Dodaj do ulubionych

Gdyby debilizm potrafił latać

05.12.16, 15:23
miałby ksywkę "brocha".
pisięta chciały pójść w zawody ze smoleńskim mordem i w drodze powrotnej z wycieczki na Wyspy, gdzie brocha po złożeniu pokłonu pod pomnikiem lotników spotkała się z Szanowną Panią Premier Mayczerwieclipiecsierpień oraz Patryotycznie Zoryentowaną polonią zapragnęła okazać Matczyna Miłość do Bliźniego.
Na pokład Dry-m-laj-n-era zabrać więc chciała nie tylko większość z mifistrów-podróżniczków, ale i biedne publikatorżnictwo, które na własny koszt poleciało "tam" ale już nie stać go było na 200 złociszów na Run Rajnera więc chciało się zabrać na pokład pojazdu jw. na krzywawego ryja.
Tamże wywiązała się pyskówa, gdyż liczba chętnych do fruwania z Matką Polką było tak wielu, iż zabrakło wolnych miejsc i część krzyworyjców stanęła na "przecince" wewnątrzlotnej blokując swobodę ruchu oraz swobodę wymiany gazowej w płucach brochy.
Zbyt wysoki poziom dwutlenku wegla u tej ostatniej nasilił i tak już stałe i widoczne w stopniu jawnym dla każdego zaburzenia kumania.
Ponieważ przejście zajmowały osoby w pozycji spionizowanej (zatem nie na kolanach) brocha zagubiła się ostatecznie i nie była w stanie tupnąwszy swą mocarną stopą szelasnej d-r-amy zadecydowac kto ma spadać na Gać-wick, a kto pozostać.
Wywiązała się na tym tle burzliwa awantura, która wywołała z Cock-pitu samego Szanownego Pana Kapitana a zarazem dowódcę aero bez planu.
Tenże używszy popularnego zwrotu "fuck off" pozbył się nadbagażu, który groził destabilizacja maszyny w locie.
Ten bezprzykładny atak na Czołowe Osobistości Naszey Nayukochańszej Oyczyzny winien spotkać się z należną ripostą - Cup-tajn winien być zdekapitowany i odesłany na tyły.
Uniemożliwił bowiem danie szansy wiezionym na polegnięcie w trakcie przelotu nad Kanałem Lamansz, pochówek w jakiejś z wawelskich krypt, trwałe zaistnienie w historii Dumnego Suwerena, a - i to najgorsze - celebrację kolejnych miesięcznic do końca świata i dwa dni dłużej (dłużej niż Owsiak!)

W necie jest artykuł poświęcony kolejnym dowodom debilizmu obecnej "wadzy"
Niestety możliwość wejścia na te strony jest obecnie skutecznie blokowana.
W mediach podają njusa, iż betty jeśli pani pozwoli kempa uznała incydent za niebyły.
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Gdyby debilizm potrafił latać 05.12.16, 15:36
      A najśmieszniejsze jest to, że bettyjeślipanipozwolikempa jak zwykle bredząc nie ma pojęcia ani o procedurach, ani - co przeraża - o ich dostępności.
      Prędzej, czy później musi dojść do jakiejś tragedii z powodu zdebilenia Sużb.
      Najpierw ratlerek prawie się wypier na prostej autostradzie.
      Potem brocha prawie się wypier na krętej, bo izraelskiej - autostradzie.
      Potem ratlerek prawie przyziemił w sfajdanym samolociku
      A teraz ten kwiatuszek do kożucha brochy.

      natemat.pl/196101,jest-cos-gorszego-niz-przeladowany-samolot-rzadu-to-tlumaczenia-ministrow-nie-zrozumieli-skali-zagrozenia
      • wscieklyuklad Re: Gdyby debilizm potrafił latać 05.12.16, 15:38
        natemat.pl/196067,tupolewizm-dziennikarz-gorzko-o-powrocie-szydlo-i-przedstawicieli-rzadu-z-londynu
        • 1zorro-bis Re: Gdyby debilizm potrafił latać 05.12.16, 16:41
          a nie mogli tak przy okazji poleciec tym "bomberem" dalej do Smolenska?big_grin
          Paliwa by im po drodze zabraklo i trotylu nie byloby trzeba. I mielibysmy dwie roczniece smolenskie za jednym zamachem.....big_grinbig_grinbig_grin
        • sorel.lina Re: Gdyby debilizm potrafił latać 06.12.16, 11:01
          Pisowscy "specjaliści" od lotnictwa smile Groteska!

          http://i63.tinypic.com/25ajde1.jpg
          – „Cywilna” instrukcja HEAD nie została w żaden sposób złamana. Na wszystko mamy dokumenty – oświadczała Beata Kempa, próbując ratować twarz po ujawnieniu kulisów słynnego już lotu z Londynu do Warszawy. Eksperci nie pozostawiają jednak wątpliwości, że doszło do zlekceważenia procedur.

          Nie ma czegoś takiego jak instrukcja cywilna. Nikt tego nie robił. Jest tylko jedna instrukcja HEAD-owska. Nie dwie. I to jest poza sporem – zastrzega w rozmowie z dziennik.pl były wiceszef MON Czesław Mroczek. Z kolei Tomasz Arabski, były szef kancelarii premiera, dodaje, że nie ma tajnej instrukcji HEAD, na którą powoływała się Beata Kempa.


          http://i63.tinypic.com/1675k44.jpg
          Chcąc nie chcąc wiceminister obrony Bartosz Kownacki przyznał, że Beata Kempa nie bardzo wie, o czym mówi w sprawie "tupolewizmu". Szefowa Kancelarii Premiera opowiadała o incydencie w Londynie, że "cywilna instrukcja HEAD nie została w żaden sposób złamana", a w ogóle to wszystko to wina PO.

          Teorie minister Kempy o "cywilnej" i "tajnej" instrukcji HEAD zmiażdżyli już wcześniej eksperci. Przypomnieli, że nie ma żadnej dodatkowej "cywilnej" instrukcji, bo istnieje tylko jedna. Teraz w Radiu Zet rację ekspertom przyznał zastępca Antoniego Macierewicza.
          Kempa "nie rozróżnia pewnych rzeczy", powiedział.
          Jest jedna instrukcja, wojskowa. Nie ma dwóch instrukcji HEAD – potwierdził wiceminister Bartosz Kownacki, a prowadzący rozmowę Konrad Piasecki dziękował za to potwierdzenie: "miałem wrażenie, że minister Kempa nadużywa swojej wyobraźni w tej sprawie".

          To, że nie doszło do lotu przeciążonym samolotem z grupą najważniejszych osób w państwie na pokładzie, to zasługa pilota i obsługi naziemnej. Incydent na lotnisku w Londynie opisał reporter "Dziennika Gazety Prawnej" określając całą sytuację jako "tupolewizm". Bo wyglądało na to, że tragedia z 10 kwietnia 2010 r. wciąż niczego nie nauczyła ludzi będących dziś u władzy.

          Źródło: Radio Zet
          • ulisses-achaj Re: Gdyby debilizm potrafił latać 06.12.16, 11:45
            "Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie? Co by tu jeszcze?"

            wyborcza.biz/biznes/1,147749,21070490,bunt-zeglarzy-przeciw-oplatom-nowe-prawo-wodne-uderzy-nie-tylko.html#BoxBizLink

            Czekam na prowadzenie zryczałtowanych opłat za przemieszczanie się po chodnikach, podatek od deszczu oraz posiadania chomików.
            • k.karen Re: Gdyby debilizm potrafił latać 06.12.16, 12:01
              Podatek od deszczu będziemy płacić już od 2017r.

              www.fakt.pl/pieniadze/finanse/podatek-od-deszczu-pis-wprowadzi-nowe-prawo-wodne-zaplaca-mieszkancy-duzych-miast/3q2lwlb

              a chomikach to lepiej nie podpowiadaj "wadzy", bo u nich wszystko jest możliwe.
              • sorel.lina Re: Gdyby debilizm potrafił latać 06.12.16, 14:01
                O święta głupoto "władców" naszych polskich sumień!

                • 1zorro-bis Re: Gdyby debilizm potrafił latać 06.12.16, 14:17
                  Jezu.....to sa sami "fachowcy! big_grinbig_grinbig_grin
                  • k.karen Re: Gdyby debilizm potrafił latać 06.12.16, 16:31
                    A to wg cywilno-kempowej instrukcji HEAD big_grin


                    https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/15253462_1798129570429165_8165308830252525681_n.jpg?oh=3c6a214c190be227ad1d70e00695ba25&oe=58BC7CF7
                    • wscieklyuklad w pogoni za etosem i rozumem w ruinie 06.12.16, 19:38
                      Uchachałem się czytając pisięce brednie i zachwyt nad nimi Yntelektualystów odnośnie motywu przeciążenia Dry lajnera przez publikatorżnictwo.
                      Niewątpliwy mużdżak wzrusza się Entuzyazmem gryzipiórków, którzy - wedle miłośnika pisięctwa - wtargnęli na pokład z podfruwajką by wypytać ją strassen o szczegóły gadki szmatki z Szanowną Panią Premier Brytanii w exicie. Tak byli spragnieni wiedzy natychmiastowej i z pierwszych bredziwarg, że zlekceważyli/zapomnieli o zasadach bezpieczeństwa i normach obciążenia lajnera. Oni - wedle tego bidaka - chcieli mieć wiedzę na pierwsze strony wŚmieci, Gazety Polskiej czy innego Naszego Dziennika lub też Gościa Niedzielnego.
                      pisizm ma to do siebie, że kaźdy debilizm potrafi prezentować jako zaletę.
                      A prawda jest o ileź bardziej prozaiczna i smiutna dla mużdżaka- analityka problemu.
                      Oto do Lądka w exicie pofrunięto dwoma maszynami.
                      W jednej pomieszczono Pierwszy Garnitur Polskiej Elyty czyli brochę z turystami, w drugim zaś publikatorżnictwo.
                      W chwili pakowania się na pokład do lotu ksobnego, okazało się, że lottachograf Casy dobił do odcinka, który nakazywał sześciogodzinny odpoczynek załodze. Publikatorżnictwo musiałoby więc zwinwestować funciory w gejtowe napitki i kiblować w niewygodnych fotelikach parę hałersów. Dodatkowym stresem była sama już myśl, iż lot Casy trwa ponad dwukrotnie dłużej niź Dry lajnera. W sumie wyszło na to, źe wywaleni z samolotu z brochą powróciliby do kraju jakieś 8 hałersów pózniej, niż gdyby załapali się na Dry Lajnera.

                      Mużdżak sugerujący szansę na wywiad z podfruwajką na pokładzie po prostu bełkocze, jako że brocha spoczywała wygodnie w salonce odcięta od gryzipiórczego plebsu i mająca go w okolicy ujścia jelita grubego na zewnątrz - szansy na zamienienie bodaj jednego bredzisłowa nie było!
                      Plebs przyzwyczajony do warunków podróżowania Run Lajnerem zajął nawet miejsca stojące ale nie przecieź z mikrofonami wraźonymi w otwór gębowy brochy lecz z wyłącznym zamiarem załapania się na lot i szybszego powrotu do Powstałej Z Kolan Oyczyzny.

                      Pyskówkę pokładową mającą wyłonić kozły ofiarne zmuszone do kiblowania na lotnisku mużdżak naturalnie pomija.

                      Najbardziej interesujące jest tu jednak pytanie: gdzie były matoły z BOR?
                      Czy to barachło potrafi coś innego, niż, rzucać się z bronią w ręku na potencjalnego zamachowca?
                      Jak można było w ogóle dopuścic co takiego chaosu, tłoku i kilkudziesięciominutowych awantur?
                      Przecież to wygodnickie prawicowo katolickie publikatorżnicze bydło winno być wykopane z pokładu czubkiem kamasza i to z ryjem na wysokości krocza.
                      I to jest prawdziwy dramat tej podróży.
                      I to jest cała prawda o roli prawicowych mediów liżących tyłek władzy., która nawet kosztem bezpieczeństwa własnego nie ośmieli się im sprzeciwić.
                      • wscieklyuklad Zesłicone w drodze do Luton 07.12.16, 16:25
                        https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/15268070_1887463694820983_7905728738732019546_n.png?oh=7838a5cae3fd373ea9ee7e8795151972&oe=58FA340A
                        • wscieklyuklad Re: Zesłicone w drodze do Luton 07.12.16, 19:54
                          W poniedziałek 28.11.2016r do Londynu z oficjalną wizytą wybrali się przedstawiciele polskiego rządu z Beatą Szydło na czele. Polscy politycy przygotowywali się do tego spotkania bardzo dokładnie, a same rozmowy miały pokazać ważność PiS-u i udowodnić, że w Europie mamy partnerów traktujących Polskę poważnie i z należytym szacunkiem. Pomimo szczerych chęci i jeszcze większych nadziei związanych z wyjazdem, jak to zwykle bywa w przypadku partii Kaczyńskiego, znowu coś poszło nie tak.

                          W skład polskiej delegacji, oprócz Beaty Szydło i kilku ministrów najważniejszych resortów, weszło kilkudziesięciu urzędników wraz z obsługą oraz dziennikarze. Grupa była tak duża, że do stolicy Anglii nasi przedstawiciele musieli lecieć dwoma samolotami. Na tak rozbudowaną polską delegację strona angielska chyba nie była przygotowana, bo w rozmowach praktycznie uczestniczyła tylko Theresa May (oprócz tłumaczki). Ostateczny efekt był taki, że najwięcej czasu nasza delegacja poświęciła na składanie kwiatów pod pomnikiem polskich lotników w Northolt. Na koniec wizyty doszło jeszcze do jednego nieprzyjemnego dla Beaty Szydło nieporozumienia, gdy polska premier wspomniała o tym, że oczekuje kolejnej wizyty na tym szczeblu, pani May była zaskoczona i dopiero tłumacz przypomniał jej, że o czymś takim mówiła. Takie ostentacyjne „niepamiętanie” własnych słów w języku dyplomatycznym oznacza jedno: „nigdy więcej”!

                          Nie był to jednak koniec tej historycznej wizyty naszego rządu w UK. Polska delegacja, która do Anglii przyleciała dwoma samolotami, wracać chciała jednym. Z powodu przeciążenia rządowej maszyny część delegacji musiała jednak wysiąść i poczekać na następny lot, co doprowadziło do małej kłótni i przepychanek. W konsekwencji lot opóźnił się o prawie godzinę. Gdyby nie stanowcza interwencja kapitana oraz obsługi lotniska, kolejny raz doszłoby do złamania procedur i do narażenia na niebezpieczeństwo pasażerów i załogi.

                          Wyobraźcie sobie minę Theresy May, która po pożegnaniu z Szydło uznała, że „prawdziwych Polaków” ma już z głowy, a po chwili dowiaduje się, że jeszcze nie, bo polskie „elity” nie potrafią dostosować się do podstawowych zasad bezpieczeństwa. WSTYD w tym wypadku, to jest o wiele za mało powiedziane! Brak słów!

                          Równie tragikomiczny był komentarz szefa KPRM. Beata Kempa dopytywana o organizacyjny blamaż stwierdziła, że dochowane zostały wszelkie procedury. Tajne procedury.

                          Jeżeli już nie pierwszy raz tajność procedur w żaden sposób nie przyczynia się do bezpieczeństwa, to logicznie rozumując należałoby te procedury wreszcie odtajnić, co zapewne nie będzie możliwe, nie z powodu chęci zapewnienia bezpieczeństwa. Po odtajnieniu mielibyśmy jak na dłoni nieodpowiedzialność i dyletanctwo PiS-owskiej „szkodliwej zmiany”.

                          W PiS-ie procedury są tak bardzo tajne, ze nikt ich nie zna!
                          • wscieklyuklad Re: Zesłicone w drodze do Luton 07.12.16, 20:01
                            https://memnews.pl/upload/fa83a4e39369014d579422b0c153f5a4.png
                            • wscieklyuklad Re: Zesłicone w drodze do Luton 07.12.16, 22:45
                              • 1zorro-bis Re: Zesłicone w drodze do Luton 07.12.16, 22:51
                                zdebilenie w Polsce osiagnelo juz poziom dziesiatej galaktyki.....big_grin
                                Co ja mowie! Setnej!big_grinbig_grinbig_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka