Gość: MS IP: *.chello.pl 08.01.05, 21:19 Uzależniona od tych felietonów :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: promys Re: Niby nic IP: *.tele2.pl 09.01.05, 16:12 szkoda ze te folioteny nie śa częsciej pisane. Niektorzy zyją od swiat do swiat ..ja zyje od felietonu do felietonu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wizytka Re: Niby nic IP: *.teleton.pl 10.01.05, 13:52 Hmm, a ja ? Od moich dzieci, od ich nauczycieli, od wiecznie zmęczonego męża, od spotkań z przjaciółmi, od czerwonego wina, od mocnej herbaty, od rodzinnego domu, od toksycznej mamy, od samotnych spacerów, od marzeń,od zapachu stajni, od pisania za długich listów, od najukochańszego kundla, od placków ziemniaczanych, od zapachu teatru, od wspomnień o dziadku ... Pozdrawiam Pani Joasiu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Coraz bardziej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 15:06 Coraz bardziej się uzależniam.Od czego? Drobnych ,nowych rzeczy,które najpierw lubię a później,cóż.Ja kobieta dojrzała uzależniłam się chyba od internetu a szczególnie od zaglądania do niektórych ...blogów no i tutaj do Pani,uśmiech.Aby więcej było tych osób uzależnionych od oczekiwania ,czytania i dzielenia się refleksjami po Pani felietonach,cienkopisem można pisać ale czasem coś podkreślić trzeba też ,aby zwrócić uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IrMa Re: Coraz bardziej... IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 11.01.05, 19:37 Od czego jestem uzależniona? Najbardziej od pełnych półek i szuflad starych, niepotrzebnych rzeczy. Co rano przyrzekam sobie, że wstanę, wyrzucę wszystko na środek pokoju, nie segregując, zapakuję w reklamówki i po jednej powynoszę do zsypu. Nic z tego, uzależnienie zwycięża. Upływ czasu mnoży te "garby". PS. herbatę cynamonową zdradzam z imbirową, ot żeby było weselej. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matylda niby nic, a jednak esencja (ale nie herbaciana) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 11.01.05, 20:00 Kocham swoje uzaleznienia, zresztą bez nich wszyscy bylibyśmy bylejacy. Są niczym cegiełki w solidnej budowli i potrzebują się nawzajem, żeby konstrukcja się nie zawaliła. Smak kawy zbożowej i ogórków kioszonych, wiara w cuda i wszechogarniający pesymizm...to chyba cała esencja. najważniejsze, żeby je w sobie akceptować i zbierać kolejne, aż wypelnią człowieka ponajmniejszą z komórek :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: niby nic, a jednak esencja (ale nie herbacian IP: *.client.comcast.net 19.02.05, 08:37 Bardzo mi sie spodobalo, co napisala Matylda. Tak, to nic zlego byc uzaleznionym. Choc niektore uzaleznienia sa niedobre, niewiadomo jak sie do nas przyplataly, przyczepily, z tymi trzeba walczyc. Albo nie, w koncu sie odczepia. Przejda nam. Jak milosc. Bo to jest rodzaj milosci. Odpowiedz Link Zgłoś