Dodaj do ulubionych

mój pies umiera :(

08.08.05, 00:23
i jest mi smutno.
Obserwuj wątek
      • madai Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 11:35
        tak. z dnia na dzien. Byla po operacji i niby wszystko bylo dobrze, miala raka
        [ma nadal, przerzuty na cale cialo]. i jak wrocilam z zuzlu, to ona sie juz nie
        ruszala, tylko piszczala. na pole musialam ja zaniesc, bo nie miala sily isc.
        nie wiem, co robic.
        • teklat Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 12:08
          Wiesz Madai, podarowanie psu spokojnej śmierci (i szybszej niż naturalna w
          sytuacji bólu i cierpienia zwierzęcia) jest czasem jedyną i ostatnią rzeczą,
          którą możemy dla naszego psiaka zrobić.
          • madai Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 14:14
            teklo, tez o tym myslimy, ale jest to trudna decyzja i musimy sie nad tym
            jeszcze zastanowic. Jesli za 2, 3 dni sie nie polepszy to coz... trzeba bedzie
            skrocic jej cierpienie.
      • madai Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 11:38
        Tradycjo: nie miej watpliwosci :) Pies jest naprawde swietny. Jak czlonek
        rodziny :) Nawet sie nie wahaj. Kazdy kiedys niestety umiera... Moja suczka ma
        13 lat, takze babcia juz z niej ;) Tyle ze mna byla... teraz chyba nalezy jej
        sie troche odpoczynku ;)

        O jakim psie myslisz? Ja tez jestem na kupnie nastepnego ;)
          • madai Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 15:19
            Pewnie. ja zawsze kupuje psy nie na wystawy, tylko do zabawy i wspolnego "zycia
            rodzinnego" :) Ja sie zastanawiam nad buldogiem francuskim. albo mopsem ;) ale
            brzydkie toto... ze hoho ;)
            • teklat Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 15:30
              I Tradycji wybór, o Madai - to wielkie psie temperamenty, wesołe, pogodne i
              ruchliwe, no i york milusi.... Lubię obie rasy, ale wybrałabym buldożka,
              dodatkowo w pojawiającym się od niedawna na wystawach kolorze kawowym...
              Cudełek!
              • madai Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 17:17
                sa sliczne! wiem, ze maja temperamenty ;) Ale ja nie moge chyba miec psiaka
                leniwca, ktory by tylko spal i spal... a powiedzcie mi, co myslicie o tym,
                zebym kupila sobie psa i wziela go do Krakowa na stale? mysle o tym od kilku
                miesiecy, ale mama wciaz mnie przekonuje, ze sciagam na siebie duzy obowiazek,
                ze bede uwiazana z psem, zamiast wyjsc gdzies, to ja bede psa bawic.. zgadzam
                sie z nia, ale nie wiem no... Bardzo bym chciala miec psa TAM...
                  • madai Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 18:13
                    mialam te zyjatka jakies X lat temu:) poczatkowo sie opiekowalam, ale znudzilo
                    mi sie, bo te zwierzaki nic ciekawego nie robily, i byly takie kanciaste!!
                    tamagocci to nic, w porownaniu z furby ;] kojarzysz? taki kolorowy stworek na
                    baterie, ktorym trzeba sie opiekowac. Moja siostra miala furbiego [ma nadal,
                    ale juz gdzies na strychu], ktory caly czas plakal, ze sie z nim nie bawi, ze
                    go nie przytula itd. Spac nie moglam!! [wtedy mialysmy wspolny pokoj]. w koncu
                    wkurzylam sie, zamknelam go w lozku [wylaczyc sie go nie dalo] i czekalam, az
                    sie baterie wyczerpia ;)
                    • qwerty.tarnow Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 18:18
                      Tamagotchi to widziałem (zresztą znowu moda na to chyba wróciła wśród
                      podstawówkowiczów - bo widziałem ostatnio takie zabawki u dzieci w tym wieku).
                      To drugie o czym piszesz - nie widziałem, ale się chyba domyślam co to. A
                      baterii się nie dało wyjąć? I rzeczywiście wyłacznika nie było? Ani żadnego
                      przycisku "reset"? To w takim razie rzeczywiście niedopracowana zabawka. :-P
    • karolinaj_18 Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 12:21
      Bardzo mi przykro. jestem w podobnej sytuacji tylko chodzi o mojego kochanego
      kotka. wczoraj moja sasiadka widziala jak sie bil z innym kotem i do dzisiaj
      nie wrocil, zawsze wraca na noc. a jest juz 12, mialam go 4 lata i byl mi
      bardzo bliski, zawsze sie kolo mnie lasil i przytulal przychodzil zebym go
      poglaskala, a teraz nie wiem gdzie on jest i czy wroci jeszcze. :(
      • madai Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 14:17
        Karolinaj: moze kotek jeszcze wroci. moj pies tez kiedys wyszedl na dwa dni, a
        to mu sie nie zdarzalo w ogole-i wrocil :) Przewaznie zwierzeta wychodza i nie
        wracaja w sytuacji, kiedy zle sie czuja, kiedy chca juz tylko samotnosci.

        Mam zolwia, takiego duzego :) chodzi sobie po ogrodzie. Ma swoje miejsce. Ale
        on jest na tyle sprytny, ze wydostaje sie z tej "zagrody" i idzie w swiat. Tak
        poszedl jednego lata i wrocil po 3 miesiacach ;) Spisalismy go juz na straty,
        bo szukaj wiatru w polu, zolw zielony, trawa zielona, poza tym on lubil
        wkopywac sie w ziemie ;) ale na szczescie sie znalazl, caly i zdrwy. Nie trac
        nadziei :)
        • lemuriza Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 16:39
          karolina, koty mają to do siebie, ze lubią się włóczyć, więc nie trac nadziei,
          mój kot w ub. roku zniknął na kilka dni, całe forum ze mną przeżywało, ale
          wrócił.
          Madai, bardzo Ci współczuję,wiem jak to jest kiedy zdycha lub ginie ukochany
          zwierzak.
          • madai Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 17:19
            dzieki wam wszystkim.

            moj psiak chyba wyczul, co sie swieci i nagle odzyl [podejrzewam, ze na jeden,
            gora dwa dni]-chodzi, buty nosi, cieszy sie, je, ogolnie wstaje ze swojego
            fotela.
            • lubona Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 17:43
              Współczuję i również wiem, co to znaczy. Suczka miała raka i niestety trzeba
              było ją u śpić, a potem kotka, która była z nami 15 lat, to samo. Wiem więc, co
              to znaczy i jak boli.
          • madai Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 18:47
            ej! zebys wiedzial, ze to byl tylko moment :) moj zolw bardzo bardzo szybko
            chodzi! czasem, jak polozylam go na trawie, siedzac w ogrodzie-spojrzalam na
            pol minuty w druga strone-patrze-a zolwia juz nie ma!! straszny gad z niego :)
              • madai Re: mój pies umiera :( 08.08.05, 19:04
                nie pamietam, jak pluto sie bawil, ale moje psy bawia sie tak: drapia biedaka w
                skorupe, on sie chowa, wiec one fucza mu do srodka skorupy ;) on sie zwija w
                kulke, one troche jeszcze podrapia i sobie odpuszczaja.

                ja mam jeszcze jednego zolwia ;) ten nie ucieka, ale drazni sie z moim
                pierwszym zolwiem, staruszkiem ;) ehh biedny...;]
                                          • madai Re: mój pies umiera :( 19.08.05, 19:00
                                            moniek:gdyby to ode mnie zalezalo-przygarnelabym od razu! ale moi rodzice na
                                            razie nie chca psa. NA RAZIE :) Mam nadzieje, ze szybko sie to zmieni. Juz nie
                                            placze non stop, ale jak ktos se spyta o psa, to od razu lzy w oczach..
                                              • lubona Re: mój pies umiera :( 19.08.05, 20:24
                                                Współczuję. Mnie do dzisiaj zdarzy się do mojego psa powiedzieć kićka. Była u
                                                mnie 15 lat. Przyzwyczajenie zostaje i ciągle mysle o tych moich zwiarzakach.
                                                Nie da się zapomnieć.
                                                • kuczman Re: mój pies umiera :( 20.08.05, 04:09
                                                  Wrecz smieszna jest dla mnie ludzka psychika- nie ze ja jestem inny- mialem
                                                  serce rozdarte jak pierwsza fretka uciekla z domu i nie wiedzialem gdzie jest,
                                                  co robi a byla paskudna pogoda potem...
                                                  albo jak papuzka wyfrunela w nocy przez drzwi na -20 stopni mroz.
                                                  Tym bardziej ze innej osoby pijanstwo spowodowalo oba incydenty.
                                                  Ale nic sie wtedy nie liczy, sasiedzi czy znajomi moga umierac czy byc glodnymi,
                                                  nie mowiac o odleglych masach:P
                                                  A jak bliscy umieraja to jest inaczej?
                                                  Napewno inaczej bo ich nie usypiamy (chociaz moim zdaniem to powinno byc
                                                  dozwolone) wiec nie ma sporu czy dobrze zrobilem?
                                                  Ale z drugiej strony ludzie umieraja wokol nas codziennie... a za widzimisie
                                                  elit to tysiacami wciaz. I jaka roznica ze jedni nazywaja drugich terrorystami...
                                                  Hmmm, przychodzi wrecz na mysl to powiedzenie, jakos tak bylo:
                                                  "jednego kraju bohater jest innego kraju ludobojca"...
                                                  Ale juz uogolniam, mowa byla o osobistych stratach.
                                              • madai Re: mój pies umiera :( 20.08.05, 15:57
                                                qwerty, bardzo dobrze :) na 100% jade ahhh... juz sie nie moge doczekac!
                                                wprawdzie jeszcze nic nie kupilam, w zaden sposob se nie przygotowalam, ale mam
                                                pozytywne nastawienie [w koncu czekalam na te wakacje caly rok!!]. Tylko do
                                                pracy mi sie nie chce chodzic i to jedyny negatywny aspekt tej sprawy ;)

                                                PS. Niebawem bede miec pieska :)) rodzice jutro jada na wystawe psow chyba do
                                                Rzeszowa i moze zalapia jakies kontakty :)
                                                  • lemuriza Re: mój pies umiera :( 21.08.05, 14:27
                                                    nie było mnie tu madai, jak przeżywałaś najcięższe chwile, ale naprawdę
                                                    potrafię sobie wyobrazić co czułaś...
                                                    I niech nikt nie mówi... "to tylko pies" - takie słowa wkurzają mnie ogromnie.
                                                    Nie "tylko pies" ale "przyjaciel, domownik", a to ogromnie dużo.
                                                    Moja kocina była nas pozbawiona 4 dni.
                                                    Miała opiekę, towarzystwo, ale... myślałam o niej i wiedziałam, że będzie
                                                    zagubiona.
                                                    Wczoraj o godz. 22.45 weszłam do domu, kota nie było. Wyszłam na balkon,
                                                    zaczęłam wołać, gdzieś z oddali usłyszałamn głośne .. miauuuuuu....... i już
                                                    pędził do mnie " mój tylko kot".
                                                    Mój "aż" kot.
                                                  • madai Re: mój pies umiera :( 21.08.05, 16:55
                                                    dzieki Lemuriza. Jesli ktos nie mial nigdy psa/kota/innego zwierzaka, to nie
                                                    wie, co to za uczucie i moze sobie mowic:to tylko pies/kot/inne zwierze.
                                                    Rzeczywistosc wyglada troche gorzej.

                                                    Mysle tez na basetem, ale niestety nie do mnie bedzie nalezalo ostatnie slowo.
                                                    rodzice wrocili, wyopowiadali, jakie to pieski piekne itd. ze pusto bez psa w
                                                    domu, ze musimy sobie jakiegos kupic itd [mam jeszcze jednego psiaka, ale jest
                                                    takim wariatem, ze musi byc trzymany w innym miejscu ;)]

                                                    Qwerty, nie musi byc z wystawy, ale moi rodzice wola rasowego psa, bo
                                                    przynajmniej beda wiedziec, jak sie z nim obchodzic, jak leczyc itd.
                                                  • qwerty.tarnow Re: mój pies umiera :( 21.08.05, 19:07
                                                    Uchowa, uchowa. Mój gość (znany skądinąd forumowiczom z innych opowieści)
                                                    właśnie przytargał jakieś bydlę, które kupił za 150 zł. Nowofunland jakiś, "cy
                                                    coś takiego". Jak go znam to ten pies uchowa się sam. Albo trafi wkrótce do
                                                    dalszej odsprzedaży...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka