pokrecony_oliver
03.05.09, 09:52
"JA jestem najważniejsza", "rozpieszczać SIEBIE i być dla SIEBIE
dobra, a wtedy moje WŁASNE zadowolenie spowoduje, że ludziom będzie
ze mną dobrze"
Spotkałem się z takim myleniem wiele razy i wyjść z zdumnienia nie
mogę jak można wierzyć w takie idiotyzmy. Przecież to zaprzeczenie
tego co nazywa się związkiem, anyt-miłość, lub to co w różnych
religiach określane jest "złem".
Wolność i związek, przecież już same słowa do siebie nie pasują.
Związek oparty na wolności jednostki, jest jak przyjemny poród i
wychowanie lalek zamiast dzieci.
Można mieć kolegów na tej samej zasadzie, przyjdą złe czasy kolegów
się traci, przyjaciele zostają. To nie są związki, to nie
są partnerzy, jest na to inne odkreślenie "f... budy".
Wśród moich znajomych egoistów hedonistów przyjęła się inna
filozofia, że to za drogo. Dom publiczny jest tańszy, wchodzisz,
rzędem staje 100 bogiń piękności gotowe zaspokoić każdą seksualną
żądzę, a ty wybierasz jak w salonie z garniturami. I to jest lepsze
niż związek oparty na wolności jednostki, w b... panie widzą po co
przyszedłem i co oferuje i ja wiem to samo. Szczera prawda, nikt nie
kłamie, nikt nie czuje się oszukany, każdy jest zadowolony. Jest
taniej, nie zawiodę się na "partnerze", urozmaicenie, niema bólu
głowy, miesiączek i innych wymówek. W b... "partnerki" są zawsze
miłe, można mieć kilka na raz i nie będą zazdrosne.
W związku opartym na wolności, wyjdę obdarty z pieniędzy, obdarty z
godności, obdarty z intymności. Pani lekkich obyczajów jest jak
ksiądz, mam do takich osób większy szacunek niż do "wyzwolonych
partnerek".
Ktoś mi powie, że to niebezpieczne, choroby weneryczne itd. Ale
wyzwolony partner, któremu coś do głowy strzeli (bo przecież
szczęście osobiste jest najważniejsze) to większy stopień ryzyka.
Nie tylko może przywlec chorobę weneryczną ale zajść w ciążę dla
alimentów i to nie koniecznie zemną.
Kto i kiedy takie myślenie rozpowszechnił nie mam pojęcia. Ludzie
zapominają, że człowiek wykształcony wcale nie musi być inteligenty,
a człowiek inteligenty mądry.
Nauka staje się coraz bardziej rzemiosłem który potrzebuje
marketingu, ten zaś bazuje na sensacji, szoku, skandalu...
Konsekwencje tego co piszą tacy "specjaliści", "eksperci", "osoby
wykształcone" to tragedia wielu pokoleń.
Przykładem jest odkrycie mechanizm dziedziczenia kiedy postanowiono
to wprowadzić "w życie" i skończyło się największą rzezią w
dziejach ludzkości. Zapomniano, że ten mechanizm jest
troszkę bardziej skomplikowany, że to co niedoskonałe może
być twórcze, defekty mogą wzbogacać, kłopoty wzmacniać i
udoskonalać. Na tym bazuje przyjaźń i miłość.
Przed moim mieszkaniem rosną kwiaty, wynik napromieniowania ciężkimi
jonami, kwitną dłużej niż inne i o wiele ładniej. Na tabliczce
autorzy twierdzą, że w ten sposób udało im
się przyśpieszyć ewolucje.
Prawdziwy związek musi być odporny na kłopoty, a jak się trafią to
będą działać budująco. W przypadku partnerki która chce
się czuć wyzwolona, to już wolę panie z b... Ja nie potrzebuję czuć
się "wolny", chcę mieć jakieś zobowiązania, cele, chcę żeby na mnie
można było polegać i chcę polegać na innych.