie że smoczkiem nie wierzę że zaszkodzi :P jeśli chodzi o to, że chce ssac a leci. Tak jak pisałam: podobno potrzeba ssania będzie się już u naszych maluchów wyraźnie zmniejszać. Ja próbuje po prostu odwrócić uwagę, zająć czymś innym, bujać na rękach, spiewac, mruczec. Dzisiaj pierwszy dzień próbowałam i powiem Ci, że myślałam, że będzie gorzej. Kilka razy było tak, że normalnie dałabym już smoczka, a wystarczyła minuta dwie i uspokajal się bez smoczka :) może nie będzie tak źle :) powodzenia!
      • Gość: Anika Re: No dobrze, a co mi doradzicie w sprawie smocz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.14, 18:20
        Cześć dziewczyny, weszłam tu w poszukiwaniu porady i widzę problem identyczny z moim ;) Moja córcia ma teraz prawie 12 tyg., smoczka dostała w 3. tyg. życia. Dostaje go na noc do zaśnięcia, nad ranem gdy marudzi po karmieniu i nie może zasnąć oraz sporadycznie w ciągu dnia. Bardzo ładnie przybiera na wadze.
        Niestety jak miała 2 miesiące pojawiły się pierwsze problemy z karmieniem - mała jadła 5 minut, po czym puszczała cycka i zaczynała marudzić, a gdy znowu chciałam jej wcisnąć pierś to był już wrzask, jakbym robiła jej krzywdę :/ Wtedy brałam ją na ręce, nosiłam, czasem jej się odbiło, trochę się uspokajała, więc znowu próbowałam podać pierś. Sporadycznie to pomagało i potrafiła normalnie zjeść, zwykle jednak nawet takie uspokajanie nic nie dawało. Od cycka woli smoczek i własne rączki. Jeśli je 10 minut, to jest dla mnie pełnia szczęścia - zwykle udaje się to podczas nocnych karmień albo gdy jest bardzo śpiąca lub dopiero się przebudziła. Generalnie jednak nasze karmienia trwają 2-7 minut i są źródłem stresu zarówno dla niej, jak i dla mnie. Poza tym zdarza się, że nie wykazuje oznak głodu przez ponad 4 godziny i wtedy gdy chcę ją nakarmić to znów się awanturuje. Ale zdarza się tez, że woła jeść co 1-2 godz.
        Nie sądziłam, że smoczek może powodować takie problemy. Mnóstwo mamuś w moim otoczeniu używało smoczka, a dzieci bezproblemowo jadły z piersi co najmniej pół roku (nieraz ponad rok). Nawet położna mówiła, że jak dziecko ma bardzo rozwiniętą potrzebę ssania, to mogę podawać smoczka i nie będzie to miało wpływu na karmienie (widziała, jak karmię i powiedziała, że mała ssie książkowo, tyle że było to jeszcze przed pojawieniem się problemów). Chcę odstawić smoczka i obawiam się nie tego, że dziecko będzie bez smoczka marudzić, a tego, że nie nauczy się z powrotem poprawnie ssać pierś. Innymi słowy boję się, że odstawienie smoczka nie poprawi karmienia, a wprowadzi tylko dodatkowy stres.
        Planuję wizytę w poradni laktacyjnej, ale najpierw zajrzałam na to forum. I widzę, że moja córcia to klasyczny posmoczkowy przypadek :(
          • tabakierka2 Re: No dobrze, a co mi doradzicie w sprawie smocz 15.01.14, 10:56
            z moich doświadczeń:
            syn nr 1. - smoczek od pierwszych dni (położne w szpitalu mu dały, na oddziale noworodkowym) + dokarmianie butlą. W domu mega masakra z karmieniem. Udało się odstawić butlę tylko dzięki wielkiemu wsparciu wielu osób, pomocy mojego męża i SNS (system dokarmiania). Kiedy synek miał 2,5miesiąca odstawiliśmy butlę, przeszliśmy na samo kp (już bez SNSa). Smok został. Ssania i przybierania nie zaburzał, ale smoka udalo się wyrzucić dopiero ok.3 urodzin kiedy syn był już kumaty i można z nim bylo pójść na 'układ'. Zgryz syn ma 'wajchnięty' (nie wiadomo, czy od smoczka)
            syn nr 2 - całkowicie bezsmoczkowy, bezbutelkowy; od początku śpi z nami (obaj z resztą;)), przy piersi. Karmienie od początku bezproblemowe (ufuf!) Młody przybiera o wiele lepiej, jest spokojniejszy, łatwiej i szybciej można go uspokoić.
            moje doświadczenia mówią, że można długo karmić korzystając ze smoczka (syna nr 1 karmiłam piersią do 15miesiąca, używając jednocześnie smoczka), ale o wiele łatwiej, kiedy nie trzeba korygować szkodliwego działania smoczka...no i odstawienie od smoczka też wcale nie musi być łatwe.
        • Gość: Anika Re: No dobrze, a co mi doradzicie w sprawie smocz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.14, 19:24
          W najbliższy poniedziałek mamy wizytę w poradni laktacyjnej - mam nadzieję, że to pomoże, bo jestem już na skraju wyczerpania psychicznego i coraz częściej myślę o odciąganiu mojego mleka i podawaniu go butlą.
          U nas z tym karmieniem to jest różnie. Czasem się udaje - mała wtedy je 10-15 minut i albo zasypia albo odwraca główkę; niestety zwykle karmienie trwa 5 minut (i albo kończy się odwracaniem główki albo płaczem), czasem udaje się dociągnąć do 7, a czasem po 2 minutach już jest wrzask. Mam wrażenie, że ciągle jest niedojedzona, ale póki co dobrze przybiera na wadze.
          Próbowaliśmy całkowicie odstawić smoczek, ale nie wyszło. W ciągu dnia córcia jakoś wytrzymuje bez smoczka, ale nocą bez niego nie zaśnie i nie pomaga tu ani noszenie, ani kołysanie, ani tulenie, ani dawanie cycka (to czasem wręcz pogarsza sprawę, mała uspokaja się dopiero jak dostanie smoka). Poza tym córeczka ciągle pcha sobie łapki do buzi, a nie zawsze mamy możliwość być obok niej i pilnować tych rączek.
          Pokładam wielką nadzieję w wizycie w poradni.
          Czy w ogóle jest szansa, że jak się odstawi smoka to dziecko znów nauczy się normalnie jeść z cycka?
          • Gość: niuniek3 Re: No dobrze, a co mi doradzicie w sprawie smocz IP: *.dynamic.chello.pl 17.01.14, 20:01
            W poradni nic ci nie poradzą jeśli nie dasz rady być konsekwentna. Poprostu nie daj tego smoczka. Napewno trudno. Ile ma mała? Im mniejsza tym szybciej zapomni. Probowalas chustę? Może to pomoże przetrwać te pierwsze noce bez smoczka?
            Ale już zostawiając tamat smoczka. Skąd wiesz że ona się nie najada? Jeśli zasysa i ssie prawidłowo i do tego przybiera to co złego jest w tym ze je tylko 5min.? Moi obaj od urodzenia tak jedli. Też się przy pierwszym stresowalam do czasu aż zobaczylam jak przybywa. No ale był bezsmoczkowy...
            • Gość: Anika Re: No dobrze, a co mi doradzicie w sprawie smocz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.14, 20:30
              Mała ma 3 miesiące. Ja potrafiłabym być konsekwentna, ale jeszcze mój mąż oraz dziadkowie małej muszą zrozumieć że źródłem problemów jest smok. Dziadki raczej dadzą się przekonać, bo wychodzą ze zdrowego założenia, że to rodzice wychowują i trzeba z dzieckiem postępować tak, jak postępują rodzice. Ale mój mąż nie do końca wierzy w to, że to wszystko to wina smoczka. Może jak usłyszy to od położnej w poradni laktacyjnej, to uwierzy.
              Chustę wypróbowałam. Jak córcia była mniejsza, to się jej podobało. Teraz złości się przy próbie wsadzenia ją w chustę, ale pracujemy nad tym i powinno być dobrze ;)
              Skąd wiem, że się nie najada? Nie wiem, tylko tak przypuszczam... Skoro potrafi jeść 10 minut, to jak może się najeść w 5 minut lub mniej, zwłaszcza jeśli od ostatniego karmienia minęły ponad 3 godziny? Poza tym we wszystkich "mądrych" artykułach o karmieniu piersią jest napisane, że karmienie powinno trwać nie mniej niż 10 minut. I ja się stresuję, że ona jedząc przez 5 minut się nie najada. Ale nawet jeśli te 5 minut wystarcza, to na pewno 2-3 minuty już nie, a tyle też potrafi :/
              Nie raz już słyszałam, że dziecię jadło z cycka po parę minut i się najadało, wystarczało mu to i ładnie przybierało na wadze, więc może niepotrzebnie się wkręcam z tym niedojadaniem?...
              • giba116 Re: No dobrze, a co mi doradzicie w sprawie smocz 19.01.14, 21:34
                Jeśli przybiera prawidłowo to ja bym się nie przejmowała krótkim ssaniem.
                Moja córka od 6 tygodnia z piersowego wisielca nagle zaczęła się najadac w 3-5 minut. Miałam takiego stresa, ze glowa mała. Ale w tym czasie jeszcze córka smoczka nie używała. Moja lekarka i doradca laktacyjny w jednym stwierdziła, ze jeśli przyrosty są OK to nie interesuje nas ile dziecko ssie. Widocznie tyle jej wystarcza.
                Smoczka dostała po 6 tygodniu. Aktualnie idzie nam 10 miesięcy i dalej się karmimy. Karmienia w dalszym ciągu 3 minutowe.
                Oczywiście idź do doradcy, niech popatrzy na technikę ssania. Nie namawiam do dalszego używania smoczka, jedynie pisze jak u nas to wyglądało.
                • Gość: Anika Re: No dobrze, a co mi doradzicie w sprawie smocz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.14, 13:19
                  Jesteśmy już po wizycie w poradni laktacyjnej. Córcia przybiera świetnie, ponadto jej ssanie zostało ocenione jako prawidłowe. Generalnie muszę wyluzować z tym liczeniem czasu karmienia. Ona jest w stanie najeść się w 5 minut, bo ssie mocno i połyka solidne porcje.
                  W poradni mała (jak na złość ;)) pokazała się z dobrej strony, tzn. jadła spokojnie i po 7 minut z każdej piersi. Może dlatego doradczyni stwierdziła, że problemu nie ma? ;) Powiedziała natomiast, że to ogólnie częsty problem w jej praktyce, że dziecko po kilku minutach marudzi przy piersi. Jeśli mała po paru minutach zacznie marudzić, mam jej nie zmuszać do jedzenia (bo pewnie się już najadła i w ten sposób "dziękuje" ;)), tylko spróbować za jakiś czas. Natomiast niezależnie od tego, czy kończy jedzenie ze spokojem czy z płaczem, to mam jej proponować drugiego cyca. Poza tym gdy widzę, że mała zaczyna się denerwować podczas jedzenia, a karmię na siedząco, to mogę się zacząć kołysać (z własnego doświadczenia natomiast wiem, że w pozycji na leżąco pomaga jak lekko poklepuję ją po pupci). Poza tym mam też karmić w przyciemnionym pokoju i najlepiej gdy córcia jest wtedy senna lub w „półśnie”.
                  Ja już nie wiem od czego to zależy. Są dni, że mała je 2-5 minut, po czym zaczyna płakać. Ale są też dni, gdy ładnie je 4-10 minut (czasem dochodzimy do 25, ale część tego czasu to przysypianie) i gdy już nie chce to po prostu odwraca główkę.

                  Trochę się stresuję ilością mojego pokarmu. Mam wrażenie, że przez to że mała tak krótko je, to ja mam go mniej. Ostatnio ściągałam laktatorem, bo musiałam wyjść na dłużej, i miałam problem ze ściągnięciem więcej niż 150 ml z obu piersi. Może dlatego, że ściągałam godzinę po karmieniu, ale kiedyś godzinę po karmieniu miałam znów sporo pokarmu :/

                  Muszę wyluzować. Nie będę jej zmuszać do jedzenia, jeśli po 5 minutach ma dość i drugiego cycka też nie chce. Może ona po prostu ma taką „urodę”?... Z drugiej strony martwi mnie to, że ona czasami tak krótko przy tym cycku siedzi. Może jednak się nie najada i to przez to jest taka marudna w ciągu dnia? A może się wkręcam?!... :/

                  Teraz w kwestii smoczka. Oczywiście doradczyni radziła odstawić go jak najszybciej i stosować tylko w wyjątkowych sytuacjach. Próbujemy od wczoraj. W ciągu dnia dajemy radę, chociaż córcia teraz więcej i częściej marudzi/płacze. Dostaje smoka tylko na noc do zaśnięcia (w poniedziałek, gdy zasnęła, to jej go wyjęłam, ale we wtorek się nie udało, od razu się rozbudzała, ale w nocy we śnie sama go zawsze wypluwa). W nocy, gdy 2 razy budzi się na karmienie, to smoczka jej nie daję i jakoś usypia. Chciałabym stopniowo ten smoczek wycofywać, a nie tak nagle, z dnia na dzień całkowicie ją tego pozbawić. Zamiast smoka córcia namiętnie zjada własne rączki, wpycha prawie całą piąstkę do buzi, poza tym mocno się ślini.

                  Ale mam mętlik w głowie!
          • mruwa9 Re: No dobrze, a co mi doradzicie w sprawie smocz 17.01.14, 22:29
            po raz kolejny:
            koniecznie przeczytaj ten watek:
            forum.gazeta.pl/forum/w,570,89283591,89283591,problem_z_przybieraniem_na_wadze_skonczone_4_tyg.html
            Brzmi znajomo?
            Nie ma cudow. Przyczyna problemow jest smoczek i dopoki nie usuniecie przyczyny, zadna poradna laktacyjna nie pomoze.
    • Gość: IwSo Re: Ten straszny smoczek IP: *.183.237.30.dsl.dynamic.t-mobile.pl 20.01.14, 15:32
      Ja również używam smoczka. Córka zaczęła szósty miesiąc, od 2-3 tż żyje ze smokiem - a zaczęło się od... wiszenia na cycku... non stop. Wybaczcie, ale nie jestem maszyną, która cały dzień będzie siedzieć z dzieckiem przy cycu. Jestem przede wszystkim człowiekiem i kobietą, która również ma swoje potrzeby, np. chociażby ogarnąć się, aby jakoś wyglądać. Tak wiem wyrodna matka - przedkłada wygląd na zdrowie dziecka. Ale aby dziecko było szczęśliwe, matka musi również być szczęśliwa. Znerwicowana matka = nerwowe dziecko. Uważam że każda kobieta powinna dbać o siebie, a KP nie może tego utrudniać. Córka wisiała na cycu po 5 godzin, mało nie wylądowałam w wariatkowie. Nie miała podanego smoka, po wezwaniu "pogotowia laktacyjnego" (położna z wieloletnim doświadczeniem, prowadzi szkołę rodzenia oraz poradnie laktacyjną od wielu lat) okazało się że źle ssie cyca. W tym czasie zdążyła córce podać smoka, bo nie wytrzymywaliśmy z mężem. Prędzej zrezygnowałabym z KP jakby miało to tak wyglądać (wielogodzinne wiszenie na cycku). Córkę uczyliśmy poprawnie ssać (na początku było OK, a zły nawyk pojawił się zanim użyliśmy smoka). Po dwóch dniach nauki - rewelacja, karmienia trwały maks. 25 min (obecnie ok.15-20), córka przybierała na wadze nawet 1,8kg miesięcznie. Aż lekarz się pytał czy nie za dużo przybiera, bo dziecko powinno podwoić swoją masę urodzeniową w 6 mż. Córka zrobiła to w 3,5m. Smok cały czas jest. Początkowo też zarzekałam się "Nie, nie, nie. Smok to zło" Nie wytrzymałam jednak bez niego i nie żałuję. Ja odpoczęłam, mogłam zadbać o siebie, wyjść z córką na spacer (wcześniej się nie dało, bo ledwo wyszliśmy i był ryk, że cyca chce). Odkąd ma smoka wychodzimy na spacer bez problemu, a córa w tym czasie śpi, ze smokiem(czasem wypluwa). Drzemka popołudniowa dzięki temu trwa nawet 4h i dzięki temu ona również się wysypia i nie płacze ze zmęczenia i za cycem. Bo bez smoka ona również spać nie mogła prawidłowo, zwłaszcza w dzień. Niczym jej nie dokarmiam. Sam cyc. Więc nie gadajcie głupot.
      Moja koleżanka z kolei karmiła piersią syna niecałe 3 miesiące, bez smoka. Odstawiła, bo jej się nie chciało całymi dniami siedzieć i robić za dojną krowę, bo syn chciał ciągle cyca... Ja gdyby nie smok też już pewnie bym nie karmiła...
      • yumemi Re: Ten straszny smoczek 20.01.14, 16:12
        Uważam że każda kobieta powinn
        > a dbać o siebie, a KP nie może tego utrudniać. Córka wisiała na cycu po 5 godzi
        > n, mało nie wylądowałam w wariatkowie.

        Tak z ciekawosci, majac 2-3 tygodniowe dziecko, co mozna chciec robic? Isc biegac, na impreze, na zakupy, do kawiarni? Poza bieganiem, czy plywaniem, dziecko przy piersi mozna zabrac wszedzie. Nie wiem czemu utrudniac sobie zycie zamiast je ulatwiac:) Moje dziecko ssalo non stop, siedzialo w chuscie, a ja w tym czasie umawialam sie z kolezankami na kawe, lunch, do kina, na spacer itp. Nie wiem czemu wiszenie na piersi i normalne zycie mialoby powodowac ladowanie w wariatkowie? Smoczek duzo bardziej klopotliwy :)))

        > Moja koleżanka z kolei karmiła piersią syna niecałe 3 miesiące, bez smoka. Odst
        > awiła, bo jej się nie chciało całymi dniami siedzieć i robić za dojną krowę, bo
        > syn chciał ciągle cyca...
        To juz nie sprawa karmienia tylko polska kulturowa sprawa tego ze sie niektorym wydaje ze z dzieckiem przy piersi mozna tylko w domu sie kisic i siedziec. Kobiety same sobie zycie utrudniaja. Wiecej pewnosci siebie by sie mamom przydalo.
    • Gość: gość Re: Ten straszny smoczek IP: *.range86-166.btcentralplus.com 15.03.14, 17:05
      No wiec, zgodnie z życzeniem co niektórych - wracam po ponad dwóch miesiącach. I zgadnijcie, co? Wbrew Waszym czarnym wizjom i złorzeczeniu nadal karmię piersią, ba, idzie nam doskonale. Córeczka pięknie przybiera, je bez problemów, doskonale zna różnicę między piersią a smoczkiem. Tak, nadal daję jej smoczka do zaśnięcia i na uspokojenie i w dalszym ciągu jest naszym najlepszym przyjacielem, ogromnym ułatwieniem.
      Proszę po raz kolejny, mad_die, mruwa, mama_róży i inne "znawczynie" - większość z Was ma jedno dziecko, zna może kilka innych, nie ma fachowej wiedzy na temat kp poza tym, co wyczytałyście w internecie i w poradnikach. Nie wypowiadajcie się takim tonem jakbyście były autorytetami w tej kwestii i umiały przewidywać przyszłość. Każde dziecko jest inne i nie ma co straszyć matek, że smoczki zrujnują im kp, bo w Waszym przypadku, albo koleżanki tak się stało. Gdybym Was słuchała od początku to pewnie byłabym teraz kłębkiem nerwów, córeczka płakałaby znacznie więcej niż teraz a być może i przeszły byśmy już na mm.
      Nie dostosowujcie każdej "porady" pod sztywny szablon własnych przypadków, bo nie każdej matce i każdemu dziecku to odpowiada. Pozwalajcie uczyć się na błędach, testować, szukać własnej drogi, zamiast straszyć i demonizować smoczki i butelki. Pewnie niektórym to, że wróciłam po ponad 2 miesiącach nie wystarczy, więc chętnie zajrzę tu jeszcze za jakiś czas , bo jestem pewna że nadal będzie nam szło tak dobrze, jak teraz - z tego prostego powodu, ze znam swoje dziecko lepiej, niż Wy. Powodzenia w twardym obstawianiu za nieuzasadnionym strachem przed smoczkami, ja się cieszę, że was nie posłuchałam. Ciao!
      • Gość: maddie Re: Ten straszny smoczek IP: *.cm-7-4c.dynamic.ziggo.nl 16.03.14, 16:16
        Czyli dziecko ma 3msce? Super, ze Wam duet piers- smoczek sie udaje.
        Odezwij sie znowu za 2 msce i potem znowu :)
        Co do tego ile mam dzieci i jaka jest moja wiedza... coz, kula w plot trafilas, mam 2 dzieci, obydwoje karmieni odpowiednio 2,5 i 3,5 roku. Swoja wiedze o laktacji zdobywalam sama najpierw, pozniej na szkoleniach LLL.
        Fakt, nie stosowalam smiczkow ani butelek, bo to oznacza koniec karmienia na zadanie. Jednak moje doswiadczenie i wiedza zdobyta na szkoleniach mowia mi, ze smoczek czesciej zaburza technike ssania i laktacje niz ulatwia, i powoduje szybsze zakonczenie KP.
        • kjut Re: Ten straszny smoczek 16.03.14, 17:32
          Już któryś raz tutaj czytam, że stosowanie smoczka oznacza koniec karmienia na żądanie i nie rozumiem dlaczego. Każde marudzenie oznacza koniecznie, że maluch chce jeść. Danie mu wtedy smoczka też nie przeszkadza w karmieniu na żądanie. Czy jeżeli gdy mały marudzi to najpierw sprawdzam wszystko po kolei, m.in podaję pierś, młody nie chce, wygina się i ucieka, więc daję smoczek - to to nie jest już karmienie na żądanie? Bo co? Przecież to ma być KARMIENIE na żądanie, a nie SSANIE na żądanie.

          Wierzę, że ssanie smoczka może zaburzyć prawidłowe ssanie piersi, a przez to przyrosty i laktację. Nie rozumiem czemu miałoby to zmienić częstotliwość karmień, a więc "znieść" karmienie na żądanie. O ile oczywiście smoczek nie jest pierwszym wyborem w przypadku dziecięcego płaczu.

          I tak swoją drogą - czy jeżeli dziecko zaczyna ssać kciuka to znaczy, że przestajemy karmić na żądanie?
          • Gość: Froobek Re: Ten straszny smoczek IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.05.14, 16:07
            Akurat 'karmienie' to faktycznie jest nietrafnie określenie, gdy chodzi o pierś, bo pierś to nie tylko posiłek. Tak, to ma być ssanie na zadanie, tak to jest urządzone. A już na pewno w pierwszym roku. Tak, jak dziecko płacze, to najpierw sprawdzasz, czy pomoże pierś, potem inne sposoby. Jak przekarmilas ostatnie 5 godzin i masz serdecznie dość, to wkładasz do chusty. Tak, jak ssie kciuk, sprawdzasz, czy nie wolałoby piersi - wtedy nadal karmisz na zadanie. W pierwszych dwóch latach pierś naprawdę załatwia 90% sytuacji. W 10% rodzice musza wykazać sie wysiłkiem.
      • Gość: Anika Re: Ten straszny smoczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.14, 12:01
        To i ja się znów odezwę :)
        Córcia właśnie skończyła 5 miesięcy. Karmię ją nadal piersią, ale smoczek jest znów w użyciu ;) Nie udało się go całkiem odstawić; był etap, że dostawała tylko na noc do zaśnięcia, ale w ciągu dnia cały czas pchała palce do buzi (ssała albo kciuka albo palca wskazującego), więc po tygodniu walki z wsadzaniem paluszków mała dostała smoka. I wiecie co? Teraz jest taki "problem", że często córka wypluwa smoczka, żeby móc wepchnąć paluszka... Albo tak manipuluje łapką przy smoczku, że w którymś momencie ssie go jednocześnie z palcem ;) Więc teraz pilnuję, by ssała smoka, a nie palca ;P
        A co do karmienia piersią i marudzenia córeczki przy cycku - cóż, ona po prostu miewa lepsze i gorsze dni. Są dni, kiedy je po 3 minuty z każdej piersi, po czym zaczyna płakać albo zwyczajnie odpycha pierś. Są też dni, gdy siedzi przy jednej np. 7 minut (aktywnie ssąc) i później grzecznie dziękuje za jedzonko ;)
        Na wadze przybiera dobrze. Nawet pediatra stwierdziła, że te kilkuminutowe karmienia mogą jej wystarczać. I powiedziała, że mała traktuje pierś jako źródło pokarmu, więc spędza przy niej tylko tyle czasu ile potrzebuje, by się najeść, natomiast potrzebę ssania zaspokaja smoczkiem (więc idąc dalej tym tropem - dzieci, które nie chcą smoczka, zwykle są cyckowymi wisielcami, bo w ten sposób zaspokajają potrzebę ssania, nie jedzenia; wiszą na cycku i nie jedzą ;)).
        Rozmawiałam na ten temat z różnymi matkami (koleżanki, rodzina) i np. jedna karmiła rok, mimo tego że smoczek był cały czas w użyciu (dzieciak dostał smoczka już w drodze ze szpitala do domu!!!), a druga karmiła piersią też rok i nie podawała smoczka (dziecko nie chciało smoka, cały czas wisiało na cycku) i przez cały ten czas dziecko słabo przybierała. Ale była też taka, co podawała smoczka i karmiła tylko 3 miesiące, bo miała problemy z laktacją.
        Więc mi się wydaje, że nie ma sensu tak generalizować. Każde dziecko jest inne i nie jest regułą, że smoczek oznacza szybkie zakończenie kp.
        My się jeszcze karmimy tylko cyckiem, ale lada dzień zaczynamy rozszerzać dietę o pierwsze obiadki, gluten itd. i zobaczymy co dalej (szczerze mówiąc nigdy nie planowałam karmić dłużej niż 10 miesięcy).
      • yumemi Re: Ten straszny smoczek 19.03.14, 14:32
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > No wiec, zgodnie z życzeniem co niektórych - wracam po ponad dwóch miesiącach.
        > I zgadnijcie, co? Wbrew Waszym czarnym wizjom i złorzeczeniu nadal karmię piers
        > ią, ba, idzie nam doskonale.

        No i wlasnie to przyklad kiedy emocje przyslaniaja fakty. Nikt Ci nigdzie nie pisal ze karmienie sie nie uda, tylko ze tylko u mniejszosci dzieci udaje sie polaczyc smoczka z piersia, i tylko mniejszosc rozroznia jeden typ ssania od drugiego.
        Domyslam sie jak bardzo chcesz tutaj okazac jakas blizej niezrozumiala satysfakcje - co jest zrozumiale, ale wystarczylo dokladnie czytac co pisalysmy :)
        I tyle wlasnie mowi w temacie fachowa literatura i zyciowe doswiadczenia.
        Czyli jak najbardziej mozesz uznac ze na dzien dzisiejszy nalezysz do mniejszosci karmiacej piersia i dajacej smoka bez problemow.
      • Gość: peli Re: Ten straszny smoczek IP: *.ip.jarsat.pl 19.03.14, 14:04
        z zaciekawieniem przeczytałam ten wątek. karmię piersią moją trzymiesięczną córkę. smoczek w użyciu od 3 doby. jak na razie nic się złego nie dzieje. małą najada się w 10 min i pierś puszcza. wydaje mi się, że rozróżnia do czego służy pierś a do czego smoczek.

        zresztą, gdy dziecko płacze=żąda piersi, bo jest głodne a poda mu się smoczek, to raczej dalej płacze i marudzi bo jest zwyczajnie głodne. jak ssie spokojnie mniemam, że głodne nie jest.
        • passsoa85 Re: Ten straszny smoczek 19.03.14, 19:44
          Napisze tylko ze jestem mama wczesniaczka i zaczynał od sądy potem długa nauka ssania butelką potem jak dostał cyca oszalał ze szczęścia było trochę cyrku ale teraz ma 4miesiace i je cyca,raz dziennie po kąpieli butle,ma też smoka i jest super oby się nie popsuło ;)
          • jm34664 Re: Ten straszny smoczek 04.04.14, 09:51
            Karmię piersią od początku, dziecię ma teraz 3.5 msca i przybiera ok 240g tygodniowo, cud dziewczyna. Smoczek w użyciu od 6 tż - głównie do pociumkania gdy Mała już śpi a bez cycka nie pośpi dluzej niż 10-15min, a ja nie mogę 80% czasu dziennie spędzać z nią w łóżku. Karmię ją dość czesto, nawet co godzinę i nigdy nie daję smoczka gdy płacze lecz piers. Smoczek służy tylko jako "przedłużenie piersi".

            Radykalizm przeciwniczek smoczka wcale mnie nie dziwi. Marzeniem moim jest wychowanie Małej bez smoczka, ale nie daję rady. Ta bloga chwila kiedy Mała spokojnie śpi i ciumka jest dla mnie na wagę złota. Czy przeciwniczki smoczka widzicie jakieś zagrożenie w takiej sytuacji dla mojej laktacji? Widziałam na tym forum "wróć tu za miesiac, dwa, pięć i powiedz jak z karmieniem" - czy możecie proszę wyjaśnić czym grozi niewielka obecność smoczka w życiu dużo przybierającej na wadze 3.5 miesięcznej dziewczynce? Chodzi mi i karmienie, ryzyko wad zgryzu i pleśniawek jest mi znana.

            Jezeli macie wskazówki jak dziecko moze dluzej pospać bez smoczka (tj dluzej niż pół godziny) będę wdzięczna :)
            • Gość: maddie Re: Ten straszny smoczek IP: *.cm-7-4c.dynamic.ziggo.nl 04.04.14, 10:26
              Na razie zagrozenia nie ma,bo mala ladnie rosnie. Ale jak zobaczysz ze gorzej zdecydowanie przybiera, ze odmawia piersi, ze karmienie jest trudne, to wtedy wywalisz smoczka.
              Podalas go w dobrym terminie, mowi.sieze po tym 6tyg zycia ssanie jest juz na tyle dobre a laktacja na tyle dopasowana, ze smoczek nie szkodzi.
              Ale trzeba po prostu wiedziec z czym to sie.je.
              Ja moje dzieci karmilam na naszym lozku i tam je zostawialam, spaly tyle ile chcialy, zwykle przepisowo ;) karmienie trwalo oczywiscie do momentu az same puscily piers i spaly gleboko. Zabranie wczesniejsze piersi powodowalo pobudke natychmiastowa.
              Nie wiem jak Wy sie karmicie, czy odkladasz do lozeczka/kojca, czy dajesz jedna piers czy wiecej.
              • jm34664 Re: Ten straszny smoczek 04.04.14, 18:30
                Dzięki Maddie, będę obserwować przyrosty bo jak piszesz to główny barometr tego czy smoczek to zło ;)

                Rownież karmię w łóżku (noc i rano) i zostawiam tam, a w ciągu dnia raczej na siedząco i odkładam do wózka. Karmię pod korek, Mała sama wypuszcza pierś, wtedy delikatnie wstaję a ona i tak się budzi po 10-15min. Znowu ją przystawiam i tak w kółko. Chyba cieżko jej wejść z Rem do głębokiej fazy bez piersi w buzi, dlatego się wybudza. Smoczek daje jej iluzję piersi, śpi dluzej ale najedzona (!), ja tez pilnuję by przerwy miedzy karmieniami nie były za długie, np po 2h zabieram smoka i po chwili jest chęć jedzenia.
                  • kjut Re: Ten straszny smoczek 14.05.14, 22:46
                    Umawiam termin tak, żeby pasowało mężowi - albo po południu, albo on się na chwilę z pracy zrywa - i ja idę do lekarza a M. w tym czasie z maluchem po poczekalni chodzi. Tak, maluch się czasem denerwuje, ale to nie trwa wieki.
                  • mruwa9 Re: Ten straszny smoczek 14.05.14, 23:30
                    nie rozumiem , o co biega. A jak maja wygladac? Normalnie. Dziecko do samochodu lub wozka i idziemy. Jaki problem nakarmic dziecko w poczekalni? Zwlaszcza, jesli przychodnia ma wydzielony kacik dla mam karmiacych.
                    • Gość: Froobek Re: Ten straszny smoczek IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.05.14, 16:14
                      Z dzieckiem do wieku 6-12 m-cy da sie załatwić prawie wszystko. Mam dwoje dzieci i jest tylko jedno miejsce, w które nie chodziłam z nimi, kiedy były maleńkie: fryzjer. Za długo, nie w każdym momencie można nakarmić, psikanie lakierami. Odczekalam aż były w stanie mieć przewidywalną dwugodzinną przerwę i wtedy poszłam do fryzjera. Z dziećmi bywałem w urzędach, u ginekologa, u kosmetyczki, wszędzie.
    • julka.82 Re: Ten straszny smoczek 15.05.14, 09:41
      No i na mnie przyszła pora:-( Moja 5miesieczna coreczka nigdy nie jadla jakos specjalnie ladnie. Ale to co sie dzieje od kilku dni to koszmar. Przysysa sie do piersi, odrywa i tak po kilkanascie razy. Z placzem. Do tego bola mnie brodawki bardzo, bo lapie je jak smoczek.
      Odstawilam ale juz po kilku godzinach mam dosyc. Corka dostawala do tej pory smoczka do spania i na spacer. Mozecie mi prosze napisac, w ramach pocieszenia, ile czasu zajmie odzwyczajanie od smoczka? Czy powinnam korygowac ssanie, w sensie np. probowac odciagac brodke? Jakies jeszcze wskazowki ktore mi pomoga przetrwac ten czas odwyku?:-)
      • Gość: panizalewska Re: Ten straszny smoczek IP: *.centertel.pl 15.05.14, 11:23
        Ja nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale dużo dzieci wariuje przy piersi i bez smoczków i butelek. BO TAAAAK! Moja tak ma. Dziecko-rekin. Jak się nie rusza, to jakby nie oddychało. I weź tu bądź wyluzowana i karm spokojnie, jak 2 lata takiej szarpaniny ;) A smoczka na oczy nie widziała. No zdarza się. Ja przez chyba miesiąc karmiłam w ciemnościach pod kołdrą (a lato było, ciężka sprawa), potem pół roku tylko w łóżku, bo reszta świata zbyt ciekawa.

        Ssanie koniecznie i zawsze należy korygować. Zdejmować dziecia z piersi, smyrać aż otworzy paszczę najszerzej jak się da i szybko nakładać z powrotem. Trzymać bardzo blisko i stosunkowo mocno, żeby szataństwo się nie wierciło ;)

        Co do trudnego czasu - teorie na temat złych nawyków u dorosłych są różne. Niektórzy mówią, że zmiana jednego złego nawyku u dorosłego człowieka to kwestia 2-3 tygodni przy ogromnej konsekwencji. Niektórzy mówią, że tyle, ile czasu trwaliśmy w złym nawyku, tyle trzeba się go oduczać. Nie ma jednej miary do wszystkich dorosłych, tak samo do dzieci, nawet tym bardziej. Można założyć ostrożnie, że tak małe dzieci nie mają pamięci i przez to szybciej się oduczają od czegoś. Ja bym założyła trudny miesiąc w nadziei, że się pozytywnie rozczaruję wcześniej ;)

        Powodzenia, dzielna jesteś :)
        • julka.82 Re: Ten straszny smoczek 15.05.14, 11:43
          MIESIĄC? No nie, ale mnie pocieszyłaś;-) Kazde karmienie konczy sie placzem, dlugo nie wytrzymam... Czytalam wczesniej Twoja historie o chowaniu sie pod koldra, tez to przerabialysmy ale mloda sie denerwuje bardzo. Miesiąc.... rany....
          To ja juz sama nie wiem co sie dzieje. Czy to skok rozwojowy, czy zęby bo pakuje palce do buzi czy
              • Gość: panizalewska Re: Ten straszny smoczek IP: *.centertel.pl 15.05.14, 13:50
                No postraszyłam trochę, to fakt ;P
                Ale wiesz, chodzi o to, że w KAŻDYM wieku dziecka - będzie COŚ. Coś płaczącego, marudzącego, wariującego, wiszącego na matce bardziej, niż na ojcu (najczęściej, bo są takie fajne chwile, kiedy woła TULIĆ TATĘ! a ja zwiewam jak najdalej szczęśliwa ;)
                Ząbki - trąbki, hgw co jeszcze. Choroby, zapalenie ucha, układu moczowego, "zdechł pies" przy wysokich gorączkach i wiszenie na piersi cały dzień jak noworodek. Albo właśnie cały dzień zaiwania i bez zabawiania non-stop marudzi, za to nie chce jeść, ale w nocy, jak Ty już padniesz i NAPRAWDĘ chcesz spać ;) to młodzież właśnie wtedy sobie przypomni, że cały dzień nie ssała.
                No weź tu człowieku bądź mądry, wyluzowany i wiecznie z uśmiechem na twarzy. NIE DA SIE prosze Pani ;) Tak do 18-stki, albo i 60-tki Twojego dziecka - zawsze będzie COŚ.
                Dlatego najlepiej po prostu organizować sobie jak najwięcej "zmienników" - mężów / facetów, niań, dziadków, żłobków, przedszkoli i zajmować się własnym życiem, żeby ładować baterie na później. Nawet 2 godziny dziennie z innym opiekunem - działa zbawiennie na psychikę matki, nie mówiąc już o 4 i 8 godzinach ;)
                Ale póki to taka mała klucha i chodzi "tylko" o odzwyczajenie od smoczka, to niestety matka, matka i (prawie) tylko matka.
                Masz kogoś w ciągu dnia, żeby pomógł Ci przetrwać i odpocząć? Koleżanka - jedna druga, ósma - może mogą wpadać cyklicznie raz w tygodniu? Zająć młodzież na pół godzinki, a Ty wrzucisz na luz i kawę w spokoju wypijesz, sprawdzisz pocztę, odmóżdżysz się na forum? ;)

                A masz chustę albo nosidło? Bo na takie marudy szarpiące czasami pomaga po prostu dłuuuuuuuuuuuuuuugie noszenie ;) I romantyczne spacery we dwoje, młodzież zapomina o jedzeniu, a po spacerze chętniej się przysysa.
                • julka.82 Re: Ten straszny smoczek 15.05.14, 14:26
                  no wlasnie wiem ze powodem moze byc wszystko. pomyslalam ze te problemy z jedzeniem to przez smoczek bo temu mi najlatwiej zaradzic. to znaczy oczywiscie latwo nie jest ale przynajmniej wiem jak to zrobic. chusta i nosidla - nieakceptowalne. do nosidla to jeszcze sie przymierzymy, nie poddaje sie.
                  ale masz racje, potrzebuje zmiennika, bo sie wykoncze zwlaszcza ze maz wraca tylko na kąpiel. albo i nie bo nie zdąży...
                  • Gość: panizalewska Re: Ten straszny smoczek IP: *.centertel.pl 15.05.14, 16:19
                    Pamiętam taki akres, kiedy małż często nie zdążał nawet na kąpiel. Wściek i zmęczenie robią bardzo dużo złego Tobie jako człowiekowi, kobiecie, matce i w ogóle. U nas czasami było też tak, że małż wchodził właśnie w momencie, jak rzucałam dzieckiem na łóżko (to nie do końca jest eufemizm, niestety), normalnie para mi uszami szła, a dziecko jeszcze bardziej świrowało i nie chciało ani ssać, ani spać przy takiej wk*rwionej matce tym bardziej.
                    Więc tak, zmiennicy bardzo pomagają to przetrwać po prostu, żeby nie uciekać w kryzysie, tylko ładować baterie.
                    Dzisiaj u nas: ranek koszmarny, mała na mnie wisi, zaryczana, jak nie wisi, zapowietrza się, no histeria normalnie. W południe mój tata przyszedł, wziął na spacer, ja odetchnęłam, coś załatwiłam, od razu wszystkim lepiej, dziecię z bananem na twarzy, ja pozwoliłam jej zassać bez mojego wścieku, teraz jeszcze trochę z babcią-prababcią posiedzi i pobawi się figurkami zwierzątek, no ja w ogóle luz, kawka z mlekiem sojowym ;) i życie idzie, do 20, kiedy mała zasypia - jakoś zleci ;)
                    Szukaj pomocy FIZYCZNEJ, choćby na 2-3 godziny 2-3 razy w tygodniu, to jest naprawdę wybawienie!
      • Gość: Anika Re: Ten straszny smoczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.14, 16:56
        Julka, nie wiem czy Cię to pocieszy czy nie, ale ja przez jakiś czas też miałam taki problem z córeczką. I też obwiniałam o to smoczka, po tym co wyczytałam na tym wątku. I też podjęłam próbę odstawienia go. Próba się nie udała (albo po prostu ja nie byłam wytrwała), smoczek wrócił, a córci po jakimś czasie wariacje przeszły. Tak po prostu. Teraz ma 7 miesięcy, karmię ją nadal cyckiem + stałe pokarmy. Obecnie przy cycku już w ogóle nie marudzi, a smoka nadal używa - możliwie jak najrzadziej, ale jednak.
        W okresie, gdy tak szalała przy cycku, dużo razy płakałam i wielokrotnie zastanawiałam się, czy się nie poddać i przejść na butelkę. Ale ciągle wyznaczałam sobie jakiś termin, np. mówiłam sobie "jeszcze tylko ten tydzień wytrzymaj i zobacz co dalej". Bliskie osoby powtarzały mi "spróbuj wytrzymać jeszcze trochę, bo warto". I tak dni mijały, ja się zawzięłam, częściej przystawiałam małą do cycka i stopniowo te marudzenia zdarzały się coraz rzadziej. Dlatego nie wiem, czy u nas przyczyną był smoczek, czy po prostu taki charakterek córeczki. Nie wiem jak to będzie z odstawieniem smoczka, ale niektóre dzieci same go odstawiają ;) Nasza córeczka teraz znacznie rzadziej chce smoka niż kiedyś (jest tyle innych ciekawych rzeczy, które chce wpakować do buźki), więc jest nadzieja, że się sama odstawi ;)
        Panizaleska - dobrze prawisz :) Pomoc osób trzecich jest konieczna by nie zwariować przy niemowlaku ;) Nawet te 2 godziny w ciągu dnia, kiedy ma się "wolne" od dziecka, wiele dają.
        Julka.82 - trzymam kciuki!
    • Gość: Froobek Re: Ten straszny smoczek IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.05.14, 15:46
      Ok, smoczek nie u każdego dziecka narobi szkód (choć zawsze moze trafić akurat na Twoje). Sama dałam starszemu synowi, jak miał 3 m-ce, choć dziś bym tego już nie zrobiła. Natomiast smoczek nie moze zastępować piersi. Odwracając idiotyczne powiedzenie 'zrobił sobie z piersi smoczek' - dziecko nie powinno sobie ze smoczka zrobić piersi! Ssanie co kwadrans i stały niepokój to zupełna norma u noworodka - dopiero sie urodził. Warto by na to odpowiadać fizjologicznym remedium, a nie kawałkiem gumy. Można tez spróbować, czy zamiast piersi nie pomoże chusta. Takie dziecko nie potrafi leżeć, bo przez ostatnie 9 m-cy było noszone. Wstawanie do dziecka w nocy, spanie bez niego to słaby pomysł dla osoby w pologu, która powinna sie wysypiac. Smoczek naprawił problem, który sama stworzyłas, spiąc bez dziecka.

      No i zawsze pytanie jak długo potrwa(lo) karmienie smoczkowca. Nie każda mama bedzie usatysfakcjonowana parunastoma miesiącami karmienia.
    • daneeka Re: Ten straszny smoczek 15.05.14, 17:24
      Ja kilka razy podałam malcowi smoczek w chwilach słabości - przysysał się jak szalony i ciumkał zawzięcie choćby i połtorej godziny i wcale nie miał zamiaru na nim zasnąć. Do tego smoczek mu ciągle wypadał, a zgadnijcie kto musiał wkładać z powrotem... a przy następnym karmieniu były cyrki i wbijanie mi dziąseł w cycki. Więc w temacie smoka moje dziecko okazało się i mądrzejsze ode mnie. Dodam, że od początku nie chciałam dawać smoka ale dopiero niedawno dowiedziałam się jaki to może mieć wpływ na laktację. Mały ma 3.5 mca i jestem dumną mamą bezsmoczkowego dziecka :) :) :) oczywiście że nie raz w przychodni upociłam się ze strachu że mały się rozedrze ale te kilkanaście tygodni wystarczyło żebym nauczyła się obsługi własnego niemowlaka - biorę na ręce i uśmiechamy się do ludzi w poczekalni, lulam, zabawiam gryzaczkiem itp. Teściowie do tej pory proponują smoka jak tylko dziecko kwęknie. Niestety ani oni ani ja ani większość młodych mam nie ma pojęcia o wpływie smoka na laktację. Ja dowiedziałam się dopiero na tym forum
    • Gość: nikit Re: Ten straszny smoczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.14, 23:18
      Podpinam się pod watek smoczkowy. I witam, pierwszy raz zajrzałam na to forum.
      Przyszłam tu, bo czuję że mamy z córką jakiś problem.

      Córka ma 3 miesiące, od początku karmiona piersią, po ok miesiącu zaczęłam sie wspomagać mm (przed spaniem, czasami ściągam ten pokarm i potem albo dokarmiam małą w dzień albo mam jeden posiłek gdy musze wyjść).
      Dlaczego na kolację podaję mm? Bo po tym córka przesypia 5-7 godzin, śpi spokojnie w łóżeczku. Nie chciałam dopuścić do takiej sytuacji jaka była z synem, w końcu wylądował w naszym łóżku i spał z piersią w buzi. Ja nie byłam w stanie odpocząć w takiej pozycji a oduczenie go jedzenia w nocy zajęło kilka ciężkich tygodni.

      Córka nie chciała początkowo smoczka, wolała pierś ale teraz zasypia ze smoczkiem, nieraz samodzielnie w łóżeczku (to było nie do pomyślenia z synem).
      Mała śpi na brzuszku, nie uśnie ani nie prześpi się na plecach. Czasami na spacerze śpi na boczku i zdarza się że nad ranem-przytulona do mnie po jedzeniu.

      Od ok tygodnia cora woli butelkę, nie tylko jako kolację ale w ogóle w dzień :/( tak, wiem że jest jej wygodniej).
      Karmiona jest na żądanie od około tygodnia mam wrażenie że jest mniej pokarmu(sciągam mleko ale ostatnio sięgam po mm, bo małej jest za mało).

      W nocy problemu nie ma, karmię piersią 2x. W większości nakarmię, mała beknie, odkładam do łóżeczka.

      No i ten smoczek. Malutka nie jest jego wielką fanką, potrzebuje go do zaśnięcia potem wypluwa. Kurcze, chcialam sobie ułatwić życie a czytając to forum wychodzi na to, że "doświadczona matka" podchodząc lajtowo do tematu zrobiła sobie kuku i nie wie co dalej.

      Bardzo mi pasuje to, że córka ładnie śpi w nocy, nie wyobrażam sobie takich nocek jak z synem (byłam tak zmęczona, że zdarzyło mi się przysnąć a potem obudzona pytać co to za dzidziuś i skąd on się tu wziął:P). Jak jestem zmęczona to jestem zła.
      Ogólnie mała jest spokojnym maluchem. Ma apetyt, dobrze przybiera na wadze. No ale mojego mleka jest mniej a nie chcę przestać karmić. Co robić żeby i jej i mi było dobrze? Chciałabym karmić przynajmniej do roku.
      • mruwa9 Re: Ten straszny smoczek 19.05.14, 00:19
        no ale jakiej odpowiedzi sie spodziewasz?
        Pokarmu oczywiscie bedzie mniej, bo zapotrzebowanie nan spada, wskutek podawania mieszanki.
        Proces posmoczkowego odrzucania piersi tez juz sie rozpoczal, skoro corka woli butle zamiast piersi. Najklasyczniejsza klasyka. Nie da sie zjesc ciastka i miec ciastko, co wiele razy pisalam. To kwestia priorytetow.
        Wroze wam rychly koniec karmienia piersia. Cudow nie ma.
        Tak wybralas.
      • Gość: niuniek3 Re: Ten straszny smoczek IP: *.centertel.pl 19.05.14, 08:50
        Jeśli poczytałas to forum to wiesz co masz robić. Zresztą sama zdiagnozowalas problem.
        Ja ci tylko powiem, że to że twój syn spał z piersią w buzi nie znaczy że córka by tak miała. Mało tego - jeśli utrzymać karmienie piersią to w drugim półroczu życia ona też tak może mieć. To że teraz na mm pięknie śpi nie znaczy że to się nie zmieni. Bo pełny brzuch działa tylko na noworodka. Potem budzą się i butelkowcy.
        Przed wami skok rozwojowy i zwykle wtedy dziecko wiecej ssie. Szczególnie wieczorem. Jesteś gotowa na ciężkie dni bez butelki? Przemyśl to i zdecyduj. Już teraz.
        • Gość: nikit Re: Ten straszny smoczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.14, 13:08
          No właśnie to wieczorne/popołudniowe jedzenie było powodem dokarmiania mm. Córa ciumkała sobie i ciumkała a jak przychodziło do kolacji to nie miałam czym nakarmić. Mleko ściągałam zanim poszłam spać.

          Odstawiłam już mm, dałam po kąpieli swoje mleko ale z butli (wiem ile zjadła i że nie poszła głodna spać). W nocy wstała godzinę wczesniej i spała przy mnie bo ja zasnęłam. Jednak spanie ze mną nie jest dobre dla niej, bo potem rano mocno ulewa. Ani dla mnie - boli mnie kark po takiej nocy.
          Więcej piję i wody i herbatki laktacyjnej. Małą karmię leżąc i trochę jest walki, ale je. Wkurza się po kilku minutach kiedy już musi zacząć pracować.
          Na razie się nie poddaję i jestem dobrej myśli. Wydaje mi się, że u nas nałożył się na siebie leń małej i mój kryzys laktacyjny. Popracujemy nad tym.
          • Gość: niuniek3 Re: Ten straszny smoczek IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.14, 14:08
            No a próbowalas dokarmiać bez butelki? Bo dopóki ona zna butlę dopóty może nie chcieć przy piersi pracować. I daremna wasza praca. Bo jeśli oba nie będzie wystarczająco i dobrze ssać a faktycznie jesteście w okolicach skoku rozwojowego to nie zamówi sobie wystarczająco mleka i będzie niedojadac.
          • mruwa9 Re: Ten straszny smoczek 20.05.14, 16:35
            nie ma takiej mozliwosci, zeby dziecko wyssalo caly pokarm, do ostatniej kropli i nie bylo czym nakarmic dziecka wieczorem. Dopoki jest ssanie ZAWSZE bedzie nastepna kropla. Inaczej sie nie da. A poetm kolejna kropla i kolejna.. a 20 kropli to 1 ml. 200 kropli to 10ml. Itd, itp..Wieczorne zachowanie dziecka prawie nigdy nie ma zwiazku z brakiem pokarmu, a raczej jest wypadkowa zmeczenia dziecka i zmeczenia mamy.
            To nie pokarmu wieczorami brakuje, ale tobie cierpliwosci, wiary w swoje mozliwosci laktacyjne i przy okazji tez- wiedzy na temat mechanizmu laktacji.
            Zamiast butli wystarczyloby dac dziecku piers. Gdy sie zaczyna rzucac-podniesc, utulic, ponownie piers. Samej wskoczyc w pizame i polozyc sie z dzieckiem przy piersi w lozku. Butla to droga na skroty. Niby mozna, ale jest zupelnie niepotrzebna.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka