Ponoć Kaczyński, ledwo ciągnący na resztkach swoich politycżnych urojeń o potędze, powiedział w Telewizji Republika, że tylko on może doprowadzić jeszcze ten kraj do normalności.
Obserwuję karierę Kaczyńskiego od chwili, gdy Wałęsa zorientowawszy się kogo ma "na pokładzie" wyrzucił Jarosława, a wraz z nim jego brata Lecha, za burtę, albo jak kto woli na zbity blat wprost na warszawski bruk.
Potem nawet ich, Kaczyńskich, podziwiałem, gdy skutecznie na majątku calego społeczeństwa szybko się uwłaszczyli, jako partia Porozumienie Centrum, czy jakoś tak, i przetrwali upadek, by wraz z różnymi ciemnymi typami przy sobie, odrodzić się z takim zyskiem, jakiego nie zdołała sobie zapewnić żadna inna partia. Pomyślałem sobie wtedy, że skoro potrafią "kręcić lody" dla siebie, to gdy fortuna im sprzyja, a fortunę podpierają byli czynownicy czasów słusznie minionych, może i Polsce coś z tego kapnie.
Niestety, nie ma w ciągu "panowania" Jarosława ani jednej godnej uwagi i podziwu sprawy, czy inwestycji, za którą można by podziękować, bo nawet wytarte już w sloganach 500+, to nie ich pomysł, a prof. Juliana Auleytnera i posła Pawła Kowala, ich była tylko realizacja, co do której wielu rozsądnych ludzi też miało sporo uwag.
Gdy więc teraz "zbawca narodu" mówi, że tylko on może doprowadzić jeszcze ten kraj do normalności, to ja wolałbym, by w tym, wg niego szpitalu dla nienormalnych, pacjenci nie leczyli lekarzy.
Lekarzami w tym sżpitalu są ci, dzięki którym Polska jest szanowanym na świecie krajem, który nie ma w Europie samych wrogów. To dzięki tym lekarzom przemieszczamy się z południa na północ i ze wschodu na zachód Polski po autostradach uznawanych obecnie za najlepsze na naszym kontynencie. To dzięki nim kiedyś powstały Orliki, a za chwilę będziemy mieli absolutnie nowoczesną i szybką kolej, i dzięki nim z głową, solidnie I szybko zbroi się armia. Dzięki nim Polacy żyją na takim poziomie, jaki nigdy dotąd nie był osiągalny.
Niech więc pacjent Kaczyński wraca na salę po tabletki i dalej śni o elektrowni w Ostrołęce, o kolejce do śluzy na Mierzei Wiślanej i o ołtarzu dla siebie między schodami i pomnikiem brata w centrum Warszawy. Niech mu starość lekka będzie tak, jak lekki jest jego dorobek.
Otototo, fucktycznie i susznie!