Dodaj do ulubionych

Kolęda paryska

19.12.11, 12:20
Konstanty Ildefons Gałczyński - Kolęda paryska

Obudź się, Jezuniu,
więcej nie lulaj,
a Ty Go, Matulu,
już nie utulaj.

Oddaj mu mieczyczek,
bo będzie skandal,
słysz, rży mu koniczek
jak koń Rolanda.

Dam ja Jezusowi
moją pokorę,
zasię Józefowi
brzozową korę.

Na korze wypiszę
imię Natula,
a ty ją. Matulu,
w płaczu utulaj.


Konstanty Ildefons Gałczyński
Paryż, styczeń 1946


Czaro.
Obserwuj wątek
    • czaro.01 Re: Kolęda paryska 19.12.11, 12:30
      Pastorałka

      Dobrze być kolędnikiem, lecz tylko Turoniem,
      Kożuch plecy mu grzeje, gwiazda nad łbem płonie.

      Dobrze być kolędnikiem, ale tylko Królem,
      Ma koronę z pozłotki, ojcowską koszulę.

      Dobrze być kolędnikiem, lecz tylko Aniołem,
      Dźwigać skrzydła puchate, z drutu aureolę.

      Dobrze być kolędnikiem, lecz tylko kukiełką,
      Mróz zaskwierczy – dać susa w stajenne ciepełko.

      Dobrze być kolędnikiem, lecz najlepiej kosem,
      Ofuknąć swym świergotem groźną śmierci kosę...

      Stanisław Grochowiak


      Czaro. smile
    • k.karen Juliusz Słowacki 19.12.11, 12:53
      "Radujcie się, Pan Wielki Narodów Nadchodzi"



      Radujcie się, Pan wielki narodów nadchodzi!

      Radujcie się - bo prawdy wybiła godzina,

      Strach się już Boży urodzi,

      Strachem Pan jako mieczem ognistym pościna.



      Któż wytrwa... gdy go ognie niebieskie pochwycą?

      Któż miecz podniesie - drżący jak listek osiny

      Przed Pańską błyskawicą,

      W strachu przyjścia Pańskiego i wielkiej godziny?



      Na obłokach się zjawią..... członki rzetelne człowieka,

      Święci ogniści... staną w chmurzycach za Panem,

      Szatan na blask zaszczeka,

      Trzody na polach drżące przypadną kolanem.



      Pastuszkowie otworzą usta światłością zdziwieni

      Widząc jasne obłoki i Pana w obłokach;

      Świat się cały spłomieni,

      Ujrzy swe archanioły, na ogniach i smokach.



      Chwała Panu... że ciałem się zjawił rzetelny,

      Że dotrzymał - a przyszedł ratować niewinne

      Chrystus, Pan nieśmiertelny,

      Nasz Pan - który nagrodził swym świętym uczynne.



      Podnieście teraz czoła, od wieków trapieni,

      A więcej się nie bójcie żadnego ucisku;

      Pan ciała wam przemieni

      I miasto swoje złote - postawi na błysku...



      Pan nasz zamieszka z nami - i nigdy już więcej

      Nie zostawi na ziemi jak teraz sieroty,

      Król tysiąca tysięcy,

      Na stolicy słonecznej - ognisty i złoty.



      Król nasz umiłowany - Baranek łagodny,

      Sędzia nasz sprawiedliwy - ciał naszych przemieńca,

      Syn Boży pierworodny,

      Wołający swe święte do chwały i wieńca.


      .
    • czaro.01 Szkoda 19.12.11, 13:46
      Kiedy choinka, leśna dama,
      Włoży już swoje stroje,
      A w kuchni ciasto piecze mama,
      Aż pachnie na pokoje,
      Wszystkich ogarnia podniecenie,
      Nas i sąsiadów z bloku...
      Szkoda, że Boże Narodzenie
      Jest tylko raz do roku.

      A pod choinką dobry święty,
      Co ma brodzisko mleczne,
      Podarki składa i prezenty
      Dla dzieci, tych, co grzeczne.
      Dzieci radują się szalenie
      Wśród pisków i podskoków...
      Szkoda, że Boże Narodzenie
      Jest tylko raz do roku.

      A kiedy w końcu mama prosi
      Do stołu, bo nakryte,
      To jakby anioł się unosił
      Nad nami pod sufitem.
      Za gardło chwyta nas wzruszenie
      I łezkę mamy w oku...
      Szkoda, że Boże Narodzenie
      Jest tylko raz do roku.

      Ludwik Jerzy Kern


      Czaro. smile
    • k.karen " Boże Narodzenie" 19.12.11, 14:03
      ks Jan Twardowski


      Podszedł na palcach niedowiarek bo
      konstytucja nie zabrania do Matki Bożej.
      Mówił do Niej - tak nam się wszystko poplątało
      partia przy końcu zbaraniała
      niech Cię za rękę choć potrzymam
      w Noc Szczęśliwego Rozwiązania

      1983


      .
    • czaro.01 Trąbki świątecznej poczty:-) 19.12.11, 14:03
      Już dzisiaj, który to raz, pędzi poczta przez las!
      Cóż, nie dziwota. Przed każdą Gwiazdką
      pękają banie z manią pisarską:
      Jacek, co pióra nie bierze w ręce,
      nagle napisał listów dziewięćset.
      Pisze Alojzy, Funia i Mania.
      Rośnie gwiazdkowa życzeniomania.
      Wczoraj w Krakowie na Placu Kingi
      listy wypchnęły denko od skrzynki,
      bo tyle listów, któż by to zniósł.
      O! Znów pocztowy wóz:
      Jeszcze ten mostek, jeszcze ta rzeczka
      i wjedzie poczta w mury miasteczka.
      Śnieg przed pocztą biegnie jak zając, trąbki pocztowe gromko grają:
      Listy, paczki, stamtąd i stąd!
      Wszystkim wesołych Świąt!

      Konstanty Ildefons Gałczyński



      Czaro. smile)
    • czaro.01 Bebetlejem 19.12.11, 15:31
      Bebetlejem

      Cóż to się, moi mili,
      cóż to się dnieje?
      Święto, widać, jakoweś wielkie w Betlejem,
      świecą gwiazdki na niebie,
      Panna Dziecię kolebie,
      święty Joseph z radości się śmieje.

      Aniołowie nad szopka
      dmą w zielone trąbki,
      Maleńkiemu z radości błyszcza się ząbki.
      Przybywają pasterze,
      dary niosą w ofierze:
      czekoladki, petit-fours\'ki, z cukru gołąbki.

      Potem poczet królewski
      przychodzi duży -
      buty pyłem okryte, jak to z podróży:
      to są ci trzej królowie,
      orientalni mędrcowie:
      dwóch białych, trzeci czarny warszawski Murzyn.

      Lecz nie tylko do szopki
      przybyli króle -
      wszystkich lu można spotkać, wszystkich w ogóle:
      w te bogobojne strony
      przyszły nawet masony,
      nawet Tuwim diabelski, straszliwy Julek.

      Już Słonimski nastraja
      auzoriską lirę
      i myśli, jaką by tu kropnąć satyrę,
      ale jakoś nie może:
      wzruszyło się niebożę,
      patrzcie: z oczu cynika łzy kapią szczyre.

      Wszystko jest tak nieomal
      jako przed rokiem.
      Czarny Lechoń przyjechał srebrnym obłok em,
      Wittlin we włosiennicy
      przyszedł na pieszo z Nizzy,
      w drodze karmił się wodą sodową z sokiem

      Ze szwadronem lansjerów
      jest i Wieniawa,
      nie brak Kazia, Heleny i Jarosława;
      jestem ja i Paczkowski,
      Bandrowski, Irzykowski -
      jak u Starszego Pana - cała Warszawa.

      Panna sobie poprawia
      złocisty kolczyk,
      Boy chciałby coś powiedzieć, głos mu się plącze:
      tyle ciepła. Broniewski
      \"w oczach ma rzewne łezki\",
      śpiewa: - Śpij, mój maleńki, ty komsomolczyk.

      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

      A potem pito wódki
      dużo i drańskiej.
      Gwiazdy w niebie jak róże kwitły czekańskie.
      Rzekł Tolek: - Jestem żydo-
      żerca i wnet poszli do
      \"Małej Ziemiańskiej\".


      Konstanty Ildefons Gałczyński
      \"Cyrulik Warszawski\" 1928 nr 52


      Czaro. wink)
    • czaro.01 Festi Nativitatis Christi laudes, 19.12.11, 15:52
      czyli
      pochwała Bożego Narodzenia
      Jakoby ze złotego
      chmury są runa.
      To Boże Narodzenie
      zbliża się ku nam:
      żony tedy i matki
      czyszczą kuchenne statki,
      aż w kuchni starodawnej
      w strop bije łuna.

      Garnki, sagany, kotły
      z miedzi robione:
      wszystko to gospodynie
      czyszczą natchnione,
      klamki, progi i drzwiczki,
      nawet z kurzu stoliczki,
      kędy drzemią na zupę
      szczawie zielone.

      Tamten kwiat ówdzie stanie,
      a zasię ten tu:
      trzeba izby wystroić
      pięknie ku świętu,
      by wystrojone izby
      światłem grały wskroś szyby,
      bo Jezus czystość lubi
      serca i sprzętu.

      - Jak wejdzie Narodzenie,
      to którą bramą? -
      pytają gospodynie
      wieczór i rano;

      gotują na Wigilię,
      tłuką z cukrem wanilię
      i rzecz wonną, przewonną,
      zacny cynamon.

      I zawsze niespodzianie
      (pomimo znaków!)
      przychodzi Narodzenie
      w glorii, w orszaku;
      rodzi się Dziecię nocą,
      nocą gwiazdy się złocą,
      a jedna najgłówniejsza,
      co wiedzie magów.

      A potem zamigoce
      świeczka za świeczką,
      ojciec dziecku popatrzy
      w oczy jak dziecko,
      będą chóry anielskie
      a oraz archanielskie,
      święty Joseph z Maryją
      nad kolebeczką.

      Śnieżek prószy. Hej, bracia,
      rozstawmy stoły!
      Ucztujmyż: przedświąteczne
      przeszły mozoły;
      nie żałujmyż dobytku
      ani wszelkiego wiktu:
      słodki Pań się narodził.
      Pasterz wesoły.

      Wiem ci ja, że niejeden
      grosze oblicza,
      a kto i grosza nie ma,
      głód go tnie z bicza.
      Wolno marzyć poecie,
      że już lepiej na świecie,
      że się wszędzie bogato
      pleni obyczaj;

      że dzieci, wszystkie dzieci
      mają pierniki,
      ojce tytoń do fajki,
      matki buciki;
      a różne podle małpy
      już nie biorą się za łby,
      i wszędzie miasto armat
      stroją muzyki.

      Raduj się tedy, miasto,
      raduj i sioło;
      ty, słońce, w dzień; ty w nocy,
      miesięczne koło;
      raduj się i ty, człeku,
      ze mną czasom na przekór
      chętną kolędę śpiewaj,
      piosnkę wesołą.


      Konstanty Ildefons Gałczyński
      1935


      Czaro. smile
      • llmirka TRĄBKI ŚWIĄTECZNEJ POCZTY 19.12.11, 17:55
        Już dzisiaj który to raz pędzi poczta przez las!
        Cóż, nie dziwota, przed każdą Gwiazdką
        pękają banie z manią pisarską:
        Jacek, co pióra nie bierze w ręce,
        nagle napisał listów dziewięćset.
        Pisze Alojzy, Funia i Mania.
        Rośnie gwiazdkowa życzeniomania.
        Wczoraj w Krakowie na placu Kingi
        listy wypchnęły denko od skrzynki,
        bo tyle listów, któż by to zniósł -
        O! znów pocztowy wóz:
        jeszcze ten mostek, jeszcze ta rzeczka
        i wjedzie poczta w mury miasteczka,
        śnieg przed pocztą biegnie jak zając,
        trąbki pocztowe gromko grają:
        Listy, paczki, stamtąd i stąd!
        Wszystkim Wesołych Świąt!

        A tu w urzędzie cztery okienka,
        w każdym okienku piękna panienka.
        Ja, proszę pani, chciałbym do żony
        wysłać ekspresem list polecony:
        („…również, Marysiu, w pobieżnym skrócie
        donoszę, ze nam kanarek uciekł,
        a złote rybki zdechły w ogóle,
        zamęt szalony. Całuję czule…”wink
        A tu telegram do pana Anzelma,
        żeby pieniądze wysupłał, szelma,
        a tu paczuszka, w niej korniszony,
        dziadziuś na pewno będzie wzruszony,
        bo, proszę pani, dobrze, gdy w święta
        wnuczuś o dziadku swoim pamięta,
        chyba korniszon mu nie zaszkodzi,
        telegram – Szczecin, paczka do Lodzi,
        pani wygląda jak anioł blond,
        DO WIDZENIA! WESOŁYCH ŚWIĄT!

        W nocy, w południe, w wieczór i z rana
        poczta haruje niezmordowana,
        praca dzienna i warta nocna,
        poczta panowie! poczta! poczta!
        Słupy przy szosie, druty przy świerkach,
        jedzie samochód, pędzi telegram,
        na bok, zające! z drogi, wrony!
        Feluś, gazu! List polecony!
        I dla cywilów, i dla armii,
        i do Wrocławia, i do Warmii,
        do Szczebrzeszyna, do Szczecina
        leci i świeci dobra nowina;
        pobłyskują jak kwiaty z łąki
        z czapek pocztowców złote trąbki.
        Poczta! Poczta! Morze i ląd!
        WSZYSTKIM WESOŁYCH ŚWIĄT!

        Tymczasem w jednych domach stroją
        pianina, w innych ciotki placki stawiają
        równym szeregiem, a na dworze hu! hu!
        diabelska mieszanina, 24 miliardy
        płatków śniegowych (słownie: wiatr
        zmieszany ze śniegiem). Przez wiatr
        i śnieg listonosz brnie, z listem, z depeszą,
        z inwalidzką rentą. I tak całe życie. Przez
        całe dnie. Jak wiewiórka. Z piętra na
        piętro. Właściwie tylko zmienia się tło:
        po wsiach koguty, w miastach neony.
        I znowu paczka, dopłata: sto – i znowu
        ekspres polecony. Bo pocztą możesz
        wysłać co chcesz: Serce, buty i wiersz:

        Już kocham cię tyle lat
        na przemian w smutku i w śpiewie.
        Może to już jest osiem lat,
        a może dziewięć, nie wiem.
        Splątało się. Zmierzchło. Gdzie ty,
        a gdzie ja, już nie wiem i myślę
        wpół drogi, że tyś jest ten upór i
        walka co dnia, a ja – to
        twe rzęsy i loki.

        Gdy mi kiedyś serduszko pęknie,
        wspomnijcie mnie czasem pięknie,
        że był taki facet księżycowy.

        MOJE PIÓRO WRZUĆCIE DO WISŁY,
        MOJE CIAŁO NA CZTERY WIATRY,
        A MOJE SERCE DO SKRZYNKI POCZTOWEJ.

        Konstanty Ildefons Gałczyński
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka