Dodaj do ulubionych

Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-Krz...

23.04.05, 13:26
Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • k_r_m Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 23.04.05, 13:55
      kurde, nie przeczytałem artykułu do końca bo juz kilka takich czytałem i mam dość

      czyli co, kobiety chciałyby przyjśc do domu i położyć się, za przeproszeniem,
      czterem literami do góry i nic nie robić?
      nie mogę zgodzić się na takie uogólnianie że mężczyźni nic nie robią
      czy kobieta wchodzi do kanału gdy popsuje się samochód, czy jeśli się popsuje
      pojedzie chociaż do mechanika z nim, to raczej żadkość

      sprzatanie, pranie, zmywanie owszem, robią to, ale nie dlatego że je ktoś do
      tego zmusza, ale bo same tego chcą
      proszę spojżeć na przeciętnego mążczyznę, gdy zapełnu mu się zlew brudnymi
      naczyniami i sztućcami to i tak pozmywa bo nie bedzie miał na czym zjeść, tak
      samo pranie
      a kobiety, cokolwiek im się zabrudzi to od razu robią pranie, chodźby to była
      tylko jedna rzecz
      kobiety są po prostu nieekonomiczne, gdyby robiły to hurtem to jaka by była
      oszczędność czasu

      przepraszam, mam ochotę jeszcze napisać na ten temat bardzo dużo ale nie mam na
      to już czasu, może później jeszcze coś dodam
      pozdrawiam wszystkie kobiety
      • alef27 Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 23.04.05, 14:38
        Racja. Coś w tym jest. Moja siostra jest taka. Sprzątenie... dla samego
        sprzątania, bo tak trzeba, choć wcale nie jest brudno. Na szczęście ja ustaliłam
        z mężem inne relacje. Jak żadne z nas nie ma czasu czy ochoty i nie zapraszamy
        gosci, to możeny i miesiąc nie sprzątać. i co? I nic. Jest dużo ciekawszych
        zajęć, niż bycie takim babskim gestapowcem od czystości:)
        • ako3 Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 23.04.05, 18:28
          dokladnie taki sam uklad jest u nas. jak nie mamy ochoty i nikt nie przychodzi
          to do niczego sie nie zmuszamy
          • hegemon72 [...] 29.04.05, 17:34
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • emka199 Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 23.04.05, 20:58
        szkoda, że nie przeczytałeś do końca, bo nie musiałbyś pisać rzeczy, które są
        napisane w tym wywidzie... tak w ogóle, to co ty robiłeś w szkole na polskim,
        że robisz takie błędy ortorgaficzne? pozdrawiam
        • k_r_m Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 24.04.05, 14:08
          emka199 napisała:

          > szkoda, że nie przeczytałeś do końca, bo nie musiałbyś pisać rzeczy, które są
          > napisane w tym wywidzie... tak w ogóle, to co ty robiłeś w szkole na polskim,
          > że robisz takie błędy ortorgaficzne? pozdrawiam

          uczyłem się bardzo dobrze, ale to chyba nazywa się dysleksja, chociaż wtedy to
          nie było popularne określenie i nigdy mnie nie zdjagnozowali :), a tak na
          marginesie kiedys robiłem ich o wiele wiecej niz teraz

          obiecuję, że przeczytam całość
      • cesaria2 Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 26.04.05, 10:01
        Ja jestem kobietą pracującą zawodowo, a w domu pracuję tak samo, jak kobiety
        niepracujące. Ciekawa jestem dlaczego one także miałyby otrzymywać za ileś lat
        taką samą emeryturę jak ja, skoro nie zrobiły nic, aby na nią zapracować. Moja
        kuzynka która nie pracuje, wychowuje dziecko i gotuje obiady, ładnie wygląda i
        nigdy nie jest zmęczona ( aktywna pomoc rodziców i teściów )za kilka lat
        miałaby otrzymać podobne świadczenie jak ja - zalatana, pracująca w zmianowym
        systemie kobieta, która wykonuje w domu te same czynności co kuzynka, tylko bez
        pomocy rodziny??? Absurdom nie ma końca!!!!!
        • plathess Ave femo-komuno! 26.04.05, 18:48
          Ciekawe, kto mialby płacić pensje tym kobietom, które chciałyby leniuchować w
          domu?Jeśli państwo - to my, ludzie pracujący zawodowo, zarówno kobiety jak i
          mężczyźni. Tylko z jakiej racji?
          Jeśli mąż, to pewnie nie jeden posłałby taką do uczciwej pracy, z której byłyby
          pienniądze, których zwykle nie ma za dużo w domu.
          Wtedy to byłyby horror dla nie jednej 'poświęcającej się rodzinie' kobiety.

          Dalej, jeśli jednak nie miałoby być pensji dla kur domowych, ale na starość
          emerytura, to z czego? Podobno przeszliśmy na system, gdzie każdy SAM
          wypracowuje sobie przyszłe świadczenie (kłania się niesprawidliwy wiek
          emerytalny: kobiety mają PRAWO /nie obowiązek/ przechodzić na wcześniejszą
          emeryturę o 5 lat wcześniej.
          Istna femo-komuna. Łaskowość za cudze.
          Mówię: DZIĘKI!
          • alexandra74 Re:plathess 28.04.05, 11:13
            To wyp...alaj z tego kraju jak ci sie nie podoba.
            • plathess Re:plathess 30.04.05, 18:54
              alexandra74 napisała:

              > To wyp...alaj z tego kraju jak ci sie nie podoba.







              Damą to ty nie jesteś...
              Kobietą? O, tak. Tego można właśnie się było spodziewac po tzw. płci pięknej.
              Ha,ha, ha...
              Mój ty kochanie dowodzie na podłotę tkwiącą w kobietach - pozdrawiam cię,
              alexandro 74.
              ;-0
        • mameja2 Dziwię Ci się 01.05.05, 19:30
          Przede wszystkim chodzi o to, że ktoś w rodzinie musi zajść w ciążę i wychować
          dziecko, przynajmniej na początku. Kobieta pracująca, tak jak ja, przerwała
          pracę i z tego tytułu weszła w okres bezskładkowy. Po urlopie macierzyńskim
          zostałam na wychowawczy, w czasie którego rownież traciłam na emeryturze. Mój
          mąż nie. Gdybym miała np. 3 dzieci, za każdym razem moja emerytura
          zmniejszałaby się. Mężowi nie. Dochodzi do tego wiek przejścia na emeryturę,
          niesłusznie o 5 lat wcześniejszy. Wychodzi dobre parę lat okresu bezskładkowego
          minus 5 lat =...Nie wiem ile tracę. Na pewno niemało. Dobrze, jesli pieniądze
          zostają w rodzinie. Ja jestem rozwiedziona. Nikt mi nie odda tych straconych
          pieniędzy. Uważam, że w tej kwestii powinien byc równy podział.
          • meg303 Re: Dziwię Ci się 15.03.07, 09:38
            Jeśli jesteś po rozwodzie połowa składek na OFE męża jest Twoja
        • ezavv Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 17.01.07, 08:43
          Witam,
          może temat został wywołany celowo przez "nawiedzonyh i prominentnych
          dzieciorobów", których żony pracują w domu? Generalnie założenie jest słuszne -
          za pracę powinna być praca. Nasze babki, matki, siostry, żony - ogólnie kobiety
          wykonują szereg prac domowych i jest to naprawdę ciężka praca. Powinno się
          wprowadzić jakieś rozwiązania systemowe, znacznie lepsze od dzisiejczych -
          kobieta wychowująca dzieci, prowadząca dom zwalnia miejsca w żłobkach,
          przedszkolach (...), wolne miejsce może wykorzystać inna osoba. JAk zawsze
          użyją tego miodu także jakieś trudnie, oburzą się wolnomyślące wyzwolone
          samiczki z małym rozumkiem. Od wieków mamy system matryjarchalny i tego nie
          zmienimy, choć patrząc na kraje wschodu - patriarchat i rola kobiety jest tam
          ciekawa - zaznaczam, że wschód jest duży i ma różne kolory. Poza tym dzięki
          wyzwoleniu nie zarabiamy tyle by utrzymać z jednej pensji rodzinę. Dlatego nie
          walmy w czambuł pomysłu.
    • andorinha Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 23.04.05, 13:57
      uspokoj sie i przeczytaj jeszcze raz...
      podpowiadam ze chodzi o emerytury

      nikt nie namawia zeby maz placil zonie za ugotowane obiadu :-)
      • lubawa1 Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 23.04.05, 14:00
        > podpowiadam ze chodzi o emerytury

        powiedzmy że chodzi o emerytury - to kto konkretnie ma placić składki na te
        emerytury? Bo jakoś w tekście o tym nie ma.
        • olka.olka Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 23.04.05, 15:49
          w ogole jakis dziwny teamat na pierwsza strone gazety..
          troszke niedzisiejszy
    • gw_to_komunistyczna_gadzinowka No tak, jak czlowiek napisze cos madrego 23.04.05, 16:26
      to od razu cenzorzy z Gazety Wybiorczej to ocenzuruja...

      Swoja droga: trzeba miec naprawde niezle poprzewracane w glowie, zeby okreslic prace kobiet w domu jako "unpaid work". Te [tu wstawcie niecenzuralny epitet] baby mysla, ze kobietom dzieje sie krzywda jak zrobia cos dla dzieci albo dla meza??? Czy one mysla, ze jak kobieta nakarmi dziecko, to nalezy jej sie za to pensja??? Ja zawsze myslalem, ze kobieta karmi dziecko, bo je kocha, a nie dlatego, zeby dostawac jakies pieniadze za to.

      No i wreszcie czy te [tu wstawcie niecenzuralny epitet] baby mysla, ze jak ja zmontuje szafke albo umyje samochod, to bede sie domagal, by zona mi za to placila???

      Jak one to sobie wyobrazaja??? Ze ja zonie wystawie rachunek za wynoszenie smieci, ona mi za robienie obiadow, a my dzieciom za jedzenie, ktore im dajemy?

      Czy te [tu wstawcie niecenzuralne epitety] baby pogielo???

      Niech ktos im pokaze normalna rodzine - zapraszam np. do nas do domu - i niech zobacza, jak wyglada dom, w ktorym wszyscy sie kochaja i robia "unpaid work" nie oczekujac od nikogo za nic pieniedzy.

      Gazeta Wybiorcza juz nieraz udowadniala, ze tytani umyslu tam nie pracuja. Ale zeby az tak... to juz przeszli samych siebie...

      Dobrze, ze moja zona nie kupuje glupich gazet.
      • android Re: No tak, jak czlowiek napisze cos madrego 23.04.05, 17:18
        To nie baby pogielo, ale pogielo redaktorów GW, którzy lansuja chory tryb życia.
        O tak, to modne być kimś, a więc jeśli nie możemy byc kims w swiecie polityki,
        mody, biznesu bądźmy kimś w naszym małym prywatnym świecie innymi słowy sprawmy
        aby liczono się z anmi, miejmy siłę, moc przed którą mali schyla kolaną.Tymi
        słabymi którzy ugna się przed potęga naszego działania będzie dziś mąż a jutro
        dziecko i vice versa mąż będzie próbował zdominować żonę niczym pan feudalny
        wasala.Zaprawdę powiadam Wam Gazeta Wyborcza lansuje średniowieczne poglądy.

        Żarty żartami, ale zatrważający jest tak naprawdę fakt, że GW czytaja dziesiątki
        tysięcy ludzi, którzy absorbują treść artykułów bezkrytycznie i to co piszemy w
        tych komentarzach uznają za bzdurę już przez sam fakt krytykowania ich gazety a
        więc po częśći ich sposobu myslenia, bowiem wielu utożsamia się z tytułem do
        tego stopnia, że w momencie gdy Gazeta pisze o czymś nowym próbuje zaakceptować
        to nawet za cenę bólu mentalnego po to aby pozostawać w zgodzie z programem ich
        ulubionej i sztandarowej Gazety a może po prostu dlatego aby być trendy. I to
        jest właśnie prawdziwe urabianie ludzi.Pisanie tekstów które są łatwe i
        przyjemne i trafiają w nasze poglądy - w ten sposób obłaskawia się czytelnika
        tak jak treser w cyrku oswaja dziekie zwierzę a później podaje si.ę artykuł
        zaiwerający myśli nie tylko nowatorskie ale też absurdalnie sprzeczne z np.
        obowiązującymi powszechnie normami obyczajowymi i czeka się jak zareaguje
        czytelnik a czytelnik już zaszczepiony w światopoglądzie Gazety będzie musiał
        zdobyć się na wysiłek i zaakceptować ten absurda odrzucając jednocześnie starą
        prawdę być może słuszną i racjonalną.Tak oto rodzi się społeczeństwo które w
        pewnym moemncie będzie potrzebowało jak kwiat wody i słońca Gazety która
        kształtowac będzie jego poglądy i tak oto Gazeta Wyborcza staje się naprawdę
        organem - staje się dla wielu przedłużeniem ich mózgu jednocześnie dokonując
        zmian w układzie cielesnym człowieka, gdyż okazuje się, że procesy myśolowe
        zaczynają w pewnym momencie zachodzic pzoa starym mózgiem a przebiegaja w nowym
        organie w tym wypadku w GW.Fantastyka naukowa?Ależ skądże!Rzeczywistość -
        spróbuj na samym sobie.Scal się z Gazetą!
      • emka199 Re: No tak, jak czlowiek napisze cos madrego 23.04.05, 21:03
        gw_to_komunistyczna_gadzinowka napisał:

        > Dobrze, ze moja zona nie kupuje glupich gazet.

        hmmmmmmmmmmmmmmmmm... a jakie kupuje? fuckt? a może super express?
      • mameja2 Re: No tak, jak czlowiek napisze cos madrego 01.05.05, 19:36
        Masz rację ale tylko częsciowo. W związkach opartych na miłości w ogóle nie
        jest potrzebne prawo. Chodzi o to, by pomóc tym, w których nie ma miłości,
        poszanowania, itp. Głównie chodzi o emerytury kobiet bęących na urlopach
        wychowawczych lub niepracujących.
    • 97611214a Co ze bzdety!!! 23.04.05, 16:43
      Rok platnego urlopu, emerytury??? skad wziac na to srodki???
      Autorki chyba zyuja na Ksiezycu.
    • android Hipokryzja GW 23.04.05, 16:59
      Trzeba przyznać, że Gazeta Wyborcza utworzyła błędne koło realizując wybujałą
      ambijcę sprawowania funkcji opiniotwórczego organu dla społeczeństwa
      polskiego.Nie byłoby by tego problemu, gdyby nie fakt, że stoi za tym walka o
      rynek prasowy a więc o tak zwany target którym jest przeciętny zjadacz
      chleba.Jak wiadomo współcześnie nie obowiązuje sjuż kodeks rycerski a wojna
      stała się bezwzględną wymianą ciosów.GW chcąc dotrzeć do wszystkich możliwych
      odbiorców stosuje chwyty poniżej pasa zprzeczając jednocześnie samej sobie.Jak
      inaczej można nazwać jak tylko hipokryzją jednoczesne zapraszanie do współpracy
      feministek a z drugiej strony preparowanie wizualnych nagłówków skłaniających do
      lektury artykułu używając chwytów rodem z rynku reklamowego, wykorzystując
      elementy niskich popędów, tylko po to aby przybliżyć merytoryke danego artykułu
      a rpzez to urobic czytającego, podając mu treść osaczoną danymi tak naprawdę
      zbędnymi bo pozabwionymi konkretnej argumentacji w postaci danych o autorach
      badań.Artykuł rpasowy na zawsze pozostanie formą manipulacji ponieważ nie stoi
      za nim najczęściej nota bibliograficzna a więc jest on subiektywną wizja danego
      redaktora w tym wypadku utożsamianego z konkretnym tytułem prasowym.To nie ejst
      jednak jedyny taki wybryk GW. Już sam fakt, że z jednej strony pisuje się o
      alterglobalistach przychylnym tonem, opisuje zachwycająco ksiązkę "No logo",
      pisuje o bezrobociu i biedzie w Polsce a z drugiej stron ylansuje postawę
      skrajnego konsumeryzmu pod postacia reklamy magazynu "Logo" może być
      zatrważający dla uważnego obserwatora, ponieważ sugeruje wprost, że dane medium
      informacyjne w tym wypadku Gazeta Wyborcza cierpi na zaawansowana schizoferenię
      w tym wypadku wywołaną żądzą zysku.Warto mieć to na uwadze biorąc GW do ręki lub
      wczytując się w materiały publikowane wq Internecie.Niestety czasy, gdy Intenret
      był wolnym od nacisku informacyjnego kończą się a poddawanie filtracji obszarów
      internetowych poprzez redukcje treści staje sie coraz trudniejsze.Musimy jednak
      odwołać się do naszej uwagi, gdyż jedyne świadome partycypowanie pośród
      informacyjnego zgiełku wytwarzanego jedynie w celach zwiększenia zysków
      sprzedaży lub rozrostu kapitału za pomocą reklamy (np. teksty sponsorowane -
      przez korporacje, przez polityczne grupy) może zapewnić w miarę rzeczywistą
      umiejętność określenia relacji zachodzących w świecie.
    • android Hipokryzja GW 23.04.05, 16:59
      Trzeba przyznać, że Gazeta Wyborcza utworzyła błędne koło realizując wybujałą
      ambijcę sprawowania funkcji opiniotwórczego organu dla społeczeństwa
      polskiego.Nie byłoby by tego problemu, gdyby nie fakt, że stoi za tym walka o
      rynek prasowy a więc o tak zwany target którym jest przeciętny zjadacz
      chleba.Jak wiadomo współcześnie nie obowiązuje sjuż kodeks rycerski a wojna
      stała się bezwzględną wymianą ciosów.GW chcąc dotrzeć do wszystkich możliwych
      odbiorców stosuje chwyty poniżej pasa zprzeczając jednocześnie samej sobie.Jak
      inaczej można nazwać jak tylko hipokryzją jednoczesne zapraszanie do współpracy
      feministek a z drugiej strony preparowanie wizualnych nagłówków skłaniających do
      lektury artykułu używając chwytów rodem z rynku reklamowego, wykorzystując
      elementy niskich popędów, tylko po to aby przybliżyć merytoryke danego artykułu
      a rpzez to urobic czytającego, podając mu treść osaczoną danymi tak naprawdę
      zbędnymi bo pozabwionymi konkretnej argumentacji w postaci danych o autorach
      badań.Artykuł rpasowy na zawsze pozostanie formą manipulacji ponieważ nie stoi
      za nim najczęściej nota bibliograficzna a więc jest on subiektywną wizja danego
      redaktora w tym wypadku utożsamianego z konkretnym tytułem prasowym.To nie ejst
      jednak jedyny taki wybryk GW. Już sam fakt, że z jednej strony pisuje się o
      alterglobalistach przychylnym tonem, opisuje zachwycająco ksiązkę "No logo",
      pisuje o bezrobociu i biedzie w Polsce a z drugiej stron ylansuje postawę
      skrajnego konsumeryzmu pod postacia reklamy magazynu "Logo" może być
      zatrważający dla uważnego obserwatora, ponieważ sugeruje wprost, że dane medium
      informacyjne w tym wypadku Gazeta Wyborcza cierpi na zaawansowana schizoferenię
      w tym wypadku wywołaną żądzą zysku.Warto mieć to na uwadze biorąc GW do ręki lub
      wczytując się w materiały publikowane wq Internecie.Niestety czasy, gdy Intenret
      był wolnym od nacisku informacyjnego kończą się a poddawanie filtracji obszarów
      internetowych poprzez redukcje treści staje sie coraz trudniejsze.Musimy jednak
      odwołać się do naszej uwagi, gdyż jedyne świadome partycypowanie pośród
      informacyjnego zgiełku wytwarzanego jedynie w celach zwiększenia zysków
      sprzedaży lub rozrostu kapitału za pomocą reklamy (np. teksty sponsorowane -
      przez korporacje, przez polityczne grupy) może zapewnić w miarę rzeczywistą
      umiejętność określenia relacji zachodzących w świecie.
    • lesteer Jaka nicoś??? :)) 23.04.05, 18:03
      A może to koniety powinny walczyć ze swoimi chorymi przyzwyczajeniami
      sprzątactwa? Dlaczego to faceci mją się dostosowywać.. Przecież to jest jakaś
      chorobliwa wrażliwość!!Odkurzanie codzienne i mycie podłóg - to jakaś paranoja!
    • klaudiaart nie wszystkie kobiety na szczescie sa takie 23.04.05, 18:19
      Prawdziwa kobieta realizuje sie zawodowo,nie siedzi mezowi na garnku.co do
      sprzatania to jestem za zachowaniem umiaru,swiat sie nie zawali jak sie czasem
      nie zdazy poodkurzac.Niektore kobiety sa niewolnicami samych siebie,bo to nie
      mezczyzni tu sa winni , ale one same.
      Zamiast tego warto czasem zrobic miły nastroj,sprawic by zapłoneły świece,
      przytulic sie a wtedy nie bedzie wazne czy na obiad było treściwe danie....
      • gw_to_komunistyczna_gadzinowka veto 23.04.05, 21:00
        "Prawdziwa kobieta realizuje sie zawodowo"

        Rozumiem, ze jezeli moja zona teraz jest w kuchni i gotuje, to znaczy ze nie jest to "prawdziwa kobieta". To znaczy, ze kim ona jest??? Przebranym facetem??? Miriam???

        Od razu widac, ze wierna wyznawczyni Gazety wybiorczej i wszystkich bredni tam wypisywanych...
        • plathess Re: veto 26.04.05, 18:56
          gw_to_komunistyczna_gadzinowka napisał:

          > "Prawdziwa kobieta realizuje sie zawodowo"
          >
          > Rozumiem, ze jezeli moja zona teraz jest w kuchni i gotuje, to znaczy ze nie je
          > st to "prawdziwa kobieta". To znaczy, ze kim ona jest??? Przebranym facetem???
          > Miriam???
          >
          .
          Jeśli nie pracuje zawodowo, nie zarabia na siebie, żyje z twojej pracy, to po
          prostu pasożytuje na tobie.
          • alexandra74 Re: plathess 28.04.05, 11:11
            Żeby mógł przyjść do domu, posadzić dupę jak przeciętny facet w fotelu przed tv
            i zjesc ciepły domowy obiad, ty szowinistyczny kretynie!

            Dopiero co udowadniałeś, jak to chłop zapracowany w domu przy dwójce dzieci
            jest.
    • ako3 Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-Krz... 23.04.05, 18:26
      "Na pewno gdyby odebrać nam prace domowe, byłoby nam czegoś brak"... CO? bzdura
      jakias... mam 24 lata i juz jakis czas temu moj partner uslyszal zdanie -skoro
      2 osoby tak samo brudza,jedza,to niech obie sprzataja,kupuja,gotuja itp
      (oczywiscie przy ukladzie ze oboje pracujemy zawodowo) kiedy ja wkladan pranie-
      ja je wieszam,kiedy moj chlopak zaladowuje pralke,bo akurat cos musi miec
      wyprane,wtedy on wiesz. jest to jasne jak slonce. choc przyznac musze,ze nie
      zawsze udaje mi sie wyegzekwowac od niego 50% prac domowych, ale to ze w ogole
      sie do nich zabiera (najczesciej po mojej prosbie lub grozbie) uwazam za
      sukces.
      sa naturalnie tez takie chwile kiedy z przyjemnoscia zamykam sie na 1,5 godz. w
      kuchni,zeby zaserwowac cos pysznego, ale tylko wtedy gdy mam na to ochote.
      i basta
      ps. i wcale nie jestem nieatrakcyjnym "babo-chlopem" ;))
      • mala_obludnica Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 23.04.05, 19:47
        Dawno nie naczytalam sie tylu bzdur co w komentarzach do artykuly gw :)
        Inna sprawa ,ze w samej gw zdarzylo sie przeklamanie - otoz w Belgii nie ma
        mowy o rocznym platnym urlopie rodzicielskim.
        Co do bzdur w komentarzach - tak to wlasnie wyglada w patriarchalnym
        spoleczenstwie, kobieta nie sprzata - jej wina, sprzata - tez jej :)
        Zainteresowanych odsylam do felietonow Eichelbergera, w ktorych ow pan opisuje
        bledne kolo oczekiwan spoleczenstwa wobec malych dziewczynek, wtlaczajacych je
        w koleiny oczekiwan do spelnienia w pozniejszym zyciu...To wlasnie spelnianie
        oczekiwan wobec (tu wstaw dowolna osobe) jest stawione za zyciowe wyzwanie
        wszystkich pan...jezeli nie wyniesie sie pewnej niezaleznosci z domu,albo nie
        ma sie na tyle silnej woli zeby sie tym tendencjom nie przeciwstawic, to
        niestety...
        Mam male zadatki na dobra hausfrau, bo kiepsko mi te rzeczy wychodza,za to
        mojemu partnerowi znakomicie..w zwiazku z czym jakkolwiek probujemy dzielic sie
        obowiazkami po polowie, to naprawde on robi wiecej. Zaznaczam ze to nie polski
        facet, tylko zagraniczny. Dlaczego zaznaczam? Bo co prawda kazdy polski facet z
        ktorym mialam blizej do czynienia bardzo sie staral na poczatku, gotowal i w
        ogole , to wszystko to bylo w zamierzeniu na pokaz, jaki to on nie jest
        nowoczesny i w ogole, gotuje, mimo ze jest facetem.. Ba, nawet potrafi pralke
        wlaczyc!! nieslychane, przeciez to zajecie dla kobiet, a on
        potrafi..Oczywiscie, generalizuje teraz, zapewne znajda sie w Polsce panowie
        dla ktorych fakt ugotowania obiadu nie jest powodem do achow i ochow, trab
        archanielskich i zaznaczenia tej daty w kalendarzu na czerwono >:) Ale mimo
        wszystko taka jest tendencja, i niestety, nie uwazam tego za rozczulajace,
        tylko za zalosne...Brak mi najwyrazniej cierpliwosci naszych matek i babc.
        Dlatego tylko wspolczuje tym plujacym jadem na tym temacie - ciekawe jak to
        wyglada w ich rodzinach i ktory z panow, tak oburzonych tym artykulem, wykonuje
        polowe prac w domu...
        Temat emerytur jest trudny, bo z racji starzejacego sie spoleczenstwa braknie
        pieniedzy na emerytury nawet dla osob pracujacych poza domem..Ale na pytanie
        skad wziac pieniadze znajdzie sie odpowiedz...Wystarczy zobaczyc ile pieniedzy
        podatnikow marnuje sie na niewydolny i przerosniety aparat urzedniczy,rownie
        niewydolne,sztucznie podtrzymywane przy zyciu sektory gospodarki, przynoszoce
        niesamowite straty a za to posiadajace silne zwiazki zawodowe..plus wszystkie
        panstwowe molochy. Emeryci, tak samo jak mlode matki, zawsze beda poszkodowani.
        Bo niezrzeszeni i nie krzycza glosno, totez rzady sie nimi nie przejmuja. Tak
        to juz jest w panstwach "opiekunczych" do ktorego to miana-niestety-
        pretendujemy chociazby ze wzgledu na wysokosc podatkow..
        I to by bylo na tyle .
        • lubawa1 Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 23.04.05, 20:37
          w kwestii emerytur - możesz jasno odpowiedzieć na dwa pytania:
          1. kto będzie płacić składki?
          2. ile one wyniosą (ew. co będzie podstawą obliczenia wielkości emerytury)?
      • gw_to_komunistyczna_gadzinowka Na cale szczescie moja zona jest normalna 23.04.05, 21:02
        I w zyciu nie chcialbym miec takiej "zony" jak Ty. Masz w jednym racje - nie jestes wspolmalzonkiem, tylko partnerem. W interesach. Masz interes ze swoim partnerem i akurat mieszkacie razem, bo tak wam wygodniej.

        "nie zawsze udaje mi sie wyegzekwowac od niego 50% prac domowych"

        Co to w ogole jest za jezyk??? Ty mowisz o swoim mezczyznie, czy o spolce handlowej???

        Chore to jakies...
    • hal9000 Czy za współżycie z mężem... 23.04.05, 20:33
      ...kobiety też powinny dostawać wynagrodzenie? Cennik by się znalazł... :))
      • foxie777 Re: PRACA KOBIET... 23.04.05, 21:26


        nie wiedzialam, ze w Polsce prace nauczycielek oraz
        pielegniarek traktuje sie na tym samym poziomie co sprzataczek
        moja znajoma pracuje na wydziale przeszczepow, watroby i nerek
        ma cztery lata college i caly czas rozne szkolenia

        to jest komentarz to tego artykulu

    • foxie777 PRACA KOBIET 23.04.05, 21:17
    • iwona3 Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-Krz... 24.04.05, 00:37
      Sobotnią Gazetę z WO przestałam kupować, bo to wyrzucanie pieniędzy w błoto. I
      męka. Wolę tą poniedziałkową z Dużym Formatem, przynajmniej jest co poczytać.
      Mam 32 lata, sama wychowuję dziecko, utrzymuję nas całkiem przyzwoicie, właśnie
      kupuję mieszkanie po kilkunastu latach wynajmowania. Starania o alimenty sobie
      odpuściłam, bo stwierdziłam, że jest to poniżej godności mojej i mojego
      dziecka. Nie będę się szmacić, stać mnie na to.
      Pracuję i zawodowo, i w domu, bez żadnej pomocy z zewnątrz. Przepraszam, i kto
      ma mi płacić za zajęcia domowe, budżet państwa? A może powinnam rzucić szmatą o
      ścianę i przestać gotować dla syna niedzielne obiadki, prać, prasować, budzić
      się 10 razy w nocy, żeby sprawdzić, czy temperatura nie przekroczyła 39,
      zrezygnować z bycia kaowcem na wakacjach?
      W tym kraju panuje wysokie bezrobocie, przeważnie jedna osoba w rodzinie ma
      pracę, a ta druga cieszy się, że mają za co dotrwać do 1-go. A nawet, jeżeli
      pracują dwie, to i tak się nie przelewa. Jest jeszcze jakiś świat poza dobrze
      prosperującą warszawką. Jaki sens ma w tym świetle informacja o braku
      wynagrodzenia za domową pracę kobiet?
      Jeżeli w jakimś związku dwoje ludzi nie potrafi się dogadać i podzielić między
      siebie obowiązki, to jest to ich prywatny problem, a nie społeczny.
      Mój kolega utrzymuje 4-osobową rodzinę; żona nie pracuje, bo nie chcącą, żeby
      ich dzieci wychowywali obcy ludzie lub instytucje. Domowe prace dzielą
      nierówno, on pracuje po 10 godz. dziennie, często wyjeżdża. Nikt się nie
      skarży.
      Inny kolega odbiera w pracy telefon, po czym oznajmia, że musi natychmiast
      wyjść, bo jego dziecko na wakacjach u dziadków dostało gorączki, a on
      natychmiast chce tam jechać.
      Ja nie czuję się poniżona lub niedowartościowana. Takie jest życie, i tyle.
      Dziękuję za to, co mam, bo mogłoby być o wiele gorzej. Mam większe problemy niż
      wycieranie kurzu czy pranie majtek „za darmo”.

      Poza tym WO, według mnie, piszą zdecydowanie pod „kochających inaczej”. A ja
      jestem cholernie hetero i na widok zdjęcia Pani Dunin mam pawia u wylotu. Świat
      nie składa się z facetów i lesbijek, wypadałoby to końcu zauważyć.
      Łatwiej strawić brukowca, niż ten dodatek.

      • mala_obludnica Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 24.04.05, 00:54
        artykul zle naswietla sprawe, to fakt.
        Bo to ze kobiety faktycznie wiecej z reguly robia w domu - to jedno ,a
        pieniadze to drugie.Chyba jest jasno powiedziane ze "unpaid work" to tylko
        figura stylistyczna, a jezeli o jakiekolwiek pieniadze chodzi, to w formie
        emerytury. To,zaznaczam, nie moj problem, i nie bede takowego miala, bo jak juz
        powiedzialam nie mam zadatkow na gospodynie domowa :) Ale to nie zmienia
        postaci rzeczy, ze takie kobiety sa. One dbaja o dom i dzieci po to , zeby maz
        w tym czasie dal rade na to wszystko zarabiac. I wszystko gra. Tylko wiecie, sa
        przypadki,i to wcale nie odosobnione, ze gdzies w miedzyczasie caly ten uklad
        przestaje grac. I na stare lata, gdy dzieci odchowane, pan domu dostaje
        pieniadze za przepracowane lata, a pani domu nie. Pol problemu, jezeli dalej
        mieszkaja razem i zyja z tej jednej emerytury. Ale jezeli nie?
        Troche sie nasluchalam o takich przypadkach i byc moze dlatego ten wymiar
        problemu byl dla mnie oczywisty, i dlatego czytalam artykul ze zrozumieniem.
        • lubawa1 Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 24.04.05, 07:44
          mala_obludnica napisała:
          (...)
          > a jezeli o jakiekolwiek pieniadze chodzi, to w formie
          > emerytury. (...)

          Jej! Zonowu ta emerytura którą "ktoś" będdzie płacić na starość. HALOOO!
          Przepraszam! KTO będzie płacił tę emeryturę na starość? A raczej - KTO będzie
          teraz opłacać składki?

          Państwo? Po pierwsze ciekawe jak budżet to wytrzyma... (na pewno będzie to krok
          milowy w kierunku Argentyny). Ale mniejsza z tym - w tym kraju "dobro wspólne"
          nie istnieje, liczy się tylko prywata. Ciekawe zatem co na takie rozwiązanie
          powiedzą Ci wszyscy co mają domy/mieszkania, wykonują wszystkie prace domowe
          sami i pracują przy tym zawodowo. Skoro budżet płaci składki z tytułu
          wykonywania prac domowych - to powinien to robić za wszystkich, niezależnie czy
          mają poza tym pracę czy nie! (Argentyna coraz bliżej) Zaraz, zaraz. A czemu to
          budżet ma płacić tylko za prace domowe? W czym inne zawody są gorsze? Niech
          budżet płaci składki na emerytury za wszystkich - w końcu wierzymy w równość
          wobec prawa! (Witamy w Argentynie)

          Innym rozwiązaniem jest związanie w jakiś sposób składek współmałżonków, tak by
          w wypadku rozwodu można było przynajmniej domagać się emerytury na podstawie
          składek płaconych przez współmałżonka. Czy aby nie jest to w jakiś sposób obenie
          możliwe? Nie wiem.
          • plathess Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 26.04.05, 19:11
            lubawa1 napisał:

            >
            >
            > Innym rozwiązaniem jest związanie w jakiś sposób składek współmałżonków, tak by
            > w wypadku rozwodu można było przynajmniej domagać się emerytury na podstawie
            > składek płaconych przez współmałżonka. Czy aby nie jest to w jakiś sposób obeni
            > e
            > możliwe? Nie wiem.


            A dlaczego jednen pracujący człowiek miałby sie dzielic z drugim? W założeniu
            zdrowym i swego czasu młodym, który sam mógł się wziąć do pracy?
            Przepraszam, ale bezrobocie nie jest wytłunaczeniem, bo w ten sposoób mogłby
            każdy facet poweidziec i co? Tak rozumując: może kobieta wtedy wziełaby d..ę w
            zawiasy i poszła szukac pracy.
            To oczywiście fikcja. Gdy facet przestaje pracować, kobieta idzie.... do sądu:
            po rozwód i alimenty.


            Oboje do pracy!
            Bez wyciągania brudnych i lepkich łapek po cudze... czy to mężowskie czy
            państwowe pieniądze!
        • plathess Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 26.04.05, 19:05
          mala_obludnica napisała:

          > artykul zle naswietla sprawe, to fakt.
          > Bo to ze kobiety faktycznie wiecej z reguly robia w domu - to jedno ,a
          > pieniadze to drugie.Chyba jest jasno powiedziane ze "unpaid work" to tylko
          > figura stylistyczna, a jezeli o jakiekolwiek pieniadze chodzi, to w formie
          > emerytury. To,zaznaczam, nie moj problem, i nie bede takowego miala, bo jak juz
          >
          > powiedzialam nie mam zadatkow na gospodynie domowa :) Ale to nie zmienia
          > postaci rzeczy, ze takie kobiety sa. One dbaja o dom i dzieci po to , zeby maz
          > w tym czasie dal rade na to wszystko zarabiac. I wszystko gra. Tylko wiecie, sa
          >
          > przypadki,i to wcale nie odosobnione, ze gdzies w miedzyczasie caly ten uklad
          > przestaje grac. I na stare lata, gdy dzieci odchowane, pan domu dostaje
          > pieniadze za przepracowane lata, a pani domu nie. Pol problemu, jezeli dalej
          > mieszkaja razem i zyja z tej jednej emerytury. Ale jezeli nie?
          > Troche sie nasluchalam o takich przypadkach i byc moze dlatego ten wymiar
          > problemu byl dla mnie oczywisty, i dlatego czytalam artykul ze zrozumieniem.








          I dlatego oboje małżonkowie POWNINNI pracować~!!!!!!!!
          Taka oczywistość jest trudna do zaakceptowania dla kobiet, które nawet jeśli
          pracują zawodowo, chciałyby mieć w zanadrzu ów wybór: dom albo praca.
          Otóż nie. Do pracy obowiązkowo, a nie jak pani łaskawie zechce robić 'kariera'.
          I BASTA!
      • tenar1 Re: Praca domowa kobiet - rozmowa z Danutą Duch-K 26.04.05, 10:48
        Iwona3, dziękuję za rozsądny komentarz.

        A z własnego ogródka:
        Moja żona jest feministką. Wygląda to tak, że kiedy wraca z pracy siada przed
        komputerem, woła o piwo, stwierdza, że miała podły dzień i musi się odstresować,
        bierze książkę i idzie na godzinę do wanny, a potem znów sieda przed kompem.
        Ja w tym czasie gotuję obiad, sprzątam, piorę, zajmuję się dzieckiem.
        Jesteśmy w tej szczęsliwej sytuacji, że oboje pracujemy. Ale gdybym nie miał
        pracy, to czy mnie też nie należałaby się emerytura? Przecież mamy
        równouprawnienie. Kto miałby sprawdzać, który bezrobotny zajmuje się dzieckiem,
        a który całymi dniami chleje i leje żonę?

        Jedno zdanio w tym artykule mocno mnie zdrażniło:
        "[Mężczyźni]... Często mówili, że robią w domu znacznie więcej niż w
        rzeczywistości". A jak szanowne panie to sprawdzały? Czy może wyszły panie z
        założenia, że każdy mężczyzna to leń, kłamczuch i w ogóle nic dobrego nie można
        się po nim spodziewać. Dla mnie ta wypowiedź jest klasycznym przykładem
        sytuacji, gdy wojujący feminizm degeneruje się w szowinizm i seksizm "drugiej
        strony".

        Z przykrością stwierdzam, że zarówno większość radykalnych feministek, jak i
        "męskich szowinistycznych świń" nie potrafi wyjść poza schemat wyślenia
        kategoriamy my-oni/one. Szanowne panie, bycie skończoną kanalią nie jest
        uzależnione od płci. Znałem zarówno mężczyzn, dla których kobieta ma tę przewagę
        nad materacem, że jeszcze poda piwo, jak i kobiety, dla których facet wart jest
        tyle, co jego portfel i penis.
        Są też kobiety, które potrafią wybaczyć swojemu mężczyźnie każdą zdradę i
        mężczyźni, którzy wychowują (i kochają) swoje dzieci, wiedząc, że prawdopodobnie
        nie są ich biologicznymi ojcami.

        Najbardziej przykre jest to, że właśnie GW ma duuuży udział w utwalaniu tego
        stereotypowego podziału.
    • lulu71 Jak nie chcę to nie sprzątam! 24.04.05, 15:00
      Pół biedy jak ona lubi to sprzątanie. Ja nie lubię, więc w domu jest lekki
      nieład i kurz czasem zalega oraz gary. Pół biedy jak on to toleruje i na uwagę
      "jak ci przeszkadza to sprzątnij" nie robi awantury.Są natomiast kobiety chore
      na krzątawicę i nawet są z tego dumne. Owszem, po ośmiu latach na "bezrobotnym"
      z dziećmi na plecach i codziennym bałaganem chciałabym żeby mi to ktoś zaliczył
      do emeryturki, ale tak dobrze to już nie ma. Dzielimy jednak obowiązki, choć z
      musu i konieczności to ja do tej pory zajmowałam się domem i dziećmi. Ale dość
      tego!!!! Uciekamy z Polski. Zaczynam nowe życie!
      Czego i Wam życzę!!!!
    • colombina "Uświadomiłyście kobietom, że są przeciążone i... 24.04.05, 20:46
      wyzyskiwane" To cytat z tego artykulu co za bzdury. Drogie autorki, ja w wieku
      lat 4 dokonalam tego 'odkrycia' jedynie poprzez obserwacje mojej matki i innych
      znajomych zameznych kobiet. Uswiadomilam sobie wtedy po raz pierwszy, ze
      mialam pecha ze urodzilam sie dziewczynka (a bylo to nawet zanim dowiedzialam
      sie skad sie biora dzieci;-).

      Mysle ze engergia autorek powinna byc raczej skierowana do edukacji mezczyzn,
      byc moze zaczynajac od malych chlopcow. Mieszkalam w kilku krajach zachodnich i
      co prawda 'rownosci w pracach domowych' nigdzie nie bylo, ale tak jak kobiety
      sa traktowane w Polsce to skandal i to traci trzecim swiatem.
      Tu rowniez apel do zakochanych w swoich krolewiczach mamusiek, nie wychowujcie
      pasozytow domowych!
      • k_r_m Re: "Uświadomiłyście kobietom, że są przeciążone 25.04.05, 09:01
        przykre, nie wiem jak była traktowana twoja matka, nie wiem jak ty jesteś
        traktowana, choć wydaje mi się, ze nie znalazł się żaden który by ci pasował

        wiem jak jest traktowana moja matka - gotowaniem zajmuje się ojciec :)
        wiem jak jest traktowana moja przyszła teściowa, przyszły teść jest jej
        całkowicie podporządkowany :) - ja się nie dam

        i wiem jak traktuję moją przyszłą żonę - nigdy się nie skarżyła

        więc nie wiem jakie ty miałaś wzorce, no chyba, że masz na mysli jakiś margins
        społeczny
        • colombina Re: Mysl statystycznie 25.04.05, 19:36
          k_r_m napisał:

          > przykre, nie wiem jak była traktowana twoja matka, nie wiem jak ty jesteś
          > traktowana, choć wydaje mi się, ze nie znalazł się żaden który by ci pasował
          >
          > wiem jak jest traktowana moja matka - gotowaniem zajmuje się ojciec :)
          > wiem jak jest traktowana moja przyszła teściowa, przyszły teść jest jej
          > całkowicie podporządkowany :) - ja się nie dam
          >
          > i wiem jak traktuję moją przyszłą żonę - nigdy się nie skarżyła
          >
          > więc nie wiem jakie ty miałaś wzorce, no chyba, że masz na mysli jakiś margins
          > społeczny

          Do tego artykulu jest podany link z danymi statystycznymi ile prac domowych
          jest wykonywanych przez kobiety (procentowo) a ile przez mezczyzn. Dlatego to
          raczej Twoj ojciec gotujacy obiad nalezy do "marginesu spolecznego" (w
          pozytywnym sensie) niz moj niegotujacy. Nie wiem rowniez na jakiej podstawie
          sadzisz, ze nikt by mi nie pasowal? Nie bylo tu mowy o mnie a jedynie o
          spolecznych uwarunkowaniach kobiet w Polsce ktore jakie sa to nawet dziecko
          moze zauwazyc. Mniej osobistych wycieczek wiecej meritum.
    • pp63 artykuł sponsorowany przez Urząd Skarbowy (?) 26.04.05, 15:18
      Wydaje mi się, że tu nie chodzi naprawdę o to, żeby kobiety otrzymały zapłatę za
      swoją robotę, tylko żeby Urząd Skarbowy otrzymał nową podstawę do ściągania
      podatku dochodowego od tych (obecnie dla niego bezużytecznych) kobiet...

      Chociaż z drugiej strony to US mógłby już teraz ściągać podatki od mężów -
      beneficjentów tej pracy, z tytułu nieodpłatnego otrzymywania świadczenia
      stanowiącego przychód w rozumieniu ustawy

      LUDZIE! ZOSTAWMY TROCHĘ SZAREJ STREFY CHOCIAŻ W NASZYCH DOMACH !!!!
    • taglinda głupie i smutne, czyli jak wylać dziecko z kąpielą 26.04.05, 15:26
      bełkocik ogromny panie sprokurowały... Może po kolei:

      1. emerytura to nie jest świadczenie dawane przez państwo z niczego (księżyca,
      kapelusza itp.), tylko efekt wcześniejszego płacenia składek. Emerytura za prace
      w domu - ok. Trzeba tylko pognać starego, żeby poza kaską na chlebek, ciuszki i
      kosmetyki zarobił jeszcze na comiesięczną zrzutkę na ZUS. I problem rozwiązany.

      2. panie jakieś zahamowania straszne mają - wśród prac wykonywanych przez żony
      zabrakło i tego, co dzieje się w sypialni, gdy światło gaśnie. Dopełniłoby to
      listy obowiązków kobiety stawiając ją na równi w szeregu utrudzonych znojem
      tirówek... Brawko dla pań.

      3. zarzucam paniom dyskryminację mężczyzn. Orzę od rana do wieczora, ganiam za
      zleceniami, bo kobieta na utrzymaniu i potomstwo to nie przelewki. Pieluchy i
      zupki kosztuyją, podobnie jak krem na rozstępy, fitness i cholera wie, co
      jeszcze. W zamian dorabiam się dużych szans na rychły zawał czy wylew. Gdybym
      był sam, to połowa tej kasy starczyłaby aż nadto na spokojne życie i piwko przed
      telewizorem.

      4. Panią od wliczania pracy domowej do PKB proponuje nominować do Nobla z
      ekonomii, a przynajmniej przedstawić komuś z Korei Północnej. Tam nie ma pralek,
      lodówek itp., więc czynności domowe zabierają dużo więcej czasu. W efekcie wkład
      "domowy" do PKB musi tam być ogromny. Może Koreańczycy na Północy żyją w
      państwie o dochodzie na głowę równym np. Szwecji czy Szwajcarii, tylko o tym nie
      wiedzą?

      Rozumiem mesjanistyczne ciągoty coniektórych pań, którym wydaje się, że modelem
      nadal obowiązującym jest patriarchat absolutny, i które chcą z nim walczyć. Mam
      jednak wrażenie, że panie urodziły się cokolwiek za późno. Poza tym sposób, w
      jaki walkę prowadzą, i wykorzystywany przy tym język jest żałosny. Papier jest
      cierpliwy, każdą bzurę zniesie, więc nie dziwota, że i książkę dało się napisać.
      Szkoda tego lasu, co na to poszedł pod nóż... Spójrzmy bliżej - Opis relacji w
      rodzinie za pomocą kategorii ekonomicznych: praca nieodpłatna, a więc najemna, w
      konsekwencji - wyzysk. A więc płacić, bo wyzysk jest be. Dobrze, ale ze
      wszystkimi konsekwencjami: płacić i wymagać, w ostateczności zwolnić i zatrudnić
      nową - młodszą, ładniejszą. Czy tak ma wyglądać wyśniona równość? Gratuluję.
      • fawad Re: głupie i smutne, czyli jak wylać dziecko z ką 26.04.05, 21:37
        > 3. zarzucam paniom dyskryminację mężczyzn. Orzę od rana do wieczora, ganiam za
        > zleceniami, bo kobieta na utrzymaniu i potomstwo to nie przelewki. Pieluchy i
        > zupki kosztuyją, podobnie jak krem na rozstępy, fitness i cholera wie, co
        > jeszcze. W zamian dorabiam się dużych szans na rychły zawał czy wylew. Gdybym
        > był sam, to połowa tej kasy starczyłaby aż nadto na spokojne życie i piwko prze
        > d
        > telewizorem.

        Dokladnie. Moja zona i ja pobralismy sie poltora roku temu wiec mam okazje do
        porownan. Mnostwo potrzeb, ktore kobiety zaspokajaja swoja domowa praca tak
        naprawde dostaje promocje do roli "potrzeby" dopiero po malzenstwie. Kobiety
        bardzo chca myslec, ze ich praca jest tak bardzo wazna ale jakos niezamezny
        mezczyzna szczerze mowiac swietnie sie bez tego obywa. Naprawde drogie panie.

        TomiK



        • yves Re: głupie i smutne, czyli jak wylać dziecko z ką 11.05.05, 18:50
          No to sie rozwiedź, jak ci się tak niepodoba!
    • marethan a praca domowa mezczyzn? 26.04.05, 18:02
      nie wiem, jaka grupe objely sondaze pan od ksiazki, ale ja znam mnostwo par,
      ktorym zupelnie obce jest takie pojmowanie swiata. ten tendencyjny wywiad
      wprawil mnie we wscieklosc. podzielam opinie iwony3 i wiele innych pogladow
      wyrazonych na forum. co znaczy "kobieta ma wyobraznie"?! czy wyobraznia nazywa
      sie dzis lek przed posiadaniem kilkorga dzieci?! albo czy asertywnoscia jest
      chec ugotowania obiadu? i dlaczego nie przyznaje sie prawa do posiadania takich
      cech facetom?!
      przykro mi ze moja ulubiona kiedys wyborcza obrala taki dziwny profil.
      jakze chetnie przeczytalabym o tym, jak sobie mlodzi ludzie radza z pierwszym
      dzieckiem, z pierwszym mieszkaniem, o tym, ze probuja sie dogadac rowniez na
      poziomie kuchni i odkurzacza, nie robiac z tego wielkich problemow. wyglada na
      to jednak, ze gazecie wygodniej wyciagac brudy, szukac konfliktow, anizeli
      podgladac prawdziwe zycie. moze panie od ksiazki i pani od wywiadu powinny
      sobie zdac sprawe, ze wokol nich zyja sobie szczesliwi mlodzi i starsi ludzie,
      ktorym szkoda czasu na klotnie o wyniesione smieci i o to, co kto robi w domu.
      ja chetnie gotuje dla mojego faceta (chociaz on gotuje o wiele lepiej...),
      sprzatam mieszkanie i robie sama ciezkie zakupy na dlugi weekend i to wylacznie
      dlatego, ze mi to sprawia przyjemnosc. potrafie tez naturalnie lezec prezd
      telewizorem albo wisiec godzinami na telefonie, gdy on myje okna, i nie uwazam
      tego za asertywnosc, nie nazwalabym tez podzialem obowiazkow w domu. nam jest
      tak po prostu dobrze i lubie kurz pod telewizorem, bo wiem, ze w czasie gdy go
      nie poscieralam, moj facet przytulil mnie i pocalowal i zadne pieniadze nie sa
      lepsze od tego wspomnienia!
    • dolenicz Mezczyzna zmiennym jest 26.04.05, 21:55
      "Mężczyźni chętnie pomagali w latach 70., kiedy pojawiły się pralki, bo
      fascynował ich ten sprzęt. Dziś już im się znudziły"

      Zony znudzily sie jeszcze bardziej - pralka ma te przewage, ze pozbyc sie jej
      znacznie latwiej.

      • chaos1024k Kontynuujac to rozumowanie... 27.04.05, 07:17
        Kontynuujac rozumowanie, w ktorym malzonkowie placa sobie wzajemnie za prace
        domowe domowe, dochodzi do dylematu [moze w tekscie jest rozwiazanie - nie
        doczytalem]: kto komu powinien placic za seks?

        czy moze nalezałoby usługi zwiazane z seksem zlecac na zewnatrz?
    • bolek4444 chlop pierze babe na pierzynie 28.04.05, 04:38
    • bolek4444 Tylko pralka zapewni ci szczescie w rodzinie 28.04.05, 04:39
    • bolek4444 Fucking i Cooking to nie sa dwa miasta w Chinach! 28.04.05, 04:40
    • ilona24 Praca domowa kobiet - czy powinna być odpłatna? 28.04.05, 19:02
      popieram to ze gospodyni domowa to powinien byc normalnie zawod jak kazdy inny.
      • dem0kryt Re: Praca domowa kobiet - czy powinna być odpłatn 29.04.05, 13:29
        ilona24 napisała:

        > popieram to ze gospodyni domowa to powinien byc normalnie zawod jak kazdy inny.

        ... idąc dalej tym tropem: także żona, matka, kochanka (och, sorry akurat ten
        ostatni zawód chyba już istnieje)... Bo niby dlaczego nie?
      • plathess Re: Praca domowa kobiet - czy powinna być odpłatn 30.04.05, 18:58
        ilona24 napisała:

        > popieram to ze gospodyni domowa to powinien byc normalnie zawod jak kazdy inny.



        Ale kto miałby jej płacić? Mąż? Jeśli tak - to po co miałby się z kobietą
        wiązać prawnie, co rodzi skutki bardzo niemiłe (np. alimenty na nią).
        Rozumiem że jesteś za rownouprawnieniem i nie miałbyś nic przeciw płacić swojemu
        mężowi pensję?
    • agnes_13 praca kobiet... 29.04.05, 11:50
      Wydaje mi się że wymowa artykułu jest jasna. Chodzi o DOCENIENIE roli kobiety i
      tej "kury" i tej pracującej zawodowo. Mój mąż pracuje w innym mieśćie. Przez 5
      dni w tygodniu jestem z dziećmi sama. Jestem więc : nauczycielką, pielęgniarką,
      sprzątaczką (NIENAWIDZĘ!!!!), ogrodnikiem, praczką, mechanikiem samochodowym (
      tak, tak !!), bankowcem, zaopatrzeniowcem, kierowcą, kucharką, tragarzem.... I
      w tym momencie nie wiem czym jeszcze. Z pilotem na kanapie siedziałam może
      miesiąc lub dwa temu ????? Pracuję zawodowo, zarabiam znacznie mniej od mojego
      męża, nie oczekuję emerytury ani innych świadczeń za moją pracę w domu. Tak jak
      napisała Iwona. Takie jest życie. Ale uważam, że również mam spory wkład w
      domowy "budżet". I chcę żeby mężczyźni docenili ten wkład. Tak jak docenia mój
      mąż. :))
      • ezavv Re: praca kobiet... 17.01.07, 09:00
        zgadzam się w sprawie poszanowania pracy i jej trudu, w szczególności, gdy
        dzięki zdobyczom neoliberalizmu rodziny muszą się godzić na rozłąkę. Dzięki
        prywatyzacji jednej firmy i sprzedaży jej za pośrednictwem jednego z
        doktorówpaństwowej firmie innego państwa, którym wcześniej tatuś podarował
        środki na rozkręcenie interesu mam to samo. Moja małżonka jest sama w dni
        robocze, niekiedy dłużej - rodzina na tym korzysta, jak wspomniano, jest dobrze
        (...) Zatem zastanówmy się nad problemem w sposób poważny. Wynagrodzenie pracy,
        jeżeli, jak mowa nie ma na nie środków, w postaci rozwiązań fiskalnych - ulgi.
        Wszyscy na tym powinni skorzystać. Poza tym ulgę na dzieci nasi wielce szacowni
        parlamentarzyści i parlamentarzystki powinni sobie wsadzić w (...), choć może
        obok, bo podobno to przyjemność. Popatrzmy na rozwiązania innych krajów i
        wykorzystajmy to, co jest najlepsze. Nie twórzmy pseudouprawnień, które nie są
        niczym poza kiełbasą wyorczą, czyli bzdetem mającym omamić głupie' zdaniem
        kwiatu narodu, społeczeństwo. Szanujmy rodzinę z jej bogactwami, dajmy zarobić
        i pozwólmy żyć (...). Może czas na zmiany, czyli rozpędzić tę nawiedzoną
        gromadkę. Może by tak nowa rewolucja i jakiś Jakub Szela?
    • ajer Praca domowa kobiet - czy powinna być odpłatna? 30.04.05, 23:02
      Powinna być odpłatna i tym samym zniknąłby problem bezrobocia.Reszta tak samo
      czyli;składki na zus itd.
      • asiasol Re: Praca domowa kobiet - czy powinna być odpłatn 07.03.07, 18:47
        Mogłaby być odpłatna chociaż w takim stopniu żeby można było opłacić ZUS i żeby
        liczyły się lata pracy!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka