Dodaj do ulubionych

Freudyzm w necie

24.01.17, 09:36
czyli ekshibicjonizm na tapecie.

Spotykam oto w necie (gdzieśtamgdzieśtam) taki oto pościk:

Hahaha, już widzę tego kaznodzieję z zamiarem wygłoszenia homilii na cokół się wdrapującego (tu kilka uśmiechniętych mordeczek - znaczy autorka jest aktualnie w fazie rechotu i nie suszy mokrych łez cieknących w napadzie milionowej egzaltacji po pobrużdżonych nimi policzkach)) Widok przedni, bo i łysina po drodze przyświeca, a z jęzora płaty piany spadają ze świętego wysiłku siem wdrapywania (uśmiechnięty buziolek świadczący - jak wyżej).

No to pochylmy się nad tym ekshibicjonistycznej dekonspiracji rozradowanej.

Pojedziemy Freudem.
Co by zatem w swym WYKŁADZIE powiedział na temat tego obnażenia własnej "psyche" (cudzysłów uzasadniony z powodu użycia wyrazu obcego autorce)?

Kolumienka, słupek, postumencik - nawet dziecko w przedszkolu po pobieżnej lekturce Michaśki Wisłockiej tudzież Van de Veldego - bez namysłu powie czego symbolem są cokoliki, postumenciki słupki tudzież. To - już od starożytnych epok - symbol falliczny!
Corpus penis - zakrzyknąłby z "naukowej ambony" Szanowny Pan Freud!
I nie byłoby ani jednego oponenta skłonnego zaprzeczyć.
Ale idźmy dalej, bo naturalnie może się znaleźć jakiś sceptyk.

"Łysina po drodze przyświeca" - zdradza nam nautka prześladujacy do łez obrazek.
"To glans penis" - komentuje z "ambony wiedzy" Szanowny Pan Freud - a piszącej nieistniejąca łysina skojarzyła się dziwnie z czubkiem męskiego narządu - przyświeca, kusi - acz nieosiągalny.
Ale i tu sceptyk powie, iż Szanowny Pan Freud z pewnością mija się w swej analizie z faktami.
I wtedy Pan Freud z "wyżyn wiedzy" cytuje ostatni fragment ekshibicjonistycznej demaskacji nautki.

"Z języka płaty piany spadają i to z wysiłku się wdrapywania!"
Interpretacja może być tylko jedna - tu Szanowny Pan Freud pochyla się nad interpretacją.
To opis mozolnego procesu dochodzenia do orgazmu! "Wdrapywanie się" to nic innego jak nadchodzący orgazm.
Ten owocuje "płatami piany spływającej z języka" (no, no,no - co to za perwersja!).

Podsumowując: nautka opisuje swą wizję współżycia płciowego - członek, zwieńczony
"wyglansowaną niczym łysina) żołędzią atakuje ją. Trochę wysiłku i wreszcie jest upragniony orgazm - piana.
Nie dziwi zatem rządek rozradowanych mordeczek.
Nautka zdemaskowała własną podświadomość i to za czym tak beznadziejnie i bezowocnie tęskni - kontaktem z meżczyzna dającym nautce zadowolenie.
Jak się nie ma czego się pragnie, to pisze się wtedy o słupkach, cokolikach (penisach), łysinach (glans penis) i orgazmach (piana).
Biedna nautka.
Jak sądzicie, będzie kontynuacja demaskacji ego, alterego i czegośtamczegoś tam naszej bidulki?
Na mnie niestety nie może liczyć w tej kwestii. Zbytnio się brzydzę.
Obserwuj wątek
    • 1zorro-bis Re: Freudyzm w necie 24.01.17, 11:23
      WU........big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin !
      • 1zorro-bis Re: Freudyzm w necie 24.01.17, 11:37
        WU....ze swirami spokoju w necie nie bedzie. Teraz Ty jestes "na tapecie"
        Swiry sa impregnowane i sie niczego nie ucza......smirk
        • wscieklyuklad Re: Freudyzm w necie 24.01.17, 15:06
          Spoko, tymczasem jestem w lazarecie i trudno pisać na klawiaturce,telefonu, ale wrócę do tego watku wieczorkiem bo jest do czego!
          Zwlaszcza wobec nowych, demaskujacych własną podswiadomosc zwierzeń niedoksztalconej psycholoszki.
          • sorel.lina Re: Freudyzm w necie 24.01.17, 15:22
            Napisałam już w innym wątku, ale i tu napiszę: czy warto? Czy takie osoby zasługują, żeby w ogóle zwracać na nie uwagę? Według mnie - nie zasługują.
            Spuść na nie i na ich "argumentację" zasłonę miłosierdzia.
            • wscieklyuklad Re: Freudyzm w necie 24.01.17, 15:34
              To nie są osoby. To byty.
              • sorel.lina Re: Freudyzm w necie 24.01.17, 15:40
                Byty mimo wszystko ludzkie i jako takie zasługują na współczucie.
                • wscieklyuklad Re: Freudyzm w necie 24.01.17, 15:57
                  Ja właśnie kieruję się współczuciem
                  • 1zorro-bis Re: Freudyzm w necie 24.01.17, 17:18
                    WU.....a ja tam nie wspolczuje tylko sie dziwie. Bo ciezko jest wymagac od nastolatek zeby wyciagaly wnioski i sie uczyly z popelnianych beldow. Ale od kobiet bardziej niz dojrzalych to sie samo przez sie rozumie, ze jak sie taka osobka sparzy wrzatkiem przy gotowani kapuchy to drugi raz bedzie juz uwazac.big_grin
                    A tutaj jak widac nauka poszla w las i.....hula! Ni wystarczylo jednej z miasta Mozarta wyglupow z prokuratura? Zeby z siebia taka iditke zrobic i to prawie publicznie! Ten donosik mam na pamiatke i jak mi smutno to do niego zerkam i od razu mam super humor czytajac te zale i wypociny.big_grinbig_grinbig_grin
                    Ale jak widac nawet takie doswiadczenie zblaznienia sie nie przelalo sie dalej.....big_grinbig_grinbig_grin
                    Nieszczescia chodza parami? Chyba tak. I glupota tez....;D
                    • 1zorro-bis Re: Freudyzm w necie 24.01.17, 17:27
                      WU....mojego niezyjacego juz psa przyblede bardzo szbko nauczylem za kawalek kielbasy dawac lape, siadac i dawac glos.big_grin
                      A "to to" nieczego jak widac dalej sie nie nauczylo i wszystko jak widac wrocilo znowu ......do "normy"smirk
                      Bo znowu mamy, "karlutka, sronia, kurdupel, gowno, i tradycyjne - spieradalaj"big_grin
                      No, ale jak ktos tak na co dzien i w realu, to chyba nie mozemy oczekiwac, ze na forum bedzie kulturalniej....big_grin
                      • wscieklyuklad No się zadziało czyli ałstriackie bredzenie 24.01.17, 19:04
                        Miałem się nie znęcać nad bytem, ale współczucie wzięło górę.
                        Byt wybełkotał:

                        I znowu czytam wynurzenia plagiatora, który podpierając się Freudem niczym kulawy gałęzią.

                        Pozwól Szanowny Czytelniku, że będę stopniował wypowiedź, gdyż dziś wiele się dzieje na "szczypiorniaku" i szkoda mi na byt tracić wydarzenie tak interesujące.

                        Ale już w pierwszym zdaniu muszę bytowi wyrazić współczucie jak najbardziej ałtentyczne (to od współczucia ałstriackiego przez to "ł")

                        Otóż bycie: współczuję bytowi tak niskiego poziomu ałstriackiej medycyny.
                        Nie wiem bidulo z jakiego to powodu poziom ałstriackiej medycyny jest tak fatalny, iż KULAWY (psycho-loszka zakochana w Klientach, powinna chyba raczej użyć słowa NIEPEŁNOSPRAWNY LUB KALEKI/UTYKAJĄCY - określenie KULAWY doprawdy rani me wrażliwe serce do bólu, choć od-bytu naprawdę zbyt wiele oczekiwwać się nie powinno, a jednak próbowałem dać bytowi szansę - ostatnią!)
                        Naświetlę bytowi jak to wygląda w naszym kraju.
                        Otóż bycie - u nas wszelkie tzw. "protezy inwalidzkie" są dobierane indywidualnie przez ortopedę i współfinansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia (Klient - niech będzie, że tak go nazwiemy, żebyś łatwiej skumało o co chodzi - opłaca jedynie niewielki procent wartości).
                        Kilka przykładów:

                        P118 - taki symbol nosi kula łokciowa ze stopniowaną regulacją - nie kumasz, więc przybliżę - np. ktoś ma zaledwie 171 cm jak pewien byt (wzrost średni) a ktoś inny ma dajmy na to 195 cm (osobnik bardzo wysoki w pełnym tego słowa znaczeniu) - ten pierwszy będzie wymagał kuli niższej, drugi zaś musi wydłużyć protezę (o wydłużaniu protezy w twym bycie aspekcie freudowskim już jie dzisiaj, bo nie chcę się znęcać nad mikrością psycho-losznej wiedzy i być sprawcą kolejnej bezsennej (więc wyzbytej erotycznych snów) nocy.
                        P120 - kula pachowa - też jest regulowana tyle, że jej długość nie ma już takiego znaczenia - osoba posługująca sie taką kulą najczęściej przerzuca ciężar ciała opierając kulę o podłoże i podkurczając niesprawną/e konczynę/y.
                        P122 - laska inwalidzka - tu sprawa jest prościuteńka - to laska z zagadki Sfinksa dotyczącej - zresztą i tak nie wiesz jaka to zagadka a mnie się nie chce tracić cennego czasu na tłumaczenie bytowi bez szansy na skumanie.

                        Podsumowując:
                        W Polsce KULAWY - jak to obrzydliwie bycie określiłeś (wedle mnie CHROMY, KALEKI, NIEPEŁNOSPRAWNY) ma ze strony państwa (być może nadopiekuńczego) FACHOWE WSPARCIE W SPRZĘT SPECJALISTYCZNY i NIE MUSI
                        • wscieklyuklad Re: No się zadziało czyli ałstriackie bredzenie 24.01.17, 19:47
                          Lebleu-Swerige 15:16 do przerwy.
                          Nim ta przerwa minie Króciutki wykład dla bytu" - bo muszę jeszcze umyć me boskie ciało nim udam się śnić.

                          Otóż bycie trudna praca myślowa dla ciebie.

                          Ponieważ jednak przy każdej okazji manipulujesz odbiorcą i obmawiasz Pana, iż nazywam pacjentów w poczekalni zwierzętami, więc uzmyslowię ci bidulko, iż czym innym jest nazywanie ludzi zwierzętami, a czym innym stwierdzanie, iż LUDZIE zachowują się jak zwierzęta.
                          Wiem, że naturalnie nie czaisz tej ISTOTNEJ różnicy, ale odradzam silenie się na kolejne oszczerstwa tego typu. Mnie one nie ruszają, znający mnie tak nauci jak i pacjenci wiedzą jak jest naprawdę - czaisz?
                          Ośmieszasz siebie tym, że nie kumasz nawet tak prościuteńkiej różnicy a ubierasz się w togę psycho-loszki, która potrafi cokolwiek rozwiaząć.
                          Niczego bidulo nie potrafisz rozwiązać, gdyż taki z ciebie psychog, jak z koguciej dooopy trąba.

                          A teraz sio - przygotować się do jutrzejszej mojej homilii o snach erotycznych.
                          Będzie ci bycie trudno, bo sam wyznałeś, że nie czytasz, nie oglądasz, nie słuchasz NICZEGO.
                          Dokonania Freuda na tym polu nie znasz zatem nawet w formie bryku netowego.
                          A przez noc nie zdążysz przeczytać.
                          Bazujesz bidulko na "wiedzy" zdobytej 35 lat wstecz i już dawno zatartej, gdyż nie praktykowanej w zawodowej pracy.

                          No to ciał(o)
                          • 1zorro-bis Re: No się zadziało czyli ałstriackie bredzenie 24.01.17, 22:21
                            WU....bo byta problemem jest bycie gwiazdom. Ale z gwiazy wiekowej nie zrobisz juz gwiazdy wschodzacej. I tak byta czasy byly.....i odlecialy do gwiazd. I pozostal tylko strach byta przed-----ciapatymi.smirk

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka