13.08.14, 12:41
WU
proponuję tu nową powieść/serial pod tytułem Myszogino.
Jak Ci się temat spodoba to pociągniemy i może ktoś chętny też.
Nowe postaci bądź trochę jakby stare mogą się pojawić na bieżąco i z łapanki
a wszystko oparte na najprawdziwszych prawdach.


Na początek choć niby na roboczo zacznę.

Wonia stała nad brzegiem Tybru i moczyła nogi bo Wonia pachniała zawsze
od stóp do głów. Tybr który uchodził do Oceanu Spokojnego powitał Wonię
gestem kapitana kontenerowca który wpływał na redę. Wonia odmachała rewanżując
nie opuszczaniem podniesionej sukienki którą to nie chciała zamoczyć w Tybrze.
Kapitan nie znajdował się wtedy u sterów kontenerowca i to uratowało kontenerowiec
i kapitana także....





Obserwuj wątek
    • 1zorro-bis Re: Myszogino 13.08.14, 17:29
      igrasz z ogniem.....big_grinbig_grinbig_grin
      Na Kaligniocie Ciebie ukamieniuja.....big_grinbig_grinbig_grin
      • sorel.lina Re: Myszogino 13.08.14, 17:34
        1zorro-bis napisał:

        > igrasz z ogniem.....big_grinbig_grinbig_grin
        > Na Kaligniocie Ciebie ukamieniuja.


        A niby za co ?
      • 1zorro-bis Re: Myszogino 14.08.14, 07:13
        zobacz jak Ciebie tam uwaznie czytaja i cytuja.big_grinbig_grinbig_grin
        Kaligniot i......dwie "czytajace ladys".....big_grinbig_grinbig_grin
        1zorro-bis napisał:

        > igrasz z ogniem.....big_grinbig_grinbig_grin
        > Na Kaligniocie Ciebie ukamieniuja.....big_grinbig_grinbig_grin
        >
        • kicho_nor Re: Myszogino 14.08.14, 07:21
          Parking przy Koloseum przypominał arenę na którą wpuszczano chrześcijan i lwy.
          Wonia nie była chrześcijanką więc jej odczucia nie były pełne.
          Napis na kamieniu otaczającym parking pisany cyrylicą wskazywał że parking
          wybudowali cesarze Kali i Gula.
          Wiatr który był i wiał na arenie chwiał kamieniami które jak wsłuchać się chwiane
          wypowiadały kochamy cię Woniu kochamy cię Woniu kochamy cię Woniu.
    • wirujacypunkt Re: Myszogino 13.08.14, 18:13
      kicho_nor napisał:

      > WU
      > proponuję tu nową powieść/serial pod tytułem Myszogino.
      > Jak Ci się temat spodoba to pociągniemy i może ktoś chętny też.
      > Nowe postaci bądź trochę jakby stare mogą się pojawić na bieżąco i z łapanki
      > a wszystko oparte na najprawdziwszych prawdach.
      >
      >
      > Na początek choć niby na roboczo zacznę.
      >
      > Wonia stała nad brzegiem Tybru i moczyła nogi bo Wonia pachniała zawsze
      > od stóp do głów. Tybr który uchodził do Oceanu Spokojnego powitał Wonię
      > gestem kapitana kontenerowca który wpływał na redę. Wonia odmachała rewanżując
      > nie opuszczaniem podniesionej sukienki którą to nie chciała zamoczyć w Tybrze.
      > Kapitan nie znajdował się wtedy u sterów kontenerowca i to uratowało kontenerow
      > iec
      > i kapitana także, oraz Wonie, bo gdyby kapitan zapatrzył się na cud natury i taki zapatrzony, a także zwabiony zapachem przecudnym, skierował mimo woli kontenerowiec
      w kierunku cudowności nieziemskiej, to byłaby katastrofa niepowetowana. Po katastrofie
      w której, co nie daj Boże, zginęłaby Wonia, Ziemia by się zatrzymała w pędzie, ale tak się
      nie stał i..........


      >
      >
      >
      >
      >
      • kicho_nor Re: Myszogino 13.08.14, 20:25
        Ach ach umieram powiedziała Wonia do swojej przyjaciółki umierając na środku parkingu
        Nie umieraj nie umieraj powiedziała przyjaciółka do Woni.
        Wonia była chora na bejsbola i dlatego choć raz w tygodniu musiała umierać
        Nie umieraj nie umieraj mówiła przyjaciółka do Woni i trzymała Wonię za
        jedną rękę a drugą rękę Woni ciągnęły diabły bo Wonia była grzesznicą
        w słowie i uczynku. Wprawdzie Wonia już dawno uczynkiem nie grzeszy bo
        już nie ale w słowie tak i tak.
        • sorel.lina Re: Myszogino 13.08.14, 20:57
          Ach, ach, nie umrzesz - powiedziała przyjaciółka - powoniejesz jeszcze długo, zapachy cudne kwietne rozsiewając. Perlistym śmiechem swym do uszu zachwyconych ludzików wwiercać się będziesz, pięknością swą po oczach bić tak, że trup męski siać się będzie gęsto.
          A jeśli nie siać, to śnić będzie sny najcudniejsze o tym, co na jawie nieosiągalne.
          • kicho_nor Re: Myszogino 13.08.14, 22:09
            Via Appia
            Atrakcyjny parking wybrany z mapy okazał czysty ładny i przyjemny.
            To dobry wybór zdecydowały przyjaciółki.
            Leżaki ustawione w cieniu tira który co prawda zasłaniał cyprysy, ale
            chłód od skwaru oddzielał.
            Należy coś zjeść, zdecydowały przyjaciółki. Z bagażnika zostały wyjęte hot dogi,
            które już nie były hot ale można było popić ciepłą mineralną.
            Zrobiło się na leżakach miło sennie i pełnie szczęśliwie.
            Szesnaście, wykrzyknęła przyjaciółka do przyjaciółki
            Co szesnaście wzdrygnęła się przyjaciółka.
            Popatrz każde koło w tirze ma szesnaście śrub
            Śruby, co kto gdzie. Przyjaciółka popatrzyła niepewnie na przyjaciółkę i zapadła
            w leżak a pod jej powiekami przewijał się dalej widok Justina Bibera
            • k.karen Re: Myszogino 13.08.14, 22:42
              Wonia spokojnie woniała, ale nagle spokój i ciszę przeszył na wylot straszliwy krzyk:
              - Nie chrap, obudź się! Fisiurella zniknęła, nie zjadła nawet hot doga! - wrzeszczała Zdartia potrząsając stopą Buldogny.
              Tymczasem Kapitan wypłynął na pełne morze i skierował kontenerowiec do Zatoki Świń na wyspie Bolonia...
              • wirujacypunkt Re: Myszogino 13.08.14, 23:02
                Wonia patrzała tęsknie za odpływającym kontenerowcem, nagle z gardła Woni wyrwał się rozdzierający głos, głos pełen bólu i rozpaczy.
                Kapitanie wracaj!
                Ach wracaj, jeszcze widzę Ciebie na odpływającym luksusowy kontenerowcu, ale już tęsknie, ach jakże tęsknię za Tobą i luksusami Twojego kontenerowca.
                Mój jesteś kapitanie, tylko mój.
                Ale kapitan już nie usłyszał głosu Woni. Kontenerowiec oddalał się i oddalał aż zniknął gdzieś za horyzontem.
                A Wonia stała i pachniała, pachniała, pachniała. Z oczy Woni lały się łzy. Toczyły się po twarzy, jak brylanty bez skazy, szlachetne i czyste. Tak czyste, jak czysta była dusza Woni.
                • sorel.lina Re: Myszogino 14.08.14, 00:20
                  Potoki łez się Woni lały i lały, toczyły się i toczyły, aż Wonia w obawie, by się wszystkie nie wylały, nie stoczyły i duszy brylantowo czystej-przejrzystej z cudnego jej ciała nie wypłukały, co chwila te potoki i strumienie rzewne rzęsistym śmiechem przerywała.
                  - Ty tak się nie śmiej - powiedziała przyjaciółka, Zdartia - bo potem obficiej ci się z ócz leje i jeszcze nas spłuczesz. A jak będziemy spłukane, to czym za parking zapłacimy?
                  Zdartia bowiem była bardzo rozsądna i twardo chodziła po ziemi, podczas gdy Wonia woniała i fruwała w obłokach, unoszona przedziwną siłą, jaką pono od magów czy czarowników jakichś dostała.
                  • kogucik.2872 Re: Myszogino 14.08.14, 01:44
                    a było to w czasie, kiedy niejaki Pteroniusz księdza przyprowadził. Wonia w tym geście uwidziała szansę na stagnację - ślub w bieli, welon, orszak. Ale ksiądz wziął był i się rozbił. Nie dojechał w weekend na tak wyczekiwany ślub. Pteroniusz z poczucia winy, iż tak nieudacznego klechę ściągnął - też był zszedł.
                    Wonia nietulona w żalu szukała pocieszenia u Zenka.
                    Ale i on słabowitego zdrowia był.
                    Zgasł równie szybko, jak się pojawił.
                    Wonia zdesperowana szukała pocieszenia nadal. A choćby bauer - prosty chłopina, ale zawszeć to coś.
                    Niestety.
                    I ten parszywym zrządzeniem losu - ledwie się pokazał na horyzoncie - natychmiast wziął i zszedł.
                    Pozostała jeszcze przyjaciółka. Samba na nią wołali, z racji niebywałej umiejętności kręcenia tyłkiem z byle okazji
                    Ale kiedy tylko Wonia udała się do Samby ze swoimi problemami....... ta - zasłaniając się depresją - wzięła i zeszła.

                    Wonia.....zastanawiając się nad straszliwym losem.............uzmysłowiła sobie, że do kogo ny się nie zwróciła - fundowała mu pogrzeb.

                    Głęboko poruszona tym odkryciem, postanowiła..........
                    • 1zorro-bis Re: Myszogino 14.08.14, 07:06
                      .......rucic sie w otchlan uczuc.....big_grinbig_grinbig_grin
                      • wirujacypunkt Re: Myszogino 14.08.14, 11:37
                        Wonia rzuciła się w objęcia Mariana wąsatego.
                        Marian okazał się chłopem czerstwym i zdrowym.
                        Och westchnęła Wonia. Złe fatum już odeszło ode mnie. Wonia zapomniawszy wszystkie
                        troski i smutki, niespełnione miłości wszystkie, spojrzała radośnie w przyszłość. Opowiedziawszy wszystko swojej przyjaciółce, zatopiła swojej miłości prawdziwej.
                        Dni mijały spokojnie, monotonnie trochę.
                        Wydawało się, że w życiu Woni już nic się nie zmieni, a miłość będzie aż po grób.
                        Po nocach upojnych i dniach pełnych uniesień, Wonia wraz z Marianem wąsatym, wyjechali
                        w dal, gdzieś na kraniec świata. Chcieli nacieszyć się sobą, ciała swoje doskonałe i piękne poznać, nie zapomniawszy jednak o duszach swoich i sercach miłością jakże cudną, przepełnionych.
                        I tu fatum dało znać o sobie, bo ten chłop czerstwy, zdrowy i wąsaty, nie potrafił zachwycać się wschodami i zachodami słońca, trelami ptaszków i wędrówkami robaczków, barwami kwiatków bratków, róż dziko rosnących. Nawet chmurki śliczne płynące po niebios błękitach, nie zdołały Mańka poruszyć., a poezja ?
                        Poezja nic dla niego nie znaczyła.
                        Zauważywszy to, Wonia stanęła na skraju przepaści i zakrzyknęła, o Boże mój, ach Boże,
                        czemuż mnie biedną, fatum okrutne prześladuje. Jeden odpłyną, inni zeszli byli, a Marian wąsaty, burakiem zwykłym jest.
                        Wonia tak stała na skraju przepaści i..........
                        • kicho_nor Re: Myszogino 14.08.14, 12:58
                          Jak wiadomo celem wszystkich podróży Woni były parkingi.

                          Palermo.
                          Słoneczny parking w Palermo pachniał Marlonem Brando i oliwkami od wzgórz Etny.
                          Obok samochodu Woni zatrzymało się auto z zaciemnionymi szybami.
                          Wonia z niepokojem spoglądnęła na swoje boczne lusterka w samochodzie.
                          Z zaciemnionego samochodu wysiadł piękny palermończyk w zaciemnionych okularach.
                          Na pewno palermończyk ma pepesze w bagażniku pomyślała Wonia i znów z niepokojem
                          spoglądnęła na boczne lusterka w swoim samochodzie.
                          Guten morgen powiedział palermończyk i wtedy okazało się że palermończyk nie ma
                          pełnego uzębienia.
                          Piękny, pomyślała Wonia o palermończyku ale jego uzębienie nie kompletuje piękna
                          w całości tego palermończyka.
                          Palermończyk minął samochód Woni nawet nie popatrzył na boczne lusterka w samochodzie Woni i poszedł w kierunku wzgórz z oliwkami u stóp Etny.


                          • 1zorro-bis Re: Myszogino 14.08.14, 18:12
                            no popatrz sie Kicho....
                            Jestesmy niewrazliwe barany. A ja w szczegolnosci.
                            Jak to nas tutaj dokladnie dwie "panienki" z Kaligniotu czytaja.....big_grinbig_grinbig_grin
                            A tak nawiasem mowiac - dzdzownica to bardzo pozyteczne stworzenie.big_grin
                            W przeciwnosci do szczura. Forumowego....big_grinbig_grin
                            • kicho_nor Re: Myszogino 16.08.14, 09:54
                              Te białe zęby
                              Mieszkańcy Palermo nie używają past do zębów. Pył z Etny dodawany jest do każdej takiej pasty.
                              Mieszkańcy Palermo mają pyłu z Etny na okrągło w ustach to po co pasta.

                              Policjant zatrzymał Wonię na autostradzie za zbyt wolną jazdę. Korek po horyzont.
                              Nie widzi pan powiedziała Wonia do policjanta że posuwam się w korku. Policjant
                              bezradnie przestępował z nogi na nogę w końcu uznał że to posuwanie się w korku
                              to jakaś osobista czynność seksualna Woni i odstąpił od czynności mandatowej.

                              • wirujacypunkt Re: Myszogino 16.08.14, 20:28
                                Nie, nie, Wonia jeszcze nie rzuciła się w przepaść. Stała i rozmyślała nad losem swoim.
                                Ach dlaczego, co chłop to niewypał, jednych mieczem śmierć ścina inny zaś, choć urodziwy
                                poezji nie kocha, nie zachwyca się ptaszętami, trawką, żuczkiem ani nawet kundlem Kruczkem.
                                Rzuce się w przepaść, zakończę życie swoje smutne i samotne.
                                Już chciała biedna kobieta zrobić to, co postanowiła, ale nagle padła bez zmysłów i czucia.
                                Czyżby Woni serce pękło z rozpaczy wielkiej i żalu ?
                                Nie, Wonia ciągle żyła.
                                Leży Wonia na skraju przepaści, a nad Wonią fruwają ptaszki, obok Woni przebiega sarenka.
                                Przystanęła i spojrzała na Wonie swoimi pięknymi oczyma sarnimi, trawkę skubnęła i pobiegła dalej, później nad Wonią przeleciał motylek, cudny Paź Królowej, kilka ptasząt przeleciało nad
                                Wonią i zakwiliło żałośnie.
                                Ach jakaż szkoda, że Wonia leżała bez czucia i nie mogła nazachwycaś się tymi cudownościami wszelakimi. Kwilenia ptaszyn posłuchać, na motylka cudnego zza długich rzęs zerknąć, sarenki wielkookiej oglądać.
                                Tymczasem Marian wąsaty czekał na powrót Woni. Czekał, czekał i czekał.....................
                                Wonia nie nadchodziła.
                                Wyszedł chłopina przed domostwo, w którym dni kilka z Wonią mieszkał, chwil pełnych zachwytów na ciałem Woni przeżył, nie widząc jakoś, że ciało Woni już lekko zwiędłe było.
                                Wyszedł i zawołał swoim pięknym barytom, Wonie.
                                Woooooooooooooooooniu, Woooooooooooooniu, wracaj .
                                Nie było odpowiedzi, tyko wołanie odbiło się od skał echem i do Mariana wróciło.
                                Postał, podumał chwilę Maniek i odszedł, myśląc jednocześnie o Woni, nie przejmując się tym, że Wonia nie wróciła.
                                Baba z wozu, koniom lżej. Takie myśli, po głowie niegodziwca błąkały się.
                                Jak dobrze, że Wonia myśli niegodziwca poznać nie mogła.
                                Maniek szedł w kierunku swojego domu, a domem Mańka, wieś popegeerowska była.





Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka