olcha11
26.10.08, 18:05
Ale o co chodzi? To zakładając rodzinę nie wiedzieli, że to kawał
porządnej i niełatwej roboty do wykonania? Że szczęście, satysfakcja
z udanego zycia bierze się z pokonywania razem takich raf, a nie z
sielanki? Dlaczego im współczujesz? Mają szansę zmierzyć się z
wyzwaniem, które na pewno ich nie zmiażdży - bo widać, że mają silne
zaplecze rodzinne, a skoro zaczynbają myśleć co i jak lepiej zrobić,
to widać, że i głowę na karku mają. A jeśli do wymarzonego standardu
zycia dojdą później i o własnych siłach, to to ma być nieszczęście?
Znam prawdziwe nieszczęściai współczułbym, gdyby ich spotkała
choroba, kalectwo, nagła śmierć najbliższych. Ale kredyt trudny do
spłacenia? Modyfikacja marzeń? Trzymaj miarę współczująca kobieto!