maevre
23.04.10, 22:28
ten artykuł...wydaje mi się być jakiś napastliwy w tonie... poza tym że jestem
kobietą, realizuję się w stopniu mnie zadowalającym,(mam koleżanki i
przyjaciółki które też to robią, mamy od 27 do 30 lat)i moja macica nigdzie
jeszcze nie powędrowała, nie zgadzam się żeby z płaconych przeze mnie
podatków, kosztem niewielkich, zarabianych z chęci pracowania zawodowego
pieniędzy, których lwią część i tak już zżera nieudolna polityka (ZUSY KRUSY i
inne urzędy)finansowano jeszcze zajęcia nie przynoszące wymiernych
ekonomicznych zysków państwu. Tak wiem... wymierność też jest pojęciem
względnym, ale jakoś nie widzę żeby inicjatywa finansowania osób nie
pracujących zawodowo - celowo nie mówię tu >kobiet<, bo to temat ponad płciowy
- miała być rozwiązana inaczej niż z wykorzystaniem zasobów osób pracujących
zawodowo, niejednokrotnie pracujących na kilku etatach+zajmujących się
normalnymi domowymi obowiązkami, zwyczajna rzecz, nie żadne tam
POŚWIĘCENIA/matkopolskowatość, ot życie.
Chcą ludzie pracować, niech pracują, chcą nie pracować, też im wolno, ale
niech jedni nie wykorzystują drugich i vice versa! mąż zachowuje się jak
świnia, mówi rzeczy które bolą? żona strzela fochy? cóż... pora na szczerą i
poważną rozmowę, dogadanie zasad panujących w naszych domach, a nie na
emerytury dla tych którzy nie umieli sobie zasad ustalić. Howgh.