sorel.lina 12.08.15, 15:35 ...a propos, ale niekoniecznie. Co o tym sądzicie? Macie na ten temat "swoje" zdanie? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hardy1 Re: Pytanie 12.08.15, 15:47 Na pierwsze - zdarza się często. Le Bon już o tym pisał. Na drugie - tak. Zmądrzeć można tylko osobiście. Odpowiedz Link
ulisses-achaj Re: Pytanie 12.08.15, 15:55 To jedno z tych zdań, które po prostu oddają rzeczywistość. Odpowiedz Link
1zorro-bis Re: Pytanie 12.08.15, 16:44 a propos hurtowego zidiocienia.... wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/relikwia-krwi-jana-pawla-ii-trafila-do-rak-o-rydzyka-przekazal-mu-ja-kard-stanislaw/08xmxm?utm_campaign=lps&utm_medium=share&utm_content=77500d4c-bd1c-5397-a07e-e746ac687aeb%2C9b54f127-71b5-423e-98b6-48469d97fa0a&utm_source=fb Odpowiedz Link
1agfa Re: Pytanie 13.08.15, 16:45 "...Ludzie głupieją hurtowo, a mądrzeją detalicznie..." Warto odpowiedzieć również cytatem, z Antoine'a Saint Exupery. "...To, co mroczne, zawsze bardziej pociąga niż to, co jasne. Z dwóch wyjaśnień danego zjawiska ludzie instynktownie wybierają tajemnicze. Ponieważ to drugie, prawdziwe, jest proste, nieefektowne i nie sprawia, ze włos jeży się na głowie. Paradoks jest bardziej pociągający niż wyjaśnienie prawdziwe i ludzie go wolą..." Czy w takiej sentencji nie wartałoby poszukać wytłumaczenia dziwacznego i niepojętego powodzenia Komisji niejakiego pana posła Antoniego K. , oraz jego różnorakich teorii? W niezwykłym powodzeniu średniego piosenkarza, garnącego się do polityki (w ramach systemu), choć system ów jakoby miał rozwalać? Itd, itd... Uważam, że sporo spośród dawniej "hurtowych" zalicza się już do"detalicznych" Z tendencją rosnącą. sorel.lina napisała: > ...a propos, ale niekoniecznie. > > Co o tym sądzicie? Macie na ten temat "swoje" zdanie? > > Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Pytanie 13.08.15, 17:19 A to jest mój wstęp do odpowiedzi na dygresję Wisławy Szymborskiej: Scenka prezentuje święcenie włazów kanalizacyjnych w moim mieście... Odpowiedz Link
apersona Re: Pytanie 13.08.15, 17:46 Na poświęcony właz nastąpić czyż nie będzie to profanacja Odpowiedz Link
wscieklyuklad Gdy sacrum szambem się staje... 13.08.15, 18:29 Patrzę na Wisławę Szymborską, na Jej zachętę dla odbiorcy, by ten miał swoje zdanie i nie wpadał w tryby porywające motłoch w otchłań. Spoglądam na purpurata, który zamaszystym wymachem ramienia kropi pokrywy oddzielające czysty i elegancki świat od płynącego poniżej ścieku... Szczelna, żeliwna, jeszcze nie skażona samochodową oponą, jeszcze nie zmyta wodą miejskiej polewaczki, a już... uświęcona. A kiedy porównuję oba te obrazy, zadaję sobie pytanie tytułowe: gdzie jest nieprzekraczalna granica rozsądku. A kiedy czytam zachętę Wisławy, zadaję popadam w zadumę zaskoczony, iż stopień powszechnego skretynienia osiąga coraz to nowe formy i kształty – t idealną formę koła – nie jednak Mandali mozolnie układanej przez tybetańskich mnichów po to, by ostatecznie unicestwić ją ruchem dłoni – tu przecież dalekiej do sankcjonowanej oficjalnością łódzkiego wydarzenia profanacji. A ponieważ to przedstawiciel „intelektualnego” zdać by się winno Kościoła, jego arcypasterz i osobowy/moralny wręcz wzorzec w wymiarze uniwersalnym i ponadczasowym, przywołuję w myślach Chrystusowe: Guae sunt caesaris, cesari; et quae sunt Dei, Deo... Oddajcie cesarzowi, co cesarskie, a Bogu co boskie... cdn. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Gdy sacrum szambem się staje... 13.08.15, 18:44 Dziś, w dobie internetu oraz łatwości przekazu, szybkości wymiany opinii, każdemu z nas zdać by się mogło, iż oto ucieleśnieniu uległo pojęcie New Age – każdy z siedzących na mniej lub bardziej wygodnym fotelu uznaje, iż jego „filozofia” jest odkrywcza, a nawet jeśli powiela jakieś uprzednie poglądy, to i tak zostaje wzbogacona o wartości indywidualnie unikalne. „To ja powiedziałem” (a faktycznie: napisałem) - myśli z dumą gotów niemal utożamić się z „nietzschenskim „ Zaratustrą, który błąkając się po świecie nauczał tak mądrze i przekonująco, niczym Jezus, Mahomet i Budda razem wzięci... Miano mędrca stworzonego przez filozofa, sprowadzone zostaje do pojęcia „nicku” a redakcyjne przepisy chronią to miano nade wszystko – jest osobiste i – nawet gdy nie tak popularne jak postaci literacko-filozoficznej, to jednak nie do podrobienia. Każdy tedy wyrzuca ze swego wnętrza treści wszelakie – nie dość tego, w każdej dziedzinie uznaje się za Źródło Jedyne i Nieomylne... Pojęcie „filozof” przylepia się do piszącego niejako a priori i NIGDY nie postępuje za nim porzekadłowe „chłopski”, być może wyłącznie dlatego, że w dobie demokracji tego typu zlepek pojęciowy staje się już sam w sobie obelgą ciśniętą nie w jednostkę ale Demokrację jako taką. Cdn. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Gdy sacrum szambem się staje... 13.08.15, 18:55 Czy zatem świat współczesny przybrał istotnie rolę ogrodów starożytnych, po których przechadzali się mędrcy wymieniający uwagi, tworzący określone „szkoły” spierające się na niemniej często niż dziś metafizyczne więc nieuchwytne argumenty? Pierwsze skojarzenie zdaje się wieść ku odpowiedzi. Platon, Sokrates, Heraklit czy Arystoteles (tudzież dziesiątki innych) większość dnia spędzali na wolnym powietrzu. Spacer (i świeży dopływ tlenu z atmosfery nie skażonej jeszcze efektem cieplarnianym) sprzyjał analizie myślowej. Internauta siedzi w mniej lub bardziej przestronnym pomieszczeniu, i co najwyżej przy nieco uchylonym oknie (z wyjątkiem stref podbiegunowych), nierzadko też tonie w oparach nikotynowego dymu, a zmysły pobudza nie wytrawnym winem, lecz „Mocarzem” czy podłym napitkiem. Wszystko to czyni proces myślowy mniej eleganckim, nic więc dziwnego, że efekt nie może być identyczny, a treści słane w przestrzeń zdać by się mogło z filozofią niewiele mają wspólnego. Czy aby na pewno? Cdn. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Gdy sacrum szambem się staje... 13.08.15, 19:05 Niezbywalną wartością filozofii dowolnej, jest jej wieczysta aktualność. Przekaz, jaki nam daje pasuje do każdej epoki, dowolnych stosunków społecznych i wszelkich form politycznych. By to udowodnić, posłużę się łacińskimi cytatami, które są trwałym dorobkiem myślicieli. Primus in orbe deos fecit timor - bogów na świecie najpierw stworzył strach... Taką formułką można bez cienia wahania podpisać „Uroczystość święcenia dekli ściekowych”. Pamiętając bowiem iż „Panta rhei „ pojmiemy oto, że z jednej strony gdzieś w dole faktycznie płynie „cały brud tego świata” (grzeszny, piekielny nawet) więc wyłączna metodą obrony przed nim może być „pokropek”, a z drugiej strony o ileż trudniej będzie „wybić” taką „świętość” gdy deszcz swą objętością przekroczy dopuszczalne normy pojemności poddekielowego „piekła”. Cdn. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Gdy sacrum szambem się staje... 13.08.15, 19:20 Wisława zachęcając do wyrażania swych przemyśleń, niekoniecznie odnosiła się do „wolności elektronicznej”, nie da się też jednoznacznie stwierdzić, iż w ten sposób przypominała wyłącznie i przy okazji, o jednej z podstaw prawdziwej demokracji – Wolności Słowa. Gdzie zatem tkwi przyczyna tego, z czym mamy dziś do czynienia w internecie? Mulieres in Ecclesiis taceant - kobiety mają milczeć w kościele twierdził św. Paweł... Dla kochających chodzenie na skróty, tego typu teza byłaby nad wyraz atrakcyjna, a cała odpowiedzialność za sprowadzenie dysput na manowce musiałaby spaść (słusznie?) na płeć piękną. Oponent stwierdzi prędko, iż komputerowy ekran nie jest przecież elementem świątyni, co polemizujący z tak pochopną opinią skwituje: komputerowy ekran jest jak świątynny ołtarz. Posty to następujące po sobie mszalne obrzędy (czytania), a całość jest traktowana jak sacrum. Chwila wyłączenia komputera jest równoznaczna z błogosławieństwem spokojnego snu, by rankiem powrócić do kolejnej „modlitwy”. Niestety wywód powyższy narusza zasady tolerancji i jest seksistowski – przekaz choć w istocie swej atrakcyjny, spotkałby się z natychmiastową, zmasowaną i stanowczą kontrą nie tylko feministek (dawniejszych sufrażystek), ale i kur domowych – nikt bowiem nie lubi szufladkowania pod hasłem „guilty”. Gdzie więc leży przyczyna i jak się ma do starożytnego dorobku pojęciowego? cdn. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Gdy sacrum szambem się staje... 13.08.15, 19:43 Wydaje się, iż współczesnego człowieka trudno jest czymkolwiek zaskoczyć. Sporo już poznano/odkryto, wiele hipotez nurtujących poprzednie pokolenia zweryfikowano lub potwierdzono. Przeglądarki internetowe czynią możliwym i prostym dotarcie do tej wiedzy. Naturalnie tyczy to jedynie chętnych poznawania świata i pogłębiania tym samym własnej jego wizji. Media karmią nas monotonną papką – niewielu zatrzyma się nad informacją, iż ktoś tam utonął, został zamordowany, porwany, skazany – karmienie taką „wiedzą” nie wymagającą ze strony autorów informacji dysponowania więcej niż jedną szarą komórką, powoduje, że odbiorca na drodze odruchu warunkowego staje się antytezą psów Pawłowa – przestaje reagować na „popularne formy nieszczęścia”, oczekując już jeśli na wieści tchnące wyłącznie hekatombą – z rodzaju zatonięcie wycieczkowca na morzu jakimśtamjakimśtam, lawina błotna, która porwała trzy wioski a każda z nich wielkości metropolii, czy wreszcie wybuch rakiety/katastrofa samolotu przy czym ofiar musi być kilkaset. Wciągają jeszcze informacje „pionierskie” - taką byłoby np. wykrycie śladów Yeti w lokalu „Sowa i Przyjaciele”, czy zmiana biegunowości Ziemi i to w tym ostatnim przypadku tylko dlatego, że część ludzkości musiałaby zamienić się z pozostałą „chodzeniem do góry nogami”. Odbiorca szuka więc newsów, uganiając się za nimi ze ssaniem żołądka identycznym, jak u człowieka głodnego. Cibi condimentum est fames – przyprawą potrawy jest głód – słusznie stwierdzili starożytni, wcale przecież nie mając na myśli „głodu informacyjnego”. Inni poszerzyli przekaz o cytat: Ambitiosa non est fames – głód nie ma ambicji , będąc przy tym dalecy od wizji prymitywnego chamstwa rządzącego przekazem i wymianą myśli. Jeszcze inni – zapewne z kręgów ekologicznych stwierdzili: Aqua et panis est vita canis – woda i chleb to życie psa, przewidując niejako, iż „spsiały” internauta jest zdolny do życia o wodzie i chlebie, gdyż je się, by żyć a nie na odwrót, zaś określenie „życie” jest dla nauty równoznaczne z „ekranową gadką”. I aby wzmocnić wartość przekazu i dowieść logiki w nim zawartej, uznali, iż: Cum plenus venter, numquam studet ille libenter – z pełnym brzuchem nie studiuje się chętnie... W myśl tej hipotezy, prawdziwy nauta winien być osobnikiem niemal chudym i wiodącym wręcz pustelnicze życie. Przy założeniu jednak, iż poszukuje informacji, nie wroga... cdn. Odpowiedz Link
vidavil-125 Re: Gdy sacrum szambem się staje... 13.08.15, 19:45 Kanalizacyjny właz kolisty średnicą określoną normą w prostej formie musiał by dręczyć odlewników. Postarano się więc by powierzchnia włazu wyrażała duszę artystyczną odlewającego. Kanalizacyjny właz to dzieło sztuki godne pokropienia święconą. Czyż kanalizacyjny właz z napisami nie przypomina denara albo rzymską monetę z Juliuszem Cezarem. Szacunku dla włazu! W malarstwie była wystawa takich włazów, nie żeliwnych a namalowanych na płótnie Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Gdy sacrum szambem się staje... 13.08.15, 20:18 Być może masz rację Vidavilu! Być może - już po zagładzie naszej cywilizacji, przyszły archeolog odkopie taki właz, uzna za rodzaj królewskiego "włazara" i cmoknie pod nosem: kiedyś na Ziemi żyli olbrzymi. No bo skoro takimi wielkimi monetami płacili. Powstanie na ten temat góra reportaży, napiszą kilka doktoratów i habilitacji. A prawdziwe rozczarowanie nastąpi, gdy jakiś genialny Szampon Lion, odszyfruje "nawłaźne" hieroglify i obwieści Światu, iż to tylko zwykła przykrywka rynsztoka. Świat nauki odżegna go od czci i wiary, co zapoczątkuje ni chybi proces opisanej w cyklu 'wymiany myśli". Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Gdy sacrum szambem się staje... 13.08.15, 20:00 Litterae non erubescunt - pismo się nie rumieni - stwierdził Cyceron... Pisało się wtedy na super drogim papirusie/papierze, piórem wyrwanym z gęsiego zadka i maczanym w atramencie charakterystycznym regionalnie. Mimo tych ograniczeń, musieli być wówczas i tacy, którzy nie mieli powodu do dumy z powodu treści przelewanych na kartki. Tak więc Cyceron prostym zdaniem obala indywidulane przeświadczenie nauty, iż chamstwo cechujące jego wypowiedzi jest autentycznym dorobkiem własnym w dodatku nie do podrobienia. Pewnie w sporadycznych przypadkach zjawisko takie zachodzi, a nauta może dumnie nosić czoło będąc prekursorem „nowego poziomu chamstwa”. Jednak ego nauty może doznać zadziwiającego wstrząsu, gdy w wątku dowolnym, napotka podobny styl/treść wypowiedzi – automatycznej zatracie ulega wówczas poczucie pionierstwa. Szok jakiego doznaje musi mieć reperkusje, gdyż powiedziano przecież już wieki temu: Pereant qui ante nos nostra dixerunt - niech przepadną ci, którzy nasze słowa wypowiedzieli przed nami... Bo wbrew pozorom, ludzki słownik nie jest niewyczerpalny. Bo wbrew pozorom podobny sposób myślenia mogą prezentować setki innych – drażni to miano „bycia pionierem, indywidualistą” - musi obrócić się zatem nie tylko przeciw oponentom, ale i drażnić w kontaktach z podobnie czującymi. „Nie jestem jedyny taki” - drze się ego od czego więdnie mózgownica a narastająca złość szuka wentylu przez jaki może ujść, by nie rozsadzić jestestwa od środka. Do czego to wiedzie także przewidział Tacyt pozostawiając nam taką to dykteryjkę: Proprium ingenii humani est odisse, quem laeseris - właściwe jest naturze ludzkiej nienawidzić tego, kogo się obraziło. Uzupełniono to następująco: Oderint, dum metuant - niech nienawidzą, byleby się bali... No tak, ale jak bać się wirtualnego „wroga”? Cdn. Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Gdy sacrum szambem się staje... 13.08.15, 20:12 Powoli zbliżamy się do finiszu. Quo vadis internecie, winniśmy spytać wierząc (za Izajaszem), iż może nauci: Conflabunt gladios suos in vomeres - przekują swoje miecze na lemiesze... a ellum omnium contra omnes – wojna wszystkich przeciw wszystkim, przycichnie, bo gallus in suo sterquilinio plurimum potest - kogut tylko na własnym gnojowisku dużo może – jak mawiał Seneka, ten sam, który twierdził, iż ira sine viribus vana est - gniew nie poparty siłą jest próżny, co z góry czyni internetowe pole walki mniej groźnym, niż wywrotka na ślizgawce. Byle zasad hospes, hostis - każdy obcy to wróg, nie była uniwersalnym sposobem odbioru. Qui non est mecum, contra me est - kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie. Qui non est adversum vos, pro vobis est - kto nie jest przeciwko wam, ten jest z wami. To słowa samego Jezusa. Z pierwszymi trudno się raczej zgodzić, gdy chodzi o szarą codzienność. Nie sposób identyfikować się na tle wszystkich – autor wypowiedzi miał pewnie na myśli wąskie grono potencjalnych odbiorców jego nauk. Noli turbare circulos meos - nie zamazuj moich kół rzekł Archimedes pochylony nad geometrycznymi wzorami na piasku do żołnierza, który przesłonił mu światło słoneczne. Nie został niestety wysłuchany, gdyż intelekt zawsze musi ustąpić przed brutalną i bezmyślnąsiłą... Zakończę te rozważania refleksją Piłata nad ukrzyżowanym Chrystusem. Ecce homo - oto człowiek... Dziesiątki tysięcy nautów krzyżuje słowem tyluż polemistów. Zapominając, iż starożytni przestrzegali: Si tacuisses, philosophus mansisses - gdybyś milczał, byłbyś nadal filozofem... Czy wszystko zostało już powiedziane? Odpowiedz Link
hardy1 Re: Pytanie 13.08.15, 20:20 apersona napisała: > > Na poświęcony właz nastąpić czyż nie będzie to profanacja pewnie święcili przeciwko złomiarzom Odpowiedz Link
hardy1 Re: Pytanie 13.08.15, 20:22 1agfa napisał: > Uważam, że sporo spośród dawniej "hurtowych" zalicza się już do"detalicznych" Z tendencją rosnącą. Tendencja będzie wolna. Ale do końca dziesięciolecia przeważy wreszcie Odpowiedz Link