Dodaj do ulubionych

...a iskry stały się gwiazdami :-)

31.12.11, 02:25
Interesujący fragment - Powtórka z teorii widzenia - wystawa

"Film zdaniem Stefana Themersona jest artykułowaniem migotliwości widzenia. Toteż
początkiem kina nie był aparat optyczny, lecz – jak głosi buszmeńska opowieść - gest
dziewczyny, która wzięła garść tlącego się popiołu i cisnęła go w powietrze, a iskry stały się
gwiazdami
Tak rozpoczyna się kolażowa książka Themersona „O potrzebie tworzenia
widzeń” (1936/1983), której poszczególne strony-plansze były montażami tekstów i fotografii,
rysunków i reprodukcji, fotogramów i kadrów filmowych. Wśród przemieszanych obrazówcytatów swego atlasu wizualizował Themerson z racjonalnym dystansem i ironicznym
uśmiechem historię „oka projekcyjnego” dziejącą się w wyobraźni między camera obscura i
camera lucida, między laterna magica i fotokolażami jego własnych filmów
(„Apteka”, 1930;„Europa”, 1931-1932).

Widzenie sferyczne
Rzeczywistość wirtualna, która tworzy kreowany cyfrowo symulowany świat, zakłada
zasadniczą zmianę punktu widzenia. Nowy paradygmat, wynikający z zastosowania w
konstrukcji obrazu technologii elektronicznych, dotyczy istotnego przeformułowania
sposobów postrzegania przestrzeni i czasu. Chodzi o ostateczną dekonstrukcję widzenia
perspektywicznego (linearnego), a także iluzji widzenia stereoskopowego (bezpośredniego).
Widzenie cyfrowe, mające wszelkie cechy widzenia kolistego (sferycznego), tworzy taką
formę obecności, która pozwala w doświadczeniu zmysłowym, poza jakąkolwiek konwencją
znakową (symboliczną), odnaleźć się w światach możliwych (mentalnych i wyobrażonych).
Zbigniew Rybczyński (Zbig) w swoich doświadczeniach i filmach za pomocą złożonej
aparatury i technologii optycznych (HDT), programów i obrazów cyfrowych (CGI) buduje
wirtualną rzeczywistość, paradoksalną obecność realności. „Kamera, która miała tylko
odtwarzać rzeczywistość – podkreśla artysta – zaczęła widzieć o wiele więcej niż my
widzimy”. Cyfrowe oko Rybczyńskiego, umieszczając się w centrum kuli, na przecięciu
wszystkich promieni światła, staje się doskonałym aparatem optycznym, uniwersalnym
obiektywem, pozwalającym na geometryczną standaryzację obrazu („Traktat o obrazie”,
2008). Prace Rybczyńskiego w tym znaczeniu są sumą doświadczeń wynikających z
przywołanej na wystawie „teorii widzenia”, sytuując się na granicy między dwuznaczną
autonomią wzroku (fizjologia) i narzędziami konstruującym widzenie (technologia), między
umykającym przed wzrokiem światem (widzenie niewidzialnego) i fikcją widzenia
rzeczywistości (błędna perspektywa).
II. Technologie widzenia
Trudno w sposób jednoznaczny oddzielić technologie i ideologie widzenia. Nie o to
chodzi. Problem dotyczy toczącej się gry o obraz między technologicznymi utopiami estetyki
(obrazy kosmosu) a ironicznymi wyobrażeniami techniki w sztuce (soczewki w obrazie).
Chodzi o strategie konfrontacji między historycznie zaawansowanymi instrumentariami
optycznymi (od fotoplastykonu do teleskopu Hubble’a) a artystycznymi wyobrażeniami"
Obserwuj wątek
    • czaro.01 nie to jest ważne, co mechanicznie chwyta oko... 31.12.11, 02:37
      nieskończoności widzenia (od malowanych panoram po kompozycje astronomiczne). Jest to
      zagadnienie mające ścisły związek z modernistycznym myśleniem o obrazie i widzeniu, w
      którym technologiczny model aparatury optycznej nasyca się ideologiami, a sztuka na nim
      oparta traci moc poznania. Podobnie jak u Strzemińskiego, akcent przenosi się z
      unifikującego widoku na kalki powidoków. Z symulakry rzeczywistości w aparacie rodzi się
      spektakl, a cyfrowe obrazy wszechświata przybierają formę science fiction.
      U wejścia do sali poświęconej temu problemowi znajduje się czteroosobowy
      fotoplastykon, w którym jeszcze niedawno, bo w pierwszych dekadach XX wieku, można
      było oglądać widoki kolonialnych krajów i egzotycznych ludzi. W niewielkim oddaleniu od tej
      nieco przyciężkiej maszyny optycznej wisi miniatura Jana Piotra Norblina przedstawiająca
      wędrownego właściciela panoramy (1872). Obok widzimy zarejestrowaną w kronice filmowej
      w 1976 roku próbę poruszania się niewidomego w kasku zaprojektowanym przez Krzysztofa
      Wodiczkę. Był to Elektroftalm, urządzenie korzystające z receptorów optycznych i
      pozwalające na rozpoznawanie przedmiotów oraz orientację przestrzenną niewidomym.
      Dalej wisi seria obrazów z soczewkami Jerzego Rosołowicza („Neutrikony”, 1968) przez
      które w zniekształceniu i zwielokrotnieniu można widzieć architekturę dziedzińca
      zamkowego. Naprzeciw prześmiewczy pastel Stanisława Ignacego Witkiewicza, z którego
      ludzka twarz „Komety Encke” (1931) spogląda na serię fotogramów kosmosu zrobionych
      przez teleskop Hubble’a (2008-2010) i ściągniętych z internetowej sieci. Długą salę, jak „tubę
      do słyszenia i widzenia” z instalacji (1970) Krzysztofa Wodiczki, otwierają i zamykają
      oślepiające rozbłyski „Testu” (1971) Józefa Robakowskiego, uzyskane dzięki perforacji
      ciemnej taśmy filmowej. „W procesie widzenia”, pisał Strzemiński, „nie to jest ważne, co
      mechanicznie chwyta oko, lecz to, co człowiek uświadamia sobie ze swego widzenia”.


      Le Four à la Perèlle, 2 sierpień 2010

      Autor: Prof. Andrzej Turowski
    • kicho_nor Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 31.12.11, 09:39
      Piękny artykuł, ja bym po czterech piwach lepiej nie napisał.
      „Ideologia widzenia”, kurna, to jest to!
      • kicho_nor Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 31.12.11, 13:05
        Teksty soczewkowo artystyczne, to teksty trudne, trzeba się dobrze
        maczetą namachać zanim się jakiś dukt pokaże, ba nawet okaże się,
        że dukt wymaczetowany przebiega w innym kierunku.
        Choćby odnieść się do wspomnianego w wątku Strzemińskiego: „Nie jest ważne,
        co mechanicznie chwyta oko, lecz to, co człowiek uświadamia sobie ze swego widzenia”

        Parafrazując Strzemińskiego można to tak ująć: Nie ważne, co autor napisał, ważne to,
        co człowiek uświadamia sobie z tego pisania”

        • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 31.12.11, 21:29
          Przewodnik po wystawie Powtórka z teorii widzenia
          „Powtórka z teorii widzenia” jest wystawą, na której problemy widzialności, obserwacji
          i doświadczenia wzrokowego, innymi słowy „fizyki i metafizyki wizualności”, czyli podstawy
          konstrukcji obrazu, są pokazane w różnych konfiguracjach artystycznych, technologicznych i
          ideologicznych. Problematyka dotyczy tak oka i jego zdolności percepcyjnych, jak narzędzi
          oraz teorii optycznych, które pomagają we wzrokowym uchwyceniu (uobecnieniu)
          umykającej w obrazie realności (marzenie o przezwyciężeniu niewidzialnego i
          niewyrażalnego). Nie jest to zagadnienie nowe; chodzi o jego krytyczne przemyślenie w
          kontekście tradycji modernistycznej i jej współczesnych konsekwencji. Oczywiście wystawa
          jest tylko niewielkim fragmentem sygnalizowanego problemu.
          Tytuł wystawy odnosi się do „Teorii widzenia”, kluczowej rozprawy Władysława
          Strzemińskiego, opublikowanej pośmiertnie w 1958 roku. Strzemiński, prekursor światowej
          awangardy, jest przedstawiony na wystawie w nowym świetle, które pozwala na dokonanie
          głębokiej rewizji całego dorobku artysty. Punktem wyjścia są dotychczas pomijane na
          ekspozycjach i znajdujące się jakby na marginesie jego twórczości rysunki na kalkach
          i związana z nimi problematyka powidoku (obrazy solarystyczne). Kalki pozwalały
          Strzemińskiemu na przestrzenną konkretyzację przedstawianej rzeczywistości poza
          schematem perspektywicznym. Ich rola staje się zrozumiała w powiązaniu z konstrukcją
          dobrze znanego Strzemińskiemu fotoplastykonu (stereoskopu), którego magiczne obrazy w
          trzech wymiarach, obserwowane przez system soczewek w obrotowej konstrukcji, pobudzały
          wyobraźnię masowego widza od końca XIX po lata 50. XX wieku.
          Wystawa zorganizowana jest według dwóch wątków: ideologii i technologii widzenia.
          Z pierwszych wynikają różne koncepcje oka oraz obrazu w kontekście artystycznym,
          filozoficznym i politycznym współczesności. Tutaj kalka pełni rolę krążącej pamięci
          wzrokowej i historycznej matrycy odciskającej czas. Drugie tworzą obrazy powiązane z
          instrumentami optycznymi (stereoskop, fotoplastykon, kamera, teleskop).
          Dla nich kalka jest metodą przestrzennej organizacji widzialnego (niewidzialnego). Podział
          między nimi nie jest zbyt ostry, a możliwość przekraczania granic w obu kierunkach odbiera
          powagę tej aż nadto sztucznej klasyfikacji. Podobnie jest z porządkiem sal i kolejnością ich
          zwiedzania. Jeżeli sala poświęcona powidokom może stanowić punkt wyjścia, od którego
          rozwija się oś ideologii widzenia, to fotoplastykon otwiera się ku technologiom obrazu. Można
          zwrócić się w jedną bądź drugą stronę. Również nazwy poszczególnych przestrzeni nie
          grzeszą precyzją. Nawet jeśli mają coś wspólnego z terminologią Strzemińskiego, to nie
          trzymają się jej pierwotnego sensu, będąc próbą odrębnej interpretacji tych problemów, na
          które wystawa chce zwrócić uwagę.
          2
          I. Ideologie widzenia
          1. Widzenie powidokowe
          W „Pejzażach” Strzemińskiego, począwszy od lat 30. XX wieku, możemy dostrzec
          wiele pokrewieństw ze stereoskopową wizją. Odrzucenie przez artystę perspektywy
          i przyjęcie dynamiki empirycznego, dwuocznego widzenia determinowały budowę tych prac,
          opartą na zasadzie przesunięcia i nakładania się linii konturowych i plam barwnych. Tutaj
          rodziła się idea kalki jako aparatu optycznego. Częściowe przesunięcie, częściowe
          pokrywanie się partii obrazów widzianych lewym i prawym okiem w stereoskopie i rysunkach
          wykorzystujących kalki powodowało zjawisko sensualnej materializacji bryły. Czyste
          widzenie realizowane w tych i podobnych im pracach, było w pełni podporządkowane – jak
          chciał tego artysta - rytmom wzroku, pulsom „wpatrującego” się ciała. Strzemiński
          rekonstruował w nich siatkówkowy, dwuoczny proces widzenia, a zastępując obserwację
          natury obserwacją oka, miał nadzieję dotrzeć do prawdy widzenia w jej esencjonalnym
          wymiarze: rytmicznej wielokrotności i strukturalnej jednorodności.
          Tak rozwijała się wywodząca się z kalek idea powidoków, tworząca syntezę obrazów
          w totalności widzenia. Najlepszym jej wyrazem była seria płócien nazywanych
          solarystycznymi, realizujących radykalną utopię modernistycznej wizji światła. Strzemiński
          malował słońce. Malował nie widok słońca, jak pisał Julian Przyboś we wstępie do „Teorii
          widzenia”, lecz jego powidok, dawał kolor wnętrza oka, które spojrzało w słońce. W ten
          sposób, dodawał przyjaciel artysty, marzenie malarzy uczynił Strzemiński rozumnym.
          Spojrzenie w słońce, mające swoją długą tradycję w sztuce współczesnej (William Turner),
          w paradoksalnej twórczości Strzemińskiego - trzeba to podkreślić - było pragnieniem dotarcia
          do absolutu widzenia za cenę wykroczenia poza widzialność w oślepieniu oka światłem. W
          tym też sensie Strzemiński okazywał się ostatnim spadkobiercą platońskiego
          heliocentryzmu, który niewidzialną Ideę wiązał z najwyższą władzą świadomości. Oka
          konceptualnego spoglądającego we własne olśnienie.
          Na wystawie ten wątek teorii widzenia został wyraźnie wydobyty w malarstwie
          Strzemińskiego i odniesiony do serii fotografii przedstawiających „Zaćmienie księżyca”
          (2009) młodego artysty Michała Martychowca, których wzniosła elegancja jest sublimacją
          bezpiecznego spojrzenia w światło „czarnej melancholii”. Pewien formalizm charakteryzujący
          te prace zwraca uwagę na inną stronę wizualnej niewyrażalności, kryjącą się za
          absolutyzującą wzniosłością powtarzanego widoku przesłoniętego księżyca. W twórczości
          Strzemińskiego kalka, będąc również formą repetycji obrazu, miała jednak inne znaczenie.
          Użyta w rysunkach (i fotomontażach) była powidokowym powrotem kształtu, konstruktem
          pamięci wizualnej, śladem, odciskiem, pozostałością, innymi słowy matrycą własnego
          obrazu. O rozległych konsekwencjach tych zabiegów w twórczości Strzemińskiego wystawa
          już nie mówi, starając się w dalszych odsłonach tropić sięgające XVI wieku źródła
          uobecniającej idei obrazu w optycznej iluzji oraz współczesne koncepcje oka, mutacje
          widzenia, konstrukcje widzialności, ukazujące problem w całym jego bogactwie
          i skomplikowaniu.
          2. Widzenie iluzjonistyczne
          Perspektywa jest formą porządkowania zjawisk przestrzennych na płaszczyźnie.
          W sztuce służyła w równym stopniu tworzeniu iluzji rzeczywistości, jak i deformacji
          rzutowanych na powierzchnie kształtów. Konstrukcja perspektywy linearnej (construzione
          legittima) jest wynalazkiem czasów nowożytnych. Stosowana instynktownie (empirycznie)
          od początków XV wieku przez artystów włoskich, znalazła matematyczne uzasadnienie
          i swoją definicję w traktacie o malarstwie Albertiego (1435), który określił obraz jako
          płaszczyznę „przecinającą piramidę widzenia”. Technologiczną interpretację perspektywy
          z naukowym wytłumaczeniem stosowania proporcji przedstawianych figur i przedmiotów
          zaproponował Albrecht Dürer (1525). Wprowadził on mechaniczny sposób konstrukcji


          cd nastąpi smile najlepszego w Nowym Roku Kichonorze smile

          • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 31.12.11, 21:38
            perspektywicznej, budując różnego rodzaju urządzenia optyczne pozwalające na
            iluzjonistyczne odtwarzanie ludzi, pejzażu, wnętrz i rzeczy kreślonych na powierzchniach
            z przezroczystego velum, zazwyczaj na szklanych płytach czy transparentnym papierze
            umieszczanym na specjalnych siatkach i ramach. Ekran Dürera był kalką, na której odbijała
            się dostępna wzrokowi rzeczywistość. Renesans, wprowadzając ścisłe zasady
            przedstawiania perspektywicznego, ostatecznie zracjonalizował przestrzeń, a oko uzyskało
            centralną pozycję w poznawaniu i reprezentowaniu świata.
            Zainteresowanie metodami rzutowania form na płaszczyznę prowadziło tak ku
            Dürerowskiej nauce, jak i wiedzy tajemnej, zawsze bliskiej hermetycznej magii. Perspektywa
            w tej wersji pozwalała na ukrycie świata w zaszyfrowanych formach widzenia, a także
            rozszyfrowywanie zagadek wzroku. Służyły temu przedstawienia anamorfotyczne, z których
            najwcześniejsze były dziełem Erharda Schöna, ucznia Dürera, wraz z doskonałym
            instrumentem anamorfotycznej konstrukcji, jakim okazało się zwierciadło. Anamorfoza,
            bazując na osobliwości odwrócenia optycznego, a zatem zmysłowego złudzenia,
            rozpowszechniła się w XVII wieku. W tym czasie o perspektywie chętnie mówiono jako
            o anamorfotycznej magii, a najlepszym przykładem tego stanowiska był popularny traktat
            Gaspara Schotta z lat 1657-1659, zatytułowany „Magia universalis nature et artis”, którego
            zasadniczą część tworzyła ilustrowana wieloma przykładami rozprawa poświęcona „magii
            anamorfotycznej”.
            Dwudziestowieczny surrealizm odkrył dla siebie anamorfotyczną tajemnicę wzroku,
            a artyści interesujący się zjawiskami złudzeń optycznych, jakże liczni w drugiej połowie XX
            stulecia, z anamorfozy uczynili jeden z chwytów artystycznych destabilizujących wizualną
            orientację (Hans Hamngren, „Homunculus”, 1974). Problem nie był nowy, a rozwiązywany w
            inny sposób, leżał u podstaw konstrukcji „latarni magicznej”, uruchamiającej obraz w formie
            podświetlonej projekcji klisz. W drugiej połowie XIX wieku latarnia magiczna, zwana często
            latarnią czarnoksiężnika, weszła w skład podstawowego instrumentarium artysty
            poszukującego iluzji i magii rzeczywistości, zaspokajając jednocześnie popularną
            wyobraźnię (Jan Piotr Norblin, „Latarnia magiczna”, 1774).
            W tym samym czasie perspektywa przestała być doskonałym sposobem wizualnego
            ujmowania świata. To stereoskop, opisany w 1838 roku, choć spopularyzowany dopiero
            w drugiej połowie wieku, rozbił ostatecznie sceniczną relację między patrzącym a
            przedmiotem. Płaszczyzna obrazu przestała być ekranem przecinającym wiązkę
            zbiegających się linii. Funkcjonowanie stereoskopu zakładało nieobecność jakiejkolwiek
            mediacji między okiem i obrazem. W stereoskopowej technice patrzenia perspektywa nie
            była możliwa. Bryła została skonkretyzowana w wyniku fizjologicznego procesu nakładania
            się dwóch obrazów w binokularnej percepcji. Tutaj też otwierała się droga przed nową koncepcją obrazu.
            • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 31.12.11, 21:40
              3. Widzenie fantazmatyczne
              Optyczna podświadomość czyni z oka subwersywne narzędzie. Umieszczone na
              powierzchni ciała lub w fałdach jego otworów odwraca się od słońca, aby spoglądać w
              niedostępną racjonalnemu poznaniu mroczną głębię. Wypatrywanie narusza zakaz i budzi
              lęk. Wydobywa z ukrycia to, co nie jest dostępne spojrzeniu. Rani je nie tyle oślepiająca
              świetlistość nieba, ile pierwotna bezkształtność formy i nieokiełznana siła popędów.
              Oko fantazmatyczne jest ustawicznym zagrożeniem nieuchwytnej w widzeniu tożsamości
              człowieka i symbolicznej pełni obrazu. W oku odbija się widmo śmierci.
              Narcystyczny Tristan Tzara w monoklu na fotografii André Kertesza zdaje się
              zasłaniać oko soczewką, a nie wyostrzać wzrok (1926). Niezwykłość oka wewnętrznego
              oczarowywała Maxa Ernsta, który procesowi widzenia nadawał rangę pamięci wzrokowej.
              Powtarzanie było obsesją wzroku. W kolażach swobodnie przenosił epoki, łącząc XIXwieczne
              ryciny i współczesne kształty w halucynacyjne obrazy. W przecieranych frotażach
              odciskał zamrożone w materii kształty, aktualizując je w wyobraźni. Oko w „Repetycjach”
              (1922) było wypreparowane z ciała i poddane fizycznej torturze przemieszczenia; w „Historii
              naturalnej” (1926) pozostało szeroko otwarte i zastygłe w czasie jak geologiczna skamielina.
              4
              Niesamowitość była najwcześniejszą cechą surrealistycznego oka. Później wypełniało się
              ekscesem i obsceną.
              Szokująca jest scena z filmu Luisa Buñuela i Salvadora Dalí „Pies andaluzyjski”
              (1928), w trakcie której w przedłużonym w czasie kadrze ostrze brzytwy z trudną do
              zniesienia precyzją tnie szkliste oko młodej kobiety, którego z kanibalistyczną perwersją
              pragnie mężczyzna. Odtąd oko, które z całą jasnością miało widzieć to, co niewyrażalne,
              popadało w edypalną ciemność ślepca.
              W 1929 roku Georges Bataille wraz z grupą przyjaciół, dysydentów z ruchu
              surrealistycznego André Bretona, założył czasopismo „Documents”. Redagując na jego
              łamach antropologiczny słownik, nadał oku niepokojące znaczenie. Fascynując się jego
              graniczną pozycją, otwierającą wnętrze człowieka na zewnątrz, kazał spojrzeniu kierować się
              ku temu, od czego człowiek ze wstrętem się odwracał. Brukając wzrok, kaleczył oko, odbierał
              mu powabną nieskazitelność ruchomej gałki chronionej powiekami. Oko u Bataille’a – pisał
              Michel Foucault – to figura bytu będącego transgresją własnych granic. W towarzyszących
              „Historii oka” Bataille’a rysunkach Hansa Bellmera dokonywała się erotyczna symbioza ciała
              z okiem, równie wymowna, jak końcowa scena z tekstu książki, gdy oczy bohatera
              opowiadania doznały erekcji, ujrzawszy „w owłosionym sromie Simony jasnoniebieskie oko
              Marceli”, przedmiot masturbacyjnej rozkoszy (1928, z ilustracjami Bellmera wydanie z 1944
              roku).
              Alicja Żebrowska, posługując się własnym ciałem, w tym samym miejscu umieściła
              Oko Boga. W obrazoburczym pastiszu artystki problem widzenia został przeniesiony w sferę
              świadomości, a naruszenie społecznego tabu szydziło z tradycyjnej symboliki reprezentacji
              jako najwyższej formy duchowości w istocie represyjnej kultury („Tajemnica patrzy”, 1995).
              • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 31.12.11, 21:41
                4. Widzenie aleatoryczne
                Powrót świadomego oka w połowie XX stulecia skierował wzrok ku materii. Obraz był
                kształtowaniem formy, a przezroczystości racjonalnego ciała stawiała opór jedynie kinetyka
                spontanicznych gestów człowieka. Przypadek był miarą egzystencjalnej wolności
                i politycznej niezależności. Na wzór muzycznej ulotności i aleatorycznej ekspresji, a także za
                sprawą fotograficznej i filmowej kamery powstawały ruchome kształty rozlewających się po
                powierzchniach plam koloru, sączyły się mgliste światłocienie przenikających przestrzeń brył,
                formy oplatały rozwijającą się nicią automatyczne rysunki. Wzrok rozpraszał się w abstrakcji.
                Rzeczywistość obrazu nie jest gotowa, pisał Kantor. „Narasta. Nie da się przewidzieć
                epilogu. Przypadek jest tym, co ją podrażnia. Jest to walka rzeczywistości obrazu, jego iluzji,
                z rzeczywistością realną. Jest to zmierzenie wyobraźni ludzkiej z realnością świata”.
                Pierwsze doświadczenia plastyczne Jerzego Kujawskiego z fotografią i malarstwem
                automatycznym związane były z projektowaniem scenografii do sztuki Augusta Strindberga
                „Droga do Damaszku” w teatrze Le Vieux Colombier w Paryżu w maju 1949 roku. Artysta
                posłużył się tutaj projekcją na ekran klisz celuloidowych z plamami barwnymi, które pod
                wpływem temperatury lampy rzutnika rozpływały się w nieokreślonych formach. Przypadek, a
                zrazem efekt swobodnego kształtowania się materii plastycznej zostały połączone w
                „ruchomym malarstwie”.
                Innym rozwiązaniem tego problemu były „Kineformy” (1957) Andrzeja Pawłowskiego,
                które polegały na rzutowaniu ruchomego przestrzennego modelu abstrakcyjnego poprzez
                deformujące soczewki na ekran. W blaszanej skrzyni znajdowało się pięć modeli
                abstrakcyjnych, każdy o średnicy mniej więcej 40 cm - czytamy w jednym
                z opisów. W czołowej ścianie skrzyni było pięć deformujących soczewek, w ścianie bocznej -
                jeden reflektor. „Poruszam – mówił Pawłowski – dwiema jak gdyby korbami. Jedną
                uruchamiam modele, drugą soczewki. Światło reflektora rzutuje kolejno abstrakcyjne formy
                modeli na ekran. Przy czym, przechodząc przez soczewkę, ulega deformacji. Obraz stale
                i płynnie się zmienia, jak w filmie, a zarazem niemożliwe jest kilkakrotne uzyskanie
                identycznych efektów. Niezmienna jest tylko muzyka, nagrana na taśmę i odtwarzana
                z magnetofonu. Właśnie w rytm muzyki poruszam rękami”. Po kilkunastu projekcjach
                „Kineformy” zostały zarejestrowane przez artystę na filmie.
                Na gruncie podobnej idei, choć tym razem w powiązaniu z ujawnionym procesem
                malowania, powstał film o malarstwie Tadeusza Kantora „Uwaga!... malarstwo” (1957).
                I tym razem optyczne instrumentarium było dość proste. Artysta malował abstrakcyjny obraz
                na płytach szklanych bezpośrednio przed kamerą. Rozchlapując farbę na kilku
                powierzchniach, pozwalał jej swobodnie spływać w licznych konfiguracjach. Zmienny ruch
                płyt szklanych w rytmie muzyki, ich superpozycje, zbliżania i oddalania, kąty nachylenia,
                a przede wszystkim przezroczystość wraz ze świeżością niezastygłych kolorów tworzyły
                niezwykle bogate efekty wizualne prowokowane wyobraźnią. Esencjalne oko świadomości
                nie mogło zaznać spoczynku konfrontowane z dynamiczną egzystencją materii obrazu.
                • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 31.12.11, 21:43
                  5. Widzenie peryferyjne
                  Dzielenie postrzegalnego to akt estetyczny i polityczny. Estetyka jest podziałem tego,
                  co widzialne i niewidzialne, polityka dotyczy tego, co widzimy i tego, kto ma kompetencje,
                  aby widzieć – pisał filozof. Oko tworzy zmysłowe i społeczne systemy akomodacji
                  i wykluczeń, między którymi krążą znaczenia. Oparta na tych systemach władza spojrzenia
                  ma realny wymiar i niesie konkretne skutki. Manipuluje agresywnymi mediami, rozkoszuje się
                  spektaklami konsumpcji, wykorzystuje wszelkie formy nadzoru. Granice demokracji
                  wizualizują wojny, granice sprawiedliwości - obozy nędzy, granice wolności - wirtualne
                  widowiska. Krytyczne oko penetruje złudne obszary wszechwidzialności, aby dostrzeżone
                  tam obrazy konfrontować z tymi niewidocznymi, które zostały umieszczone na peryferiach.
                  Krytyczne oko, rozpoznając wykluczenia wzroku, niewidzialne czyni zarzewiem buntu.
                  Zbigniew Libera serię fotografii „La Vue” (2006), będącą wynikiem „obserwacji
                  peryferyjnej”, nazwał post-obrazami. Fotografując strony ilustrowanych magazynów,
                  rejestrował to, czego wzrok nie dostrzegał. Na wielkoformatowych planszach fotogramów
                  robionych makroobiektywem odsłaniał przed wzrokiem marginalne Widoki obojętne dla
                  dominującego widzenia podlegającego w globalnej kulturze władzy estetycznego,
                  komercyjnego czy ideologicznego spojrzenia. „Przez widzenie peryferyjne – pisał –
                  rozumiem te wszystkie obrazy, które nasz aparat widzenia odrzuca jako śmieci, coś
                  nieostrego, nieprecyzyjnie uchwyconego, zatartego, będącego w ruchu, po prostu wizualne
                  pomyłki, na przykład strona z gazety czy albumu widziana z ukosa, jeszcze zanim ustawimy
                  ją prostopadle do naszego oka”.
                  Thomas Ruff umieścił swoje oko w centrum sieciowego ekshibicjonizmu
                  i voyeuryzmu. Źródłem obrazów artysty były internetowe strony pornograficzne, które
                  przerobione cyfrowo tworzyły rozmyte fotografie nagich ciał w prowokacyjnych erotycznie
                  pozach („Nudes”, 2001). Poruszając się w obszarach seksualnej wyobraźni, artysta odbierał
                  ostrym obrazom porno siłę zakrytego społecznym tabu zakazu, a poddając surowe zdjęcia
                  artystycznej obróbce (photoshop) ukazywał ciała w estetyczno-sentymentalnej poświacie
                  współczesnego buduaru.
                  Instalacja Aernouta Mika „Raw Footage” (2006) jest montażem surowego materiału
                  niewykorzystanych przez telewizje filmów dokumentalnych i reporterskich z życia wojennego
                  w byłej Jugosławii. Powodem ich odrzucenia przez agencje był przede wszystkim brak
                  dramatyzmu prezentowanych scen i aż nadto widoczna banalność codzienności toczącej się
                  na marginesie wojny. Publicystyczna wizualność, wymagająca szokujących obrazów,
                  zamykała mało interesującą realność w archiwach.
                  Z przywróconym widzeniu obrazem Mika koresponduje praca Jill Magid, której
                  podstawą jest dwuznaczna totalność obserwacji przez kamery nadzoru policyjnego w trakcie
                  monitoringu ulicznego. Artystka bada zakres kontroli w przestrzeniach publicznych
                  i prywatnych. Instalacja „Evidence Locker” (2004) opierała się na rejestracji obrazów z 242
                  kamer miejskich zainstalowanych przez policję w Liverpoolu, w zasięgu których sama się
                  znajdowała. Podjęła w tej pracy grę między anonimowością kontrolującego widzenia a
                  indywidualnością zachowań tego, który jest widziany. Powstały z tego cztery różne filmy,
                  uzupełnione korespondencją artystki z administracją, tworzącą jej dziennik intymny z pobytu przez 31 dni w mieście, w którym znajduje się najbardziej rozbudowany system monitoringu
                  w Wielkiej Brytanii (Citywatch).
                  • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 31.12.11, 21:45
                    6. Widzenie kolażowe
                    W praktyce awangardowej lat 20. i 30. XX wieku montaż obrazów był podstawową
                    techniką kreowania symultanicznej widzialności. Był próbą syntetycznego uchwycenia
                    w jednym spojrzeniu doświadczanej fragmentaryzacji świata. Montaż zakładał widzenie
                    wielooczne i dynamiczne. Był ustawicznym przenoszeniem wzroku w przestrzeni i w czasie,
                    a dalej porządkowaniem percepcji w określonych formach nazywanych kolażami,
                    asamblażami, fotomontażami. Odbijał rozpadający się świat w pękniętym lustrze. Budził
                    grozę i zachwycał. Z obrazów kolażowych rodziły się opowieści filmowe. Kalejdoskopy
                    współczesności.
                    Film zdaniem Stefana Themersona jest artykułowaniem migotliwości widzenia. Toteż
                    początkiem kina nie był aparat optyczny, lecz – jak głosi buszmeńska opowieść – gest
                    dziewczyny, która wzięła garść tlącego się popiołu i cisnęła go w powietrze, a iskry stały się
                    gwiazdami. Tak rozpoczyna się kolażowa książka Themersona „O potrzebie tworzenia
                    widzeń” (1936/1983), której poszczególne strony-plansze były montażami tekstów i fotografii,
                    rysunków i reprodukcji, fotogramów i kadrów filmowych. Wśród przemieszanych obrazówcytatów
                    swego atlasu wizualizował Themerson z racjonalnym dystansem i ironicznym
                    uśmiechem historię „oka projekcyjnego” dziejącą się w wyobraźni między camera obscura i
                    camera lucida, między laterna magica i fotokolażami jego własnych filmów („Apteka”, 1930;
                    „Europa”, 1931-1932).
                    • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 31.12.11, 21:47
                      7. Widzenie sferyczne
                      Rzeczywistość wirtualna, która tworzy kreowany cyfrowo symulowany świat, zakłada
                      zasadniczą zmianę punktu widzenia. Nowy paradygmat, wynikający z zastosowania w
                      konstrukcji obrazu technologii elektronicznych, dotyczy istotnego przeformułowania
                      sposobów postrzegania przestrzeni i czasu. Chodzi o ostateczną dekonstrukcję widzenia
                      perspektywicznego (linearnego), a także iluzji widzenia stereoskopowego (bezpośredniego).
                      Widzenie cyfrowe, mające wszelkie cechy widzenia kolistego (sferycznego), tworzy taką
                      formę obecności, która pozwala w doświadczeniu zmysłowym, poza jakąkolwiek konwencją
                      znakową (symboliczną), odnaleźć się w światach możliwych (mentalnych i wyobrażonych).
                      Zbigniew Rybczyński (Zbig) w swoich doświadczeniach i filmach za pomocą złożonej
                      aparatury i technologii optycznych (HDT), programów i obrazów cyfrowych (CGI) buduje
                      wirtualną rzeczywistość, paradoksalną obecność realności. „Kamera, która miała tylko
                      odtwarzać rzeczywistość – podkreśla artysta – zaczęła widzieć o wiele więcej niż my
                      widzimy”. Cyfrowe oko Rybczyńskiego, umieszczając się w centrum kuli, na przecięciu
                      wszystkich promieni światła, staje się doskonałym aparatem optycznym, uniwersalnym
                      obiektywem, pozwalającym na geometryczną standaryzację obrazu („Traktat o obrazie”,
                      2008). Prace Rybczyńskiego w tym znaczeniu są sumą doświadczeń wynikających z
                      przywołanej na wystawie „teorii widzenia”, sytuując się na granicy między dwuznaczną
                      autonomią wzroku (fizjologia) i narzędziami konstruującym widzenie (technologia), między
                      umykającym przed wzrokiem światem (widzenie niewidzialnego) i fikcją widzenia
                      rzeczywistości (błędna perspektywa).
                      II. Technologie widzenia
                      Trudno w sposób jednoznaczny oddzielić technologie i ideologie widzenia. Nie o to
                      chodzi. Problem dotyczy toczącej się gry o obraz między technologicznymi utopiami estetyki
                      (obrazy kosmosu) a ironicznymi wyobrażeniami techniki w sztuce (soczewki w obrazie).
                      Chodzi o strategie konfrontacji między historycznie zaawansowanymi instrumentariami
                      optycznymi (od fotoplastykonu do teleskopu Hubble’a) a artystycznymi wyobrażeniami nieskończoności widzenia (od malowanych panoram po kompozycje astronomiczne). Jest to
                      zagadnienie mające ścisły związek z modernistycznym myśleniem o obrazie i widzeniu, w
                      którym technologiczny model aparatury optycznej nasyca się ideologiami, a sztuka na nim
                      oparta traci moc poznania. Podobnie jak u Strzemińskiego, akcent przenosi się z
                      unifikującego widoku na kalki powidoków. Z symulakry rzeczywistości w aparacie rodzi się
                      spektakl, a cyfrowe obrazy wszechświata przybierają formę science fiction.
                      U wejścia do sali poświęconej temu problemowi znajduje się czteroosobowy
                      fotoplastykon, w którym jeszcze niedawno, bo w pierwszych dekadach XX wieku, można
                      było oglądać widoki kolonialnych krajów i egzotycznych ludzi. W niewielkim oddaleniu od tej
                      nieco przyciężkiej maszyny optycznej wisi miniatura Jana Piotra Norblina przedstawiająca
                      wędrownego właściciela panoramy (1872). Obok widzimy zarejestrowaną w kronice filmowej
                      w 1976 roku próbę poruszania się niewidomego w kasku zaprojektowanym przez Krzysztofa
                      Wodiczkę. Był to Elektroftalm, urządzenie korzystające z receptorów optycznych i
                      pozwalające na rozpoznawanie przedmiotów oraz orientację przestrzenną niewidomym.
                      Dalej wisi seria obrazów z soczewkami Jerzego Rosołowicza („Neutrikony”, 1968) przez
                      które w zniekształceniu i zwielokrotnieniu można widzieć architekturę dziedzińca
                      zamkowego. Naprzeciw prześmiewczy pastel Stanisława Ignacego Witkiewicza, z którego
                      ludzka twarz „Komety Encke” (1931) spogląda na serię fotogramów kosmosu zrobionych
                      przez teleskop Hubble’a (2008-2010) i ściągniętych z internetowej sieci. Długą salę, jak „tubę
                      do słyszenia i widzenia” z instalacji (1970) Krzysztofa Wodiczki, otwierają i zamykają
                      oślepiające rozbłyski „Testu” (1971) Józefa Robakowskiego, uzyskane dzięki perforacji
                      ciemnej taśmy filmowej. „W procesie widzenia”, pisał Strzemiński, „nie to jest ważne, co
                      mechanicznie chwyta oko, lecz to, co człowiek uświadamia sobie ze swego widzenia”.

                      Le Four à la Perèlle, 2 sierpień 2010
                      • kicho_nor Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 01.01.12, 13:31
                        Buszmenka rozsypała gwiazdy z ogniska w rytmie tam tamów
                        Zastrugana gałąź z nabitą kiełbaską wytyczała kierunek skąd rodzą się gwiazdy
                        Strzemiński zamknął powieki i podpowiekowe powidoki migotały gwiazdami nadal.
                        Skalkowane migotanie przeniesione na płótno na jednym jego obrazie docentrycznie
                        namalowane przypomina bardziej perspektywę linearną niż konstruktywne przyjęte
                        przez Strzemińskiego zasady.
                        Strzemiński odciął się od optycznego uwodzenia namalowanym obrazem, wyczyścił obraz
                        i już nie daleko mu było do pełnej syntezy, do nie zamalowanego płótna.
                        Kichonor

                        Czaro (oglądanie nie widzianego)
                        Za moją szafą stoi namalowany mój obraz , a więc oprócz mnie nikt go nie widział.
                        W ramach analizy choć nie widzianego wcześniej obrazu a już ponad powidoków, zapytam,
                        co sądzisz o tym moim obrazie?
                        • kicho_nor Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 01.01.12, 16:30
                          Nie wiem dlaczego przyjąłem, że Cazaro. O1 to facet.
                          Ale coś mnie tchnęło i sprawdziłem wpis , a tam jest napisane: czaro. 01 napisała.

                          Ukłony dla Pani Czaro.01
                          Kichonor
                          • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 03.01.12, 23:47
                            Kichonorze, czy Twoim powidokiem jest ciemność, czy kryjówka?
                            Pytanie pomocnicze: gdzie stoi Twoja szafa? smile pozdrawiam, Czaro.
                            • czaro.01 ...powidoki 03.01.12, 23:53
                              P.S. Wspomniałeś Władysława Strzemińskiego, jego cykl obrazów tzw. solarystycznych to
                              uchwycone powidoki wywołane spojrzeniem prosto w słońce smile
                        • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 02.01.12, 00:50
                          Witam nocną porą smile
                          następny https://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRO-lNRFrpJXzEm3KpoM6nO6ZtC8X4FuK-miIaOaVuAPDowk8CZ wink)

                          Quiz z Loży jeszcze nie jest rozwiązany. Natomiast Twoje pytanie...dotyczy niezmiernie delikatnej materii. Czy długo ten obraz stoi za szafą? Kiedy ostatni raz patrzyłeś na niego?
                          Czy zobaczyłeś to samo? smile a może coś innego?
                          Nie znam się na malarstwie, ale mam swoje ukochane obrazy...w szczególności dwa. Podróżują ze mną wszędzie wraz z pięcioma książkami. Mam pozwolenie od autora na umieszczanie Jego twórczości na forum. Jeśli chcesz to wkleję zdjęcia i zapytam,
                          CO TY WIDZISZ ? ok? może wtedy zobaczę Twój, ukryty za szafą, obraz.
                          Pozdrawiam, Czarodziejka smile
    • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 06.01.12, 15:33
      Fragment z Księgi herbaty.

      Taoiści twierdzą, że u wielkiego Początku Nie-początku duch i materia starły się w śmiertelnym boju. W końcu Żółty Cesarz, Syn Nieba, odniósł zwycięstwo nad Czu Jungiem, demonem ciemności i ziemi. Konając, tytan uderzył głową w sklepienie niebieskie i rozbił błękitną jaspisową kopułę. Gwiazdy wyleciały ze swoich gniazd, a księżyc błąkał się bez celu po dzikiej otchłani nocy. Zrozpaczony Żółty Cesarz gorączkowo poszukiwał kogoś, kto zdołałby zreperować niebiosa. Nie szukał na próżno. Z Wschodniego Morza wyłoniła się w oślepiającym blasku ognistej zbroi królowa, boska Nü-wa, o rogatej głowie i smoczym ogonie. W magicznym tyglu stopiła pięciokolorową tęczę i odbudowała chińskie niebiosa. Lecz Nu-wa przeoczyła dwie małe szczeliny na błękitnym firmamencie. I stad się zrodził dualizm miłości: dwie dusze błądzą bez spoczynku w przestworzach, aż zespolą się tworząc wszechświat. Każdy musi na nowo budować swe niebo nadziei i pokoju.

      W naszych czasach niebiosa roztrzaskiwane są w gigantycznym zmaganiu o bogactwo i władzę. Świat porusza się po omacku w mrokach egoizmu i wulgarności. Za wiedzę płaci się nieczystym sumieniem, a życzliwość podyktowana jest interesem. Wschód i Zachód, niczym dwa smoki rzucone w spienione morze zaczynu, daremnie usiłują odzyskać klejnot życia. By odbudować olbrzymie zniszczenia, znów potrzebujemy Nü-wa: czekamy na wielkiego Awatarę(3). Tymczasem jednak napijmy się herbaty. Popołudniowe światło opromienia bambusy, fontanny szemrzą w urzeczeniu, a w naszym czajniku szumią sosny. Pozwólcie nam pomarzyć o ulotności i zadumać się nad kojącą błahością rzeczy. smile)

      Czaro.
      • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 07.01.12, 13:35
        https://lh4.googleusercontent.com/-inOI8ColFMg/TwXyLlnIyiI/AAAAAAAABEg/wuMIaY4ljcY/s555/Obraz%252520024.jpg?gl=PL
      • czaro.01 a iskry stały się gwiazdami, bo błahość rzeczy ;) 14.02.12, 01:22
        https://zalacznik.wp.pl/03/d635/poletulipanwdlaOwieczki.jpg?p=4&t=image&st=jpeg&ct=QkFTRTY0&f=pole+tulipan%F3w+dla+Owieczki.jpg&wid=11599&POD=1&type=&zalf=Nowe&tsn=132917786239300793&sid=bfc7ea7cccb0d85da7161816abb1795d

        Sercownie dla Podwórka, Czarodziejka smile
    • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 08.01.12, 10:33
      ... "na przynętę" dla Kichonora i odstraszenie "znawców", mój ulubiony obraz Amadeo Modigliani'ego , Czaro

      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/99/Amadeo_Modigliani_003.jpg/161px-Amadeo_Modigliani_003.jpg
      • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 20.01.12, 00:40
        Obiecałam pokazać mój Błękitny pejzaż, który podróżuje ze mną smile
        Autor: Yannick Leider


        https://lh6.googleusercontent.com/-c_Gm3PFc4c4/TxiZwNydJbI/AAAAAAAABIo/SaDlN0mc5tE/s640/Autor%252520Yannick%252520Leider%252520%2525283%252529.jpg?gl=PL
        • kicho_nor Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 20.01.12, 11:51
          Yannick Leider
          Czaro dziejko, zapytam o ten obraz, dlaczego wozisz ze sobą?
          Grzecznie poproszę o możliwą dłuższą wypowiedź.
          • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 20.01.12, 17:56
            Kichonorze, odnoszę wrażenie, że interesuje Cię autor obrazu smile
            a może Go znasz?
            O moich podróżach też mogę napisać smile
            • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 21.01.12, 13:30
              Dzień dobry Kichonorze, widzę, że nie zaglądałeś tutaj, więc mam jeszcze jedno pytanie.
              Czy wystawiałeś swoje obrazy w Galerii w Ustce? smile
              • kicho_nor Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 21.01.12, 15:04
                Więc jest tak Czaro i dzień dobry:

                W Ustce nie wystawiałem, w Ustce nigdy nie byłem, za co wszystkich Ustkowian
                przepraszam.
                Wystawiałem własnej wystawy kilka razy w Krakowie i dokładałem obrazy do innych
                wspólnych. Wystawiennictwo w Krakowie jest dość drogie, można też po jakiś
                zakamarkach ale to nie ma sensu.

                Co do mojego pytania o ten Twój obraz, to powiem, że interesuje mnie każda wiedza
                dlaczego ktoś dany obraz lubi i relacja widz-obraz.

                Ale można też lubić to co się samemu wykonało, taki syndrom Pigmaliona można to
                zauważyć u Boznańskiej, która z jednym swoim obrazem się nie rozstawała.


                • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 21.01.12, 20:28
                  Ustkowianie niech żałują smile
                  Rozumiem, napiszę, ale dzisiaj świętujęwink
                  Jeszcze jeden obraz Yannicka, jeszcze nie mój big_grin wink Znasz Go?

                  https://www.bankfotek.pl/thumb/1167217.jpeg



                  • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 21.01.12, 20:56
                    https://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/319124_1781789602832_1782226094_1176362_2065193840_n.jpg
                • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 21.01.12, 20:40
                  https://www.bankfotek.pl/thumb/1167231.jpeg

                  Fleszem zniszczyłam kolorystykę, ale nic to, jeśli później napiszę dlaczego wędruję z nim, to
                  wydaje mi się, że będzie lepiej zrozumiałe. Zmykam wink
                • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 24.01.12, 02:06
                  Ok, jutro otworzę dla Ciebie , moją "podróżną walizkę".
                  Ale ...jak wygląda Twój obraz za szafą? smile
    • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 27.01.12, 21:40
      Co do mojego pytania o ten Twój obraz, to powiem, że interesuje mnie każda wiedza
      dlaczego ktoś dany obraz lubi i relacja widz-obraz.

      Ale można też lubić to co się samemu wykonało, taki syndrom Pigmaliona można to
      zauważyć u Boznańskiej, która z jednym swoim obrazem się nie rozstawała.


      Kichonorze,
      o ile wiem.....nie mam żadnych syndromów ....a jeśli mam to o nich nie wiem.
      Myślałam o odpowiedzi na Twoje pytanie....relacja widz -obraz.
      Napiszę tak:
      na tym obrazie widzę kilka przyjemnych wspomnień z przeszłości, swoją teraźniejszość
      i co najważniejsze dla mnie: ostatni chyba cel w życiu...do realizacji.
      Wożę ten obraz ze sobą, nie nudzi mnie wcale....
      a swojego CELU nie mogę przecież "spuścić z oka" pomimo, iż ...zegary są miękkie wink
      Wierzę w to.
    • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 18.02.12, 02:56
      https://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s320x320/207656_1015971697863_1782226094_35294_65000_n.jpg

      Autor: Yannick Leider


      P.S. Droga... smile

      Czaro.
    • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 18.02.12, 03:03
      https://photos-f.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc6/168940_200347413309183_100000017780940_823880_3985840_s.jpg

      Foto.

      Czaro.
      • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 18.02.12, 03:26
        Jak każdy człowiek smile

        gwiezdne pozdrowienia smile

        Czaro.
    • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 23.02.12, 23:13
      https://a3.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/p480x480/2731_79528906376_689556376_2147001_895933_n.jpg
    • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 25.02.12, 23:00
      Hurrra big_grin mam, teraz znikam, Czaro.
    • czaro.01 Definicje.... 28.02.12, 19:32
      OBRAZ. - definicja : myśl
      Obraz - to przedmiot, przeważnie płaski, na którym za pomocą plam barwnych i kreski,
      przy zastosowaniu różnych technik malarskich i graficznych autor dokonał zapisu pewnych treści.
      To nauka i sztuka kształtowania rzeczywistości podług swojej woli.
      Obraz zazwyczaj wiąże się z pojęciem działalności artystycznej,
      choć bywa też wyrazem doraźnej potrzeby osobistej.

      Blejtram - definicja;
      Blejtram - zagruntowane płótno naciągnięte na drewnianą ramę lub tekturowy papier.
      Używane są zwykle włókna naturalne, popularny materiał to len i bawełna.

      Farba - definicja;
      Farba - substancja powłokotwórcza służąca do ochronnego lub dekoracyjnego pokrywania powierzchni dowolnych przedmiotów.
      Może zalegać na tej powierzchni, lub nieznacznie wnikać w jej głąb.

      Koloryzm - definicja
      Koloryzm - Posługuje się barwną plamą i linią umieszczonymi na płótnie lub innym podłożu (papier, deska, mur),
      a dzieła zwykle są dwuwymiarowe z elementami przestrzennymi. polegające na uwydatnieniu warstwy kolorystycznej.
      Kojarzy się z malowaniem barwną plamą i pomniejszeniem znaczenia tematu, a podkreślania znaczenia koloru.


      P.S.
      Niektórych malarzy zwie się kolorystami.


      Czaro.
      • czaro.01 Re: Definicje.... 28.02.12, 19:38
        TWÓRCA.

        Charakteryzuje się dyspozycją (postawą) twórczą tj.
        1). motywem twórczym
        2). impulsem podjęcia procesu twórczego
        3). decyzją definitywną
        4). zamiarem artystycznym
        5). wizją artystyczną
        6). koncepcją dzieła czyli (fazą przeżyciową) oraz
        procesem realizacyjnym (faza realizacyjną)
        7). Dystans wobec swojego dzieła.
        Są to wyjątkowe zachowania z przeżyć artysty. Przeżycia te składają się na proces twórczy,
        który prowadzi do powstania dzieła dostępnego dla odbiorcy.
        W trakcie tego procesu uwidacznia się osobowość twórcza, która oddziaływa na odbiorcę.
        Podstawowym czynnikiem twórcy jest praca, trud włożony w wykonanie dzieła, wiedza,
        rzemiosło, znajomość reguł, sprawność techniczna.

        Alina Zabawska(pedagog szkolny) określiła w/g książki "Myślenie twórcze"iż są

        "Dwa modele artysty: wykonujący swój zawód wg pewnych reguł i zgodnie i
        zapotrzebowaniem odbiorców oraz kierujący się nieskrępowaną swobodą twórczą.
        Możemy wyróżnić cechy najważniejsze dla rozwoju postawy twórczej:
        1. Szczególny sposób postrzegania świata. Osoby twórcze potrafią
        poznawać świat na dwa sposoby: zmysłowo i racjonalnie, konkretnie i
        pojęciowo. Mają tez zdolność dziwienia się, zaciekawienia, popadania w
        zdumienie, choć częstokroć posiadają głęboką i wszechstronną wiedzę.
        2. Otwartość umysłu i tolerancja dla dwuznaczności. Człowiek twórczy
        wyróżnia się elastycznością, brakiem sztywności myślenia i zdolnością do
        odbierania i tolerowania informacji sprzecznych, dwuznacznych.
        3. Niezależność i odwaga. Osoby twórcze mniej ulegają wpływom otoczenia
        społecznego, mniej obawiają się tego, co mówią i czego wymagają od nich
        inni ludzie. Zachowują niezależność w sądach i działaniach.
        4. Spontaniczność i ekspresja. Zachowania osób twórczych wydają się mniej
        kontrolowane i hamowane, bardziej niż u innych ludzi swobodne i ekspresyjne.
        5. Brak obawy przed nieznanym. Ludzi twórczych cech...e pociąg do zagadek, tajemnic i niejasności.
        6. Zdolność koncentracji i fascynacja zadaniem. Osoby twórcze są zdolne do
        głębszej i dłuższej koncentracji na tym, co robią, niż to na ogół zdarza się innym ludziom.
        7. Życzliwe poczucie humoru. Człowiek twórczy, motywowany potrzebami
        samorozwoju, ma filozoficzne poczucie humoru. Śmieje się wraz z innymi ludźmi, nie zaś z innych ludzi.
        8. Zdolność do integrowania przeciwieństw. Ludzie twórczy potrafią
        integrować, łączyć ze sobą w jedność to, co oddzielne, a nawet przeciwstawne.
        Obowiązek staje się dla nich przyjemnością, a przyjemność łączy się z obowiązkiem."


        Czaro.
    • czaro.01 Światło ;) 29.02.12, 00:20
      https://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/2731_79527071376_689556376_2146944_7205426_n.jpg
      autor: Vladislav Gerasimov


      Czaro.
    • czaro.01 ...a iskry stały się gwiazdami - widoki 20.03.12, 21:34
      Widok z okna

      https://a3.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/s320x320/539894_2474841648700_1782226094_1474531_1105121134_n.jpg

      Foto: Yannick Leider

      Czaro
    • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 30.04.12, 05:01
      i spadły, i zgasły
    • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 22.05.12, 06:01
      Prawdą jest, że iskry czy gwiazdy postrzegane są jako fajerwerki. Pospolita różnorodność,
      przemijająca wink

      Czaro.
    • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 04.07.12, 23:33
      tyle gwiazd na niebie,
      oby iskrą spełnienia się stały

      Czaro.
    • poi-poe Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 09.08.12, 17:33
      Syrenka.

      dla cza-cza

      Króluje na skale i Chrystiana
      wzrokiem patrzy przez wodę
      na polderowe plaże, gdzie Pani
      z gracją krząta się wśród kwiatów:

      sadzi, pielęgnuje, podlewa swe
      lilie, róże, tulipany, słoneczne
      nieśmiertelniki i czujnym sieciowym
      okiem baczy, czy las zamczyska blisko.

      Szum oręża, broni szczęk, trąba grzmi
      puzon dmie, coś się zbliża, żołnierz
      w butonierce ma niebieski symbol.

      I syrenka znak swój śle do Pani,
      jak każe jej książę H. - nie żaden
      bon-mot, lecz błękitną forget-me-not.

      2009 smile
      Witam, jak się mają trzy Gracje?
      Pozdrowienia z Beskidu Wyspowego.
      • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 10.08.12, 09:39
        Witaj, h.Dębno smile Gracje przywędrowały i tutaj wink wraz z Błękitnym Potworem.
        Pozdrawiam i uciekam, bo poletka czekają. Do miłego.

        " >I syrenka znak swój śle do Pani,
        > jak każe jej książę H. - nie żaden
        > bon-mot, lecz błękitną forget-me-not." smile

        Czaro.
      • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 12.08.12, 23:50
        O tej Syrence pisała Klara z Domu, na podwątku Wychowałem się.....Dania, Kopenhaga
        ale nie mam czasu ani ochoty na "wykopaliska". Pozdrowienia mazowieckie,

        Czaro.
        • poi-poe Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 13.08.12, 09:14
          Oho, wyczuwam naburmuszenie smile ... akurat wczoraj miałem gości z A`damu i mała skrzypaczka dała mi koncert wśród wysp beskidzkich smile ... przecież tekst Syrenki wyraźnie wskazuje na lokalizację Kopenhagi, a moje wpisy w Domu Klary jednoznacznie krytykowały "wykopaliska".
          Zamiast się boczyć, był by mile widziany jakiś poetycki "maleńki znak z mazowieckich pól" smile
          • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 16.08.12, 23:08
            Kwadratowa chmura nad Mazowszem,
            takich nie ma w A'damie,
            tam zawiesina mętna, jak woda w kanale,
            impresjonistyczne kolory tylko
            u van Gogh'a na wystawie.

            P.S. Tylko proszę nie pytać mnie znowu o jego ucho wink

            Pozdrawiam.
            https://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/542277_375915875812077_163577336_n.jpg
            Czaro.
          • czaro.01 Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 19.08.12, 01:34
            Ta Syrenka , autorka wierszyka, zamieszkiwała w Kopenhadze, a ja urodzona w Warszawie.
            Nie rozumiem dlaczego Pan zacytował wierszyk Klary???
            Nie jest moją intencją gościnne bałaganienie. Moje "rodzime" forum na Gazecie, to Drzwi do Lasu - założyciel -siedmiu krasnali.

            https://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/530896_407728705953990_615052207_n.jpg

            Czaro.
            • poi-poe Re: ...a iskry stały się gwiazdami :-) 19.08.12, 09:06
              Po pierwsze: to nie wierszyk Klary, po drugie: nie został umieszczony (o ile pamiętam) na tamtym wątku, a po trzecie: ... jak mniemam, sugeruje Pani, abym odszukał śpiącą królewnę?
              Pozdrowienia bajkowe
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka