sorel.lina
16.02.20, 22:46
No więc było tak: przyjechałam do UK dzień przed Brexitem.
Na lotnisku żadnej wzmożonej kontroli. Żadnego sprawdzania bagaży, ani nawet dokumentów. Chyba, że za kontrolę uznać przyłożenie dowodu osobistego do okienka w niskiej bramce, cyk! i jestem w Brytanii.
Aleee... coś się jednak zmieniło: zawsze dotąd ruchliwe lotnisko London Stansted, na którym zawsze kłębiły się tłumy, opustoszało. Gdzieniegdzie tylko można było zobaczyć niewielkie grupki przybywających. Przy odlocie - wyjeżdżających znacznie więcej, ale - jak na to lotnisko - i tak bardzo niewielu.
To właściwie jedyne "pobrexitowe" zmiany, jakie zauważyłam. Poza tym wszystko tak, jak było. Angielska uprzejmość, spokój, a może obojętność wobec "wielkiego wyjścia"?