Rok 2013

20.04.13, 11:10
Czy tytuł słynnej powieści Orwella należy uaktualnić? Przesunąć datę o lat blisko 30? Z powieści oryginalnej - swym wydźwiękiem futurystycznej - uczynić reportaż opisujący wydarzenia na bieżąco?
Patrząc na "oczapkowane" buźki wyposażonych w plecaczki czeczeńskich ekstremistów, rodzi się pytanie.Czy gdyby nie miejski monitoring, trzeba by było jeszcze miesięcy/lat dochodzeń i kolejnych ofiar zestresowanych młodzianków, nim by ich ujęto?
I - w drugą stronę - skąd tak dokładna znajomość personaliów sprawców, skoro foty są nieco rozmyte a na czołach nie mieli przecież wytatuowanych personaliów, ani nacji z jakiej się wywodzili (z pewnością byli państwowcami - anarodowiec godzi się bowiem z otaczającą rzeczywistością nie tylko bez sceptycyzmu, ale wręcz z charakterystyczną dlań i bezkrytyczną euforią).
Zatem z jednej strony mamy solenny dowód, iż inwigilacja jest - choćby post factum - skutecznym antidotum na zachowania przestępcze - bandzior zyskuje sukces przejściowy i - na szczęście dla zdrowego społeczeństwa - nie stanowi już dlań potencjalnego zagrożenia.
Z drugiej zaś pojawia się niepokojące podejrzenie, iż służby specjalne dysponują danymi odnośnie szarego obywatela - w tym przypadku być może ze względu na jego "narodowe umocowanie". Z przekaźników dowiadujemy się, iż Rosja już dawno ostrzegała Hamerykę przed skutkami religijnego fanatyzmu czeczeńskiego - i choć sugeruje się bagatelizowanie tych przestróg, wydaje się, iż jednak cudzoziemcy są pod ścisłą kontrolą - także fotograficzną ze strony antyterrorystów ( z efektem jak widać jedynie częściowym)
Czy zatem monitoring zachowań (kojarzony z ekranem i Wielkim Bratem) winien stać się elementem rzeczywistości ulicznej? Czy każdy skwerek, sklepik, podwórko (tfu - akurat na naszym przekonujemy się o "permamentnej inwigilacji) winien być monitorowany?
I czy determinacja przestępcy pokona lęk przed ujęciem?
Być może tak masywna skala megainwigilacji doprowadziłąby do eskalacji działań skrajnych znanych niekoniecznie z azjatyckich regionów świata - zamachowiec już nie podkładałby bomb detonowanych z oddali, nie strzelał z jakiegoś ukrycia, ale po dokonaniu zniszczeń/mordów, natychmiast strzelał sobie w łeb (i to celnie, w odróżnieniu od pewnego prokuratura/żołnierza, który jedynie zadrasnął swój pulchniutki policzek)
Bez wątpienia w tym ostatnim przypadku byłoby to społecznie korzystne, gdyż z jednej strony nie ma znowu aż tak wielu gotowych na śmierć samobójczą jednostek, a z drugiej zaś operacja ujęcia byłaby znacznie tańsza- ujęcie polegałoby bowiem na oględzinach zwłok, a nie żmudnych obławach/strzelaninach/pościgach i innych scen rodem z westerno-kryminałów.

cdn.
    • wscieklyuklad Re: Rok 2013 20.04.13, 11:31
      Minister Gowin dał głos.
      Zgłosi oto nowelę ustaw i kodeksów prawnych, na mocy których notoryczny bandzior, po odbyciu kary więzienia będzie oadzany w miejscu odosobnionym, by nie ulec pokusie losu do dalszych przestępstw.
      Społeczeństwo przyklasnęło tej inicjatywie, gdyż ulice polskich miast, miasteczek, a nawet - jak się przekonać można z niektórych wpisów) także i siół są wystarczająco pełne bandytów bez zasad (wedle apaństwowców jest tego mniej więcej fifty/fifty), by przesuwać szalę z równowagoi absolutnej (którą pozostała połowa bez szemrania zbytniego pono akceptuje) w kierunku przewagi cywilizacji przemocy.
      Trudno bowiem dziwić się wzmożonemu lękowi wieczornego spacerowicza, który na dźwięk butów za plecami, a nawet już bodaj samego szelestu trawy poruszanej gwałtownym wiatrem, robiłby ze strachu w porcięta dając nogi za pas. Zdrowy spacer musi bowiem kryć w sobie autentyczną radość obcowania z równie otoczeniem - inaczej staje się elementem nie zdrowia lecz iście psychicznej tortury.

      Tymczasem - w reakcji na inicjatywę ministra - oburzenie wyraził sam poseł Rozenek - przedstawiciel mocno w dół pikującej partyjki.
      Oto człek ten zatroskał się nad losem gwałcicieli i wielokrotnych morderców ( w tym na tle pedofilii) i wyraził stanowcze weto wobec nieludzkich projektów. Otóż każdy - w tym deklarujący powrót na drogę rzestępczą - zwyrodnialec jest rzede wszystkim człowiekiem, a dopiero potem potencjalnym przestępczą.
      Poseł w/w to nie tylk - na szczęście - malkontent i obrońca praw ludzkich, ale też osobnik bogaty w projekty dróg wyjścia.
      Nie inaczej jest w opisywanym przypadku. Rozenek cieszy się mianowicie, że Rzeczpospolita dysponuje licznymi służbami specjlnymi i to rolą tychże winna być... inwigilacja byłych już więźniów!!!!!! Smuci tylko, iż poseł nie zaproponował technik tego monitoringu.
      Czy ma to być np. jeden więzień (były)/ jeden inwigilator? Gdzie inwigilatora umiejscowić?
      Na schodowej klatce? W przedpokoju już wolnego człowieka? W bagażniku jego samochodu?
      A jeśli po prostu przed schodową klatką (zamurować wszystkie "przechodki", żeby nie mógł wyjść "kuchennymi schodami"), to czy nie lepiej, by była to grupa osób, zmieniająca się niczym w "Stawce większej, niż życie" co przecznicę, by inwigilowany stracił czujność i dobył kindżał zza pazuchy?
      Optowałbym za tym właśnie rozwiązaniem, gdyż w dobie 2,5 mln bezrobocia znalazłaby się praca dla sporej grupy osób - zadowolenie społeczne wzrosłoby w dwójnasób - większe dochody byłych bezrobotnych, wyższa stopa życiowa ich rodzin, a z drugiej strony korzyść czysto mentalna - poczucie Narodowego Bezpieczeństwa.
      A jak wzrosłaby turystyka! Toż lęk rzed wieczornym spacerem po polskich chodnikach i polnych dróżkach, ba - lasach nawet - przeszedłby do historii.

      Pojawia się jednak inna koncepcja.
      Może wystarczyłoby powiesić w mieszkaniach i na ulicach odpowiednią liczbę monitorujących kamer.
      Czyli wziąć książkę skleconą niechlujnie przez Pana Orwella i - kierujac się czysto plagiatorską inspiracją - nieco ją poprzerabiać, tak by pojąć to mógł każdy współczesny kretyn - nawet, gdy jest posłem.
Pełna wersja