28.06.21, 00:38
Nie ma już, nie ma z nami buraski Mruczyńskiej, ongiś buszującej w trawach, kiedy to jedynym śladem jaki pozostawiała były pokładające się źdźbła tworzące kilwater, czasem tylko ogonek zdradziecko sterczał niby maszt, demaskując wędrującą.
Kotka wdrapująca się na modrzew, by oceniać z góry swoje włości i zasoby sąsiedzkiego stawiku i błyskające w nim rybki. Leniwie prażąca się w słońcu na drewnianej, nagrzanej ławie jak baba na przypiecku, a po chwili skacząca niczym odgięta sprężyna niepojęcie wysoko, ku przelatującemu owadowi.
Pełznąca w przygięciu ku polnej myszy, płosząca ją do ziemnej norki.
W domu na niemal każdym parapecie okiennym poduszka, na kuchennym komplet miseczek i naczynek - porcelana, szkło, żadnych plastików. Posłanka na krzesłach, fotelach - pozwalała z nich korzystać, tylko czasami na nich sypiając.

Obserwuj wątek
    • 1agfa Re: Brak 28.06.21, 00:49
      Dzieliła sprawiedliwie swą łaskę na kolana obojga z nas. Albo leżąc na ramieniu, co równało się najwyższemu zaszczytowi - największemu zaufaniu, gdy - leżącemu - wtulała się pod pachę, senna i drzemiąc społem.
      2 miesiące! : ( miesiąc, tydzień, wczoraj...jest każdego dnia, nadal.
      Jedno widzi cień na poduszce w ulubionym kąciku, mignięcie szarej smugi - powidok, który zatrzymuje oddech.
      Drugie słyszy miękki zeskok z fotela, lub przeciwnie, skok na parapet jak to bywało, ku zaokiennym widokom.
      Coś cicho mruczy, coś skrobie, drapie (pieńka do drapania przecież już nie ma!) ...a słychać...
      ------------------------
      Ale - jednak - już jej nie ma.
      Kiedyś, dawno, opisałem kiedy przyszła, wśród krzyku sójek. Ostatni to nasz zwierzak.
      • sorel.lina Re: Brak 28.06.21, 01:02
        Żal serdeczny, Agfo...
        • 1agfa Re: Brak 28.06.21, 01:18
          Dziękuję, Sorellino. Wiele starania, wiele zabiegów, leków, zastrzyków, wiele wypraw do lekarzy (wspaniałych), aby dłużej była.
          Nie da się przekonać czasu, aby zatrzymał się lub cofnął, każdemu na próżno z nim się mierzyć.
          Wśród wielu zwierząt, najpierw psów, a potem już kotów, ta ostatnia równie kochana była, a może tym bardziej że ostatnia?
          "...Znikasz i jesteś znów i znów
          Między światłem i cieniem
          Między przerwami drzew..."
          Julii Hartwig,
          tak jakoś pamiętam.
          Wszystkich bardzo pozdrawiam. Zajrzę : )
          • sorel.lina Re: Brak 28.06.21, 01:49
            1agfa napisał:

            > Dziękuję, Sorellino. Wiele starania, wiele zabiegów, leków, zastrzyków, wiele w
            > ypraw do lekarzy (wspaniałych), aby dłużej była.

            Nawet nie wiesz, Agfo, jak bardzo Was obojga rozumiem! Przeżyłam to przed laty, a teraz przeżywa to moja córka, a ja z nią. Kradniemy czas dla Chiary...
            • 1agfa Re: Brak 29.06.21, 16:14
              Jedwabista, cudowna Chiara, ze spojrzeniem o czystej czułości... trzymam kciuki, Sorellino.
              Z nadzieją.
              Bo liczy się każdy zyskany dzień.
              Bardzo mi przykro, bardzo.
              • sorel.lina Re: Brak 30.06.21, 17:26
                1agfa napisał:

                > Z nadzieją.
                > Bo liczy się każdy zyskany dzień.


                I już po operacji...

                https://scontent.xx.fbcdn.net/v/t1.15752-0/p403x403/186995113_473389980635704_7226689591283300912_n.jpg?_nc_cat=104&ccb=1-3&_nc_sid=aee45a&_nc_ohc=6ZP4JtMJXvgAX9JFUBy&_nc_ad=z-m&_nc_cid=0&_nc_ht=scontent.xx&tp=6&oh=69019dbc8b25e550fb1d328bcd8a2259&oe=60E23EC6

                Garfield, Deenah i Chiara. Wciąż z nami. Jeszcze...

                https://scontent.xx.fbcdn.net/v/t1.15752-0/p403x403/194361122_922465725212401_3769902874082851935_n.jpg?_nc_cat=101&ccb=1-3&_nc_sid=aee45a&_nc_ohc=2wFemzidZ5MAX-GgT4I&_nc_ad=z-m&_nc_cid=0&_nc_ht=scontent.xx&tp=6&oh=9801d6d7c7a546ecb20b3cf05aa4ff95&oe=60E151AA

                https://scontent.xx.fbcdn.net/v/t1.15752-0/p403x403/191378588_515518146152744_2942231627228075804_n.jpg?_nc_cat=105&ccb=1-3&_nc_sid=aee45a&_nc_ohc=C5_KvOTwiwsAX92tBTt&_nc_ad=z-m&_nc_cid=0&_nc_ht=scontent.xx&tp=6&oh=481c53178f843c9413958def167f5283&oe=60E13AE0

                https://scontent.xx.fbcdn.net/v/t1.15752-0/p403x403/193195029_311690707124686_1495809283080983064_n.jpg?_nc_cat=106&ccb=1-3&_nc_sid=aee45a&_nc_ohc=6Q0bETyo7aIAX87kbBC&_nc_ad=z-m&_nc_cid=0&_nc_ht=scontent.xx&tp=6&oh=7ea2e23022a49b3a467f18d596b7643d&oe=60E16A93





                • 1agfa Re: Brak 01.07.21, 23:24
                  Wspaniała, krzepiąca wiadomość w Dniu Psa! Cieszę się niezmiernie, bo Chiara, po operacji, ma większe szanse być i cieszyć sobą Was i Rodzinę.
                  Oby to trwało, trwało - jak najdłużej. Serdecznie pozdrawiamy : )
          • sorel.lina Re: Brak 28.06.21, 01:56
            1agfa napisał:

            > Wszystkich bardzo pozdrawiam. Zajrzę : )

            I my Ciebie, Was z całego serca pozdrawiamy! Zaglądaj, Agfo, zaglądaj jak najczęściej, bardzo Twoich słów brakowało. ❤️
            • wscieklyuklad Re: Brak 28.06.21, 16:24
              W Soplicowie ulewa, deszcz dzwoni o szyby,
              to nie pora na spacer, wyprawę na grzyby,
              zatem wszyscy zasiedli za stołem w salonie.
              Sędzia bródkę przygładza, Zosia splotła dłonie,
              a Tadeusz miłośnie spogląda jej w oczy.
              "Jakiż obraz to piękny, jakiż dzień uroczy"
              myśli Hrabia wpatrując się w obraz sielanki,
              za tą scenę Francuzi oddaliby franki,
              a i Hiszpan niejeden stawiał nad corridę
              albo Pigmej okrutny w ziemię wraził dzidę
              by się w urodzie życia zatopić po uszy.
              Wszyscy siedzą swobodnie, nikt się nie poruszy
              czekając aż lokaje podadzą ciasteczka.
              Zosia spogląda w okno twarz jej jak u dziecka
              z półuśmiechem na ustach, z błyskiem w chabru oczach.
              "Jakżeż ona jest cudna, jakże przeurocza"
              Tadeusz gest oddaje, dłoń z miłością ściska.
              "Jest niczym grecka muza, cudna odaliska"
              Pięknem się równać z Zosią nie ma nikt ochoty,
              chyba, że sztabka złota albo nasze koty
              co je rankiem spotykasz opodal przy gumnie,
              kroczą zawsze dostojnie, prężąc ogon dumnie
              a gdy który o łydkę wdzięcznie się ociera,
              od razu-ś jakby żwawszy, siła w tobie wzbiera
              niczym fale, co toczą wielkie wodospady,
              nie masz przeszkód na drodze, którym nie dasz rady.
              Drzwi ze skrzypem się chylą, niosą tace spore:
              dwa tuziny kremówek, karafkę z likworem,
              a w ślad za Podkomorzym wbiega kot kartuski.
              - Oto jest kot nad koty! Zna ci rygor pruski!
              Nie tknie jadła bez zgody swego gospodarza,
              samowola tym kotom nigdy się nie zdarza
              i choćby nie wiem jakże leciała mu ślina,
              bez gestu przyzwolenia jadać nie zaczyna.
              Siedzi zawsze w kąciku z wielką dozą gracji,
              zadowoli się nawet resztkami kolacji,
              z której i nie zostawi ni krzyny okruszka-
              wszystko znika natychmiast gdzieś w czeluściach brzuszka.
              Potem łapkę wyliże, sierść cierpliwie gładzi.
              - Miałem kiedyś okazję z kartuskim się wadzić-
              Jankiel w słowo mu wpada, śmiech targa za grdykę,
              - Grałem marsz na cymbałach - on kocią muzykę!
              Ja bemole, półnuty, ćwierćnuty, ósemki,
              kot ów wyciem wtóruje, aż bolą bębenki,
              świadkiem tego się stała cała okolica
              wspominając niejeden po dziś się zachwyca!
              Gdyby Szopen był świadkiem, powstałby Hymn kota!
              - A ja kotów nie lubię, kot - istna niecnota!
              Asesor tok przerywa, powstaje z zydelka.
              - Kot własną łazi ścieżką, kot, to szelma wielka.
              Miałem ci wiele razy poznać koci pazur!
              Drapią równo! Ten z Warmii, jako i ten z Mazur!
              Z tego tylko alergia i spora gorączka,
              kiedy kota dostrzegam już świerzbi mnie rączka!
              Sokół też ma o kotach identyczne zdanie,
              koty to dlań przechery, kicie to dlań dranie!
              Kiedy tylko dostrzeże choć koniuszek kity
              w pogoń puszcza się chyżo - mam dowód niezbity
              skutecznego ataku na kota-sierściucha,
              gnał za nim Sokół bystro - szybciej niźli mucha
              a gdy dopadł gdzieś w gęstwie wśród łodyg paproci
              ujadanie wzniósł takie, że Wojski się spocił
              i róg z dłoni wypuścił, takie były jatki!
              Koty to biesy istne, przebiegłe gagatki!
              _ Cóże waść znowu bredzisz i bez sensu gadasz!
              Miast nas tu rozweselić sam jak pies ujadasz!
              Mój Kusy ma do kotów odmienne podejście,
              gdy jaki mu przesłoni budy jego wejście
              łeb z radością wychyla i wysuwa ozór!
              Koty niby hultaje? To kłamstwo i pozór.
              Czasem kot pod Kusego uchroni się dachem,
              łbem wtulony z ufnością pode pieska pachę
              śpi mrucząc jakże słodko, deszcz wali o dachy!
              Kot to zwierzę wspaniałe! Kochają go Lachy!
              - Ja też mam z kotem całkiem niezwykłe wspomnienie!
              Ten egipski podchodzi na dłoni skinienie
              i do pana uparcie tuli się i łasi!
              Raz w bitwie u piramid krzyknę: Górą nasi!
              A kot gna po kamieniach wprost na szczyt Chefrena!
              Zginie, zginie niechybnie, opiszę to w Trenach!
              Taka myśl na mnie naszła - Hrabia tu zagaja.
              - Bitwa była na wiosnę! Gdzieś w połowie maja!
              Mameluków oddziały Egipt najeżdżają,
              rącze konie, armaty, zapał takoż mają,
              a miejscowi do walki nie jawią ochoty!
              Cały chłopów dobytek to piach, Nil i koty!
              Kiedy zatem z nich jeden wbiegł wprost na iglicę
              trwoga wielka obiegła całą okolicę
              i szloch się zaraz podniósł aż po Gizy kresy.
              Kot egipski wart bowiem jest pękatej kiesy
              zatem pewien nagrody za życie sierściucha
              pnę się w górę po głazach, wiatr mi w lico dmucha,
              a stopa w mokasynie ślizga bez ustanku.
              Coraz to wyżej jestem, nie robiąc przystanku
              aż obok kota staję! Unoszę do góry!
              Teraz na szczycie samym kot jest, ja i chmury!
              Do dziś opowieść krąży o mym poświęceniu!
              Cheops ponoć po dwakroć cmoknąć miał w podziemiu!
              Zaś w prezencie mi dano kota sfinksa rasy,
              jeszcze wiele miesięcy jadłem rarytasy,
              które mi ładowano do boku kulbaki.
              Król mnie żegnał gdym wsiadał na pokład karaki.
              W drodze sztorm nas kołysał - klepiąc gorzkie żale
              kotam z oczu utracił - porwały go fale!

              -Waść jak zwykle serwuje nam konfabulację,
              trzeba jednak tu kotom przyznać pewną rację,
              że żaden inny zwierzak obdarzon nogami,
              nie chadza tak jak koty własnymi ścieżkami.

              -Zatem za zdrowie kotów wznieśmy dziś toasty!
              Niech nie będą nam straszne te kocie kontrasty:
              w chwili jednej zawładnie na długo podołkiem
              w drugiej zaś nagle w gardle postaje nam kołkiem.
              Sędzia kielich podnosi i aż do dna pije.
              Chwała kotu każdemu! Niechaj sto lat żyje!

              Agfo, trzymaj się!
              • 1agfa Re: Brak 29.06.21, 16:09
                "...chwała kotu każdemu..."
                Brawo! Dziękuję, WU, jak zwykle bezbłędnie dodajesz ducha : )
                Trzymam się; nawet rzec można, że ostatnio trzymam się ciepło (ca 30 st)., jak wszędzie.
                Podobno czas leczy rany; nie wiem czy to prawda, bo jak na razie - nie bardzo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka