Dodaj do ulubionych

Krótkowzroczność biskupów

19.01.10, 09:24
Przykre to, ale tak właśńie jest. Ja wierzę w Boga, do Kościoła
niechodzę bo "czarni" wszystko krytykują, są nietolerancyjni i
krótkowzroczni. Skoro oni uważają, że ludzie razem mieszkają tylko
dla seksu to z nimi coś jest nie tak, to oni mają brudne i nieczyste
myśli, a nie my. Brawo za list!
Obserwuj wątek
    • bubster I co Pani zrobiła? 19.01.10, 13:07
      Po tym jak Pani to usłyszała? Poszła Pani za tydzień na następną
      mszę?
    • hermina5 Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 13:31
      > Biskupi napisali także, że sprawdzanie, czy się do siebie pasuje,
      >jest wynaturzeniem, czymś niegodnym i niemoralnym.

      Jasne, za to naturalne, godne i moralne jest zwiazanie się z kimś,
      kto do nas kompletnie nie pasuje na 40 lat i pełna akceptacja
      swojego nieszczęsliwego zycia z człowiekiem, którego się wczesniej w
      ogóle nie znało nawet w takich bzdetach jak umycia wanny po
      sobie...Wspaniały pomysł, zaprawdę powiadam Wam.

      No to macie tu taki opis idealnego małzeństwa:
      wyborcza.pl/1,75480,7395053,Bog_zaplac.html?as=3&ias=3
    • zonkp Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 13:37
      I na co to oburzenie? Nie chcesz przestrzegac zasad kosciola katolickiego- nie
      musisz, zyjesz w czasach, w ktorych nie poniesiesz za to kary. Nie wolno
      natomiast naginac przykazan do wlasnego widzimisie i aktualnej sytuacji." Nie
      cudzołóż." Przed slubem, po slubie w trakcie. Wydaje sie latwe do
      zinterpretowania. Poza tym seminarium jest w celu uzyskania pewnosci co do
      istnienia powolania, poznania zycia wsrod innych ksiezy, nauka. Ty chcesz
      mieszkac z facetem zeby zobaczyc czy Wassza milosc przetrwa codziennosc... jest
      roznica.
      • hermina5 Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 13:42
        jest
        > roznica.

        Nie ma najmniejszej róznicy. Istnieja w KK trzy powołania: do
        małzeństwa, do kapłaństwa i do zycia samotnego.

        Skoro seminarium ma na celu "uzyskanie pewnosci co do
        > istnienia powolania, poznania zycia wsrod innych ksiezy" , to tak
        samo mieszkanie ze sobą służy uzyskaniu pewnosci co do istnienia
        powołania do zycia w małzeństwie , poznania zycia z druga osoba.
        óznic nie widze najmniejszych, bo miłosc to własnie codzienne zycie,
        a nie - próba codziennego zycia.
      • bubster Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 15:24
        nie cudzołóż - nie zdradzaj

        jak to się ma do zakazu spania przed ślubem?
        • flasska Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 16:05
          Cudzołóstwo to także utrzymywanie stosunków seksualnych poza sakramentalnym małżeństwem.
          • bubster Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 16:28
            wg interpretacji kk
            pytanie, czy jest poprawna (wide - ewolucja)
            • flasska Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 19:04
              Co to znaczy "poprawna"? To jest przykazanie religijne. Nie musi być "poprawne".
              • bubster Re: Krótkowzroczność biskupów 20.01.10, 09:41
                czyli czy to jest "to co autor miał na myśli"

                tak jak ewolucja - najpierw interpretacja była, że świat naprawde
                został stworzony w 7 dni, potem, że jest to tylko metafora
                • flasska Re: Krótkowzroczność biskupów 20.01.10, 20:00
                  Autor? Podoba mi się Twoje poczucie humoru ;)
                  Ale ok: Karol - człowiek, który został papieżem ugiął się i uznał, że coś w tej ewolucji może być na rzeczy i zgodził się na poluzowanie nieco oficjalnej interpretacji. Jednak chyba nie przypuszczasz, że może się to w jakikolwiek sposób przełożyć na interpretację dekalogu? To chyba inny ciężar gatunkowy.
                  • bubster Re: Krótkowzroczność biskupów 21.01.10, 10:14
                    Ja się właśnie często też spotykałam z interpretacją nie cudzołóż
                    jako nie zdradzaj.
                    Zresztą czy na początku nie było "nie pożądaj ŻONY bliźniego swego"?
                    • 45rtg Re: Krótkowzroczność biskupów 21.01.10, 10:42
                      bubster napisała:

                      > Ja się właśnie często też spotykałam z interpretacją nie cudzołóż
                      > jako nie zdradzaj.
                      > Zresztą czy na początku nie było "nie pożądaj ŻONY bliźniego
                      swego"?

                      Żony, ani osła, ani niewolnika, ani żadnej innej rzeczy. Tak, jest
                      takie przykazanie. A osobno (i to wcześniej) jest niezależne
                      przykazanie żeby nie cudzołożyć.

                      Oczywiście podstawowym jest pytanie, co znaczyło wówczas w języku
                      używanym przez hebrajczyków słowo zapisane na kamiennej tablicy, a
                      które obecnie na język polski, przez łacinę a wcześniej grekę,
                      przetłumaczono na "cudzołożenie".
        • mikado111 Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 21:31
          bubster napisała:

          > nie cudzołóż - nie zdradzaj
          > jak to się ma do zakazu spania przed ślubem?

          Cudzołóstwo, jak sama nazwa wskazuje, dotyczy "cudzego łoża", czyli
          wspołżycia z kimś, kto na co dzień dzieli łoże z kim innym.
          Cudzołóstwem jest więc np. sytuacja, gdy kobieta uprawia seks z
          mężczyzną, który żyje w stałym, choć niesformalizowanym związku z
          inną kobietą. Takie postępowanie krzywdzi tę drugą kobietę, więc
          można je nazwać grzechem, bo podstawowym wyznacznikiem grzechu jest
          przecież krzywda wyrządzana bliźniemu.

          Jeżeli natomiast dwie wolne, z nikim nie związane osoby, decydują
          się zamieszkać razem i kupują WŁASNE łóżko, to nie można tego nazwać
          CUDZOłóstwem. Nikt tu też nikogo nie krzywdzi, co najwyżej obie
          strony ryzykują, że w razie rozpadu związku więcej stracą.
          • kama272 Re: Krótkowzroczność biskupów 23.01.10, 03:02
            o ile pamietam, to doslownie znaczylo to zakaz lozenia na oltarzach cudzych
            bogow, a nie spanie w cudzym lozu z cudza zona / mezem
      • rozchujana Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 17:21
        niekoniecznie. miłośc do faceta można przyrównac do miłości do Boga,
        zdolnośc wytrzymania z partnerem - do zdolności wytrzymania z innymi
        księżami. i widzisz, seminarium to coś bardzo podobnego do wspólnego
        mieszkania przed ślubem.
        zresztą, jak ci księżą przyszli tacy pełni powołania, to po co im
        okres próbny? bo co, może zobaczą że jednak na wolności lepiej?
      • kama272 Re: Krótkowzroczność biskupów 23.01.10, 02:41
        ty - zyjac w grzechu pozamalzenskim pojdziesz do piekla, bo tak mowia biskupi, a
        biskup P. z Poznania, za swoje nierzadne zachowania - do nieba, bo tak
        powiedzieli biskupi... no i wszystko zgodnie z Pismem, tylko, ze nie wiadomo
        jakim....
    • yzek Ależ przecież możecie... 19.01.10, 14:17
      ...mieszkać razem, odczuwać bliskoć, akceptację, wzajemną pomoc i nie współżyć?

      Nie możecie? A no to tu jest problem, a nie w tym co powie jeden czy drugi biskup.

      Zakładam, że kiedy w końcu weźmiecie ślub nic o tym nie powiesz przy
      spowiedzi, bo skoro to nie grzech, to spowiadać się z niego nie trzeba?

      Y.

      PS. Co to niby za "odwaga" obecnie krytykować Kościół? Nie podoba się, to
      droga wolna; strasznie nie cierpię takiej obłudy.
      • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 14:21
        A nie przysżło ci do głowy, ze ten biskup obraza ludzi, którzy
        katolikami nie są, a mieszkają ze soba, skoro porownuje to z
        pedofilią? Bo dla mnie to jest oczywiste.
        • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 14:42
          hermina5 napisała:
          > A nie przysżło ci do głowy, ze ten biskup obraza ludzi, którzy
          > katolikami nie są, a mieszkają ze soba, skoro porownuje to z
          > pedofilią? Bo dla mnie to jest oczywiste.

          O ile autorka listu jakoś jest związana jeszcze z Kościołem, to tamtym powinno
          być doskonale obojętne. Ale załóżmy, że nie jest, więc wyjaśniam:

          1) Katolicka nauka moralna jest uniwersalna; nie jest tak, że obowiązuje
          wyłącznie chrześcijan. Tylko rzeczy pomniejsze, bardziej organizacyjne niż
          etyczne (typu przykazania kościelne) nie odnoszą się do osób poza Kościołem.

          2) Do worka z napisem "grzech nieczystości" lądują rozmaite rzeczy. Równie
          dobrze przecietny konsument pornografii mógłby się oburzać, że zrównuje się go z
          cudzołożnikami, albo nawet gławcicielami. Podobnie np. potępienie dla nałogów
          wywodzone jest z przykazania "nie zabijaj" zestawionego z przykazaniem,
          nakazującym kochać bliźniego jak siebie samego (więc siebie samego też truć nie
          wolno). I tutaj również przecietny palacz ma się obrażać, że się go "zrównuje" z
          mordercami?

          3) Nie znamy też tutaj treści samego listu, tylko jej relację, co do której
          można podejrzewać, że jest tendencyjna.

          4) Najczęściej "obrażanie się" jest spowodowanie nie tyle treścią czy formą
          nauk, co samym faktem, że "Kościół się znowu wtrąca". Na to można już jedynie
          wzruszyć ramionami
          • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 14:48
            >Katolicka nauka moralna jest uniwersalna; nie jest tak, że
            obowiązuje
            > wyłącznie chrześcijan

            Nie, nauka ta nie jest uniwersalna i nie widze zadnego powodu, aby
            kosciół miał prawo swoje zdanie np. na temat antykoncepcji lub na
            temat mieszkania bez slubu (zwłaszcza, ze jako katolik nie mam
            najmniejszego zamiaru korzystać z tego sakramentu) wypowiadać w
            stosunku do mnie, czyli osoby, która katolikiem nie jest.

            Jesli ktoś uzurpuje sobie prawo do pouczania wszystkich , to znaczy,
            z emamy do czynienia z totalitaryzmem.
            • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 15:06
              > Nie, nauka ta nie jest uniwersalna

              Jako taka jest głoszona. W odróżnieniu od nauk Starego Testamentu, gdzie się
              wyróżnia co obowiązuje Żyda wobec innych Żydów, a co wobec cudzozioemców, w
              Nowym już "Nie ma Żyda ani Greka".

              > i nie widze zadnego powodu, aby
              > kosciół miał prawo swoje zdanie np. na temat antykoncepcji lub na
              > temat mieszkania bez slubu

              A ja nie widzę żadnego powodu, żebyś miała jakieś prawo wypowiadać sie o
              Kościele jako ktoś, kto nie chce mieć z nim nic wspólnego, w szczególności
              decydować, co kościoł ma mówić o Tobie a co nie. Widzisz? ;)

              > Jesli ktoś uzurpuje sobie prawo do pouczania wszystkich , to znaczy,
              > z emamy do czynienia z totalitaryzmem.

              No to już mamy ciekawy problem filozoficzny: czy każdy uniwersalny system
              etyczny (typu powszechna deklaracja praw człowieka, na przykład) jest
              totalitarny, a nietotalitarny jest jedynie pełny indywidualizm? Czy każde
              państwo, narzucające swój system praw jest z definicji totalitarne?

              Y.
              • bubster Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 15:26
                > A ja nie widzę żadnego powodu, żebyś miała jakieś prawo wypowiadać
                sie o
                > Kościele jako ktoś, kto nie chce mieć z nim nic wspólnego, w
                szczególności
                > decydować, co kościoł ma mówić o Tobie a co nie. Widzisz? ;)

                ale pokręcona logika - kościół ma prawo wypowiadać sie o niej a ona
                o kościele nie
                • 45rtg Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:04
                  bubster napisała:

                  > > A ja nie widzę żadnego powodu, żebyś miała jakieś prawo
                  wypowiadać
                  > sie o
                  > > Kościele jako ktoś, kto nie chce mieć z nim nic wspólnego, w
                  > szczególności
                  > > decydować, co kościoł ma mówić o Tobie a co nie. Widzisz? ;)
                  >
                  > ale pokręcona logika - kościół ma prawo wypowiadać sie o niej a
                  ona
                  > o kościele nie

                  ALe to jest logika Herminy. Tylko że ona ją przedstawiała odwrotnie
                  i nie przyznawała się do tego otwarcie. Ale chodziło o to samo: Ona
                  nie jest częścią Kościoła, więc Kościół nie może się o niej
                  wypowiadać. Ale równocześnie ona, nie czując się częścią Kościoła,
                  wypowiada się o Kościele. Dawniej znane to było pod nazwą moralności
                  Kalego.
                  • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:17
                    Nie.
                    Nie jest TO LOGIKA Herminy, a Hermina juz zwłaszcza Do niczego nie
                    ma zamairu przyznawać sie otwarcie, bo wszystko otwarcie napisała.



                    Ona
                    > nie jest częścią Kościoła, więc Kościół nie może się o niej
                    > wypowiadać.

                    Nie moze się wypowiadac o moim postępowaniu czyli zyciu bez slubyu,
                    bo :
                    1) nie jestem katolikiem
                    2) skoro nie jestem katolikiem, nie mam mozliwosci , ani tym
                    bardziej chęci na sakrament małzeństwa

                    >Ale równocześnie ona, nie czując się częścią Kościoła,
                    > wypowiada się o Kościele

                    Niw wypowiadam sie o kosciele i kosciół kompletnie mnie nie
                    obchodzi, łacznei z tym, co sie w nim dzieje . Skoro kosciól
                    wypowiedział sie O MNIe , uwazajac , z e jego moralnosc jest
                    uniwersalna i dotyczy takze niekatolika, to ja kosciołowi
                    odpowiedziałam. Jakby kosciół sam tego tematu nie podjał, to nie
                    doczekłaby sie mojej odpowiedzi.
                    Jakos zasady Kalego tu nie ma .
                    • 45rtg Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:34
                      hermina5 napisała:

                      > Nie.
                      > Nie jest TO LOGIKA Herminy, a Hermina juz zwłaszcza Do niczego nie
                      > ma zamairu przyznawać sie otwarcie, bo wszystko otwarcie napisała.
                      >
                      >
                      >
                      > Ona
                      > > nie jest częścią Kościoła, więc Kościół nie może się o niej
                      > > wypowiadać.
                      >
                      > Nie moze się wypowiadac o moim postępowaniu czyli zyciu bez
                      slubyu,
                      > bo :
                      > 1) nie jestem katolikiem

                      Jest jakiś zakaz? A ja na przykład, Nie będąc aktorką, mogę się
                      wypowiadać o aktorkach? A o ekspedientkach w sklepie? Bo tez nie
                      jestem.

                      > 2) skoro nie jestem katolikiem, nie mam mozliwosci , ani tym
                      > bardziej chęci na sakrament małzeństwa

                      Możesz zostać katolikiem. A brak chęci... Przecież właśnie o tym się
                      wypowiedział Kościół.

                      > >Ale równocześnie ona, nie czując się częścią Kościoła,
                      > > wypowiada się o Kościele
                      >
                      > Niw wypowiadam sie o kosciele i kosciół kompletnie mnie nie

                      Właśnie się wypowiedziałaś.

                      > obchodzi, łacznei z tym, co sie w nim dzieje . Skoro kosciól

                      Właśnie dajesz wyraz temu że Cię jednak obeszło.

                      > wypowiedział sie O MNIe , uwazajac , z e jego moralnosc jest
                      > uniwersalna i dotyczy takze niekatolika, to ja kosciołowi
                      > odpowiedziałam. Jakby kosciół sam tego tematu nie podjał, to nie
                      > doczekłaby sie mojej odpowiedzi.
                      > Jakos zasady Kalego tu nie ma .

                      Źle to jest jak ktoś Kalemu powiedzieć co myśli o zachowaniu Kalego.
                      Dobrze to jest jak Kali komuś powiedzieć, co myśli o jego zachowaniu.

                      Wszystko sie zgadza, nawet Kali też nie był katolikiem.
                      • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:44
                        >Nie będąc aktorką, mogę się
                        >wypowiadać o aktorkach?

                        Oczywiscie, że mozesz. Dopóki z punktu widzenia swojej uniwersalnej
                        moralnosci nie wygłosisz tezy : "wszystkie aktorki to prostytutki,
                        bo rozwiazłosc lezy u podstaw tego zawodu". Widac róznice?

                        > Możesz zostać katolikiem.

                        Przeprasza , w jakim celu? Skoro nie jestem , to i nie chcę być -
                        to chyba logiczne.



                        > Źle to jest jak ktoś Kalemu powiedzieć co myśli o zachowaniu
                        Kalego.
                        > Dobrze to jest jak Kali komuś powiedzieć, co myśli o jego
                        zachowaniu.
                        >
                        > Wszystko sie zgadza, nawet Kali też nie był katolikiem.


                        Nie moja droga, zle to UZURPOWAC sobie prawo mówienia innym co jest
                        wg nas dobre, a co złe, jesli nie mamy ku temu ZADNYCH PRAW.

                        • 45rtg Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:50
                          hermina5 napisała:

                          > >Nie będąc aktorką, mogę się
                          > >wypowiadać o aktorkach?
                          >
                          > Oczywiscie, że mozesz. Dopóki z punktu widzenia swojej
                          uniwersalnej
                          > moralnosci nie wygłosisz tezy : "wszystkie aktorki to prostytutki,
                          > bo rozwiazłosc lezy u podstaw tego zawodu". Widac róznice?

                          Aha. A jako aktorka to już tak mogę powiedzieć?

                          > > Możesz zostać katolikiem.
                          >
                          > Przeprasza , w jakim celu? Skoro nie jestem , to i nie chcę być -
                          > to chyba logiczne.

                          Oczywiście że nie. Twoja "logika" rozpada się już przy pierwszym
                          przypadku człowieka który nie był katolikiem a został (świadomie,
                          jako dorosły). A to się przecież zdarza.

                          > > Źle to jest jak ktoś Kalemu powiedzieć co myśli o zachowaniu
                          > Kalego.
                          > > Dobrze to jest jak Kali komuś powiedzieć, co myśli o jego
                          > zachowaniu.
                          > >
                          > > Wszystko sie zgadza, nawet Kali też nie był katolikiem.
                          >
                          >
                          > Nie moja droga, zle to UZURPOWAC sobie prawo mówienia innym co
                          jest
                          > wg nas dobre, a co złe, jesli nie mamy ku temu ZADNYCH PRAW.

                          A co w tym złego?
                          • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:10
                            >Aha. A jako aktorka to już tak mogę powiedzieć?

                            Wiesz, pwiedzieć mozesz zawsze wszystko i jako aktorka i jako
                            nieaktorka, tylko nie zdziw sie, z e ktoś wytoczy ci proces cywilny
                            za zniesławienie:)


                            Twoja "logika" rozpada się już przy pierwszym
                            > przypadku człowieka który nie był katolikiem a został (świadomie,
                            > jako dorosły). A to się przecież zdarza.

                            Skoro ktoś został katolikiem, to zasady jego religii w pełni go
                            dotyczą, ale niestety nie działają wstecz. Wiem wprawdzie, ze
                            istniał niejaki sw. Augustyn, który po zostaniu chrzescijaninem
                            porzucił swoją pełnoprawną małzonkę , odebral jej ich wspólne
                            dziecko i wypisywał o niej obrzydliwe rzeczy , ale jakoś ten wzór
                            ettyczny mi nie odpiowiada. Nic nie jest dla mnie tak nieetycznie
                            obrzydliwe jak nawracajacy sie grzesznik,który uwaza kobietę, z
                            którą spędził kilkanascie lat i miał dzieci za ku..r..wę, bo
                            własnie zmienił religię .


                            > A co w tym złego?

                            A to w tym złego, że to teocentryzm i jako muzułmanin moge wtedy
                            spokojnie uwazać, ze jesteś zła i bezczelna, bo powinnaś nosić hijab
                            i ukrywać włosy oraz pozostawac tylko w gronie kobiet , nie stykając
                            sie z mężczyznami, bo JA MAM prawo tak twierdzić, gdyż moja etyka
                            jest uniwersalna, dotyczy zatem i ciebie.
                            • 45rtg Re: Ależ przecież możecie... 20.01.10, 10:12
                              hermina5 napisała:

                              > >Aha. A jako aktorka to już tak mogę powiedzieć?
                              >
                              > Wiesz, pwiedzieć mozesz zawsze wszystko i jako aktorka i jako
                              > nieaktorka, tylko nie zdziw sie, z e ktoś wytoczy ci proces
                              cywilny
                              > za zniesławienie:)

                              To wytocz proces biskupom, w czym problem?

                              > Twoja "logika" rozpada się już przy pierwszym
                              > > przypadku człowieka który nie był katolikiem a został
                              (świadomie,
                              > > jako dorosły). A to się przecież zdarza.
                              >
                              > Skoro ktoś został katolikiem, to zasady jego religii w pełni go
                              > dotyczą, ale niestety nie działają wstecz. Wiem wprawdzie, ze
                              > istniał niejaki sw. Augustyn, który po zostaniu chrzescijaninem
                              > porzucił swoją pełnoprawną małzonkę , odebral jej ich wspólne
                              > dziecko i wypisywał o niej obrzydliwe rzeczy , ale jakoś ten wzór
                              > ettyczny mi nie odpiowiada. Nic nie jest dla mnie tak nieetycznie
                              > obrzydliwe jak nawracajacy sie grzesznik,który uwaza kobietę, z
                              > którą spędził kilkanascie lat i miał dzieci za ku..r..wę, bo
                              > własnie zmienił religię .

                              Wzruszające jest Twoje wzruszenie nad krzywdą pani Augustyn, ale to
                              nie zmienia faktu że przykrywasz nim tylko dziurę w swojej logice.

                              > > A co w tym złego?
                              >
                              > A to w tym złego, że to teocentryzm i jako muzułmanin moge wtedy
                              > spokojnie uwazać, ze jesteś zła i bezczelna, bo powinnaś nosić
                              hijab
                              > i ukrywać włosy oraz pozostawac tylko w gronie kobiet , nie
                              stykając
                              > sie z mężczyznami, bo JA MAM prawo tak twierdzić, gdyż moja etyka
                              > jest uniwersalna, dotyczy zatem i ciebie.

                              Na razie twierdzisz że to TWOJA etyka jest uniwersalna i podpierając
                              się tym, gołosłownym, twierdzeniem zabraniasz innym praktykowania
                              religii (co mają zagwarantowane konstytucją) jeżeli tylko
                              *wypowiadają się* o sytuacji, którą bierzesz (z własnej inicjatywy)
                              do siebie.

                • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:04
                  > ale pokręcona logika - kościół ma prawo wypowiadać sie o niej a ona
                  > o kościele nie

                  Ależ nic w tym pokrętnego, a raczej: przeczytaj całość wątku; to nie ja
                  zaczynałem od próby kneblowania :)

                  Y.
                  • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:18
                    Kneblowania? Kolego, ja napisałam, z e kosciól swobodnie mnie obraza
                    porównując mój zwiazek do pedofili, a tu sie okazuje, z e ja go
                    knebluję, paradne !
                    • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:36
                      "nie widzę powodu by kosciół miał prawo swoje zdanie np. na temat antykoncepcji
                      lub na temat mieszkania bez slubu (zwłaszcza, ze jako katolik nie mam
                      najmniejszego zamiaru korzystać z tego sakramentu) wypowiadać w stosunku do mnie"

                      O tutaj. Coś tam wyżej jest niegramatycznie, ale o to wiń tylko siebie. To że
                      jesteś obrażona napisałaś wcześniej, i z tym nie dyskutowałem; ja nie widzę
                      powodu żeby ktoś nie miał swojega zdanie na temat tego, kiedy należy się
                      obrażać; rezerwuje sobie tylko prawo do nazwania tego głupim i histerycznym
                      dąsaniem się.

                      Y.

                      PS.

                      A przyszło Ci też do głowy, że może też podczas kazania nikt czegoś takiego nie
                      powiedział o czym był list, tylko się autorce coś tam dopowiedziało?
                      • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:49
                        .
                        >
                        > A przyszło Ci też do głowy, że może też podczas kazania nikt
                        czegoś takiego nie
                        > powiedział o czym był list, tylko się autorce coś tam
                        dopowiedziało?

                        Nie mam najmniejszych powodów, aby nie wierzyć autorce, w to, co
                        usłyszała . Miałam okazje dwa lata temu usłyszeć w kosciele w
                        trakcie mszy komunijnej pogadankę na temat straszliwej zarazy
                        gejowskiej i pocżatkowo też nie wierzyłam własnym uszom, wiec nie
                        mam powodu, aby wątpic, ze autorka usłyszała to, co usłyszała na
                        własne uszy.
                      • kontodopisanianaforum Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 23:40
                        yzek napisał:
                        > A przyszło Ci też do głowy, że może też podczas kazania nikt czegoś takiego
                        nie powiedział o czym był list, tylko się autorce coś tam dopowiedziało?

                        A przyszło ci do głowy, że list jest w necie?
                        Choćby tu:
                        www.aniolbeskidow.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5521
                        I po co kłamiesz, że to autorka listu "coś sobie dopowiedziała"?

                        • yzek Re: Ależ przecież możecie... 20.01.10, 10:02
                          > I po co kłamiesz, że to autorka listu "coś sobie dopowiedziała"?

                          Bo dopowiedziała, mianowicie pedofilę. Całą wymowę też odebrała od czapy, ale
                          trudno się jej dziwić: w samousprawiedliwianiu siebie każdy jest mistrzem świata.

                          Y.
                        • 45rtg Re: Ależ przecież możecie... 20.01.10, 10:17
                          kontodopisanianaforum napisała:

                          > yzek napisał:
                          > > A przyszło Ci też do głowy, że może też podczas kazania nikt
                          czegoś takie
                          > go
                          > nie powiedział o czym był list, tylko się autorce coś tam
                          dopowiedziało?
                          >
                          > A przyszło ci do głowy, że list jest w necie?
                          > Choćby tu:
                          > www.aniolbeskidow.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5521
                          > I po co kłamiesz, że to autorka listu "coś sobie dopowiedziała"?
                          >

                          Co za piękny samobój.
                      • iszaki Re: Ależ przecież możecie... 20.01.10, 01:42
                        > A przyszło Ci też do głowy, że może też podczas kazania nikt czegoś takiego nie
                        > powiedział o czym był list, tylko się autorce coś tam dopowiedziało?

                        Zapewniam, że podczas świąt usłyszałam ten sam list. Też byłam w szoku, choć ja
                        z moim partnerem nie mieszkam. I przypuszczam, że jeśli ktoś był w święta w
                        kościele i choć trochę skupił się na tym co się działo, też usłyszał ten właśnie
                        list.
                        • 45rtg Re: Ależ przecież możecie... 20.01.10, 10:16
                          iszaki napisała:

                          > > A przyszło Ci też do głowy, że może też podczas kazania nikt
                          czegoś takie
                          > go nie
                          > > powiedział o czym był list, tylko się autorce coś tam
                          dopowiedziało?
                          >
                          > Zapewniam, że podczas świąt usłyszałam ten sam list. Też byłam w
                          szoku, choć ja
                          > z moim partnerem nie mieszkam. I przypuszczam, że jeśli ktoś był w
                          święta w
                          > kościele i choć trochę skupił się na tym co się działo, też
                          usłyszał ten właśni
                          > e
                          > list.

                          Chodzi o ten do którego jest podany link? No to rzeczywiście nie ma
                          tam słowa o pedofilii, a o mieszkaniu bez ślubu jest napisane tylko
                          że niszczy miłość. Czy to prawda, czy nie - niczego obraźliwego nie
                          da się w tym doszukać.
              • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 15:32
                >A ja nie widzę żadnego powodu, żebyś miała jakieś prawo wypowiadać
                sie o
                > Kościele jako ktoś, kto nie chce mieć z nim nic wspólnego, w
                szczególności
                > decydować, co kościoł ma mówić o Tobie a co nie. Widzisz?:)

                Nie widzę. Nie wypowiadałabym sie o kosciele, gdyby on najpierw nie
                zaczał wypowiadac sie o mnie, uzurpując sobie rzekomo, uniwersalne
                prawo do wypowiadania sie o morlanosci wszystkich, w tym i
                niekatolików.
                Póki co zasada - ja ci wyleję kubeł pomyj na głowe , a ty sie
                usmiechaj, bo moje wylewanie pomyj jest uniwersalne - nie obowiązuje
                prawnie.
                • 45rtg Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:13
                  hermina5 napisała:

                  > >A ja nie widzę żadnego powodu, żebyś miała jakieś prawo
                  wypowiadać
                  > sie o
                  > > Kościele jako ktoś, kto nie chce mieć z nim nic wspólnego, w
                  > szczególności
                  > > decydować, co kościoł ma mówić o Tobie a co nie. Widzisz?:)
                  >
                  > Nie widzę. Nie wypowiadałabym sie o kosciele, gdyby on najpierw
                  nie
                  > zaczał wypowiadac sie o mnie, uzurpując sobie rzekomo, uniwersalne
                  > prawo do wypowiadania sie o morlanosci wszystkich, w tym i
                  > niekatolików.
                  > Póki co zasada - ja ci wyleję kubeł pomyj na głowe , a ty sie
                  > usmiechaj, bo moje wylewanie pomyj jest uniwersalne - nie
                  obowiązuje
                  > prawnie.

                  To trzeba było powiedzieć że nie interesuje Cię zdanie Kościoła. Ale
                  nie, Ty nadużyłaś tego "prawa" nie tylko mówiąc że Cię nie
                  interesuje, ale także że Kościół nie ma prawa go wygłaszać - czyli
                  mówiąc co miałby robić (a czego nie), postawiłaś się DOKŁADNIE w
                  takiej samej sytuacji jak Kościół, który krytykujesz. (Oni też by
                  pewnie znaleźli jakieś uzasadnienie dlaczego ich "sprowokowałaś")
                  • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:22
                    >Ty nadużyłaś tego "prawa" nie tylko mówiąc że Cię nie
                    > interesuje, ale także że Kościół nie ma prawa go wygłaszać...

                    O wiele wczesniej kosciól nadużył tego prawa uzurpujac sobie prawo
                    do wypowiadania się o tzw. moralnosci uniwersalnej, która rzekomo
                    dotyczy i katolików i niekatolików. Słowem, samozwańczo uznał,że ma
                    prawo pouczać wszystkich. Nie ma.
                    • 45rtg Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:35
                      hermina5 napisała:

                      > >Ty nadużyłaś tego "prawa" nie tylko mówiąc że Cię nie
                      > > interesuje, ale także że Kościół nie ma prawa go wygłaszać...
                      >
                      > O wiele wczesniej kosciól nadużył tego prawa uzurpujac sobie prawo
                      > do wypowiadania się o tzw. moralnosci uniwersalnej, która rzekomo
                      > dotyczy i katolików i niekatolików. Słowem, samozwańczo uznał,że
                      ma
                      > prawo pouczać wszystkich. Nie ma.

                      Niechby nawet i nie miał, na tej samej zasadzie Ty nie masz prawa
                      pouczać Kościoła.

                      • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:51
                        >na tej samej zasadzie Ty nie masz prawa
                        > pouczać Kościoła.
                        >

                        Nie przypominam sobie, abym wystawała pod kosciołami z
                        transparentami "Pouczam Kosciół"
                        • 45rtg Re: Ależ przecież możecie... 20.01.10, 10:13
                          hermina5 napisała:

                          > >na tej samej zasadzie Ty nie masz prawa
                          > > pouczać Kościoła.
                          > >
                          >
                          > Nie przypominam sobie, abym wystawała pod kosciołami z
                          > transparentami "Pouczam Kosciół"

                          Nie przypominam sobie też, aby jakiś biskup stał pod Twoim domem z
                          transparentem "Pouczam Herminę".
                • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:14
                  hermina5 napisała:

                  > Nie widzę. Nie wypowiadałabym sie o kosciele, gdyby on najpierw nie
                  > zaczał wypowiadac sie o mnie,

                  No cóż: wracamy do piaskownicy ("proszę pani, on zaczął!"), czy będziemy
                  rozmawiać powaznie?

                  > uzurpując sobie rzekomo, uniwersalne
                  > prawo do wypowiadania sie o morlanosci wszystkich, w tym i
                  > niekatolików.

                  No i dopóki ty sobie uzurpujesz równie uniwersalne prawo do decydowania, kogo,
                  co, kiedy i jak wolno krytykować, jesteście kwita.

                  > Póki co zasada - ja ci wyleję kubeł pomyj na głowe, a ty sie
                  > usmiechaj, bo moje wylewanie pomyj jest uniwersalne - nie obowiązuje
                  > prawnie.

                  No tak; w przypadku braku umocowania etyki w czymkolwiek, zawsze decyduje siła
                  piąchy i pały, z tym trudno dyskutować. I to też jest zasada uniwersalna :)

                  Y.
                  • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:30
                    > No cóż: wracamy do piaskownicy ("proszę pani, on zaczął!"), czy
                    będziemy
                    > rozmawiać powaznie?

                    Cały czas rozmawiamy poważnie - to nie ja ogłosiłam list
                    duszpasterski, w którym porównałam zwiazki niesakramentalne do
                    pedofilii i nie ograniczyłam tego tylko do katolików, motywując to
                    wprowadzonym przez Ciebie pojęciem moralnosci uniwersalnej.


                    > No i dopóki ty sobie uzurpujesz równie uniwersalne prawo do
                    decydowania, kogo,
                    > co, kiedy i jak wolno krytykować, jesteście kwita.

                    Nie jesteśmy kwita. Swoich wyznawców kosciół moze krytykowac jak mu
                    sie zywnie podoba stosując swoje normy moralne, w momencie, kiedy
                    wymaga przestrzegania swoich norm moralnych od innych - sprawa
                    zdecydowanie sie zmeinia. Nie zyczę sobie, zeby ktoś porównywał
                    wolny zwiazek do pedofilii, porownywac mozna wolne zwiazki
                    katolickie.

                    >W przypadku braku umocowania etyki w czymkolwiek

                    Mój drogi, etyka jest dziedzina o wiele starszą niżli religia
                    chrzescijańska i o paradoksie, nie potrzebuje w ogóle umocowania w
                    czymkolwiek poza rozumem i empatią.




                    • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:40
                      > Nie zyczę sobie, zeby ktoś porównywał wolny zwiazek do pedofilii

                      Ja nadal czekam na dowód, że ktokolwiek porównał, bo publikacja tego listu
                      wygląda mi na grubymi nićmi szytą manipulację... (nie może Gazeta się formalnie
                      do niczego w tym liście przyczepić, więc wybiera się list "oburzonego
                      czytelnika", który kazanie pojął kompletnie opatrznie i... mamy efekt).

                      > Mój drogi

                      Się wypraszam!

                      > etyka jest dziedzina o wiele starszą niżli religia
                      > chrzescijańska i o paradoksie, nie potrzebuje w ogóle umocowania w
                      > czymkolwiek poza rozumem i empatią.

                      O, a która to etyka? Jest jedna, czy jest ich wiele? I jest jakaś uniwersalna
                      zasada rozumu i empatii, która to określa?

                      Y.
                      • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:47
                        yzek napisał:
                        > O, a która to etyka? Jest jedna, czy jest ich wiele? I jest jakaś uniwersalna
                        > zasada rozumu i empatii, która to określa?

                        W szczególności: jeśli ktoś stanie i powie: ja jestem barbarzyńcą, opieram się
                        na kulcie siły, gardzę rozumem i empatią. Czy wtedy zgodnie z Twoją zasadą,
                        przestaną go obowiązywać zasady określone przez systemy etyczne bliższe naszej
                        cywilizacji, czy też jednak takiemu barbarzyńcy szybko się wyjaśni, korzystając
                        raczej z jego metod, że jednak obowiązuje?

                        Y.
                        • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:40
                          >W szczególności: jeśli ktoś stanie i powie: ja jestem barbarzyńcą,
                          opieram się
                          > na kulcie siły, gardzę rozumem i empatią.

                          Jesli ktoś uzywa siły, to nie zajmuje się nim etyka, ale porzadek
                          prawny, o czym Ci juz napisałam dwa razy.
                          A tenze porzadek prawny goscia stosującego siłę, skazuje i wsadza do
                          pierdla na ileś lat/ W tymże pierdlu powinien byc traktowany wg
                          Deklaracji Praw Człowika, tj. nie powinno sie go np torturowac, co
                          etyka chrzescijańska w pelni akceptowała w ramach Iknkizycji
                          • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:51
                            > Jesli ktoś uzywa siły, to nie zajmuje się nim etyka, ale porzadek
                            > prawny, o czym Ci juz napisałam dwa razy.
                            > A tenze porzadek prawny goscia stosującego siłę, skazuje i wsadza do
                            > pierdla na ileś lat/

                            Oho, czyli NIE AKCEPTOWANIE źródła etyki nie wyłącza spod jej obowiązywania?

                            Dziękuję!

                            Y.

                            PS.

                            > Deklaracji Praw Człowika, tj. nie powinno sie go np torturowac, co
                            > etyka chrzescijańska w pelni akceptowała w ramach Iknkizycji

                            A w Herminowie bili Murzynów, Pff!
                      • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:58
                        >Ja nadal czekam na dowód, że ktokolwiek porównał,

                        Dowodem sa słowa autorki listu. Chyba nie wymagasz, zebym teraz JA
                        zaczeła szukać tej parafii?

                        bo publikacja tego listu
                        > wygląda mi na grubymi nićmi szytą manipulację...



                        Rozumiem, z e ty masz na to dowody?


                        > O, a która to etyka?

                        O, chocy platońska...
                        • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:01


                          hermina5 napisała:

                          > >Ja nadal czekam na dowód, że ktokolwiek porównał,
                          >
                          > Dowodem sa słowa autorki listu. Chyba nie wymagasz, zebym teraz JA
                          > zaczeła szukać tej parafii?

                          To był LIST PASTERSKI BISKUPA. Był czytany we wszystkich parafiach tej diecezji,
                          być może jest też na WWW Kurii, no ale niestety znakomicie zwykle poinformowana
                          Gazeta nawet nie wie, co to za diecezja.

                          > > O, a która to etyka?
                          >
                          > O, chocy platońska...

                          Ale ja nie lubię Platona, więc mnie ona nie dotyczy.

                          Y.
                          • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:15
                            > Ale ja nie lubię Platona, więc mnie ona nie dotyczy.
                            >

                            Nie o to chodzi czy lubisz Platona czy go nie lubisz, mozesz sobie
                            wpisać tu kogo sobie chcesz - Epikura czy stoików - chodzi mi tylko
                            o to, aby uswiadomić ci, ze etyka jest dziedziną, która rozwijała
                            sie niezaleznie od religii na dlugo przed powstaniem
                            chrzescijaństwa .
                            • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:21
                              > Nie o to chodzi czy lubisz Platona czy go nie lubisz, mozesz sobie
                              > wpisać tu kogo sobie chcesz - Epikura czy stoików - chodzi mi tylko
                              > o to, aby uswiadomić ci, ze etyka jest dziedziną, która rozwijała
                              > sie niezaleznie od religii na dlugo przed powstaniem
                              > chrzescijaństwa

                              Nie dyskutuj z chochołem. Już któryś raz unikasz krążysz tak, żeby omijać
                              kwestie niewygodne, a teraz prawisz jakieś truizmy.

                              To może chociaż powiedz, czy etyka Platona obejmowała Platona i jego uczniów,
                              czy jednak trochę szersze kręgi?

                              Y.
                              • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:28
                                Nie prawie truizmów i prosze mnie nie obrażać. Uświadamiam, ci
                                podstawę - filozofa grecka, w tym etyka jest STARSZA o kilkaset lat
                                od chrzescijaństwa.

                                etyka Platona obejmowała Platona i jego uczniów,
                                > czy jednak trochę szersze kręgi?

                                Na tejze etyce opierał sie zrab filozofii greckiej, a na tejze
                                filozofii, jak i prawie rzymskim opierał sie zrab tego, co nazywa
                                się cywilizacją europejską.
                                • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:35
                                  hermina5 napisała:

                                  > Na tejze etyce opierał sie zrab filozofii greckiej, a na tejze
                                  > filozofii, jak i prawie rzymskim opierał sie zrab tego, co nazywa
                                  > się cywilizacją europejską.

                                  Ja odpusczam, ale znam jednego dobrego eksperta od wykazywania błędów w
                                  rozumowaniu, który notabene pisuje tu czasem. A gdzie indziej napisał między innymi:

                                  ---
                                  ..uważam siebie za dalekiego spadkobiercę oświeceniowego humanizmu, który
                                  podstawy etyki przeformułował z „nie wolno czynić zła bo Panbóg zabronił” na
                                  „nie wolno krzywdzić ludzi - bo nie”.
                                  ---

                                  Niby to samo co Ty, ale życzę sukcesu w przekonaniu go, że wybór jednego
                                  podejścia jest jakoś "obiektywnie" lepszy od drugiego na zasadzie czegoś więcej,
                                  niż "moja racja jest najmojsza".

                                  wo.blox.pl/2010/01/Szukajac-Absolutu-2.html
                                  Powodzenia!

                                  Y.
                      • kontodopisanianaforum Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 23:41
                        www.aniolbeskidow.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5521
              • mikado111 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 21:41
                > A ja nie widzę żadnego powodu, żebyś miała jakieś prawo wypowiadać
                sie o
                > Kościele jako ktoś, kto nie chce mieć z nim nic wspólnego, w
                szczególności
                > decydować, co kościoł ma mówić o Tobie a co nie. Widzisz? ;)


                Zaraz, zaraz... Przecież w poprzednim poście napisałeś, że zasady
                Koscioła obowiązują również ludzi niewierzących, czyli tych, którzy
                nie chcą mieć z Kościołem nic wspólnego.

                Twoim zdaniem Kościół może więc nie tylko wypowiadać się o życiu
                niewierzących, ale również narzucać im swoje zasady.

                Dlaczego więc odmawiasz ludziom niewierzącym wypowiadania sie o
                zasadach Kościoła? Sorry, ale z takim podejściem niedługo skończycie
                na śmietniku historii, tak jak komuniści .
                • yzek Re: Ależ przecież możecie... 20.01.10, 10:04
                  mikado111 napisała:

                  > Dlaczego więc odmawiasz ludziom niewierzącym wypowiadania sie o
                  > zasadach Kościoła? Sorry, ale z takim podejściem niedługo skończycie
                  > na śmietniku historii, tak jak komuniści .

                  Jakieś mało kumate ludzie jesteście.

                  Otóż nigdy i nikomu nie odmawiam, weź czytaj dokładnie. Właśnie to co mi
                  zarzucać, ja zarzucałem swojej rozmówczyni, a posługując się takimi paradoksami
                  próbowałem (jak widać: bezskutecznie) wykazać, gdzie popełnia błąd.

                  Y.
                • 45rtg Re: Ależ przecież możecie... 20.01.10, 10:27
                  mikado111 napisała:

                  > > A ja nie widzę żadnego powodu, żebyś miała jakieś prawo
                  wypowiadać
                  > sie o
                  > > Kościele jako ktoś, kto nie chce mieć z nim nic wspólnego, w
                  > szczególności
                  > > decydować, co kościoł ma mówić o Tobie a co nie. Widzisz? ;)
                  >
                  >
                  > Zaraz, zaraz... Przecież w poprzednim poście napisałeś, że zasady
                  > Koscioła obowiązują również ludzi niewierzących, czyli tych,
                  którzy
                  > nie chcą mieć z Kościołem nic wspólnego.

                  Nie zasady Kościoła, tylko zasady ustalone przez Boga. Który, w myśl
                  religii tego Kościoła, jest jedynym bogiem całego świata, stworzył
                  go i razem z nim wszystkich ludzi. Czyli dosyć oczywiste jest, że
                  zasady Boga dotyczą każdego człowieka, także tego który nie należy
                  do Kościoła - bo to nie ma znaczenia. Kościół zaś, uznając że
                  wszyscy ludzie są braćmi (i siostrami) troszczy się także o tych,
                  którzy się do niego nie przyznają, nawołując ich do przestrzegania
                  zasad ustalonych przez Boga.
                  Można oczywiście tych wszystkich zasad nie uznawać i w Boga nie
                  wierzyć, ale to nie zmienia faktu że logika Kościoła jest
                  (przynajmniej w tym względzie) zupełnie prosta i uczciwa.

                  > Twoim zdaniem Kościół może więc nie tylko wypowiadać się o życiu
                  > niewierzących, ale również narzucać im swoje zasady.

                  Nie narzuca, tylko nawołuje do ich stosowania, bo uważa że kto ich
                  nie stosuje, będzie miał przekichane po śmierci.

                  > Dlaczego więc odmawiasz ludziom niewierzącym wypowiadania sie o
                  > zasadach Kościoła? Sorry, ale z takim podejściem niedługo
                  skończycie
                  > na śmietniku historii, tak jak komuniści .

                  Jeynym, który czegoś odmawia jest Hermina. I ona odmawia prawa
                  Kościołowi.
              • winniepooh Re: Ależ przecież możecie... 22.01.10, 12:58
                > A ja nie widzę żadnego powodu, żebyś miała jakieś prawo wypowiadać
                sie o
                > Kościele jako ktoś, kto nie chce mieć z nim nic wspólnego, w
                szczególności
                > decydować, co kościoł ma mówić o Tobie a co nie. Widzisz? ;)

                miało być błyskotliwie, a wyszło jak zwykle

                autorka zdaje się nie wie, ze pomawianie jest karalne niezależnie od
                relacji pomawiającego z pomawianym



              • mein-teil Re: Ależ przecież możecie... 22.01.10, 20:35
                Problem polega na tym, że w Polsce KK próbuje przekuc swoją naukę na
                prawo obowiązujące nie tylko katolików, ale wszystkich obywateli, co
                więcej czyni to z sukcesem, vide ustawa antyaborcyjna, katolicka
                katecheza opłacana przez budżet państwa, czyli de facto nas
                wszystkich czy zapis o wartościach chrześcijańskich. Teraz trwa
                walka o in vitro, którą kościół prawdopodobnie wygra, bo lwia
                większośc posłów nie bądzie chciała narazic się tak potężnej
                instytucji, reprezentującej ponoc ponad 90% Polaków. I tak stopniowo
                IIIRP staje się państwem wyznaniowym. Ciekawe co pójdzie na następny
                ogień: zakaz antykoncepcji? Zakaz rozwodów? Zdrada małżeńska w
                Kodeksie Karnym?
          • bubster Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 15:25
            > 1) Katolicka nauka moralna jest uniwersalna;

            ta... jasne
            • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:21
              > ta... jasne

              No tak, pomyliłem się. Jest po 5: Nie zabijaj chrześcijan. A jak Jezus kazał
              nauczać "wszystkie narody" to miał na myśli tylko niektóre.

              Może jak mi wyjaśnisz, dlaczego etyka chrześcijańska nie jest uniwersalna, a
              deklaracja praw człowieka taka jest, albo też dlaczego uniwersalna etyka jest
              sprzeczna wewnętrznie, to może pogadamy dalej.

              Y.




              • bubster Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:32
                yzek napisał:

                > No tak, pomyliłem się. Jest po 5: Nie zabijaj chrześcijan.

                oczywiście, najlepiej sobie pokpić

                nie pisałam o tym, że Jezus uważał, że jego nauka jest tylko dla
                niektórych narodów,

                > Może jak mi wyjaśnisz, dlaczego etyka chrześcijańska nie jest
                uniwersalna, a
                > deklaracja praw człowieka taka jest,

                chociażby dlatego, że etyka chrześcijańska zakazuje seksu przed
                ślubem


                >albo też dlaczego uniwersalna etyka jest
                > sprzeczna wewnętrznie,

                a czy ja gdzies tak napisałam, że mam to tłumaczyć?

                > to może pogadamy dalej

                gadanie z fanatykami nigdy nie wychodzi na dobre

                • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:50
                  > chociażby dlatego, że etyka chrześcijańska zakazuje seksu przed
                  > ślubem

                  SFW? Deklaracja prawa człwieka mówi, że ludzie są równi. I co, myślisz że się
                  wszyscy z tym zgadzają? A skoro się nie wszyscy co do tego zgadzają, to w takim
                  razie jest nieważne?

                  Y.
                  • bubster Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:24
                    nie znam skrótu SFW

                    nierówność ludzi jest krzywdząca

                    seks przed ślubem za obupólną zgodą dojrzałych partnerów - nie jest
                    • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:38
                      > nie znam skrótu SFW

                      So F**** What?

                      > nierówność ludzi jest krzywdząca

                      Bo kto tak mówi? W Indiach znajdziesz wielu ludzi skrzywdzonych przez to, że
                      rząd ich zmusza do stykania sie z pariasami?

                      > seks przed ślubem za obupólną zgodą dojrzałych partnerów - nie jest

                      Bo kto tak mówi? Etc...

                      Y.
                      • bubster Re: Ależ przecież możecie... 20.01.10, 09:42
                        yzek napisał:

                        > > nie znam skrótu SFW
                        >
                        > So F**** What?
                        >
                        myślę że to już koniec dyskusji
                        • 45rtg Re: Ależ przecież możecie... 20.01.10, 13:22
                          bubster napisała:

                          > yzek napisał:
                          >
                          > > > nie znam skrótu SFW
                          > >
                          > > So F**** What?
                          > >
                          > myślę że to już koniec dyskusji

                          Jak to zawsze żałośnie wygląda, takie chwytanie się ostatniego fucka
                          ratunku żeby mieć pretekst do ucieczki z dyskusji, w której się nie
                          ma argumentów.
              • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:38
                Zabijanie, mój drogi, to przestepstwo umocowane PRAWNIE, a wiec w
                porzadku cywilnym.


                > Może jak mi wyjaśnisz, dlaczego etyka chrześcijańska nie jest
                uniwersalna, a
                > deklaracja praw człowieka taka jest

                Bo deklaracja praw człowieka zajmuje się podstawowymi prawami
                jednostki, takimi jak prawo do zycia (sic!) , zdrowia(sic!),
                poszanowania odrębnosci cielesnej i duchowej itp...Niczego nie
                zakazuje i nie nazauje, nie ocenia, nie moralizuje, nie wyodrebnia
                lepszych i gorszych.


                Etyka chrzescijańska, a konkretniej katolicka, mówi mi , kobieto ,
                wprawdzie nie jesteś katoliczką, ale jesteś zła, bo zyjesz bez
                slubu, a na dodatek stosujesz antykoncepcję, a ona jest grzechem
                itp...Jak nie będziesz tego robić, to bedziesz dobra itp i my mamy
                prawo ci tak powiedzieć, bo nasza moralnosc jest uniwersalna , wiec
                i zakazy są uniwersalne.
                • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 16:55
                  hermina5 napisała:

                  > Zabijanie, mój drogi!

                  Znowu mnie obrażasz! ;)
                  > to przestepstwo umocowane PRAWNIE, a wiec w
                  > porzadku cywilnym.

                  A porządek cywilny to oczywiście jest zupełnie niezwiązany z jakimkolwiek
                  systemem etycznym?

                  > Bo deklaracja praw człowieka zajmuje się podstawowymi prawami
                  > jednostki, takimi jak prawo do zycia (sic!) , zdrowia(sic!),
                  > poszanowania odrębnosci cielesnej i duchowej itp...

                  A proszę: znowu wypływają jakieś tajemnicze uniwersalne prawa, ale określać je
                  mogą tylko osoby namaszczone przez herminę5, a nie mogą ich okreslać ci, którzy
                  się jej nie podobają.

                  Y.
                  • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:23


                    > A porządek cywilny to oczywiście jest zupełnie niezwiązany z
                    jakimkolwiek
                    > systemem etycznym?

                    Jest zwiazany z systemem prawnym. Gdyby był zwiazany z systemem
                    etycznym umocowanym religijnie(katolicko) to mielibysmy teokrację,
                    nie demokrację, a ramach tejże teokracji:
                    - całkowity zakaz aborcji ,
                    - całkowity zakaz rozwodów ( do niedawna przypadek Wloch),
                    - całkowity zakaz antykoncepcji
                    czyli etykę katolicką .
                    Tak umocowane prawnie jest prawodawstwo Arabii Saudysjkiej i
                    Emiratów Arabskich , tylko religia to islam.

                    >A proszę: znowu wypływają jakieś tajemnicze uniwersalne prawa

                    Jakos nie zechciałeś zauwazyć, z e nie ma tu UNIWERSALNYCH ZAKAZOW,
                    ani uniwersalnego wartosciowania - dobry- zły, moralny- niemoralny,
                    naturalny-nienaturalny. To symptomatyczne, bo porzadki religijne
                    ZAWSZ wartosciuja , etyczne - nie.







                    • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:29
                      hermina5 napisała:

                      > Jakos nie zechciałeś zauwazyć, z e nie ma tu UNIWERSALNYCH ZAKAZOW,
                      > ani uniwersalnego wartosciowania - dobry- zły, moralny- niemoralny,
                      > naturalny-nienaturalny. To symptomatyczne, bo porzadki religijne
                      > ZAWSZ wartosciuja , etyczne - nie.

                      Moment, moment, to tylko kwestia słownictwa?

                      "X jest zakazane"
                      • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:35
                        >To ja się podejmuję przepisać deklarację praw człowieka tak, żeby
                        zachowując
                        > swoje zasady stała się systemem religijnym ;>

                        Przepisuj sobie co chcesz i jak chcesz, tyle tylko, ze wtedy nie
                        będzie to juz Deklaracja Praw Człowieka, ale Deklaracja Religii
                        Yzeka.
                        • yzek Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:45
                          hermina5 napisała:

                          > Przepisuj sobie co chcesz i jak chcesz, tyle tylko, ze wtedy nie
                          > będzie to juz Deklaracja Praw Człowieka, ale Deklaracja Religii
                          > Yzeka.

                          O, jak fajnie!

                          Wielki Yzek Nakazuje, Aby Wsze Człowieki Równe Były!

                          No i teraz deklarazja praw człowieka staje się religijna, bo odtąd opiera się na
                          religii Yzeka!

                          Ale Ty masz za twardy łeb, a ja jestem za cienki Bolo. Ponawiam zaproszenie do
                          dyskusji z Orlińskim, może być ciekawie :)

                          Y.
                          • hermina5 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 17:59
                            Ok, dzięki za zaproszenie, ale to nie dzisiaj :)

              • mikado111 Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 21:55
                > No tak, pomyliłem się. Jest po 5: Nie zabijaj chrześcijan. A jak
                Jezus kazał
                > nauczać "wszystkie narody" to miał na myśli tylko niektóre.

                No to nauczaj. Tak jak np. świadkowie Jehowy, którzy chodzą po
                domach, ale jak im się powie "nie, nie jestem zainteresowany", to
                idą sobie dalej. Ich poglądy, religijność i podejście do życia są
                dla współczesnego człowieka o wiele bardziej zakręcone niż
                katolicyzm. Nikt jednak ich nie "atakuje" ani nie wyśmiewa. A wiesz,
                dlaczego? Bo zachowują sie jak CHRZEŚCIJANIE, którzy życia zgodnego
                z zasadami swojej religii wymagają przede wszystkim OD SIEBIE. Nie
                szantażują np. władz państwowych, żeby wpisać do Konstytucji zakaz
                transfuzji krwi dla wszystkich obywateli, bo tak przecież powiedział
                Bóg.

                Jeśli jednak chcesz "nauczać niewiernych" metodami Talibów, to
                pamiętaj, że TU JEST POLSKA. Nie Afganistan i nie Watykan. A my,
                Polacy jesteśmy narodem, który nie lubi takich, co zagrażają jego
                niepodległości.
                • yzek Re: Ależ przecież możecie... 20.01.10, 10:08
                  mikado111 napisała:
                  > z zasadami swojej religii wymagają przede wszystkim OD SIEBIE. Nie
                  > szantażują np. władz państwowych, żeby wpisać do Konstytucji zakaz
                  > transfuzji krwi dla wszystkich obywateli, bo tak przecież powiedział
                  > Bóg.

                  Widać, że kompletnie nie kumasz, o czym cały czas tu mówię. Więc jak następnym
                  razem zastuka do ciebi Świadek Jechowy, to zamiast grzecznie odmówić, grzecznie
                  się go spytaj np. czy KAŻDY kto przetacza sobie krew postępuje wbrew Bogu, czy
                  też tylko członek ich zboru?

                  Sądzę, ze masz tyle oleju w głowie, żeby przewidzieć odpowiedź. Otóż na tym to
                  całe "narzucanie się" polega.
                  Y.
                  • winniepooh Re: Ależ przecież możecie... 22.01.10, 13:18
                    > Widać, że kompletnie nie kumasz, o czym cały czas tu mówię. Więc
                    jak następnym
                    > razem zastuka do ciebi Świadek Jechowy, to zamiast grzecznie
                    odmówić, grzecznie
                    > się go spytaj

                    gdyby twoja katolicka sekta przedstawiała swoje absurdalne poglądy i
                    oceny moralne wtedy gdy zostanie zapytana nie byłoby tej dyskusji

                    np. czy KAŻDY kto przetacza sobie krew postępuje wbrew Bogu, czy
                    > też tylko członek ich zboru?
                    >
                    > Sądzę, ze masz tyle oleju w głowie, żeby przewidzieć odpowiedź.
                    Otóż na tym to
                    > całe "narzucanie się" polega.
                    > Y.
              • turzyca Re: Ależ przecież możecie... 20.01.10, 03:39
                > No tak, pomyliłem się. Jest po 5: Nie zabijaj chrześcijan.

                Ja bardzo przepraszam, ale to zostalo opublikowane zdecydowanie przed
                chrzescijanstwem. Zawlaszczanie zasad innych religii tylko dla siebie wydaje mi
                sie proba taniego chwytu retorycznego.
            • mnbvcx etyka chrzescijanska nie jest uniwersalna 19.01.10, 17:39
              wyplywa wprost z religii, a zyjemy w panstwie swieckim, w ktorym panuje wolnosc
              wyznania. mozna podac wiele przykladow, ktore to wskazuja. w zyciu
              chrzescijanina celem jest zbawienie. to oczywiscie nie jest uniwersalne. ogolnie
              w oswieceniu przyjeto, ze ludzie sa rowni wobec siebie, a nie jak w etyce
              chrzescijanskiej wobec boga. dla mnie roznica kolosalna. nie chce przypominac,
              ze w zgodzie z etyka chrzescijanska bylo wycinanie niewiernych, palenie
              heretykow, a takze niewolnictwo. w zgodzie z etyka chrzescijanska bylo nie
              usmierzanie bolu w hospicjach prowadzonych przez matke terese z kalkuty, bo
              cierpienie uszlachetnia. a dlaczego nie wprowadzic wartosci etycznych z koranu.
              religia jak kazda inna. wyznawcow na swiecie jest rownie duzo. a tak na koniec
              to zdaje sie, ze kazdy chrzescijanin powinien postepowac tak jak mu nakazuje
              sumienie, a osadzac bedzie bog, a nie biskup. chyba ze cos przegapilem, bo
              przyznaje sie, nie jestem na biezaco.
          • kontodopisanianaforum Re: Ależ przecież możecie... 19.01.10, 23:37
            yzek napisał:
            > 3) Nie znamy też tutaj treści samego listu, tylko jej relację, co do której
            można podejrzewać, że jest tendencyjna.

            Proszbardzo:
            Współżycie przedmałżeńskie, wspólne zamieszkanie przed ślubem, pornografia i
            rozwiązłość, nieprzyzwoite rozmowy i filmy – to wszystko niszczy Waszą miłość w
            samym zarodku.


            I kto tu jest tendencyjny?
            • yzek Re: Ależ przecież możecie... 20.01.10, 10:10
              > I kto tu jest tendencyjny?

              Ten kto dopisał tam pedofilę. A czemu by nie zoofilię, jeszcze straszniej by
              zabrzmiało?

              Y.
        • zenia78 Re: Ależ przecież możecie... 23.01.10, 22:42
          hermina5 napisała:

          > A nie przysżło ci do głowy, ze ten biskup obraza ludzi, którzy
          > katolikami nie są, a mieszkają ze soba, skoro porownuje to z
          > pedofilią? Bo dla mnie to jest oczywiste.

          Ano przyszlo ale jesli nie sa katolikami to powinno ich to walic...Mam kolezanke
          swiadka jehowy...opowiada rozne bzdury nt. katolikow i nikt sie nie
          dziwi...ludzie sie w czolo pukaja i mowia,ze to wina jej sekty,ze tak jej mozg
          wyprali:)
      • shinsetsu Re: Ależ przecież możecie... 21.01.10, 17:39
        No tak, dziś to żadna odwaga krytykować kościół! Kiedyś to były czasy -
        za takie krytykowanie biskup mógł nas usmażyć na stosie, wtedy to była
        rzeczywiście odwaga! ;PP
      • zenia78 Re: Ależ przecież możecie... 23.01.10, 22:36
        > Zakładam, że kiedy w końcu weźmiecie ślub nic o tym nie powiesz przy
        > spowiedzi, bo skoro to nie grzech, to spowiadać się z niego nie trzeba?

        A jak slubu nie wezma???Wyklac ich i klatwe rzucic...;)skad wniosek,ze sie
        ludzie z sexu nie spowiadaja???

        Nie bardzo mnie rusza co mysli na moj temat biskup X ...moge i wynaturzona
        byc...wazne, ze szczesliwa.Tak sobie mysle,ze jak bym byla wierzaca to pewnie
        bym slub miala.
    • prawdziwa_ciotka_paszczaka Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 15:44
      A moze ktos im powinien uswiadomic, ze nie wszyscy uprawiaja seks z
      nieletninmi, tak jak duza czasc kleru? Moze oni tego po prostu nie wiedza.
      • stek22 Bo oni widzą we wszystkim tylko seks 19.01.10, 18:58
        I tyle w temacie.
        A swoją drogą co jest gorsze - oglądanie filmu erotycznego czy taki w którym
        zabijają się? To jest chore, że biskupów nie bulwersuje, że w niedzielę w
        południe w dowolnej TV zwłaszcza publicznej zawsze jest jakiś western czy
        podobny film w którym ktoś kogoś zabija.
    • szyszka-mala Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 16:31
      Zasada jest prosta, albo wierzysz, czytasz Pismo Święte, przestrzegasz
      przykazań, albo nie wierzysz mieszkasz z facetem, uprawiasz pozamałżeński seks
      i tyle. Nie weźmiesz ślubu, nie poślesz dziecko na chrzest, nie będziesz mieć
      katolickiego pogrzebu. Nie ma czegoś pomiędzy. To tak jakbyś pracowała, miała
      pewne obowiązki, ale wywiązywała się tylko z tych, które są najłatwiejsze do
      wykonania. Wiara to praca na stałe, ze wszystkimi jej aspektami.
      Przecież wszyscy wiemy, że są bardziej radykalne religie, np. islam gdzie
      wierzący zawsze jest praktykujący i nie widzi problemu w modlitwie 5 razy
      dziennie,nawet o wczesnych porach, albo o poście przez cały dzień. Ale
      oczywiście najlepiej się czepiać Kościoła Katolickiego, który moim zdaniem i
      tak jest, aż za bardzo tolerancyjny.
      • zenia78 Re: Krótkowzroczność biskupów 23.01.10, 22:40
        . Nie weźmiesz ślubu, nie poślesz dziecko na chrzest, nie będziesz mieć
        > katolickiego pogrzebu. Nie ma czegoś pomiędzy.

        zgadzam sie...nie przestrzegasz zasad KK nie masz przywilejów.Problem w tym,ze
        wiekszosc tych bez slubu to nie sa bez slubu tylko przed slubem...a to juz
        troszke obluda.Najpierw nie przestrzeganie zasad KK a potem chca slub koscielny.
        Inna sprawa, ze nie mozna porownywac konkubinatu do pedofilii...to juz przegiecie.
    • sid.leniwiec Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 16:36
      Czy autorkę listu naprawdę dziwi podejście Kościoła? Bo ja byłabym w szoku,
      gdyby owa instytucja głosiła coś innego...
      • yzek Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 16:58
        sid.leniwiec napisała:

        > Czy autorkę listu naprawdę dziwi podejście Kościoła? Bo ja byłabym w szoku,
        > gdyby owa instytucja głosiła coś innego...

        Otóż to. Jak ktoś przyjdzie (ba, nawet jak nie przyjdzie!) na koncert
        deathmetalu gdzie się sławi Szatana i drze Biblię, to potem się pukają w głowę,
        że się o coś obraża, no bo po co tam polazł?

        A tu, pełna powaga i zadęcie.

        Y.
        • mnbvcx Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 17:42
          ale zdaje sie ze tego od biblii ciagaja po sadach.
          • yzek Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 17:55
            > ale zdaje sie ze tego od biblii ciagaja po sadach.

            ... przy powszechnej dezaprobacie tych samych, którym podoba się przeciąganie po
            sądach "Gościa Niedzielnego" za dużo bardziej stonowane i mniej wyraziste
            wyrażanie poglądów.

            Y.
            • mnbvcx Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 18:19
              czy to jest usprawiedliwienie szczegolnie dla chrzescijanina? jesli ktos czyni
              zle zwalnia mnie to z obowiazku czynienia dobra? a przynajmniej mowienia, ze
              biale jest biale, a czarne jest czarne?
    • yzek Która to diecezja? 19.01.10, 17:04
      Czy szanowna Gazeta mogłaby to spróbować ustalić? Bo bardzo jestem ciekaw
      konfrontacji listu czytelniczki z faktycznie ogłoszonym listem pasterskim...

      Y.
    • yzek Mam to kazanie 19.01.10, 17:17
      www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&doc=20091221_0
      A cóż powiedzieć do Was, Młodzi, którzy dopiero myślicie o małżeństwie? Sługa
      Boży Jan Paweł II lubił powtarzać, że jesteście nadzieją Kościoła. Tak.
      Kościół wciąż ma nadzieję, że świat będzie lepszy, jeśli zechcecie być pośród
      świata świadkami Miłości!
      Pokażcie Waszym rówieśnikom, a przede wszystkim pokażcie sobie wzajemnie, że
      wierzycie w wielką, piękną miłość narzeczeńską i małżeńską oraz że jesteście
      gotowi o nią walczyć. O miłość trzeba walczyć! Nie pozwólcie, aby Wasza miłość
      była profanowana przez egoizm czy poszukiwanie za wszelką cenę jedynie
      przyjemności oraz przez zamknięcie się na życie. „Musicie od siebie wymagać”,
      aby nie zbanalizować miłości; aby nie pomylić jej z przejściowym zauroczeniem
      seksualnością człowieka. Musicie w Waszej miłości wypłynąć na głębię i
      doświadczyć fascynacji osobą, zjednoczenia serc i dusz. Na jedność ciała jest
      miejsce w małżeństwie. Nie bójcie się wymagać od tych, z którymi wiążecie
      wspólne plany na przyszłość. Jeśli są godni waszej miłości – zechcą sprostać
      wymaganiom, jakie im w imię Prawdy postawicie. Współżycie przedmałżeńskie,
      wspólne zamieszkanie przed ślubem, pornografia i rozwiązłość, nieprzyzwoite
      rozmowy i filmy – to wszystko niszczy Waszą miłość w samym zarodku.
      W tym miejscu należy przypomnieć o odpowiedzialności rodziców za właściwe
      przeżywanie narzeczeństwa przez ich dzieci. Nie da się z wiarą pogodzić
      przyzwolenia na grzeszne życie narzeczonych.

      PEDOFILIA się komuś tam uroiła. Oczekiwałbym teraz od paru osób położenia uszu
      po sobie, ale to raczej nierealne... To raz, dwa: kazanie z definicji jest
      skierowane do oecnych na mszy, więc do katolików
      • hermina5 Re: Mam to kazanie 19.01.10, 17:55
        Ok, nie ma pedofilii, wiec się z tego wycofuje, ku twemu zdziwieniu.


        ale co do tego, również sie nie zgadzam:
        "Współżycie przedmałżeńskie,
        > wspólne zamieszkanie przed ślubem, pornografia i rozwiązłość,
        nieprzyzwoite
        > rozmowy i filmy – to wszystko niszczy Waszą miłość w samym zarodku"

        Wrzucenie wspolnego zamieszkania przed slubem do jednego worka z
        pornografia i rozwiazłoscią to kompletne pomieszanie porzadków.
        Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, z e zdradzanie partnera (
        rozwiazlosc) jest dobra i nie niszczy miłosci, bo tak jest.
        Natomiast w jaki to czarodziejski sposób zamieszkanie ze soba przed
        slubem ma zniszczyć miłosc w samym zarodku, a zmieszkanie ze soba
        po slubie - juz nie - to nielada zagwozdka...
        • yzek Re: Mam to kazanie 19.01.10, 18:01
          > Ok, nie ma pedofilii, wiec się z tego wycofuje, ku twemu zdziwieniu.

          OK :)

          > Wrzucenie wspolnego zamieszkania przed slubem do jednego worka z
          > pornografia i rozwiazłoscią to kompletne pomieszanie porzadków.

          IYO. IMHO nie.

          > Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, z e zdradzanie partnera jest dobra i
          nie niszczy miłosci, bo tak jest.

          O czyżby? Czy też może dalekie echo religijnych przesądów? A może właśnie
          skoczki w boczki pomagają się upewnić, że się jest z tą właściwą osobą, i wraca
          się po nich umocniony w postanowieniu, bo niby czemu nie?

          > Natomiast w jaki to czarodziejski sposób zamieszkanie ze soba przed
          > slubem ma zniszczyć miłosc w samym zarodku, a zmieszkanie ze soba
          > po slubie - juz nie - to nielada zagwozdka...

          Ale też nie zmieściłoby się w krótkim kazaniu streszczenie wykładu katolickiej
          etyki na ten temat. Źródła są dostępne.

          Y.
          • hermina5 Re: Mam to kazanie 20.01.10, 09:56
            >O czyżby? Czy też może dalekie echo religijnych przesądów? A może
            właśnie
            > skoczki w boczki pomagają się upewnić, że się jest z tą właściwą
            osobą

            Ironizowanie i kpienie nie jest dialogiem, ale lekcewazeniem.
            Nie jest to "dalekie echo religijnych przesadów" - zdradzajac
            krzywdzimy osobę, z którą jesteśmy i nie potrzeba zadnej religii do
            tego, aby rozumiec prosta zasadę - nie czyń drugiemu, co tobie
            niemiłe.
            • yzek Re: Mam to kazanie 20.01.10, 10:48
              > tego, aby rozumiec prosta zasadę - nie czyń drugiemu, co tobie
              > niemiłe.

              Ale ja ironizuję tylko w połowie; skoro "upewnianie się" jest taki istotne, to
              trzeba je przeprowadzać regularnie, na jak najszerszej próbce...

              Y.

        • emalia19 Re: Mam to kazanie 26.01.10, 10:18
          dokładnie, myślę, że o to chodziło autorce listu. Być może pedofilia
          była już dopowiedzeniem wywołanym z emocji, jednak nie zmienia to
          faktu, że zestawienie tych wszystkich "grzechów" razem jest lekką
          przesadą. Czy rozmowa o własnych pragnieniach dwojga partnerów jest
          ową nieprzyzwoitą rozmową, która zniszczy miłość w samym zarodku?
          Wąpię, szczerze w to wątpię.
    • agaaata przeczytaj jeszcze raz co Biskupi powiedzieli. 19.01.10, 17:42
      Narzeczeni, bądźcie świadkami Miłości!

      A cóż powiedzieć do Was, Młodzi, którzy dopiero myślicie o małżeństwie? Sługa
      Boży Jan Paweł II lubił powtarzać, że jesteście nadzieją Kościoła. Tak.
      Kościół wciąż ma nadzieję, że świat będzie lepszy, jeśli zechcecie być pośród
      świata świadkami Miłości!
      Pokażcie Waszym rówieśnikom, a przede wszystkim pokażcie sobie wzajemnie, że
      wierzycie w wielką, piękną miłość narzeczeńską i małżeńską oraz że jesteście
      gotowi o nią walczyć. O miłość trzeba walczyć! Nie pozwólcie, aby Wasza miłość
      była profanowana przez egoizm czy poszukiwanie za wszelką cenę jedynie
      przyjemności oraz przez zamknięcie się na życie. „Musicie od siebie wymagać”,
      aby nie zbanalizować miłości; aby nie pomylić jej z przejściowym zauroczeniem
      seksualnością człowieka. Musicie w Waszej miłości wypłynąć na głębię i
      doświadczyć fascynacji osobą, zjednoczenia serc i dusz. Na jedność ciała jest
      miejsce w małżeństwie. Nie bójcie się wymagać od tych, z którymi wiążecie
      wspólne plany na przyszłość. Jeśli są godni waszej miłości – zechcą sprostać
      wymaganiom, jakie im w imię Prawdy postawicie. Współżycie przedmałżeńskie,
      wspólne zamieszkanie przed ślubem, pornografia i rozwiązłość, nieprzyzwoite
      rozmowy i filmy – to wszystko niszczy Waszą miłość w samym zarodku.
      W tym miejscu należy przypomnieć o odpowiedzialności rodziców za właściwe
      przeżywanie narzeczeństwa przez ich dzieci. Nie da się z wiarą pogodzić
      przyzwolenia na grzeszne życie narzeczonych.

      Ja w tym liście nie widzę, nic złego. I nie zgadzam się z opinią, że
      "napisali, że mieszkanie razem to wygoda i sposób na zaspokojenie pożądania i
      seksualnych fascynacji" każdy widocznie inaczej czyta ze zrozumieniem, a
      faktem jest, że grzech niszczy miłość i chyba o to chodziło.
    • tyveog Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 17:47
      Stanowisko biskupów jest krótkowzroczne, bo skąd oni mają wiedzieć jakie jest
      prawdziwe życie? Oni, samotni, praktykujący samotność, a czasem niestety
      pedofilię. Dlatego porównują wspólne życie dwojga dorosłych ludzi do tego co
      znają. A znają niewiele.
      • gagnon Re: Krótkowzroczność biskupów 19.01.10, 21:30
        Prawde mowiac, nie moge sie nadziwic jak w takim kraju jak Polska
        moze byc tak ogromna ciemnota spowodowana rzadami KK.
        Mozna jeszcze zrozumiec nastawienie mocherowego bereta dobiegajacego
        do osiemdziesiatki pochodzenia ze wsi zabitej dechami..., ale
        mlodsze pokolenia, ludzie wyksztalceni itd, nigdy tego nie zrozumiem
        dlaczego tak denna instytucja jak KK ma miejsce i do tego tak wielka
        wladze w Polsce?! Sama kwestia spowiedzi, watpliwa moralnosc,
        tepienia Zydow i mniejszosci narodowych czy religijnych, rasizm
        wobec kobiet i homoseksualistow, ingerencja w sprawy rzadowe i prawo
        powszechne...
        Mozna smiac sie z Muzulmanow i Koranu, ale tak naprawde to polski KK
        pobil wszystkie rakordy w swoim chorym biznesie...
        • meg303 Re: Krótkowzroczność biskupów 20.01.10, 11:30
          Jak zawsze najwięcej o miłości kobiety i mężczyzny mają do powiedzenia starcy
          żyjący ( mam nadzieję, ze w większości) w wieloletnim celibacie.
        • agaaata Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 16:34
          Ja sie z Toba wogole nie zgadzam, Uwazam ze Kościół Katolicki robi bardzo dużo
          dobrego, i Księżą tak jak każdym ludziom zdarza sie popełnic błedy a jak juz je
          popełnia to jest to rozdmuchiwane na cały świat. Zreszta najważniejsze jest by
          Kochać Boga i miłować siebie nawzajem. W życiu najważniejsza jest miłość (i nie
          chodzi mi o miłość fizyczną).
          • meg303 Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 19:56
            nie zgadzasz się, ze biskupi są starzy, czy że żyją w celibacie?
    • minkat Nie ma co sie przejmowac 20.01.10, 12:27
      Oderwani od rzeczywistosci staruchowie sami sobie kopia grob.

      Niedlugo obudza sie z reka w nocniku, bo mochery im wymra i nie bedzie komu na
      nich lozyc. Obrazanie wiernych przy jednoczesnym kryciu wlasnych machlojek i
      przestepcow w swoich szeregach tylko do tego moze prowadzic.

      Zapomnieli, ze ludzie juz nie sa niepismienni i nie sa zdani na opinie ksiedza
      dobrodzieja w kosciele.

      Ja np. powaznie zastanawiam sie nad przejsciem na ewangelizm, bo to taki
      bardziej zyciowy odlam chrzescijanstwa.
    • amerlyn Krótkowzroczność biskupów 20.01.10, 15:35
      Czy ktos moglby przeslac mi tekst tego listu biskupow? Znalazlam
      tylko to (patrz ponizej) a to niezupelnie sie zgadza z tym, co
      napisala autorka listu. Nie interesuje mnie zbytnio co uwazaja
      biskupi o luznych zwiazkach ale zniesmaczyloby mnie gdyby postawili
      je na rowni z pedofilia. Podobny niesmak odczuwam kiedy czytam
      nieprawde.

      List pasterski Episkopatu Polski
      na Niedzielę Świętej Rodziny – 27 grudnia 2009 r.

      www.franciszek.iap.pl/index.php?
      option=com_content&view=article&id=305:niedziela-witej-rodziny-
      27122009&catid=34:ogoszenia&Itemid=53

      "Współżycie przedmałżeńskie, wspólne zamieszkanie przed ślubem,
      pornografia i rozwiązłość, nieprzyzwoite rozmowy i filmy – to
      wszystko niszczy Waszą miłość w samym zarodku."
      • yzek Re: Krótkowzroczność biskupów 20.01.10, 15:56
        > Nie interesuje mnie zbytnio co uwazaja
        > biskupi o luznych zwiazkach ale zniesmaczyloby mnie gdyby postawili
        > je na rowni z pedofilia. Podobny niesmak odczuwam kiedy czytam
        > nieprawde.

        Już jako trzecia przesyłasz link do treści tego listu. Dziwię się, że ktoś w
        redakcji WO nie zrobił tego samego, co komentujący.

        Y.
        • piotr7777 Re: Krótkowzroczność biskupów 20.01.10, 16:44
          Autorka listu popełnai trzy podstawowe błędy.
          1. Myli święta kościelne - Niedziela Świętej Rodziny nie jest drugim
          dniem świąt
          2. dwukrotnie zarzuca porównanie do pedofilii, którego w liście nie
          ma. Obowiązkiem redaktora (ki), który (a) zamieścił (a) ten list
          powinno było zapoznanie się z listem pasterskim i napisanie małego
          sprostowania. Czytelnicy mają prawo się mylić, redaktor ma obowiązek
          korygowania tych pomyłek
          3. nie zna pojęcia "tolerancja", któe oznacza cierpliwe znoszenie.
          Otóż biskupi tolerują fakt pożycia bez ślubu co nie znaczy że go
          akceptują.

          Porównanie z seminarium jest kompletnie nietrafione. Otóż alumni nie
          wykonują czynności kapłańskich poza udzielaniem komunii (co zresztą
          mogą pod pewnymi warunkami robić też świeccy). Jeśli
          przyjęcieswięceń kapłańskich porównamy do ślubu to formacja
          seminaryjna jest własnie formą narzeczeństwa. I tak jak kleryk nie
          jest "księdzem na próbę" tak narzeczeństwo to nie jest małżeństwo na
          próbę. Jeśli dwoje ludzi żyje jak małżeństwo nie mając slubu trudno
          aby KK dla nich naginał swoje zasady. W każdym razie uczciwie byłoby
          w takiej sytuacji poprzestać na ślubie cywilnym.
          Abstrahując od kwestii etyczno - moralnych pozwolę sobie zauważyć,
          że gdy narzeczeni żyją jak małżonkowie ślub nie jest dla nich żadnym
          przełomem. Inaczej to wygląda gdy każde przychodzi na uroczystość ze
          swojego rodzinnego domu i gdy noc poślubna jest ich pierwszą
          wspólna. Jeżeli natomaist noc przedślubna i poślubna różnią się od
          siebie tylko obrączkamina palcu - zgodzicie się że to nie to samo.
          • hermina5 Re: Krótkowzroczność biskupów 20.01.10, 17:06

            > Jeżeli natomaist noc przedślubna i poślubna różnią się od
            > siebie tylko obrączkamina palcu - zgodzicie się że to nie to samo.


            Oczywiscie, ze nie to samo, bo ilosc rozczarowań, nerwów i smutku w
            wypadku, gdy " każde przychodzi na uroczystość ze
            swojego rodzinnego domu i gdy noc poślubna jest ich pierwszą
            wspólna" jest o wiele większa niz w wypadku wspólnego mieszkania
            razem od kilku lat. A zaczać moze się już od magicznego zascielenia
            tego łózka w dniu nastepnym...
            • piotr7777 Re: Krótkowzroczność biskupów 20.01.10, 17:10
              hermina5 napisała:


              > Oczywiscie, ze nie to samo, bo ilosc rozczarowań, nerwów i smutku
              w
              > wypadku, gdy " każde przychodzi na uroczystość ze
              > swojego rodzinnego domu i gdy noc poślubna jest ich pierwszą
              > wspólna" jest o wiele większa niz w wypadku wspólnego mieszkania
              > razem od kilku lat. A zaczać moze się już od magicznego
              zascielenia
              > tego łózka w dniu nastepnym...

              No i własnie po to jest narzeczeństwo, żeby ludzie się poznali. I
              nie muszą w tym celu wiedzieć jak wyglądają w bieliźnie ani po
              której stronie łóżka wolą spać. Na to zawsze przyjdzie czas.
              KK stawia zbliżone wymagania narzeczonym i kandydatom do kapłaństwa,
              jednak autorka listu widzi to co chce widzieć.
              • ding_yun Re: Krótkowzroczność biskupów 20.01.10, 18:08
                Ja jestem młoda i chcę walczyć o miłość. Może ktoś mi powie jak to
                zrobić, jak mam obiecać szczerze i poważnie małżeństwo człowiekowi,
                którego nie znam? Bo mieszkanie razem to JEDYNY sposób, żeby się
                poznać. Spotykanie się, nawet częste, to cos zupełnie innego, chyba
                każdy to przyzna. Jak mogę traktować poważnie deklarację 'chcę spędzić
                z Tobą resztę życia" pochodzącą od człowieka, który mnie nie zna?
                • baba67 Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 12:25
                  Mozesz mieszkac a doopy nie dawac, nie ma takiego obowiazku. Co ma bzykanie do
                  wynoszenia smieci i robienia zakupow?
                  malo to ludzi mieszka w po kilkoro w wynajetym mieszkaniu na studiach i jakos
                  bez gruppen sexu sie obywaja...
              • hermina5 Re: Krótkowzroczność biskupów 20.01.10, 18:57
                >No i własnie po to jest narzeczeństwo, żeby ludzie się poznali. I
                > nie muszą w tym celu wiedzieć jak wyglądają w bieliźnie ani po
                > której stronie łóżka wolą spać. Na to zawsze przyjdzie czas.


                Ludzie poznaja sie wtedy, kiedy ze soba mieszkają. Bo jak uwazaja, z
                e na poznanie sie " zawsze przyjdzie czas" to potem okazuje się
                niespodziewnie, ze kazdy z nich znał tylko wyobrazenie, drugiej
                osoby, a nie samą osobę. A wszystko rozbija sie o tak pozornie
                drobne rzeczy jak niemycie wanny, niepranie, zwalenie wszystkich
                czynnosci domowych na drugą osobe itp
                • yzek Re: Krótkowzroczność biskupów 21.01.10, 14:53
                  > Ludzie poznaja sie wtedy, kiedy ze soba mieszkają. Bo jak uwazaja, z
                  > e na poznanie sie " zawsze przyjdzie czas" to potem okazuje się
                  > niespodziewnie, ze kazdy z nich znał tylko wyobrazenie, drugiej

                  Śmieszy mnie to bardzo, bo jak Kościół lansuje swój wzorzec narzeczeństwa, to
                  powstaje wielkie oburzenie, a przeciwstawia się temu równie kategorycznie
                  stwierdzenie, że TYLKO wspólne zamieszkanie (i to zapewne co najmniej
                  kilkuletnie, bo przecież przez rok to każdy się może "sprężyć" i udawać) jest
                  optymalnym modelem i jak nie będzie tego, to gwarantowane nieszczęścia, nieudane
                  pożycie i w ogóle zjazd równią pochyłą. Nikt tu nie zauważa, że jest kotłem co
                  garnkowi przygania?

                  > A wszystko rozbija sie o tak pozornie
                  > drobne rzeczy jak niemycie wanny, niepranie, zwalenie wszystkich
                  > czynnosci domowych na drugą osobe itp

                  A ja się zastanawiam, jak osoby dla których obawa, że niemycie i niesprzatanie
                  może stanowić w przyszłości nierozwiązywalny problem mogą w ogóle choć przez
                  sekundę myśleć o składaniu katolickiej przysięgi małżeńskiej, która związuje
                  go/ją na zawsze? Przecież logicznie rzecz biorąc, to OK, "przetestowaliśmy sie",
                  mieszkaliśmy sobie roczek, dwa, sypialiśmy ze sobą regularnie, było fajnie. Ale,
                  ale... chwilunia, przecież za chwilę mam przysięgać, że obojętnie co by się nie
                  popsuło, mam z tym człowiekiem zostać na zawsze!

                  Z tej perspektywy doprawdy, jakiekolwiek podnoszone rożnice między dajmy na to
                  półrocznym narzeczeństwem bez mieszkania a dwuletnim życiem na kocią łapę są
                  pomijalne, rzędu epsilon jak to się żargonem mówi.

                  Poza tym cały czas przypominam, że Kościół głosząc pewien ideał życia
                  małżeńskiego i narzeczeńskiego, bynajmniej nie odrzuca tych osób. Ja nie znam
                  nikogo, komu by odmówiono ślubu choćby i dwadzieścia lat mieszkali ze sobą; ba w
                  jednej parafii nawet jakiś ksiądz ogłosił swoistą "promocję" rezygnując ze
                  zwyczajowych ofiar, które dla wielu biedniejszych są pretekstem :>

                  Y.
                  • hermina5 Re: Krótkowzroczność biskupów 21.01.10, 17:35
                    >A ja się zastanawiam, jak osoby dla których obawa, że niemycie i
                    niesprzatanie
                    >może stanowić w przyszłości nierozwiązywalny problem mogą w ogóle
                    choć przez
                    >sekundę myśleć o składaniu katolickiej przysięgi małżeńskiej?

                    A są tu osoby, które myslą o składaniu takiej przysięgi? Wapię.

                    Poza tym, przysięgać mozna wszystko, złamać przysiegę bardzo
                    łatwo - sądząc po statystykach tych, co brali slub przed ołtarzem, a
                    potem leją swoją zonę, tak, że ląduje w szpitalu - ale przeciez nie
                    odejdzie, bo saktrament...
                    • yzek Re: Krótkowzroczność biskupów 21.01.10, 20:24
                      > A są tu osoby, które myslą o składaniu takiej przysięgi? Wapię.

                      A czy to nie brzmiało jak pytanie retoryczne?

                      > Poza tym, przysięgać mozna wszystko, złamać przysiegę bardzo
                      > łatwo - sądząc po statystykach tych, co brali slub przed ołtarzem, a
                      > potem leją swoją zonę, tak, że ląduje w szpitalu - ale przeciez nie
                      > odejdzie, bo saktrament...

                      Może ją leje bo nie sprząta po sobie... sorki, ale twoja łatwość w
                      przeskakiwania z tematu na temat jest nużąca. O inkwizycji już chyba wspomniałaś
                      (albo ktoś inny) więc do wyczerpania repertuaru zostało tyklo "Gott mit uns" u
                      nazistów i będzie komplet.

                      Y.
                      • wildor Re: Krótkowzroczność biskupów 21.01.10, 22:00
                        > Może ją leje bo nie sprząta po sobie...

                        To ma być usprawiedliwienie dla przemocy względem żony??
                        • 45rtg Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 09:37
                          wildor napisała:

                          > > Może ją leje bo nie sprząta po sobie...
                          >
                          > To ma być usprawiedliwienie dla przemocy względem żony??

                          Skoro może być usprawiedliwieniem do niemożności życia razem po
                          ślubie...

                          Ale to argument który do Ciebie nie trafi. Najprawdopodobniej
                          należysz do tych, którzy najlżejszą przemoc fizyczną traktują jak
                          katastrofę, ale za to dowolne natężenie przemocy bezkontaktowej
                          traktują jako rzecz zupełnie w porządku. (A czymże jest opuszczenie
                          współmałżonka z powodu nieumytej wanny jak przemocą, krzywdą
                          psychiczną?)
                          • hermina5 Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 09:48
                            (A czymże jest opuszczenie
                            > współmałżonka z powodu nieumytej wanny jak przemocą, krzywdą
                            > psychiczną?)

                            A czymże jak nie permanentną przemocą i krzywdą psychiczną jest
                            zmuszanie współmałzonka przez 10 lat, zeby codziennie po swojej
                            pracy zawodowej, podejmował drugi etat w domu i mył wannę po
                            kapieli wspolmalzonka, gotował, prał, sprzątał,prasował,wstawał
                            wczesniej i szykował kanapki do pracy współpratnerowi i tak przez
                            cały czas, bo " tak powinno być i tak tyrala matka w domu , a co tu
                            tak brudno, znowu podłogi nie umyałaś" ?
                            • 45rtg Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 11:19
                              hermina5 napisała:

                              > (A czymże jest opuszczenie
                              > > współmałżonka z powodu nieumytej wanny jak przemocą, krzywdą
                              > > psychiczną?)
                              >
                              > A czymże jak nie permanentną przemocą i krzywdą psychiczną jest
                              > zmuszanie współmałzonka przez 10 lat, zeby codziennie po swojej
                              > pracy zawodowej, podejmował drugi etat w domu i mył wannę po
                              > kapieli wspolmalzonka, gotował, prał, sprzątał,prasował,wstawał
                              > wczesniej i szykował kanapki do pracy współpratnerowi i tak przez
                              > cały czas, bo " tak powinno być i tak tyrala matka w domu , a co
                              tu
                              > tak brudno, znowu podłogi nie umyałaś" ?

                              Jeżeli ktoś (i to w ciągu miesięcy, nie mówimy przecież o dniach)
                              nie potrafi zauważyć symptomów takiej patologii widząc dom i rodzinę
                              tej drugiej osoby, widząc samą tę osobę w różnych okolicznościach
                              (choćby na wspólnym wyjeździe na narty), wreszcie jeżeli nie
                              potrafi "ustawić" sobie partnera w akceptowalny sposób, to jakoś mi
                              go nie żal. Mimo że psychicznie niewątpliwie taki ktoś będzie
                              zmaltretowany.
                              • hermina5 Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 12:02
                                Wyobraz sobie, ze:

                                1) Rodziny i domu rodzinnego drugiej osoby nie ogląda się
                                codziennie, w zwykłych okolicznosciach przez kilka miesicy -
                                zazwyczaj jest sie tam zapraszanym czasem, ale się tam nie mieszka,
                                aby to zauwazyć. Jak TV przyjezdza to tez ludzie sie starają...

                                2) widząc samą tę osobę w różnych okolicznościach
                                > (choćby na wspólnym wyjeździe na narty),

                                a niby jak to zobaczyć na wspolnym wyjeżdzie na narty, jesli
                                a) nie jeżdzi sie na nartach
                                b) ma sie osobne pokoje - po katolicku.

                                3) wreszcie jeżeli nie
                                > potrafi "ustawić" sobie partnera w akceptowalny sposób


                                To znaczy w jaki? W taki, z etesciowa przyjdzie i powie - ta twoja
                                zona nic nie robi, jaki tu burdel, dlaczego ona nie sprząta? A ona
                                akceptowalnie własnei zaprzestaął sprzątania meisiąc wczesniej.


                                to jakoś mi
                                > go nie żal.


                                I nie musi ci być go zal - katolicy mają na to zasadę" nieś swój
                                krzyż", ateisci mieszkają ze sobą przed slubem cywilnym, albo i bez
                                slubu, wiec wiedza na co się zgodzili .
                          • wildor Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 17:07
                            Ty kpisz czy o drogę pytasz? Usprawiedliwiona przemoc w katolickim
                            małżeństwie, hahaha...
                            Skarbie, pochodzę z rodziny, w której ojciec nigdy nie podniósł na
                            matkę ręki ani głosu. Bo tak. Bo nie ma usprawiedliwienia dla
                            jakiejkolwiek przemocy. Wiele argumentów do mnie może trafić, ale w
                            istocie nie ten, który przytaczasz: o odejściu od kogoś, bo nie umył
                            wanny. Małżonka nie umyła wanny, zatem 1. lejemy ją lub 2.
                            odchodzimy. Straszne. Do głowy nam nie przyjdzie wziąć szmatę i
                            detergent i samemu tę wannę wyszorować.
                            Podobno katolicka wizja narzeczeństwa i małżeństwa opiera się na
                            tym, że bierzemy ślub i wiążemy się na dobre i na złe, z pełną
                            akceptacją swoich zalet i WAD. I dotyczy to obu stron, a nie tylko
                            kobiety. Ona z definicji powinna zaakceptować, że trafił się jej
                            tyran? Skoro mężczyzna wziął sobie ją za żonę, to niech zaakceptuje
                            fakt, że trafiła mu się taka, która np. wanny nie szoruje.
                          • bubster Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 17:21
                            NIC nie usprawiedliwia przemocy!
                        • yzek Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 15:43
                          > To ma być usprawiedliwienie dla przemocy względem żony??

                          Sprawdź czy na detektorze ironii nie mruga ci czerwona lampka.

                          Y.
                          • wildor Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 17:15
                            Nie mruga. Twoja ironia jest za słabo wykrywalna. Jeśli chcesz być
                            postrzegany jako ironista, zadbaj bardziej o to, by nie brzmieć
                            serio.
                            • yzek Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 22:37
                              > Nie mruga. Twoja ironia jest za słabo wykrywalna. Jeśli chcesz być
                              > postrzegany jako ironista, zadbaj bardziej o to, by nie brzmieć
                              > serio.

                              Ech te pokolenie internetowe... bez znaczków rodzaju ";)" wszystko im brzmi serio ;)

                              A tak się zastanowiwszy drugi raz: nie mam ochoty rozmawiać z kimś, kto
                              przypuszcza, że mógłbym powiedzieć coś podobnego na poważnie. Witam w killfile.

                              Y.


                              Y.
                      • hermina5 Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 09:32
                        >
                        > Może ją leje bo nie sprząta po sobie... sorki, ale twoja łatwość w
                        > przeskakiwania z tematu na temat jest nużąca.

                        Rownie nuzace jest twoje sprowadzanie wszystkiego do absurdu i
                        ironizowanie.
                        • yzek Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 15:44
                          hermina5 napisała:

                          > Rownie nuzace jest twoje sprowadzanie wszystkiego do absurdu i
                          > ironizowanie.

                          Lepsze to, niż wyglądać tak:
                          moronail.net/img/347_Internet_Serious_Business_lolcats
                          Na razie!

                          Y.
                • yzek Re: Krótkowzroczność biskupów 21.01.10, 16:19
                  > Ludzie poznaja sie wtedy, kiedy ze soba mieszkają. Bo jak uwazaja, z
                  > e na poznanie sie " zawsze przyjdzie czas" to potem okazuje się
                  > niespodziewnie, ze kazdy z nich znał tylko wyobrazenie, drugiej
                  > osoby, a nie samą osobę.

                  A teraz odpowiedź w stylu komentowanego listu:

                  "Czytam spokojnie, aż nagle dostałem obuchem w łeb. Pod koniec wątku komentujący
                  postawili niemieszkanie razem bez ślubu obok niechlujstwa, niespłukiwania
                  sedesu, odlewania się do zlewu(*) i innych wynaturzeń. Tak się składa, że nie
                  mieszkam z partnerem od roku, nie mamy ślubu i ale go planujemy. Stanowisko
                  wasze w tej sprawie oczywiście zawsze było dla mnie jasne, jednak tak
                  krótkowzrocznego spojrzenia na kwestię wspólnego niemieszkania się nie
                  spodziewałem. Napisaliście, że niemieszkanie razem to skrajna głupota i
                  nierozsądek. Według was we wspólnym niemieszkaniu nie ma miłości, jest tylko
                  brak seksu. Nic więcej. Siedzę i czytam z niedowierzaniem. " itd...

                  Y.

                  (*) Oczywiście doskonale wiem, że przecież nikt o tym nie wspominał o
                  załatwianiu się do zlewu kuchennego, ale jakoś musiałem oddać zarówno
                  histeryczny ton jak i nieszczęsne przesłyszenie sie autorki. Normalnie był nie
                  dawał przypisu, ale wolę już spalić i bez tego już kiepski dowcip niż dostać
                  fafnaście odpowiedzi, że nie potrafię czytać ze zrozumieniem albo coś źle
                  zacytowałem ;>

                  • 45rtg Re: Krótkowzroczność biskupów 21.01.10, 16:38
                    yzek napisał:

                    > > Ludzie poznaja sie wtedy, kiedy ze soba mieszkają. Bo jak
                    uwazaja, z
                    > > e na poznanie sie " zawsze przyjdzie czas" to potem okazuje się
                    > > niespodziewnie, ze kazdy z nich znał tylko wyobrazenie, drugiej
                    > > osoby, a nie samą osobę.
                    >
                    > A teraz odpowiedź w stylu komentowanego listu:
                    >
                    > "Czytam spokojnie, aż nagle dostałem obuchem w łeb. Pod koniec
                    wątku komentując
                    > y
                    > postawili niemieszkanie razem bez ślubu obok niechlujstwa,
                    niespłukiwania
                    > sedesu, odlewania się do zlewu(*) i innych wynaturzeń. Tak się
                    składa, że nie
                    > mieszkam z partnerem od roku, nie mamy ślubu i ale go planujemy.
                    Stanowisko
                    > wasze w tej sprawie oczywiście zawsze było dla mnie jasne, jednak
                    tak
                    > krótkowzrocznego spojrzenia na kwestię wspólnego niemieszkania się
                    nie
                    > spodziewałem. Napisaliście, że niemieszkanie razem to skrajna
                    głupota i
                    > nierozsądek. Według was we wspólnym niemieszkaniu nie ma miłości,
                    jest tylko
                    > brak seksu. Nic więcej. Siedzę i czytam z niedowierzaniem. " itd...
                    >
                    > Y.
                    >
                    > (*) Oczywiście doskonale wiem, że przecież nikt o tym nie
                    wspominał o
                    > załatwianiu się do zlewu kuchennego, ale jakoś musiałem oddać
                    zarówno
                    > histeryczny ton jak i nieszczęsne przesłyszenie sie autorki.
                    Normalnie był nie
                    > dawał przypisu, ale wolę już spalić i bez tego już kiepski dowcip
                    niż dostać
                    > fafnaście odpowiedzi, że nie potrafię czytać ze zrozumieniem albo
                    coś źle
                    > zacytowałem ;>

                    I tak, jeżeli w ogóle któraś z oburzonych wolnomyślicielek się
                    jeszcze odezwie, to dostaniesz coś w tym stylu :->
                • baba67 Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 17:42

                  To mozna pojechac na oboz, najlepiej zeby nie bylo za wygodnie, np wedrowny z
                  plecakiem-tam to dopiero wychodzi z czlowieka co ma wyjsc-wygodnictwo jako
                  pierwsze, Ale powtarzam -co ma wspolnego mycie wanny i zakupy i bzykanie? Nie
                  mozna ? Czy moze sama idea wstrzemiezliwosc pachnie srodkiem przeciwmolowym?
                  Mnie nic do tego co kto robi pod koldra, ale niechze ten ktos nie dorabia
                  ideologii i nie powiewa nia dumnie pod haslami rozsadku i wyzwolenia spod
                  klerykalnej ciemnoty,
              • baba67 Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 12:22
                Zgadzam sie z tym ze albo sie czlowiek deklaruje jako wierzacy i przyjmuje
                wszystkie przykazania, alebo niech sie w ten sposob nie deklaruje. Wymagania KK
                sa dla ludzi wierzacych. Jesli uwazacie ze rzeczywiscie mieszkanie przed slubem
                to taki ewelacyjny sposob zapobiezenia rozwodom, to powiedzcie dlaczego procent
                rozwodzacych sie rosnie, bo jakos nie kumam?
                Z drugiej strony, naturalna rzecza jest ze czesc spoleczenstwa nie jest
                relijna-wiara w Boga nie jest im do niczego potrzebna, uwazaja ze i bez niej sa
                szczesliwi . Nie znaczy to jednak ze od razu beda oszukiwac, krasc i zabijac.
                Stawianie postepowania osob niereligijnych ktore wybraly niekatolicki model
                zycia z najbardziej odrazajacymi przestepstwami jest na pewno skandaliczne i mam
                watpliwosci czy tak rzeczywiscie bylo to ujete w liscie czy sobie sluchaczka
                autorka watku dospiewala co tam chciala bedac osoba "wierzaca" tylko w niektore
                przykazania i byc moze majac z tego powodu szmery w sumieniu. Zreszta kasciol
                jest otwarty dla kazdego, nawet jesli ten ktos jest ateista, byle podwazal
                rzeczy oczywistych.
                • bubster Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 14:33
                  baba67 napisała:

                  > Zgadzam sie z tym ze albo sie czlowiek deklaruje jako wierzacy i
                  przyjmuje
                  > wszystkie przykazania, alebo niech sie w ten sposob nie deklaruje.
                  Wymagania KK
                  > sa dla ludzi wierzacych.

                  Zaraz będą głosy "kośció a Bóg to nie to samo"

                  > Jesli uwazacie ze rzeczywiscie mieszkanie przed slubem
                  > to taki ewelacyjny sposob zapobiezenia rozwodom, to powiedzcie
                  dlaczego procent
                  > rozwodzacych sie rosnie, bo jakos nie kumam?

                  Z większego społecznego przyzwolenia na rozwód. Kiedyś to był wstyd
                  i tysiące kobiet dawały się bić i poniżąc, żeby nie być wytykanym
                  palcem jako "rozwodnica". Dzisiaj to juz mniej bulwersuje.
                  • baba67 Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 17:33
                    No dobra, nie to samo, to niech nie mowi ze katolik, nie mowi ze wierzy w Boga,
                    a Biblie interpretuje jak mu wygodnie.Jeszcze zadna religia chrzescijanska nie
                    stwierdzila ze mieszkanie bez slubu jest z Biblia zgodne.
                    • iluminacja256 Re: Krótkowzroczność biskupów 23.01.10, 10:09
                      >Jeszcze zadna religia chrzescijanska nie
                      > stwierdzila ze mieszkanie bez slubu jest z Biblia zgodne

                      Gdyby w czasach powstawania Biblii na terenach, na których powstała,
                      jakas kobieta zamieszkałaby z męzczyzną bez slubu, to w ciągu
                      miesiąca by ją ukamieniowano i masz przyczyny tego zakazu...
                      • baba67 Re: Krótkowzroczność biskupów 23.01.10, 10:20
                        Bardzo ciekawy punkt widzenia, doprawdy.Cos mi sie wydaje ze istnialo tez
                        wielozenstwo na tych terenach, i niektorzy patriarchowie mieli wiecej niz jedna
                        zone. Moze tak zrobimy maly happening na rzecz chrzescijanskiego wielozenstwa?
                        • iluminacja256 Re: Krótkowzroczność biskupów 23.01.10, 11:12
                          Oczywiscie, z e istniało wielozeństwo - tylko co to ma wspólnego z
                          mieszkaniem z kobieta, która nie jest twoja zoną?
                          • baba67 Re: Krótkowzroczność biskupów 23.01.10, 14:12
                            A co maja wspolnego lokalne obyczaje z tym co przyniesli ze soba Izraelici? Zyki
                            w ramach swojego prawa, ktore roznilo sie od lokalnych obyczajow.
                            • iluminacja256 Re: Krótkowzroczność biskupów 23.01.10, 14:50
                              Jakie lokalne zwyczaje? Zydzi kiedyś mieli swoje państwo, o ile
                              wiesz i w tymże państwie Ci patriarchowie mieli po kilka żon.
                              • baba67 Re: Krótkowzroczność biskupów 23.01.10, 15:20
                                No to powinnismy miec teraz wielozenstwo, nie uwazasz?Skoro jest w Biblii...
                                • iluminacja256 Re: Krótkowzroczność biskupów 24.01.10, 09:38
                                  Nie uważam, bo obyczaje pasterzy bydła w Palestynie nie budowały
                                  europejskiej kultury. Zbudowała ja Grecja ( kulturowo) i Rzym
                                  (prawnie) - prawo rzymskie pozwala tylko na JEDNA zonę , a jesli sie
                                  chce mieć drugą, to z pierwsza albo trzeba sie rozwiesc, albo
                                  poczekac aż sama zejdzie.
                                  I nadal nie wiem co wielożenstwo , które jest w Biblii ma wspólnego
                                  z zakazem mieszkania przed slubem,którego tam nie ma?
                                  • baba67 Re: Krótkowzroczność biskupów 24.01.10, 18:11
                                    Wplywy w Jerozolimie miala o ile pamietam, Macedonia wielozenstwo dopuszczajaca,
                                    potem weszlo prawo rzymskie, ale kiedy ono sie pojawilo monogamia byla juz od
                                    dawna.Co do kultury europejskiej-uksztaltowalo ja juz chrzescijanstwo. To jest
                                    bardzo ciekawe zagadnienie zreszta.
                                    Co do wielozenstwa, to probuje (nieudolnie ) podazyc Twym tokiem rozumowania.
                                    Wg Ciebie Mpjzesz wymyslil(wersja dla niewierzacych) takie prawo bo ludzie w
                                    Kanaan nie tolerowali mieszkania ze soba przed slubem? A tak w ogole to jest
                                    naturalne, od jaskiniowcow ze zadnych obrzedow nie ma? Lecz w dekalogu nie ma
                                    mowy o zadnych obrzedach zwiazanych z zamieszkaniem i zostaniem mezem i zona.
                                    Ergo slub to wymysl KK a nie Biblia? Oczywiscie byly ceremonia zaslubin
                                    poprzedzona wieloma staraniami , kontaktami obu rodzin, bo rody wchodzily w
                                    zwiazek-to bylo oczywiscte. I to wlasnie stanowilo o waznosci
                                    malzenstwa-potwierdzenie spoleczne. Niestety wyciaganie Starego Testamentu
                                    potrafii doprowadzic do dziwnych wnioskow...
                                    Jednak wszystko sprowadza sie do tego ze albo sie uznaje nauke KK , albo nie, a
                                    nie tworzy wlasnych konstrukcji inelektualnych dla uspokojenia sumienia bo
                                    wstrzemiezliwosc, jak wszystkim wiadomo szkodzi zdrowiu i jest wymyslem czarnych
                                    ktorym zalezalo zeby jak najwiecej dzieci czyli owieczek do strzyzenia sie
                                    pojawilo. Jedyne co mnie naprawde bulwersuje to zakaz stosowania prezerwatyw. O
                                    maly wlos a Sobor Watykanski by je dopuscil. O ile przekonuje mnie argumentacja
                                    ze pigulki potrafia spowodowac wczesne poronienie, tak zupelnie nie rozumiem czy
                                    sie rozni stosowanie kalendarzyka od prezerwatywy-jedkno i drugie jest wszak
                                    oszukiwaniem natury i to mniej wiecej tak samo skutecznym.
                • naels Re: Krótkowzroczność biskupów 22.01.10, 15:00
                  Droga Babo, trudno mi sie z toba nie zgodzic. Ten list mnie
                  zirytowal, bo autorka prezentuje typowa dla ogromnej rzeszy polskich
                  katolikow postawe: zadziwiajaca mieszanke hipokryzji z dziecinada.
                  Chcialaby i zjesc ciasteczko, i miec ciasteczko, i jest nieslychanie
                  oburzona, kiedy ktos jej daje do zrozumienia, ze niestety tak sie
                  nie da.

                  Jezeli ktos swiadomie i dobrowolnie deklaruje sie jako czlonek
                  organizacji, zwanej potocznie kosciolem katolickim, to zakladam, ze
                  przyjmuje CALA jedo nauke z dobrodziejstwem inwentarza. Jezeli zas
                  swiadomie bojkotuje istotna czesc tych nauk, to niech ma, do
                  cholery, odwage cywilna przyznac sie przed otoczeniem i samym
                  soba: "Odrzucam nauki kosciola, nie mam wiec moralnego prawa
                  deklarowac sie jako katolik"! Czlonkostwo w kosciele kat. nie jest
                  obowiazkowe. Innych zwiazkow wyznaniowych jest do wyboru, do koloru;
                  mozna tez zawsze zadeklarowac sie jako "wierzacy bez posrednictwa
                  instytucji" albo jako agnostyk czy ateista. Robienie z siebie
                  meczennicy, bo "poszlam do kosciola, a tam biskup sie o mnie brzydko
                  wyrazil", podczas gdy samemmu ma sie nauki tegoz biskupa gleboko w
                  d... jest zalosne.
    • inkwizytorstarszy Krótkowzroczność biskupów 23.01.10, 04:16
      Katolicki przepis (wg.kapłanów KK) na szczęśliwe małżeństwo:
      ..Co najmniej roczne narzeczeństwo;-polegające na czystości
      seksualnej
      czyli żadnej "laski" ani pieszczot erotycznych.
      ...Mieszkanie osobno,czasem do kina albo do mamusi na obiad, itp.
      ....A po ślubie, wyposzczeni przez miesiąc nie wychodzą z łóżka.
      .....Prawdopodobieństwo zajścia w ciążę niemal 100%,i oto chodziło,
      teraz będą się poznawać przy wrzasku bachora,i wszystkie marzenia o
      cudownym życiu we dwoje diabli wezmą. Bo będzie już rodzina i nie ma
      przeproś i żadnego "gdybym ja wiedziała"...Po prostu katolicki raj.
      Ale za to kapłani zadowoleni,i dla nich tylko to się liczy !!!
    • dominika.budzynska Krótkowzroczność biskupów 23.01.10, 11:52
      Stanowisko Kościoła jest powszechnie znane i już, albo się z nim zgadzam albo nie i koniec!
      • gagnon Re: Krótkowzroczność biskupów 25.01.10, 20:53
        Nie to nie koniec !!!

        Serce sciska ze religia w ktorej czlowiek sie wychowal tak spada na
        psy... Zeby kler mial jakies zyski z produkcji prezerwatyw lub
        tabletek anykoncepcyjnych, a nawet skrobanek to zapewne by jeszcze
        poblogoslawil dla malzonkow i nie malzonkow...ale tak to po
        co - lepiej zabronic, zwroccie uwage ze popularnosc ma to w biznesie
        KK co jest poplatne, prawa sa zmieniane non stop : palenie zwlok,
        kursy przedmalzenskie dla brzuchatych panienek, szantarze,
        wymuszanie pieniedzy, chora reklama, przemoc psychiczna, itd....
        I niestety nie mozna powiedziec ze : Stanowisko Kościoła jest
        powszechnie znane i już, albo się z nim zgadzam albo nie i koniec!
        To tak jak widziec opetanych ludzi w jednej z sekt i
        powiedziec :Stanowisko Sekty jest powszechnie znane i już, albo się
        z nim zgadzam albo nie i koniec - i tych co sie zgodzili, zostawic
        na pastwe losu...
        Chyba nie zdajecie sobie sprawy ile jest ludzi slabych psychicznie,
        ktorzy boja sie panicznie odrzucenia przez spolecznosc i srodowisko,
        ile daje soba manipulowac i pozwala sie krzywdzic w imie manipulacji
        i ciemnoty, czy zaklamania.

        W wielkim panstwie Dulskich tak juz jest :Stanowisko Kościoła jest
        powszechnie znane i już, albo się z nim zgadzam albo nie i koniec!;)
        Glosu nie zabierac, jesli nie jestes za to znaczy ze jestes przeciw
        - fakt ciemnota latwiej rzadzic....!
    • utrata1947 Krótkowzroczność biskupów 24.01.10, 09:55
      Czego można się spodziewac od staruchów klechów na poziomie intelektualnym 19
      wiecznym którym celibat bije wyrażnie na ich mózg
      • baba67 Re: Krótkowzroczność biskupów 24.01.10, 17:53
        Lo Boze...nastepny plujacy zolcia frustrat...
        • gagnon Re: Krótkowzroczność biskupów 25.01.10, 21:05
          A ja uwazam ze ma racje, bo to w Polsce wlasnie ksieza to ludzie o
          malych horyzontach, najczesciej dzieci wiesniakow, ktorych nie stac
          bylo na szkole, tak wiec pierwszego syna wysylano na milicjanta a
          drugiego do syminarium, pierwszy scigal niekomunistow a drugi
          masturbowal sie w nocy a w dzien uczyl sie jak wyciagnac pieniadze
          od biednych parafian na plebanie w stylu nowobogackim i nowego merca.
          Oczywiscie sa wyjatki, ale bardzo zadko sie zdaza spotkac kogos z
          powolaniem, kto ma cos inteligentnego do powiedzenia. Smutne to ale
          prawdziwe.
    • baabcia Krótkowzroczność biskupów 05.02.10, 16:53
      jeśli ktos w to wierzy to jego sprawa! i dobrze, że jest pewna jasnosc jakie
      wymagania stawiają biskupi swojej trzódce; wolna wola nie trzeba tego
      finansować, zeby zyć :-)

      jedyna moja watpliwosc to czy to ma cos wspólnego z dobrym mądrym "bogiem"
      jak musiałby być TEN NAJ maleńki gdyby
      podzielił ludzi na dobrych i złych wedle tego czy chodza w niedziele do
      takiego czy innego budynku;
      albo wg tego czy wzięli udział w obrzędzie zaślubin a nie wg tego czy
      sprawdzili sie w troskliwosci wierności odpowiedzialnosci

      albo warunkiem uznania człowieka za porzadnego jest wielbienie i wychwalnie
      jednego z mozliwych bogów

      O jakże maleńki bywa człowiek nawet jesli jest biskupem, kiedy powołuje się na
      NAJWIEKSZEGO najmadrzejszego ... zeby narzuciś swoja wizję

      A co by było gdybym ja zaczeła głosić, ze ten kto nie płodzi dzieci i nie
      pomnaza trzódki bozej, marnuje geny dane mu przez NAJ - nadaje sie tylko do
      piekła. To wcale nie jest idiotyczne wprost przeciwnie mamy sie rozmnażać i
      dbać o potomstwo chyba po to jesteśmy na tym swiecie.
      No jak? to kto pierwszy do piekła?
      • baba67 Re: Krótkowzroczność biskupów 06.02.10, 16:37
        jak Ci nie odpowiada-nie chodz, nie finansuj, nie sluchaj-mnie islam nie
        odpowiada to sie meczecie nie pokazuje.Idea Allaha do mnie nie przemawia.Ale z
        drugiej strony nie marze o slubie w meczecie bo ladna ceremonia.
    • pablobodek Nie ma biskupów Polski !!!! 05.02.10, 22:45
      Są biskupi polskiego Krk.
      Jeśli komuś nie odpowiadają zwyczaje/wymogi określonego Kościoła, to
      nie ma przymusu przynależności do niego. Można wystąpić.
      To się nazywa apostazja. Wymaga trochę odwagi i zachodu, ale jaka
      satysfakcja !!
      • baba67 Re: Nie ma biskupów Polski !!!! 06.02.10, 16:38
        Na pewno uczciwe postawienie sprawy. Satysfakcja to juz zalezy od czlowieka i
        jego kultury. Niektorzy odczuwaja satysfakcje.
    • boniic Krótkowzroczność biskupów 07.02.10, 13:29
      Ksiądz to taki facet,do którego wszyscy mówią "ojcze" a własne
      dzieci "proszę księdza".To takie pomieszkiwanie bez ślubu.
    • boniic Krótkowzroczność biskupów 07.02.10, 13:33
      Raczej może pomieszkiwanie pomimo ślubów.
    • jaremaben Krótkowzroczność biskupów 07.02.10, 16:16
      czy w Polsce liczy sie tylko kosciol katolicki, czy sa tez jakies
      inne normalne sprawy??? Kosciol jest archaiczna instytucja, ktora
      przestaje miec znaczenie. I tego trzymac sie trzeba.
    • mahtab1 Krótkowzroczność biskupów 10.02.10, 00:51
      Przeczytałam cały list.Dziwię się,że są jeszcze rozsądni i trzeźwo myślący
      ludzie,którzy chcą słuchać takich bzdur w swoich kościołach.Cieszę się, że nie
      jestem katoliczką i mnie te biskupie mądrości nie dotyczą.Najbardziej podobało
      mi się zdanie: małżeństwo zamknięte na dzieci, jest małżeństwem
      niedojrzałym
      .Tu już nawet komentować się nie chce..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka