wscieklyuklad
08.12.16, 20:32
Za czternastą górą i za piętnastą wodą
żył raz pewien Mikołaj z długą, białą brodą.
Ta była po pas długa, siwiuteńka wielce
gnał Mikołaj zaprzęgiem dzierżąc mocno lejce.
Prał batogiem po plecach u sań swoich osły
miast reniferów rączych wprzęgnięto tam posły!
Wiezie Mikuś prezenty - rózgi oraz paczki,
każdy kto je otworzy wnet dostanie sraczki,
gdyż zawartość zoczywszy nie uniknie knuta -
z wnętrza sypie się chamstwo, przemoc oraz buta.
Fruną sanie po niebie, worki do komina
niejednemu porankiem zrzednie tęgo mina,
a dzieciaki miast Lego będą wkuwać Apel,
nic protesty nie dadzą, ani jury d"apel!
Chichot z góry dobiega Mikołaj się cieszy,
tak bywa gdy despota ignorancją grzeszy.
Śniegi jednak stopnieją i Nowy Rok wstanie
do lamusa odstawić przyjdzie wtedy sanie,
by przywrócić na nową naszą demokrację.
Wasze jest Narodzenie, dla nas zaś wakacje!