Dodaj do ulubionych

Imieninowa feta

23.07.10, 07:32
Wszystko super, tylko sałatka grecka NIE ma w sobie sałaty ani
rzymskiej ani innej.. to jakiś wstrętny polski wynalazek, i profanacja
greckiej potrawy.
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Imieninowa feta 23.07.10, 16:41
      Profanacja, straszliwa i niewybaczalna. Swiat sie konczy, moc
      truchleje, miliony Grekow patrza na to i łapia się za głowę.

      --
      feminists aren’t humorless just because your jokes suck
        • bene_gesserit Re: Imieninowa feta 24.07.10, 12:55
          Ja w raczej sarkastyczny sposob ujełam to, ze salatka grecka to nie
          jest zadna swietosc, a i salata to jedzenie, nie przedmiot ktory
          kazi, wiec histeryczne uwagi o tym, ze biedna salata profanuje
          salatkę bawią mnie to rozpuku.

          --
          śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
    • leszczka Re: Imieninowa feta 24.07.10, 23:19
      Jeśli ktoś stwierdza autorytatywnie, że podawanie fetopodobnych serów
      na proszonych kolacjach/obiadach to faux pas, to wypadałoby podać
      podstawowy przepis na klasyczną, prawdziwie grecką sałatkę, a nie na
      jej greckopodobną wersję. Na podstawie podanych składników każdemu
      łatwo zauważyć, że ser a la feta made in Poland będzie równie na
      miejscu. Zamiast uświadamiać nieobytych w świecie co jest fetą a co
      tanią podróbką, lepiej zacząć lansować podejście, że są to po prostu
      dwa różne produkty.
        • gonzo44 wzorzec sałatki 29.07.10, 12:48
          bene_gesserit napisała:

          > A jest w jakims muzeum wzorzec Jedynej i Prawdziwej Salatki
          > Greckiej?

          Wzorca być nie musi - gdyż postać Sałatki Greckiej jest dobrze i
          precyzyjnie zdefiniowana. Definicja jest podobna do tej dla rocka
          progresywnego, która mówi, że "Rock progresywny to wszystko, co
          brzmi jak rock progresywny".

          Innymi słowy można mieć problemy z określeniem - ale juz nie
          wyczuciem - co Sałatką Grecką jest, a co nie. Widząc np. czerwono-
          białą mieszankę pomidorów i fety możemy miec przed sobą albo Sałatkę
          Grecką, albo jesteśmy np. w Chorwacji - tam dodają octu, czego nie
          robią w Grecji.

          Będąc wielokrotnie w Grecji i Chorwacji nigdy nie spotkałem się z
          domieszką octu (w Grecji) lub jej brakiem (w Chorwacji). Podobnie
          nigdy nie spotkałem się z sałatą rzymską (ani w Grecji, ani w
          Chorwacji) w sałatce.
            • gonzo44 Re: wzorzec sałatki 29.07.10, 13:23
              miliwati napisała:

              > Taaa....
              > A jedyną prawdziwą fasolką po bretońsku jest ta, którą się jada w
              > Bretanii. Tylko Francuzi, i to Bretończycy, umieją ją dobrze
              > przyrządzić.

              Oczywiście, że nie - podobnie jak np. koniak potrafią zrobić nie
              tylko w okolicy Cognac we Francji. Albo szampana nie tylko w
              Szampanii.

              Pizzę też potrafią robić na całym świecie - np. 25 lat temu w
              Warszawie, w barze "Kaczorek", róg Alej i Nowego Swiata - pamięta
              ktoś te prekursorskie placki wypiekane w gofrownicy, polane
              ketchupem i posypane pietruszką? Później zastąpiły je "zapiekanki".
              • miliwati Re: wzorzec sałatki 29.07.10, 13:27
                gonzo44 napisał:

                > Oczywiście, że nie - podobnie jak np. koniak potrafią zrobić nie
                > tylko w okolicy Cognac we Francji. Albo szampana nie tylko w
                > Szampanii.

                Unia Europejska jest innego zdania :->

                > Pizzę też potrafią robić na całym świecie - np. 25 lat temu w
                > Warszawie, w barze "Kaczorek", róg Alej i Nowego Swiata - pamięta
                > ktoś te prekursorskie placki wypiekane w gofrownicy, polane
                > ketchupem i posypane pietruszką? Później zastąpiły je "zapiekanki".

                25 lat temu to w Polsce istniały pizzerie z zupełnie normalną pizzą.
                To co opisujesz to już wtedy było coś dziwacznego.
                • gonzo44 Re: wzorzec sałatki 29.07.10, 19:50
                  miliwati napisała:

                  > gonzo44 napisał:
                  >
                  > > Oczywiście, że nie - podobnie jak np. koniak potrafią zrobić nie
                  > > tylko w okolicy Cognac we Francji. Albo szampana nie tylko w
                  > > Szampanii.
                  >
                  > Unia Europejska jest innego zdania :->

                  no właśnie :->


                  > 25 lat temu to w Polsce istniały pizzerie z zupełnie normalną
                  >pizzą. To co opisujesz to już wtedy było coś dziwacznego.

                  kiepską masz pamięć. w roku 1985 w Warszawie był np. opisywany
                  przeze mnie "Kaczorek". Albo np. barek na rogu Brackiej i Chmielnej,
                  gdzie szczytem wykwintu były frytki z - uwaga! - ketchupem oraz
                  przysmażanymi pieczarkami. pizzerii żadnej nie pamiętam - pierwsza
                  (quasi-pizzeria) pojawiła się chyba kilka lat potem (mini lokalik na
                  ulicy Kredytowej).
                  • nchyb Re: wzorzec sałatki 29.07.10, 21:29
                    ćwieć wieku temu w takim Szczecinie w nieistniejącej już Podkowie
                    sprzedawano frytki (keczupu nie pomnę) z pieczarkami. Wspomnienia
                    mam miłe...
                    Innych fastfoodów zresztą specjalnie nie było.

                    W tymże mieście pizzeria Picollo istniała. Placek drożdzowy,
                    grubości 3-4 cm, na iwerzchu szynka, pieczarki, ser, jakieś wrzywka,
                    wszystko zapieczone i polane dużą ilością sosu pomidorowego.

                    Niewele to danie miało wspólnego z potrawą italskich biedaków, ale
                    przyjezdni Włosi zajadali się będąc u nas w gościach...

                    Takie typowe pizze to tak bliżej końca lat 80-tych kojarzę...
                  • miliwati Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 09:44
                    gonzo44 napisał:

                    > > 25 lat temu to w Polsce istniały pizzerie z zupełnie normalną
                    > >pizzą. To co opisujesz to już wtedy było coś dziwacznego.
                    >
                    > kiepską masz pamięć. w roku 1985 w Warszawie był np. opisywany
                    > przeze mnie "Kaczorek". Albo np. barek na rogu Brackiej i

                    Ależ mógł sobie być "Kaczorek". Ale nie z jednego Kaczorka składała
                    się wtedy polska gastronomia, po prostu gdzie indziej można było
                    dostać normalniejsze pizze :-)

                    Chmielnej,
                    > gdzie szczytem wykwintu były frytki z - uwaga! - ketchupem oraz

                    Akurat frytki z ketchupem to się tu i ówdzie jada.

                    > przysmażanymi pieczarkami. pizzerii żadnej nie pamiętam - pierwsza
                    > (quasi-pizzeria) pojawiła się chyba kilka lat potem (mini lokalik
                    na
                    > ulicy Kredytowej).

                    • gonzo44 Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 10:13
                      miliwati napisała:

                      > Ależ mógł sobie być "Kaczorek". Ale nie z jednego Kaczorka
                      >składała się wtedy polska gastronomia,

                      jasne, jasne - składała się też z tysięcy knajpek wietnamskich,
                      tysięcy włoskich, arabskich, tureckich kebabiarni, a każde większe
                      miasto miało swoje Chinatown :-> ile ty masz lat?

                      >po prostu gdzie indziej można było dostać normalniejsze pizze :-)

                      "dostac najnormalniejszą" ? w 1985 ?? w Polsce??? Nie sądzę. Może
                      tow. Sekretarz tak mówił gdy mu z Rzymu samolotem przywieźli - ale
                      nie smakowała, bo towarzysze mieli gusta zazwyczaj przaśne.
                      Pojawiały się ersatze, które opisałem.

                      > Chmielnej, gdzie szczytem wykwintu były frytki z - uwaga! -
                      >ketchupem oraz
                      > Akurat frytki z ketchupem to się tu i ówdzie jada.

                      chyba nie zrozumiałaś. teraz dobrze wiemy, że "się jada". wiemy
                      nawet, że gdzieniegdzie z majonezem. Ale w 1985 w Polsce było to
                      nowe odkrycie. Podobnie jak pizzerie z "najnormalniejszą pizzą",
                      których wtedy w Polsce NIE było.
                      • miliwati Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 10:33
                        gonzo44 napisał:

                        > miliwati napisała:
                        >
                        > > Ależ mógł sobie być "Kaczorek". Ale nie z jednego Kaczorka
                        > >składała się wtedy polska gastronomia,
                        >
                        > jasne, jasne - składała się też z tysięcy knajpek wietnamskich,
                        > tysięcy włoskich, arabskich, tureckich kebabiarni, a każde większe
                        > miasto miało swoje Chinatown :-> ile ty masz lat?

                        Ot, facet - a egzaltuje się histerycznie jak gimnazjalistka. Ale
                        dobra, neich Ci będzie. Gastronomia W WARSZAWIE to był tylko ten
                        jeden Kaczorek. Poza Warszawą były tez inne bary.

                        > >po prostu gdzie indziej można było dostać normalniejsze pizze :-)
                        >
                        > "dostac najnormalniejszą" ? w 1985 ?? w Polsce??? Nie sądzę. Może

                        No to nie sądź, co Ci poradzę.

                        > tow. Sekretarz tak mówił gdy mu z Rzymu samolotem przywieźli - ale
                        > nie smakowała, bo towarzysze mieli gusta zazwyczaj przaśne.

                        No to przaśne gusta to jest akurat to, co do jedzenia pizzy jest
                        najlepsze. Przecież to potrawa biedaków: placek na który narzuca się
                        resztki, które akurat zostały w domu. Nie wiedziałeś o tym?

                        > Pojawiały się ersatze, które opisałem.

                        Z samej swojej natury pizza jest ersatzem.
                        • gonzo44 Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 10:54
                          miliwati napisała:

                          > Ot, facet - a egzaltuje się histerycznie jak gimnazjalistka.
                          Nie odpowiedziałaś ile masz lat panienko.

                          >Ale dobra, neich Ci będzie. Gastronomia W WARSZAWIE to był tylko
                          >ten jeden Kaczorek.
                          Kiepsko czytasz - pisałem o jeszcze dwóch innych. I kiepsko
                          wnioskujesz - bo nie oznacza to, że gastronomia w Warszawie to były
                          tylko te 3 lokale.

                          >Poza Warszawą były tez inne bary.
                          Zwłaszcza mnóstwo tych z "najnormalniejszą pizzą" haha.

                          > > "dostac najnormalniejszą" ? w 1985 ?? w Polsce??? Nie sądzę.
                          > No to nie sądź, co Ci poradzę.

                          No to nie radź. Wystarczyłoby, abyś - zamiast chrzanić od kilku
                          postów bez pokrycia - wskazała lokal gdzie podawali
                          wtedy "najnormalniejszą pizzę". Ja, i jeszcze jedna osoba wskazała
                          przykłady, gdzie można było dostać co najwyżej ersatz pizzopodobny.

                          >Pojawiały się ersatze, które opisałem.
                          > Z samej swojej natury pizza jest ersatzem.

                          Wow - jestem pod wrażeniem.
                          • miliwati Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 11:05
                            gonzo44 napisał:

                            > miliwati napisała:
                            >
                            > > Ot, facet - a egzaltuje się histerycznie jak gimnazjalistka.
                            > Nie odpowiedziałaś ile masz lat panienko.

                            Prawie 40, chłopczyku :-)

                            > >Ale dobra, neich Ci będzie. Gastronomia W WARSZAWIE to był tylko
                            > >ten jeden Kaczorek.
                            > Kiepsko czytasz - pisałem o jeszcze dwóch innych. I kiepsko
                            > wnioskujesz - bo nie oznacza to, że gastronomia w Warszawie to
                            były
                            > tylko te 3 lokale.

                            No popatrz w oczka kłuje, a jak ja piszę że była gastronomia poza
                            Kaczorkiem to bez najmniejszych problemów rozwijasz to do
                            absurdalnego wykrzywiania się nad głupcami którzy jakoby piszą o
                            Chinatownach i zatrzęsieniu restauracji etnicznych.

                            > >Poza Warszawą były tez inne bary.
                            > Zwłaszcza mnóstwo tych z "najnormalniejszą pizzą" haha.

                            O, znowu. Ja piszę "były inne" a Ty czytasz "było mnóstwo".

                            > > > "dostac najnormalniejszą" ? w 1985 ?? w Polsce??? Nie sądzę.
                            > > No to nie sądź, co Ci poradzę.
                            >
                            > No to nie radź. Wystarczyłoby, abyś - zamiast chrzanić od kilku
                            > postów bez pokrycia - wskazała lokal gdzie podawali
                            > wtedy "najnormalniejszą pizzę". Ja, i jeszcze jedna osoba wskazała

                            No to sorry, nie zapisuję sobie tak niezmiernie istotnych parametrów
                            w pamętniczku. Moja wina. Tym niemniej pamiętam że jeszcze w
                            podstawówce zdarzało mi się jeść pizzę nie różniącą się jakoś
                            zasadniczo od tego, co dostaje się teraz.

                            > przykłady, gdzie można było dostać co najwyżej ersatz pizzopodobny.
                            >
                            > >Pojawiały się ersatze, które opisałem.
                            > > Z samej swojej natury pizza jest ersatzem.
                            >
                            > Wow - jestem pod wrażeniem.

                            A co, myślałeś że pizza to dystyngowane dworskie danie które
                            książęta florenccy jadali tylko w wielkie święta?
                            To że teraz pizza jest "ustandaryzowana" wynika wyłącznie z potrzeb
                            biznesowych. Klientowi wygodniej jest zażyczyć sobie "dwie
                            margherity" niż opisywać co by chciał mieć rzucone na placek, albo
                            dostawać niespodziankę.

                            • gonzo44 Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 11:47
                              miliwati napisała:

                              > > Nie odpowiedziałaś ile masz lat panienko
                              > Prawie 40, chłopczyku :-)
                              Nie wypowiadaj się więc nt. kwestii, które raczej kiepsko pamiętasz.

                              > No popatrz w oczka kłuje, a jak ja piszę że była gastronomia poza
                              > Kaczorkiem to bez najmniejszych problemów rozwijasz to do
                              > absurdalnego wykrzywiania się nad głupcami którzy jakoby piszą o
                              > Chinatownach i zatrzęsieniu restauracji etnicznych.

                              cos sobie dopowiadasz i zbyt płasko odbierasz, mnie nic nie kłuje.

                              > O, znowu. Ja piszę "były inne" a Ty czytasz "było mnóstwo".

                              cyt:"25 lat temu to w Polsce istniały pizzerie z zupełnie normalną
                              pizzą. To co opisujesz to już wtedy było coś dziwacznego."

                              tak wwynikałoby z cytatu wyżej... skoro bar Kaczorek z ersatzem
                              pizzy był wtedy jakoby "czymś dziwacznym" (a nie był, był cenionym
                              prekursorem - kiepsko pamiętasz lub w ogóle nie wiesz) to pozostała
                              niedziwaczna większość ("mnóstwo") powinien był serwować w
                              1985 "zupełnie normalną pizzę" - co z uporem maniaka twierdzisz, a
                              co nie jest prawdą. skoro piszesz, że "w Warszawie był nie tylko bar
                              Kaczorek" to zapewne chcesz powiedzieć, że było mnóstwo inyych
                              lokali, w donyśle - wiele z nich "z normalną pizzą"...

                              > No to sorry, nie zapisuję sobie tak niezmiernie istotnych
                              >parametrów w pamętniczku. Moja wina.
                              To nie dyskutuj i nie blefuj.

                              >Tym niemniej pamiętam że jeszcze w
                              > podstawówce zdarzało mi się jeść pizzę nie różniącą się jakoś
                              > zasadniczo od tego, co dostaje się teraz.
                              Myślę że pamięć masz kiepską.

                              > A co, myślałeś że pizza to dystyngowane dworskie danie które
                              > książęta florenccy jadali tylko w wielkie święta?
                              Nie - byłem pod wrażeniem twojej wiedzy - jako i teraz jestem.

                              > To że teraz pizza jest "ustandaryzowana" wynika wyłącznie z
                              >potrzeb biznesowych. Klientowi wygodniej jest zażyczyć sobie "dwie
                              > margherity" niż opisywać co by chciał mieć rzucone na placek, albo
                              > dostawać niespodziankę.

                              Bzdury i pomieszanie pojęć. Pizza w żaden sposób nie jest
                              ustandaryzowana. O ile wiem nie ma apelacji margherity. jeżeli już
                              to nieformalna, zwyczajowa, opierająca się nie na tym, że "klientowi
                              wygodniej", lecz na tym, ze nikt we Włoszech margheritty-wynalazku
                              by nie ruszył (ty - jao Artystka Kachni - ruszysz, a nawet
                              zrobisz :). Margherita jest zresztą tutaj - jako jedna z najbardziej
                              tradycyjnych pizz - najgorszym przykładem.
                              • miliwati Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 12:42
                                gonzo44 napisał:

                                > miliwati napisała:
                                > > > Nie odpowiedziałaś ile masz lat panienko
                                > > Prawie 40, chłopczyku :-)
                                > Nie wypowiadaj się więc nt. kwestii, które raczej kiepsko
                                pamiętasz.

                                RRRROTFL :-) No toś się wysilił :-)

                                > > O, znowu. Ja piszę "były inne" a Ty czytasz "było mnóstwo".
                                >
                                > cyt:"25 lat temu to w Polsce istniały pizzerie z zupełnie normalną
                                > pizzą. To co opisujesz to już wtedy było coś dziwacznego."
                                >
                                > tak wwynikałoby z cytatu wyżej... skoro bar Kaczorek z ersatzem
                                > pizzy był wtedy jakoby "czymś dziwacznym" (a nie był, był cenionym
                                > prekursorem - kiepsko pamiętasz lub w ogóle nie wiesz) to

                                W Warszawie może i był prekursorem. Na Śląsku nie.

                                > > No to sorry, nie zapisuję sobie tak niezmiernie istotnych
                                > >parametrów w pamętniczku. Moja wina.
                                > To nie dyskutuj i nie blefuj.

                                O jeżu, ale pozer. Zapisuje sobie nazwy fastfoodów w których był :-)

                                > >Tym niemniej pamiętam że jeszcze w
                                > > podstawówce zdarzało mi się jeść pizzę nie różniącą się jakoś
                                > > zasadniczo od tego, co dostaje się teraz.
                                > Myślę że pamięć masz kiepską.

                                TO co się wyprawia w Twoim mózgu to naprawdę nie jest moja wina.

                                > > To że teraz pizza jest "ustandaryzowana" wynika wyłącznie z
                                > >potrzeb biznesowych. Klientowi wygodniej jest zażyczyć
                                sobie "dwie
                                > > margherity" niż opisywać co by chciał mieć rzucone na placek,
                                albo
                                > > dostawać niespodziankę.
                                >
                                > Bzdury i pomieszanie pojęć. Pizza w żaden sposób nie jest
                                > ustandaryzowana. O ile wiem nie ma apelacji margherity. jeżeli już

                                Chłopcze, a czymże innym jest marudzenie o tym że "Włosi nigdy by
                                nie zrobili takiej pizzy" jak niezadowoleniem z odejścia od
                                standardu? Standardu który sobie wymyśliłeś, oczywiście.

                                > to nieformalna, zwyczajowa, opierająca się nie na tym,
                                że "klientowi
                                > wygodniej", lecz na tym, ze nikt we Włoszech margheritty-wynalazku
                                > by nie ruszył (ty - jao Artystka Kachni - ruszysz, a nawet

                                A właśnie, a propos nie ruszył. Przypomniało mi się że akurat
                                pizzę "hawajską" wybraną normalnie, z menu, zdarzyło mi się jeść w
                                Perugii. No ale co to za Włochy, taka Perugia...

                                > zrobisz :). Margherita jest zresztą tutaj - jako jedna z
                                najbardziej
                                > tradycyjnych pizz - najgorszym przykładem.
                                • gonzo44 Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 14:40
                                  miliwati napisała:

                                  > gonzo44 napisał:
                                  >
                                  > > miliwati napisała:
                                  > > > > Nie odpowiedziałaś ile masz lat panienko
                                  > > > Prawie 40, chłopczyku :-)
                                  > > Nie wypowiadaj się więc nt. kwestii, które raczej kiepsko
                                  > pamiętasz.
                                  >
                                  > RRRROTFL :-) No toś się wysilił :-)
                                  Bo wiesz - ja raczej niewiele pamiętam z okresu jak miałem 13 lat.
                                  BTW: "fast-foodów" wtedy nie było. Ja pisałem o "barze" panienko.

                                  > W Warszawie może i był prekursorem. Na Śląsku nie.
                                  To przypomnij sobie jego nazwę - please. póki co blefujesz.

                                  > O jeżu, ale pozer. Zapisuje sobie nazwy fastfoodów w których był
                                  nie zapisuje - pamięta

                                  > TO co się wyprawia w Twoim mózgu to naprawdę nie jest moja wina.
                                  Niewątpliwie. Twoja winą nie jest nawet co się wyprawia w twoim.

                                  > Chłopcze, a czymże innym jest marudzenie o tym że "Włosi nigdy by
                                  > nie zrobili takiej pizzy" jak niezadowoleniem z odejścia od
                                  > standardu? Standardu który sobie wymyśliłeś, oczywiście.

                                  Panienko: a gdzież ja "marudziłem, że Włosi nigdy by nie zrobili
                                  takiej pizzy" - coś sobie konfabulujesz. napisałem, ze "we Włoszech
                                  nikt margerity-wynalazku by nie ruszył" - po pierwsze coś trochę
                                  innego, po drugie żadne marudzenie - wystarczy, ze włoski rynek
                                  wynalazki weryfikuje.

                                  "Standardu" nikt nie wymyślił - jest on intuicyjnie znany i własnie
                                  na jego podstawie nikt we Włoszech nie ruszyłby wynalazku.

                                  Myślę panienko , że tych prawie 40-lat nie masz - na co wskazują
                                  słownictwo, braki w pamięci, ad personam, ogólna drażliwość...
                                  trafiłem?
                                  • miliwati Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 16:06
                                    gonzo44 napisał:

                                    > miliwati napisała:
                                    >
                                    > > gonzo44 napisał:
                                    > >
                                    > > > miliwati napisała:
                                    > > > > > Nie odpowiedziałaś ile masz lat panienko
                                    > > > > Prawie 40, chłopczyku :-)
                                    > > > Nie wypowiadaj się więc nt. kwestii, które raczej kiepsko
                                    > > pamiętasz.
                                    > >
                                    > > RRRROTFL :-) No toś się wysilił :-)
                                    > Bo wiesz - ja raczej niewiele pamiętam z okresu jak miałem 13 lat.

                                    No popatrz, a "Kaczorka" zapamiętałeś :-)

                                    > Myślę panienko , że tych prawie 40-lat nie masz - na co wskazują
                                    > słownictwo, braki w pamięci, ad personam, ogólna drażliwość...
                                    > trafiłem?

                                    Jak łysy grzywką w kant kuli :-) Faaaacet, jesteś tak masakrycznie
                                    żenujący że to jest aż piękne. Furda już twoje poglądy na czystość
                                    przepisów kulinarnych, ale twoje śmieszne konfabulacje doprawdy
                                    rozbrajają :-) A już zwłaszcza te twoje projekcje własnych stanów
                                    emocjonalnych na rozmówców, to jest mocna rzecz i pewnie nadawałaby
                                    się na niezły doktorat :-)

                                    No ale my tu gadu gadu, a czas ucieka. No to baw się dalej we
                                    wspominanie tego "Kaczorka".

                                    • gonzo44 my śleć panienko, myśleć 30.07.10, 16:37
                                      miliwati napisała:

                                      > > Bo wiesz - ja raczej niewiele pamiętam z okresu jak miałem 13
                                      >>lat.
                                      > No popatrz, a "Kaczorka" zapamiętałeś :-)

                                      Zapamiętałem, bo miałem wtedy więcej niż 13 lat - myśleć panienko,
                                      mysleć, bo nietęgo z tym u ciebie.

                                      > Jak łysy grzywką w kant kuli :-) Faaaacet, jesteś tak masakrycznie
                                      > żenujący że to jest aż piękne. Furda już twoje poglądy na czystość
                                      > przepisów kulinarnych, ale twoje śmieszne konfabulacje doprawdy
                                      > rozbrajają :-)

                                      czyli potwierdzamy: słownictwo, ad personam, ogólna
                                      drażliwość...biedactwo - już tylko to ci zostało...

                                      >A już zwłaszcza te twoje projekcje własnych stanów emocjonalnych na
                                      >rozmówców, to jest mocna rzecz i pewnie nadawałaby się na niezły
                                      >doktorat :-)

                                      specjalnie nie zabłysnęłaś - projekcja to mechanizm ogólnie znany i
                                      na pewno powstało już o nim całe mnóstwo doktoratów - nic nowego
                                      wymyślić tu się nie da.
          • bene_gesserit Re: wzorzec sałatki 29.07.10, 14:15
            gonzo44 napisał:

            > Wzorca być nie musi - gdyż postać Sałatki Greckiej jest dobrze i
            > precyzyjnie zdefiniowana. Definicja jest podobna do tej dla rocka
            > progresywnego, która mówi, że "Rock progresywny to wszystko, co
            > brzmi jak rock progresywny".
            >
            > Innymi słowy można mieć problemy z określeniem - ale juz nie
            > wyczuciem - co Sałatką Grecką jest, a co nie. Widząc np. czerwono-
            > białą mieszankę pomidorów i fety możemy miec przed sobą albo
            Sałatkę
            > Grecką, albo jesteśmy np. w Chorwacji - tam dodają octu, czego
            nie
            > robią w Grecji.

            To jeszcze nie oznacza, ze salate w towarzystwie pomidorow i fety
            nazywac 'wstretnym, polskim wynalzkiem i profanacją'. Histeryczni
            ortodoksi nie powinni w ogole wchodzic do kuchni, bo kulinaria to
            nie jest religia :)

            > Będąc wielokrotnie w Grecji i Chorwacji nigdy nie spotkałem się z
            > domieszką octu (w Grecji) lub jej brakiem (w Chorwacji). Podobnie
            > nigdy nie spotkałem się z sałatą rzymską (ani w Grecji, ani w
            > Chorwacji) w sałatce.

            ...co jeszcze nie oznacza, ze zaden Grek nie leje octu i nie dodaje
            salaty i td itd. Jesli chodzi o potrawy, to nie ma 'jednego i
            wlasciwego' sposobu gotowania, zwlaszcza jesli chodzi o potrawy
            regionalne/narodowe - jest ich dokladnie tyle, ile domow. Zamiast
            kategorii 'tak' i 'NIE!!!' sa imo 'raczej
            tak', 'blizej', 'dalej', 'raczej nie' itd itd.


            --
            cute but psycho. things even out
            • gonzo44 Re: wzorzec sałatki 29.07.10, 19:38
              bene_gesserit napisała:

              > To jeszcze nie oznacza, ze salate w towarzystwie pomidorow i fety
              > nazywac 'wstretnym, polskim wynalzkiem i profanacją'

              pozwolisz, że za wynalazek będę to uważał. i nie ma się o co obrażać.

              > ...co jeszcze nie oznacza, ze zaden Grek nie leje octu i nie
              >dodaje salaty i td itd.

              oczywiście - albo musztardy, albo saletry, albo ananasa...
              BTW: pizza z ananasem i kukurydzą (tfuuu) - ma oczywicie oryginalne
              włoskie korzenie, prawda?

              a jeżeli jeden Grek cos tam doda to jest takie przysłowie: jedna
              jaskółka wiosny nie czyni.
              • bene_gesserit Re: wzorzec sałatki 29.07.10, 21:12
                > oczywiście - albo musztardy, albo saletry, albo ananasa...
                > BTW: pizza z ananasem i kukurydzą (tfuuu) - ma oczywicie
                oryginalne
                > włoskie korzenie, prawda?

                Ma, bo pizze wymyslili Wlosi, o ile nie Etruskowie. Taka pizza to
                tez jest pizza, nawet pizza z bananami i curry tez jest pizza. Tak
                jak pierogi z zlotym serem, ziemniakami i szczypiorkiem (wersja
                popularna w USA) to nadal są pierogi.

                Tzn mozna z pogarda prawdziwego konsera zmarszczyc nosek z
                niesmakiem i nazwac taką pizzę 'wynalazkiem z ananasem', ale po
                pierwsze - wyjdzie sie wtedy na snoba, a po drugie i wazniejsze -
                nikt, ale to nikt cie nie zrozumie.

                > a jeżeli jeden Grek cos tam doda to jest takie przysłowie: jedna
                > jaskółka wiosny nie czyni.

                ... A jesli jest ich kilkanascie tysiecy? Wez i udowodnij, ze tak
                nie jest, ze w kazdym greckim domu robi sie te salatke DOKŁADNIE
                tak samo. Imho jest to tak nieprawdopodobne, jak upieranie sie, ze
                w kazdym polskim domu bigos jest robiony z jednej i tej samej
                przepolskiej recepturze, wykutej w kamieniu i przechowywanej w
                wawelskim skarbcu. Bo inaczej to jest 'wynalazek'.

                Tak czy siak - nie ma powodu, zeby uznawac, ze istnieje jakas
                Jdynie Sluszna Kuchenna Wykładnia, tym bardziej pieklic, ze salata
                profanuje te trywialnie prosta mieszanine warzyw, bo to polski
                niegodny dodatek do nieskazitelnej greckiej wersji. Toz to swiadczy
                o kuchennej dziecinności, a dodatkowo - o kompleksach dotyczacych
                wlasnego kraju.
                --
                Gdybyśmy mogli rodzić to wtedy kobiety nie były nam do niczego
                potrzebne. /corgan1 na ff/
                • gonzo44 Re: wzorzec sałatki 29.07.10, 23:34
                  bene_gesserit napisała:

                  > Ma, bo pizze wymyslili Wlosi, o ile nie Etruskowie. Taka pizza to
                  > tez jest pizza, nawet pizza z bananami i curry tez jest pizza.

                  "takiej" "pizzy" Etruskowie nie znali. nie znali ani curry, ani
                  ananasów, ani kukurydzy. "taka" "pizza" (hawajska) to wymysł
                  ostatnich (po 2WW) skomercjalizowanych (zamerykanizowanych) czasów.
                  cudzysłowy nieprzypadkowe.

                  > Tzn mozna z pogarda prawdziwego konsera zmarszczyc nosek z
                  > niesmakiem i nazwac taką pizzę 'wynalazkiem z ananasem', ale po
                  > pierwsze - wyjdzie sie wtedy na snoba, a po drugie i wazniejsze -
                  > nikt, ale to nikt cie nie zrozumie.

                  mojego noska nie widzisz - nie wypowiadaj się.
                  powiedz powyższe w pewnej kultowej pizzerii w Neapolu, gdzie podają
                  tylko Margherittę oraz Marinarę. zamów sobie "hawajską" - ciekawe
                  czy ktoś cię zrozumie.

                  > > a jeżeli jeden Grek cos tam doda to jest takie przysłowie: jedna
                  > > jaskółka wiosny nie czyni.

                  > ... A jesli jest ich kilkanascie tysiecy? Wez i udowodnij, ze tak
                  > nie jest, ze w kazdym greckim domu robi sie te salatke DOKŁADNIE
                  > tak samo. >

                  nie muszę nic udowadniać - mnie wystarczy, że byłem w Grecji razy
                  kilkanaście. jak Bóg da będę jeszcze kilkanaście. za każdej z tych
                  wizyt próbowałem powiedzmy 10 sałatek. żadna z tych ponad 100
                  sałatek - ani klasyczna choriatiki, ani prostsza pommodori nie
                  zawierała ani octu ani sałaty rzymskiej.

                  dlatego Twoje prawo powyższe (musztardę, saletrę, kukurydzę etc.) do
                  sałatki dodawać a moje nazywać to wynalazkiem. ty możesz obstawać
                  przy "awangardowej kuchni kreatywnej".

                  smacznego!
                  • bene_gesserit Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 01:01
                    gonzo44 napisał:

                    > "takiej" "pizzy" Etruskowie nie znali. nie znali ani curry, ani
                    > ananasów, ani kukurydzy. "taka" "pizza" (hawajska) to wymysł
                    > ostatnich (po 2WW) skomercjalizowanych (zamerykanizowanych)
                    czasów.
                    > cudzysłowy nieprzypadkowe.

                    Dzieki za oswiecenie, ale ja akurat dosc dobrze orientuje sie i w
                    historii kuchni, i w kulinarnej historii Wloch.
                    To, ze pizza sklada sie ze wspolczesnych skladnikow nie zmienia
                    faktu, ze jest to pizza.
                    Puryzm, ktorego zdaje sie jestes przedstawicielem moglby
                    doprowadzic do absurdu, czyli uznania, ze wszystkie wloskie potrawy
                    z udzialem pomidorow, wliczajac w to pizzę to wlasnie
                    jakies 'wynalazki', bo pomidory do Wloch zawitaly dopiero pod
                    koniec XVIIw, a roslina pochodzi z obcej kulturowo i geograficznie
                    Ameryki Południowej. Fusion to nie jest wynalazek naszych czasow -
                    i, jak sie okazuje, to nie jest takie zle.

                    > mojego noska nie widzisz - nie wypowiadaj się.

                    Nie, dlaczego? Wlasnie ze będę.

                    > powiedz powyższe w pewnej kultowej pizzerii w Neapolu, gdzie
                    podają
                    > tylko Margherittę oraz Marinarę. zamów sobie "hawajską" - ciekawe
                    > czy ktoś cię zrozumie.

                    Nie kwestionuje faktu, ze niektorzy Wlosi sa lekko przewrazliwieni
                    na punkcie swojej kuchni. Radzilabym ci jednak nie kwestionowac
                    faktu, ze pizza obecnie to danie miedzynarodowe - i wloskie
                    pochodzenie nie sprawia, ze tylko Wlosi maja prawo uzywac
                    nazwy 'pizza'. No wez :)

                    > nie muszę nic udowadniać - mnie wystarczy, że byłem w Grecji razy
                    > kilkanaście. jak Bóg da będę jeszcze kilkanaście. za każdej z
                    tych
                    > wizyt próbowałem powiedzmy 10 sałatek. żadna z tych ponad 100
                    > sałatek - ani klasyczna choriatiki, ani prostsza pommodori nie
                    > zawierała ani octu ani sałaty rzymskiej.

                    Statystycznie to jest malo istotna proba. Greckich domow - nie
                    liczac knajp pod turystow - jest o wiele wiecej niz twoje sto,
                    naprawdę. Nota bene - w greckiej salatce tez tkwi obcy pomidor,
                    radzę się z tym podstepnym desantem z dalekiej Ameryki pogodzić.

                    > dlatego Twoje prawo powyższe (musztardę, saletrę, kukurydzę etc.)
                    do
                    > sałatki dodawać a moje nazywać to wynalazkiem. ty możesz obstawać
                    > przy "awangardowej kuchni kreatywnej".

                    Alez ja nie mam ani intencji, ani mocy zabronic ci ich nazywac
                    nawet 'kapeluszem' albo 'centryfugą'. Co nie zmienia faktu, ze
                    specjalisci od Jedynie Slusznej Prawdy Kulinarnej brzmia
                    najczesciej a to snobistycznie, a to pretensjonalnie.

                    --
                    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
                    • gonzo44 Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 09:59
                      bene_gesserit napisała:

                      > Puryzm, ktorego zdaje sie jestes przedstawicielem moglby
                      > doprowadzic do absurdu (...)
                      nie jestem - nie lubię jednak i nie jadam np. truskawek z musztardą -
                      czego ci oczywiście nie zabraniam. smacznego!

                      > > mojego noska nie widzisz - nie wypowiadaj się.
                      > Nie, dlaczego? Wlasnie ze będę.
                      Bo wypowiadając się w ciemno (nie widząc) można wyjsć na głupa.

                      > Nie kwestionuje faktu, ze niektorzy Wlosi sa lekko przewrazliwieni
                      > na punkcie swojej kuchni.
                      to na pewno ograniczone snoby, nie rozumiejący roli kreatywności w
                      nieskrępowanej sztuce kulinarnej :->

                      >Radzilabym ci jednak nie kwestionowac faktu, ze pizza obecnie to
                      >danie miedzynarodowe
                      radziłbym czytać ze zrozumieniem - niczego takiego nie napisałem i
                      nie kwestionowałem.

                      >i wloskie pochodzenie nie sprawia, ze tylko Wlosi maja prawo uzywac
                      > nazwy 'pizza'.
                      ale sprawia, że najlepsza pizza jest w ojczyźnie pizzy. oraz to że
                      że mniemanie takie jest we Włoszech powszechne (ograniczone snoby
                      ten 60-milionowy naród, prawda?). i wiesz co - ja się do ich zdania
                      przychylam, ty możesz mieć oczywiście odmienne.

                      > > żadna z tych ponad 100 sałatek - ani klasyczna choriatiki, ani
                      >>prostsza pommodori nie zawierała ani octu ani sałaty rzymskiej.
                      > Statystycznie to jest malo istotna proba.

                      że co ? dobrze ponad sto knajp to mała statystycznie próba ??? wolne
                      żarty.

                      >Greckich domow - nie liczac knajp pod turystow - jest o wiele
                      >wiecej niz twoje sto, naprawdę.
                      ludzi w Polsce jest duzo więcej niż 1000, naprawdę! a tyle właśnie -
                      1000 (sic!) - mogą liczyć sobie reprezentatywne próbki respondentów
                      w róznego rodzaju ankietach, prezentowanych przy różnego rodzaju
                      okazjach np. na GW.

                      >Nota bene - w greckiej salatce tez tkwi obcy pomidor,
                      > radzę się z tym podstepnym desantem z dalekiej Ameryki pogodzić.
                      taaa - albo np. podstępny niemiecki desant w zupie cebulowej.
                      odchodzisz - błyszcząc jako "dobrze zorientowana w historii kuchni
                      etc." - od tematu. pomidora w choriatiki nikt nie kwestionoweał.

                      > Co nie zmienia faktu, ze specjalisci od Jedynie Slusznej Prawdy
                      >Kulinarnej brzmia najczesciej a to snobistycznie, a to
                      >pretensjonalnie.

                      Na drugim biegunie mamy równie pretensjonalnych i trącących
                      kabaretem Natchnionych Artystów Kuchni Nieskrępowanej -
                      niedocenieni, na siłę za oryginalnośca gonią, siłą ich świadomość,
                      że Prawdziwa Sztuka zawsze była niezrozumiała...
                      • miliwati Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 10:42
                        gonzo44 napisał:

                        > bene_gesserit napisała:
                        >
                        > > Puryzm, ktorego zdaje sie jestes przedstawicielem moglby
                        > > doprowadzic do absurdu (...)
                        > nie jestem - nie lubię jednak i nie jadam np. truskawek z
                        musztardą -
                        > czego ci oczywiście nie zabraniam. smacznego!

                        Mylisz dwa aspekty. Teraz mówisz o smaku i tu rzeczywiście coś w tym
                        jest że truskawki z musztardą są prawdopodobnie bez sensu. Ale
                        przedtem mówiłeś o "czystości rasowej" potraw. i to jest zupełnie
                        inna sprawa.

                        > > > mojego noska nie widzisz - nie wypowiadaj się.
                        > > Nie, dlaczego? Wlasnie ze będę.
                        > Bo wypowiadając się w ciemno (nie widząc) można wyjsć na głupa.

                        Ale tu się nikt nie wypowiada w ciemno. Przecież widać co piszesz.

                        > >Radzilabym ci jednak nie kwestionowac faktu, ze pizza obecnie to
                        > >danie miedzynarodowe
                        > radziłbym czytać ze zrozumieniem - niczego takiego nie napisałem i
                        > nie kwestionowałem.
                        >
                        > >i wloskie pochodzenie nie sprawia, ze tylko Wlosi maja prawo
                        uzywac
                        > > nazwy 'pizza'.
                        > ale sprawia, że najlepsza pizza jest w ojczyźnie pizzy. oraz to że

                        Bzdura. Najlepsza pizza jest w Toruniu w pizzerii "U Jolki". Nigdzie
                        we Włoszech nie zdarzyło mi się zjeść równie dobrej.

                        > że mniemanie takie jest we Włoszech powszechne (ograniczone snoby
                        > ten 60-milionowy naród, prawda?). i wiesz co - ja się do ich
                        zdania
                        > przychylam, ty możesz mieć oczywiście odmienne.

                        Nasz 40. milionowy naród uważa na przykład że robi najlepsze na
                        świecie schabowe z kapustą. Zdaje się że to samo uważa bodajże 80.
                        milionowy naród niemiecki.

                        > > Co nie zmienia faktu, ze specjalisci od Jedynie Slusznej Prawdy
                        > >Kulinarnej brzmia najczesciej a to snobistycznie, a to
                        > >pretensjonalnie.
                        >
                        > Na drugim biegunie mamy równie pretensjonalnych i trącących
                        > kabaretem Natchnionych Artystów Kuchni Nieskrępowanej -
                        > niedocenieni, na siłę za oryginalnośca gonią, siłą ich świadomość,
                        > że Prawdziwa Sztuka zawsze była niezrozumiała...

                        Boszszsz, co za egzaltowany dzieciuch. Jak ktoś nie trzyma się ślepo
                        co do grama przepisu, tylko dosypie trochę więcej pieprzu to już
                        łamie Zasady i nie ma prawa do używania nazwy sprofanowanej w ten
                        sposób potrawy.
                        • gonzo44 Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 11:13
                          miliwati napisała:

                          > jest że truskawki z musztardą są prawdopodobnie bez sensu. Ale
                          > przedtem mówiłeś o "czystości rasowej" potraw. i to jest zupełnie
                          > inna sprawa.

                          ani nie mówiłem, ani nie pisałem o żadnej czystości rasowej. a już
                          na pewno o bezwzględnym wymogu jej przestrzegania. możesz sobie nie
                          przestrzegać - na własny użytek.

                          na straży czystości rasowej stoją w wielu przypadkach np. przepisy
                          UE czy też rozmaite apelacje.

                          pisałem mniej więcej o tym, że ja uważam pewne pomysły za wynalazki,
                          ale jeżeli komus innemu się podobają - jego prawo.

                          > Ale tu się nikt nie wypowiada w ciemno. Przecież widać co piszesz.

                          niektórzy nawet widzą więcej niż piszę.

                          > Bzdura. Najlepsza pizza jest w Toruniu w pizzerii "U Jolki".
                          >Nigdzie we Włoszech nie zdarzyło mi się zjeść równie dobrej.

                          Bzdura - tylko twoim zdaniem. Nie zdarzyło cię się równiez doczytać
                          parę zdań dalej, że zdaniem Włochów nie żadna Jolka, lecz pizza
                          włoska, ze ja podzielam ich zdanie oraz że masz prawo mieć zdanie
                          odmienne

                          > Nasz 40. milionowy naród uważa na przykład że robi najlepsze na
                          > świecie schabowe z kapustą. Zdaje się że to samo uważa bodajże 80.
                          > milionowy naród niemiecki.

                          dokładnie tak. chodziło o to, abyś pojęła, że takie widzenie sprawy
                          milionów lekutko więcej waży od mniemania jednej obrażonej Artystki
                          Kulinarnej.

                          > Boszszsz, co za egzaltowany dzieciuch.
                          zieeeew panienko.
                          • miliwati Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 12:50
                            gonzo44 napisał:

                            > miliwati napisała:
                            >
                            > > jest że truskawki z musztardą są prawdopodobnie bez sensu. Ale
                            > > przedtem mówiłeś o "czystości rasowej" potraw. i to jest
                            zupełnie
                            > > inna sprawa.
                            >
                            > ani nie mówiłem, ani nie pisałem o żadnej czystości rasowej. a już

                            To smutne być takim starym kawalerem jak Ty, co? Najpierw odmawiasz
                            prawa do nazwy "pizza" pizzy z ananasem, a potem zapierasz się
                            zadnimi nogami że o żadną czystość rasy tu nie chodzi :-)

                            > na straży czystości rasowej stoją w wielu przypadkach np. przepisy
                            > UE czy też rozmaite apelacje.

                            A zwłaszcza snobi szapnujący tym, jak to byli w restauracji w Grecji
                            i tam w sałatce był tylko jeden liśc sałaty, więc dwa liście w
                            Polsce to już zupełnie inne danie.

                            > > Bzdura. Najlepsza pizza jest w Toruniu w pizzerii "U Jolki".
                            > >Nigdzie we Włoszech nie zdarzyło mi się zjeść równie dobrej.
                            >
                            > Bzdura - tylko twoim zdaniem. Nie zdarzyło cię się równiez
                            doczytać
                            > parę zdań dalej, że zdaniem Włochów nie żadna Jolka, lecz pizza

                            To tylko dlatego że mało Włochów tam przyjeżdża. Gdyby było ich
                            więcej to sami by przyznali że najbardziej pizzowata pizza jest
                            właśnie tam.

                            > dokładnie tak. chodziło o to, abyś pojęła, że takie widzenie
                            sprawy
                            > milionów lekutko więcej waży od mniemania jednej obrażonej
                            Artystki
                            > Kulinarnej.

                            Oczywiście. A już zwłaszcza od mniemania urażonego snoba
                            kulinarnego, który nagle się zorientował że jego snobizm wzbudza
                            śmiech, a nie podziw.
                            • gonzo44 Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 14:12
                              miliwati napisała:

                              > To smutne być takim starym kawalerem jak Ty, co?
                              śmiesznaś - argumenty się skończyły?

                              >Najpierw odmawiasz prawa do nazwy "pizza" pizzy z ananasem, a potem
                              >zapierasz się zadnimi nogami że o żadną czystość rasy tu nie
                              >chodzi :-)

                              bo nie chodzi. jeżeli mówię o "pizzy" hawajskiek to tak jakbym pisał
                              o "samochodzie" Syrena. albo "szampanie" Igristoje.
                              albo "koniaku" "Slianczew Briag". wyrażam ubolewanie nad wynalazkiem
                              i tyle, żadna tam walka o czystość rasową.

                              > A zwłaszcza snobi szapnujący tym, jak to byli w restauracji w
                              >Grecji i tam w sałatce był tylko jeden liśc sałaty, więc dwa liście
                              >w Polsce to już zupełnie inne danie.

                              o sobie mówisz - te dwa razy w Grecji? bo jak byłem wiele, wiele
                              razy więcej, i w żadnej sałatce nie znalazłem ani jednego liścia
                              sałaty, co dopiero dwóch... mówisz, że powodem szpanu może być
                              chodzenie do restauracji? biednaś.

                              > > > Bzdura. Najlepsza pizza jest w Toruniu w pizzerii "U Jolki".
                              > To tylko dlatego że mało Włochów tam przyjeżdża. Gdyby było ich
                              > więcej to sami by przyznali że najbardziej pizzowata pizza jest
                              > właśnie tam.
                              Chciejstwo, arogancja czy zwykła głupota?

                              > > dokładnie tak. chodziło o to, abyś pojęła, że takie widzenie
                              >> Oczywiście. A już zwłaszcza od mniemania urażonego snoba
                              > kulinarnego, który nagle się zorientował że jego snobizm wzbudza
                              > śmiech, a nie podziw.

                              o, argumenty panience się kończą :)
                      • bene_gesserit Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 12:36
                        > bene_gesserit napisała:
                        >
                        > > Puryzm, ktorego zdaje sie jestes przedstawicielem moglby
                        > > doprowadzic do absurdu (...)
                        > nie jestem - nie lubię jednak i nie jadam np. truskawek z
                        musztardą -
                        > czego ci oczywiście nie zabraniam. smacznego!

                        To jak, bedac we Wloszech bedziesz domagal sie usuniecia z twoich
                        dan tych ojej-ale-fusion pomidorow, zeby ocalic Prawdziwą Włoskość
                        potraw? Zaządasz wywalenia z wloskiej kuchni wszystkich
                        egzotycznych nalecialosci, jak cynamon i ziele angielskie? A moze
                        zaczniesz sie upierac, ze skoro makaron mogli wynalezc Arabowie,
                        wiec na wszelki wypadek nalezy go usunac z wloskiego talerza?

                        Z ciekawosci:
                        Jak daleko w czasie nalezy sie cofnąć, zeby dosięgnąc prawdziwej
                        narodowej kuchni? I dlaczego akurat ta data, a nie inna?
                        Dlaczego pomidor na pizzy jest wporzo, a pizza z kukurydza to
                        juz 'wynalazek'?

                        > Bo wypowiadając się w ciemno (nie widząc) można wyjsć na głupa.

                        No nie wiem - na razie jakos to co piszesz potwierdza moje domysly.

                        > to na pewno ograniczone snoby, nie rozumiejący roli kreatywności
                        w
                        > nieskrępowanej sztuce kulinarnej :->

                        Alez zupelnie nie o tym mowimy. Mowimy tu o dwoch sprawach.
                        Pierwsza - to fakt, ze rozne narody ze znana i popularna kuchnia
                        stacily monopol na jej 'prawdziwosc', zwlaszcza jesli mowimy o malo
                        wyszukanych daniach ludowych.
                        Druga - ze popularne domowe dania i tak nigdy nie mialy swojego
                        wzorca w Sevres, bo w kazdym domu robi sie je troche inaczej.

                        > >Radzilabym ci jednak nie kwestionowac faktu, ze pizza obecnie to
                        > >danie miedzynarodowe
                        > radziłbym czytać ze zrozumieniem - niczego takiego nie napisałem
                        i
                        > nie kwestionowałem.

                        ...zapierajac sie jednoczesnie, ze pizza z ananasem to nie jest
                        pizza :)

                        > >i wloskie pochodzenie nie sprawia, ze tylko Wlosi maja prawo
                        uzywac
                        > > nazwy 'pizza'.
                        > ale sprawia, że najlepsza pizza jest w ojczyźnie pizzy.

                        No wez :(
                        Dla Amerykanina najlepsza pizze zapewne robia w NY, a dla wielu
                        Polakow pizza z osiedlowej piekarni jest lepsza niz te wloskie
                        wynalazki z vongole veraci, ktore jedli na wakacjach :)

                        Najlepsze jest to, co komu najlepiej smakuje. Zwlaszcza, ze i we
                        Wloszech w barach szybkiej obslugi mozna sie natknąc na gumiasty
                        twor odgrzany w mikrofali. Sama wloskosc to za malo, naprawdę.

                        oraz to że
                        > że mniemanie takie jest we Włoszech powszechne (ograniczone snoby
                        > ten 60-milionowy naród, prawda?).

                        O rany, no. Ręce opadają :)
                        Wlosi maja prawo najbardziej na swiecie lubic pizze z Wloch, co nie
                        oznacza, ze wloska pizza jest najlepsza na swiecie. To oznacza, ze
                        Wlochom najbardziej smakuje pizza we Wloszech, tylko tyle. Nawet
                        jesli liczebnosc mieszkancow tego kraju by wzrosla do pieciu
                        miliardow :)

                        i wiesz co - ja się do ich zdania
                        > przychylam, ty możesz mieć oczywiście odmienne.

                        O, dzięki, ale zupelnie nie o tym mowimy.

                        > > Statystycznie to jest malo istotna proba.
                        >
                        > że co ? dobrze ponad sto knajp to mała statystycznie próba ???
                        wolne
                        > żarty.

                        Nie, naukowe podejscie. Ilestam milionow Grekow, czyli ilestam
                        milionow domow, plus ileśset zapewne tysięcy knajp kontra twoje
                        rzewne sto? Bez zartów. Zeby to chociaz pare tysiecy było.

                        > ludzi w Polsce jest duzo więcej niż 1000, naprawdę! a tyle
                        właśnie -
                        > 1000 (sic!) - mogą liczyć sobie reprezentatywne próbki
                        respondentów
                        > w róznego rodzaju ankietach, prezentowanych przy różnego rodzaju
                        > okazjach np. na GW.

                        Ale twoja probka nie jest reprezentatywna. Po pierwsze - glownie (o
                        ile nie wylacznie) knajpy. Po drugie - knajpy, z ktorych czesc co
                        najmniej gotuje pod turystow, nawet jesli udaja takie dla
                        miejscowych ;) Po trzecie - to co po pierwsze, ile razy probowales
                        kuchni domowej? No wlasnie, wiec o czym ty piszesz?

                        > pomidora w choriatiki nikt nie kwestionoweał.

                        No wlasnie, ale wlasciwie dlaczego? Przeciez jest obcy, pare wiekow
                        wczesniej to dziwne warzywo budzilo zapewne w greckiej kuchni
                        zdumienie. Zapewne byli tez tacy, ktorzy nazwali
                        pomidora 'wynalazkiem', ktory 'zagraza prawdziwej greckosci naszych
                        kulinarnych tradycji'. Wlasnie dlatego wspomnialam o pomidorze - to
                        dobry przyklad na absurd upierania sie, ze w kuchni isnieje jakas
                        Prawdziwy, Jedyny i Niezmienny Wzorzec - bo go nie ma, bo jest
                        zalezny od czasow i kultury, w tym przypadku od Corteza. I brzdęk!
                        Po kilkuset latach salatka, ktorej glownym skladnikiem jest
                        ten 'wynalazek' z obcego kontynentu nazywa się 'grecka', a obroncy
                        jej greckosci okopuja sie na szancach z zapalem godnym lepszej
                        sprawy, bo wszak amerykańskiego wynalazku bronią.

                        > Na drugim biegunie mamy równie pretensjonalnych i trącących
                        > kabaretem Natchnionych Artystów Kuchni Nieskrępowanej -
                        > niedocenieni, na siłę za oryginalnośca gonią, siłą ich
                        świadomość,
                        > że Prawdziwa Sztuka zawsze była niezrozumiała...

                        Zanim zagalopujesz sie jeszcze dalej przypomnę, ze mowimy o dodaniu
                        salaty do bardzo trywialnej mieszaniny paru popularnych warzyw i
                        rownie trywialnego sera :)

                        Ale tylko pomyśl: jakby pare wiekow wczesniej takie kpinki Grecy
                        wzieliby sobie do serca, to pogoniliby pomidora,
                        pardon: 'wynalazek' ze swojej kuchni i Sałatka Grecka by nie
                        powstala :(

                        --
                        śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
                        • gonzo44 Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 13:55
                          bene_gesserit napisała:

                          > To jak, bedac we Wloszech bedziesz domagal sie usuniecia z twoich
                          > dan tych ojej-ale-fusion pomidorow, zeby ocalic Prawdziwą Włoskość
                          > potraw?

                          o czym ty piszesz ??? co to ma wspólnego z truskawkami z musztardą,
                          której to kwestii twój akapit się zdaje tyczy??? gdzie ty wyczytałaś
                          o zarzutach odnośnie pomidorów w pizzy (bo że do pomidorów w
                          choriatiki nikt się nie czeoia, to już explicite napisałem -
                          dotarło?)

                          > Jak daleko w czasie nalezy sie cofnąć, zeby dosięgnąc prawdziwej
                          > narodowej kuchni? I dlaczego akurat ta data, a nie inna?
                          > Dlaczego pomidor na pizzy jest wporzo, a pizza z kukurydza to
                          > juz 'wynalazek'?

                          to jest pojęcie "tradycji", które z założenia jest nieostre.
                          intuicyjnie można coś wnioskować zestawiając np. opinię
                          milionów "tradycjonalistów" z pojedyńczymi (za to wiele sobie
                          uzurpującymi) głosami "awangardy". demokracja innymi słowy. Jak
                          demokracja ci mówi, że ćwiczysz "wynalazki" to właśnie tak jest.

                          > Alez zupelnie nie o tym mowimy. Mowimy tu o dwoch sprawach.
                          > Pierwsza - to fakt, ze rozne narody ze znana i popularna kuchnia
                          > stacily monopol na jej 'prawdziwosc',
                          Bzdura. Dla tych co tego nie rozumieją i nie potrafią odróżnić
                          tradycyjnej margheritty od wynalazku zostały stworzone odpowiednie
                          arbitralne regulacje. kto wie, może powstanie kiedyś apelacja
                          margherity?

                          > > >Radzilabym ci jednak nie kwestionowac faktu, ze pizza obecnie
                          >>to danie miedzynarodowe
                          > > radziłbym czytać ze zrozumieniem - niczego takiego nie napisałem
                          > i nie kwestionowałem.
                          >
                          > ...zapierajac sie jednoczesnie, ze pizza z ananasem to nie jest
                          > pizza :)

                          za dużo sobie dopowiadasz: jedyne co napisałem w tej kwestii to:
                          "BTW: pizza z ananasem i kukurydzą (tfuuu) - ma oczywicie oryginalne
                          włoskie korzenie, prawda?" oraz: "taka" "pizza" (hawajska) to wymysł
                          ostatnich (po 2WW) skomercjalizowanych (zamerykanizowanych) czasów."

                          gdzie ty tu widzisz jakieś odmawianie międzynarodowości??? - jest
                          raczej jej potwierdzenie - ponawiam radę o czytanie ze zrozumieniem.

                          > Dla Amerykanina najlepsza pizze zapewne robia w NY,
                          zapewne ??? nie wiem, może tak, może nie, generalnie wątpię

                          > Polakow pizza z osiedlowej piekarni jest lepsza niz te wloskie
                          > wynalazki z vongole veraci, ktore jedli na wakacjach :)
                          jak wyżej - też nie byłbym pewien. i vongole nic do tego nie mają.
                          mówimy o margericie a nie frutti di mare, do których Polacy
                          podchodzą w ogóle z nieśmiałością - jak do wynalazku właśnie.

                          a ja coś innego napisałem??? napisałem, że najlepsza - wg. Włochów -
                          pizza jest we Włoszech, i że się z nimi zgadzam. a śmiem dodatkowo
                          twierdzić, że nie tylko ja.

                          > Wlosi maja prawo najbardziej na swiecie lubic pizze z Wloch, co
                          >nie oznacza, ze wloska pizza jest najlepsza na swiecie.
                          to oczywiste, że jakość pizzy we Włoszech nie wynika z tego, że
                          Włosi tę właśnie najbardziej lubią, lecz z ogólnej kultury
                          kulinarnej w tym kraju. ewidentnie skutek z przyczyną ci się
                          pomieszał.

                          >To oznacza, ze Wlochom najbardziej smakuje pizza we Wloszech, tylko
                          >tyle.
                          oraz nie oznacza, że nie tylko Włochom może smakowac najbardziej. Po
                          co te wszystkie truizmy?

                          > Nie, naukowe podejscie. Ilestam milionow Grekow, czyli ilestam
                          > milionow domow, plus ileśset zapewne tysięcy knajp kontra twoje
                          > rzewne sto? Bez zartów. Zeby to chociaz pare tysiecy było.

                          "naukowe" - chciałabyś. jeżeli 1000 osób jest reprezentatywne w
                          ankiecie to 100 knajp tym bardziej. knajp jest wszak mniej -
                          myślisz, że knajpa przypada na mniej niż 10 osób ??? knajpa jest
                          niejako odzwierciedleniem gustów wielu konsumentów a jej forma
                          niejako głosem wielu konsumentów. Z całą odpowiedzialnością
                          twierdzę, ze jeżeli w dobrze ponad 100 greckich knajpach nigdy nie
                          widziałem w choriatiki sałaty rzymskiej ani octu - to jest vox
                          populi Greków.

                          > Ale twoja probka nie jest reprezentatywna.
                          >Po pierwsze - glownie (o ile nie wylacznie) knajpy. Po drugie -
                          >knajpy, z ktorych czesc co najmniej gotuje pod turystow, nawet
                          >jesli udaja takie dla miejscowych ;) Po trzecie - to co po
                          >pierwsze, ile razy probowales kuchni domowej?

                          Po pierwsze: głównie, ale nie tylko - niczego to nie zmienia. Po
                          drugie jak turysta czasem wpadnie to odbierze knajpie wiarygodność?
                          wolne żarty. Tym bardziej, że staram się wybierać
                          knajpy "rustykalne", "dla miejscowych", "rodzinne" itp. - ci którzy
                          w Grecji byli (ty chyba nie) wiedzą że tak należy własnie robić). Po
                          trzecie: kilka - jakby miało to jakiekolwiek znaczenie.

                          >No wlasnie, wiec o czym ty piszesz?
                          Co "no własnie"?

                          > > pomidora w choriatiki nikt nie kwestionoweał.
                          > No wlasnie, ale wlasciwie dlaczego? Przeciez jest obcy, pare
                          >wiekow
                          bo nikt nie podziela twojego zainteresowania "obcością"
                          ingrediencji. kwestia dotyczy nie "obcości" a zgodności z tradycją.

                          > Po kilkuset latach salatka, ktorej glownym skladnikiem jest
                          > ten 'wynalazek' z obcego kontynentu nazywa się 'grecka', a obroncy
                          > jej greckosci okopuja sie na szancach z zapalem godnym lepszej
                          > sprawy, bo wszak amerykańskiego wynalazku bronią.
                          nie - tylko ty się czepiasz kwesti rodzimości/obcości

                          > Zanim zagalopujesz sie jeszcze dalej przypomnę, ze mowimy o
                          >dodaniu salaty do bardzo trywialnej mieszaniny paru popularnych
                          >warzyw i rownie trywialnego sera :)

                          cieszę się, że wreszcie uświadomiłas sobie topic - jak dotąd cały
                          czas maniakalnie uczepiłaś się pomidorów, ich pochodzenia, ich
                          obcości w Europie, oraz pizzy.

                          > Ale tylko pomyśl: jakby pare wiekow wczesniej takie kpinki Grecy
                          > wzieliby sobie do serca, to pogoniliby pomidora,
                          Bosszz - długo jeszcze będziesz o pochodzeniu pomidora? O ilu
                          marodach wypowiesz się jeszcze takim pobłażliwie protekcjonalnym
                          tonem?
                          • bene_gesserit Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 16:00
                            gonzo44 napisał:

                            > o czym ty piszesz ??? co to ma wspólnego z truskawkami z
                            musztardą,

                            Ale co truskawki z musztarda maja do tematu tego wątku?

                            > (bo że do pomidorów w
                            > choriatiki nikt się nie czeoia, to już explicite napisałem -
                            > dotarło?)

                            Wlasnie o to mi chodzi, ze pomidorow w salatce nikt sie nie czepia.
                            Wlasnie o to! A, idac twoja swiatla siezka prawdziwie narodowej
                            kuchni byc moze powinien, bo to, historycznie rzecz biorąc,
                            nowalijka na tamtych terenach. Pozwole sobie ukrasc twoj uprzejmy
                            retoryczny zwrot: dotarło?

                            > to jest pojęcie "tradycji", które z założenia jest nieostre.

                            O, no widzisz, zaczynasz rozumiec.

                            > intuicyjnie można coś wnioskować zestawiając np. opinię
                            > milionów "tradycjonalistów" z pojedyńczymi (za to wiele sobie
                            > uzurpującymi) głosami "awangardy".

                            To jest twoja intuicja, moja jest zgoła inna. Pisalam o tym juz
                            pare razy, takze duzymi literami, wiec nie bede sie powtarzac.

                            demokracja innymi słowy. Jak
                            > demokracja ci mówi, że ćwiczysz "wynalazki" to właśnie tak jest.

                            Hm. I ty zostales mianowany na rzecznika tejze demokracji?
                            Konkretnie przez ktory organ?

                            Ale ok, pojdzmy twoim sposobem rozumowania: pizza z ananasem i
                            kukurydza ma juz kilkadziesiat lat, je sie ja na calym swiecie, a
                            jesli doda sie miliony Amerykanow, Polakow, Niemcow i kogotam to
                            Wlosi, nawet wliczajac w to zasiedziale wloskie mniejszosci na
                            calym swiecie moga isc sie bujać. Noi jak, demokracjo?

                            > Bzdura. Dla tych co tego nie rozumieją i nie potrafią odróżnić
                            > tradycyjnej margheritty od wynalazku zostały stworzone
                            odpowiednie
                            > arbitralne regulacje.

                            Yhy. Wkaz te, ktore dotycza pizzy hawajskiej i salatki greckiej z
                            octem.

                            kto wie, może powstanie kiedyś apelacja
                            > margherity?

                            Moze niech ci da do myslenia fakt, ze nie powstala.

                            > > ...zapierajac sie jednoczesnie, ze pizza z ananasem to nie jest
                            > > pizza :)
                            >
                            > za dużo sobie dopowiadasz: jedyne co napisałem w tej kwestii to:
                            > "BTW: pizza z ananasem i kukurydzą (tfuuu) - ma oczywicie
                            oryginalne
                            > włoskie korzenie, prawda?" oraz: "taka" "pizza" (hawajska) to
                            wymysł
                            > ostatnich (po 2WW) skomercjalizowanych (zamerykanizowanych)
                            czasów."

                            Czyli pizza hawajska to pizza, tak? Czy wynalazek, bo się gubię?

                            > jak wyżej - też nie byłbym pewien. i vongole nic do tego nie
                            mają.

                            To prawda, nikt nie przeprowadzil takich badan.
                            Sęk w tym, ze nawet jesli by je przeprowadzono, i nawet, jesli by
                            wyszlo, ze jakas czesc swiatowej populacji istotnie uwaza, ze
                            wloska pizza jest najepsza, nie oznaczaloby to jeszcze, ze wloska
                            pizza jest nalepsza. Oznaczaloby to jedynie, ze jakas czesc
                            swiatowej populacji uwaza, ze wloska pizza jest najlepsza.

                            > mówimy o margericie a nie frutti di mare, do których Polacy
                            > podchodzą w ogóle z nieśmiałością - jak do wynalazku właśnie.

                            Proponuje, zebys skupil sie na clue - bedzie nam łatwiej,
                            dzieki z gory.

                            > a ja coś innego napisałem??? napisałem, że najlepsza - wg.
                            Włochów -
                            > pizza jest we Włoszech, i że się z nimi zgadzam. a śmiem
                            dodatkowo
                            > twierdzić, że nie tylko ja.

                            Ale co twoj gust ma do watku, nie rozumiem.

                            > > Wlosi maja prawo najbardziej na swiecie lubic pizze z Wloch, co
                            > >nie oznacza, ze wloska pizza jest najlepsza na swiecie.
                            > to oczywiste, że jakość pizzy we Włoszech nie wynika z tego, że
                            > Włosi tę właśnie najbardziej lubią, lecz z ogólnej kultury
                            > kulinarnej w tym kraju. ewidentnie skutek z przyczyną ci się
                            > pomieszał.

                            Alez ja nic nie pisalam o skutkach i przyczynach. Ze cie
                            zacytuje: 'staraj sie czytac ze zrozumieniem'.

                            > oraz nie oznacza, że nie tylko Włochom może smakowac najbardziej.

                            Powolutku dochodzimy do sedna. Brawo. Może, ale nie musi - to raz.
                            Dwa: to i tak nie ma nic do tematu wątku :)

                            Po
                            > co te wszystkie truizmy?

                            No wlasnie, po co? Czemu musze pisac do ciebie duzymi literami i co
                            chwilę stwierdzac, ze niebo jest niebieskie? (Tylko blagam, nie
                            poswiecaj trzech akapitow temu, ze acha! niebo wcale nie jest
                            niebieskie, sie nie znasz na kolorach, astrologii i czymtam!
                            ,
                            bo nie o to mi chodzilo). Mi to tez przeszkadza :(

                            > "naukowe" - chciałabyś. jeżeli 1000 osób jest reprezentatywne

                            Oj. Proba jest reprezentatywna, jesli zostala dobrana wg
                            szczegolnych zasad, tzw reprezentatywnosci. Odsylam do definicji -
                            wrzuc sobie w przegladarke 'proba reprezentatywna'. Nie o ilosc
                            chodzi (w kazdym razie: nie tylko i nie przede wszystkim), ale o
                            jakosc proby i jej odpowiedniosc do kryteriow. Juz rozumiemy?
                            Pozwolisz wiec, ze pominę reszte twojego wywodu w tej kwesti,
                            poniewaz twoja probkę trudno nazwac reprezentatywną - jesli
                            przeczytasz i zrozumiesz definicję, przyznasz mi rację.

                            > z całą odpowiedzialnością
                            > twierdzę, ze jeżeli w dobrze ponad 100 greckich knajpach nigdy
                            nie
                            > widziałem w choriatiki sałaty rzymskiej ani octu - to jest vox
                            > populi Greków.

                            Ne wiem, czy zauwazyles, ale twoja pewnosc 'bo tak' mnie nie
                            przekonuje. I raczej nie przekona. Co ciekawe, i co byc moze da ci
                            do myslenia, w greckiej wiki, zapewne tworzonej przez Grekow
                            ktorzy zywia sie w Grecji, panie vox populi, ocet jako zywo w
                            salatce greckiej ma prawo istnienia:
                            Κάποιες
                            φορές προστίθεται κάππαρη και ξύδι και για διακόσμηση
                            μαϊντανός.

                            Moim zdaniem to co najmniej interesujące.

                            Pracowalam we Wloszech w 'turystycznej knajpie, ktora udaje
                            nieturystyczną'. Stad wiem, ze jest dosc spora roznica miedzy
                            prawdziwym gotowaniem, a takim wlasnie.

                            > > No wlasnie, ale wlasciwie dlaczego? Przeciez jest obcy, pare
                            > >wiekow
                            > bo nikt nie podziela twojego zainteresowania "obcością"
                            > ingrediencji. kwestia dotyczy nie "obcości" a zgodności z
                            tradycją.

                            Alez to nie jest tak, ze ja sie uparlam i pisze o czyms, co nie ma
                            zwiazku z tematem watku. Ma wprost: to, co wg ciebie jest tradycja,
                            iles tam lat temu nia nie bylo - a nawet jej przeczylo, łamało ją.

                            > > Ale tylko pomyśl: jakby pare wiekow wczesniej takie kpinki
                            Grecy
                            > > wzieliby sobie do serca, to pogoniliby pomidora,
                            > Bosszz - długo jeszcze będziesz o pochodzeniu pomidora?

                            Dopoki nie skumasz powyzszego? Chociaz powoli zaczynam tracic
                            nadzieję.

                            O ilu
                            > marodach wypowiesz się jeszcze takim pobłażliwie protekcjonalnym
                            > tonem?

                            A mozesz mi wskazac, na czym polega moja poblazliwa
                            protekcjonalnosc? Bo chyba mi cos umnkelo, dzieki z gory.

                            --
                            dont hejt de pleja, hejt de gej
                            • miliwati Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 16:13
                              bene_gesserit napisała:

                              > A mozesz mi wskazac, na czym polega moja poblazliwa
                              > protekcjonalnosc? Bo chyba mi cos umnkelo, dzieki z gory.

                              To jest akurat pytanie zupełnie bezcelowe. Zostawiając już w spokoju
                              cały temat, ten facet wyraźnie projektuje na nas swoje
                              własne "metody". To się zdarza i to zawsze wygląda głupio, ale cóż -
                              niektórzy ludzie tak mają. Prawdopodobnie robi to nieświadomie, więc
                              na Twoje pytanie nie uzuskasz odpowiedzi nie dlatego że on jej chce
                              uniknąć, tylko dlatego że naprawdę jest przekonany o tym że on tu
                              przedstawia tylko merytoryczne argumenty, a kilka gimnazjalistek nie
                              chce go słuchać. :-)
                              • bene_gesserit Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 16:34
                                Ja nie wiem, wole zawsze zalozyc, ze rozmowca moze miec rację, ale
                                jesli wydaje mi sie to watpliwe, prosze o konkrety - z argumentami
                                mozna dyskutowac, w przeciwienstwie do 'bo tak' :)


                                --
                                a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
                                bo odrodzisz sie czlowiekiem'
                                • gonzo44 niezmiernie się cieszę 30.07.10, 18:13
                                  że szanowne Panie (a zwłaszcza jedna) znalazły sobie wreszcie
                                  sprzymierzeńca, którego tak bardzo im dotąd - w sytuacji braku
                                  argumentów (innych niż ad personam, niejasne pretensje, żale,
                                  bezczelne blefy itp.) - brakowało :)

                                  Myślę, że dalsza nasza "dyskusja" pójdzie już jak z płatka :)
                                • gonzo44 a tak btw to ja ci bene_gesserit dobrze radzę.. 30.07.10, 20:27
                                  lubisz dobre rady dawać, to pewnie i lubisz ich słuchać hehe:

                                  a więc: lepiej się z tą panią nie zadawaj - wyjdzie, że z
                                  frustratkami trzymasz; poczytaj sobie takie "recenzje" np:

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,933,114578138,114636974,Re_List_tygodnia.html

                                  "jesteś kolejnym przykładem zafiksowanej i zacietrzewionej, której
                                  racja jest jedyna i słuszna. skąd tyle frustracji i agresji?
                                  nie zamierzam z Tobą dyskutować, bo każdy mój kolejny post to dla
                                  Ciebie woda na młyn."

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,933,114578138,114676763,List_tygodnia.html

                                  "po drugie zaczynam mieć naprawdę nieodparte wrażenie, że to właśnie
                                  TY, a nie ktokolwiek inny ma największy problem z karmieniem
                                  piersią. być może to właśnie Ty czujesz się jak krowa i
                                  nieodwracalnie zniszczyłaś sobie biust, więc teraz masz pretensje do
                                  tych, które na karmienie piersią po prostu nie
                                  miały ochoty. jest nawet termin w psychologii opisujący takie
                                  zachowanie. tłumaczyłoby to również poziom agresji, zawziętości i
                                  frustracji ziejący z Twoich postów."

                                  "poza tym - zamykając już temat z mojej strony - ponieważ nie da
                                  rady z Tobą normalnie rozmawiać"

                                  "To jest zabawne/żałosne.
                                  Przypominam, że to ty zaczęłaś agresywnie atakować."

                                  itd., itd. pamiętaj bene o vox populi, który mówi, że kto z kim
                                  przestaje takim się staje.
                                    • gonzo44 chyba jjednak rady dawać lubisz... 30.07.10, 21:11
                                      ale słuchać to już nie... twoja sprawa.

                                      bene_gesserit napisała:

                                      > Pan wybaczy, ale nie znosze internetowego obgadywania. Uwazam je
                                      >za niegodne.

                                      a więc mówisz bene, że nie znosisz np. tego rodzaju komentarzy nt.
                                      osób trzecich (pamiętasz kto go napisł?):

                                      "Ja nie wiem, wole zawsze zalozyc, ze rozmowca moze miec rację, ale
                                      jesli wydaje mi sie to watpliwe, prosze o konkrety - z argumentami
                                      mozna dyskutowac, w przeciwienstwie do 'bo tak' :) "

                                      bo widzisz - ja nie znoszę internetowego kumoterstwa - uważam je za
                                      oślizgłe.
                                      • bene_gesserit Re: chyba jjednak rady dawać lubisz... 30.07.10, 21:30
                                        Naprawde nie wiem, o co ci chodzi.
                                        Mam wrazenie ze jestes uszczypliwy i lekko agresywny. Uprzejmie
                                        wyjasnilam miliwati, o co mi chodzi - tylko tyle. Napisalam
                                        rowniez, co sądze o tego typie personalnym ulewie, ktory
                                        zaprezentowales. Dyskusje uwazam za skonczoną.

                                        --
                                        Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
                                        • gonzo44 Re: chyba jjednak rady dawać lubisz... 30.07.10, 21:45
                                          bene_gesserit napisała:

                                          > Naprawde nie wiem, o co ci chodzi.
                                          ja nie wiem o co ci chodzi od początku wątku - te rozwlekłe dygresje
                                          (vongole etc.), odwracanie kota ogonem, komentarze do każdego
                                          zdania, tasiemcowe posty...

                                          > Mam wrazenie ze jestes uszczypliwy i lekko agresywny.
                                          Przyganiał kocioł garnkowi. Kpisz czy znów o drogę pytasz?

                                          >Uprzejmie wyjasnilam miliwati, o co mi chodzi - tylko tyle.
                                          Uprzejmie odpowiadając kol. pieniaczce wdałaś się w dyskusję nt.
                                          osoby trzeciej, co jest wg. ciebie niegodnym obgadywaniem
                                          internetowym. BTW: znajdź sobie w jakim słowniku polszczyzny itp. co
                                          znaczy "obgadywanie".

                                          >Napisalam rowniez, co sądze o tego typie personalnym ulewie, ktory
                                          >zaprezentowales.
                                          a gdzie żabko napisałaś? wskaż proszę, chętnie się odniosę :) i
                                          chętnie przypiszę również tobie ad personam, który to chwyt jest
                                          niegodnym w dyskusji...

                                          >Dyskusje uwazam za skonczoną.
                                          Twoje prawo - co nie znaczy, że przejdziemy nad twoim uważaniem do
                                          porządku dziennego. Za prosto byś chciała.
                            • gonzo44 Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 18:07
                              bene_gesserit napisała:

                              > Ale co truskawki z musztarda maja do tematu tego wątku?

                              A to, że cały czas usiłujesz dowieść, że wydumanego przez kogoś
                              wynalazku (w tym wątku - skup się - jest to sałata rzymska w
                              greckiej, a nie żaden twój pomidor) - np. musztardy do truskawek -
                              nie można intuicyjnie zakwalifikowac jako gniota (wynalazek), gdyż
                              niesie on w sobie marszałkowską buławę stania się kiedyś Standardem.

                              > Wlasnie o to mi chodzi, ze pomidorow w salatce nikt sie nie
                              >czepia. Wlasnie o to!
                              Odwracania kota ogonem cd. To po kiego radzisz mi zastanawiac się
                              nad ich obecnością w pizzy, oraz w sałatce greckiej - jako
                              nienatywnych ani dla Grecji, ani dla Włoch???

                              >A, idac twoja swiatla siezka prawdziwie narodowej kuchni byc moze
                              >powinien,
                              Pewnie nie zauważyłaś, ale ani razu nie użyłem
                              słowa "naród", "narodowy". i skąd sobie tego rodzaju światłe
                              postulaty dopowiedziałas - doprawdy nie wiem

                              >bo to, historycznie rzecz biorąc, nowalijka na tamtych terenach.
                              temat obcości pomidora w danej kuchni to twoja idee-fix jak już
                              obszernie pisałem.

                              > To jest twoja intuicja, moja jest zgoła inna. Pisalam o tym juz
                              > pare razy, takze duzymi literami, wiec nie bede sie powtarzac.
                              coś kręcisz. do mnie nie pisałaś ani dużymi literami ani o intuicji -
                              pozwolisz, że nie będę w ich poszukiwaniu śledził wszystkich twoich
                              postów.

                              > Hm. I ty zostales mianowany na rzecznika tejze demokracji?
                              > Konkretnie przez ktory organ?
                              ani na temat, ani oryginalne

                              > Ale ok, pojdzmy twoim sposobem rozumowania: pizza z ananasem i
                              > kukurydza ma juz kilkadziesiat lat, je sie ja na calym swiecie, a
                              > jesli doda sie miliony Amerykanow, Polakow, Niemcow i kogotam to
                              > Wlosi, nawet wliczajac w to zasiedziale wloskie mniejszosci na
                              > calym swiecie moga isc sie bujać. Noi jak, demokracjo?
                              Jak najbardziej - Amerykanie mogą sobie dyktować hawajską, ale u
                              siebie - tam gdzie jest demokracja amerykańka - skoro im smakuje. we
                              Włoszech mamy demokrację włoską.

                              > > Bzdura. Dla tych co tego nie rozumieją i nie potrafią odróżnić
                              > > tradycyjnej margheritty od wynalazku zostały stworzone
                              > odpowiednie
                              > > arbitralne regulacje
                              > Yhy. Wkaz te, ktore dotycza pizzy hawajskiej i salatki greckiej z
                              > octem.
                              Yhy - dopisz sobie słówko "np." przed "tradycyjnej" skoro nie
                              rozumiesz. albo zapytaj jeszcze o apelację marinary, czy co ci tam
                              jeszcze slina na język przyniesie.

                              > kto wie, może powstanie kiedyś apelacja
                              > > margherity?
                              > Moze niech ci da do myslenia fakt, ze nie powstala.
                              nie powstała, bo większość wie (intuicyjnie) co to jest Margherita.
                              Jak będzie więcej takich jak ty, to może będzie musiała powstac
                              apelacja.

                              > Czyli pizza hawajska to pizza, tak? Czy wynalazek, bo się gubię?

                              Nie gubisz się, tylko odwracasz kota ogonem. Twój zarzut w tym
                              fragmencie dotyczył jakoby mojego rzekomego kwestionowania
                              międzynarodowości pizzy, co nie ma miejsca, a twoja dobra rada
                              poszła się j...ć

                              > To prawda, nikt nie przeprowadzil takich badan.
                              Co nie przeszkadza ci bezczelnie blefować - paradne.

                              > Sęk w tym, ze nawet jesli by je przeprowadzono, i nawet, jesli by
                              > wyszlo, ze jakas czesc swiatowej populacji istotnie uwaza, ze
                              > wloska pizza jest najepsza, nie oznaczaloby to jeszcze, ze wloska
                              > pizza jest nalepsza.
                              zawsze znajdą się czepialscy jak ty...

                              > Proponuje, zebys skupil sie na clue - bedzie nam łatwiej,
                              > dzieki z gory.
                              cos ci się pomyliło - wrzuczasz sama ni zgruchy ni z pietruchy
                              jakieś vongole, manipulując przy tym bezczelnie (bo w Polsce mogą
                              być widziane jako wynalazki same prze się) i masz za złe, ze ci się
                              manipulację wytyka ???

                              > Ale co twoj gust ma do watku, nie rozumiem.
                              czytaj ze zrozumieniem: mój i śmiem twierdzić, że nie tylko mój. ja
                              też nie rozumiem co ma twój nawiedzony gust do wątku.

                              > Alez ja nic nie pisalam o skutkach i przyczynach. Ze cie
                              > zacytuje: 'staraj sie czytac ze zrozumieniem'.
                              kpisz czy o drogę pytasz?

                              > > oraz nie oznacza, że nie tylko Włochom może smakowac
                              >>najbardziej.
                              > Powolutku dochodzimy do sedna. Brawo. Może, ale nie musi - to raz.
                              nie pochlebiaj sobie że do czekokolwiek dochodzisz. po kiego więc
                              chrzaniłaś (blefowałaś):

                              "Dla Amerykanina najlepsza pizze zapewne robia w NY, a dla wielu
                              Polakow pizza z osiedlowej piekarni jest lepsza niz te wloskie
                              wynalazki z vongole veraci, ktore jedli na wakacjach :) "

                              > > co te wszystkie truizmy?
                              > No wlasnie, po co?
                              to ja się pytałem po co.

                              >(Tylko blagam, nie
                              > poswiecaj trzech akapitow temu, ze acha! niebo wcale nie jest
                              > niebieskie, sie nie znasz na kolorach, astrologii i czymtam!
                              ,
                              > bo nie o to mi chodzilo). Mi to tez przeszkadza :(
                              To się streszczaj i napisz o co ci chodzi (prypomnieć topic?)-
                              przestanie przeszkadzać. I błagam nie truj znów o pochodzeniu
                              pomidora.

                              > Odsylam do definicji - wrzuc sobie w przegladarke 'proba
                              >reprezentatywna'.
                              Uprzejmie dziękuję za kolejną światłą radę. doskonale wiem co to
                              jest grupa reprezentatywna.

                              > chodzi (w kazdym razie: nie tylko i nie przede wszystkim), ale o
                              > jakosc proby i jej odpowiedniosc do kryteriow. Juz rozumiemy?
                              Znów sobie pochlebiasz.

                              > Pozwolisz wiec, ze pominę reszte twojego wywodu w tej kwesti,
                              > poniewaz twoja probkę trudno nazwac reprezentatywną
                              I znów...

                              >jesli przeczytasz i zrozumiesz definicję, przyznasz mi rację.
                              Pozwolisz więc, że zignoruję twoją oczywiście błędną argumentację -
                              a raczej jej brak ("pozwolisz więc, że pominę resztę..." - paradny
                              argument)

                              >Co ciekawe, i co byc moze da ci do myslenia, w greckiej
                              >wiki, zapewne tworzonej przez Grekow ktorzy zywia sie w Grecji,
                              >panie vox populi, ocet jako zywo w salatce greckiej ma prawo
                              >istnienia:

                              Prawo to może ma ale czy je wykorzystuje? Na podstawie moich
                              obserwacji z reprezentatywnej próbli lokali gastronoicznych w Grecji
                              twierdzę że nie. A ty możesz sobie szukac Greka który go jednak
                              używa do woli.

                              BTW: piszą tam coś o sałacie rzymskiej - która - po raz kolejny
                              zwracam uwagę - jest właściwym topikiem w tym wątku ?

                              > Pracowalam we Wloszech w 'turystycznej knajpie, ktora udaje
                              > nieturystyczną'. Stad wiem, ze jest dosc spora roznica miedzy
                              > prawdziwym gotowaniem, a takim wlasnie.

                              A ja wiem, że potrafię odróżnić takie udawanie. Nie sądzę np. aby
                              rodzinna knajpka na płaskowyżu Lassithi, w której właściciele
                              gotowali gar jednego jedynego dania dziennie i jedli je razem z
                              turystami "coś udawali".

                              > > Bosszz - długo jeszcze będziesz o pochodzeniu pomidora?
                              > Dopoki nie skumasz powyzszego? Chociaz powoli zaczynam tracic
                              > nadzieję.
                              daj se lepiej siana z pomidorem. skup się na topicu.

                              > O ilu marodach wypowiesz się jeszcze takim pobłażliwie
                              >protekcjonalnym tonem?
                              > A mozesz mi wskazac, na czym polega moja poblazliwa
                              > protekcjonalnosc? Bo chyba mi cos umnkelo, dzieki z gory.

                              tak odbieram sarkastyczne "niektorzy Wlosi sa lekko przewrazliwieni
                              na punkcie swojej kuchni." - zwłaszcza w kontekscie lansowania (z
                              baranim jak widać uporem) idei swobodnych eksperymentów w kuchni
                              (czego zapewne ci "niektórzy", Włosi, zakute w swoim
                              tradycjonalizmie łby, "lekko" nie lubią). albo "jakby pare wiekow
                              wczesniej takie kpinki Grecy wzieliby sobie do serca, to pogoniliby
                              pomidora,"
                              • bene_gesserit Re: wzorzec sałatki 30.07.10, 21:33
                                > A to, że cały czas usiłujesz dowieść, że wydumanego przez kogoś
                                > wynalazku (w tym wątku - skup się - jest to sałata rzymska w
                                > greckiej, a nie żaden twój pomidor)

                                ...salaty i octu. O dodawaniu salaty do salatki greckiej napisal
                                ktos powyzej, powolujac sie na znajomą Greczynkę. O occie to juz
                                chyba sobie wyjasnilismy?

                                - np. musztardy do truskawek -
                                > nie można intuicyjnie zakwalifikowac jako gniota (wynalazek),
                                gdyż
                                > niesie on w sobie marszałkowską buławę stania się kiedyś
                                Standardem.

                                Problem w tym, ze porownanie jest chybione, gdyz truskawki z
                                musztardą nie maja zadnej nazwy, tym bardziej kojarzacej sie z
                                kuchnia narodową. Wiec nadal nie rozumiem o co ci chodzi.

                                > To po kiego radzisz mi zastanawiac się
                                > nad ich obecnością w pizzy, oraz w sałatce greckiej - jako
                                > nienatywnych ani dla Grecji, ani dla Włoch???

                                Bo to obcy, amerykanski desant w samo serce srodziemnomorskiej
                                tradycji! Czemu boli cie ocet i salata, a pomidor nie?

                                > ani razu nie użyłem
                                > słowa "naród", "narodowy". i skąd sobie tego rodzaju światłe
                                > postulaty dopowiedziałas - doprawdy nie wiem

                                Doprawdy pewnie dlatego, ze salatka grecka nazywa sie 'grecka', a w
                                przypadku pizzy hawajskiej dopytywales sie, czy ma aby oryginalne
                                wloskie korzenie. Grecy i Wlosi to narody, ich kuchnie to kuchnie
                                narodowe... już?

                                > coś kręcisz. do mnie nie pisałaś ani dużymi literami ani o
                                intuicji -
                                > pozwolisz, że nie będę w ich poszukiwaniu śledził wszystkich
                                twoich
                                > postów.

                                'Duze litery' to takie metaforyczne okreslenie pisania w stylu 'jak
                                krowie na rowie'. A swoje stanowisko wyjasnialam juz powyzej
                                kilkakrotnie.

                                > > Hm. I ty zostales mianowany na rzecznika tejze demokracji?
                                > > Konkretnie przez ktory organ?
                                > ani na temat, ani oryginalne

                                Nie sile sie na oryginalnosc, wiec sobie daruj. I jak to nie na
                                temat
                                ? Nagle w dyskusji z toba okazuje sie, ze rozmawiam nie z
                                toba, ale z 60 milinami Wlochow, a 60 milionow Wlochow nie moze sie
                                mylić. Wiec pytam kto cie upowaznil, bo to ciekawe. Wiec kto?

                                > Jak najbardziej - Amerykanie mogą sobie dyktować hawajską, ale u
                                > siebie - tam gdzie jest demokracja amerykańka - skoro im smakuje.
                                we
                                > Włoszech mamy demokrację włoską.

                                No, macie, istotnie. ...41 tysiecy wyników
                                dla okreslenia pizza hawaiana [wł pizza hawajska] we wloskim
                                jako jezyku wyszukiwania.
                                Chyba jestes bardziej włoski od
                                Włochów :(

                                > Yhy - dopisz sobie słówko "np." przed "tradycyjnej" skoro nie
                                > rozumiesz. albo zapytaj jeszcze o apelację marinary, czy co ci
                                tam
                                > jeszcze slina na język przyniesie.

                                Moge ale nie rozumiem o co ci chodzi :)

                                > Twój zarzut w tym
                                > fragmencie dotyczył jakoby mojego rzekomego kwestionowania
                                > międzynarodowości pizzy, co nie ma miejsca, a twoja dobra rada
                                > poszła się j...ć

                                Uwazam, ze to paskudnie, ze stales sie wulgarny :(
                                Ponowię pytanie: pizza hawajska to pizza czy wynalazek?

                                > Co nie przeszkadza ci bezczelnie blefować - paradne.

                                Ee tam. Paradniejsze jest to, ze zarzucasz mi blef, sam poslugujac
                                sie argumentem rownie wiele wartym. To jest dopiero bezczelnosc. I
                                jeszcze bezczelnie zarzucasz mi bezczelnosc! Miodzio.

                                > zawsze znajdą się czepialscy jak ty...

                                No wlasnie. Wiec dobra rada: lepiej nie zgrywać znawcy.

                                [vongole]

                                O jak pragne zdrowia! Ten dialog zaczyna przypominac skecz kabaretu
                                Dudek!

                                - W tym sęk.
                                - Sęk?
                                - Tartak, deska, a w niej sęk!
                                - A wiec jest do sprzedania tartak?


                                Jakos tak to lecialo :)

                                Rownie dobrze moglam napisac, bo ja wiem, ze wielu Polakom
                                bardziej smakuje Margherita z osiedlowej piekarni, a nie ta z serca
                                Neapolu
                                . Kapewu?

                                [twoj gust]
                                > czytaj ze zrozumieniem: mój i śmiem twierdzić, że nie tylko mój.
                                ja
                                > też nie rozumiem co ma twój nawiedzony gust do wątku.

                                Jakos nie przypominam sobie, zebym w jakims punkcie tej wymiany
                                napisala o swoim guscie. Skad przypuszczenie, ze jest nawiedzony?
                                Ty natomiast o swoim rozpisujesz sie dosc szeroko. W celu? Bo mnie
                                to nie interesuje, a i do tematu ma sie nijak.

                                > po kiego więc
                                > chrzaniłaś (blefowałaś):
                                >
                                > "Dla Amerykanina najlepsza pizze zapewne robia w
                                NY, a dla wielu
                                > Polakow pizza z osiedlowej piekarni jest lepsza niz te wloskie
                                > wynalazki z vongole veraci, ktore jedli na wakacjach :) "

                                Podkreslilam i wyboldowalam to, co wskazuje na to, ze powyzsze
                                zdanie to przypuszczenie. Jasniej teraz?

                                I jeszcze jedno: bylabym wdzieczna, gdybys zmienil ton i nie uzywal
                                wulgarnego czy nieprzyjemnego slownictwa.

                                > napisz o co ci chodzi (prypomnieć topic?)-
                                > przestanie przeszkadzać. I błagam nie truj znów o pochodzeniu
                                > pomidora.

                                Sama przypomnę - swoje stanowisko
                                zajelam tutaj np. I jak dotąd uslyszalam duzo
                                o twoich wakacjach w Grecji i Chorwacji, o tym, co ci smakuje, a co
                                nie, ale zero zlamanego argumentu przeciw.

                                > Uprzejmie dziękuję za kolejną światłą radę. doskonale wiem co to
                                > jest grupa reprezentatywna.

                                O, to fajnie. Jakie kryteria musiala spelniac twoja reprezentatywna
                                grupa knajp, w ktorych jadles salatkę grecką?

                                > Na podstawie moich
                                > obserwacji z reprezentatywnej próbli lokali gastronoicznych w
                                Grecji
                                > twierdzę że nie. A ty możesz sobie szukac Greka który go jednak
                                > używa do woli.

                                Juz nie muszę. Poniewaz vox populi w postaci greckich internautow
                                umiescil ocet w definicji salatki greckiej. Co, obawiam sie,
                                zamyka octową dyskusje i podwaza wartosc ciebie jako znawcy tej
                                potrawy :(

                                > BTW: piszą tam coś o sałacie rzymskiej - która - po raz kolejny
                                > zwracam uwagę - jest właściwym topikiem w tym wątku ?

                                Nie, ale o salacie w salatce greckiej pisze internautka powyzej,
                                powolujac sie na znajomą Greczynkę.

                                > Nie sądzę np. aby
                                > rodzinna knajpka na płaskowyżu Lassithi, w której właściciele
                                > gotowali gar jednego jedynego dania dziennie i jedli je razem z
                                > turystami "coś udawali".

                                O, zdziwilbys sie :)
                                W 'mojej' wloskiej knajpie podawalismy polente z grzybami lesnymi,
                                ktore, jak zapewnial wlasciciel, zbieraly dzieci okolicznych
                                wiesniakow w okolicznych lasach. Tymczasem byly z puszki.
                                Austriackiej. Cepelia sie najlepiej sprzedaje, zwlaszcza 'znawcom'.
                                Co nie zmienia faktu, ze nawet jesli i knajpka byla prawdziwa, dla
                                lokalsow, to tego typu miejsca stanowia chyba tylko jakis procent
                                tych stu knajp, ktore odwiedziles.

                                > tak odbieram sarkastyczne "niektorzy Wlosi sa lekko
                                przewrazliwieni
                                > na punkcie swojej kuchni."

                                Trudno mi odpowiadac za twoj odbior. Nie mialam zadnych intencji
                                protekcjonalnego pisania o wloskiej kuchni.

                                > - zwłaszcza w kontekscie lansowania (z
                                > baranim jak widać uporem)

                                'Barani upor' to kolejnie niezbyt uprzejme uzyte przez ciebie
                                sformulowanie. Zmien ton.

                                > idei swobodnych eksperymentów w kuchni

                                ...a dokladnie w ktorym miejscu?

                                > (czego zapewne ci "niektórzy", Włosi, zakute w swoim
                                > tradycjonalizmie łby, "lekko" nie lubią).

                                Imho masz jakies dziwne pojecie nt Wlochow. To mily i otwarty
                                narod - rowniez na kulinarne nowinki. Np uwaza tiramisu za swoja
                                autentyczna, przewloska tradycje kulinarna, a deser ten jest sporo
                                mlodszy od pizzy hawajskiej.

                                > albo "jakby pare wiekow
                                > wczesniej takie kpinki Grecy wzieliby sobie do serca, to
                                pogoniliby pomidora

                                Imo trzeba wiele zlej woli, zeby odc
                                • gonzo44 streszczaj się kobito! 30.07.10, 22:32
                                  a teraz skup się, napisz jeszcze raz to samo, ale konkretnie, i
                                  poniżej regulaminowych 8000 znaków - bo system twe światłe myśli, i
                                  tak niestrawne z powodu rozwlekłości ucina, czego zapewne nie
                                  zauważyłaś.

                                  > Problem w tym, ze porownanie jest chybione, gdyz truskawki z
                                  > musztardą nie maja zadnej nazwy, tym bardziej kojarzacej sie z
                                  > kuchnia narodową. Wiec nadal nie rozumiem o co ci chodzi.
                                  twój problem że nie rozumioesz.

                                  > Bo to obcy, amerykanski desant w samo serce srodziemnomorskiej
                                  > tradycji! Czemu boli cie ocet i salata, a pomidor nie?
                                  boleć pomodor nie boli (cieszę się, że po trzecim - sic! -
                                  zapewnieniu do ciebie dotarło). może po którymś dotrze też, że ocet
                                  i sałata również nie bolą - ot takie tam niszowe wynalazki, pies je
                                  drapał. różnica taka, że pomidor jest wszędzie, a ocet i sałata u
                                  tzw. "awangardy z aspiracjami". cudzysłowy nieprzypadkowe.

                                  > Doprawdy pewnie dlatego, ze salatka grecka nazywa sie 'grecka', a
                                  >w przypadku pizzy hawajskiej dopytywales sie, czy ma aby oryginalne
                                  > wloskie korzenie.
                                  płasko myślisz, że sarkazmu od dopytywania nie odróżniasz.

                                  > Ponowię pytanie: pizza hawajska to pizza czy wynalazek?
                                  nudna jesteś

                                  > Uwazam, ze to paskudnie, ze stales sie wulgarny :(
                                  a ja myślę że ci się podoba i że inaczej nie rozumiesz.

                                  > Ee tam. Paradniejsze jest to, ze zarzucasz mi blef, sam poslugujac
                                  > sie argumentem rownie wiele wartym. To jest dopiero bezczelnosc. I
                                  > jeszcze bezczelnie zarzucasz mi bezczelnosc! Miodzio.

                                  Srodzio bezczelna kłamczucho. argument nic nie warty to twoje
                                  brednie, że mieszkańcom NY smakuje jakoby najbardizej pizza w NY,
                                  liudziom w RP pizza w RP itd. - a za chwilę piszesz, że trzeba by to
                                  zbadac.

                                  > O, to fajnie. Jakie kryteria musiala spelniac twoja
                                  >reprezentatywna grupa knajp, w ktorych jadles salatkę grecką?
                                  jak przeczytasz to co ci się nie chaciało, daj znać - pogadamy

                                  > O, zdziwilbys sie :)
                                  że co - zdziwiłbym się odnośnie knajpy na Lassithi, bo odstaje od
                                  twoich wrażeń z Włoch ??? - a puknij się w łeb.

                                  > Juz nie muszę. Poniewaz vox populi w postaci greckich internautow
                                  > umiescil ocet w definicji salatki greckiej. Co, obawiam
                                  >sie, zamyka octową dyskusje i podwaza wartosc ciebie jako znawcy
                                  >tej potrawy :(

                                  to podważa twoją umiejętność czytania ze zrozumieniem (nie po raz
                                  pierwszy) - pisałem, że "dopuszczenie prawa" (do stosowania octu)
                                  nie oznacza jego stosowania - moje (reprezentatywne) obserwacje
                                  doskonale to potwierdzają. jeżeli 1% Greków kapnie se octu, to jak
                                  napisałem kilkadziesiąt (sic!) postów wcześniej ta jedna jaskółka
                                  wiosny nie czyni (wszyscy widzą, ze do ciebi nie edotarło). wszystko
                                  niezaleznie od wskazywanego po raz któryś faktu, że to nie ocet w
                                  sałatce greckiej, do którego - obok pomidorów - maniakalnie się
                                  uczepiłaś - jest tematem tego wątku.

                                  skup się, przemyśl, skróć wypowiedzi - może ktokolwiek, poza mną (i
                                  może twoją psiapsiułą internetową) dojdzie o co w tej "dyskusji"
                                  biega. napisz na prv co cię gnębi, jeżeli już musisz, nie męcz
                                  postronnych osób - no chyba, że kochasz autoegaltacje forumowe.

                                  a chyba kochasz.
    • stara_dominikowa Re: Imieninowa feta 29.07.10, 13:19
      Dlaczego sałatki nazywa się sałatami? Sałata to warzywo, czasem składnik
      sałatki. Sałata grecka, może jeszcze sałata jarzynowa i sałata śledziowa?
      --
      Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
        • stara_dominikowa Re: Imieninowa feta 29.07.10, 15:00
          bene_gesserit napisała: (...)

          Wspaniale, że wstawiłaś link do hasła "sałatka". Rozwiniesz swoją odpowiedź?
          Jestem szczerze zainteresowana:)
          --
          <a rel="nofollow" href="forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=86481"
          target="_blank">Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta</a>
          • aiczka Re: Imieninowa feta 29.07.10, 15:48
            Wydaje mi się, że chodzi o to, że tradycyjnie mianem sałatki określa się
            mieszankę drobno krojonych składników gotowanych, marynowanych itd. (może być z
            dodatkiem czegoś nieprzetworzonego) natomiast mieszanina produktów surowych to
            surówka (taką klasyfikację podano mi w dzieciństwie, nie będe się upierać, że
            jest uniwersalna ale z pewnością wiele osób ją stosuje).

            Ostatnio spopularyzowały się u nas dania składające się z grubo krojonych warzyw
            i innych dodatków (typu kawałki kurczaka, plastry pomidorów, ćwiartki jajek,
            całe oliwki), często z dużą ilością sałaty jakiegoś rodzaju. Coś takiego
            opisywane jest w przepisie. Jest to coś zupełnie innego niż sałatki w postaci
            majonezowej pulpy i dlatego chyba niektórzy chcieliby wyróżnić to inną nazwą. A
            robią to (rzeczywiście nie do końca szczęśliwie) używając formy "sałata".
            (pewnie biorąc to sobie z innych języków, w których takie dania to "salad" czy
            "une salade", tylko że w tym językach na sałatę w sensie konkretnej rośliny są
            inne słowa). Może "sałata" brzmi poważniej :)

            Czasami "sałatę" można moim zdaniem obronić, gdy sałata jest głównym składnikiem
            surówki/sałatki, do której dodajemy tylko np. śmietanę i odrobine szczypiorkuu
            do smaku - wtedy to jest zasadniczo przyprawiona sałata.
            • stara_dominikowa Re: Imieninowa feta 30.07.10, 14:53
              aiczka napisała:
              Może "sałata" brzmi poważniej :)

              Pewnie tak. Ale taka sałata grecka brzmi jak kapusta pekińska. Sałatka brzmi
              faktycznie niepoważnie, jak "pieniążki". Sałatka może być u cioci, ale podana do
              dizajnerskiego stołu pod dizajnerską lampą - tylko sałata;)

              > Czasami "sałatę" można moim zdaniem obronić, gdy sałata jest głównym składnikie
              > m
              > surówki/sałatki, do której dodajemy tylko np. śmietanę i odrobine szczypiorkuu
              > do smaku - wtedy to jest zasadniczo przyprawiona sałata.

              Zgadzam się, wiadomo. Dziwne są jednak sałaty bez grama... sałaty. Może dlatego
              do tej greckiej uparto się jednak ją dodać? :D
              --
              <a rel="nofollow" href="forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=86481"
              target="_blank">Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta</a>
          • bene_gesserit Re: Imieninowa feta 29.07.10, 15:51
            E, nie chce mi sie. Dominikowa pomysli, poglowkuje i moze sie uda.
            Trzymam kciuki!
            --
            a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
            bo odrodzisz sie czlowiekiem'
    • nchyb Re: Imieninowa feta 29.07.10, 15:28
      znana mi jest choriatiki, wiejska. Grecy jej grecka nie zwą :-)

      W różnych częściach Grecji dodają do niej różne składniki. Jak u
      nas do bigosu...
      • bene_gesserit Re: Imieninowa feta 29.07.10, 16:06
        Toz wlasnie o to mi chodzi!

        Pamietam z forum kuchnia dluuga dyskusje o sushi. Ze co to sie w
        tej dzikiej Polsce robi - dodaje sie awokado i tunczyka z puszki,
        ze to (heheh, no wlasnie) profanacja, bo sushi to tylko z surowa
        rybą albo z paroma jeszcze innymi nielicznymi skladnikami
        orientalnymi. I ze to wstyd, ze my, Polacy, nazywamy te niby-sushi
        sushi, bo to zadne sushi nie jest, prawdziwy dowod zacofania i
        ciemnoty tego kraju oraz naszego braku elegancji i oglady.

        Watek sie zakonczyl, kiedy wlaczyl sie w niego czlowiek, ktory
        dluzszy czas przebywal w krajach Orientu i zyczliwie wyjasnil, ze
        widzial sushi robione przez tambylcow z ogorkiem, smazonym jajkiem
        i szynką albo mielonką z puszki, a im najbardziej smakowalo jego
        sushi z salcesonem.

        --
        dont hejt de pleja, hejt de gejm
        • nchyb Re: Imieninowa feta 29.07.10, 17:58
          lubimy niestety być świętsi od papieża...

          ja pamiętam dyskusję, tylko nie pamietam, czy na gazetowym, czy
          innym, o musace. I nie docierało do zakutych łbów, że to sposób
          wykonania pewnego dania, a nie jeden super konkretny przepis...

          co do sushi, jadłam robione przez rodowitego Japończyka - sushi z
          jajkiem smazonym w omlet. Typowe danie w jego rodzinie. Nie widział
          w nim nic dziwnego. Miało swoją określoną podnazwę, ale jej nie
          pamiętam...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka