hewaa Kingsajz 05.05.07, 22:59 podziwiam autorki ,że kochają swoje ciało. Bo nie jest ważne jak się wygląda, ale ważne jest aby siebie akceptować - to pozwala nie zwariowac i dbać o siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
kobietkacud Re: Kingsajz 06.05.07, 13:52 A ja gdy czytalam o Marcie XL to zaczelam myslec o kobietach, ktore znalam i ktorych nie cierpialam. Znalam sporo tego typu kobiet. Wulgarnych, zimnych, cynicznych, udajacych sile i co gorsza - bezpruderyjne. Dla nich ja - szczupla, zgrana, zawsze dbajaca o kazdy detal bylam obiektem zazdrosci i kpin. Nigdy nie doszlubysmy do slowa, bo pewnie z gory bylam oceniana jako ta, ktora nie ma nic do powiedzenia, chociaz czytalam lepsze ksiazki niz one i ogladam ambitne filmy, ktore je nudzily kompletnie. I nie bylam rozwiazla, tak jak one. Ale to ja zawsze bylam pewnie dla nich glupia zdzira. Co za praradoks... Dzis musze z takimi ludzmi rozmawiac i im pomagac (zawod) i ten dysons mnie calkowicie... bawi. Odpowiedz Link Zgłoś
baltazar.sk kobietki "przy kości" są pycha!! :D :)) 06.05.07, 17:32 Ja tam uważam jednoznacznie, że kobietki "przy kości" (pieszczotliwie: foczki) są naprawdę bardzo ponętne i mają w sobie wiele więcej sexu niż te paskudne szkielety.. (mam nadzieję, że ta durna moda - rodem z USA, nigdy już nie wróci, bo to po prostu niesmaczne!) Odpowiedz Link Zgłoś
wredny_dran Re: Kingsajz 06.05.07, 18:18 po pierwsze glupio sie przyczepie do slowa dysons :D to taka ang. firma co odkurzacze produkuje ? jak tak to "'" zapomnialas:D i jezeli bawi Cie to jacy sa inni ludzie a jaka Ty to nie jestes super to proponuje gleboko przemyslec twoja domniemana przebijajaca z twej wypowiedzi wyzszosc :P a jezeli piszesz ze "musisz" rozmawiac i pomagac takim ludziom to prace tez zmien , czytasz lepsze ksiazki i ogladasz ambitniejsze filmy stac cie pewnie na cos wiecej niz pomaganie komus kim widocznie pogardzasz . Lacze szczere wyrazy wspolczucia :D Odpowiedz Link Zgłoś
byleby Re: Kingsajz 06.05.07, 20:32 kobietkacud napisała: > A ja gdy czytalam o Marcie XL to zaczelam myslec o kobietach, ktore znalam i > ktorych nie cierpialam. Znalam sporo tego typu kobiet. Wulgarnych, zimnych, > cynicznych, udajacych sile i co gorsza - bezpruderyjne. też znam takie osoby. Pomyśl że to może być pancerz. Wyobraź sobie na jakie ataki i dyskryminację narażona jest osoba otyła..trzeba jakoś sobie radzić. A taki pancerz chroni przed agresją i nawet odwraca uwagę od otyłości. Fakt że - te dziewczyny często przesadzają z tym image'em. Popadają w skrajność, a w pewnym momencie może się okazać, że to nie jest już poza tylko część osobowości. Szkoda...ale tak bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Kingsajz 06.05.07, 23:26 Zmien zawod. Nie wiem z jakich powodow im pomagasz (mam tylko nadzieje ze nie jestes psychologiem) ale nie da sie dobrze pomagac komus kogo sie nie rozumie, (ze o pogardzie nie wspomne). Straszna niedojrzalosc bije z twojego postu... Nie pzyszlo ci do glowy, ze reakcja z jaka sie spotykalas wynikala z zazdrosci? Ze, te dziewczyny czuly sie jek zwierzeta zamkniete w kladce, ktore ktos drazni przez prety. (Inna sprawa, ze zcesto same sie w tej kladce zamykaly). Niewykluczone, ze draznilas naprawde: pokazujac im swoja wyzszosc i oczytanie. Dziewczyny z nadwaga czesto zachowuja sie tez "rozwiezle" dlatego, ze wydaje im sie ze w ten sposob nadrobia brak (czesto istniejacy tylko w ich wyobrazni) swojej atrakcyjnosci. Potrzebuja wparcia i akceptacji. Nie potepienia. Skoro wydaje ci sie, ze jestes/bylas lepsza od nich powinnas to wiedziec. Odpowiedz Link Zgłoś
keradk [...] 06.05.07, 17:34 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
byleby Re: Kingsajz 06.05.07, 19:14 no rzeczywiście niesamowite...Twoje słownictwo. aleś sobie laurkę wystawił/wystawiła. Odpowiedz Link Zgłoś
glosybaltyku Jest zasadnicza roznica miedzy grubasami, 06.05.07, 17:39 a to taka, ze pewien naprawde niewielki procent ludzi otylych "zawdziecza" to problemom z przemiana materii i gospodarka energetyczna. To sa ludzie chorzy i zadna dieta ich nie odchudzi, a co najwyzej tylko oslabi, bo ich organizm nie "potrafi" spalic nagromadzonego tluszczu. Nietolerancja w stosunku do nich to najgorsze chamstwo. Ale... spora czesc grubasow sama doprowadza sie do takiego stanu. Powodem bywaja zaburzenia psychiczne ("zajadanie" stresu i problemow) ale NAJCZESCIEJ zwykle obzarstwo, lenistwo (wszedzie samochodem, winda, a w sobote zamiast do parku czy w gory, to do macdonalda) i brak szacunku do samego siebie. Wlasnie dlatego Amerykanie sa czesto grubi. NIE MA USPRAWIEDLIWIENIA dla dla takiej postawy. Smieszne jest robienie "ofiar" z ludzi, ktorzy sami sobie "funduja" taki wyglad, zasluguja oni jak najbardziej na pogarde. Caly czas podkreslam, ze nie mam na mysli osob chorych czy z problemami psychologicznymi. Mam na mysli wstretne opychajace, sie paskudnym zarciem swiniaki, ktore potem leza przed telewizorem i narzekaja na "ciezki" los. Nie mam tez na mysli ludzi z lekka do 5-10 kg nadwaga (kobiety z odrobina "cialka" nawet mi sie bardziej podobaja od szczuplych). Grubasom z 30 kg otyloscia rzade wziac sie za odchudzanie bardzo prosta metoda: mniej zrec i wiecej sie ruszac. Gwarancja powodzenia: 100%. Sam kiedys zrzucilem 15 kg tylko mniej jedzac i duzo jezdzac na rowerze. Odpowiedz Link Zgłoś
an.t estetyzacja? 06.05.07, 18:06 ktoś napisał, że to kolejny wybieg WO, że dziewczyny są "za ładne". Tak się składa, że jedna z nich, którą widuję prawie codziennie, został do sesji "pogrubiona"(na żywo wygląda o wiele szczuplej, a przede wszystkim jej piękne, kobiece kształty mają się nijak do rozlewających się obłości przedstawionych na celowo średnio dobranym zdjęciu).- tak, dziewczyny są zrobione- ale nie tylko w tę stronę, w którą się wydaje. Widać w/g autorki artykułu zdjęcie dziewczyny w rozmiarze 46 (choć w/g mnie nosi nie więcej niż 44) to za mało. Muszą być spektakularne grubasy. Pewnie wolałaby rozmiary powyżej 60, szkoda, że one się nie ruszają z łóżka i nie mogły się wypowiedzieć w kwestii swojego wielkiego zadowolenia z własnego ciała i metod na perwersyjny podryw, czy stron porno z wielkimi fokami tudzież wulgarnego odpowiadania troglodytom, zaczepiającym większe dziewczyny na ulicy. Jezus maria, jakby rozmiar miał znaczenie- wygląda się tak, jak się czuje. I nie trzeba być perwersem, agresorem, depresyjnym samobójcą czy szarą myszką, jeśli ma się nadwagę. Można po prostu być całkiem z siebie zadowoloną nomalną atrakcyjną laską. ot co. ps. a propos wrzasków na damę z BMI w środku normy- ten wskaźnik to bzdura. ja np według niego jestem na granicy nadwagi, a noszę rozmiar 38/40 przy wzroście 174 cm i mam tzw "ciężkie kości". ajt? Odpowiedz Link Zgłoś
zgw Re: Jest zasadnicza roznica miedzy grubasami, 06.05.07, 18:58 Chcesz się pochwalić jaki to jesteś bohaterski zrzucacz ciała? Otóż wiedz mądralo, że osoby, które mają problemy z nadwagą, mają te problemy 'napadowo'. W międzyczasie, odchudzając się praktycznie non stop, zachowują nadwagę niejako w sposób falowy. Wiem coś na ten temat i to od wielu, wielu lat. By nie popaść w kompleksy, by móc się w średnim wieku w miarę sprawnie poruszać - ćwiczę hata jogę. Pomaga, proszę mi wierzyć. Na pewno ćwiczenia oddechu i wizualizacji są pomocne dla poprawienia własnego wizerunku. Należy ZAWSZE pamiętać, że otoczenie postrzega nas w taki sam sposób, w jaki myślimy o sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Jest zasadnicza roznica miedzy grubasami, 07.05.07, 02:23 glosybaltyku napisał: > a to taka, ze pewien naprawde niewielki procent ludzi otylych "zawdziecza" > to problemom z przemiana materii i gospodarka energetyczna. Większość znanych mi osób z nadwagą nie je więcej niż ich szczupli znajomi, którzy często ruszają się mniej. Różnice w przemianie materii to nie tylko te skrajne przypadki, gdzie nic już w zasadzie nie da się zrobić. Dla wielu otyłych osób szczuplejsza sylwetka jest osiągalna, ale wielkim kosztem. Odpowiedz Link Zgłoś
dkasiak Kingsajz 06.05.07, 19:17 Owszem, każdy powinien akceptowac siebie. Jest to bardzo ważne, bowiem nikt nie jest doskonały. Jeden ma odstające uszy, drugi za duży nos. Ktos jest za chudy, ktoś za gruby. Nie zapominajmy jednak, że otyłośc, to jest choroba. Nie chodzi juz o względy estetyczne, ale o zdrowie. Zauwazyłam niepokojący objaw stawiania, jako przeciwagę, lansowanej przez media chudości, bycia otyłą/otyłym lub z nadwagą. A przecież tak nie powinno byc, a przede wszystkim, tacy nie powinniśmy byc, nie musimy byc. Wystarczy zmienic nawyki żywieniowe, poradzic się lekarza, dietetyka, więcej sie ruszac. Sport, to zdrowie i przyjemnośc. Tak, jak jedzenie. Tylko właściwe jedzenie. Spożywanie odpowiednich produktów, które z własnego doswiadczenia piszę, są znacznie spaczniejsze, niz tradycyjny schabowy na obiad, czy biała bułka na śniadanie. Wystarczy trochę poczytac, opracowac sobie jadłospis, zminic tryb zycia. A nawet nie zauwazymy, kiedy nasze ciało stanie się smuklejsze, a my szczęsliwsi, sprawniejsi, lżejśi. Oczywiście nie mam na mysli krótkotrwałej zmiany, bowiem o powrót do dawnej wagi bardzo łatwo, ale zmiany na całe zycie, wbrew pozorom, bez radykalnych wyrzeczeń. Z otyłoscią wiąża się nie tylko problemy zdrowotne, chore stawy na starośc, cukrzyca, choroba wieńcowa, problemy z płodnością, ale równiez problemy związane ze skórą, o których, tak mało sie słyszy. Kiedy człowiek osiagnie tak dużą wagę, o jakiej piszą internautki, skóra po zrzuceniu nadmiernych kilogramów, nie wróci nigdy do normy. Zawsze bedzie jej nadmiar, a to dopiero jest problem. Dlatego uważam, że propagowanie postawy, akceptuję siebie, mimo to, że jestem otyła, nie jest właściwe. Właściwe jest uświadomienie tym osobom, że przyczyną takiego stanu jest zły tryb życia. Każdy bowiem jest w stanie zadbac o siebie. I nie oznacza to, że nalezy dążyc do bycia chudym, dopasowac sie do wizerunku modelek z reklam, które widzimy codziennie, ale byc po prostu zdrowym człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
byleby Re: Kingsajz 06.05.07, 21:24 dkasiak napisała: > Owszem, każdy powinien akceptowac siebie. Jest to bardzo ważne, bowiem > niktnie jest doskonały. Jeden ma odstające uszy, drugi za duży nos. Ktos jest > za chudy,ktoś za gruby. Nie zapominajmy jednak, że otyłośc, to jest choroba. > (.....) > propagowanie postawy, akceptuję siebie, mimo to, że jestem otyła, nie jest > właściwe. I w tym punkcie gruntownie się mylisz dkasiak. Samoakceptacja to absolutna podstawa. Akceptacja siebie jako integralnej całości, wraz ze swoją chorobą czyli nadwagą czy otyłością. To jest dopiero punkt wyjścia dla grubasa ;). Może się wtedy nawet okazać, iż zaczyna się chudnąć, bez specjalnych zabiegów. To właśnie tu leży pies pogrzebany. Problem najczęściej jest natury emocjonalnej, o wiele bardziej złożony, a nie wynikający wyłącznie z lenistwa i złego stylu życia. To głupi, szkodliwy stereotyp, na który dałaś się złapać. Bywa i tak że właśnie problemy z samoakceptacją są w jakimś stopniu przyczyną otyłości, mechanizm jest taki że osoba z nadwagą nie potrafiąca siebie/swojej nadwagi zaakceptować - otoczenie bynajmniej nie pomaga-vide Twój post - ratuje się jedzeniem i doprowadza się do otyłości. Błędne koło. Dlatego tak ważne jest podejście otoczenia. Zakceptować go jako człowieka a nie namawiać do odchudzania. On wie doskonale że powinien schudnąć, lepiej niż Ty..skąd wiesz czy nie próbuje. Więc nie oceniajmy ludzi po dodatkowych kilogramach, bo co my tak naprawdę o nich wiemy...pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dkasiak Re: Kingsajz 06.05.07, 23:16 jeżeli ktos się w pełni akceptuje, to nie stara się siebie zmieniac. To po pierwsze. Po drugie rzeczywiście, jeżeli zauważa sie problem otyłości, to pierwszym krokiem do jego rozwiązania jest właśnie akceptacja samego siebie i pewna wizja siebie po zmianie. A tak swoja drogą. Doskonale wiem, co to znaczy byc otyłtm. Sama to przezyłam i zwalczyłam. Ale nie wmawiam nikomu, że powinien to robic:)Dobrze, że ludzie są rózni. A gruby, to wcale nie oznacza brzydki, czy nieatrakcyjny. Czasami jest wrecz przeciwnie. Tylko trzeba to zacząc uswiadamiac ludziom. Odpowiedz Link Zgłoś
byleby Re: Kingsajz 07.05.07, 02:01 co do kwestii samoakceptacji to Ty i ja po prostu różnie rozumiemy to pojęcie. Wg mnie akceptować siebie nie oznacza pozostać do końca świata takim samym. Akceptuję siebie co nie znaczy że się nie rozwijam, że nie pracuję nad sobą, itd, itp. Jest mi dobrze ze sobą ale próbuję eliminować różne słabości bo one mi utrudniają życie, i które owszem zaakceptowałam ale to nie musi oznaczać że je pokochałam. Wielu nieakceptujących siebie grubasów postrzega siebie przez pryzmat kilogramów. I to jest błąd. Skupianie się na tym nie służy takiej osobie. Oczywiście muszę tu zastrzec że mówię o nadwadze lub tej"dopuszczalnej" otyłości. Czyli takiej jaka najczęściej jest spotykana w Polsce.Podsumowując - chodzi mi o odróżnienie samoakceptacji od akceptacji otyłości. Tyle, że otyłość zwłaszcza w przypadku osób grubych od zawsze jest w jakimś stopniu częścią ich samych. Chyba nawet jedna z dziewczyn w artykule coś o tym wspomniała. Więc może być trudne rozgraniczenie gdzie kończy się akceptacja/polubienie siebie a zaczyna akceptacja swojej otyłości i czy ta druga jest równoznaczna z poddaniem się.Piszę to tylko na podstawie własnych krótkich doświadczeń i obserwacji ale nie jestem psychologiem więc nie zakładam bynajmniej że mam rację. Ale najważniejsze że zgadzamy się co do konkluzji :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Kingsajz 07.05.07, 02:50 dkasiak napisała: > jeżeli ktos się w pełni akceptuje, to nie stara się siebie zmieniac. Ale akceptacja jest niezależna od zmiany. Na moim własnym przykładzie: pierwszy raz gdy się odchudzałam spadłam z 80kg do 50. 50kg przy wzroście 168cm to jest sylwetka zdecydowanie szczupła. Do tego duży biust, niezłe nogi - fajna laska ze mnie była. Cóż z tego, jeżeli w środku wciąż czułam się paskudną grubaską, chociaż waga, lustro i rozmiar ubrań jednoznacznie wskazywały, że jest dobrze, to dla siebie wciąż byłam paskudna, nie czułam się szczupła i atrakcyjna. Jeżeli ktoś mnie komplementował to doszukiwałam się w tym drugiego dna, nieszczerych intencji. Skutek był taki, że rozczarowana osiągniętymi efektami nie tylko wróciłam do dawnej wagi, ale sporo ją przekroczyłam. A to i tak szczęście, bo mogłam popaść w anoreksję i marnie skończyć. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek20074 Kobiety cięższe niż 55 kg to pasztet 06.05.07, 19:17 nie macie co sie łódzić, jesteście skazane na pasztet-facetów i gorsze zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
malka_m Re: Kobiety cięższe niż 55 kg to pasztet 06.05.07, 19:52 Dlaczego mam wrażenie że ciebie nie chcą nawet te "pasztety" Odpowiedz Link Zgłoś
dkasiak Re: Kobiety cięższe niż 55 kg to pasztet 06.05.07, 19:52 I tu sie myslisz chłopczyku. Bowiem, nie waga jest ważna, ale wymiary. To po pierwsze. Wiele kobiet wygląda ładniej ważąc powyżej 60 kg, biorąc pod uwage średni wzrost (161-168). Nawet nie zadjesz sobie sprawy, że wiekszośc bardzo szczupłych kobiet, waży powyżej tej twojej wyimaginowanej wagi, a wyglądają świetnie. Po drugie, nie mam zamiaru po raz kolejny zniżac sie do twojego poziomu, jak mozna kogokolwiek traktowac w kategoriach "per-ile ważysz?, tyle-o przepraszam i dziekuję bardzo za znajomośc". Dobra rada: Wyjdz wreszcie z piaskownicy, najwyższa pora. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek20074 [...] 06.05.07, 21:51 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_paulina Re: Kobiety cięższe niż 55 kg to pasztet 15.05.07, 22:50 możesz być pewien, że będziemy dążyć do tego żeby nasze życie w żadnym wypadku nie było gorsze. mamy takie samo prawo do szczęśliwego życia jak wszyscy inni ludzie. nasza waga w niczym nam nie umniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeks87 BYLEM gruby 06.05.07, 19:51 Witam. Zaczne od podstaw. Niegdys przy wzroscie 170cm wazylem 98kg!! Ledwo miescilem sie w rozmiary XXL. Moje zycie bylo szare, caly dzien siedzialem w domu a wszystkie moje zmartwienia zajadalem. Nie mialem dziewczyny - no bo ktora chcialaby takieog grubasa jak ja? Nie mialem przyjaciol - no bo kto chcial by sie przyjasnic z takim grubasem jak ja? Wstydzilem sie wychodzic z domu - no bo wszyscy sie ciagle patrza na takiego grubasa jak ja... Nie mowiac juz o jedzeniu w miejscach publicznych - wtedy to naprawde kazdy sie na patrzy na jedzacego grubasa... Od 2 lat zaczalem chodzic na silownie - 4 razy w tygodniu po 2 godziny. Aktywnie uprawiac sport(4 razy w tygodniu po godzinie basen+codziennie jazda na rowerze do 30-40km) Obecnie? Mam 173cm wzrostu i 72 kg przy czym to w wiekszosci sa miesnie. Duzy kaloryfer na brzuchu i 39cm w bicepsie. Wspaniala dziewczyne ktora kocham ponad wszystko(jej wymiary to 92/63/92), mnóstwo przyjaciol oraz nie wstydze sie wychodzic w miejsca publiczne poniewaz kazde moje wyjscia wiaze sie z masowym zwracaniem na siebie uwagi plci pieknej. Jestem do tego osoba przyzwoicie inteligentna(3 rok studiow) Jaki z tego moral? wyglad zewnetrzny ma OLBRZYMIE znaczenie. W moim wypadku zmiana wygladu zewnetrznego wiazala sie z niesamowita zmiana stylu zycia o 180 stopni i jestem z tego zadowolony. Dopiero w wieku 22 lat poznalem smak bycie z dziewczyna, chodzenia na imprezy, dobrego bawienia sie i dobrego seksu. Pozno, bo pozno ale wiem, ze gdybym nie zmienil swojego nastawienia, nigdy bym tego nie mial a moje zycie przebiegaloby w szarych kolorach Tekst ma na celu motywacyjna dla osob, majacych zamiar zrzucic tluszczyk:-) P.S Tez kiedys bylem zalamany swoim wygladem i w pelni was rozumiem Odpowiedz Link Zgłoś
dkasiak Re: BYLEM gruby 06.05.07, 20:00 Drogo tomeks87, rzeczywiście jestes bardzo inteligentna:) Odpowiedz Link Zgłoś
tomeks87 Re: BYLEM gruby 06.05.07, 20:23 Czytanie ze zrozumieniem nie zaszkodzi:) Napisalem w tym watku, poniewaz problem otylosci nie dotyczy tylko kobiet ale rowniez i mezczyzn. Napisalem rowniez, ze mam wspaniala dziewczyna, a homoseksualista nie jestem, abys zwracala sie do mnie w formie zenskiej, oraz caly czas uzywalem koncowek typu, - em co rowniez swiadczy, ze jestem osobnikiem plci meskiej. napisalem tez, ze jestem przyzwoicie inteligentny. Chcialem zwrocic uwage, iz nie pracuje na budowie noszac cegly, tylko studiuje zaocznie i pracuje w dosc duzym przedsiebiorstwie(siedze niestety w papierach~~) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: BYLEM gruby 07.05.07, 02:31 tomeks87 napisał: > Niegdys przy wzroscie 170cm wazylem 98kg!! [...] > Obecnie? Mam 173cm wzrostu i 72 kg przy czym to w wiekszosci sa miesnie. Pal licho wagę, ale Ty od tej siłowni urosłeś! Cóż to za wspaniała wiadomość dla niskich, od dziś możemy każdemu niskiemu mówić "ty kurduplu" i twierdzić, że jego niski wzrost jest jego winą, starczy się tylko postarać :). > Nie mialem przyjaciol - no bo kto chcial by sie > przyjasnic z takim grubasem jak ja? Jeżeli ktoś wybiera sobie przyjaciół ze względu na ich wagę to cóż... nie jest przyjaźni godzien. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeks87 Re: BYLEM gruby 07.05.07, 05:55 Troszke pomysl... Wazylem tyle majac 16 lat! Logiczne ze jeszcze troszke moglem urosnac... Odpowiedz Link Zgłoś
wodarz Kingsajz 06.05.07, 20:10 ... a ja myślę, że w dyskusji zgubił się jeden z istotniejszych wątków tego artykułu - samoakceptacja; o szkodliwości otyłości dla zdrowia wiemy, o gustach nie rozmawiamy, ale nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że akceptacja siebie jest początkiem zmiany, jakiej możemy dokonać. I tego właśnie dowiodły dziewczyny z artykułu - stworzyły w komplecie z ekipą coś nowego, z elementów dla niektórych małoestetycznych, z własnych ciał i ososbowości, fajne zdjęcia. Nie obrażajmy się nawzajem, nie dawajmy bezwzględnego przyzwolenia na obżarstwo, ale zaakceptujmy różnicę i wspierajmy wysiłki DUŻYCH KOBIET - nie chodzi o przyzwolenie na wredotę, chamstwo i inne paskudne cechy, bo te nie zależą od tuszy. Chodzi o akceptację osób, jakimi są ; zabawne, ale w artykule mowa była przede wszystkim o tym, co poza tuszą te kobiety w sobie odnalazły i jakie to było ważne w określeniu celu, do którego zmierzają; i okazuje się, że dla DUŻEJ KOBIETY celem nie musi być tylko zrzucenie kilogramów, ale twórczość albo choćby radość życia - a, zapewniam, to pomaga w wyjściu z kąta, to po prostu pomaga pełniej być..; a że czerpią inspirację z tego, co najbliżej, z siebie..? cóż, to pierwsze źródło doznań, z jakim się stykamy, z jakim się nie rozstajemy, ono nie zmieni się z dnia na dzień - rzeczywista zmiana jest wielowymiarowa, doświadczają jej nieliczni, a jej efekty czasem odbiegają od wyobrażeń. Cieszę się, że mogłam zobaczyć parę niezłych zdjęć, że parę kobiet zdobywa wiarę w siebie, realizuje się zawodowo ( jak dziewczyny z mojego Wrocławia ).., a że ma to związek z ich wyglądem..? Ależ ONE takie są! ...i jakie ładne..:) Odpowiedz Link Zgłoś
byleby Re: Kingsajz 06.05.07, 21:30 szkoda że nie przeczytałam Twojego postu wcześniej. Bo przed chwilą wysłałam coś mniej więcej podobnego w wymowie. pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
esmeralda_pl Re: Kingsajz 08.05.07, 15:09 ja też byłam gruba... ważyłam 92 kg przy 170 cm... teraz mam 30 kilo mniej... Mnie nie przeszkadzało to jak wyglądałam... tak mi się wydawało... ale to jak zmieniły mi się np. rysy twarzy widać po porównaniu zdjęć sprzed 7 lat i dziś... to jest gadanie baranie, że te kobiety akceptują siebie... Nie, nie akceptują i dlatego właśnie potrzebują grup wsparcia... bo skoro to takie normalne, to dlaczego nie ma grup wsparcia dla brunetów czy zielonookich... bo oni ich nie potrzebują... argumenty o facetach... jak fascynację tłustym ciałem na filmach erotycznych traktuję jako rodzaj zboczenia - tak samo jak oglądanie filmów w kobietami owłosionymi... widać partnerzy tych pań traktują je tylko i wyłącznie jako obiekt zaspokojenia swych potrzeb seksualnych, a nie np. jako partnerki do rozmowy... no cóż... w końcu to takie normalne... Odpowiedz Link Zgłoś
pan_niemota Re: Kingsajz 06.05.07, 20:11 ehh, temat pod tytułem "robienie z igieł wideł" Dla mnie sprawa jest jasna - jezeli cos ci się w swoim zyciu nie podoba, to mozesz to zmienić. Tak samo jest z ogólną kondycją fizyczną Fakt, że jestem facetem. W pełni rozumiem, że dziewczyna może odbierać to bardziej osobiście. I z tego powodu mieć różnego rodzaju "jazdy" ze skrajnosciami włącznie... Nic to. Mi udało się "dostać w spadku" grube kości. Od najmłodszych lat rodzice się zastanawiali, dlaczego akurat ja mam tendencje do tycia. Duzo cwiczyłem (m. in. zapasy, piłke nożną itp) a mimo to nie miałem "anorektycznej" (to tylko dla przeciwwagi) sylwetki. Zawsze było to "w górnej granicy", a odkąd wiecej siedzę (chociaz od roku wykonuje wyłacznie fizyczną pracę) to i brzuch coniecoo urósł. Nie powiem, jest w tym i trochę zaniedbania z mojej strony ale w pewnym momencie po prostu przestało mi sie chcieć. W imię czego? zeby trzymać się jakis tam norm? Mniejsza o to. po prostu zdecydowanie nie należę do osób chudych. I jak patrze na płeć przeciwną? W zyciu byłem "związany" z kilkoma kobietami. I z bardziej puszystymi, i z badziej chudymi. Nie, nie powiem ze jako takiej różnicy nie ma. Ale ja staram się zwrócic uwagę na to co mnie pociąga w danych przypadkach. Czasem jest to ogólne bycie - ciepłe i przyjazne, optymistyczne. A czasem jest to ostre "strzelanie" wzrokiem... A w łóżku to zawsze można zarówno odpowiednio rozgrzać, jak i zgasić. W obydwie strony zresztą. W sumie ważniejsze, zeby ogólnie sie umieć dogadać. A sprawy lóżkowe same się ułoża, bo będzie to naturalna konsekwencja "przyciagania" I serio-serio nie jest wazne (jak piszą np. co poniektórzy trzydziesto-wypowiedziowcy) że coś z definicji ma sie podobać albo nie Ze ma byc zdrowe albo nie. To sprawa bardzo indywidualna i nie widzę najmniejszej potrzeby generalizowania "że zawsze ktoś tam cos tam". Chociazby dlatego, że taka osoba daje się poznać ze swojej "najlepszej" strony - bucostwa i zarozumialstwa. I co najwazniejsze, nie porafiąca zrozumiec innych, tylko liczace sie własne "ja", a dopiero później (z naciskiem na "może") inne osoby. -- zła wypowiedź? to tylko skróty myślowe Odpowiedz Link Zgłoś
dkasiak Re: Kingsajz 06.05.07, 20:22 Jaki niemota:) To jest, uważam, jedna z mądrzejszych wypowiedzi na forum. Faceci bierzcie przykład:) Odpowiedz Link Zgłoś
dkasiak Kingsajz 06.05.07, 20:32 Racja, jeśli, ktoś sie dobrze czuje, takim, jakim jest. Bez względu na rozmiar, to po co to zmieniac, a przede wszystkim roztrząsac ten problem.I tak najważniejszy jest człowiek. Kim dana osoba jest, co sobą reprezentuje i jaka jest dla innych. Odpowiedz Link Zgłoś
vesper_lynd Re: Kingsajz 06.05.07, 21:19 Po co ta hipokryzja ("ależ otyłość jest niezdrowa...!"), rzekoma troska o zdrowie? Żeby w pełni poprawnie politycznie i miło móc wyrzucić komuś, że nie pasuje, przekracza jakąś normę? Przecież ten artykuł NIE MÓWIŁ O ASPEKTACH ZDROWOTNYCH bohaterek! Wiadome, że z BMI powyżej 25 zaczynają się problemy, a powyżej 30 - niewiele się pożyje. Więc nie ma co powtarzać faktów, które każde dziecko wie. Artykuł mówił o ocenie społecznej i dyskryminacji osób "grubych". Pod to się kwalifikują i osoby skrajnie otyłe i te z nawet niewielką nadwagą, które się namawia w niby niewinnych żarcikach do zrzucenia brzuszka czy mini-balastu 5kg. Jak ktoś wcześniej trafnie ujął - otyłość może być spowodowana przez czynniki niezależne, niekoniecznie przez skrajne obżarstwo. Widziałam co potrafi zrobić leczenie sterydami czy choćby zaburzenia gospodarki hormonalnej. Nabijać się z kalek nie można, tylko należy pomóc i współczuć, ale chorobliwie otyłych należy tylko kopać w tyłek i z nich szydzić. Dobrze że bohaterki artykułu nie dały się zniszczyć psychicznie nieżyczliwemu otoczeniu. Że znają swoją wartość i nie dają się zepchnąć do tłamszonego od zawsze marginesu grubasów. Wyśmiewane w szkole, na podwórku, dyskryminowane w pracy czy na dyskotece. Do cholery, to też są ludzie, a są w dzisiejszych czasach kozłami ofiarnymi. Może dziewoja z urodą Claudii Shiffer ma na pęczki facetów do przebierania i wybierania, ale inna ważąca sobie więcej też faceta znajdzie. Może nie każdy na ulicy odwróci za nia głowę, ale znajdzie, bo są amatorzy różnych typów urody. Niekoniecznie "paszteta" jak ktoś napisał. Dajcie nieszczęsnym grubym spokój! I powtarzać komunały o zbawiennym działaniu ruchu na sylwetkę czy jedzenie warzywek... Są osoby z takimi zaburzeniami hormonalnymi czy metabolizmu, że rady rodem z Bravo Girl i dietetyczne aksjomaty po prostu nie wystarczą. Czy choremu na jaskrę powiecie, żeby łykał tabletki z luteiną i nie czytał w wannie, to mu się poprawi? Bez jaj i spłycania problemu! Odpowiedz Link Zgłoś
dkasiak Re: Kingsajz 06.05.07, 21:42 Racja, tego aspektu(zaburzeń hormonalnych itp.) nie uwzględniłam. Moja wina. Po prostu sama miałam ogromny problem z otyłoscią, spowodowaną róznymi czynnikami. Wszystko to prawda. Nigdy nie dyskryminowałam osób z takimi problemami. Niby dlaczego ktokolwiek miałby to robic. Ale niestety, rzeczywistośc jest taka, a nie inna i zawsze takie osoby będa musiały zmagac się z róznymi opiniami na swój temat. Jak najbardziej jestem pełna podziwu dla nich, bo ja nie potrafiłam z tym zyc i nadal musze sie wielu rzeczy nauczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Kingsajz 07.05.07, 02:42 vesper_lynd napisała: > Może dziewoja z urodą Claudii Shiffer ma na pęczki facetów do przebierania > i wybierania, ale inna ważąca sobie więcej też faceta znajdzie. Może nie > każdy na ulicy odwróci za nia głowę, ale znajdzie, bo są amatorzy różnych > typów urody. Niekoniecznie "paszteta" jak ktoś napisał. To ja może z doświadczenia własnego i obserwacji wokół zwrócę uwagę na jeszcze jedną sprawę związaną z tą większą czy mniejszą ilością potencjalnych partnerów - ta mniejsza ilość wcale nie jest taka zła. Wygląd niespełniający kanonów piękna jest swoistym naturalnym filtrem. Z miejsca odpadają ci, którzy i tak nie są warci zachodu - oceniający człowieka powierzchownie. Odpowiedz Link Zgłoś
madness_psycho Re: Kingsajz 07.05.07, 19:45 Cóż, nie, nie powiemy. Niemniej wiem, jak wygląda lekcja wychowania fizycznego. Otóż skromna część "szczupłych kalek" jak to ktoś powiedział biega, gra w piłkę, ewentualnie turla się po posadzce <zależy, co jest akurat pomysłem nauczyciela/nauczycielki>, jeszcze skromniejsza część pulchnych towarzyszy im, jak potrafi. <doceniam, że się starają>, jednak większość, najczęściej "przy kości" lub "mocno przy kości" siedzi na ławce zwalniając się kolejno z powodów "okres/przeziębienie/boląca kostka/spodenki w praniu" <najmniej pomysłowe potrafią miec okres do trzech razy w miesiącu>. Jeżeli jednak zdecydują się ćwiczyć, to stoją i wodzą wzrokiem za lecącą piłką. Podziwiam te osoby, które pracują nad sobą i stuprocentowo usprawiedliwiam te, których nadwaga jest spowodowana problemami hormonalnymi. Jednak reszta powinna być moim zdaniem zmotywowana do pracy nad sobą. Bo to prawda, że najłatwiej jest siedzieć nad pizzą/ słodyczami i narzekać, że nie mamy kondycji. Pozdrawiam Madness. Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna-szamana Re: Kingsajz 10.05.07, 00:45 ja bym polemizowała z toba... sama miałam zwolnienie z wfu przez cała swoją edukację właśnie dlatego, że nie nadążałam za resztą klasy, nauczycielka stawiałą mi same złe oceny i obdarzała niewybrednymi komentarzami. dziewczyny (te chude kaleki właśnie) tez sa bezlitosne, śmieją się z tych mniej sprawnych i "przy kości", te grubsze unikają wfu i nie ćwiczą. wf byl dla mnie kolejną lekcją, zwaszcza że się starałam ale nie wychodziło mi to... i przez uraz z podstawówki znienawidziłam sport... az do czasu, kiedy poszłam na fitness... tutaj nikt z nikogo sie nie smieje, że ktoś pomylił kroki, instruktorka nie wrzeszczy na mnie, gdy cos źle zrobię albo odpuszczę 2 brzuszki... ja wreszcie wiem że ćwicze dla siebie a nie dla nauczyciela ;) p.s a swoją drogą gdyby na wfie oceniano zaangażowanie i frekwencje, gdyby zamiast biegania za piłaka raz na jakiś czas były brzuszki, zajęcia taneczno- choreograficzne czy po prostu ćwiczenia ogólnorozwojowe (wręcz z instrukcja obsługi jak można ćwiczyć w domu), uczono dzieci że wf to jest zabawa a nie kolejna lekcja, do tego na biologii mogłyby byc zajęcia ze zdrowego żywienia , diety (mądrej diety a nie takiej z Claudii czy Olivii), do tego nie sprzedawać w sklepikach chipsów tylko świeże sałatki czy owoce i warzywa to też napewno w szkołach byłoby mniej dzieciaków z nadwagą Odpowiedz Link Zgłoś
madness_psycho Re: Kingsajz 09.06.07, 01:20 Nie moge się z tobą nie zgodzić, bo to bardzo mądry i przemyślany post. Ale grubsze dziewczyny też potrafią być miłe inaczej. Ja mialam z w-f katastrofalnie złe oceny mimo naprawde bardzo dobrej sprawnosci fizycznej. Dlaczego? Ano dla tego między innymi, że nasza nauczycielka promowała fitness i aerobik, przy czym ja mam poczucie rytmu równe 0. Dlatego zależy to od nauczyciela. Co lepsze, wcześniej byłam właśnie taką chudą kaleką. Oberwanie piłką w nos, to była w moim przypadku normalka...no a reszta, bez względu na posturę miała "ubaw". Po prostu stwierdziłam, że nie dla nich ćwiczę, tylko dla siebie i zaczełam trenować poza w-f. Pomogło.Polecam. Ale grubsze dziewczyny też potrafią być miłe inaczej. Nie raz dane mi bylo wysłuchiwać uprzejmości pod adresem moich malo kobiecych kształtów. <jak część chudych osób jestem zupelnie płaska i zamiast bioder mam kość obciągniętą skórą> Ewentualnie komentarz sprzedawczyni typu "Koszulka? Przy pani figurze, prosze szukać w dziale męskim" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
gieroy_asfalta nie dawajcie tego na pierwszą stronę...... 06.05.07, 23:04 ...niektórzy akurat jedzą...:( Odpowiedz Link Zgłoś
katty26 Otyłość to Kalectwo!!! 07.05.07, 02:25 Uważam, ze waga 70 kg przy 160 cm wzrostu, albo 80 kg przy 170cm jest jeszcze dopuszczalna. Ale 100kg to kalectwo - nieważne przy jakim wzroście! Niestety zdrówko przy takim obciążeniu organizmu nie jest najlepsze i nie daj Boże wyląduje taka Duża Kobieta/Duży Mężczyzna w szpitalu, nieprzytomna/y. Myślicie, ze 2-3 pielęgniarki dadzą radę obracać taką osobę na boki chociaż co parę godzin? Zapomnijcie! Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, jak wyglądają odleżyny, a na takim ciele tworzą się błyskawicznie. Kobieta w pracy może dźwignąć 20 kg - 4 pielęgniarki (marzenie...na oddziale najczęściej max 3) to 80 kg.... Co zrobić z taką osobą? Narażać się samemu na kalectwo? Renta odpada, bo dźwignięcie takiego ciężaru to złamanie wszelkich przepisów bhp. Szkoda by mi było marnować zdrowie dla kogoś kto sam je ma w głębokim poważaniu! I nie mówcie, że u wszystkich to wina hormonów, bo po prostu nikt Wam w to nie uwierzy. "Grube Baby" i Chłopy z resztą też - trochę szacunku dla siebie i innych! Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Otyłość to Kalectwo!!! 07.05.07, 02:33 katty26 napisała: > Uważam, ze waga 70 kg przy 160 cm wzrostu, albo 80 kg przy 170cm jest jeszcze > dopuszczalna. Ale 100kg to kalectwo - nieważne przy jakim wzroście! No nieważne, nieważne... przy 2.10 powinno się ważyć góra 90kg, inaczej się katty narazi! Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Re: Otyłość to Kalectwo!!! 07.05.07, 08:57 Masz rację. Jestem pielęgniarką i nie mam, nigdy nie miałam pomyslu aby narażać się na kalectwo i dzwigać 100 kg w dwie osoby. A to jest maksymalna ilość pielęgniarek w moim miejscu pracy na dyżurze. Jeśli ktoś tyle waży to jego problem i jego odleżyny. Kto myśli inaczej niech przyjdzie do pracy w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
katty26 Re: Otyłość to Kalectwo!!! 07.05.07, 14:11 Meg303 chociaż Ty mnie rozumiesz - kiedyś też nie miałam nic przeciwko otyłym osobom, ale teraz pracuje na oddziale, gdzie większość pacjentów, jest nieprzytomna, badź też wymaga całkowitej obsługi. Spora liczba koleżanek ma duuuuże problemy z kręgosłupem, bo uważają, ze przecież MUSZĄ dźwigać te "wielorybki". Niedawno leżała u nas w szpitalu pielęgniarka (teraz już była), bo dźwigęła sobie otyłego pana. Uszkodzenie kręgosłupa i pożegnanie z zawodem. Nawet odszkodowania nie dostała - bo złamała przepisy bhp i to była JEJ wina. Wkurza mnie jak 120 kg osoby krzyczą o tolerancję dla swojego ciężaru, a nie przypadkiem to właśnie one najczęściej leżą na oddziałach udarowych i kardiologicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
mufka14 Kingsajz 07.05.07, 10:16 Zdjęcia przepiękne. Wspieram, popieram ale nie zazdrosczę zycia w dzisiejszych zwariowanych czasach, gdzie kazda kolorowa okładka mówi nam jak mamy wyglądać. trzymam kciuki za więcej takich akcji. skoro opowiadmy się za światem w którym panuje tygiel wielonarodowościowy niech panuje też tygiel wielorozmiarowy, czyli dla każdego cos miłego. Nie rozumiem tylko panów, kórzy uwielbiając rozmiar XXL wstydza pokazac się z paniami tych rozmiarów. Kompletenie nie rozumiem czego sie tu wstydzić. Odpowiedz Link Zgłoś
osilek_ka Re: Kingsajz 07.05.07, 16:17 czytam ,tak czytam i śmiech mnie ogarnia na to TOLERANCYJNE-EUROPEJSKIE społeczeństwo. Ludzie, nie macie własnych problemów tylko musicie oceniać innych? Czy nie powinno być wam wszystko jedno? i mało obchodzić to jak ktoś inny wygląda? A moze jednak by podreperować własną niską samoocenę MUSICIE przywalić (tym razem grubym, innym rudym, starym, młodym itp) Wszystko jedno komu byle dowalić. Niech każdy zajmie się sobą. A nie wsadza nochala w sprawy innych. A potem takie podstarzałe eks-panny wyrzywaja się na młodszych, które tak samo będą je krytykować jak one same 20 lat wczesniej. Pojedźcie sobie do IRL albo USA -tam grubi naprawdę w większosci przypadków nie są narażani na jakiekolwiek dyskryminacyjne teksty i zachowania. To u nas te "najpiękniejsze" muszą otworzyć pyski i naszczekać... ech zakompleksione jednostki... Odpowiedz Link Zgłoś
listekklonu Hmm 07.05.07, 16:27 A nie łatwiej zacząć się ruszać - biegać, pływać, jeździć na rowerze, zamiast dorabiać ideologię do swojej tuszy? Odpowiedz Link Zgłoś
madness_psycho Re: Hmm 07.05.07, 19:18 Uwielbiam Cię, wiesz? Ten komentarz idealnie pasuje do mojej opinii. Odpowiedz Link Zgłoś
byleby niesamowite takie proste a nikt na to nie wpadł 07.05.07, 20:59 ...rany boskie. "Dorabianie ideologii" to niemiłosierne spłycenie tematu,mega uproszczenie świadczące albo o kompletnym braku wyobraźni albo ignorancji bo o empatii nawet nie śmiałabym wspominać ;[ Pozwólcie grubasom być grubasami i żyć im czy to z dorobioną ideologią czy bez ideologii. Z miażdżycą czy bez. "Żyj i daj żyć innym", oto przesłanie artykułu. I nie krzyczcie o obciążających całe społeczeństwo kosztach leczenia grubych bo na takiej samej zasadzie można by zrobic nagonkę na palaczy i osoby uzależnione od internetu. Na rodziców którzy pozwalają dzieciom na spędzanie całych popołudni przed kompem. Itepe, itede. I miejże jeden z drugim odwagę się przyznać że widok grubasa obraża Twoje uczucia estetyczne, czy jakie tam jeszcze, że grubas jest jakby hehe inny i cię to zwyczajnie drażni.A nie ględzić o skutkach zdrowotnych. Wasze to zdrowie czy grubego, hę?? Coście nagle tacy troskliwi? Wasza hipokryzja jest wręcz po-wa-la-ją-ca. Wot Polsza. Odpowiedz Link Zgłoś
silela Re: Kingsajz 07.05.07, 17:41 Artykul robi wrazenie. Troche jednak gloryfikuje grubych ludzi z ich problemami.. To stanie przed lusterkiem to ja pamietam dokladnie. Nic, ide pobiegac... Odpowiedz Link Zgłoś
silela Re: Kingsajz 07.05.07, 21:11 Nie zmoglam wszystkich komentarzy, bo sa skrajnie rozne. Ale zauwazylam, ze jednak trudno jest akceptowac otylosc innych ludzi. Kiedy bylam otyla (te okrzykniete przez moich poprzednikow 100kilo) - ludzie wokol pocieszali sie moim wygladem, wlasciwie, dokladnie to kobiety mialy z tego radoche. Naprawde. I wierzcie mi: nikt sie nigdy nie zlitowal, nie powiedzial: odchudzaj sie babo, bo juz nie widac gdzie masz tylek, a gdzie brzuch. Po co? Poza tym, pomijajac jakies glupie dzieci na ulicy, nikt, ale to nikt mi nie dogryzal. Wrecz czulam tolerancje. Ale tez bylam niewidzialna, przede wszystkim ze wzgledu na kompleksy. Usuwalam sie w cien, zaklepywalam sobie ostatnie miejsce. Nie podoba mi sie ta akceptacja dla czyjejs otylosci. A raczej, nie podoba mi sie, ze grubasy wywieraja taki nacisk: za zadne skarby nie mow mi, ze powinnam cos z tym zrobic. No to slyszalam: zafarbuj wlosy, wydepiluj brwi, zrob sobei makijaz. Dbaj o siebie, dbaj, tylko nigdy nikt nie zwrocil uwagi na najwazniejsze zaniedbanie, bo albo bylo to pocieszajace dla niego i bylo zrodlem wielu uciech, albo sie po prostu bano. Bylam gruba. Musialam kupowac dzinsy w sklepie dla grubasow. Wydawalo mi sie, ze w reserved maja zanizona rozmiarowke, teraz mam wrazenie, ze ja zawyzaja. To chaotyczne, co mowie, ale po prostu duzo mysli mi sie we lbie kotluje. Teraz jestem szczupla. Normalna, mam okraglosci tam gdzie trzeba, kilka przykrych pamiatek po otylosci w postaci nadmiaru skory tu i owdzie (i tak nie jest tak zle, ale jednak). Ale czuje sie naprawde atrakcyjna i wkurza mnie, powtarzam, wkurza mnie, ze osobom grubym nie moge pomoc, podsuwajac im moje sposoby, bo musze byc tolerancyjna! I teraz najlepsze: teraz mi sie dostaje - od tych co slowem nie skrytykowali mojej wczesniejszej nadwagi - za CHUDOSC (nosze rozmiar 38-40 przy wzroscie 170). Twarz mam za chuda, choc figura super,m przydaloby sie troszke popdpompowac policzki, do tego dobrze by bylo zakupic krem przeciwzmarszczkowy i bron Boze, nie opdchudzac sie dalej, bo juz jest swietnie... Co z tego wynika. Nie warto myslec o innych. Nie dla nich mam wygladac tylko dla siebie. Ja patrze w lustro i mysle sobie: a kto to taki sliczniutki??? I czuje sie teraz swietnie. Jestem spozniona do pracy czy na pociag, zakladam sportowe buty i biegne lekkim sprintem, bez zadyszki, co sama mnie szokuje. Nigdy wiecej tych trzydziestu paru kilogramow nadwyzki! na zdjeciach z tamtych czasow wygladam jak chora. Bo bylam chora. Zycie bylo trudne i usiane niepotzrebnymi troskami. Ja sobie poradzilam i jestem madra. Ale wlasnie: ja sobie caly czas radze, bo mam przed soba cale zycie na diecie, zostal mi w spadku po moim tamtym wcieleniu rozwalony metabolizm i uwielbienie do jedzenia. Nie ma dla mnie odpoczynku. Wiec, prosze, niech mi nikt nie powie, ze latwo mi tak mowic, bo schudlam. Ja caly czas jestem w drodze i nikt tego za mnie nie zrobil. Mam za soba szmat ciezkiej pracy, przed soba: wiele gor do zdobycia. jak nie ja to kto? Odpowiedz Link Zgłoś
silela Re: Kingsajz 07.05.07, 21:27 Byleby, niezly komentarz. Niestety, wszyscy chetnie obsmarowuja grubasom tylki za plecami, ale kto by sie odwazyl tym klebkom kompleksow powiedziec: zrob cos z tym? To wlasnie dlatego, ze zarowno grubasow, tak i obserwatorow zjawiska malo obchodzi zdrowie. Wazne sa wrazenia estetyczne i w tym caly szkopul. Nikt sobie nie zyczy slyszec o swojej brzydocie. Zwlaszcza wtedy, kiedy nie jest ona nieodwracalna. Odpowiedz Link Zgłoś
madness_psycho Re: Kingsajz 15.07.07, 17:06 Ano nikt nie zwraca uwagi, bo nawet za "Ej, może wybierzesz się z nami pobiegać?" można zostać objechanym, a już za bardziej "zaawansowany" <co nie znaczy niegrzeczny> bezpośredni komentarz można uroczo oberwać w szczękę. A taka "bardziej przy kości" osoba ma z reguły niezłą parę w łapie... <może tylko ja mam takie porażające doświadczenia, ale co poradzę> Odpowiedz Link Zgłoś
ale_hale Re: Kingsajz 07.05.07, 21:31 Dlaczego nikt nie poruszyl sprawy proporcji? Znam kobiety, ktore waza ponad 100kg, ale maja kobiece ksztalty, pelne biodra, okragly brzuch , piersi i wygladaja bardzo seksownie. Ale znam tez takie , ktore waza z 60 i cialo im sie wylewa w dziwnych miejscach zupelnie nieproporcjonalnie do reszty sylwetki. Kazdemu co innego pasuje, niektore kobiety wygladaja lepiej, kiedy sa szczuple, inne kiedy sa grube! Mysle, ze BMI to tez sztuczny wymysl, wskaznik ten bierze pod uwage tylko wzrost. A co z budowa kosci, miesni? Mozna miec 160cm wzrostu, wazyc 55kg i byc tlustym! I miec problemy z samoakceptacja! Pracuje z kobieta, ktora wazy ponad 100kg, a wyglada swietnie, bo nie przejmuje sie swa waga - jedzenie traktuje jak kazdy inny nalog - palenie czy alkoholizm - tez Cie moze zabic! Gdybyscie mogli ja zobaczyc tydzien temu w klubie! Boska! Odpowiedz Link Zgłoś
ela19744 Kingsajz 07.05.07, 22:32 Niestety doskonale znam ten problem :-( i chociaż otaczam się ludźmi(przynajmniej takie mam wrażenie) tolerancyjnymi i akceptującymi mnie w pełni,sama wbrew temu co inni myślą o mnie nigdy nie zaakceptowałam swojego ciała(wyglądu).Ostatnio wprawiła mnie w osłupienie wypowiedź koleżanki,która ( o jakże jej zazdroszczę!) schudła 35 kg. Otóż kiedy spotkałam ją taką właśnie odmienioną po kuracji i wpadłam w zachwyt nad jej wyglądem, samozaparciem i wytrwałością we wreszcie osiągniętym celu, powiedziała mi,że jestem dopiero drugą osobą, która naprawdę gratuluje jej tego sukcesu,cała rzesza znajomych reaguje wręcz przeciwnie,bo jak ona mogła mieć aż tyle silnej woli żeby osiągnąć taki rezultat w odchudzaniu! I z przerażeniem usłyszałam,że owszem ona doskonale wie dlaczego jest taka reakcja..otóż do tej pory to zawsze z niej właśnie mogli się wszyscy pośmiać, ,,polizać" swoje rany, wyleczyć swoje kompleksy na tle wesołej ,,grubaski"! Zaczęłam więc się zastanawiać, czy ja tak na prawdę otaczam się rzeczywiście szczerymi ludźmi..czy przy mnie przypadkiem również nie leczą swoich kompleksów ,nie czują się lepiej, bo przynajmniej zachowują ogólnie przyjęty normatywny wygląd a to ja jestem ta ,,inna" na której w razie coś skupią się wszystkie uwagi...Jestem osobą wykształcona, na dość wysokim stanowisku..więc dlaczego cały czas czuję sie gorsza..dlaczego nie posiadam na tyle pewności siebie żeby raz w końcu na z pozoru niewinną uwagę dotycząca mojego wyglądu odpowiedzieć komuś tak ,żeby mu w piety poszło!? Zwycięża tzw. porządne wychowanie i takt wobec innych...dlaczego nigdy nie potrafiłam się bronić...? Odpowiedz Link Zgłoś
anjaa226 Re: Kingsajz 09.05.07, 10:55 Ja mam 156cm. wzrostu i waże 48kg. Ciągle walcze z waga bo mi rożni ludzie mowią ze jestem okrąglutka, a nawet jezeli nie mowią to ja siebie taką widzę. Problem nie tkwi w mojej wadze ale w mojej głowie. Myślicie że łatwo żyje sie komus kto od rana do nocy mysli tylko o jedzeniu? Nie oczekuje że ktoś mi napisze ze przesadzam, jestem jakąś wredną laską ktora w swojej prożnosci czeka tylko na zachwyt. Ja chce tylko powiedziec ze grubym jest sie w swojej głowie a nie w swoim wyglądzie i to od duszy i psychiki trzeba zacząć. Odpowiedz Link Zgłoś
tabby1 Re: Kingsajz 09.05.07, 12:27 Tak czytam o tym braku estetyki grubych ludzi... I zastanawiam się powoli co jest ze mna nie tak. Bo mnie się podobają mężczyźni, którzy są wysocy i tacy naprawdę grubi, ok. 100 kg (czuję się w ich towarzystwie bezpiecznie), uważam że są po prostu szalenie seksowni. I naprawdę uważam, że grube kobiety mogą być szczęśliwe i atrakcyjne. Bo dlaczego niby nie? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
klotylda1 Re: Kingsajz 09.05.07, 17:45 Hm...ciekawe...ciekawe...TO WSZYSTKO CO PRZECZYTALAM... Po pierwsze...dlaczego inwalida na wózku może sobie jechać ulicami - i nic nikomu do tego- a grubaska nie moze isc ulicami-bo spoleczenstwo nagle solidaryzuje sie(sic!)i ple ple tylko o chorobach jakie jej potencjalnie grożą ...? Dlaczego moze isc punk z zielonymi wlosami- i nie slyszy ,ze jest nienormalny ? a grubas..uslyszy,ze hipopotana przypomina ?.. BO WSZYSTKO CO JEST NIE TAKIE JAK PRZECIETNY POLAK , JEST ZŁE- NIE MIEŚCI SIĘ W JEGO WĄSKIEJ RAMIE PATRZENIA NA ŚWIAT. I to jest problem nr 1 , a nie wszystkie wątki poboczne wysmarowane tu i ówdzie przez niektorych Państwa . Odpowiedz Link Zgłoś
klotylda1 Re: Kingsajz 09.05.07, 17:51 Taki obraz z życia : on : przystojny,wysoki brunet , nie głupi , miły i podobający sie kobietom - uwielbia tylko kobiety pulchne. Nie uważa się za zboczeńca- nie podobaja mu sie tylko te wszystkie szczupłe,chudziutkie kobietki- co jego kolegom. Zatem poznaje puszystą-) Ona przy wzroscie 164cm i wadze 101kg bardzo mu sie podoba- ona i jej osobowość. Ale ona-po badaniach- wykryto jej cukrzyce typu 2 - i musi koniecznie zrzucić conajmniej 30kg. On zaczyna jej mowic jakie to w Anglii sa kobiety przy kosci..W koncu ja zostawia- bo schudla- i nie ma juz tego wdzięku i czaru- a on nie potrafi ukryc ,ze jest facetem i jest wzrokowcem- Odpowiedz Link Zgłoś
tarnar Hmm... 11.05.07, 14:02 Co to ma oznaczać, że nieco krąglejsze kobiety nie mogą się wiązać z facetami, co lubią "grube baby"?! Każdy ma inne potrzeby, każdy szuka kogoś dla siebie, czy to, że komuś się podobają takie, a nie inne stylowo czy posturowo istoty to od razu wynocha?! Moim zdaniem tak być nie powinno. Szukamy swojej drugiej połowy, a kto powiedział, że ma ona ba być identyczna? O to właśnie chodzi, że jak coś rozdzielono to zabrano każdej z obu tych części jakąś konkretną umiejętność, zdolność, element, czy po prostu cząstkę jakkolwiek by tej części nie postrzegać i nazywać. I jednej połowie i drugiej zabrano COŚ, czego nie mają same w sobie oddzielnie. I chodzi o to żeby znaleźć tą brakującą resztę, prawda? Kocham niesamowitą kobietę, która właśnie tak źle, jak część opisywanych w artykule kobiet, o sobie myśli, że ja nie mogłem jej pokochać, że zakochałem się w głosie i takie tam. I co ja mam zrobić?! Odpuścić, bo przez kompleksy to od razu nie możemy być szczęśliwi? Co kogo obchodzi jacy jesteśmy, o ile możemy sami się odnaleźć w świecie, o ile kochamy i jesteśmy kochani, nikt nie ma prawa nam mówić, że jakoś tam nie pasujemy, że jesteśmy gorsi!!! Bo nie jesteśmy! To, ze ktoś należy do mniejszości nie czyni go gorszym, wręcz przeciwnie. Każdy jest inny, każdy ma prawo do tego by się wyróżniać, bo tak naprawdę przecież wszyscy się różnimy, wszyscy jesteśmy inni. Nie ma dwóch identycznych osób, nawet bliźnięta nie są identyczne, tylko skrajnie podobne. Ci od reklam i mody mogą się w tyłek pocałować, kto w ogóle wymyślił te wieszaki?! Przecież to się w głowie nie mieści, bo takie szkarady nawet nie są w stanie same dziecka donosić, bo strach, że sobie krzywdę zrobią i dziecko uśmiercą. I jeszcze zdania w stylu: "Ale mnie jest prawie dwa razy więcej niż ciebie... Nie możemy być razem." Normalnie aż krew spokojnego człowieka zalewa. Ja, lubię się mieć, do czego przytulić, to fakt. Ale tamto zdanie, to nie prawda... To takie bolesne... Mamy prawo do własnego gustu, mamy prawo do własnego wyboru. A to, kogo kochamy, komu się oddajemy, do kogo należymy nie tylko ciałem ale i sercem, duszą całą, to przecież nie zależy od naszych upodobań, czy gustów, tylko siły wyższej. Miłość sama wybiera, a że ja akurat trafiłem z uczuciami tak, a nie inaczej to tylko pozazdrościć mi można, bo mam naprawdę niesamowitą kobietę i nie dość, że ją całą kocham, to serce trafiło i w gust. I rzeczywiście mamy tez prawo do wolnej wypowiedzi, zatem nie mogę się zbytnio czepiać takiego określenia, jakie było użyte w artykule, ale poczułem się urażony, bo coś takiego jest jak policzek... Czy taki gust jak mój od razu mnie skreśla? Nie nadaję się, bo moja ukochana popadnie w jeszcze większe kompleksy? Na tym ma polegać szukanie szczęścia? Tak to ma wyglądać? Odpowiedz Link Zgłoś
tarnar Do: Hmm... 11.05.07, 14:41 Wyraziłem własne zdanie. Użyłem kilku sformułowań, które są uwłaczające i obelżywe dla innego rodzaju osób, niż opisywane w artykule kobiety. Jeżeli kogokolwiek w ten sposób uraziłem, przepraszam. Jednakże, to też jest problem, bo nie każdy potrafi się przyznać do tego, że źle coś ocenił, że źle zrobił, czy kogoś okropnie potraktował... Wiem, że słownictwo nie jest na poziomie i nic mnie nie tłumaczy, ale to jak błędne koło, bo przeciwnych obraźliwych sformułowań z kolei używają ludzie o innych poglądach niż moje. zatem i sensu nie ma w posługiwaniu się takimi określeniami, ni tez sposobności by temu zapobiec na przyszłość. Ale jeszcze raz przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
troj Re: Do: Hmm... 11.05.07, 15:31 wychodzi na to, ze ja juz nic nie rozumiem. Mam 175 wzrostu i waze 90 kilo, bywalo ze wazylam mniej, ale po ostatniej diecie cud, jojo bylo takie, ze pobilam swoj wlasny osobisty rekord.I teraz tak: wyglada na to, ze nie naleze do zadnej grupy! Nobo tak: chuda nie jestem napewno. Wszyscy milosnicy estetyki magazynowej unaja mnie za grubasa. Ale mysle tez, ze milosnicy wiekszych kobiet, uznaliby mnie za za chuda....poza tym dochadza proporcje. Mam dlugie nogi, duzy biust, w miare waskie biodra, to wszystko razem daje jakie nawet przyzwoite. Gdy pojechalam na studia do Anglii poczulam sie jak w niebie....gdy szlam na zakupy ciuchowe, moglam sie obkupic w modne fajne rzeczy a nie namioty, a moj rozmar wisial w normalnym dziale, obok rozmiaru 38 a nie w osobnym dziale dla duzych. Dobrze sie ruszam, i mialam powodzenie jakiego w polsce nigdy nie zaznalam. Ale zacznijmy od tego: ja nie siedzie w kacie. Jestem glosna, i nie nie jestem wesola grubaska na ktorej tle inne laski czuja sie lepiej....jestem inteligentna, mam wlasne zdanie, wiem kim jestem, uwielbiam jesc, ale sie nie obzeram junkfoodami i potrojnymi porcjami, jestem smakoszem.nie wstydze sie jesc publicznie, nie wstydze sie tanczyc kolo lasek 5 x szczuplejszych ode mnie, tylko dlatego ze szczuplejsze sa....ten artykul jest fajny, bo zwraca wlasnie uwage na osobowosc tych dziewczyn. Zdjecia sa piekne, i naprawde nie rozumiem kogos kto mowi inaczej. i jeszcze do tych z argumentami zdrowia: jestem jego okazem. Cholesterol mam niski, stawy i kosci w porzadku, ani sladu cukrzyc, miazdzyc itd.A mowienie mi,osobie ktora uprawia joge, plywa, zegluje itd, zeby "wstala z kanapy i zaczela sie ruszac" uwazam za obrazliwe.Dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Do troj:) 14.05.07, 15:29 Joga to nie tylko asany, to sposób zycia, właściwe rozpoznanie swoich potrzeb, brak zachłanności. Jeśli jadłabyś tyle, ile naprawdę potazebujesz, ważyłabys mniej. Co do chorób, nie piszesz ile masz lat?... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
byleby do meg303 14.05.07, 20:06 mówiąc "ważyłabyś mniej" twierdzisz że dziewczyna jest za gruba. Może jest pulchna. A może nawet nie. Skąd wiesz jakie ma wymiary? Podała? jaki nosi rozmiar? Jaką ma budowę i grubość kośćca? Waga swoją drogą a zawartość tłuszczu w ogólnej masie ciała swoją. Ja np ważę 70 kg przy wzroście 1.70. Ludzie mi nie wierzą iż ważę "aż" (hehe) tyle. Jestem umięśniona i mam grube kości. Troszkę tłuszczyku na udach i brzuchu. I tyle. Wg tabelek nadwaga nawet 10 kg. A co do rozmiaru? Góra - bluzka 42 natomiast spodnie czy spódnica o rozmiarze 40 lecą mi z tyłka. Uwzględniając że mam bardzo mały biust. I nieotłuszczone plecy, a jednak jak widzisz "aż" 42. Czyli L-ka. Natomiast dół jednak trochę otłuszczony a jednak "tylko" za luźna 40-tka. Więc jak widzisz każdy przypadek jest inny i nie ma co oceniać ludzi tutaj tylko po ilości kilogramów. Dodam iż kiedyś ważyłam powyżej 85 kg a rozmiar jaki wtedy nosiłam to 44, czasem tylko 46. Aż taki wielki przy wzroście 1.70? Więc nie ma co stosować tej głupiej regułki że prawidłowy rozmiar to 38 przy wadze 55 kg do każdego przypadku.I skoro troj pisze że jest zadowolona z życia to nie rozumiem o co Ci chodzi? Musi być taka jak Ty? Pasować do schematu zresztą wypracowanego wyłącznie na użytek mediów i nie mającego wiele wspólnego z prawdziwym życiem? Są pewne granice oczywiście, ale na podstawie tego co napisała troj nie sądzę żeby miała problem z otyłością. Nie popadajmy w paranoję! pozdrawiam i jeśli mogę doradzić coś grubym dziewczynom- wierzcie mi najgorsze jest zorganizowanie sobie życia wokół kwestii swojej wagi. Przestańcie o tym myśleć i zacznijcie normalnie żyć, zajmijcie się czymś bardzo intensywnie. Wtedy może się okazać, iż chudniecie...tak było w moim przypadku.3majcie się Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Re: do meg303 14.05.07, 23:02 Odniosłam się min do tego, ze Troj ćwiczy jogę. A to nie tylko gimnastyka, także szacunek do swojego ciała i nie przekarmianie go. Odpowiedz Link Zgłoś
yesamin Tyjcie, byle nie za moją kasę! 13.05.07, 06:23 Nie rozumiem, czemu się insynuuje ludziom wskazującym na negatywne zdrowotne skutki otyłości, że się czepiają. Przecież za cudzą otyłość, palenie, alkoholizm płaci całe społeczeństwo w postaci rozmaitych składek! Ten, który o siebie dba i żyje rozsądnie, musi utrzymywać ludzi pozostających na rentach z powodu otyłości (są takie renty!), płacić za leczenie ich cukrzycy typu II (której główną przyczyną jest nadwaga) oraz innych chorób. Zależność pomiędzy otyłoscią a zapadalnością na rozmaite cieżkie choroby została dowiedziona w wiarygodnych badaniach! Nie czarujmy się, że cudza otyłość nic nam nie szkodzi! Dopóki nie mamy w pełni prywatnej służby zdrowia, gdzie każdy sam płaci za swoje leczenie, problem grubasa dotyczy reszty społeczeństwa, która płaci za leczenie jego przypadłości nabytych na własne życzenie. Gdyby grubas sam sobie płacił za usługi medyczne i nie wciskał się nadmiarem swego cielska na mój teren - np. w metrze niedawno mnie takie babsko przydusiło! - to jego sprawa, co ze sobą robi. Ponadto możecie mnie sto lat moralizować, a i tak nie stwierdzę, że podobają mi się grubasy. Nie podobają mi się napięte, błyszczące skóry, podwójne podbródki i grube "karczycha", wielgachne piersi, których ciężar powoduje zwisanie i pod którymi znajdują się odparzenia i rany (talkiem zasypywane). Nie podoba mi się wielka, pucołowata twarz, przy której nie są ładnie wyeksponowane włosy i rysy, bo nad wszystkim górują tłuste poliki. Nie podobają mi się rozdęte, jakby spuchnięte ręce, gdzie nie widać przegubów a dłonie w zestawieniu z tłustym przedramieniem wydają się małe jak przy karłowatości. Nie podobają mi się gigantyczne pupy - nawet wielkie, suszące się gacie mi się nie podobają. Nie podobają mi się brzuchy złożone z kilku tłustych zwałów ani nogi w kształcie trójkątów równobocznych. Nie podoba mi się rozlazłe suniecie takich ludzi, którzy w sklepach tarasują drogę. Sumoka nie jest mym ideałem. Nie zamierzam się wypierać, ze podobają mi się ludzie wyglądający zdrowo, czyli szczupli albo średni albo pulchni w normie - starsi czy młodsi. Podoba mi się zdrowie, dbanie o nie - bo dopóki płacę podatki na cele społeczne i służbę zdrowia, doceniam ludzi, którzy to szanują i nie brną bezmyślnie w choroby. Wolę, żeby moje pieniadze szły raczej na chore noworodki czy inne osoby, na które nieszczęście spadło bez powodu, niż na ludzi, którzy latami pracowali na swoje miażdżyce, cukrzyce itd. Powieście mnie teraz za to, bo ośmieliłam się napisac niepoprawną politycznie prawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
x5-410 Grube jest brzydkie 13.05.07, 22:26 Takie jest moje zdanie. I nic tego nie zmieni. Cała masa kobiet się oszukuje i udaje, że ważąc 80 kilo przy wzroście 160 cm można być atrakcyjną. A tak nie jest. Kobieta powinna być szczupła, zgrabna i zadbana. Kaszalot, któremu wylewają się zwały tłuszczu w żadnym wypadku nie jest dla mnie atrakcyjny. Jest obrzydliwy, niesmaczny i paskudny. A jak się jeszcze ubiera w obcisłe czy kuse ciuszki to już zupełnie żałosnym się staje. Tak - jestem męską szowinistyczną świną. Tak - podobają mi się szczupłe, młode dziewczyny. Jesteś gruba? Odchudzaj się i mniej żryj a nie rób wrzasku, że świat jest zły, bo nie lubi spaślaków. Odpowiedz Link Zgłoś
jasmin1509 Re: Grube jest brzydkie 14.05.07, 15:17 Masz prawo tak sądzić. Ja też uważam, ż grube jest brzydkie i pewnie stąd cała masa moich kompleksów. Ale wiesz... Kultura wymaga, aby umieć o tym, co Ci sie nie podoba, mówić z klasą... A Ty... Cóż... "spaślak", "kaszalot", "mniej żryj". Nie, nie jesteś męską szowinistyczną świnią. Jesteś tylko facetem pozbawionym umiejętności wyrażania swojego zdania w kulturalny sposób. Wybacz, że nie nazwę Cię idiotą... Nie mam takiego zwyczaju. Życze powodzenia i... pracuj nad sobą, bo żadna "szczupła, młoda dziewczyna" nie będzie zainteresowana mężczyzną, któremu obce są lelementarne zasady savoire-vivre`u. Miłego dnia życzę... Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Grube jest brzydkie 15.05.07, 08:08 Kaszalot, któremu wylewają > się zwały tłuszczu w żadnym wypadku nie jest dla mnie atrakcyjny. Jest obrzydl > iwy, niesmaczny i paskudny. I Bogu dzieki, z e nie jest dla ciebie atrakcyjny, bo nikt nie chce być atrakcyjny sdla chama. A im mniej chamów przyczepia sie do nieatrakcyjnych, tym lepiej- cham powinien trafić na szczupla, atrakcyjna, wredną cholere, aby poznał siebie w wariancie innej płci. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_paulina Re: Grube jest brzydkie 15.05.07, 22:46 częściowo masz rację. Tobie się grube kobiety nie muszą podobać. ale nie mów o tym w taki sposób. wyobraź sobie, że jesteś na moim miejscu i jesteś grubą kobietą. chciałbyś żeby ktoś się wypowiadał o Tobie w taki sposób? a może ja chcę schudnąć ale nie mogą, i nie dlatego, że jak mówisz 'żrę'. więc co mi pozostaje jak nie zaakceptowanie sytuacji? i chciałabym żeby inni także spróbowali ją zaakceptować i zrozumieć. także uważam, że grubsze kobiety nie powinny chodzić w kusych ciuszkach bo każdego obowiązuje trochę estetyki. ale nikomu niczego nie można zabronić. ot co. słowa na dziś 'kultura osobista' i 'akceptacja'. Odpowiedz Link Zgłoś
uparte_zwierze Re: Grube jest brzydkie 17.05.07, 13:57 No i zasadniczo mogłabym się z Tobą, hrabino_paulino, zgodzić, gdyby nie to, że nic nikogo nie obowiązuje. Nawet odrobina estetyki. Świat jest wolny i pozwólmy ludziom - nawet grubym, chudym, pryszczatym, garbatym, czy fioletowym na twarzy - ubierać sie jak chcą. To, jak reagują inni, co o tym sądzą - to jest ICH problem. Jak sama piszesz - nikomu niczego nie można zabronić. Bo takie "estetyczne zobowiązanie" to mi się jakby bardziej z totalitaryzmem kojarzy, że tak, nomen omen, grubo pojadę :] Odpowiedz Link Zgłoś