To jeszcze na dobicie: rozprawa przed atrapą trybunału przyłębskiej, now.
Wstrząsający obraz: rozindyczone, wściekłe babsko, pokrzykujące na interlokutorów - profesorów prawa, konstytucjonalistów - jak na sztubaków. Pawłowicz sadzi się, krzyczy, przerywa wypowiedzi rozmówcom, nie słucha odpowiedzi, a przede wszystkim, swoimi wypowiedziami dowodzi, że nic, ale to nic nie rozumie ze skomplikowanej materii prawno-konstytucyjnej.
Vis a vis niej profesorowie konstytucjonaliści z Biura RPO. Próbują zachować klasę. Próbują mówić spokojnie. Próbują tłumaczyć prosto, najprościej. Próbują wyegzekwować choćby tylko prawo do pełnej odpowiedzi na zadane pytanie, prawo do nieprzerywania im po drugim zdaniu impertynenckimi komentarzami. Są trochę bezradni wobec rozpanoszonej buty tej chamki. Niepewnie uśmiechają się do siebie, z niedowierzaniem.
Przerażające zderzenie profesjonalizmu i kultury z bezbrzeżną arogancją i równie wielką ignorancją, żeby nie powiedzieć: kompletną tępotą umysłową.
A to Polska właśnie!
Komentarz z netu