laband
22.02.04, 23:43
Ben Laden w pułapce?
Osama ben Laden (z prawej) oraz jego zastępca Ajman al Zawahiri na taśmie
wideo pokazanej w telewizji al Dżazira w maju 2003
Fot. AP
Wojciech Jagielski 22-02-2004, ostatnia aktualizacja 22-02-2004 17:37
"Osama ben Laden jest osaczony, a amerykańscy komandosi tylko czekają na
rozkaz prezydenta Busha, by go pojmać lub zgładzić" - podała w sobotę
brytyjska bulwarówka "Sunday Express" znana z wcześniejszych mocno
podkoloryzowanych rewelacji. Talibowie zapewniają, że Osamie, najbardziej
poszukiwanemu człowiekowi na świecie, nic nie grozi.
Powołując się na źródła w CIA i brytyjskim MI6, "Sunday Express" twierdzi, że
ben Laden, wraz ze swoim zastępcą Ajmanem al Zawahirim i przywódcą talibów
jednookim mułłą Omarem ukrywają się w górach Taba Kakar na pograniczu
afgańsko-pakistańskim, w rejonie miast Chanozaj, Murgha i Kwetty, stolicy
pakistańskiej prowincji Beludżystan. Został tam wytropiony przez szpiegów
CIA, a teraz każdy jego ruch śledzą satelity, a amerykańscy komandosi czekają
na rozkaz, by go pojmać.
Według bulwarówki Amerykanie nie mają najmniejszych wątpliwości, że tym razem
Osama im się nie wymknie. Czas do ataku wybierze prezydent Bush, by ułatwić
sobie wygranie listopadowych wyborów. Żeby nie spłoszyć Osamy, Amerykanie nie
wysyłali w rejon kryjówki śmigłowców. Zresztą trudno dostępny teren wyklucza
desant, a komandosi będą musieli się wybrać po Saudyjczyka na piechotę. Osama
wraz z towarzyszami i 50-osobową świtą kluczy po jaskiniach wśród górskich
wierzchołków sięgających 3 tys. metrów, gdzie jedynym środkiem transportu są
konie i osły. Pościg za banitami utrudnią też trwające tam obecnie śnieżyce.
W rewelacje "The Sunday Express" powątpiewa jedna z najpoważniejszych gazet
indyjskich "The Hindustan Times": "Zapytajcie byle wieśniaka w Peszawarze o
ben Ladena, a zaraz wskaże wam ze stu Pasztunów przypominających Saudyjczyka.
Tu wszyscy wyglądają tak samo, wszyscy są wysocy, wszyscy noszą brody".
Jeden z rzeczników talibów Mohammed Saif ul Adel powiedział AFP, że Osama,
Zawahiri i mułła Omar są w Afganistanie, każdy w innym miejscu i żaden z nich
nie dowodzi wojną partyzancką. Według rzecznika talibami dowodzą komendanci
Ubajdullah, były minister wojny talibów i Dżalaluddin Haqqani, weteran wojny
partyzanckiej jeszcze z czasów powstania przeciwko okupacji radzieckiej z lat
80.
Amerykańscy generałowie przyznają, że w ostatnich tygodniach nasilili
poszukiwania ben Ladena, ale wciąż nie mają pojęcia gdzie się ukrywa. "Wciąż
szukamy go w dwóch najbardziej prawdopodobnych miejscach, wciąż w tych
samych, gdzieś na pograniczu afgańsko-pakistańskim. Od miesięcy nic się pod
tym względem nie zmieniło" - powiedział gen. Richard Myers.
Ukazująca się w Londynie arabska gazeta "Al Hayat", znacznie wiarygodniejsza
niż "Sunday Express" twierdzi natomiast, że Amerykanie wyśledzili Ajmana al
Zawahiriego, i to jego pojmanie ma być tylko kwestią czasu.
Amerykanie, a także wojska afgańskie i pakistańskie przygotowują się do nowej
operacji na afgańsko-pakistańskim pograniczu. Właśnie tam, na ziemiach
wolnych plemion pasztuńskich, przede wszystkim w południowym Waziristanie,
ukrywa się najwięcej talibów i bojowników al Kaidy.
Z kolei talibowie zapowiadają wiosną własną ofensywę, by storpedować
amerykańskie plany przeprowadzenia latem wyborów prezydenckich w
Afganistanie. - Będziemy atakować w wielkich miastach, podkładać bomby -
powiedział AFP rzecznik talibów. Wielu urzędników z administracji rządowej
sprzyja nam i szpieguje dla nas.
Amerykanie bagatelizują zagrożenie ze strony talibów.