Dodaj do ulubionych

Czas powoli

08.04.15, 20:05
przyzwyczajać się do naturalnej metody in vitro, gdyż już za pół roku metoda ta zostanie rozpowszechniona w miejsce obecnych.
Przytaczam zamieszczony w mailu medycyny praktycznej fragment poświęconego tej problematyce artykułu:

Tzw. Pseudo Albert Wielki w traktacie „O sekretach białogłowskich” (XIII/XIV w.) pisał: „Gdyby tedy kto chciał w tym białogłowę ratować, aby mogła począć mężczyznę, niech weźmie macicę zajęczą i wnętrzności jegoż, i niech to ususzy, i na proch zetrze, a to niech białogłowa wypije w winie. I także niech uczyni z jądrami zajęczymi na końcu miesiąca jej, a po tym niechaj przyjdzie do obcowania z mężem swoim, tedy pocznie w żywocie syna. Także niech weźmie niewiasta wełny niechędożnej, a w mleku oślim mocno warzy sierść kozią i niech ją przywiąże na pępku białogłowej, kiedy ma obcować z mężem – to mając na sobie, pocznie. (....) Znowu niech weźmie wątrobę z młodego wieprzka i jądra, i niech ususzy, i na proch zetrze, i niech da w napoju mężowi i białogłowie, a mężczyzna (…wink będzie mógł płód puścić, i niewiasta która nie mogła począć, wtenczas pocznie (…wink Białogłowa niech weźmie kamfory ziela startego na proch i niech pije z winem, a pocznie. Ale uryny męskiej picie szkodzi poczęciu. A zaś gdyby wzięła przyrodzone rzeczy zająca samice, a starła z miodem rozpuszczonym, i wzięła serce byka, a to wespół niech by się potężnie warzyło, a tego niech białogłowa zażywa w jeden tydzień – tak, aby raz więcej, drugi raz mniej – tedy pocznie. Także niewiasta ma zażywać gorących i posilnych potraw i ma dobry trunek pić i mocny, i ma podczas obcowania ochotnego strzec się, aby golenie podwyższone nasieniu nie przeszkadzały, a potym ma się przez robotę zagrzać dla zatrzymania nasienia, i prędko potym niechaj usypia, a bez wątpienia pocznie”.
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Czas powoli 08.04.15, 20:10
      I jak się chazaniątko ukontentuje!
      • dunajec1 Re: Czas powoli 09.04.15, 21:06
        A "szczera modlitwa" nie jest lepsza czasem?
        • wscieklyuklad Re: Czas powoli 09.04.15, 21:23
          Wspomniany artykuł porusza i ten problem:

          Dawna historiografia zaprzecza, jakoby w średniowieczu stosowano praktyki antycznych rozpustników. Dlaczego jednak z wielką żarliwością potępiano stosowanie antykoncepcji? Już Jan Chryzostom (IV w.) zrównywał antykoncepcję z morderstwem. Wbrew opiniom dawnej historiografii należy jasno stwierdzić, że w średniowieczu nie tylko stosowano rozmaite zabiegi magiczne, ale także znano antykoncepcyjne właściwości niektórych ziół.
          W zapisach zawartych w penitencjałach (księgach, w których spisywano dokładnie, jaka pokuta powinna być nałożona za konkretne grzechy) odnaleźć można wzmianki o dawnych formach antykoncepcji: „Gdyby kobieta zażyła napoju, aby nie począć, poczęte (życie) zabić, lub mąż wylałby nasienie na zewnątrz podczas współżycia, by nie poczęła, jak to czynili synowie Judy z Tamar, każde niech pości 2 lata o chlebie i wodzie” (Księga pokutna z Merseburga). Według Księgi pokutnej św. Huberta (IX w.) zażywanie tych bliżej nieokreślonych mikstur karane powinno być surową pokutą trwającą od dwóch do dziesięciu lat. W innym miejscu czytamy, że „Każda niewiasta, która przyjmuje jakieś napoje, niech wie, że ile razy miała począć i porodzić, tyle razy jest winna zabójstwa” (Księga pokutna Vigilanum z miasta Albelda, ok. 850-900 r.).
          Dekret Burcharda z Wormacji z XI w., który wywarł przemożny wpływ na postawy spowiedników w kolejnych epokach, stosowanie antykoncepcji wiązał ze środowiskiem prostytutek: „Czy czyniłaś to, co zwykły czynić niektóre kobiety, które gdy oddają się nierządowi i chcą zabić swój płód, spędzają go z łona czarami lub swoimi ziołami, tak że zabijają płód lub go spędzają, a jeśli jeszcze nie poczęły, to czynią tak, aby nie poczęły?”. Jedyną okoliczność „łagodzącą” stanowiła kondycja społeczna kobiety. Gdyby do nierządu zmusił ją brak środków do życia, wówczas pokuta była łagodniejsza. Z kolei piszący w XIII w. Tomasz Chobham o antykoncepcyjne praktyki oskarżał rozpustnice wdające się w cudzołożne romanse.

          Tyle Medycyna Praktyczna.
          Jest jeszcze parę ciekawych szczegółów wymagających jednak zadania pytań Mojej Osobie, a wtedy dopiero wyuzdane alterego popuści wodze i zachęci mnie do kolejnych cytatów z tego wielce ciekawego artykułu.
          Pochylanie się bowiem ze współczuciem i zaangażowaniem nad cierpieniem (zwłaszcza niewiedzy) było dla mnie zawsze Najwyższym Celem.
          • wscieklyuklad Re: Czas powoli 09.04.15, 22:08
            Nie jest lekko czekać Mojemu Wyuzdanemu Alter ego na pytania pod Jego Adresem.
            Wyciągam więc pomocną dłoń i zachęcam do refleksji prowadzącej do dyskusji.
            Na początek coś z cyklu: tajniki Wielkiej Psychologii.

            https://strefabeki.pl/upload/20150408165921uid1.jpg
          • hardy1 Re: Czas powoli 09.04.15, 22:10
            ... a gdzie napar na goły tyłek w misce z gorącą wodą? Podobno dobrze spędzało... tongue_out
            • wscieklyuklad Re: Czas powoli 09.04.15, 22:23
              Tak szczere pytanie nie może pozostać bez odpowiedzi.
              Artykuł z Medycyny Praktycznej ma kilka historycznie udokumentowanych metod:

              Spisane przez rzymskich lekarzy traktaty medyczne wspominają zarówno o metodach aborcyjnych, lekach wczesnoporonnych, krążkach dopochwowych (wykonywano je z wełny nasączanej miodem, ałunem bądź oliwą), jak i o ziołach obdarzonych właściwościami antykoncepcyjnymi. Rzymianie pozostawali pod przemożnym wpływem medycyny greckiej, która w celach antykoncepcyjnych zalecała stosowanie tajemniczej rośliny zwanej sylfionem (łac. silphium). Stosowane było także podskakiwanie po odbyciu stosunku w celu „wytrząśnięcia” nasienia, nacierano ciała rozmaitymi środkami, jak roztwory soli, oliwy z oliwek zmieszanej z octem, czy galban (gumożywica zmieszana z winem).
              Zajściu w ciążę zapobiec miało również noszenie magicznych amuletów. Polecano wątrobę kota umieszczoną w specjalnej zdobionej tubce, do ręki przymocowywano z kolei „kawałek kości wydobytej z serca jelenia”. Talizman sporządzony z łona lwicy, który należało umieścić w tulejce z kości słoniowej, przetrwał próbę czasu i wzmiankowany jest w średniowieczu.

              Jeszcze większą żywotnością wykazały się środki bazujące na oliwie, które zalecane były przez niektórych ginekologów aż do lat 30. XX w. Badania przeprowadzone wśród biedniejszych warstw Nowego Yorku w latach 40. XX w. wykazały, że praktykowano wówczas prysznice z octem, sokiem z cytryny lub ałunem. Próżno z kolei szukać w XX w. śladów innej starożytnej „praktyki antykoncepcyjnej” – dawni medycy zalecali kobietom po współżyciu spożywanie zimnych napojów
              Stosowane przez starożytnych rośliny, które miały działać antykoncepcyjnie, w większej dawce mogły powodować obumarcie płodu. Trzeba podkreślić, że ówcześni lekarze rozróżniali antykoncepcję od aborcji, jak czynił to np. Soranus, znany rzymski lekarz (przełom I i II w.).
              Wyjątkowo popularnym w antycznym Rzymie środkiem mającym – jak to określali dawni medycy – przywrócić regularność cyklu miesiączkowego (wywołać aborcję) była „ferula”. Rodzaj ten obejmuje 170 gatunków roślin, w tym także z rodziny selerowatych. Ferula wedle relacji starożytnych była rośliną, która mogła urosnąć do wielkości małego drzewa, występowała w klimacie półsuchym. Stosowano ją także – w mniejszych dawkach – jako środek antykoncepcyjny.
              Spośród leków wczesnoporonnych Soranus wymieniał sześć specyfików, a w aż pięciu przypadkach mikstury bazowały na owocu granatu, którego specyficzne właściwości wspominane są w mitologii – nasiona tego owocu spożywała Prozerpina pragnąc ustrzec się przed niechcianą ciążą. Owoce granatu w tym celu spożywane były także przez kobiety na terenach Indii.

              Zastanawiające jest, że pomimo przeświadczenia o wysokiej skuteczności antykoncepcyjnej granatu środek ten został niemalże zapominany w epoce średniowiecza. Próżno szukać takich informacji w pismach przypisywanych Hipokratesowi, pseudo Galenowi czy Dioskurydesowi (ten ostatni w miejsce owoców granatu polecał umieszczenie pod łóżkiem bukietu z piwonii). Wspomina o nim Ibn Sina, ale poleca łączenie go z ałunem.

              O zaniechaniu stosowania tej formy antykoncepcji zaważyć mogła opinia samego Soranusa, który twierdził, że czopki dopochwowe bazujące na owocach granatu mogły stanowić wyjątkowe niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia kobiet. Czy jednak to wytłumaczenie mogło sprawić, że ograniczono stosowanie takiej formy antykoncepcji? W końcu historia odnotowywała przypadki stosowania drastycznych metod antykoncepcji. O tym jak zdesperowane i zdeterminowane musiały być kobiety świadczy praktyka zażywania doustnych preparatów poronnych, np. rtęci. Specyfiki te miały podwójne działanie – nie tylko zabijały nienarodzone dziecko, ale i samą aplikującą. Z kolei w XIX-wiecznej Anglii stosowano specjalne kapsułki z ołowiem. W Szwecji i Niemczech w tym samym okresie warstwy najbiedniejsze uciekały się do fosforu pozyskiwanego z główek zapałek.


              Dopisek mój: wreszcie łebki polskich zapałek mogą znaleźć właściwe zastosowanie.
              Istnieje podejrzenie graniczące z pewnością, że na wniosek chazaniątka produkcja zapałek zostanie wstrzymana, fabryki octu będą zlikwidowane, a kto wie - może i ołów w akumulatorach zastąpi jakiś nowy erzac? Bo inaczej wysypiska śmieci pełne będą "akumulozłomiarzy" tnących cele na proszek.
              • wscieklyuklad Re: Czas powoli 10.04.15, 16:08
                Jestem szczerze zaniepokojony brakiem zainteresowania problemem antykoncepcji!
                Przecież nie wszyscy młodzi wyjadą na saksy, a w nowych warunkach "wstrzemięźliwości w wydaniu pisiarów" trzeba będzie sobie jakoś radzić.
                Medycyna Praktyczna w artykule jaki przytaczam sugeruje proste i oparte na historycznym gruncie rozwiązania:

                Do najstarszych śladów stosowania antykoncepcji zaliczyć należy zapisy z papirusów z Kahun (ok. 1850 p.n.e.). Korzystano wówczas z „pessariów” sporządzonych ze zmieszanych z miodem krokodylich odchodów. Podobne „pessaria” znane były także w innych kulturach starożytnych – w zależności od regionu wykonywano je z odchodów np. słoni (Indie) czy myszy (Grecja).

                W tym miejscu pozwolę sobie przypomnieć, iż już Fredro przemycał między wierszami te metody (jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyl daj mi luby!) w swej "Zemście" - faktycznie po setleciach (222 rocznica urodzin - trzy dwójki! - to kabała oparta w linii prostej na wzorach matematycznych przerabianych na chemii i fizyce przez ex-pertów zespołu Tośka M.)
                Bohaterka sztuki wcale nie oczekiwała od zalotnika prezentu abstrakcyjnie bezsensownego, ale zwierza wielce przydatnego w przyszłej antykoncepcji!).
                I jeszcze uwspółcześniona wersja pessariów - na naszym gruncie można je nazwać np. psarriami. Odchody krokodyle, słoniowe, względnie mysie, łatwo zastąpią psie kupki zbierane w mieścinkach o znaczeniu poza turystycznym. To jednocześnie ciekawa oferta dla potencjalnych młodych i prężnych przedsiębiorców, którzy będą mogli produkować takie psarria na skalę przemysłową, napełniając sakwy szmalcem.
                Zachodzą jednak równoległe obawy, iż w przypadku wykrycia procederu, aspekt proekologiczny zostanie zepchnięty przez ówczesnego ustawodawcę na plan drugi, a mordercy życia niezazygoconego poniosą dotkliwe konsekwencje.
                Szukajmy więc dalej.
                • wscieklyuklad Re: Czas powoli 10.04.15, 16:13
                  Z ok. 1550 r. p.n.e. pochodzą wzmianki o preparatach mających niwelować działanie męskiego nasienia. W papirusie Ebersa zachował się opis sposobu przygotowania lnianych pasków impregnowanych w soku akacjowym (wydzielający się wówczas kwas miał mieć właściwości plemnikobójcze), do których – w celu uzyskania kleistej konsystencji – dodawano miodu oraz zmielonych daktyli. Paski te stosowano w formie specjalnych tamponów. W walce z męskim nasieniem posługiwano się również węglanem sodu zmieszanym z miodem, a także wodą z octem. Z kolei połączenie zielonej herbaty z cykutą z całą pewnością było dość śmiercionośne nie tylko dla samych plemników, ale i dla kobiety aplikującej sobie taki środek.

                  Nasączone roztworami antykoncepcyjnymi tampony znane były także w starożytnej Persji, gdzie w miejsce akacji pojawiła się jodyna lub alkohol, którym polewano gąbki morskie (w starożytnych Indiach czy Chinach posługiwano się mieszankami soli, miodu i oliwy). Specjalne gąbki nasączane wodą z octem znane były także w kulturze żydowskiej, dokąd trafiły za pośrednictwem Egipcjan.

                  Starożytne kobiety stosowały również specjalne maści – o ile olejek z drzewa cedrowego z oliwą z oliwek nie wywoływał szczególnych komplikacji zdrowotnych, to maść ołowiowa była już groźniejsza w skutkach.


                  W dobie podróży zagranicznych, partia gąbek morskich nie powinna stanowić najdrobniejszej przeszkody - są lekkie więc można napełnić nimi stosownie pojemną walizę bez ryzyka dopłaty za nadbagaż. Miodu zawsze ci u nas dostatek, choć doniesienia o stopniowym wymieraniu rojów pszczelich są niepokojące - w czasach piskultury pasieki zostaną puszczone z dymem, a leśne barcie zaleje się żelbetonem - kto wie, czy jedyną alternatywą nie pozostanie woda z octem.
                  • wscieklyuklad Re: Czas powoli 10.04.15, 19:19
                    No i proszę - mijają 2 godziny od moich sugestii i już zwolennicy Cywilizacji Życia pokazali wyznawcom Cywilizacji Śmierci, że miodzio jako środek antykoncepcyjny nie przejdzie!

                    www.tvn24.pl/zalal-ropa-50-uli,532098,s.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka