Dodaj do ulubionych

Z widokiem na twoje ucho

18.10.10, 19:13
Niezwykle przywiazana do tworczosci Starszego Pana, orientuje sie, z jaka przyjemnoscia tkwilam latami w blednym przeczuciu, ze adresatkami jego piosenek sa owe nieistniejace, a zatem uniwersalne duze blondyny, gosposie z imponujacymi biustami i inne Gizele, przyoblekane w ksztalty niezapomnianej Kariny Jedrusik. I pewnie juz nigdy nie wyslucham niektorych piosenek bez... zazenowania swiadomoscia co do autentycznej adresatki. Po kompocie...
Obserwuj wątek
    • duniaraskolnikow Re: Z widokiem na twoje ucho 18.10.10, 19:25
      golawiczanka napisała:

      > Niezwykle przywiazana do tworczosci Starszego Pana, orientuje sie, z jaka przyj
      > emnoscia tkwilam latami w blednym przeczuciu, ze adresatkami jego piosenek sa o
      > we nieistniejace, a zatem uniwersalne duze blondyny, gosposie z imponujacymi bi
      > ustami i inne Gizele, przyoblekane w ksztalty niezapomnianej Kariny Jedrusik.
      > I pewnie juz nigdy nie wyslucham niektorych piosenek bez... zazenowania swiadom
      > oscia co do autentycznej adresatki. Po kompocie...

      Ale czemu cię to żenuje? (Pytam z ciekawości)
    • antonow2 Re: Z widokiem na twoje ucho 19.10.10, 11:34
      A ja mam wątpliwości co do informacji zawartej w tekście - Agnieszka Osiecka i Daniel Passent byli małżeństwem. W innych źródłach znajowałem informacje, że nie był to zwiazek formalny. Więc jak to było?
      Ciekawym jest, jak Jeremi Przybora opisał ten romans w Memuarach - Agnieszka Osiecka jako jedyna - nie jest wymieniona z imienia. Jednak co klasa to klas!
      A Agnieszka -chyba miała jakis defekt psychiczny który kazał jej wciąz uciekac od tego co warte aby wplątywac sie w beznadziejnie głupie sytuacje i zwiazki. Ale tylko ona potrafiła pisać TAKIE piosenki!
    • m_jak_mysz Re: Z widokiem na twoje ucho 19.10.10, 22:47
      A dla mnie to jest tak jakby nagle wszystkie kawałki rozsypanej układanki ułożyły się w obrazek. I zachwyca mnie świadomość, że jedne z najpiękniejszych piosenek, jakie napisali, napisali dla siebie nawzajem. Kto jak nie Jeremi Przybora byłby godzien takiej piosenki jak "Na całych jeziorach ty..."
    • ahhna Re: Z widokiem na twoje ucho 20.10.10, 10:49
      ze adresatkami jego piosenek sa o
      > we nieistniejace, a zatem uniwersalne duze blondyny, gosposie z imponujacymi bi
      > ustami i inne Gizele, przyoblekane w ksztalty niezapomnianej Kariny Jedrusik.

      A ja tam się bardzo ucieszyłam, że adresatką jest Osiecka, a nie cycate gosposie, z którymi zresztą w życiu bym nie utożsamiła Jędrusik, która zresztą tez w roli adresatki mi nie pasuje, bo znacznie bardziej lubię Osiecką :)
      Nie rozumiem, przed czym tak uciekała; albo musiała być gonionym króliczkiem, albo goniącym. Szkoda, bo Przybora to całkiem fajny facet był, sądząc z listów. Passent pewnie też.
      Pozdrowienia dla Pani Agaty, mam nadzieję, że nie powiela schematu mamy.
      • ewa9717 Re: Z widokiem na twoje ucho 20.10.10, 11:05
        Agata jest bardziej córką Daniela niż Agnieszki ;)
        A ja chyba się cieszę, że portem pana Jeremiego była Alicja Wirth.
        • ahhna Re: Z widokiem na twoje ucho 23.10.10, 23:29
          No ale Osieckiej też? Coś z niej pewnie ma? ;)
          A ja tam nie cieszę się, że portem dla Przybory była Alicja Wirth, cieszyłabym się, gdyby on dla niej był portem w równym stopniu, a podejrzewam, że tak nie było. Nie znoszę, gdy artysta ma swój port w postaci kompletnie oddanej i smutnej kobiety ;) W ogóle robienie sobie z kogoś portu to nie bardzo, jak dla mnie....
          • ewa9717 Re: Z widokiem na twoje ucho 24.10.10, 11:25
            Pewnie ma, napisałam "bardziej", a to nie oznacza "tylko".
            Dlaczgo uważasz, ze Alicja Wirth była smutną kobietą? Ja sądzę, że świetnie na siebie trafili.
            • ahhna Re: Z widokiem na twoje ucho 04.11.10, 22:44
              Tak napisano w tym artykule. Może i świetnie na siebie trafili, jest wiele par, które świetnie się uzupełniają ze swoimi deficytami (tatuś-córeczka, artysta-muza, syneczek-mamusia, kat-ofiara itd.) i żyją w najlepszej komitywie, ale ja bym nie chciała być w takim związku, zwłaszcza jako muza ;)
      • zmora68 Re: przed czym uciekała? 21.10.10, 02:40
        No, przed bliskością pewnie. Z lęku przed zbytnią emocjonalną intymnością. Zresztą nie tylko wobec facetów, ale i chyba też wobec przyjaciół? A nawet wobec swojego dziecka. Taki typ 'always on the run'. Kryjący się za, nie zawsze szczerym, uśmiechem. Tylko, że z takiej ucieczki - jak ktoś słusznie zauważył - nic w sumie nie wynika. Poza ochotą, by się czasem napić kielicha.
    • bene_gesserit Re: Z widokiem na twoje ucho 20.10.10, 12:15

      Jak zorientowalam sie, o czym jest artykul, przestalam czytac.
      Przeciez to obrzydliwe grzebac patykiem w tak intymnych sprawach. Nikogo nie zastanawia, czy bohaterowie przed smiercia wyrazili zgode na publikacje tych listow?
      • hajota Re: Z widokiem na twoje ucho 20.10.10, 12:22
        Podzielam Twoje odczucia. A szczytem "dobrego smaku" GW było wywalenie na pierwszą stronę sobotniego wydania cytatu o łóżkowych sprawach bohaterów.
        • ewa9717 Re: Z widokiem na twoje ucho 20.10.10, 15:21
          Też o tym pomyślałam, ale... czytałam do końca.
      • duniaraskolnikow Re: Z widokiem na twoje ucho 20.10.10, 23:29
        " Przybora notuje: 'Życie jako forma spędzania czasu przestało mnie interesować'. Siedzi na stercie papierów, robi porządki. Wyrzuca. Listy od Osieckiej wkłada do brązowej koperty, pisze 'Agnieszka'. I zanosi je Umer. - Nie mogę ich zniszczyć, bo to jest niezła literatura, zrób coś z tym kiedyś - mówi."
        Wydaje mi się, po tym zdaniu, że przynajmniej Przybora nie miałby nic przeciwko publikacji tych listów.
        • pochodnia_nerona Re: Z widokiem na twoje ucho 21.10.10, 00:00
          Poza tym, ja np. nie spodziewam się, że głównie literacki romans tej pary (bo jego fizyczne dopełnienie było w tym związku chyba tylko postawieniem kropki nad i, ale ważniejsze były te wiersze, te wyrzuty, te zachwyty), będzie się przejawiał w ich listach jakimiś wyjątkowo intymnymi czy wręcz niesmacznymi wynurzeniami. Umer nie pozwoliłaby ani Przyborze, ani tym bardziej sobie na publikację jakichś niestosownych kawałków.
          A bohaterowie i twórcy tych listów? Cóż, życie, jakie wiedli, było sztuką. Mało z nas to potrafi. Mało z nas pisze listy. A chyba żadne tak piękne listy. Może to zachęta, żeby się nauczyć? ;-)
      • gentrylane Re: Z widokiem na twoje ucho 20.10.10, 23:44
        Wikipedia w haśle o Jeremim Przyborze :
        "We wrześniu 2010 nakładem wydawnictwa Agora ukazał się tom korespondencji między Agnieszką Osiecką i Jeremim Przyborą z lat 1964-1966 p.t. „Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze” (ISBN 978-83-268-0078-8). Za zgodą Agaty Passent, córki Osieckiej, i Konstantego Przybory, syna Jeremiego, opublikowano korespondencję ludzi związanych głębokim uczuciem."

        A więc za zgodą dzieci to po pierwsze.
        Historia jest w sumie piękna, czuję się poruszony i wzbogacony po przeczytaniu.
        Nie mogę się zgodzić z opinią że tekst jest obrzydliwy... tzw. intymne sprawy są poruszone w delikatny przeciez sposob...i przede wszystkim "homo sum, humani nihil a me alienum puto"
        i zróbmy to w kilku językach poniżej :-) bo myśle ze wiekszość ludzi by się ze mną zgodziła. Tekst jest bardzo uniwersalno-ogólnoludzki:-) , piękny i zdecydowanie nie jest tanią eksploacją pamięci obu kochanków i niezwykłych postaci. Dzięki.


        Brazilian
        Sou um ser humano, portanto, nada que é humano me estranha

        Catalonian
        Sóc un ésser humà; això fa que rés humà em sigui aliè

        Danish
        Jeg er et menneske, så intet menneskeligt er mig fremmed

        Dutch
        Ik ben een mens, dus niets menselijks is mij vreemd

        English
        I am a human being, so nothing human is strange to me

        Estonian
        Olen inimene, miski inimlik ei ole mulle võõras

        Filipino
        Ako ay tao, kaya walang makatao na banyaga sa akin

        Finnish
        Olen ihminen, eikä mikään inhimillinen ole minulle vierasta

        French
        Je suis un homme, rien de ce qui est humain ne m'est étranger

        Frisian
        Ikke ben ien minske, dus neat minskliks is me frjemd


        German
        Ich bin ein Mensch, also ist mir nichts Menschliches fremd

        Gothic
        Manna ïm, þannu ni waiht mannisk mis framaþ ïst

        Greek

        (Ime anthropos kie tipota to anthropino then mu einai xeno)

        Gronings
        Ik bin n minsk, dus niks minskleks is mie vrumd

        Hungarian
        Ember vagyok, es semmi emberitol nem idegenkedem

        Icelandic
        Ég er manneskja og því er ekkert mennskt mér framandi

        Indonesian
        Aku adalah seorang manusia : segala sesuatu yang manusiawi tidaklah asing

        Irish
        Is duine daoine mé féin, mar sin mé haon ionadh liom rud ar dith daona

        Italian
        Sono un uomo, e nulla di ciò che è umano mi è estraneo

        Maltese
        Bniedem jien u xejn ma nistmerr minn dak li huwa ta' bniedem

        Norwegian
        Jeg er menneske, intet menneskelig er meg fremmed


        Polish
        Czlowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce

        Portuguese
        Sou humano, e nada do que é humano me é alheio

        Romani
        Dooleske ka me som komunis, na tsi komuneskaano naa frendo mange

        Romanian
        Sunt om si nimic din ceea ce este omenesc nu-mi este strain

        Scottish
        'S e duine a th'annam; cha chèin leam dad as daonna


        Spanish
        Hombre soy, nada humano me es ajeno

        Swahili
        Mimi ni mtu, si kitu cha mtu ambacho ni kigeni mwangu

        Swedish
        Jag är människa, intet mänskligt är mig främmande



        • lucyja7 Re: Z widokiem na twoje ucho 21.10.10, 15:46
          Przeczytalam i uwarzam za bardzo ciekawa i piekna historie .
          Choc nigdy bym nie polaczyla Osieckiej z Przybora .
          To naprawde niezwykle postacie i nie zgadzam sie z opinia ze
          tekst jest obrzydliwy.
          W koncu to co stworzyli jest piekne.
        • bene_gesserit Re: Z widokiem na twoje ucho 21.10.10, 19:54
          >
          > A więc za zgodą dzieci to po pierwsze.
          ...
          > Brazilian
          > Sou um ser humano, portanto, nada que é humano me estranha

          O, rzeczywiscie.

          Poza tym - nie rozumiem, czym to niby ma sie roznic od wyjawiania i tropienia tajemnic alkowy gwiazdeczek Pudelka i Gali. Czytelnicy spragnieni szczegolow z intymnego pozycia obcych ludzi natchnieni sa ta sama ciekawoscia chyba?
          • pochodnia_nerona Re: Z widokiem na twoje ucho 21.10.10, 21:09
            Tym, że tajemnice alkowy gwiazd Pudelków i innych Gali są pospolite i jest to po prostu zwykłe rżnięcie, które się tam ujawnia albo domniemywa. Osoby, które to rżnięcie uprawiają, zazwyczaj poza wyjawieniem tego faktu niewiele mają do przekazania innym.
            Natomiast romans Osieckiej i Przybory, choć dokonał się również w alkowie, mia charakter literacki. Wiersze, listy, piosenki - tak naprawdę to było tam najważniejsze. W życiu prywatnym, jak wynika z artykułu, niewiele ich łączyło, a łóżko nie było najważniejsze, bo bardziej liczył się sposób na uwodzenie, niż sam akt cielesny. To ciekawa historia - wzajemne zauraczanie siebie, owocujące pięknymi słowami, które potem szły w świat, zachwycając innych. Nie widzę w tym wszystkim niczego wulgarnego. Widzę poezję miłosną. Czytasz, bene, historie burzliwych związków artystów w różnych czasach? Czy też porównasz je do tych opisywanych przez plotkarskie media?
            • bene_gesserit Re: Z widokiem na twoje ucho 21.10.10, 21:50
              Tak, bez watpienia 'charakter literacki' cudzego rzniecia lepiej sie podgląda.
              • pochodnia_nerona Re: Z widokiem na twoje ucho 21.10.10, 22:40
                Hm, jest sztuka i pornografia - obie mogą o jednym, ale jest pewna znacząca różnica... nie wyczuwasz jej?
                A jak z tym czytaniem o romansach znanych artystów? Przecież są często siłą napędową ich twórczości, każdy z nich jest drobiazgowo opisywany, ba, nawet niektórzy potem wydają takowe pamiętniki albo i publikują listy. Nie ustosunkowałaś się też do tego, że Przybora sam dał te listy Umer z przyzwoleniem na ewentualne wykorzystanie, jako literatury... a literatura w szufladach zalegać nie może, zwłaszcza takich barwnych osób.
                • bene_gesserit Re: Z widokiem na twoje ucho 21.10.10, 22:45
                  a literatura w szufladach zalegać nie może,
                  > zwłaszcza takich barwnych osób.

                  To nie jest 'literatura', ale bardzo intymne wyznania. Roznice miedzy literatura a bardzo intymnymi wyznaniami jak najbardziej rozumiem.
                  Nic nie wiemy o zgodzie Osieckiej na te publikacje. Wiemy natomiast, ze dobrze sie sprzeda, bo chetnych na zapoznanie sie ze szczegolami jej romansu na pewno bedzie wielu.
                  • pochodnia_nerona Re: Z widokiem na twoje ucho 21.10.10, 23:20
                    Sam Przybora określił je mianem "niezłej literatury", dając je Umer. Podejrzewam, że nie było w nich nic w stylu "chciałbym być Twoim Tampaxem", to raczej nie ten typ człowieka. Zauważ, że artyści zazwyczaj podświadomie robią wszystko pod kątem ewentualnej publikacji czegoś po latach. Stąd te wszystkie literackie pamiętniki, dzienniki, listy poetów, które są inne od listów pana Zenka piszącego do pani Zosi. Zresztą - nikt Tobie nie każe tego kupić i czytać.
                    Moim zdaniem, zwłaszcza w przypadku artystów nieżyjących, tego typu publikacje stanowią dopełnienie ich artystycznego portretu. Często bowiem nie wiemy, że za jakimiś frazami piosenki kryła się prawdziwa adresatka, nie zaś nieokreślona muza. Okazuje się, że i oni są ludźmi, ale potrafią swoje uczucia zupełnie inaczej przedstawiać, niż zwykli śmiertelnicy.
                  • wa.n.da Re: Z widokiem na twoje ucho 30.10.10, 22:32
                    "Nic nie wiemy o zgodzie Osieckiej na te publikacje. Wiemy natomiast, ze dobrze sie sprzeda, bo chetnych na zapoznanie sie ze szczegolami jej romansu na pewno bedzie wielu."

                    Cóż, nie wiem jak ty, ale ja kupię tę książkę nie po to, by zapoznawać się z pikantnymi szczegółami romansu, ale właśnie po to, by rozkoszować się literacką stroną tych listów. Moim zdaniem, są po prostu piękne i byłaby to ogromna strata, gdyby ich nie opublikowano.
      • a-co-cie-to-obchodzi-kto-ja Re: Z widokiem na twoje ucho 21.10.10, 20:51
        A cóż w tym artykule było obrzydliwego ? Bo jakoś nie zauważyłam, żeby przekroczył granicę dobrego smaku.
        A jeśli dla kogoś miłość jest obrzydliwa, to nie mam słów.
        • bene_gesserit Re: Z widokiem na twoje ucho 21.10.10, 21:55
          Sama milosc nie jest obrzydliwa - obrzydliwe jest podgladanie cudzej intymnosci, obojetnie od tego, czy jest czy nie jest do tego zalaczona dokumentacja fotograficzna, czy objawia sie cudza prytwatnosc na Pudelku czy na łamach WO i czy informacje maja szalenie wyrafinowaną formę czy są paroma lakonicznymi zdaniami, sfromułowanymi przez niedouczonego 'dziennikarza' z Plotka.
      • netewka przyzwolenie 23.10.10, 12:56
        "Listy od Osieckiej wkłada do brązowej koperty, pisze 'Agnieszka'. I zanosi je Umer. - Nie mogę ich zniszczyć, bo to jest niezła literatura, zrób coś z tym kiedyś - mówi."

        Dla mnie to brzmi jak przyzwolenie - przynajmniej z jego strony
        • hajota Re: przyzwolenie 23.10.10, 21:13
          Przyzwolenie na publikację listów to jedno, ale czy którekolwiek z nich byłoby zadowolone z tego, że cytat dotyczący ich intymnego pożycia zawędruje na pierwszą stronę wysokonakładowego dziennika, żeby reklamować artykuł w dodatku do tego dziennika oraz książkę opublikowaną przez jego wydawcę? Mnie to wyjątkowo mierzi, a nie fakt publikacji listów, choć osobiście uważam, że trochę na nią za wcześnie.
          • alpepe Re: przyzwolenie 25.10.10, 22:09
            mnie tam bardziej mierzi to uświęcanie zwykłego rżnięcia żonatego mężczyzny w kryzysie wieku średniego z zaręczoną kobietą, tylko dlatego, że i ten pan i ta pani byli obdarzeni talentem literackim.
            Żonaty i kochanka. Godne literatury.
            Dla kucharek.
            • bene_gesserit Re: przyzwolenie 31.10.10, 01:41
              Mnie tez, ale jeszcze bardziej mierzi mnie obrazanie kucharek.
              • hajota Re: przyzwolenie 31.10.10, 10:56
                E tam, jakby się tak dobrze przyjrzeć, to się okaże, że cała tzw. wielka literatura jest dla kucharek.
                Iliada - ponure konsekwencje ucieczki zamężnej kobiety z kochankiem.
                Tristan i Izolda - zamężna i kochanek.
                Anna Karenina - takoż.
                • alpepe Re: przyzwolenie 31.10.10, 15:06
                  racja, z tym, że nie ma co utożsamiać instytucji małżeństwa opisanej w Iliadzie, Tristanie... i Annie Kareninie. W drugiej poł. ub. wieku w komunistycznej Polsce rozwody już nie były końcem świata, a i śluby zawierano z miłości, a nie po to, by wzmocnić przymierze zbrojne.
              • alpepe Re: przyzwolenie 31.10.10, 15:02
                w sumie racja, ale istnieje takie pojęcie, więc z niego skorzystałam.
                Przepraszam zatem wszystkie świnie, że mówię: upić się jak świnia i kucharki, że mówię: literatura dla kucharek.
                • bene_gesserit Re: przyzwolenie 31.10.10, 19:17
                  Nie przepraszaj, tylko nie uzywaj tego zwrotu. Kucharki duzo mogą, he he he.
                  • alpepe Re: przyzwolenie 31.10.10, 20:30
                    zwroty mają czasowniki :-)
      • fallk Re: Z widokiem na twoje ucho 02.01.11, 12:35
        Poczytałem sobie te komentarze, i włos mi się zjeżył. Ile trzeba mieć w sobie zakurzonej dulskości, żeby, zorientowawszy się, o czym jest ten artykuł, przestać czytać... Artykuł jest o pięknym zjawisku miłości z komplikacjami, w pięknej literackiej oprawie. Listów Abelarda i Heloizy też nie czytaliście, argumentując w ten sam sposób? ... głupie pytanie, oczywiście, żeście nie czytali, poza tymi, którzy czytali, a to pewnie ci, których nie oburza... A Rome i Julia? to dopiero obrzydliwe podglądactwo!
        • bene_gesserit Re: Z widokiem na twoje ucho 02.01.11, 21:58

          Romeo i Julia, to, przypomne, zapis fikcji.
          Abelard i Heloiza zdazyli juz ostygnąc, a nawet rozsypac sie w proch.
          A to historia, ktora sprzedaje - w duuuzym i zapewne nader dochodowym wydawnictwie - intymnosc niedawno zmarlych, ktorych krewni (nie tylko decydenci spadku) i inni bliscy zyją. Nie wiem, czy trzeba byc Dulskim, zeby nei dostrzec roznicy i podobienstw do rewelacji z Plotka o intymnym pozyciu znanych i lubianych, ale jakis feler w oku raczej trzeba miec.
          • fallk Re: Z widokiem na twoje ucho 03.01.11, 02:54
            Rzeczywiście, przyznaję się, mam feler - w ogole nie zaglądam na pudelki, więc ciężko mi porównać, ale coś mi mowi, że nie ma porównania. Dzięki za przypomnienie, że Rome i Julia są fikcyjni, jak wiadomo, fikcyjnych można podglądać bez żenady. (Zresztą, podobno tacy znowu fikcyjni nie są, ale spory o to trwają, więc niech będzie, że fikcyjni) Podobnie jak zimne i rozsypane trupy, zimnym i rozsypanym robi to mniejszą rożnicę, niż tym w nieco mniej zaawansowanym stanie rozkładu. (o rodzinie nie będziemy tu mówić, rodzina wyraziła zgodę)
            Nie wiem, czy publikacja tych listów to zjawisko podchodzące pod wielką komercję, mam wrażenie, że nie rozejdzie się jak świeże bułeczki i nikt kokosów na tym nie zrobi; znaczy, potrafię wyobrazić sobie chodliwsze publikacje.
            I jakiś taki lekki niesmak czuję, kiedy porównujesz te doskonałe teksty do plotek o "znanych i lubianych", w których trudno doszukiwać się jakiejś wartości literackiej; w pudelkach, jak sądzę, ma zwracać uwagę sam fakt zaistnienia sytuacji intymnej pomiedzy znanymi i lubianymi, a to, jak ten fakt został opisany, ma raczej znaczenie podrzędne. W wypadku listów wzmiankowanych trupów, sytuacja intymna ma miejsce, ale cóż, pozwolę sobie przypomnieć, sytuacje intymne miewają miejsca w życiu większości z nas, natomiast mało który z nas potrafi o tym mówić i nazywać to z takim mistrzostwem i finezją, jak oni (chyba powinno być one, ale...) Tu nie chodzi o to, że ten Przybora z tą Osiecką ten tego... tylko o to, że dwoje ludzi napisało pod wpływen życia piękne listy, i szkoda by ich było nie przeczytać. I jeśli to jest podglądactwo i żenada, to chyba przyjdzie zażenowanym zrezygnować z czytania w ogóle, że o oglądaniu obrazów i rzeźb nie wspomnę.
            • bene_gesserit Re: Z widokiem na twoje ucho 03.01.11, 15:33
              fallk napisał:

              > Rzeczywiście, przyznaję się, mam feler - w ogole nie zaglądam na pudelki, więc
              > ciężko mi porównać, ale coś mi mowi, że nie ma porównania.

              A co ci mowi?

              Dzięki za przypomnie
              > nie, że Rome i Julia są fikcyjni, jak wiadomo, fikcyjnych można podglądać bez ż
              > enady.

              No wlasnie nie da się. Podglądanie dotyczy osob rzeczywistych, nie fikcyjnych. Chadzam do teatru i nigdy nie mialam wrazenia, ze oglądając spektakl oddaję się podglądactwu. Ty nie?

              Podobnie jak zimne i rozsypane trupy, zimnym i roz
              > sypanym robi to mniejszą rożnicę, niż tym w nieco mniej zaawansowanym stanie ro
              > zkładu. (o rodzinie nie będziemy tu mówić, rodzina wyraziła zgodę)

              Zgodę wyrazili dysponeci listów, czyli spadkobiercy, a nie zyjący bliscy. Min to jest w takich swiezych publikacjach moralnie dwuznaczne.

              > Nie wiem, czy publikacja tych listów to zjawisko podchodzące pod wielką komercj
              > ę, mam wrażenie, że nie rozejdzie się jak świeże bułeczki i nikt kokosów na tym
              > nie zrobi; znaczy, potrafię wyobrazić sobie chodliwsze publikacje.

              Najwyrazniej mieli z tym problem wydawcy, bo pierwszy naklad zostal wyczerpany w miesiac po premierze ksiazki.

              > I jakiś taki lekki niesmak czuję, kiedy porównujesz te doskonałe teksty do plot
              > ek o "znanych i lubianych", w których trudno doszukiwać się jakiejś wartości li
              > terackiej; w pudelkach, jak sądzę, ma zwracać uwagę sam fakt zaistnienia sytuac
              > ji intymnej pomiedzy znanymi i lubianymi, a to, jak ten fakt został opisany, ma
              > raczej znaczenie podrzędne.

              Dziwnym trafem jednak nie publikuje sie korespondencji erotyczno-milosnej miedzy nieznanymi, ale miedzy znanymi.

              W wypadku listów wzmiankowanych trupów, sytuacja i
              > ntymna ma miejsce, ale cóż, pozwolę sobie przypomnieć, sytuacje intymne miewają
              > miejsca w życiu większości z nas, natomiast mało który z nas potrafi o tym mów
              > ić i nazywać to z takim mistrzostwem i finezją, jak oni (chyba powinno być one,
              > ale...)

              ...Co nie zmienia faktu, ze ci, ktorzy deklaruja chec obcowania z 'mistrzostwem i finezją' kupują w pakiecie rowniez intymnosc i prywatnosc zupełnie obcych ludzi. Nie tylko pary - jak to finezyjnie ujałes - trupów, co istotne.

              I jeśli to jest podglądactwo i żenada, to chyba przyjdzie zaże
              > nowanym zrezygnować z czytania w ogóle, że o oglądaniu obrazów i rzeźb nie wspo
              > mnę.

              Tak tak - bo sztuka to zycie, wiec obcujac z nia podglądamy, LOL
              • fallk Re: Z widokiem na twoje ucho 04.01.11, 01:51
                Więc po kolei : co mi mówi - mówi mi to co mówisz o pudelkach.
                Podglądanie to podglądanie osób rzeczywistych - czy w takim razie martwi są rzeczywiści? Gdzie ustalisz granicę rzeczywistości osoby? Czy jak idziesz do teatru na dajmy na to "Kontarabasistę", to nie czujesz się jak podglądacz? - bo ja tak.
                Co do tych żyjących bliskich, to chyba im nie przeszkadza, głosów sprzeciwu bliskich w około artykułu ani książki nie widziałem. Zresztą Przybora sam przecież zaniósł te listy do Umer, mówiąc, że to dobra literatura i trzeba coś z tym zrobić. Ale o tym już chyba gdzieś tu było...
                To co napisałaś o rozejściu się nakładu, tego, przyznam, nie wiedziałem; ale to chba przemawia moralnie na korzyśc wydawcy - sądząc z nakładu, adresat miał być nieliczny ;).
                Co do publikcji erotycznej korespondencji nieznanych, to się jej nie publikuje, bo są nieznani... jakby ją opublikowano, to stali by się znani... W wypadku korespondencji Osieckiej i Przybory, chentnie poczytałbym nawet wpisy do ksiąźki skarg i zażaleń ich autorstwa; poza wszystkim, w ich listach nie ma niczego faktualnego, czego by wcześniej nie opisywali w swoich książkach.
                Czy oni tacy znowu obcy... tu znowu można by się zastanowić nad obcością artysty, który z definicji jest exhibicjonistą, ale nie chce mi się nad tym zastanawiać.
                A ostatnie twoje zdanie - całkiem trafne, kiedy obcuję ze wspólczesną zwłaszcza sztuką, często mam wrażenie, że podglądam artystę w jego intymności.
                • bene_gesserit Re: Z widokiem na twoje ucho 04.01.11, 20:49
                  > A ostatnie twoje zdanie - całkiem trafne, kiedy obcuję ze wspólczesną zwłaszcza
                  > sztuką, często mam wrażenie, że podglądam artystę w jego intymności.

                  To, co sie pokazuje w galeriach i teatrach, albo to, co mozna przeczytac w ksiazkach, zostalo stworzone po to, by bylo ogladane, czytane, sluchane, komentowane, podziwiane. Artysta oddaje to publice. Wydane wlasnie listy to zapis PRYWATNY, w dodatku dotyczący calkiem bezposrednio rowniez wielu ich bliskich - nie tylko tych, ktorzy zdecydowali ubic na tej prywatnosci interes.
              • fallk Re: Z widokiem na twoje ucho 04.01.11, 20:03
                a właściwie to jak to jest z tymi żyjącymi bliskimi? zgodę na publikację wyraziły dzieci obojga; czy to znaczy, że w momencie, kiedy stajesz się spadkobiercą i "dysponentem listów", przestajesz się zaliczyczać do grona żyjących bliskich? Czy też należałoby odszukać wszystkich żyjących bliskich i ich spytać?
                • bene_gesserit Re: Z widokiem na twoje ucho 04.01.11, 20:52
                  fallk napisał:

                  > a właściwie to jak to jest z tymi żyjącymi bliskimi? zgodę na publikację wyrazi
                  > ły dzieci obojga; czy to znaczy, że w momencie, kiedy stajesz się spadkobiercą
                  > i "dysponentem listów", przestajesz się zaliczyczać do grona żyjących bliskich?

                  Niby czemu? Zupelnie nie o tym pisalam.

                  > Czy też należałoby odszukać wszystkich żyjących bliskich i ich spytać?

                  Rozkoszny koncept - zwlaszcza jesli nie wiedzieli o tym romansie i zwlaszcza jesli jego istnienie byloby dla nich przykrym odkryciem.
                  • fallk Re: Z widokiem na twoje ucho 04.01.11, 21:16
                    Jak to nie o tym pisałaś? Pisałaś, że zgodę na publikację wyrazili spadkobiercy i dysponenci listów, a nie żyjący bliscy; czy nie tak pisałaś?
                    A co do romansu - oni chyba nieszczególnie go ukrywali, skoro nawet ich czytelnicy ich podejrzewali; to nie był romans, co może znienacka wypaść na rodzinę jak trup z szafy.
                    Ale właściwie zanurzam się tutaj w nużącą rozmowę, która zbacza z głownego nurtu; zaczynamy się bez sensu przepychać i chwytać za niedopowiedziane. A wląściwie moja myśl była prosta: tak dalece nie szokuje mnie wydanie tych listów w danych okolicznościach, że szokuje mnie czyjeś tym zaszokowanie. Myślę, że razem z przedmówcami wielokrotnie wyczerpaliśmy się w opisie naszego niezaszokowania i dobitnie je uargumentowaliśmy. Jeżeli nadal uważasz, że to hańba czytać ten artykuł, a tym bardziej książkę, coż - nic tu się więcej powiedzieć nie da.
                    • fallk Re: Z widokiem na twoje ucho 04.01.11, 21:22
                      Ale ale - czy ty w ogole znasz i wiesz o czym w szczególności tu piszemy? bo tak mnie nagle tknęło, że może skoro oburzyłaś się na początku i przestałaś czytać, to możesz nie wiedzieć, jak ten romans wyglądał, zwłaszcza, jeśli podobne oburzenie ogarnęło cię przy lekturze memuarów.
                    • bene_gesserit Re: Z widokiem na twoje ucho 04.01.11, 21:57
                      fallk napisał:

                      > Jak to nie o tym pisałaś? Pisałaś, że zgodę na publikację wyrazili spadkobiercy
                      > i dysponenci listów, a nie żyjący bliscy; czy nie tak pisałaś?

                      Nie, nie tak.

                      Co do tej wymiany: istotnie, jest nużaca. Chcesz, to nie czuj sie podlądaczem czytajac cudzą korespondencję i chcesz - czuj sie podlądaczem czytajac Pana Tadeusza, mi nic do tego, dziękuję za uwagę.
    • q-ku ech... 20.10.10, 21:25
      to właściwie tyle co chciałem powiedzieć:-)
    • ubiquitousghost88 I pomyśleć jacy bogaci byliśmy PRL-nieświadomością 20.10.10, 22:16
      ...i jak nas PRNL-G."Wiedza" jest w stanie zubożyć...

      (*NL = NieLudowa)
    • osieccok w nieskończoności niedomówień 20.10.10, 23:27
      Agnieszka i Daniel P. "byli" w nieformalnym związku...
      Tajemnice poliszynela są nagie ! Wiem co i o kim piszę.
    • godeep [...] 21.10.10, 01:41
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • dar61 Z widokiem na pustą wciąż półkę 22.10.10, 22:43
      Wiecie, Wysokoobcasianki... jesteście dranie.
      Do mojej półki z przyborianami muszę domontować nadstawkę.
      Bo myślałem, że wszystko już tam tkwi - prócz* i tego środkowego tomu Memuarów, co wziął się pożyczył i do matecznika nie wraca, a tu... taka wyrwa!

      Agniecha, cóż, jest nie do zgłębienia, ale się staram.

      ---

      */
      Ewo_z_Werwą - rzuć chuć, zaniechaj knuć - i ...
      I zwróć ten tom, zwróć!

      ***

      Napisałbym do Jeremiego
      Że mi przypominał dziadka mego
      Ten nos, włos, głos
      Te przygody

      Tak samo niewierny, podobnie filuterny
      On też był nie tak bardzo też
      Młody

      Lecz memuary jego nie spisze wnuk
      Dlaczego?
      Bo też spóźnił się do niego
      Dziadek zdobny w życiowe
      przygody
    • jan1958 Piekne panie wodka tez powalala ? 25.10.10, 21:00
      Cos tu niedawno bylo o innej polskiej "celebrytce" scietej przez akkohol.....widac nie tylko polskich pnow dolegliwosci watroby wysylaly na tamten swiat.......
      • szlag_mnie_trafi Picie gwiazd z tamtych lat było: "kultowe" 26.10.10, 10:16
        SPATIF'y, "Domy Pracy Twórczej", "artystowskie" kawiarnie... Taka Osiecka nie mogła uwalić się w trupa! Ona piła "ideowo". Co prawda wódka taka sama, rzygi takie same jak dziś, no ale przecież oni wtedy walczyli z "systemem". Żenada.
    • tadec Z widokiem na twoje ucho 26.10.10, 00:35
      Osiecka jako artysta była objawieniem,jako czlowiek była "bandytą",jako kobieta była...tym,czym nazwała ja kiedyś własna córka.
    • stary.gniewny Co za czasy! 26.10.10, 09:25
      Naród nie fascynuje się wydzieraniem tajemnic natury przez naukowców, ideami wdrażanymi w życie przez społeczników czy niezwykłymi historiami biznesowymi itd itd
      Naród fascynuje się przygodami łóżkowymi pary która zawodowo trudni się układaniem rymów.
      • alpepe Re: Co za czasy! 31.10.10, 15:08
        jaki naród? Umer do spółki z Passentówną oraz Agora. Sztucznie napędzane zainteresowanie alkową dwojga amoralnych ludzi.
    • tw.zenek Alkoholiczka i stary satyr - gwiazdy PRL-u 26.10.10, 10:08
      Lata 60-te, Europa podzielona żelazną kurtyną, a panienka sobie lata: Londyn, Paryż, Szwecja... Co najmniej jakby Schengen obowiązywało.
      W czasach, gdy wyjazd w czeskie Tatry, to był poważny problem administracyjno-logistyczny i trzeba było go przygotować dwa miesiące wcześniej, ona tak sobie hop-siup z samolotu do samolotu. "Jeszcze sobie do Szwecji poleci".... Jasne, a wizy, dewizy, zaproszenia, książeczki walutowe i cholera wie co jeszcze? I to wszystko załatwia panienka tak odklejona, że nawet o ogryzku na wannie nie pamięta?
      No chyba, że UBecy też pisali wiersze... Inna sprawa, że tam łajdaków nie brakowało, więc pewnie czuła się jak wśród swoich...
    • mala200333 Re: Z widokiem na twoje ucho 26.10.10, 20:42
      Tak to juz bywa...
    • lewis_1970 Re: Z widokiem na twoje ucho 27.10.10, 10:10
      Golawiczanka ale dlaczego z zażenowaniem?

      Pomyśleć, że z myślą o Przyborze Osiecka pisała tekst piosenki "Upij się ze mną na wesoło"! Coś cudownego.
      Uwielbiam twórczość obojga.
    • wiewioo.ra Z widokiem na twoje ucho 02.01.11, 18:11
      Mnie też historia zniesmaczyła.
      Wieeeelka miłość, dziesiątki listów, wierszyków, tekstów, fascynacja, dzika namiętność, tęsknota. A jak przychodzi do wspólnego życia to okazuje się, że lipa.
      Strasznie mnie wkurza takie podciąganie zwyczajnego pożądania do miana niezwykłej miłośći.
      Jakby to była miłość to by pan Przybora i pani Osiecka postarali się popracować na tym związkiem, swoimi wadami, przyzwyczajeniami. No i zakończyliby związki w których tkwili.
      A tak, to było to zwyczajne zdradzanie partnerów, wpółmałżonki, banalny romans. Tyle, że wśród artystów a im wybacza się więcej. No i nie nazywa koorestwa koorestwem.
      • fallk Re: Z widokiem na twoje ucho 03.01.11, 13:28
        "...dzisiejszy pisarz, kiedy bierze do ręki pioro, by napisać coś na znany mu gruntownie temat, powinien pamiętać o tym, że przeciętny czytelnik, dotąd tym problemem nie zainteresowany, nie będzie czytał dla poszerzenia własnej wiedzy, lecz odwrotnie - po to, by wydać na autora wyrok skazujący, jeśli treść jego dzieła nie będzie zbieżna z banalną przecientnością umysłu owego czytelnika. (...) Dla chwili obecnej charakterystyczne jest to, że umysły przeciętne i banalne, wiedząc o swej przeciętności i banalności, mają czelność domagać się prawa do bycia przeciętnymi i banalnymi i do narzucania tych cech wszystkim innym."
        Niesamowite, prawda? - zwłaszcza to, że autor powyższego pisał to w latach dwudziestych ubiegłego wieku, przewidując kierunek zmian w społeczeństwie. Dzisiaj wchodzę na forum, czytam, i nie pozostaje mi nic innego, jak ściągnąć i zmiąć w dłoniach czapeczkę przed Ortega y Gassetem
    • zoria_polunocznaja o miłości 04.01.11, 22:38
      Ważne, że się ją ma lub miało. Bez miłości - czasem nazywanej inaczej - czym byśmy byli, zapytam filozoficznie i banalnie? Nie ma sensu gloryfikować szaleńczej miłości i tak samo nie ma sensu wychwalać cichej miłości. Każda miłość jest wielka, wspaniała - każda, która daje nam spełnienie i każda, która go nam nie daje, a którą wspominamy bo to, bo tamto...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka