Dodaj do ulubionych

Polki w Londynie

10.08.05, 04:19
Londyn: transport 3-go swiata, szpitale publiczne na poziomie
zachodnioeuropejskich z 1940-tych lat, czynsze najwyzsze w Europie, brud
uliczny i agresja wsrod mieszkancow. Oraz przeswiadczenie, ze to
najwspanialsze miejsce bytu. Syf i malaria made in England zbudowane na
fundamentach anglosaskiego neoliberalizmu w mysl thatcherowskiego "There is no
such thing as society." Dziadostwo par excellence nie do przyjecia dla nikogo
spoza perfidnego Albionu.
Obserwuj wątek
    • magdita18 Re: Polki w Londynie 10.08.05, 12:56
      W LONDYNIE JEDYNIE MIALAM MOZLIWOSC DOSTRZEC TYSIACE LUDZI OBIJAJACYCH SIE O
      2,5 KG BAGAZ ,KTORY CIAGNELAM ZA SOBA .MIMO TO TAMTEJSI OSOBY SA BARDZO
      NIEPRZYWIDYWALNI NP:WCHODZISZ DO SKLEPU PROSISZ MALA PACZKE FRYTEK, LAMANA
      ANGIELSZCZYZNA ,POCHWILI ZAMIAST NIEJ DOSTAJESZ MNOSTWO PYTAN TJ .SKAD
      JESTES? ,KIEDY PRZYJECHALAS ?,A NA KONIEC CZY SZUKASZ PRACY?TO BYL DLA MNIE
      SZOK!NIEWOBRAZAM SOBIE PODOBNEJ SYTUACJI W POLSCE.pIERWSZE CO MI PRZYSZLO DO
      GLOWY TO TO ZE MAM SZCZESCIE ,ALE TO JEDYNIE SWIADCZYLO O MOJEJ
      NAIWNOSCI.MEZCZYZNA KTORY SAL ZA LADA BYL ZNANY JAKO ALFONS PRAWIE NA POL
      DZIELNICY-TO NIE

      BYLA MOJA PIERWSZA PORAZKA .lONDYN PODZIWIALAM JEDYNIE W
      PRZEWODNIKACH ,ULOTKACH O NOCNYCH KLUBACH I KSIAZKACH....BARDZO
      INTERESUJACE.MOIM GLOWNYM CELEM BYLA DOJECZAC DO ERAL SHILTON ,MALA MIESCINA
      LEZACA NA POLNAC OD LEICESTER.NA DZIEN DZISIEJSZ PRACUJE W HOTELU COMFORT INN
      I WLASNIE MIJA MOJ 6-TYDZIEN POZA DOMEM .ANGLICY SA MILI ALE ZAWSZE ZA TYM
      USMIECHEM KRYJE SIE JAKIS PODSTEP. NIEZWRACA SIE TU UWAGI NA TO JAK WYGLADASZ
      CO ROBISZ POKI NIE SPRAWIASZ KOPOTOW WSZYSTKO JEST W PORZADKU.NIEZAWSZE
      TRAKTUJA NAS TU PO LUDZKU .NAS? PONIEWAZ JESTEM TU Z CZTEREMA POLAKAMI.GDYBYM
      NIEPOTRZEBOWALA PIENIDZY NIEZOSTALABYM TY ANI CHWILI DLUZEJ. NO COZ TAKIE JEST
      ZYCIE
      • kasia19kasia Re: Polki w Londynie 11.09.05, 22:06
        Hehehe bezsensu jest to co piszesz... przeczytaj go jeszcze raz pozniej walnij glowa w ekran i napisz od poczatku. pozdrawiam;)
    • kaja63 Re: Polki w Londynie 10.08.05, 23:45
      Jak zawsze generalizacje upraszczaja…. tak jakos nasunelo mi sie po
      przeczytaniu tego artykulu….najgorsze jest rowniez to, ze generalizacje wcale
      nie pokazuja prawdziwego obrazu zycia w Londynie i przyznam szczerze, ze
      brakowalo mi w tym artykule postaci, ktorej udaloby sie na gruncie
      intelekualnym….nie ma jakiejkolwiek wzmianki o dziewczynach, ktore studiuja,
      rozwijaja sie wzbogacaja swoje kwalifikacje (w zawodach) robiac intershipy czy
      w ostatecznosci pracujac na szczeblu wyzszym niz catering….ja znam sporo takich
      osob…to prawda Londyn nie jest najlatwiejszym miejscem do zrobienia kariery
      ….ale wystarczy odrobina cierpliwosci, ambicji, rozsadku , planu i dobrej
      znajomosci jezyka przede wszystkim…. ….artykul, uwazam, calkowicie mija sie z
      prawda…..i nalezy wniesc kilka sprostowan …..wzmianka o 400 £ dla pracownika
      Harrodsa to lekka przesada (historia Marty, z ktora studiowalam zreszta) ….co
      wiecej Marta pracowala najprawdopodobiej tymczasowo dla agencji ….zupelnie
      inaczej wyglada prawo pracy i wynagrodzenie, jezeli dana osoba ma kontrakt
      bezposrednio przez firme….
      …..no coz kolejna refleksja jaka mi sie nasuwa dotyczy kwalifikacji….tak sie
      sklada i znane to jest na calym niemal swiecie, ze jesli nie masz odpowiednich
      kwalifikacji nie mozesz ubiegac sie o konkretna pozycje… I tak nawiazuje do
      opowiesci Aleksandry, ktora to …pracuje w sklepie z herbata w celu uzyskania
      tzw przyszlych referencji w branzy fotograficznej…oooo przepraszam ale smiech
      sam mi sie nasuwa na usta …po prostu absurd jak z Mrozka ….takich absurdalnych
      wzmianek w tym artukule mozemy znalezc prawie w co drugim zdaniu…jak
      podejrzewam pani Ola moze bez problemu znalezc prace w swoim zawdodzie i to bez
      herbacianych referencji jezeli oczywiscie posiada chocby odrobine wiedzy na
      ktora sie powoluje…w Londynie dobrzy fachowcy albo ludzie, ktorzy sie na nich
      zapowiadaja sa bardzo cenieni ……
      co wiecej …..zaskakuje mnie w opowiesciach pan niesamowicie prosty sposob
      ukazania zycia w Londynie ….….szczegolnie nawiazuje do historii mlodych
      dziewczyn ….bo przeciez to w mlodych sila….jak to ktos kiedys pisal…..wiekszosc
      nastawiona jest na zarabianie i bardzo dobrze …ale zarabianie w najnizszych
      kwalifikacyjnie zawodach ……o to juz maly problem….
      zupelnie inaczej jest z dziewczynami, ktore inwestuja w siebie i placa wysokie
      niestety oplaty za wyzsza edukacje…….i tu wydaje mi sie czas na zburzenie
      pewnego stereotypu mitu Polaka za granica, w Londynie ……..Wszystko zalezy od
      wymagan czlowieka, jezeli te sa niskie, albo po prostu zycie uklada taki
      scenariusz, ze inaczej nie mozna … to pracujesz jako barmanka, szprzedawczyni,
      sprzataczka…i robisz tzw. kariere……no coz…..bardzo prosze…jezeli zas myslisz o
      czyms wiecej, kursy, szkolenia, wyzsza edukacja, staze, wolontariaty itp.
      musisz zainwestowac bo wiesz ze masz przyszlosc przed soba….i finansowo wcale
      to tak lekko nie wyglada….i rzeczywiscie taki plytki i szary obraz Polaka w
      Londynie jest kreowany przez masy rodakow, postrzeganych (przez obcokrajowcow
      a przez Brytyjczykow w szczegolnosci) jako tych, ktorzy zarabiaja, ktorzy tu sa
      po pieniadze i w dodatku kiepsko mowiacych po angielsku ….wiemy dlaczego….nasz
      Kraj Raj nie moze nam dostarczyc jak na razie takich mozliwosci jak rozwiniete
      i dobrze prosperujace panstwa….
      ….zastanwiam sie tylko jaki jest cel tego artykulu…pokazac jak to sie zyje
      lekko, latwo i przyjemnie w Londynie? I jak to mozna zrobic kariere?…jaka
      kariere przepraszam….przyklady wymienione w artykule naleza do
      najprostrzych…..ale moze tak jest, ze wlasnie to, co najprostrze jest
      najbardziej przysfajalne przez mase…..mysle jednak, ze oprocz razacych
      informacji podanych w artykule, absolutnie nie pokrywajacych sie z faktami
      rzeczywistymi, ba wrecz smiesznymi …czas na srostowanie….i tak sobie mysle…
      ze Polacy w Polsce musza teraz wierzyc, po przeczytaniu takich historii, ze
      ten Londyn to prawdziwy raj i wszystko przychodzi ot tak …..ad hoc …..
      …..
      • sas24 Re: Polki w Londynie 11.08.05, 00:45
        Wspaniala polemika!!!. Oby wiecej szerszych perspektyw!!! Artykul jest
        wyjatkowo banalny jak na standard i prestiz Wysokich Obcasow. Podziekujowania
        dla kaja66.
      • patosel Re: Polki w Londynie 11.08.05, 15:24
        Calkowicie sie z Toba zgadzam, artykul za bardzo generalizuje. Barmanki,
        sprzedawczynie i pielegniarki to prawdopodobnie najpopularnijsze zawody dla
        Polek wyjezdzajacych do Wielkiej Brytanii, ale jestes pewna . Aczkolwiek
        przyklad kobiety-ksiedza jest bardzo interesujacy.

        Przeprowadzilam sie do Londynu 3 miesiace temu. Poprzednio mieszkalam prawie 5
        lat w Monachium. Zaczynalam od intership'u.
        Teraz pracuje w miedzynarodowej firmie komputerowej. Mam dobre kwalifikacje i
        uwazam, ze mam tutaj bardzo duze szanse na zrobienie kariery. Na pewno nie jest
        latwo i konkurencja jest duza, ale jest to mozliwe. Nikt nie patrzy na to skad
        jestes, tylko co soba reprezentujesz.
        Mam nadzieje, ze wiecej Polek ma wieksze aspiracje niz sprzedawczyni w
        herbaciarni i chcialabym znalezc artykul o takich kobietach w Wysokich Obcasach.
        • pele12 Re: do patosel 12.08.05, 00:35
          Bardzo mnie ciekawi Twa opinia na temat zycia w Monachium (w porownaniu z
          Londynem). Napisz, popierajac to konkretnymi przykladami. Planuje osiedlic sie
          nad Izara czujac ogromna sympatie do tego miejsca. Spedzam tam z przyjemnoscia
          urlopy. Ale byc moze moj obraz zycia w Monachium zabarwia fakt, iz jestem pelnej
          krwii germanofilem (pochodzenie, zainteresowania, wyksztalcenie). Londyn jawi mi
          sie jak wysypisko smieci z ludzmi gotowymi wbic noz w plecy drugiemu i z
          przyjemnoscia przekrecic go.
      • tegan Re: Polki w Londynie 12.08.05, 17:55
        Kaja63 - artykul chyba ma na celu pokazanie prawdy zycia w Lodynie, pare
        obrazkow typowych, w miare reprezentatywnych dla bardzo licznej tu grupy Polek -
        i o ile jest to mozliwe, ten cel zostal osiagniety. Osob, ktore 'inwestuja w
        siebie', znam tu bardzo niewiele w porwonaniu z liczba osob ktorych glownym
        celem jest zarobienie pieniedzy. Brak perspektym rozwoju w Polsce, zmusza do
        wyjazdu, brak plynnej znajomosci angielskiego - do podjecia jakiejkolwiek pracy,
        czesto 'tymczasowo', dopoki anielski nie bedzie lepszy.

        Nie znalazlam tez w artykule zadnych 'razacych' informacji (czy informacje moga
        byc 'razace'?). I co znaczy, ze 'uzyte przyklady naleza do najprostszych'? O to
        chyba wlsanie chodzilo - o pokazanie zycia 'typowej' Polki w Lodynie takim,
        jakie ono jest. Nie widze zwiazku z przyswajalnoscia tekstu przez, jak to
        nazwalas, mase.

        T
      • kasia19kasia Re: Polki w Londynie 11.09.05, 22:09
        Popieram! Calkowicie sie z Toba zgadzam. pracowalam z Londynie przez rok, pozniej w liverpoolu przez pol. wspominam ten okres z mojego zycia bardzo milo chociaz czasami sa duze walki z praca. ale jesli znasz jezyk to trudno Cie zagiac lub oszukac. Pozatym Londyn to wspaniale miejsce, ktore nigdy nie zasypia!
    • kasakor Re: Polki w Londynie 11.08.05, 22:46
      wszystkim tym wygadanym i oburzonym banalnoscia zycia Polek-emigrantek w
      Londynie (Anglii), ktore zainwestowaly w nauke jezyka angielskiego , zwroce
      uwage, ze mowi sie:"internship", a nie "intership". I nie wmawiajcie, ze blad
      drukarski, bo powatrzacie kilka razy blednie!
      • neeki Re: Polki w Londynie 14.08.05, 14:56
        Londyn jest dla mnie najwspanialszym miejscem na ziemi. moim miastem gdzie sie
        czuje wolna. ten kto mowi ze bud, smrod pytam sie gdzie Ty bywales ? w
        tureckich dzielnicach czy w polakowie bo ani be ani me po angielsku. Idz sobie
        na spacer nad tamiza, przejdz sie w weekend po wyludnionym city. posiedz w nocy
        na Trafalgar Sq , pod kolumna Nelsona z widokiem na Big bena. pochodz po Covent
        garden. i wszystkie swiatla Londynu.
        przyjechalam tu na 2 miesiace, jestem juz ponad 2 lata. najpierw bo pokochalam
        tu kogos, kogo juz nie kocham ale teraz kocham to miasto. jest kolorowe,
        wielokulturowe, uwielbiam poznawac coraz to nowych ludzi z roznych zakatkow
        swiata. i jestem tu wolna. moge robic co chce, ubierac sie jak chce i nikt mi
        nie rzuci jakims glupim komentarzem jak to bylo w polsce. moge sobie
        przechodzic przez ulice na czerwonym swietle, klasc nogi na siedzeniu w
        autobusie. a jak bede miala kiedys psa to bedzie sobie chodzil bez smyczy i
        kaganca. mieszkam w ladnej dzielnicy. i za nic nie chce wracac do polski.
        wystapie o rezydenta a potem o brytyjski paszport.
        place za to cene - w polsce by mi sie duzo lepiej powodzilo ale tu nie chodzi o
        pieniadze tylko o wo ze sie czuje wolna :)
        --
        we are not afraid - london stands united!
        • neeki Re: Polki w Londynie 14.08.05, 14:59
          i jeszcze slowo dla snobow. czy to wstyd pracowac w pubie , herbaciarni ? kazdy
          robi co moze. zreszta od czegos trzeba zaczac potem mozna sie juz powoli piac w
          gore.
        • pele12 Re: w Londynie 15.08.05, 00:35
          Oj, neeki, neeki - o to wlasnie chodzi, zebys nie kladla stop na siedzenie w
          autobusie, poniewaz zasyfisz je dla nastepnego siadajacego. A pieski powinny byc
          na smyczy w miescie, by inni nie obawiali sie ich ani nie musieli lawirowac
          miedzy nimi. Brud i smrod jest wszedzie w Londynie, poniewaz to miasto
          zamieszkale przez brudasow nie majacych pojecia o prawdziwym prysznicu. A
          bywalem wszedzie, i to od bardzo dawna (odwiedzam znajomych co 1,5 roku). Sam
          mieszkam zawsze w Hampstead u znajomej rodziny. Zalosc serce chwyta, gdy widzi
          sie garderobe i to, co uchodzi za klase srednia. Proponuje ci urlop w Bawarii:
          zobaczysz, co to znaczy cywilizowane spoleczenstwo, czystosc i przyzwoity poziom
          zycia. Ale tam nieczesto bedziesz mogla podrozowac metrem z nogami na siedzeniu.
          Bedziesz musiala nauczyc sie etykiety i szacunku do bliznich.
          • neeki Re: w Londynie 15.08.05, 20:23
            ja szacunek do bliznich mam, a jak sie kladzie buty na siedzeniu to sie go nie
            usyfi chyba ze pada. londyn wcale nie jest brudny, jest po prostu wielka
            metropolia. psow nikt sie nie obawia bo sa dobrze wychowane.
            szacunku sam sie naucz dla innych ludzi. bo widac trudno Ci przyjac ze ktos
            moze miec inne zdanie niz Ty. jesli nie umiesz prowadzic polemiki bez napadania
            na ludzi to sobie daruj. kazdy moze gadac w ten sposob. np nie pojade sobie do
            niemiec bo nie znosze tego paskudnego jezyka, tego braku wyobrazni i ordnung
            muss sein. a takze nie mam ochoty oberwac od nazistow. a brud tez w niemczech
            znajdziesz. razem z zalewem turkow. i niechecia do polakow. to jest wlasnie
            polemika na Twoim poziomie.
            co do sposobu ubierania to wlasnie ludzie ubieraja sie tutaj jak chca, jak im
            wygodnie. glupkowaty moim zdaniem jest owczy ped za moda. kazdy powinien nosic
            to co lubi.
            i dobrze ze tu nie mieszkasz. bo nie pasujesz do liberalnej i wielokulturowaj
            anglii. tu ludzie nie zieja niechecia do kazdego kto jest wg nich niewlasciwie
            ubrany. wiec siedz sobie w niemczech i oszczedz gadaniny
            • pele12 Re: neeki w Londynie 17.08.05, 02:33
              Neeki, ja juz przeszedlem faze buntu, a ty w niej tkwisz. Gdy dorosniesz,
              zobaczysz ze kladzenie butow na siedzeniu jest nietaktem (w niektorych krajach
              mozna za to oberwac od sasiadow pasazerow) i niechlujstwem. Moda nie ma nic
              wspolnego z brakiem gustu (na ulicach Londynu), za to wiele z brakiem monita nad
              Tamiza. Ow liberalizm to nie akceptacja lecz zycie OBOK siebie; londynczycy to
              wyjatkowe sukinsynstwo, ktore uwielbia schadenfreude i pedzi przed siebie bez
              uwagi na tych, ktorych odpychaja i potracaja. Po kazdym powrocie stamtad czuje
              sie jakbym opuscil pieklo na ziemi. Zwlaszcza po wyjsciu z brudnego pociagu
              brytyjskiego albo nie muszac widziec wiecej anglosaskich stewardess. A poza tym
              ja wcale nie mieszkam w Niemczech. Planuje sie tam przeniesc niedlugo, by zyc
              jak reszta Europejczykow na kontynencie.
              • elka58 Re: neeki w Londynie 17.08.05, 19:18
                proponuje, zebys nie jezdzil wiecej do tego "piekla", ktore cie tak przygnebia.
                Po co wpadac w depresje i tak czesto odwiedzac to nieprzyjemne miejsce. Neeki
                ma racje: twoja osobowosc nie pasuje do otwartego, wolnego, tolerancyjnego
                swiata. W kulturze germanskiej z pewnoscia bedzie ci lepiej. Good luck and good
                riddance!
                • neeki Re: neeki w Londynie 19.08.05, 19:58
                  dokladnie. jak cie ten londyn tak wkurza to po co tam jezdzisz ?
                  ja za nic bym nie pojechala do niemiec. i sie nie buntuje.ale do zycia
                  potrzebuje wolnosci a nie ordnung... rozni ludzie rozne kraje a ty nie wiem
                  czemu taka ziejesz nienawiscia do anglii. nikt cie do mieszkania w londynie nie
                  zmusza.
                  ty widzisz brud a ja piekne parki, spacery nad tamiza, klimatyczne puby na
                  camden :)
                  • pele12 Re: w Londynie 24.08.05, 02:21
                    Bywam w Londynie, odwiedzajac znajomych, ktorzy losowi dziekuja, ze uciekli z
                    Hameryki. Po kilku latach urlopow na kontynencie ockneli sie, widzac, ze zyja w
                    smietniku pelnym dziadostwa z Pakistanu i Karaibow. Niestety, dzieci ich wyrosly
                    w kulturze anglosaskiej, wiec nie opuszcza Brytanii ze wzgledu na nie. I wciaz
                    pluja sobie w brode, ze gdyby byli mlodsi i mieli dzisiejszy rozum itp. itd....
                    A co do parkow to proponuje ci przejazdzke konna lub rowerowa w Parku Angielskim
                    w Monachium. Spokojniejszego i wiekszego nie znajdziesz nigdzie indziej. I
                    bardziej kulturalnych ludzi takze.
                    • neeki Re: w Londynie 25.08.05, 22:54
                      no daruj sobie z tym dziadostwem z pakistanu itd. tym bardziej mieszkajac w
                      niemczech. czyzby nazi nalecialosci ?zreszta smieszne to jest, w koncu to
                      niemcy ciagle sie skarza na problem z turkami.
                      • ollie1 Re: w Londynie 01.09.05, 19:01
                        neeki strasznie we wszystkich postach podkreślasz jak to wspaniale wolna i
                        wyzwolona się czujesz w Londynie, jak strasznie kochasz to miasto i jak to
                        wspaniale jest pracować tutaj jako kelnerka czy sprzątaczka bo w takim
                        wielokulturowym mieście to niemal zaszczyt!
                        Jest taka prawidłowość psychologiczna, im bardziej coś sobie/komuś wmawiasz tym
                        bardziej starasz się kompensować swoje kompleksy.
                        Przyznam Ci się, że przez pierwsze dwa lata po moim przyjeździe do Londynu też
                        czułam podobnie. Zafascynowanie, zauroczenie tym miejscem. I wszystkim
                        opowiadałam jak kocham to miasto. Ale jak to ktoś już napisał ten bunt Ci
                        przejdzie. Zrozumiesz, że tak naprawdę możesz sobie nosić ubrania jakie chcesz
                        nie tylko w Londynie ale i w Koluszkowie nad Wisłą.

                        Z czystością Londynu to nieco przesadziłaś. Jest tu brudno i śmierdzi. I to
                        właśnie w centrum, właśnie na Traf Sq, Leicester Sq i nad Tamizą i w city.
                        A jeśli chodzi o buty na siedzeniach i psy bez kagańców i smyczy to wybacz, ale
                        piszesz o tym już nie pierwsz raz i nie mogę się powstrzymać przed komentarzem.
                        To jest po prostu brak kultury. Jeśli zwrócisz uwagę to w metrze londyńskim są
                        nawet specjalne naklejki, proszące pasażerów o nietrzymanie butów na
                        siedzeniach.
                        • neeki Re: w Londynie 04.09.05, 01:53
                          moja droga . bo wlasnie tak sie w londynie czuje. dla kazdego co innego jest
                          wazne, dla mnie wlasnie ta wolnosc. i prosze nie mow mi ze to bunt. sorry czy
                          to ze nie chce mieszkac w kraju w ktorym kroluje hiporkyzja i chamstwo. i to
                          nie chodzi o to co sie nosi.
                          a trzymanie nog na siedzieniach ? prosze cie nie badz malostkowa, i siedz w
                          polsce gdzie mozesz dostac mandat za nogi na lawce. a z psami to mnie nie
                          denerwuj widzialas jak sie pies meczy w kagancu ? zaklej sobie buzke plastrem i
                          lataj po dworze zobaczymy jak ci bedzie przyjemnie. bleee dobrze ze nie musze
                          tutaj takich glupot wysluchiwac :)
                          i slonce nie pracuja jako kelnerka ani sprzataczka. z jezeli nawet by tak bylo
                          to nie Twoja sprawa. ciekawe co ty robisz. zamiatasz ulice z dyplomem magostra.
                          i zapamietaj sobie jedno nie wazne co czlowiek robi tylko co soba reprezentuje.
                          i to chyba twoje kompleksy tu wychodza. ja po prostu jeszcze raz to powiem
                          kocham to miasto , bo takie glupoty jak ty wypisujesz nie sa tu obowiazujaca
                          wykladnia.
                          i nie oceniaj wszystkich wg wlasnej miary
                          • ollie1 Re: w Londynie 04.09.05, 12:34
                            po pierwsze, to żadna twoja droga czy twoje słońce, strasznie denerwuje mnie
                            takie patronackie zwracanie się do obcych ludzi.
                            po drugie przeczytaj uważnie mój post. Mieszkam w Londynie a nie w PL i to o
                            wiele dłużej niż te twoje dwa latka i przeszło mi już podniecenie więc widzę
                            trochę więcej niż ty.
                            po trzecie nie wiem skąd w tobie tyle złości i frustracji, że musisz sobie na
                            forum odbijać, nie tylko tutaj, bo widywałam twoje posty również gdzie indziej
                            i dlatego zwróciłam na to uwagę.
                            po czwarte jeśli chodzi o pieski biegające bez smyczy i kagańca to radzę
                            poczytać sobie ostatnie doniesienia z PL gdzie zagryzione zostało
                            kilkumiesięczne dziecko. Właśnie przez niefrasobliwość i głupotę takich
                            miłośników zwierząt. Zaklejanie buzi plastrem nijak ma się do kagańca. Miałam
                            psa przez wiele lat i wiem, że nie wszyscy ludzie podzielają miłość do zwierząt
                            i mają prawo się ich bać. I kultura wymaga, żeby to uszanować.
                            co do tego czym się zajmujesz to naprawdę mnie to nie interesuje, twoje wnioski
                            na temat mojej osoby rowniez. Śmieszą mnie po prostu takie opowieści Polaków o
                            panującym tutaj raju bo kraj ten, jak każdy inny ma swoje wady i zalety. A to,
                            że ty akurat kochasz to miasto, jak w kółko powtarzasz, niewiele dla
                            kogokolwiek znaczy i do dyskusji nic konkretnego nie wnosi, że już o logice
                            takiego argumentu nie wspomnę.

                            a teraz, wybacz, nie chcę mi się dłużej kontynuować tej wymiany zdań z tobą i w
                            przeciwieństwie do ciebie nie będę ci moralizować co masz sobie z mojego postu
                            zapamiętać.
                            • neeki Re: w Londynie 04.09.05, 12:44
                              ani zlosci ani frustracji we mnie nie ma. nie lubie jak mi ktos moralizuje.
                              widze negatywne strony tego miasta ale nie o tym byl artykul.
                              co do zagryzionego dziecka to slusznie zauwazylas ze to dziala sie w polsce. bo
                              ludzie nieodpowiedzialni kupuja sobie psa i nie umieja go wychowac. nie wiem
                              czy zauwazylas ta prawidlowosc, ale w anglii psy sa bardzo dobrze wychowane
                              czego nie mozna powiedziec o polsce. i jakos w polsce te kagance i smycze
                              niewiele pomagaja. trzeba zmienic mentalnosc ludzi i podejscie do zwierzat.
                              ktos psa leje albo pozwala zeby dziecko go meczylo a potem sie dziwi. ale to
                              juz post na inny topic.
                              • pele12 Re: w Londynie 05.09.05, 02:36
                                neeki. daj juz spokuj z tymi glupotami. Zyjesz w kraju, ktory prezentuje sie
                                najdenniej w Europie pod wzgledem standardu zycia, a bajdurzysz jak
                                gimnazjalistka po trawce. Sprobuj podrozy; ona ksztalca i pozwalaja spojrzec na
                                otoczenie przez pryzmat porownawczy. W Zurychu nie dostaniesz po glowie od
                                bandyty z Jamajki czy Pakistanu, w Monachium mozesz spacerowac o 3-ciej w nocy
                                bez obawy gwaltu a w Paryzu nie zobaczysz architektonicznego szkaradztwa i syfu
                                na trotuarach. A jesli dane ci bedzie korzystac z transportu publicznego albo
                                szpitala, zrozumiesz co to znaczy nowoczesnosc. Gorsze dziadostwo od Brytanii
                                widzialem jedynie w USA, ale szkoda czasu i energii na opis tamtego horroru.
                                Zejdz na ziemie i dorosnij, zanim obudzisz sie pewnego dnia z poczuciem kaca.
                                • neeki Re: w Londynie 07.09.05, 22:00
                                  po pierwsze widze ze mieszkanie w cywilizowanym kraju juz ci sie dalo we znaki.
                                  spokuj ? chyba spokoj.....i to ze ty uwazasz UK za denny kraj to nie znaczy ze
                                  masz racje. ego ci sie rozroslo
                                  • miss.hyde Re: w Londynie 01.02.06, 20:36
                                    Mieszkałam w Londynie przez pewien czas. Podobało mi się, ale nie chciałabym
                                    zostać tam na stałe.
                                    Zgadzam się, że jest brudno, chociaż Hyde Park czy St. Regents Park jest
                                    piękny.
                                    Zgadzam się, że ludzie są przeważnie mili.
                                    Ale rozbawiły mnie twoje wypowiedzi o psach bez kagańca i nogach na siedzeniu.
                                    No i w Anglii psy są wychowane i nie pogryzą człowieka a w Polsce tak.:D Ja
                                    poszukam sobie kraju w którym będę mogła sr.ć na chodnik, to dopiero będzie
                                    wolność, po co mi kultura.
                                    Zauważyłam, że Anglią najczęściej zachwycają się osoby, które w Polsce żyją na
                                    niskim poziomie materialnym, a w UK sprzątając czy kelnerując mogą sobie
                                    pozwolić na takie rzeczy, o ktorych w Polsace mogłyby tylko pomarzyć. Robotnicy
                                    po zawodówce (nie obrażając ich) uważają się tam za panów świata bo mają
                                    codziennie na piwo, a nam mówili "po co głupki studiujecie i marnujecie na to
                                    czas".
                                    Aha - poza tym Anglicy mają okropne żarcie i niedobre piwo. A co do lepiej
                                    ubranych ludzi - fakt, mają więcej fantazji i przede wszystkim więcej
                                    możliwości z powodu większej dostępności różnorodnych ubrań w sklepach. Ale jak
                                    coś jest modne to nosi to cały (oprócz specyficznych grup typu przyjezdni czy
                                    Muzułmanie) centralny Londyn.
                        • moniam3 Re: w Londynie 01.02.06, 18:37
                          kocham Londyn i nie rozumiem ludzi którzy uważają że życie w nim jest ciężkie.
                          Jest, jak wszędzie, ale ze względu na jego wielokulturowość da się lubić.
        • moniam3 Re: Polki w Londynie 01.02.06, 18:23
          big bravos! freedom is what we love in London
    • mickey.mouse Re: Polki w Londynie 05.09.05, 03:40
      :))))
      • gosica37 Re: Polki w Londynie 05.02.06, 19:18
        O Londynie, szczegolnie po wejsciu Polski do Unii,a tym samym "otwarciem
        granic" dla rodakow,napisano sporo i pewnie jeszcze wiecej uslyszymy od dopiero
        co mlodej emigracji:) Nie jest tajemnica, ze zeby przetrwac w tym miescie
        trzeba pracowac,ale najwieksza chyba frajda jest oddawanie sie roznego rodzaju
        przyjemnoscia jakie Londyn oferuje. Koncerty,wystawy i innego rodzaju rozrywki
        sa tutaj codziennoscia:) W Londynie nie mozna sie nudzic. Kazdy znajdzie cos
        dla siebie! Podrozowanie to inne,oprocz zycia w Londynie udogodnienie . Jezeli
        bilet do Barcelony kosztuje tyle samo (oczywiscie odpowiednio wczesniej
        zarezerowany) co tygodniowy przejazd po Londynie,to mozemy sobie pozwolic przy
        standartowych zarobkach,na zwiedzenie pozostalej czesci Europy juz bez strachu
        o ponowne przesluchanie przez emigracyjnych oficerow;)Poznajemy osoby z calego
        swiata,wzbogacamy, a czesto uswiadamiamy sobie po raz pierwszy o innych
        zwyczajach,a zdarza sie ze dowiadujemy sie o wspolnych,bynajmniej nie bez
        zaskoczenia. Wyostrzamy smak i stajemy sie bardziej wybredni na kuchnie z
        calego swiata. Po raz pierwszy kupujemy i przyrzadzamy sushi w domu tak jak to
        jest w moim przypadku;)
        Nie,nie staram sie Was namowic na emigracje,bo Londyn ma zrowno swoje wady jak
        i zalety,ale ja o tych pierwszych wole za duzo nie myslec(choc oczywiscie
        dostrzegam wulgaryzm,brud i... bezguscie Angielek;) i cieszyc sie zyciem,
        korzystac w pelni z tego ze tu mieszkam bynajmniej bez kompleksow choc czesto z
        wielkim zaparciem do jakiego zmusza nas tempo zycia w stolicy Wielkiej Brytanii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka