Dodaj do ulubionych

Decyzja Anny Radosz

    • amanasunta A moze zainteresujecie sie jak to było z ... 20.06.07, 14:29
      z tą histopatologią CO TO JEJ WCALE NIE ZROBIONO,JAK ZNAM ŻYCIE!
      Ile takich przypadków w RP jest,kiedy doktorki maja w d...?
      Bo to ewidentna wina tych konowałów, ale oni BEZKARNI !
    • wenussa Cholera,niech takie rzeczy się nie dzieją! 20.06.07, 14:41
    • bsc1 Postawić śp. Annie Radosz skromny pomnik! 20.06.07, 14:45
      Za podjęcie i zrealizowanie bohaterskiej decyzji o urodzeniu dziecka, mimo
      zagrożenia własnego życia, należy jej się upamiętnienie w formie skromnego
      pomnika w miejscu zamieszkania.
    • mamapoli6 Decyzja Anny Radosz 20.06.07, 14:57
      Tylko matka moze zrozumiec wielkosc i zarazem prostote uczuc ktore Nia
      kierowaly.
    • pmargiel Decyzja Anny Radosz 20.06.07, 14:59
      no i o co wlasciwie ten caly szum,co? jej sprawa co ze soba zrobila
    • pimpek102 i dlatego nienawidzę GW 20.06.07, 15:04
      że niby nic się nie stało - stało się wbrew waszej wszawej ideologii, ta młoda
      kobieta poświęciła się dla własnego dziecka - boli was to prawda ? Miłość i
      poświęcenie zawsze wygra z egoizmem - pamiętajcie o tym przybłędy z
      niesłowiańskiej ziemi
      • constance27 Re: i dlatego nienawidzę GW 20.06.07, 15:39
        Ach, cóż za miłość i poświęcenie przez Ciebie przemawia - rdzenny mieszkańcu
        słowiańskiej ziemi...
        • pimpek102 Re: i dlatego nienawidzę GW 20.06.07, 15:55
          constance27 napisała:

          > Ach, cóż za miłość i poświęcenie przez Ciebie przemawia - rdzenny mieszkańcu
          > słowiańskiej ziemi...

          przynajmniej mam jakieś korzenie i się do nich przyznaję, w przeciwieństwie do
          Ciebie człowieku bez właściwości...
      • pimpek102 Re: i dlatego nienawidzę GW 20.06.07, 16:45
        pimpek102 napisał:

        > że niby nic się nie stało - stało się wbrew waszej wszawej ideologii, ta młoda
        > kobieta poświęciła się dla własnego dziecka - boli was to prawda ? Miłość i
        > poświęcenie zawsze wygra z egoizmem - pamiętajcie o tym przybłędy z
        > niesłowiańskiej ziemi

        chodziło mi o jedną grupę etniczną, której imienia nie można wymieniać
        publicznie, a która nas Polaków skutecznie od wieków demoralizuje
        • ojciecswiety Re: i dlatego nienawidzę GW 20.06.07, 17:01
          Pimpek!!!Grzeszysz!!!Słowiański katoliku.
      • mark.parker Re: i dlatego nienawidzę GW 20.06.07, 18:01
        Wszawy antysemito,
        Gazeta relacjonuje wypowiedzi ludzi, którzy znali tę kobietę, a dla Ciebie jest
        to okazja do jaskiniowego, antysemickiego ataku. Mówisz o ludziach, którzy żyją
        w Polsce od pokoleń i są takimi samymi Polakami, jak Ty.Wiem, że nie używasz
        słowa Zyd, ale sens Twojego ujadania jest jasny (to na wypadek, gdybyś w
        odpowiedzi napisał, że nie użyłeś słowa "Zyd". Najlepiej może zresztą nie
        odpowiadaj, tylko poświęć chwilę czasu na skupienie i zajrzenie do własnego
        sumienia. Mam nadzieję, że się zawstydzisz.)
        Chciałem tu jednak zwrócić uwagę na kilka innych spraw:
        1) Któregoś razu wziąłem ją za przegub, żeby zbadać puls, a jej skóra zaczęła mi
        się pod palcami rozchodzić - mówi lekarz. A dlaczego za przegub? Czy w szpitalu
        nie ma manometru wsuwanego na palec i mierzącego ciśnienie komputerowo non stop?
        Nasunęła mi się konkluzja, że zamiast walczyć o świętość zmarłej, która - wg
        słów jej przyjaciół i znajomych - wcale by tego nie chciała), aktywiści mogliby
        poświęcić czas i pieniądze żywym, zabiegając np. o zakup tego rodzaju manometrów
        dla wszystkich szpitali
        2) "Do mnie trafiła w stanie krytycznym. Nie wierzę, żeby w tym stadium choroby
        mógł jej pomóc ktokolwiek, nawet specjaliści w Bostonie. Nie wiem, czy w ogóle
        mogli jej pomóc. Z drugiej strony za takie pieniądze pewnie by ją leczyli,
        choćby tranem z komara - mówi [lekarz]." Typowo polskie - przypisywanie komuś
        złych intencji, że niby amerykańscy lekarze chcą zarobić mimo braku szans na
        wyzdrowienie. Owszem, amerykańskie szpitale (z wyjątkiem miejskich i powiatowych
        finansowanych przez stany) są na własnym, a nie państwowym garnuszku, więc muszą
        na siebie ZARABIAć! Dlatego pobyt w szpitalu jest horrendalnie drogi. Pamiętam
        swój 10-dniowy pobyt w szpitalu sprzed trzech lat, za który ubezpieczenie
        zapłaciło ponad 40 tys. dolarów, a ja jeszcze dopłaciłem bodaj z pięć tysięcy.
        Ale mam za to dostęp do najnowocześniejszego sprzętu i procedur,
        wykwalifikowanych specjalistów i sali maksimum dwuosobowej, a nie jakiejś obory
        na kilkanaście łóżek. Ubezpieczenie indywidualne też drogo kosztuje, ale takie
        już jest życie - nic nie jest za darmo z wyjątkiem pomocy przyjaciół. Smutne,
        ale prawdziwe. Polska "bezpłatna" służba zdrowia wcale nie jest bezpłatna -
        płacą za nią wszyscy i prędzej czy później Polacy będą musieli dopłacać do
        leczenia wg ustalonego cennika.
        3) "- Czy przychodzi Wam do głowy św. Gianna Beretta Molla?' - pytał 'Vincenza'
        na forum internetowym Frondy". Fronda to szowinistyczne pisemko naziolków, a jak
        słyszę Beretta Molla, to widzę przeżarte przez mole berety moherowe. Na samą
        myśl odbiera mi apetyt.
        4) "- W takiej sytuacji nawet postępowanie, które może zaszkodzić dziecku, jest
        moralnie uprawnione - mówi nam biskup" Ale ona chciała być świętsza od biskupa i
        w tym leży jej tragedia. Trzeba się troszczyć o żywych. Na całym świecie z
        wyjątkiem państw wyznaniowych usunięcie ciąży jest moralnie dopuszczalne, jeśli
        kobiecie zagraża niebezpieczeństwo. Tylko Polska żyje jeszcze średniowieczem i
        nazistowskim przekonaniem, że jak jest w ciąży, to musi rodzić. Nie jestem w
        stanie docenić poświęcenia tej pani, ponieważ była to z jej strony decyzja
        podyktowana głupotą. I nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Dziś ta pani
        może by była całkowicie wyleczona i mogłaby dać Polsce kilku potomków, a tak co:
        kobieta nie żyje a dziecko jest sierotą. I to jest kolejny skandal a la polonaise.

        A jeśli Ty nienawidzisz Gazety, czytaj sobie Frondy lub jakieś inne nazistowskie
        "Nasze Dzienniki". Przypomnę Ci, że "Unsere Zeitung" to była gazeta hitlerowców
        wydawana jeszcze po wojnie w RFN. W NRD zapisywano ich po prostu do partii
        komunistycznej.



        pimpek102 napisał:

        > że niby nic się nie stało - stało się wbrew waszej wszawej ideologii, ta młoda
        > kobieta poświęciła się dla własnego dziecka - boli was to prawda ? Miłość i
        > poświęcenie zawsze wygra z egoizmem - pamiętajcie o tym przybłędy z
        > niesłowiańskiej ziemi
        • pimpek102 Re: i dlatego nienawidzę GW 20.06.07, 18:16
          wstydż się swoich ziomków z uSSraela nawołujących do następnej wojny (Iran), a
          mnie nie pouczaj i nie mów mi o wstydzie - przyjdzie taki czas że trzeba będzie
          zapłacić za wszystkie zbrodnie
          • mark.parker Re: i dlatego nienawidzę GW 20.06.07, 19:06
            pimpek102 napisał:

            > wstydż się swoich ziomków z uSSraela nawołujących do następnej wojny (Iran), a
            > mnie nie pouczaj i nie mów mi o wstydzie - przyjdzie taki czas że trzeba będzie
            > zapłacić za wszystkie zbrodnie

            Zyczę Ci, abyś jak najszybciej zapłacił. Tak jak zapłacili inni hitlerowcy.
            Iran... Może i Tobie wystrzeli jakąś rakietkę. Mam nadzieję, że powitasz ją z
            otwartymi ramionami.
      • basia06 Re: i dlatego nienawidzę GW 21.06.07, 09:23
        To raczej Twoja głupota. To była wspaniała diewczyna, ale kto wychowa teraz jej
        dziecko - pewnie wolałoby mieć mamaę, a nie dzielnąświętą, która takim ludziom
        jak Ty zaimponowała. To pzrecież stare powiedzenie - łatwiej umrzeć dla
        Ojczyzny niż żyć dla niej.
    • mjslon może trzeba pozbierać kasę dla Oskara, ktory 20.06.07, 15:29
      przez opieszałość biurokratów szybciej stracił matkę oraz dla innych matek w
      podobnej sytuacji. Kiedy urzędasy pojmą, że są sytuację wymagające
      błyskawicznej reakcji!
    • miarka27 Re: Decyzja Anny Radosz 20.06.07, 15:43
      nie chce wywołać burzy, ale czy aby na pewno dezycja była taka wspaniała?? czy
      same narodziny dziecka są rzeczą nadrzędną? dziewczyna wiedziała, że bardzo
      niedługo może jej nie byc na świecie. Świadomie zdecydowała się za wczasu
      osierocić dziecko i pozostawić jego wychowanie w rękach męża, babci czy kogos
      innego. czy aby ślepe przekonanie, że to narodziny są tym co dziecko potrzebuje
      najbardziej, nie jest w takiej sytuacji jak ta, grubo przesadzone? uwielbiam
      dzieci i absolutnie nie jestem za tym, żeby było ich mniej na świecie. ale
      decyzja o poczęciu, narodzinach powinna być tak samo odpowiedzialna jak kwestia
      jego wychowania. Podjęła świadomie decyzję, że to dziecko będzie wychowywac się
      bez matki. nie wiem czy aby na pewno należało ją za to chwalić...
      • klymenystra Re: Decyzja Anny Radosz 20.06.07, 16:05
        Przeciez miala nadzieje na wyleczenie :/
      • patriot1 Re: Decyzja Anny Radosz 20.06.07, 16:15
        idac tropem twoich jakze "glebokich" przemyslen powinna poddac sie aborcjii w 6
        miesiacu ciazy(aby ewentualnie nie zostawiac sieroty) a nastepnie probowac
        ocalic zycie walczac z przezutami zlosliwego nowotworu.po kilku miesiacach
        final bylby ten sam:smierc Anny Radosz.tyle ze nie bylo by tez na swiecie jej
        pieknej czastki-malego synka.skoro matka i ojciec dali mu zycie nie gdybaj o
        jego przyszlosci.nie tobie oceniac postepowanie tej kobiety.dziecku na pewno
        nie zabraknie milosci.ma ojca-to bardzo duzo(innych dzieci nikt nie chce)-nie
        wiem czemu jakos nikt tego nie dostrzega.sam jestem ojcem i to calkowite
        pomijanie jego roli jest naprawde zdumiewajace.
        • miarka27 Re: Decyzja Anny Radosz 20.06.07, 16:57
          tu nie chodzi o to, że po ewentualnej aborcji miałaby probować ocalić swoje
          życie. nie o to tu chodzi. zabieg jest jak każdy inny, przeprowadzony w
          warunkach szpitalnych, nie jest zabiegiem skomplikowanym. poza tym, jeśli ktoś
          usuwa sobie znamie, daje go do badania pod kątem nowotworu i zachodząc w ciążę
          robi badania w szóstym miesiącu (!!!), to świadczy to o abslolutnym braku
          odpowiedzialności. Kobiety świadome macierzyństwa przy jednoczesnym nawet
          minimalnym zagrożeniu zdrowia i życia płodu, latają na badania non stop. i to
          od bardzo wczesnego stadium ciąży. więc nie widzę powodów, żeby robić z niej
          bohaterkę, bo raptem postanowiła dać dziecku pół-rodzinę. to moim zdaniem
          bardziej przejaw egoizmu, aby jeszcze przed nieuniknionym zakosztować
          macierzyństwa, niż wielkoduszność kobiety-polki-matki !!!!
          a co do miłości ojców - to oczywiście, nie przeczę, jest ogromna i na pewno
          jesteś wspaniałym ojcem i ojcowie potrafią kochać za siedem matek. ale
          posiadanie tylko ojca w wyniku splotu wydarzeń nie dających się przewidzieć, a
          świadome skazanie dziecka na brak matki, to znowu zupełnie co innego.
      • titta Re: Decyzja Anny Radosz 20.06.07, 17:13
        A co, uwazasz, ze powinna spedzic reszte zycia (moze i tak krutkiego - czerniak
        daje male szanse wyleczenia) majac w swiadomosci, ze zabila swoje dziecko?
        Nikt,ale to absolutnie nikt, podejmujac decyzje o urodzeniu dziecka nie wie czy
        bedzie mu dane je wychowac. Kiedys kobiety umieraly przy porodach: nawet co
        piata. I czy w takim razie wedlog ciebie nie powinny w ogole zachodzic w ciaze?
        • miarka27 Re: Decyzja Anny Radosz 21.06.07, 11:53
          jasne, że umierały. nikt nie mówi, że nie. tylko mi chodzi o świadomość
          konsekwencji swojej decyzji. tak jak pisałam: kobieta nie powinna zachodzić w
          ciąże z myślą o sobie, tylko o dziecku. żaden dzidziuś na świat sie nie pcha.
          ta pani przede wszystkim wykazała się brakiem dojrzałości już na samym początku
          jej historii: skoro wycinasz sobie znamie i przeprowadzasz badania
          histopatologiczne, to raczej w momencie podjęcia decyzji o dziecku, robisz
          sobie podstawowe badania w tym kierunku juz na początku ciąży i monitorujesz
          całą ciążę pod tym kątem. nawet jeśli wpadła, to miała obowiązek wobec dziecka
          takie badania robić. Nie robiła, rak - jego nawrót i przerzuty stwierdzono w
          szóstym miesiącu!!!
          oczywiście że trzeba zachodzić w ciąże - to najpiekniejsze co może być, ale
          świadomie i z pełną odpowiedzialnością. nie można ślepo patrzeć w cud narodzin
          bez spojrzenia w przyszłość i tłumaczyć tym wszystkie błędy nas, dorosłych.
          Płacą za to dzieciaczki, a o tym jakoś niewiele ludzi pamięta.
          • titta Re: Decyzja Anny Radosz 21.06.07, 13:38
            Zartujesz, prawda? Czy ty zbdajesz sobie sprawe, ze badania histopatologiczne
            wykonuje sie po wycieciu kazdego znamienia, a wiekszasc ludzi ma takie do
            wyciecia? Wg. twojego myslenia np. ja nie powinnam miec dzieci, bo tak na oko
            mam z piec znamion kwalifikujacych sie do wyciecia. A kazde potencjalnie moze
            byc zrodlem nowotworu. Wg. artykulu badania nie wykazaly zmian nowotworowych.
            Przeprowadzono je niestarannie? Prawdopodobnie.
            Takie niestety jest zycie i nie ma co tej kobiety o nieodpowiedzialnosc
            posadzac.
    • ryssio "Bohaterstwo" rodem z seriali klasy C 20.06.07, 15:43
      dla myślących inaczej.
    • yesamin Zostawmy cuda, skupmy się na medycynie! 20.06.07, 15:59
      Szanowni Państwo, mam wrażenie, że, jak to się ostatnio dzieje w naszym kraju,
      rzeczy nie są rozpatrywane od strony realnej, tylko wypycha się na plan
      pierwszy "wątek zastępczy". Przez co, notabene, nikt nie musi ruszać dupy, żeby
      coś zrobić dla takich Ań i Oskarków. No bo przecież jak się grób Ani pokropi
      kropodłem i pogada o świętości - podobno problem będzie rozwiązany! Najłatwiej
      wszystko zwalić na pana Boga, życie pozagrobowe i sprawy święte, a najtrudniej
      wziąc się za bary z realnymi problemami.
      Odłóżmy na bok gadanie o świętości, które nic nas jako społeczeństwa nie
      kosztuje, a nawet poprawia nam stan ego, bo możemy czuć się tacy szlachetni
      błogosławiąc Anię...
      Ja proponuję:
      Zapytajmy o medycynę. Pomyślmy, co mozemy zrobić, żeby ratować takie matki i
      żeby mniej takich Oskarków zostawało sierotami! A oto realne problemy:

      Jak to się stało, że Ani źle zdiagnozowano wycięte znamię? Kto stworzył
      zagrożenie dla jej życia, fuszerując badanie histopatologiczne?... Jaki jest
      nadzór nad tymi badaniami? Jakie są konsekwencje dla takich "fachowców"?


      Dlaczego służba zdrowia nie dba o młode kobiety i ich sprawy zdrowotne związane
      z macierzyństwem? Powinny być programy profilaktyczne dla młodych kobiet,
      zachęty do regularnych badań, informatory, co jaki czas jakie badania powinna
      wykonywać kobieta, jakie dodatkowo przed zajściem w ciążę, jakie niepokojące
      sygnały powinny ją skłonić do badań.

      Powinniśmy wszyscy jako społeczeństwo domagać się stanowczo, żeby środki z
      naszych podatków szły na zakup, niedostępnej dziś w Polsce, terapii genowej dla
      takich Ań! Tymczasem za nasze pieniądze wczasują sobie w szpitalach pijacy,
      których karetki zgarniają z ulicy, potem odtruwaja, myją, robią im badania...
      taka jest procedura i kosztuje nas kilka tysięcy na jedno wytrzeźwienie jednego
      pijaka! Dla Ani nie ma pieniędzy - dla pijaka są!
      Są jeszcze dla mnóstwa innych ludzi, którzy pasożytują bez pardonu na naszych i
      Ani rodziców podatkach - długo by wymieniać. Nie powinno tak być. Chcę, żeby
      moje składki szły dla Ań, a nie dla bezczelnych żuli.

      I stąd wynika kolejna sprawa: Metody leczenia. Moglibyśmy mieć lepsze sposoby
      walki z tak trudnymi chorobami, gdyby ograniczono głupie wydatki i lepiej
      dysponowano środkami.

      I wreszcie: Czy ktoś z Was wie, jak mozna, tu i teraz, sprawdzić, czy jest się
      zdrową pod wzgledem onkologicznym?
      Niby prosta sprawa, a przed zajściem w ciążę warta zachodu - a jakoś się nas
      nie informuje, jak można o siebie dbać, jak zapobiegać tragediom rodzin... No
      pewnie, przecież to by oznaczało więcej młodych kobiet na badaniach.. a komu
      zależy na ich zdrowiu? Kogo obchodzi polityka prorodzinna?...
      • mark.parker Re: Zostawmy cuda, skupmy się na medycynie! 20.06.07, 18:24
        yesamin napisała:

        > Szanowni Państwo, mam wrażenie, że, jak to się ostatnio dzieje w naszym kraju,
        > rzeczy nie są rozpatrywane od strony realnej, tylko wypycha się na plan
        > pierwszy "wątek zastępczy". Przez co, notabene, nikt nie musi ruszać dupy, >żeby

        > coś zrobić dla takich Ań i Oskarków. No bo przecież jak się grób Ani pokropi
        > kropodłem i pogada o świętości - podobno problem będzie rozwiązany! Najłatwiej
        > wszystko zwalić na pana Boga, życie pozagrobowe i sprawy święte, a najtrudniej
        > wziąc się za bary z realnymi problemami.
        > Odłóżmy na bok gadanie o świętości, które nic nas jako społeczeństwa nie
        > kosztuje, a nawet poprawia nam stan ego, bo możemy czuć się tacy szlachetni
        > błogosławiąc Anię...
        > Ja proponuję:
        > Zapytajmy o medycynę. Pomyślmy, co mozemy zrobić, żeby ratować takie matki i
        > żeby mniej takich Oskarków zostawało sierotami! A oto realne problemy:
        >
        > Jak to się stało, że Ani źle zdiagnozowano wycięte znamię? Kto stworzył
        > zagrożenie dla jej życia, fuszerując badanie histopatologiczne?... Jaki jest
        > nadzór nad tymi badaniami? Jakie są konsekwencje dla takich "fachowców"?
        > Dlaczego służba zdrowia nie dba o młode kobiety i ich sprawy zdrowotne związane
        > z macierzyństwem? Powinny być programy profilaktyczne dla młodych kobiet,
        > zachęty do regularnych badań, informatory, co jaki czas jakie badania powinna
        > wykonywać kobieta, jakie dodatkowo przed zajściem w ciążę, jakie niepokojące
        > sygnały powinny ją skłonić do badań.
        >
        > Powinniśmy wszyscy jako społeczeństwo domagać się stanowczo, żeby środki z
        > naszych podatków szły na zakup, niedostępnej dziś w Polsce, terapii genowej dla
        >
        > takich Ań! Tymczasem za nasze pieniądze wczasują sobie w szpitalach pijacy,
        > których karetki zgarniają z ulicy, potem odtruwaja, myją, robią im badania...
        > taka jest procedura i kosztuje nas kilka tysięcy na jedno wytrzeźwienie jednego
        >
        > pijaka! Dla Ani nie ma pieniędzy - dla pijaka są!
        >
        > I stąd wynika kolejna sprawa: Metody leczenia. Moglibyśmy mieć lepsze sposoby
        > walki z tak trudnymi chorobami, gdyby ograniczono głupie wydatki i lepiej
        > dysponowano środkami.

        Jak najbardziej popieram Twój apel o usprawnienie medycyny. Gadanie cały czas o
        napoczętych i o teczkach nic temu krajowi nie daje. Największe darmozjady siedzą
        w rządzie, mają zapewnioną opiekę lekarską (niektórzy "równiejsi" latają
        śmigłowcem do lekarza), a staruszkom brakuje na lekarstwa. Chciałem tylko
        zauważyć, że pijak, czyli alkoholik, też jest człowiekiem - i też śmiertelnie
        chorym. Jego choroba nie różni się niczym od raka. Dopóki Polacy tego nie
        zrozumieją i będą tę chorobę traktować z punktu widzenia moralności, dopóty w
        Polsce będzie panował klimat niesprzyjający leczeniu alkoholizmu. Alkoholizm
        jest chorobą ciała, duszy i umysłu. Tak, tak - jest chorobą psychofizyczną.
        Można sobie o tym poczytać tutaj: forum.abstynenci.pl/viewtopic.php?pid=457
        Pijak zasłuhuje więc na taką samą troskę, jak każda inna śmiertelnie chora osoba.
        I to by było tyle.
        • yesamin Masz rację: małe szprotki walczą, a... 20.06.07, 19:47
          ...największe pasożyty zgarniają publiczne pieniądze i śmieją się zarówno z
          cudzej śmierci z braku dobrego leczenia jak i z cudzego alkoholizmu i upadku. A
          wcześnie wykryte czerniaki od razu leczone w znaczącym procencie ustępują -
          jakby Anię dobrze zdiagnozowano, mogłaby żyć, była młoda i silna..!
          To prawda, że gdyby nie wielkie marnotrawstwo i nieuczciwość rządzących,
          wystarczyłoby i na najlepsze leczenie Ani, i na odtrucie alkoholika.

          Załamująca jest sytuacja, że w na pozór cywilizowanym kraju ciągle rzuca się
          ludziom sensacje w rodzaju "będzie czy nie będzie świętą - kłócmy się!" i tym
          sposobem odciąga się ich uwagę od prawdziwych problemów...
          A z opieką zdrowotną problemy są poważne... Tylko łatwiej politykierom
          przedstawiać historię Ani pod szyldem świętości, niż spojrzeć ludziom prosto w
          oczy i powiedzieć: przez nasze zaniedbania, niegospodarność i olewanie
          obywateli jesteśmy współwinni śmierci tej dziewczyny.
          Tego takie pacany nigdy w życiu nie zrobią. A, co gorsza, nie zrobią nic, żeby
          tę sytuację zmienić. Bedą ludziom mydlić oczy sprawami pozagrobowymi, a ludzie
          to łykną jak każdy usypiacz... :(
    • gajwer79 Nigdy, przenigdy nie poświęciłbym życia mojej żony 20.06.07, 16:07
      Nigdy, przenigdy nie poświęciłbym życia i zdrowia mojej żony, nawet w sytuacji
      gdy konieczna byłaby aborcja lub mogłoby wystąpić ryzyko poronienia. Wiem, że
      myślenie hipotetyczne a prawdziwy, życiowy koszmar to zupełnie co innego,
      niemniej jednak nie zawahałbym się przed taką a nie inną decyzją. Nie
      interesuje mnie zgodność czy sprzeczność z zasadami katolickimi, to moje życie,
      moja żona, moje dziecko i tylko i wyłącznie moja sprawa.
      • pimpek102 Re: Nigdy, przenigdy nie poświęciłbym życia mojej 20.06.07, 16:12
        a żona może się wypowiedzieć, czy już za nią podjąłeś decyzję ?

        "moja żona" "moja decyzja" idż do psychologa, bo widać że masz kłopoty z
        psychiką - jesteś patologicznym egocentrykiem - widocznie twoi rodzice popełnili
        jakieś błędy wychowawcze
        • gajwer79 Re: Nigdy, przenigdy nie poświęciłbym życia mojej 20.06.07, 16:15
          Tak się składa, ze na taki temat to rozmawiałem z moją żoną i to byłaby NASZA
          decyzja. Nie wyjeżdzaj mi z egocentryzmem i zostaw w spokoju moich rodziców.
          Taki komentarz jak twój świadczy, ze żyjesz w jakimś ciemnogrodzie i o wielkim
          swiecie to słyszysz chyba z ust lokalnego proboszcza (czasem też z gazeta.pl).
          • basia6666 Re: Nigdy, przenigdy nie poświęciłbym życia mojej 20.06.07, 17:02
            Ja bylam bardzo chora jak bylam w ciazy z moja coreczka.Lekarze nie wiedzili
            przez dlugi czas co mi jest .Moj maz powiedzial mi wtedy ze jak bedzie musial
            wybrac kogo ratowac to wybiera mnie Nie musial wybierac Chwala Bogu.Moja
            coreczka urodzila sie bardzo chora zaraz samolotem zabrali ja do szpitala
            dzieciecego I wtedy zaczelo sie najgorsze Ja na umieraniu i moja coreczka
            rowniez .Moj kochany jezdzil od szpitala do szpitala musial ochrzcic dziecko w
            szpitalu bo nam powiedziano ze jest bardzo zle.Jak sie skonczyla ta historia
            wreszcie wykryli co ja mialam i zaczeli mnie leczyc, a na coreczce wyprobowali
            najnowszy sprzet i ja uratowali i dotej pory jak chodzi do kontroli mowia ze nie
            moga uwierzyc ze ona zyje i ze sie tak dobrze rozwija , bo na dodatek mowili ze
            bedzie opozniona .Moje dziecko jest teraz najlepsze w klasie i chorowala tylko 5
            razy i ma juz 12 lat .
            • gajwer79 Re: Nigdy, przenigdy nie poświęciłbym życia mojej 20.06.07, 18:06
              Twój mąż to mądry człowiek. Pozdrawiam Was serdecznie!
        • gajwer79 Re: Nigdy, przenigdy nie poświęciłbym życia mojej 20.06.07, 16:19
          i nie oceniaj mnie skoro mnie nie znasz, tylko pomyśl chwilę i zastanów się
          jaki jest przekaz artykułu.
          • pimpek102 Re: Nigdy, przenigdy nie poświęciłbym życia mojej 20.06.07, 16:30
            gajwer79 napisał:

            > i nie oceniaj mnie skoro mnie nie znasz, tylko pomyśl chwilę i zastanów się
            > jaki jest przekaz artykułu.

            przekaż artykułu jest prosty : Ty jesteś najważniejszy Twoja przyjemność jest
            najważniejsza

            a co do twoich powyższych postów:

            - do kościoła nie chodzę
            - o świecie wiem na pewno więcej niż ty
            - używanie zwrotu "ciemnogród" to intelektualna ułomność
            - znać cię nie chcę, bo starannie dobieram sobie znajomych i nie lubię ludzi
            ograniczonych intelektualnie, którzy swoją "wiedzę" czerpią głównie z TV i GW
            - wyluzuj bo ci pęknie żyłka :)
            • gajwer79 Re: Nigdy, przenigdy nie poświęciłbym życia mojej 20.06.07, 18:00
              Widzę,że twoje IQ nie przekracza rozmiaru obuwia. Proponuję inne forum do
              prezentacji swoich przemyśleń. Żegnam, pa pa
      • colombina Re: Nigdy, przenigdy nie poświęciłbym życia mojej 20.06.07, 16:19
        gajwer79 napisał:

        > niemniej jednak nie zawahałbym się przed taką a nie inną decyzją. Nie
        > interesuje mnie zgodność czy sprzeczność z zasadami katolickimi, to moje
        życie,
        >
        > moja żona, moje dziecko i tylko i wyłącznie moja sprawa.


        Z calym szacunkiem ale przede wszystkim jest to decyzja kobiety, w mniejszym
        stopniu jej rodziny i w zadnym stopniu osob obcych.
        Mialam identyczna sytuacje w mojej rodzinie i tak samo tragicznie sie
        skonczylo. Podobnie jak w przypadku Ani, decyzja kuzynki nie byla spowodowana
        wzgledami religijnymi, tylko troska o dziecko i liczeniem ze jednak sie uda.
        • gajwer79 Re: Nigdy, przenigdy nie poświęciłbym życia mojej 20.06.07, 16:21
          wystarczy przeczytać następny post. Napisałem, że byłaby to wspólna decyzja. A
          wyłęcznie moja bo g...o mnie obchodzi stanowisko rządu i o. Rydzyka w/s aborcji
          w sytuacji zagrożenia życia czy zdrowia matki.
          • jastszomp Dziecko. Tam jest jeszcze jedna osoba. 20.06.07, 16:40
            No jasne. A dziecko male, krzyczec nie bedzie. Jest od zony slabiej ci znane,
            mniejsze, glupsze - niby czemu mialbys jego intreres przedlozyc nad wlasny i
            zony. Nie no, pewnie, ze to decyzja bardzo trudna, ale wez pod uwage, ze nie o
            interes panstwa, czy Kosciola chodzi, tylko trzeciej - konkretnej, zywej osoby.

            I poza tym, nie zycze, ale nie mow hop.
            Takie rzeczy sie latwo w teorii zaklada, praktyka moze werifikowac zalozenia na
            najdziwniejsze sposoby.
            • gajwer79 Re: Dziecko. Tam jest jeszcze jedna osoba. 20.06.07, 18:04
              Czy inteligencja lub jej brak ogranicza Ci możliwość zrozumienia mojej wypowiedzi?
              Żona jest kobietą, którą kocham ponad własne życie. Wolę zatem żyć z nią bez
              dzieci niż zostać sam z dzieckiem w sytuacji, gdy urodzenie pociągnie za sobą
              konsekwencję w postaci utraty jej zdrowia, prowadząc do śmierci.
              • mark.parker Re: Dziecko. Tam jest jeszcze jedna osoba. 20.06.07, 19:02
                gajwer79 napisał:

                > Czy inteligencja lub jej brak ogranicza Ci możliwość zrozumienia mojej wypowied
                > zi?
                > Żona jest kobietą, którą kocham ponad własne życie. Wolę zatem żyć z nią bez
                > dzieci niż zostać sam z dzieckiem w sytuacji, gdy urodzenie pociągnie za sobą
                > konsekwencję w postaci utraty jej zdrowia, prowadząc do śmierci.

                Dla mnie jest to oczywiste. Nie mam i nigdy nie będę miał żony, ale gdyby w grę
                wchodziło życie mego partnera, zawsze bym stawiał na jego życie. Gdyby chciał
                się poświęcić za mnie, chyba bym go zatłukł (w przenośni, oczywiście).
              • jastszomp Re: Dziecko. Tam jest jeszcze jedna osoba. 20.06.07, 23:19
                Listen. Nie uzywaj argumentow o braku inteligencji interlokutora, tylko
                dlatego, ze Ci sie nie podoba, co pisze. IQ mam zupelnie OK:)

                Ok, ja rozumiem Twoje podejscie - wolisz, by zyla zona, niz dziecko, z ktorym
                nawet nie zdazyles sie zaprzyjaznic (tzn. piszesz teraz, ze tak jest, co by sie
                stalo z twoim pogladem w rzeczywistej sytuacji, to jest kwestia nr 2).

                Ja Ci probuje tylko uzmyslowic, ze tu nie chodzi o jakies tam wydumane
                wartosci, tylko o brutalny konflikt interesow, bardzo, bardzo powazny,
                najpowazniejszy z mozliwych - przedluzenie zycia jednej osoby, kosztem
                drugiej - zycie Twojej zony za zycie Waszego dziecka.

                Zwyklo sie uwazac, ze zycie doroslego czlowieka w tym wypadku jest wiecej
                warte, poswieca sie dziecko.

                Ale sprobuj uzmyslowic sobie, wlasciwie czemu tak sie robi.
                Jakie pobudki kieruja ludzmi, gdy pozwalaja na zakonczenie zycia tej mniejszej
                istoty.
                Masz przeciez do czynienia z organizmem ludzkim, wyposazonym w mozg,
                odczuwajacym bol.
                Rozni sie od matki tym, ze: ma statystycznie 20-30-pare lat zycia wiecej przed
                soba - to na +, nie moze sie samo bronic - to tez jakby argument za -
                wypadaloby wziac strone slabszego, tak sie na ogol w swiecie uwaza.

                No ale z drugiej strony - jest male, nie umie wyrazic uczuc, nie ma
                rozwinietego - _jeszcze nie ma_ aparatu komunikacyjnego - to "upraszcza" sprawe
                (nie zacznie z nami rozmawiac w trakcie odcinania go do lozyska, to bardzo OK,
                prawda??), nie mamy z nim tak silnego zwiazku emocjonalnego, jak z matka
                (hmmm..., a co w przypadku, jezeli ona jest np. ukrutna przestepczynia - jak to
                zwazyc???), nie przerywamy jego kariery, nie wyrywamy go z jakichstam relacji,
                zwiazkow emocjonalnych - mniejsza strata??

                Ok, dobrze, tylko ja pytam - czy to fair tak decydowac o czyims zyciu.
                Mamy wazny powod - bardzo wazny, ale.... zakonczyc zycie innego czlowieka po
                to, zeby ochronic wlasne? Ba... wlasnego potomka, dziecka, ktore nosimy w
                sobie - nie wiem, czy bym sie odwazyla.

                Taka moja opinia i ja podtrzymuje:) To nie jest zaden "brzuch", jak lubia pisac
                panie, traktujace aborcje, jak metode regulujaca liczebnosc rodziny - to
                CZLOWIEK - maly, albo bardzo maly, ale jednak. Gdyby dac mu jeszcze kilka -
                kilkanascie tygodni, uroslby, naprawde:) Jego dobro, jego prawa vs moje.

        • allexamina Re: Nigdy, przenigdy nie poświęciłbym życia mojej 21.06.07, 01:03
          > Z calym szacunkiem ale przede wszystkim jest to decyzja kobiety,

          Tak tyle ze jak naokolo kobiety siedzi cala rodzina i tylko jojcza ze 'dziecko
          najwazniejsze" to ona wiadomo jaka dezycje podejmie. Dlatego kudos dla gajwera78.
          • colombina Re: Nigdy, przenigdy nie poświęciłbym życia mojej 21.06.07, 03:22
            allexamina napisała:

            > Tak tyle ze jak naokolo kobiety siedzi cala rodzina i tylko jojcza ze 'dziecko
            > najwazniejsze" to ona wiadomo jaka dezycje podejmie. Dlatego kudos dla gajwera7
            > 8.

            To nie rodzina (maz, rodzice, starsze dzieci) jeczy ze "poczete" jest
            najwazniejsze, to sa ZAWSZE obcy fundamentalisci, dla ktorych idea jest
            wazniejsza od czlowieka.
            Gajwer7 tez nie jest od podejmowania decyzji, od podejmowania decyzji jest
            zawsze ten kto bedzie musial z ta decyzja pozniej zyc (albo z jej powodu umrzec).
    • prrrut Re: Decyzja Anny Radosz 20.06.07, 16:25
      A Wyborcza, to pewnie z czystego humanizmu i poczucia misji rozpisuje się o
      sprawie...?
      Czytuję wybiórczą czasami i spotykam się z tak tendencyjnymi artykułami, że
      skręca w środku - gorzej, chyba tylko w Naszym Dzienniku i NIE.
      Żałosne jest też, to audytorium potakiwaczy GW.
    • jastszomp Co za wstretny ton, co za wredne babsko to pisalo? 20.06.07, 16:34
      Koniec, Wysokie Obcasy w koszu forever.
      Jednego dobrego slowa o dziewczynie nie napisali.

      Jakze radykalnie roznic sie musi hierarchia wartosci autorki.
      No nie chce spekulowac, ale gdybym np. miala na "koncie" 5 aborcji
      z g.. waznego powodu, tez tak ostro bym sie wypowiadala na temat pani,
      ktora zycie poswiecila dla jakiegos malego czlowieka - to taka strategia
      obronna, umozliwiajaca dobre samopoczucie.

      ble.
      • pl2512 Masz calkowita racje, nic dodac, nic ujac! 20.06.07, 17:18
    • pimpek102 Anny Radosz ofiara/bohater XXI wieku 20.06.07, 16:42
      ofiara:

      bo nikt wcześniej prawidłowo nie zdiagnozował tej choroby
      jakoś nikt wcześniej w mediach nie mówił o Niej - w mediach mnóstwo bzdurnych
      informacji - ale tej nie było, nie mogła się przebić

      bohater:

      bo mimo tragedii wybrała życia małego człowieka, który na pewno będzie nosił w
      sercu pamięć o bohaterskiej Mamie
    • r_mol Ta pani popełniła samobójstwo- grzech śmiertelny 20.06.07, 16:46
      Dlatego nie ma mowy o jakiejkolwiek świętości, niezależnie jakbyśmy jej
      postępek oceniali. Nie mówiąc już o tym, że żyła z ojcem dziecka bez ślubu.
      • titta Re: Ta pani popełniła samobójstwo- grzech śmierte 20.06.07, 17:08
        Wedlog twojego rozumowania Jezus tez popelnil samobojstwo - mogl przeciez latwo
        uniknac smierci.
        Zrezygnowanie z zycia dla dobra drugiej osoby jest najwyzszym wyrazem milosci,
        a nie samobojstwem!!!
        Inna sprawa, ze rozwazania na temat swietosci sa idiotyczne: czy ateista
        dokonujacy czynu heroicznego tez powinien zostac swietym?
        • r_mol Jezus jest Bogiem, to co innego 20.06.07, 17:14
          Chyba że chcecie z tej pani zrobić innego, swojego, nowoczesnego,
          laickiego "boga" Gazety Wyborczej?
          • titta Re: Jezus jest Bogiem, to co innego 21.06.07, 13:40
            Jezus byl bogiem i...kazal sie nasladowac.
            Co nie oznacza, ze ktokolwiek z tego powodu powinien/moze zostac "swietym".
            Sama idea oglaszania "swietych" przez ludzi jest delikatie rzecz
            ujmujac...mocno niebiblijna.
    • drummerz R.E.S.P.E.C.T. 20.06.07, 16:57
      Szacunek i największe słowa uznania za odwagę i poświęcenie.

      KAŻDA decyzja w takich przypadkach (życie własne/dziecka) jest słuszna!!!
      • kocia_noga Re: R.E.S.P.E.C.T. 20.06.07, 18:03
        drummerz napisał:

        > Szacunek i największe słowa uznania za odwagę i poświęcenie.
        >
        > KAŻDA decyzja w takich przypadkach (życie własne/dziecka) jest słuszna!!!

        Ale zrezygnowanie z życia przez kobiete jest słuszniejsze przecież.Za to się
        wynosi na ołtarze, żeby pokazać, co jest wartościowe ( zycie płodu) a co można
        na smietnik.
        • de_flandre Re: R.E.S.P.E.C.T. 20.06.07, 18:11
          Nie drwij. Nie ma sensu. Nie oceniaj. przyjmij Jej decyzję taką, jaka ona jest.
          Po prostu.
    • pl2512 Santo subito! To jest przyklad milosci do konca! 20.06.07, 17:06
      • mamama28 Re: Santo subito! To jest przyklad milosci do kon 20.06.07, 18:47
        Podjęłabym taką decyzję jak Anna. Ale nie z chęci poświęcenia lecz..... z
        czystego egoizmu. Bałabym się, że na skutek terapii dziecko urodzi się chore
        lub w jakimś stopniu ułomne a ja będę się musiała nim zajmować. Nawet gdybym
        (ewentualnie) wyzdrowiała wyrzuty sumienia nie pozwoliłyby mi cieszyć się
        życiem. Czy za taką decyzję zasługuję na medal nie mówiąc już o beatyfikacji?
        Wątpię.
    • koalakoala Decyzja Anny Radosz 20.06.07, 19:53
      Była w zaawansowanej ciąży, gdy dowiedziała się o powrocie choroby. WIedziała,
      że to koniec, bo czerniak, ktory wraca, zabija. Zrobiła to, co zrobiłaby
      większosć kobiet. O co ten szum?
      • allexamina Re: Decyzja Anny Radosz 21.06.07, 01:19
        > Była w zaawansowanej ciąży, gdy dowiedziała się o powrocie choroby. WIedziała,
        > że to koniec, bo czerniak, ktory wraca, zabija.

        Statystycznie przy IV stopniu rozwoju czerniaka zlosliwego (z przerzutem na
        pluca) szanse przezycia sa 9-15%. Jest sie o co bic jak sie ma 20-pare lat. To
        sie da przezyc.
    • paola2121 Dla mnie Ania jest świętą 20.06.07, 19:53
      Podziwiam ją, chciałabym umieć postąpić tak samo jak ona, gdybym znalazła się w
      Jej sytuacji. Chylę przed nią czoła, a małemu Oskarkowi życzę wszystkiego
      najlepszego w życiu. Miał wspaniałą mamę, dała mu życie, bo uznała, że On jest
      najważniejszy, niech Jego życie będzie szczęśliwe i piękne.
    • langston Jak nie po aborcyjnej linii GW to nalezy opluc? 20.06.07, 22:20
      Jak nie po aborcyjnej linii GW to nalezy opluc, wysmiac, oszpecic??

      Wstydzilibyscie sie tam w tej wybiorczej!
      naprawde czuje do was odraze!!!

      Przypominaja mi sie pelne emfazy teksty o Alicji Tysiac...
      • kniaz.igor Re: Jak nie po aborcyjnej linii GW to nalezy oplu 20.06.07, 22:39
        langston napisał:

        > naprawde czuje do was odraze!!!

        Biedny ty masochisto, przyszedles na Forum zeby sie dreczyc?
    • 5obserwator Tragedia młodej dziewczyny, potępiam kler. 20.06.07, 22:43
      To była tragedia młodej dziewczyny. Jak czytam takie artykuły, oraz obserwuje i
      słucham kleru i im podobnych, to dochodze do wniosku że b. dużo świętych jest
      chyba w piekle.
      • leaa Re: Tragedia młodej dziewczyny, 20.06.07, 23:48
        Naprawdę po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi nie pozostaje nic innego jak
        złapać się za głowę i rwać włosy.
        Jedni piszą jak o świętej inni mają zgoła odmienne podejście (pt nie
        narażałbym życia żony)

        Ludzie czy wy umiecie uszanować zdanie drugiego człowieka?
        Przykre jest ze tak smutna sprawa wywołuje tak negatywne emocje wśród ludzi.
        Stało się- Ona podjęła taką decyzję.
        I ani nam ani naszym rządzącym nic do tego(zwłaszcza Giertychowi, który
        upolityczni za niedługo ten czyn)

        Ja powiem tyle od siebie- nie chciałabym aby wpływano na kobiety i rodziny w
        takiej sytuacji- że to co zrobiła A.R jest jedynym słusznym i katolickim
        wyjściem.
        To rodzina powinna decydować a nie kraj i społeczeństwo.
        Jedni poświęcą swoje życie, ale inna kobieta zrobi inaczej aby żyć dla męża i
        już żyjących dzieci- czy to sprawi że nie zasłuży na rozgrzeszenie? czy będzie
        gorsza? czy skażemy ją na wieczne potępienie.
        Niestety u niektórych dostrzegam ciężki fanatyzm- że obowiązkiem kobiety jest
        poświęcić swoje życie.
        A to są trudne wybory( w przypadku tak ciężkich chorób i ciąży)
        Oby jak najmniej z nas musiało dokonywać takich wyborów!
    • grzybpsi Współczuję dziecku. Taki bagaż na wejściu! 21.06.07, 00:05
      • kropkacom Re: Współczuję dziecku. Taki bagaż na wejściu! 21.06.07, 09:58
        Ostatnia uwaga. Mężczyźni w takiej sytuacji częściej staną na stanowisku,
        ratować żonę a nie dziecko. Kobiety na odwrót. I to jest naturalne. Do nikogo
        mieć pretensji nie można.
    • alexandraf1 Coś tu nie gra...... 21.06.07, 21:01
      Znam się akurat na medycynie... Ania wycięła znamie..przebadała histopatogicznie
      i wyszło, że to nie czerniak, a potem pisza, ze w 6 mcu ciąży miała już wznowę
      czerniaka.. Badanie histopatologiczne zawsze wykaże charakter zmiany, więc już
      za 1 razem musiała wiedziec ze to czerniak
    • anucha22 Decyzja Anny Radosz 22.06.07, 12:29
      Witam wszystkich przejetych sytuacja Ani Radosz! uważam ze 23 tys zł zebranych przez całą Polskę to parodia biarac pod uwage to ze Anglia zebrała 30 tys funtów my rodacy nie wykazaliśmy sie szczodrościa i zrozumieniem co prawda teraz juz nic nie wroci zycia Ani ale jest to lekcja dla nas wszystkich i nalezy wyciagnac z tego wniosek...jakie zakłamanie isnieje w nas i jak potrafimy prowadzic teoretyczne dewagacje ale tylko na tym sie konczy nie potrafimy dzialać. Polska buduje pomniki warte 1mln złotych a na operaje dla młodej matki ktora poswieciła swoje zycie dla dziecka niestety nie mamy pieniedzy gdzie jest ta nasza CHRZEŚCIJAŃSKA POSTAWA????????????????
      • sabriel Re: Decyzja Anny Radosz 22.06.07, 15:10
        Jestem daleka od stawiana tej pani na piedestale.To co zrobiła było jej wyborem
        i nie powinno byc narzucane jako wzór postepowania dla innych kobiet.
        Nie do końca zgadzam się z tym,że poświęciła swoje życie dla dziecka.
        Myślę że, w głebi duszy zdawała sobie jednak sprawę z tego,że nawet jeśli
        podejmie leczenie wcześniej nie uda jej się z tego wyjść.Czerniak to jeden z
        najgroźniejszych nowotworów, a ona już miała przerzuty.Szanse na wyleczenie
        były znikome.W takiej sytuacji wiedząc, że umiera chciała coś zostawić po sobie.
    • asiaasia1 Decyzja Anny Radosz 13.07.07, 19:04


      a co będzie z tym dzieckiem? zamiast wynosić kobietę na ołtarze, powinno się
      przeprowadzić kampanię społeczną na temat chemioterapii w ciąży a przede
      wszystkim UMOŻLIWIĆ leczenie nowotorów w ciąży wszystkim kobietom, niezależnie
      od miejsca zamieszkania...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka