wscieklyuklad
24.06.17, 11:16
szkolnego!
Sobótka wyssała ze szkół Wolski dziewięć tysięcy z hakiem belfrów, a kolejnych 22 tysiące z okładem zmusi do powakacyjnego zaciskania pasa z powodu redukcji etatu.
Natura olała to sążnistymi ulewami oraz burzami z gradobiciem i drzew wyrywką - te ostatnie pokryły Planty wokół krakowskiego Rynku demolując stanowisko wynajmu rowerów-damek.
Zgodnie zresztą z realiami, gdyż kulturalnie to już było, a współczesne wolskie rowery winny nosić wyłącznie miano dziewic poczętych, a nie jakieś zgniło-burżuazyjne i propagowane przez kręgi ortodoksyjnie lewackie - "damka".
Łżepisony zrobiły zatem Suwerena (z wyłączeniem Ludu Ciemnego, który i tak przyjmuje każda demolkę państwa burnymi apłodismientami) w bambuko (albo raczej w San Escobar) a blisko milion podpisów domagających się referendum w sprawie deformy szkolnictwa włożyło sobie tam, gdzie słońce - z wyjątkiem plaży nudystówi to latem tylko - nie dociera.
Krążące od wielu dni po forach społecznościowych pytanie: a gdzie byli obecnie zwalniani, gdy na ulice wyszli protestujący przeciwko zapowiedziom demolki ich "towarzysze pracy" zostaje naturalnie w kręgu pytań retorycznych, choć przecież wciąż jeszcze otwartych, dowodząc jednocześnie, iż opozycja wciąż czeka na charyzmatycznego przywódcę, który potrafi mobilizować "przed" a nie "po" fakcie. Światły Lud to ma jednak do siebie, że każdą podłość zbywa dostojnym milczeniem i pokornym nadstawianiem łba pod jarzmo a pleców pod pejczyk.
Śmiać się czy płakać? - tego jeszcze belfrzy nie wiedzą. Przywarli tymczasem na z góry upatrzonych pozycjach wierząc naiwnie, że "jakoś to be".
Pisony będą musiały dać pewnie zwalnianym jakąś marchewkę (karotkę?) jako pocieszenie a zarazem strawę jedyną i tanio dostępną z dodatkowym walorem w postaci biegunki powstrzymywania, a o nią ze strachu o byt teraz nietrudno. Tak, czy inaczej to z rodzinami blisko 200 tysięcy potencjalnych wyborców - wprawdzie podział polityczny biegnie dziś przez wielopokoleniowe szeregi, jednak wrogów junty z dnia na dzień - ku naszej niezmiernej radości przybywa. Oto podsumowanie publikatorżnicze deformy.
Zauważyć proszę, iż konsekwencje najbardziej dramatyczne przypadną na rok 2019 a więc czas kolejnych wyborów. Wtedy liczba potencjalnych ofiar pisoniego tratowania państwa
powiększy się o uczniów bez szansy na dalszą edukację i -co oczywiste - ich wzburzone rodziny.
Będzie świeżutko - bo we wrześniu.
Jedyną szansą na ocalenie pistyłków jest przedłużenie kadencji obecnych wandali.
Chyba nikt nie ma wątpliwości w jakim kierunku pójdą dalsze decyzje.
Chyba nikt się nie łudzi, że to śmieszne coś nie drapnie parafy pod kolejną defoustawką.
www.rp.pl/Edukacja/170629493-Dorota-Loboda-Minister-Anna-Zalewska-klamala-i-klamie-do-tej-pory.html#ap-1