kicho_nor
29.01.12, 10:15
Ławeczkę przed Gieesem poznałem na plenerach malarskich.
Z ławeczki widok był: najpierw na drogę, za drogą łąka, dalej pola,
i jeszcze dalej zakola drzew z rzeczką.
Na łące stała przestrzenna maszyna rolnicza, wrośnięta chyba od dawna w łąkę.
Nie wiem czy był to kultywator, na pewno był to kultywator, bo kultywator ładnie
brzmi i pachnie kulturą.
Ławeczka przed Gieesem filozoficznie nastrajała, inspirując filozofię poprzez widok
na łąke, kultywator i rzeczkę w oddali pod drzewami.
O czym się myślało siedząc na ławeczce, o niczym się nie myślało i właśnie w tym
tkwiła cała filozofia wynikająca z siedzenia na ławeczce.
Czaro napisała o parzeniu herbaty, o klasztorach o mnichach i ich filozofii.
W przeciwieństwie do ławeczki taki bezruch w klasztorze był powodem do głębokich
przemyśleń filozoficznych. Mnisi w klasztorze nie mieli ani skrzynki mailowej ani
telefonów komórkowych ani hot dogów, ale jak pisze Czaro, obierali rzepę, którą jedli.
Hot dogi powodują tycie, a rzepa jak widać powoduje filozofie.
Mogło być tak, Wu Li powiedział: obraną rzepę układamy po lewej stronie. Czu Nu
który siedział naprzeciw Wu Li powiedział, ale dla mnie jest to strona prawa.
Tak pewnie był to początek teorii względności.
Było tak na plenerach, że siedzieliśmy przy ognisku, na zastruganych patykach
nabita kiełbaska. Kiełbaska syczy i skapuje do ogniska i powoduje po skapnięciu
małe gejzerki w ognisku. Wszysto to powinno powodować głęboką myśl filozoficzną, ale
nie powoduje.
Czyli jednak obieranie rzepy.