Mały Pan stwierdził, że to on nakazał organizację wyborów kopertowych. Chciał pewnie „wesprzeć” Mateuszka, ale chyba go jeszcze bardziej pogrążył. Wówczas nie pełnił żadnej funkcji państwowej - był szefem partii i szeregowym posłem, a premier przyjmował od niego polecenia.
Pancerny Banaś, namaszczony na szefa NIK, świętowany i obsypany gratulacjami okazał się mało kryształowy i stał się „wrogiem Państwa nr 1”. Jednak dziś znów jest kryształowy (dla opozycji), bo kieruje doniesienia do prokuratury przeciwko czołowym politykom PiS. Mateuszek twierdzi, że działał zgodnie z Konstytucją, Sasin i Dworczyk - to nie oni i wskazują na Mateuszka, Kamiński się nie odzywa (pewnie modli się o kolejny akt łaski). W normalnym kraju tacy politycy podaliby się do dymisji (przypomnę, że może upaść austriacki rząd, bo Sebastian Kurz podejrzewany jest o załatwienie roboty koledze...). No czeski film...
Kucharka Julia likwiduje de facto w Polsce prawo do legalnej aborcji, ale Mały Pan spieszy z radą, by dokonywać jej za granicą, ale byle nie w Czechach, bo tam nasza dyplomacja już dwoi się i troi, by zakazać przeprowadzania aborcji u Polek.
Turów. Czesi zgłaszali pretensje od 2016, czyli już 5 lat. I co na to nasi ulubieńcy? Nic, olali braci Czechów. W 02.2021 Czesi podjęli próbę rozmów ostatniej szansy, ale nasi ulubieńcy znowu ich olali. No to Czesi poszli do TSUE, a ten podjął decyzję o środku zabezpieczającym, czyli o zamknięciu wydobycia. Nasi ulubieńcy byli iście zaskoczeni, ale nie byli w stanie przedstawić żadnych argumentów, ale dziś je już mają! Podobno... A jakie? Takie jak zawsze - sypną kasą, tym razem bracim Czechom...
Mateuszek w nocy wyszedł przed kamery i oznajmił, że sprawa jest załatwiona, a Czesi wycofają sprawę z TSUE. Niestety rano wyszedł Premier Czech i oznajmił, że nic jeszcze nie jest uzgodnione, a sprawę z TSUE ewentualnie wycofają jak zostanie podpisana umowa dwustronna. No więc Mateuszek zaniósł swoje kłamstewka w świat, bo te wypowiedzi były szeroko transmitowane. Jutro pewnie się dowiemy, że to był tylko „czeski błąd” z jego strony...
A jaki komentarz nam pozostaje? Chyba tylko ten z czeskiej kreskówki: „ach jooo...”
/z netu/