monmoon7
24.11.08, 18:46
Mój bąbelek ma już 2,5 miesiąca. Dziwi mnie czasem jego zachowanie. Od ponad
tygodnia, kiedy mąż przychodzi z pracy i wchodzi do pokoju i uśmiechając się
wita się z Tobiaszkiem, on odwzajemnia przywitanie również uśmiechem, macha
rączkami, czasem zaczynają ze sobą rozmawiać w tylko sobie znanym języku.
Widać, że Tobiaszek poznaje tatę i taty głos i cieszy się ze spotkania.
Ostatnio jednak jak mąż przychodzi do pokoju i przybliża sie do Tobiaszka
witając się z nim jak zawsze to, maluszek jest jakby nieobecny, rozgląda się
raz w jedną raz w drugą stronę ma jakiś taki rozbiegany wzrok jakby nie
zauważał obecności męża. Ale nie jest to rozglądanie się tak jakby chciał go
zobaczyć, a nie mógł. Nie wygląda to też na rozdrażnienie, że ktoś do niego
mówi, a on nie chce mięć z tym kimś kontaktu. Po prostu wygląda to tak jakby
było mu obojętne kto tam do niego mówi, tak jakby był nieobecny. No ale
kontynuując, mąż nie daje za wygraną i na moment nic nie mówi do szkrabcia,
odsuwa się i po chwili z dalszej odległości zaczyna znów się witać. Tobiaszek
po chwili zawiesza na nim wzrok i zaczyna się uśmiechać i machać rączkami -
sukces, znowu poznał tatę. Nie rozumiem jednak zachowania synka. Zaznaczam, że
wcześniej tak się nie zachowywał (wcześniej powitanie męża odwzajemniał
praktycznie od razu powitaniem). Ma to miejsce dopiero od dwóch dni i nie wiem
czy powinnam się tym denerwować.