Gość: Dawid Sieber
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
08.09.10, 16:11
W ostatnią niedzielę na koncercie 30-lecia „Solidarności” w Katowicach wraz z kolegami zbierałem podpisy pod społecznym projektem ustawy o repatriacji przygotowanym przez Śp. Macieja Płażyńskiego. Moim zdaniem był to przykład działalności społeczeństwa obywatelskiego, ponieważ z ludźmi wywodzącymi się z różnych środowisk złączyliśmy się pod jednym celem. Takim samym przykładem społeczeństwa obywatelskiego była dla mnie, NSZZ „Solidarność”, ponieważ potrafiły złączyć ludzi o diametralnie różnych poglądach, ale dążących do wspólnego celu. To dzięki takim osobą, które za PRL-u angażowały się w opozycję mogę dziś swobodnie wyrażać swoje poglądy w wolnej Polsce, za co serdecznie jestem wdzięczny.
Jeżeli myślę dziś o „Solidarności” to przypominają mi się słowa homilii wygłoszonej przez ks. Tischnera w 1980 roku na Wawelu: „…Cóż znaczy być Solidarnym? Znaczy nieść ciężar drugiego człowieka. Nikt nie jest samotną wyspą…”. Osobiście uważam, że nasz prezydent miasta Gliwic powinien, choć trochę zastanowić się nad znaczeniem tych słów i zacząć wsłuchiwać się w głos przeciętnego mieszkańca.
Nie uważam, że wszystkie działania Prezydenta Frankiewicza były złe w Gliwicach, ale w ostatniej kadencji zauważyłem działania i ton zmierzający do miękkiego autorytaryzmu w mieście za przyzwoleniem części społeczeństwa. Takim doskonałym przykładem może być ubiegłoroczne referendum, jak wiadomo referendum w definicji politologicznej uważane jest za demokrację bezpośrednią, a coś złego odczułem, gdy prezydent i bliskie mu środowiska namawiały do bojkotu tej formy demokracji a inicjatorów nazywały „populistami”. Prezydent i jego środowiska mogły namawiać do wzięcia udziału w referendum i zagłosowaniu przeciw odwołaniu, czy wtedy nie umocniłby Pan Frankiewicz swojej pozycji w mieście? Kontynuacją tego języka z referendum jest wywiad udzielony „Obserwatorowi Wyborczemu”, w którym Prezydent zapytany czy obawia się jakiegoś kontrkandydata ubiegającego się o fotelu prezydenta miasta mówi; „ … bardziej się boję, że mogą być groźni dla miasta i jego mieszkańców, niektóre pomysły, brak pokory, stopień nieprzygotowania tych potęcialnych kandydatów jest porażający…”. Moim zdaniem tu Prezydent wciela się w rolę wszechwiedzącego mędrca, który jako jedyna osoba w Polsce wie jak zarządzać miastem, a jeżeli chodzi o brak pokory nie zauważyłem go u kontrkandydatów Pana Frankiewicza, ale w wypowiedziach Prezydenta.
Nie uważam, że Gliwice zmierzają w stronę Białorusi, ale jednak miękki autorytaryzm jest w mieście. I warto się zastanowić czy takie działania sprzyjają społeczeństwu obywatelskiemu i solidarności mieszkańców w mieście.
Dawid Sieber
tekst ukazał się na stronie www.gliwice2010.pl zachęcam do polemiki