g.r.a.f.z.e.r.o Syzyfowa praca kobiet 17.01.07, 09:10 Oczywiście że kobietom-gospodyniom należy płacić. Z tym że zgodnie z logiką płacić powinnien tylko i wyłącznie mąż - ewentualnie dorosłe dzieci korzystające z pracy matki. Oczywiści owo wynagrodzenie trzeba opodatkować, dodać składkę zdrowotną, ZUS(żyby było z czego emeryturę wypłacać.), chorobowe, ustalić długość urlopów itp. Rewelacyjny pomysł Odpowiedz Link Zgłoś
lupus76 Re: Syzyfowa praca kobiet 17.01.07, 09:19 A ile płacić mężczyznom za prace remontowo-konsrwatorskie? Odpowiedz Link Zgłoś
cinemaaga jesteśmy na straconej pozycji 17.01.07, 09:20 dlatego, że nikt nam nie płaci za ciężką (jak by nie było) pracę w domu i przy dzieciach; nie mamy za to, co robimy żadnego uznania ani ze strony rodziny (bo przecież MUSIMY), ani w społeczeństwie (kura domowa - żadna chluba dla męża). Mało tego - w całej tej gonitwie: dom, dzieci (w moim przypadku także praca zawodowa) nie mam juz zupelnie czasu na własny rozwój i dokształcanie się (strasznie z tego powodu boleję), przy czy mój mąż jak najbardziej ma czas na prywatne lekcje języka obcego, czas na spotkania z kolegami, czas na czytanie gazet i książek. A ja? "Wysokie obcasy" i "Zwierciadło" czytam wyrywkowo i to przez cały miesiąc. I to nie dlatego, że wolno czytam (bo jestem po studiach filologicznych), ale po prostu nie mam takiej mozliwośći, by spokojnie, z filiżanką kawy usiąść na pół godziny (chociaz) i poczytać. Nie wspominając już o książkach. Podziwam te kobiety, które potrafią pogodzić wszystkie role życiowe: kobiety, żony, matki, osoby pracującej zawodowo, córki itd. i jeszcze z całego teatru wyszarpać chwilę dla siebie. Jak Wy to robicie? Pozdrawiam wszystkie zabiegane i zapracowane matki i żony. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: jesteśmy na straconej pozycji 17.01.07, 09:47 Ja po prostu olewam sprzątanie. Sprzątam "na gości" i z doskoku, kiedy znajdę na to trochę czasu (chociaż wtedy wolę usiąść na chwilę do kompa albo przejrzeć gazetę). Poza pracą na etat wykonuję jeszcze sporo zleceń w domu, robię zakupy, piorę, gotuję, zajmuję się trójką dzieci, schorowaną mamą i kotami. Śpię i tak średnio 5 godzin na dobę - gdybym chciała mieć dom na błysk, musiałabym w ogóle nie spać. Odpowiedz Link Zgłoś
vitmik Nie rozumiem problemu 17.01.07, 09:56 prace domowe tj.: sprzątanie, mycie, odkurzanie, robienie jedzenia zależy tylko i wyłącznie od konkretnej osoby, czy ta osoba chce mieć w domu porzadek czy też burdel. jak mam płacić za to, że moja zona sprzata? Jak ona nie posprząta to ja to zrobię bo lubię mieć porzadek. W moim przypadku oboje pracujemy, roznie wracamy do domu i logiczne jest ze ten kto pierwszy wraca robi obiad. Każdy ma swoje zadania i logiczne jest, ze prace ciezsze typu;mycie okien,trzepanie dywanow, odkurzanie robię ja. co w tym takiego dziwnego? mam jeszcze płącic żonie za prasowanie i wsadzanie prania do pralki? Odpowiedz Link Zgłoś
oktawianc Re: jesteśmy na straconej pozycji 17.01.07, 10:17 No skoro Pani sobie nie potrafi ułożyć życia w domu i ustalić równych praw w wypełnianiu obowiązków, to Pani problem. Widziały gały co brały, jak to się mówi. Ja mam za to płacić ze swoich podatków? Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: jesteśmy na straconej pozycji 18.01.07, 17:37 > Widziały gały co brały, jak to się > mówi. Ja mam za to płacić ze swoich podatków? Niestety bardzo często bywa tak, że już mąż zdejmuje naskę fajnego faceta i pokazuje prawdziwą twarz lenia, obiboka i brutalnego tyrana. Mówisz rozwód - w naszym kraju kobiecie trudno zostawić mężowi wspólne mieszkanie i radzić sobie z dziećmi w wynajmowanych kawalerkach - wszak to oprawca ma wszelkie prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
oktawianc Re: jesteśmy na straconej pozycji 19.01.07, 01:16 Niestety bardzo często bywa tak, że już żona zdejmuje maskę fajnej babki i pokazuje prawdziwą twarz hetery, zołzy i puszczalskiej. Mówisz rozwód - w naszym kraju mężczyźnie trudno zostawić kobiecie wspólne mieszkanie, dzieci i odejść samotnie do kawalerki, bo ona ma już innego, który musi mieszkać z nią i moimi dziećmi - wszak to ona ma wszelkie prawa, ja mam tylko obowiązki. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: jesteśmy na straconej pozycji 20.01.07, 07:18 Najlepiej by było gdyby małżeństwo było krótkoterminową umową handlową Tego problemu nie zdefinijuje ani liczba bezdomnych mężczyzn, ani liczba matek z dziećmi w domach samotnej matki, ani liczba kobiet ubiegających się o świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego. Może nie jestem obiektywna, ale chyba zawsze łatwiej temu kto nie musi samotnie codziennie wykarmić i ubrać dziecko czy dwoje. Wykarmić, ubrać i zapewnić bezustannie opiekę fizyczną i psychiczną (np syndrom porzuconego dziecka) Ja postawiłam na swoją samodzielność i niezależność finansową. I tak wychowałam swoje córki. Tak na wszelki wypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
oktawianc Re: jesteśmy na straconej pozycji 20.01.07, 09:44 To przykre, że masz taki skrzywiony obraz świata, a głównie mężczyzn. Znam to zagadnienie całkiem dobrze. Kobieta zraża się do mężczyzn, staje się cyniczna i w najlepszym wypadku traktuje ich jako skarbonki. Dumna ze swej mądrości życiowej, nie pomyśli nawet jaką krzywdę robi swoim dzieciom, tak cynicznym podejściem. To już nawet nie chodzi o to, że dzieciaki nie będą miały szansy nauczyć się jak się żyje w tej podstawowej komórce społecznej, jaką jest pełna rodzina. To chodzi o to, że przeniosą kompleksy mamusi na swe dorosłe życie, mając problem z utrzymaniem satysfakcjonującej relacji z osobnikiem płci przeciwnej. Dotyczy to zarówno dziewczynek jak i chłopców. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: jesteśmy na straconej pozycji 20.01.07, 15:46 To chodzi o to, że przeniosą kompleksy mamusi na swe dorosłe życie, > mając problem z utrzymaniem satysfakcjonującej relacji z osobnikiem płci > przeciwnej. Dotyczy to zarówno dziewczynek jak i chłopców. Trochę fantazjujesz. I ja i moje córki żyjemy w całkiem tradycyjnych i szczęśliwych rodzinach. Tylko nasi mężowie muszą żyć ze świadomością, że jesteśmy pełnowartościowymi ludźmi, którym należy się również szacunek, bo jak nie to doskonale radzimy sobie same. Panowie bardzo szybko zaakceptowali ten stan, dostosowali się do tego, że życie rodzinne, wychowywanie dzieci, wykonywanie związanych z tym czynności to praca dla obojga. Za taką postawę są kochani i szanowani i doceniani. Ale żyję tu i teraz i widzę co dzieje się dookoła, nawet w naszych dalszych rodzinach. Tam gdzie kobieta jest zależna finansowo i emocjonalnie od mężczyzny nie jest dobrze. On stara się wyeksponować swoją pozycję głowy rodziny i pomniejsza rolę kobiety sprowadzając jej pozycję do roli osoby podporządkowanej i utrzymywanej w celu świadczenia przez nią różnych posług i usług. Ja jestem ze swoim partnerem bo tego chcę. Moja kuzynka jest bo musi. A Ty jaki związek preferujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
oktawianc Re: jesteśmy na straconej pozycji 20.01.07, 22:43 Nie fantazjuje ani trochę, uwierz mi. To co napisałaś o kontraktach, zasugerowało co innego niż to co teraz przedstawiłaś. Ja osobiście potrzebuję partnerstwa do szczęścia. Potrzebuję dostawać tyle ile daję. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: jesteśmy na straconej pozycji 21.01.07, 16:08 > Ja osobiście potrzebuję partnerstwa do szczęścia. Potrzebuję dostawać tyle ile > daję. A ja tam drobiazgowa nie jestem, mogę nawet dawać więcej, ale nie egoiście i tyranowi. Odpowiedz Link Zgłoś
trygresson Re: jesteśmy na straconej pozycji 17.01.07, 11:54 Niekoniecznie kochanie. Wszystko to sa sprawy idywidualne. Moze powinnas zmienic meza na bardziej pomocnego..... Odpowiedz Link Zgłoś
cinemaaga Re: jesteśmy na straconej pozycji 17.01.07, 12:35 Wierz mi, ze juz nieraz zastanawialam sie nad tym. Bo pozytku zadnego z niego nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
pudernica1 mamy XXI wiek 17.01.07, 09:43 Kobiety głosują i udzielają się w życiu publicznym. Co wobec tego powoduje, że są na tyle głupie aby całkowicie dobrowolnie zdać się na łaskę i niełaskę męża i nie pracować siedząc w domu? Czy naprawdę trudno sobie wyobrazić, że pewnego dnia mąż powie: "znalazłem inną i odchodzę"? Tu zostaje możliwość alimentów. A co w sytuacji nieszczęśliwego wypadku, nagłej śmierci? Fajnie tak zostać bez grosza? Bo nawet jeśli jakieś oszczędności są to będzie ich raczej ubywać niż przybywać... Abstrahując już od tego, że kiepską frajdę sprawia kupowanie mężowi prezentów za pieniądze zarobione jakby nie było przez niego. Odpowiedz Link Zgłoś
aw271 Re: mamy XXI wiek 17.01.07, 10:04 Łatwo powiedzieć, idz do pracy, ale po siedmioletniej przerwie trudno znalezć pracodawcę, który przyjmie kobiete po trzydziestce, matkę dwójki maluchów. Co z tego, że mam studia, wypadlam z rynku i powrót jest prawie niemożliwy. Co robiłam przez te lata, tak wychowywałam synów, bez pomocy, na teściową liczyć nie mogę, matka daleko. Wiekszość tych lat spędziłam z młodszym synem w szpitalach,tak się złożyło. Malo znam kobiet wychowujących dzieci, które nie chcą wrócić do pracy, ale nie mają gdzie. No chyba, że do Biedronki, ale nie jest to pensja, która (kiedy mąż mnie porzuci)pozwoli wychować dzieci. Tak pudernica1 byłam na tyle głupia, że urodziłam dzieci w dodatku jedno chorowite, przerwałam dobrze platną pracę i jestem na utrzymaniu męża! A jak mnie rzuci to palne sobie w łeb, albo lepiej jemu! Odpowiedz Link Zgłoś
pudernica1 Re: mamy XXI wiek 17.01.07, 10:13 Też mam dziecko, które zostawiłam w domu z opiekunką po pół roku siedzenia z nim w domu. Opiekunce rzecz jasna płaciłam. Żyję, nie zgnuśniałam. Zarabiam niewielkie pieniądze, które jednak dają mi poczucie bezpieczeństwa. Sama widzisz, że chętnych do dawania za darmo brak. P.S Gdybym musiała, poszłabym pracować i do biedronki i kible szorować, pomimo dwóch fakultetów:) Odpowiedz Link Zgłoś
aw271 Re: mamy XXI wiek 19.01.07, 11:07 Problem w tym, żeby te pensje, które oferują starczyły mi na opiekę na dwójkę dzieci, wierz mi poszłabym chętnie. Ale 800 zł nie starczy na przedszkole dla dwójki i ewentualną opiekunkę gdy któreś się rozchoruje, a pewne jest, że tak będzie. Aha na dojazd do pracy też by się przydało. Mieszkam pod Warszawą, a opiekunka kosztuje tu niemało. Trudno iść do pracy i dopłacać do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
mulla_komar Pier...licie ze glowa boli 17.01.07, 09:58 Kobiecie moznaby placic przyjmujac ze pracuje ona dla mezczyzny. Oczywiscie w razie niewywiazywania sie z obowiazkow mezczyzna musialby miec prawo taka kobiete zwolnic. Czy uslugi seksualne tez bylyby platne i kto komu by placil? Nauczcie sie oszolomy ze malzenstwo to konsensus dwoch osob, kobiety i mezczyzny, raz jest tak ze kobieta zapewnia srodki do zycia a raz ze mezczyzna. Musza ustalic podzial rol i to ich sprawa jak uloza sobie zycie. My z zona posiadamy wspolne konto. Ja zarabiam (na razie) a zona kontroluje finanse. Oboje mamy takie same prawa do pieniedzy. Wspolnie decydujemy o inwestycjach. Odpowiedz Link Zgłoś
alinaw1 ile płacić kobiecie 17.01.07, 10:10 ja nie chcę zapłaty od państwa ale społecznego szacunku. W każdej damskiej gazecie, w miesięcznikach dla rodziców za jedynie słuszną uznaje się rolę kobiety, która łączy pracę zawodową z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci (choć mówiąc szczerze tak się nie da bez pomocy niań, gospoś itp). Popieram nieliczne głosy o ulgach podatkowych dla rodzin z dziećmi (im więcej- tym większe ulgi), no i jakiejkolwiek pomocy na starość. Zrezygnowałam z pracy i kariery stając się z pani manager kurą domową. Na starość- jeśli w naszej rodzinie- potwierdzą się dane statystyczne- zostanę sama bez środków do życia bo zawodowo byłam aktywna tylko 9 lat, więc może dostanę od naszego państwa jakieś ochłapy za które i tak nie przeżyję. Znajdę się więc w przytułku (na które i tak państwo łożyć będzie). E tam... Przecież mam fantastyczne dzieci! Odpowiedz Link Zgłoś
mulla_komar Jelsi liczysz na panstwo i statystyki 17.01.07, 10:47 to rzeczywiscie zostaniesz 'sama bez środków do życia '. Ale bedziesz sama sobie winna. Co robicie z mezem zeby zabezpieczyc wasza starosc? Odpowiedz Link Zgłoś
matka_rodzic Syzyfowa praca kobiet 17.01.07, 10:39 Nie jestem stałą bywalczynią forum ale dzisiejsza rozmowa z wychowawcą mojego syna skłoniła mnie do napisania swoich przemyśleń i wylania żalu. Dziecko uczęszcza do klasy 0. Zajęcia ma od godziny 9 do 13 od poniedziałku do piątku. Chcąc uczyć dziecka obowiązkowości oraz wpoić mu od samego początku czym jest nauka oraz zajęcia nadobowiązkowe dodatkowo ma zaplanowane zajęcia poza szkolne, za które oczywiście płacimy (a raczej płaci mąż). Zajęcia ułożone ma w zgodzie z rozwojem psychomotorycznym dziecka w tym wieku, a więc zajęcia fizyczne przeplatane ma zajęciami psychicznymi np. po szkole ma 2 godziny czasu na zabawę (świetlica), później obiad, odrobienie lekcji, następnie basen bądź tenis (przemiennie) i gra na instrumencie lub zajęcia z informatyki (raczej zabawa z komputerem), też przemiennie. Do tego dochodzą zajęcia taneczne i sportowe. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że jest to aż nadto, ale plan, jak już wspomniałam, ma tak ułożony, że zostaje mu jeszcze sporo czasu na zabawę, dodatkowo j.angielski oraz ulubione bajki. Pracuję do godz.15 i po tej godzinie spędzamy już ze sobą resztę dnia (zawieź, przywieź, poczekać, nakarmić, przygotować jedzenie, w międzyczasie zrobić zakupy). Wydawałoby się, że wszystko z dzieckiem jest ok, ale niestety, o ile z nauką nie ma najmniejszych problemów, o tyle zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Z tego powodu mąż zakupił telefon komórkowy wychowawcy klasy (opłacając rachunki bez limitu), aby mieć łatwiejszy kontakt w godzinach pracy. To co jednak usłyszałam dzisiaj od wychowawcy spowodowało szok totalny! Wychowawca stwierdził, że... nie interesujemy się dzieckiem!!! Dlaczego? Bo kiedy ona kończy z nim zajęcia (godz.13) rodzice z nią nie rozmawiają! Osoba wykształcona (co do kompetencji naprawdę nie mam żadnych zastrzeżeń) mówi takie rzeczy! Przecież dlatego dostała telefon bez limitu ponieważ w tym czasie nie możemy z mężem wyjść z pracy i po to, żeby mogła poświęcił kilka a nawet kilkanaście minut ze swojego czasu pracy (szkolnego) na rozmowę! Jak teraz czytam, że w jakiś szkołach są wywiadówki intermedialne, postępy dzieci w nauce śledzone są przez smsy itp. to włos staje mi dęba jak to się ma do mojej sytuacji?! Mało tego ten telefon został przekazany na potrzeby całej klasy a nie tylko dotyczące mojego syna! Tak trudno jest przedzwonić i przedstawić problem? Na tym ma polegać współpraca rodzic-szkoła? P.S.Proszę, aby nie wyrażali swoich opinii piszący tu znawcy polityki, bo jest inny problem, który z pewnością ich nie dotyczy, jak również ci, którzy lubią anonimowo wrzucać kamyczki do ogródka innych. Odpowiedz Link Zgłoś
krakowiaczek7 Co za bzdura! A kto mnie zapłaci jak sobie sam 17.01.07, 10:41 piorę i sprzątam, bo nie mam żony?? Jak wyceniać tę prace? Kompletne niezrozumienie zasad ekonomii. Czy jeśli będę zprzątał 2 razy w tygodniu o sąsiadka tylko 1 to przyczynię się do większego PKB niż ona? Niech się psuediekonomiści nauczą, co to usługa, zanim zaczną wypisywac farmazony. Odpowiedz Link Zgłoś
36krzysiek Re: Syzyfowa praca kobiet 17.01.07, 10:41 Po pierwsze żona nie jest mi potrzebna do prowadzenia domu. Do prowadzenia domu najmuje sie gosposię, żona powinna służyć wyższym celom niż sprzątaczka, kucharka itp. Po drugie nie mam żony i doskonale sobie radzę z prowadzeniem domu sam. Ta kobieca ręka to mit. A po trzecie w każdej życiowej sytuacji należy powtarzać jak mantrę : "Umiesz liczyć, licz na siebie" Odpowiedz Link Zgłoś
kozojeb Re: model francuski! 17.01.07, 10:54 ja zonie po całodziennej pracy w domu pozwole na wieczor obciagnąc kabla i wszyscy sa zadowoleni ona bo ma za darmoche przyjemnosc i ja bo nie musze sie szlajac po dziwkach Odpowiedz Link Zgłoś
trygresson Re: model francuski! 17.01.07, 11:40 hotrod404 napisał: > brak współnoty majątkowej!!!! a ja myslalem, ze model francuski to 69 Odpowiedz Link Zgłoś
norymberga3 wyważanie otwartych drzwi! 17.01.07, 10:53 Informuję, że bardzo sensowne społecznie i uczciwe rozwiązanie funkcjonuje od lat w Niemczech. Proponuję zawiązać inicjatywę społeczną i przejąć gotowe, sprawdzone wzorce. Podam na przykładzie, jak to przebiega. Moja przyjaciółka urodziła dziecko, a kiedy miało 3 lata, rozwiodła się. W trakcie rozwodu wrzucono nabyte w czasie małżeństwa kwoty składek emerytalnych obojga małżonków do "wspólnego kotła" i podzielono po równo na ich dwoje. Oczywiście, ponieważ większość tego 5-letniego małżeństwa spędziła w domu przy dziecku, wyjdzie na plus. Ale uwaga: dopiero kiedy zostanie emerytką. Jej prawo do tych pieniędzy zostało zapisane na ich kontach emerytalnych. Oczywiście gdyby nie było dziecka i jej przerwy w życiorysie zawodowym, mogłoby się zdarzyć, że to ona straciłaby część swoich kwot na rzecz byłego męża. Sądzę, że tak realizuje się konstytucyjny zapis o równości obywateli. Tak więc pan domu mający wygodę latami liczy się z tym, że żona nabywa na równi z nim prawa emerytalne za całość trwania małżeństwa. Społeczeństwu nic do tego, to sfera praw cywilnych. Ale prawdę mówiąc, na liczbę rozwodów to nie wpływa... Odpowiedz Link Zgłoś
wf24 Re: wyważanie otwartych drzwi! 17.01.07, 10:56 A ile mężom żona za drobne naprwy wdomu? Nie przeliczajmy wszystkiego na pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
kzeto Re: Syzyfowa praca kobiet 17.01.07, 11:05 Jestescie powaleni. Po co zona ma wogole pracowac w domu? Jak nie moze znalezc pracy to niech jej szuka, a nie siedzi w domu i opiekuje sie dziecmi czy tez gotuje, to przeciez totalna strata czasu. Gdyby zona poszla do pracy i zarabiala, to razem z mezem placiliby za opiekunke i obiady na stolowce czy tez na miescie, a sprzatanie to razem, przy czym w domu nie musi byc przeciez czysto, mozna sprzatac raz na tydzien. Moze komus wyda sie to smiesznie. Ale przyjzyjmy sie jakie to ma plusy. Po pierwsze kobieta aktywna zawodowa zna bardziej realia zycia i bardziej sobie poradzi w przypadku rozwodu. Po drugie zobaczmy ile osob otrzymuje zatrudnienie: po pierwsze opiekunka zarobi w zaleznosci od regionu ponad 600zl, a w wiekszych miastach nawet 1000zl. Po drugi osoby zajmujace sie gastronomia tez na tym skorzysta. Po trzecie dzieci beda lepiej wychowane, bo zobacza, ze oboje rodzice sa aktywni zawodowo i nie bedzie juz zony sluzacej, ale zona osoba aktywna. Oczywiscie sa i wady takiego rozwiazania ludzie wtedy mieliby na pewno mniej dzieci. Czy to zle dla rzadzacych i emerytow to nie jest dobra wiadomosc, bo grozic nam bedzie duzo problem emerytalnym. Kobiety nie badzcie glupie idzcie do pracy nawet jezeli zarobicie mniej niz kosztuje opiekunka i gastronomia, to wasze zycie i wasza inwestycja w wasza przyszlosc. A Ci egoisci faceci, dopiero wtedy zauwaza jak duzo sie placi za opiekunke, ktora robote wykonuje na odwal, ile kosztuja obiady. I ze te dobre czasu juz nigdy nie wroca, bo kobieta jest juz wyzwolona. A jak nie smakuje w gastronomii to jest jedno sprawdzone rozwiazanie Faceci do garow. Podobno jestescie tacy najlepsi nawet w gotowaniu podobno niestety nie zdazylam sie o tym przekao Odpowiedz Link Zgłoś
trygresson Zadam zaplaty za korzystanie z toalety 17.01.07, 11:10 Panstwo powinno mi placic dlatego, ze sr..m. Nie korzystajac z toalety moja d...a uleglaby rozerwaniu,co spowodowaloby pobyt w szpitalu i obciazenie dla panstwa. Dlatego tez kazdorazowa wizyta w ubikacji powinna miec swoja zryczltowana oplate. Odpowiedz Link Zgłoś
welcometopoland Re: Zadam zaplaty za korzystanie z toalety 17.01.07, 13:17 trygresson napisał: dobre :)) > Panstwo powinno mi placic dlatego, ze sr..m. Nie korzystajac z toalety moja > d...a uleglaby rozerwaniu,co spowodowaloby pobyt w szpitalu i obciazenie dla > panstwa. Dlatego tez kazdorazowa wizyta w ubikacji powinna miec swoja > zryczltowana oplate. Odpowiedz Link Zgłoś
mentice A ile zaplacic zonie za seks ? 17.01.07, 11:14 Bo seks to tez usluga. Posprzatac moge i od biedy sam. Odpowiedz Link Zgłoś
trygresson Re: A ile zaplacic zonie za seks ? 17.01.07, 11:28 mentice napisał: > Bo seks to tez usluga. Posprzatac moge i od biedy sam. Nie medrkuj, seks tez mozes sobie sam zrobic..... Odpowiedz Link Zgłoś
welcometopoland Re: A ile zaplacic zonie za seks ? 17.01.07, 13:20 Moja chętnie bierze wszystko i każdy grosik NA POCZET tego ale czeka się na zwrot tygodniami i w efekcie 1 raz (raczej bierna akcja) kosztuje mnie zapewne ponad 3000 PLN (1 numerek w m-cu) więc łatwo policzyć że za tą samą kwotę miałbym 3 noce z zajebistą laską 21-23 lat 175cm/50kg gotową zrobić dla mnie wszystko (o/a/pokaz) i mile szeptać do ucha w trakcie. Potem oczywiście zero wymagań że mam jeszcze więcej udzielać się w domu !! Odpowiedz Link Zgłoś
adamm5 Jak wycenić pracę w domu męża? 17.01.07, 11:15 Znów jakiś idiota znalazł temat godny byłej minister Środy! A co zrobić z pracą męża, który naprawia drobne domowe awarie? To jest bardziej wymierne. Wystarczy raz wezwać "fachowca" do wymiany uszczelki w kranie. A sa tacy męzowie, którzy potrafią przeprowadzic samodzielnie pełny remont w mieszkaniu. Ktos powie, że to tylko oszczedność na inwestycji? - Zgoda! Praca zony w domu to tez taka wspólną oszczędność, bo gdybyśmy oboje zarabiali na tyle, by stać nas było na zatrudnienie gosposi, to moja żona nie musiała by w domu pracować, jak ja wiercić w ścianach, by zawiesić nową szafkę w łazience, bo też mógłbym wynając "fachowca". Jak mówimy o równouprawnieniu, to powinno ono obowiązywać w obie strony, bo społecznego podziału pracy nie zawsze uda sie przeskoczyc, chyba, że w ramach równouprawnienia powiemy, że od jutra żona naprawia wyrwane przez siebie gniazdka elektryczne, a ja gotuję obiad. Ja gotowac mogę, ale... Odpowiedz Link Zgłoś
nabram praca żony bez wynagrodzenia? 17.01.07, 11:25 ależ skąd, żona ma ustawowe prawa ,w przypadku rozwodu lub śmierci męża, ma zagwarantowany udział w majątku. Takie wynagrodzenie odłożone w czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 Re: Jak wycenić pracę w domu męża? 17.01.07, 11:31 tylko pomysl jełopie jak czesto wieszasz szefki w łazience a jak czesto gotujesz obiad i sprzatasz. Odpowiedz Link Zgłoś
freyaa Re: Jak wycenić pracę w domu męża? 17.01.07, 11:41 a ja mogę naprawiać gniazdka choć jestem kobietą! I okey niech mężowie gotują kobiety wiercą w ścianach ja nie widzę w tym żadnego problemu. Kwestia podejścia i chęci. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia9634 Re: szybciej na emeryturę Syzyfowa praca kobiet 17.01.07, 11:21 proponuję wcześniejszą emeryturę !!! Odpowiedz Link Zgłoś
mokrysedes Sucze wycie. 17.01.07, 11:32 Tendencyjny i głupi artykuł, będący jedynie pożywką dla suczego wycia wściekłych feministek. Odpowiedz Link Zgłoś
freyaa Syzyfowa praca kobiet 17.01.07, 11:34 Nie byłoby tyle szumu i tego problemu gdyby mężczyźni i kobiety dzielili się obowiązkami po równo. Dlaczego to kobieta powinna odpowiadać za dom? Nikomu nic nie trzeba by było płacić, gdyby kobiety pracujące zawodowo wymagały w domu od mężczyzn podziału obowiązków, i w drugą stronę gdyby mężczyźni sami zrozumieli że nie zyjemy już w średniowieczu a tylko w zacofanej Polsce i że pewne stereotypy kulturowe wypadałoby zmienic! Odpowiedz Link Zgłoś
trygresson Re: podgrzejmy atmosfere 17.01.07, 11:39 Siedze w pracy i sie nudze dlatego prosilbym o bardzo uszczypliwe, ponizajace opinie aby poprawic mi humor Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Re: podgrzejmy atmosfere 17.01.07, 14:28 witaj w klubie:) jak jeszcze pomysle ile kasy mi placa...jakies 300 zlotych dziennie zarabiam. dzis nie bede nic robic za 150 zl:))) do poludnia troche pracowalem. ale nie za szybko. jak to dobrze byc inteligentnym - malo sie pracuje a duzo zarabia:) Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: podgrzejmy atmosfere 21.01.07, 17:11 trygresson 17.01.07, 11:39 + odpowiedz Siedze w pracy i sie nudze dlatego prosilbym o bardzo uszczypliwe, ponizajace opinie aby poprawic mi humor keradk napisał: > witaj w klubie:) A rodzinie w domu się mówi: O Boże jaki styrany dzisiaj jestem, o absolutny spokój proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
ordw9 idea dobra - ale nie do końca 17.01.07, 11:44 Dzielenie po połowie ma sens przy założeniu, że oboje małżonkowie pracują równie intensywnie. A) Czy żona siedząca w domu i nie robiąca nic poza obcinaniem paznokci i oglądaniem tv miała by dostać połowę ? B) Z drugiej strony można sobie wyobrazić sytuację, że mąż pracuje zawodowo tylko np. 6 godz dziennie, a poza tym oddaje się przyjemnością, gdy w tym czasie żona tyra po 18 godz dziennie - w tym przypadku chyba mąż nie zasługuje na połowę. Jak to się mówi diabeł tkwi w szczegółach, pytanie jak określić ten udział obu stron ?? Odpowiedz Link Zgłoś
kropka9991 Czego chcą kobiety 17.01.07, 11:55 z jednej strony wszyscy chcą większej wolności. Z drugiej - jak pokazuje artykuł - kobiety (beze mnie!) chcą większej ingerencji Państwa w ich sprawy domowe, wręcz małżeńskie. To bowiem jak się podzieli obowiązki w domu i na ile tak ustalony podział jest skuteczny, zależy od obojga małżonków, od tego jak się dobrali, jak dotrzymują danego sobie słowa, jak nawzajem o siebie dbają. Jeśli strony nie dbają należycie - a sądząc z artykułu zdarza się to nagminnie - należy wprowadzić przepisy egzekwowane przez Państwo! Pomijam tu fakt że ekonomicznie ten pomysł jest kompletnie bez sensu, ale czy kobiety będą się czuły bardziej dowartościowane otrzymując pieniądze od Państwa (pomyślcie tak naprawdę od kogo....) za wspólne życie pod jednym dachem z mężem i dziećmi? Wtedy leniwi mężowie dopiero zaczęliby się dystansować od wszelkiej pracy domowej, co zwiększyłoby presję na podwyżkę owych wynagrodzeń. A ci bardziej tupeciarscy, z zacięciem do gromadzenia pieniędzy wycenialiby swoje ... hm.. usługi wg cennika dla dawców spermy... Czy nie widzicie że to prowadzi to absurdu? Odpowiedz Link Zgłoś
mordeczkaania Re: Czego chcą kobiety 04.12.13, 19:48 Ja tam wiem czego pragnę przed tymi świętami ;) Ja chcę taką! pl.dawanda.com/product/47912538-Szkocka-Listonoszka-I Ale czadowa ta listonoszka to normalnie mnie powaliła. Lubię lubię lubię! Widziałam kiedyś dziewczynę w Sopocie z taką torebką ale chyba gorszej jakości i aż się obejrzałam. Jak by mi mój chłopak kupił mi taką pod choinkę ;) I chyba mu o tym szepnę wyraźni, podobno faceci są prości i trzeba do nich wyraźnie mówić ;) O kurcze a ta jaka??? Zobaczcie! Ależ ona słodka i śliczna. I te bąbelki. To lepsze niż kolejne kolczyki czy komplet kosmetyków. pl.dawanda.com/product/47907158-Lisie-Futerko ehhh – ja ją chcę Odpowiedz Link Zgłoś
ma7r Re: Syzyfowa praca kobiet 17.01.07, 12:18 dokładnie nie pamiętam,ale wiem ,ze kiedyś jakoś liczyła się praca w domu do emerytury.Wiem też ,że kraje Europy Zachodniej jakos inaczej rozwiązały ten problem...wydaje mi sie,że to głęboko niesprawiedliwe praca -zwłaszcza przy małych dzieciach -to służba z dyspozycyjnoscią 24 godz na dobę.Powinno to być regulowane przez prawo.Bardzo dobry pomysł z łaczeniem zarobków małżenstw i dzielenie na dwa.Od takiej podstwy powinna bćrówniez naliczana emerytura i czas liczony do emerytury. Odpowiedz Link Zgłoś
kobow Syzyfowa praca kobiet 17.01.07, 12:21 za sex tez placimy?kto to napisal szczuka?proponuje odwiedzic sklep tylko dla doroslych,to wszystko przejdzie jej. Odpowiedz Link Zgłoś
askiem Syzyfowa praca kobiet 17.01.07, 12:31 W wiekszości przypadków kobiety pracujące zawodowo wykonują te same czynności co gospodynie domowe. Czyli wynagrodzenie powinno być dla każdej kobiety? :) Odpowiedz Link Zgłoś
zedisdead Syzyfowa praca kobiet 17.01.07, 12:45 To nie jest praca! To należy rozpatrywać w kategoriach MOJE HOBBY:P Odpowiedz Link Zgłoś
welcometopoland Ciekawe jak wycenić SEX ?!?! To dopiero dylemat ! 17.01.07, 13:12 Np. ja praktycznie nie mam sexu (raz na miesiąc, półtora i to BIERNY), zapieprzam w domu po pracy albo przed (!) - zakupy, pranie, zmywanie, sprzątanie, często sam prasuję swoje rzeczy. CO POWINIENEM ZROBIĆ ?! > zabieram ją na długi weekend w Londynie (koszt ponad 1000/os) i dostaję 1 raz "po misjonarsku" i biernie z jej strony > kupię jej nowoczesny telefon 3G za 1000,- > oddaję pół pensji miesiecznie a drugie wydaję na utrzymanie domu > przywożę kolacyjki z lokalu do domu > wywożę dziecko przez pół Polski do babci abyśmy mieli pare dni dla siebie > dbam o siebie (higiena, wygląd, ciuchy) > przed ślubem SZALAŁA ze mną w łóżku po kilka godzin co parę dni WSZYSTKO NA NIC !! Zimna i tylko myśląca o prokreacji ... Wlasciwe moja pechowa wybranka dala mi tylko syna (ale to też złudne bo w razie rozwodu oczywiście go zabierze ze sobą). Czasem daje obiad czy kupi mi drobny upominek. Tkwię więc w "więzieniu" czekając na jakąś zgrabną "wybawicielkę" która zechce stać się moją królową. Odpowiedz Link Zgłoś