Gość: Alojz
IP: *.dip.t-dialin.net
21.08.04, 16:11
Jeśli interes,
to tylko w Polsce
Wśród tych, którzy zdecydowali się na powrót, jest 21-letni Lothar König.
Jego rodzice opuścili Polskę przed dziesięciu laty. Lothar zna się na
koniach, a jego brat Andreas jest stolarzem. Jak sam stwierdził, "z takimi
umiejętnościami w Niemczech nie można być kimś". Bracia wyjechali więc do
Większyc koło Opola i kupili gospodarstwo. W stajniach mają dwanaście koni i
dwanaście kuców. Lothar uczy jeździectwa, a jego brat zajmuje się
zakwaterowaniem wczasowiczów. Ich rodzinne ranczo kwitnie.
Rodzina Lutza Zimmermanna opuściła Polskę w kwietniu 1989 r. On zarabiał
dobrze w przemyśle metalowym, żona Beata pracowała jako pielęgniarka, a córka
chodziła do szkoły. Państwo Zimmermannowie mieszkali w małej miejscowości
koło Osnabrück, nie przestali jednak myśleć o rodzinnych stronach. Ponadto
ich dziewięcioletnia córka Ines była w Niemczech "tylko cudzoziemką". W
Gogolinie jest kimś - córką cenionego w okolicy Zimmermanna. Po powrocie do
Polski jej ojciec, 33-letni piekarz z zawodu, otworzył piekarnię. Zatrudnia
jedenastu ludzi i zaopatruje dwanaście sklepów. Od roku ma również własną
pizzerię. W zrealizowaniu tego przedsięwzięcia pomogli rodzice Lutza, którzy
mieszkają w Polsce. Dziś - jak mówią - są prawie bezkonkurencyjni, a na
niemieckim rynku nie mieliby szans. - Za zachodnią granicą byliśmy dziewięć
lat, przeszliśmy szkołę życia, nabyliśmy doświadczeń - przyznaje Beata
Zimmermann. - Wróciliśmy między innymi dlatego, by rodzinny biznes o
pięćdziesięcioletniej tradycji nie został zaprzepaszczony. Polacy emigrowali
do Niemiec głównie z przyczyn ekonomicznych. Szacuje się, że za zachodnią
granicą przebywają obecnie prawie dwa miliony przesiedleńców z Polski.