sorel.lina
24.03.22, 13:52
Applebaum: Biden przyjedzie do Warszawy powiedzieć, że tu jest NATO, że Putin ma tu niczego nie dotykać
"... Amerykanie próbują w tej chwili robić absolutnie wszystko, co mogą by pokazać, że tą czerwoną linią jest właśnie ewentualny atak na któryś z krajów NATO. I to, czego jesteśmy teraz świadkami, dowodzi dlaczego ten sojusz polsko-amerykański jest tak ważny. I dlaczego powinniśmy być bardzo szczęśliwi, że jednak nie doszło o zniszczenia TVN, że nie nastąpił atak na amerykańską inwestycję w Polsce.
Dobrze, że do tego nie doszło, bo mógłby to być dzisiaj temat w Stanach Zjednoczonych. A nie ma tego tematu. Więc na razie Biden traktuje Polskę równo, jak Niemcy, jak Francję - jako sojusznika. Zatem moim zdaniem taki atak jest możliwy, ale dla Rosjan byłby to krok desperacji, bo oni wiedzą, że NATO będzie musiało odpowiedzieć. (...)
Dzięki Zełenskiemu i Putinowi ten konflikt jest teraz postrzegany jako konflikt o globalnym znaczeniu. Ukraina zawsze, od dwudziestu lat, była traktowana też w Waszyngtonie właśnie jako regionalny problem. Obama kiedyś powiedział, że Ukraina zawsze będzie ważniejsza dla Rosji niż dla nas. I coś z prawdy w tym było.
Ale w ciągu ostatnich czterech tygodni, ta wola walki Ukrainy i też postawa prezydenta Zełenskiego wpłynęły na zmianę opinii o Ukrainie. On pokazał światu, że to nie jest wyłącznie lokalna sprawa, tylko że to jest jednak konflikt o coś większego. Przemawiał i do Kongresu, i do Bundestagu, i do Parlamentu Europejskiego, i do Izby Gmin w Anglii, i za każdym razem umiał świetnie wytłumaczyć, o co im chodzi. Że Ukraina chce być częścią Europy, że chcą być częścią demokratycznego świata, że chcą być członkami Unii Europejskiej i że Ukraińcy są gotowi o to walczyć. A nawet oddać za to życie. To zrobiło ogromne wrażenie nie tylko na politykach, ale też na zwykłych ludziach. Na przykład w Stanach Zjednoczonych, które są daleko i w ogóle Ukraina jest bardzo egzotycznym krajem dla większości Amerykanów, poparcie dla Ukrainy jest niesamowicie duże.
Widziałam sondaż opinii publicznej, z którego wynikało, że aż 78 proc. Amerykanów jest nawet gotowych płacić więcej Europie, jeżeli to będzie się wiązało ze skutkami bojkotu ropy z Rosji. Nie wiem czy w to wierzyć, czy zwykli Amerykanie rzeczywiście będą chcieli płacić za to więcej, ale tak mówią. I to jest niesamowite.
Zełenski pokazał nam też coś ważnego - że my zawsze, i nasze wojny kulturowe, i w USA, i podobnie w Polsce w ostatnich dziesięciu latach, polegały na tym, że wartości liberalne, demokratyczne są po jednej stronie, a nacjonalizm po drugiej. A Zełenski pokazuje, że można patriotyczne i nacjonalistyczni walczyć za wartości liberalne i demokratyczne. To jest bardzo silny przekaz.
W Stanach Zjednoczonych popierają go i Demokraci, i Republikanie. On, ale też fakt, że cały naród walczy - to totalnie zmieniło opinię o Ukrainie, i w Europie, i w USA. I to, co dzieje się w Ukrainie jest teraz traktowane jako większy konflikt, nie tylko z Rosją. Ale jako konflikt świata autorytarnego i skorumpowanego ze światem, który ma inne wartości. Jeśli ludzie to rozumieją, to skutkuje tym, że są coraz bardziej gotowi walczyć na rzecz Ukrainy."