Dodaj do ulubionych

Wątroba bez pilota

05.11.07, 12:23
to piękne co robią lekarze ,ale dlaczego nie ma tutaj mowy o pielęgniarkach
których praca i profesjonalizm warunkuje niejednokrotnie o sukcesie .to one
opiekują sie chorym od pierwszych chwil po transplantacji i pierwsze wyłapują
nieprawidłowości ,dając lekarzom szansę szybkiej interwencji.niedoceniany
zawód....
Obserwuj wątek
    • aotearoa Re: Wątroba bez pilota 05.11.07, 12:37
      Dziekuje za ten artykul. Miejmy nadzieje ze to jeden z wielu, ktore
      pomoga w edukacji polskiego spoleczenstwa na temat transplantologii.

      Nie bojmy sie rozmawiac na ten temat z naszymi bliskimi zeby
      wiedzieli jaka jest nasza wola w przypadku naglej smierci.
      • almagus Re: Trans jest zziobrane i podejrzane. 09.11.07, 11:36
        Trans jest zziobrane i podejrzane.

        Odnośnie odejścia krewnych i bliskich.
        Wysokich stanem, w statucie niskich.
        Chociaż śmiertelni wiemy, jest w nas bunt,
        gdy bliskich na wieczność chowamy w grunt.
        Strata rodziców nam serca wierci,
        nie chcemy śmierci, nie chcemy śmierci.
        Lecz gdy umiera samotny jak pies,
        nie ma buntu i nie ma za nim łez.
        Po nim ucieszy się dalszy krewny,
        kiedy otrzyma spadek obszerny.
        Dajemy im niebo z pomocą księdza,
        gorzej jest z tymi u których nędza.
        Niebo adrenaliny łaskawcy,
        bawią się życiem narządów dawcy.
        Narządami spełniają modlitwy.
        Zawistny prawnik wypatruje sitwy
        „Już nikogo nie pozbawi życia”,
        transplantologa wsadził do kicia!
        Z ambicji głupiego uszkodzeni,
        oczekujący idą do ziemi.
        Z transplantologii robi sobie kpinę,
        mało, przeciw buntuje rodzinę.
        Wylicza splendory, co chciałby mieć,
        jak po kradzieży podblokowy cieć.
        Można z umierania odnosić korzyści
        ta jak komuniści, tak jak naziści
        Śmierć templariuszy czy hugenotów
        dla świecidełek i bibelotów.
        Pomaga mu w tym Radio Maryja.
        Nie ma kary boskiej, nie ma kija!
        Dla nich niszczyć wroga to jest jak tlen.
        Apokalipsa ich to bomba eN.
    • moni_1911 Wątroba bez pilota 05.11.07, 16:15
      Nie byłoby mowy o jakimkolwiek sukcesie w pracy lekarzy bez pielęgniarek,ma Pani
      rację. Pracujemy w zespole, a ten zespół to pielęgniarki, sanitariuszki i
      mnóstwo ludzi, o których nikt nie robi reportaży.Autor tego reportażu miał
      właśnie taki pomysł, napisał o kobietach- lekarkach. W moim miejscu pracy, mam
      nadzieję, wszyscy czują że to ich wspólny sukces kiedy udaje się zrobić coś
      ważnego. Pozdrawiam Monika Trujnara
      • londine Re: Wątroba bez pilota 05.11.07, 21:02
        Przyłączam się całym sercem do słów poprzedniczki. Ja nie zapominam nigdy o
        pielęgniarkach (zwłaszcza, że pielęgniarką jest moja siostra), bo dzięki nim
        dyżur upływa spokojnie, poza tym są umówmy się nieodzowne. Nie raz razem
        walczyłyśmy o pacjenta, nie raz od nich też i ich reakcji zależało też życie
        pacjenta czy też choćby codzienna opieka. Z wieloma jestem zaprzyjaźniona i
        często powtarzam, że BARDZO dużo mnie nauczyły od pierwszego roku studiów.
        Rzeczywiście artykuł miał być w założeniu o lekarkach stąd nie ma słowa o
        pielęgniarkach, choć szkoda. Pozdrawiam, Agnieszka Krawczyk
        • nico72 Re: Wątroba bez pilota 09.11.07, 09:27
          Hej Agnieszka, bardzo trafne. Pozdrówki z Glasgow.
    • pani.misiowa Re: Wątroba bez pilota 06.11.07, 21:31
      a ja znam Pania Durlik
      poznalam ja nie jako pacjentka, ale na gruncie zawodowym
      i mysle, ze jesli jest taka sama profesjonalistka dla pacjentow, jak
      dla ludzi, z ktorymi pracuje, to jej pacjenci moga spac spokojnie
    • mak_art Wątroba bez pilota 07.11.07, 13:02
      P. Agnieszko - nie ma się co dziwić tym którzy wydzwaniają z
      pytaniem czy jest już wątroba"...
      Moja mama też czekała na dawcę. Juz nie czeka,leży sobie cichutko na
      cmentarzu...
      • buhaj_z_rogiem [...] 09.11.07, 09:30
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • londine Re: Wątroba bez pilota 09.11.07, 13:44
        Pozdrawiam, ja się nie dziwię a wręcz staram się zrozumieć i cierpliwie
        tłumaczyć. Proszę traktować ten tekst jako prozę literacką. Mnie nie zdarzyło
        się nigdy krzyczeć na pacjenta, a tym bardziej na jego rodzinę, która o niego
        walczy (zwłaszcza jeśli jest to chory tak delikatny jak ten przygotowywany do
        transplantacji). Rozumiem, że trudno jest czekać i czekać na telefon, często ten
        lekarz, czy dyżurny Poltransplant-u staje się swoistym terapeutą, bo dzwoniący
        musi się wygadać i wyrzucić z siebie swój lęk i niepokój, aby móc podejść do
        chorego uśmiechniętym i pogodnym i znaleźć siłę, aby go wesprzeć na duchu.
        Czasem zdarza nam się wybuchnąć, ale... jesteśmy tylko ludźmi. Wspólczuję Pani
        bardzo straty mamy... A.Krawczyk
    • modliszka24 Re: Wątroba bez pilota 07.11.07, 13:20
      u nas zawsze jest inaczej honory odbierają ci co nie powinni i mają jak najmniej
      zasług jelenie muszą być
      • prababka44 modliszka dała głos.... 09.11.07, 13:57
        Puknij sie w rozmodloną główkę...
    • skobog Wątroba bez pilota 09.11.07, 08:29
      Dzięki Wam żyję.I za to Wam dziękuję
      • nioma Re: Wątroba bez pilota 09.11.07, 09:11
        Ten artukul jest o lekarzach.
        Po prostu. Nie odbiera niczego pielegniarkom, nie ejst o nich i
        tyle. W szpitalu pracuejmnostwo osob - lekarze, pielegniarki,
        salowe, kierowcy, sekretarki - kazdy ma swoj mniejszy lub wiekszy
        wklad w ratowanie zycia pacjenta. Ale piszac artykul autor
        zdecydowal sie na wybor takich a nie innych bohaterow.
    • pola44 Podziwiam Was! 09.11.07, 10:00
      Ten artykuł bardzo mnie poruszył. W Polsce jeszcze zbyt mało mówi
      się o przeszczepach, a przecież w ten jedyny sposób można uratować
      czyjeś życie. Podziwiam rodziny, które się godzą na pobranie organów
      od ich bliskich, ale przede wszystkim podziwiam lekarzy, którzy maja
      na to wszystko siły.
      • coment2 A ja ma bardzo duże wątpliwości !? 09.11.07, 10:41
        1. Stwierdzenie śmierci pnia mózgu nie jest wcale takie proste i
        nigdy nie można wyeliminować ryzyka pomyłki - szczególnie gdy orzeka
        lekarz ze szpitala gminnego w Krapkowicach Małych (bo tam akurat
        zdarzył się wypadek).
        2. Co chwilę słyszymy o "cudownym wybudzeniu ze spiączki" - może to
        nie cuda a błędy lekarskie ? Te osoby już by nie żyły gdyby nie
        determinacja ich rodzin.
        3. Proponuję żeby zamiast "sprzeciwów" zgłaszać do
        rejestru "dobrowolne zgody" na automatyczne pobranie narządów -
        chętnie widziałbym tutaj agitujących lekarzy z rodzinami,
        dziennikarzy i biskupów. Dlaczego tego nie robią ? Nie chcą dać
        dobrego przykładu?
        • robur1978 Re: A ja ma bardzo duże wątpliwości !? 09.11.07, 11:02
          > 3. Proponuję żeby zamiast "sprzeciwów" zgłaszać do
          > rejestru "dobrowolne zgody" na automatyczne pobranie narządów -
          Tylko znajac ludzi, takich dobrowolnych zgod byloby wiele razy
          mniej, bo przeciez trzeba by bylo gdzies zadzwonic, gdzies wyslac
          list. A po co to wszystko, skoro caly czas sie zyje i smierc jest
          gdzies daleko, a najlepiej o tym nie mowic...
          Ja mysle, skutecznie sprawe mozna bylo rozwiazac kilka lat temu przy
          okazji wymiany dowodow osobistych. Wystarczyla tylko dodatkowa
          rubryka z adnotacja T/N. Na pewno by sie zmiescilo i pewnie wiele
          ludzi daloby sie uratowac. Niestety w takich przypadkach trzeba
          decydowac za ludzi, zwlaszcza za tych biernych co maja wszystko
          gdzies...
          PS. Moja obawe budzi bardziej to, ze jeslibylbym w sytuacji dawcy to
          nikt o tym nie pomysli i nie bedzie technicznych mozliwosci zeby
          moje organy mogly isc dla kogos.
          --
          Formula 1 Drivers Autographs - f1-drivers-autographs.com
          • moniowiec Re: A ja ma bardzo duże wątpliwości !? 09.11.07, 12:16
            widzisz, a ja chciałabym dac moje organy do przeszczepu jak będzie taka mozliwość. trabie o tym wokoło. wie moja rodzina, wie mąż. i co? wszyscy twierdza że nie zgodzą sie na przeszczep. w portfelu mam podpisana zgodę na przeszczep, ale kto będzie tej karteczki tam szukał? dla mnie brak takiego rejestru zgody na rpzeszczep jest kłopotliwy...
            • the_dzidka Re: A ja ma bardzo duże wątpliwości !? 09.11.07, 15:08
              Możesz oprócz karteczki zgłosic sie do centralnego rejestru dawców.
              Zostaniesz zapisana i oddasz narządy w majestacie prawa.
              A poglądów rodziny współczuję serdecznie (wyjasniali Ci
              kiedykolwiek, skąd u nich taki egoistyczny punkt widzenia?) - mam
              nadzieję, że nigdy nie przyjdzie twojemu mężowi czekac na nowa nerkę
              czy serce, a zdanie zmieni w mniej drastycznych okolicznościach.
          • wredna_ruda Re: A ja ma bardzo duże wątpliwości !? 09.11.07, 14:54
            Szkoda, ze faktycznie nie pomyslano o tym przy okazji wymiany
            dowodow. Mieszkam teraz w Angli i tu rejestrujac sie w przychodni
            dostalam plik formularzy do wypelnienia, ktory zawieral tez
            deklaracje dot. wyrazenia zgody na pobranie narzadow. Proste
            rozwiazanie, jeden karteluch wiecej.
        • xarp z całym szacunkiem coment2 - zanim napiszesz taki 09.11.07, 12:22
          komentarz jak Twój pkt. 1 warto zapoznać się ze stanem faktycznym:

          archiwum.wiz.pl/1996/96011300.asp
    • asskela musi być straszne 09.11.07, 10:36
      to czekanie na cudzą śmierć...
      • tjaryma6 Re: musi być straszne 09.11.07, 10:53
        Mam nową nerkę od roku i zapewniam Cie to nie jest straszne czekać
        bo nie czeka się na cudzą smierć tylko na nerkę i nikt tego nie
        konceptualizuje w ten sposób ktoś na dializach 3 razy w tygodniu
        jeszcze mialby sobie taki problem wymyslać dostaje się nerkę o
        której się mysli trochę abstrakcyjnie tak jakby wczesniej do nikogo
        nie należala tym bardziej ze dla boircow dawca nie ma zadnej twarzy
        i tozsamości jest czysta kartką, co nie znaczy ze nie można w
        zalezności od swiatopoglądu jakos o tej osobie poimyslec

        zmiana z domniemanej zgody na domniemaną niezgode bylaby koncem
        transplantacji w POlsce Ludzie w POlsce są tak mało świadomi takich
        problemów że oswiadczenie woli zlozylaby garstak a ludzie
        potrzebujący by nadal umierali.

        To nie jest tak ze przeszczep można lub mozna go nie miec dlatego ze
        jak sie go nie ma to, nawet w przypadku nerek, które mogą być
        zastąpione przez jakis czas szybcie j (serce) lub wolniej (nerki)
        sie umiera. I ludzie których to nie obchodzi powinni wziąć za to
        odpowiedzialność.
        • marweg25 Re: musi być straszne 09.11.07, 13:39
          Hmm tylko jak możesz traktować czyjeś ciało jako zbiór części
          zamiennych ? Ten ktoś Ci dał największy możliwy dar - życie, a ty
          nie okazujesz tej zmarłej osobie nawet szacunku.

          Co do końca twojej wypowiedzi to pamiętaj, że ktoś musiał umrzeć,
          żebyś mógł żyć Ty i o tym nie wolno zapominać.
          • tjaryma6 Re: musi być straszne 09.11.07, 14:58
            Po pierwsze nie ma związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy śmiercią dawcy a
            czekaniem na nerkę u biorcy. To chyba jasne. Po drugie ja oczywiście mam do tej
            osoby ogromny szacunek ale trudno tu o wielkie emocje skoro ta osoba nie jest
            dla mnie realnym bytem tzn nie widzialem jej i nie znam. NIe wiem skąd pomysł że
            traktuję osobę jak worek części zamiennych traktuję z wielkim szacunkeim ale nie
            przeklada mi się to na poziom emocjonalny
          • sir.vimes Chciałabym by ktoś skorzystał 09.11.07, 16:51
            z moich narządów po mojej smierci. Nie oczekuję wdzięczności. Życzę tez tej
            osobie by nie przypominała sobie za często, że ktoś umarł by mogła żyć.



            > Co do końca twojej wypowiedzi to pamiętaj, że ktoś musiał umrzeć,
            > żebyś mógł żyć Ty i o tym nie wolno zapominać.
            • sir.vimes Chciałabym by ktoś skorzystał c.d. 09.11.07, 16:55
              że ktoś umarł by mogła żyć.

              Bo tak po prostu nie jest.
              Jeśli juz - ktoś nie powstrzymał możliwości uratowania życia innej osoby przez
              kaprys pochowania swoich flaków w ziemi.
      • domektomek Popatrz na to innaczej 09.11.07, 10:56
        Przeszczepianie narządów to dawanie życia ciężko chorym
        pacjentom.Tym w śmierci mózgowej nic już nie pomoże.
    • joasiama Wątroba bez pilota 09.11.07, 10:49
      Wspaniały artykuł zdradzający rąbek szalenie trudnej pracy lekarza
      specjalisty, ukazujący wnętrze lekarza jako bogatego emocjonalnie
      człowieka, wrażliwego na to co się wokół niego dzieje, a nie jak
      mamy często okazję zobaczyć chłodnego, nieprzystępnego,
      zamaskowanego...
      Pozdrawiam
    • inteligent-na Jeszcze im ołtarze każcie stawiać. 09.11.07, 10:52
      Bohaterowie robiący to co do nich nalezy.
      • y.y Re: Jeszcze im ołtarze każcie stawiać. 09.11.07, 11:47
        inteligent-na napisała:
        > Bohaterowie robiący to co do nich nalezy.

        Ktoś stawia pomniki komukolwiek? Artykuł opisuje kawałek
        rzeczywistości, ciężkiej pracy ludzi, którzy walczą codziennie ze
        stresem i którzy mają na barkach wielki ciężar odpowiedzialności.
        Może warto czytać ze zrozumieniem, nikt nikogo niepotrzebnie nie
        gloryfikuje, za to można zobaczyć jak to jest codziennie walczyć o
        ludzkie życie. Więc może sobie dopisz do nicka "inaczej", będzie
        lepiej pasować do głupot, które wypisujesz.

        ps. A swoją drogą ci ludzie i owszem zasługują na uznanie i na
        pomnik, nawet jeżeli tylko w cudzysłowiu, bo praca lekarza to nie
        tylko wykonywanie obowiązków, to także powołanie i służba. Ale tacy
        jak ty tego nie rozumieją, sieciowe komentatorki od siedmiu
        boleści...
    • mar018 Re: Wątroba bez pilota 09.11.07, 12:16
      I pewnie to zbieżność nazwisk z szefem kliniki chorób wątroby z Banacha prof.
      Markiem Krawczykiem... :-) Ech... kiedy przyjdą czasy, że jak ktoś jest dobry i
      dużo pracuje, to będzie miał łatwiej od tego, kto ma plecy...
      • londine Re: Wątroba bez pilota 09.11.07, 13:54
        Zapewniam, że z Prof. Krawczykiem - szefem Kliniki na Banacha nie jestem
        spokrewniona (w każdym bądź razie nic o tym nie wiemy). Znamy się i tyle..
        Jestem pierwszym lekarzem w mojej rodzinie, tata jest po prawie, mama była
        nauczycielką języka polskiego w szkole podstawowej a siostra skończyła
        pielęgniarstwo. Jeśli lekarze są to dopiero w moim pokoleniu i w dalszej
        rodzinie. Do wszystkiego dochodziłam sama, BARDZO ciężką pracą, determinacją i
        dzięki wsparciu emocjonalnemu mojej rodziny i przyjaciół. Tak więc... nie trafione!!
        • the_dzidka Re: Wątroba bez pilota 09.11.07, 15:13
          Pani Agnieszko, proszę się nie tłumaczyć. Małych ludzi wokół nas nie
          brakuje, ale jeśli mar018 trafi w Pani ręce, zajmie sie przecież
          Pani tak samo sumiennie, jak każdym innym. I na tym polega Pani
          wyższość nad jego mizerią ;-)
        • nico72 Re: Wątroba bez pilota 10.11.07, 03:46
          Londyn a nie domyślasz się od kogo były pozdrowienia? Obozy z kółka, jeden
          szpital a teraz moja emigracja. Aha i operacja wyrostka.
          • ledzeppelin3 Re: Wątroba bez pilota 30.11.07, 22:48
            Jeśli o obozy w Mrągowie się rozchodzi:P, to i ja pozwolę sobie
            dołączyć do pozdrowień
      • ojapierdziu Re: Wątroba bez pilota 09.11.07, 14:20
        "Niejednemu psu Burek". Krawczyk to nie jest jakieś rzadkie nazwisko.
    • dellek Re: Wątroba bez pilota 09.11.07, 13:09
      Może dlatego, że to artykuł o anestezjologach a nie o zespole oddziału
      intensywnej terapii. Czy istnieje jakiś obowiązek pisania o wszystkich na raz
      aby uniknąć umniejszenia czyjejś godności ?
    • peryhelium Wątroba bez pilota 09.11.07, 13:16
      Świetny artykuł, szkoda, że podpisany jedynie suchym: Źródło wysokie obcasy.
      Ktoś to chyba napisał i zrobił to świetnie.
      Szacunek
    • almagus Poprawione. Trans jest zziobrane i podejrzane. 09.11.07, 13:19
      Trans jest zziobrane i podejrzane.

      Odnośnie odejścia krewnych i bliskich.
      Wysokich stanem, w statucie niskich.
      Chociaż śmiertelni wiemy, jest w nas bunt,
      gdy bliskich na wieczność chowamy w grunt.
      Strata rodziców nam serca wierci,
      nie chcemy śmierci, nie chcemy śmierci.
      Lecz gdy umiera samotny jak pies,
      nie ma buntu, nie ma za nim łez.
      Po nim ucieszy się dalszy krewny,
      kiedy otrzyma spadek obszerny.
      Dajemy im niebo z pomocą księdza,
      gorzej jest z tymi u których nędza.
      Niebo adrenaliny łaskawcy,
      bawią się życiem narządów dawcy.
      Narządami spełniają modlitwy.
      Zawistny prawnik wypatruje sitwy.
      „Już nikogo nie pozbawi życia”,
      transplantologa wsadził do kicia!
      Z ambicji głupiego uszkodzeni,
      oczekujący idą do ziemi.
      Z transplantologii robi sobie kpinę,
      mało, przeciw buntuje rodzinę.
      Wylicza splendory, co chciałby mieć,
      jak po kradzieży podblokowy cieć.
      Można z umierania odnosić korzyści
      tak jak komuniści, tak jak naziści.
      Śmierć templariuszy czy hugenotów
      dla świecidełek i bibelotów.
      Pomaga mu w tym Radio Maryja.
      Nie ma kary boskiej, nie ma kija!
      Dla nich niszczyć wroga to jest jak tlen.
      Apokalipsa ich to bomba eN.

      Układ transatlantycki, czyli NATO.
      Na trans to oni się znają, ostatecznie ze spisu lektur chcieli wyrzucić
      Transatlantyk Gombrowicza!
    • naturelovers Wątroba bez pilota 09.11.07, 13:21
      Swietny artykul, swietni bohaterowie! Gratuluje i dziekuje!
    • fla Re: Wątroba bez pilota 09.11.07, 13:53
      > ale dlaczego nie ma tutaj mowy o pielęgniarkach

      ponieważ jest to artykuł o lekarzach :)
      • ally Re: Wątroba bez pilota 09.11.07, 14:02
        > ponieważ jest to artykuł o lekarzach :)
        >

        nieprawda, jest o lekarkach :-)
    • tome-k10 Wątroba bez pilota 09.11.07, 15:05
      Drogie Panie (zwracam się do Lekarek). Czytając artykuł łzy stały mi w oczach, wzruszenie ściskało gardło. Nie potrafię wyrazić jak ogromnie wam jestem wdzięczny. Powiem tylko: dziękuję Wam bardzo .
    • beha Żona dawcy 09.11.07, 16:21
      Miałam okazję być żoną wspaniałego człowieka, mimo iż byliśmy młodzi on miał 27 ja 26 lat do tego pięcioletnie dziecko, to los potraktował nas okrutnie. Dziś wiem, że co ma się stać to się staje. Arek leżał od 29 grudnia 2002r.do 8 stycznia 2003r. na bielskim oddziale IT, lekarze nie dawali szans na przeżycie, za duży upływ czasu od zdarzenia do przywiezienia na oddział, przygotowywali mnie na najgorsze...
      A ja cały czas miałam nadzieję, z rodziną już tak jest, ona zawsze ma nadzieję, że los się odwróci...
      Mimo iż byliśmy bardzo młodzi i wydawałoby się, że ludzie poznają się z wiekiem, to my wiedzieliśmy o sobie wiele więcej niż przeciętny dwudziestoparolatkowie i ja wiedziałam również co zrobić by ta śmierć, nie stała się tylko końcem czegoś szczególnego i ważnego.
      Ósmego stycznia 2003 roku mojemu ukochanemu Arkowi zostało pobrane do przeszczepu serce, wątroba, tętnice udowe, nerki, rogówki... Bolało, strasznie bolało... pamiętam jak szłam go ostatni raz pożegnać, słyszałam pod policzkiem jego bijące serce, ale wiedziałam, że to już tylko maszyny, które podtrzymują jego ciało by krążyła w nim krew. Zawsze gdy tylko zbierają mi się łzy w oczach gdy myślę o tej bezsensownej śmierci to od razu czuję pewnego rodzaju pocieszenie, że choć Arek był jeden to dał życie wielu ludziom, kocham go za to jeszcze bardziej. Czasami są takie dni, że chciałabym wiedzieć kto dostał jego narządy i ilu ludzi zawdzięcza nowe życie jego osobie i mam nadzieję, że ci ludzie wiedzą jaki dar otrzymali i doceniają jego wartość tak jak i on doceniał życie które miał.
      Jestem pełna podziwu zarówno dla personelu, który bezpośrednio pracuje z dawcami i biorcami jak również ma kontakt z rodzinami, to nie praca ale misja i mam głęboką nadzieję iż wielu ludzi zacznie oddawać narządy swoich bliskich, bo to jest coś co przedłuża im byt na tym świecie i co pozwala czuć ulgę w trudnych chwilach. Podarować komuś życie to największy dar jaki człowiek może dać drugiemu człowiekowi, to dar miłości...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka