Dodaj do ulubionych

Historia Narodu Śląskiego

23.09.04, 11:02
Jak poinformowała Nowa Trybuna Opolska z 22.09.2004, prokuratura w Katowicach
po zapoznaniu się treścią książki Dariusza Jerczyńskiego "Historia Narodu
Śląskiego"umożyła postępowanie nie doszukując się imputowanych znamion
przestępstwa, które zarzucili m.in. Dariusz Ratajczak oraz wojewodzina
opolska.
Dariusz Jerczyński oraz Andrzej Roczniok w sprawie nie byli wogóle
przesłuchiwani.

Andrzej Roczniok
Obserwuj wątek
    • laband Re: Historia Narodu Śląskiego 23.09.04, 12:37
      dziynki ale to juz downo buo sam podane
      • Gość: Hermann Re: Historia Narodu Śląskiego IP: *.dip.t-dialin.net 26.09.04, 09:51
        ....Narodową Oficynę Śląską, kierowaną przez Andrzeja Rocznioka z Ruchu
        Autonomii Śląska z siedzibą w Rybniku, wydanej w 2 tysiącach egzemplarzy książce
        pod tytułem Historia narodu śląskiego, która niedawno ukazała się w Katowicach.
        Celem tej publikacji - twierdzi autor - jest udowodnienie faktu, iż Śląsk nie
        jest regionem, gdyż jest w pełnym tego słowa znaczeniu krajem.
        W publikacji znajdujemy sprzeczne z historyczną prawdą tezy, np. taką, że to
        Polacy wywołali wojnę, prowokując Hitlera do rozbioru Czechosłowacji i napadając
        na niemieckich działaczy mniejszościowych. Kończy ją płomienne wezwanie do
        ogłoszenia niepodległości Śląska.
        Opolski historyk dr Dariusz Ratajczak wniósł przeciwko autorowi i wydawcy sprawę
        do prokuratury, ponieważ wezwania do separatyzmu są sprzeczne z Konstytucją....


        www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=7292
        • laband Re: Historia Narodu Śląskiego 26.09.04, 12:01
          tyn fragnynt je jojlepszym odbiciym problymu:

          "Dla mnie najistotniejsze - mówi - jest to, że przedstawiciele władz
          samorządowych Śląska boją się nawet dyskutować, co tu więc mówić o skutecznym
          przeciwstawianiu się fałszowaniu historycznej prawdy."
          • Gość: Hermann Re: Historia Narodu Śląskiego IP: *.dip.t-dialin.net 28.09.04, 18:19
            Czy Górnoślązacy mają prawo do niepodległości?

            Nie ma nas.
            Nie istniejemy.
            Jesteśmy chmarą kilkunastu podejrzanych politycznie prowokatorów, idących oczywiście
            na pasku niemieckich ziomkostw i bankrutów ideologicznych.
            Nie mamy własnego języka.
            Nasz język jest upośledzoną historycznie gwarą wielkoprzemysłową polskiego
            języka, " zanieczyszczoną germanizmami ".
            Fakt, że naszą gwarę mało kto rozumie, na Mazowszu nie przeszkadza wielkopolskim
            nacjonalistom w negowaniu naszej odrębności kulturowej i językowej. Nasza ziemia
            jest nieodłączną częścią wielkiej Macierzy Polskiej tak jak Bośnia
            jest częścią Większej Chorwacji albo Wielkiej Serbii.
            Bośniaków też nie ma, ich język jest "gwarą" serbskiego albo chorwackiego,
            zależnie od narodowości językoznawcy.
            Górnoślązacy podobnie jak Bośniacy są fikcją, ludem z pogranicza fantazji
            politycznej i magicznego realizmu. Górnoślązacki fundamentalizm małoojczyzniany
            też jest bombą z opóźnionym zapłonem, która ma rozwalić fundamenty państwa.
            Państwa, które tak hojnie nas śląską fikcją - obdarowało wolnościami etnicznymi
            i hanysów mówiących
            "nie po polsku " tak serdeczną miłością ogarniało, że połowa naszej fikcji stała
            się postkomunistycznym realizmem masowych wyjazdów do Niemiec.
            Staliśmy się autentyczną mniejszością w naszej małej ojczyźnie, która nagle
            stała się Piemontem dla rozgorączkowanych kasztelanów przedmurza zagrożonego
            panpolonizmu. Z dupowatych roboli trzeciej klasy awansowaliśmy do roli piątej
            kolumny napierającego krzyżactwa.
            Zauważono nas nareszcie.
            Po zachodniej stronie Odry i nad Elba również nas przyuważono i potępiono.
            Bo tam też nie wierzą, ze istnieją Górnoślązacy.
            Dla Huberta Hupki nie ma ślonzokow, tylko Niemcy z heimatlandu Oberschlesien.
            Czytając eseje i felietony oponentów powstawania narodowości i autonomii GS nie
            można oprzeć się wrażeniu że jesteśmy czymś w rodzaju marksowskiego
            widma z "Manifestu Komunistycznego" które zaczyna krążyć nad głowami i główkami
            Wielkiej Polski i Odrodzonej Rzeszy.
            Heloci Polski zniewolonej pod sowieckim jarzmem uzyskali wolność słowa i
            natychmiast nauczyli się używać jej
            na obrone swojej tożsamości. Zaczęli pisać i zbierać się.

            Górnoślązacy nie będą kupować swojej niezależności i niezawisłości, bo po pierwsze:
            takich imponderabilii nie da się kupić,
            po drugie, nie mamy swoich Rotszyldów i Nobli,
            po trzecie; wierzą oni naiwną wiarą Teofila Ociepki, iż Polacy nie poczują się
            mniejszym narodem lub pomniejszonym państwem, jeśli poprosimy ładnie,
            demokratycznie swoich ziomków w różnych partiach politycznych III
            Rzeczypospolitej, o prawo do własnego parlamentu (Sejmu Śląskiego), w którym tak
            jak Szkoci będziemy się wypowiadać za drogami do samookreślenia ludu, którego
            okoliczności polityczne i potężna siła przywiązana do własnej kultury plemiennej
            zmusiły do stawania się narodowością lub nawet narodem.
            Możemy mówić tym samym językiem, lub podobnymi gwarami i mieć jednocześnie swoje
            swobodnie skonfederowane lub federalne " landy ". Granice z drutu kolczastego
            powoli staja się anachronizmem. Jeśli jesteśmy rodziną słowiańskich ludów lub
            Europejczykami, lepiej być polską Bawarią, i wraz z Kaszubami, Lemkami,
            Mazurami, podlaskimi Tatarami, Białorusinami, Niemcami, Kujawiakami, Kurpiami, a
            nawet autonomicznym Podhalem tworzyć Rzeczpospolitą Polskę Federalną, niż zmuszą
            nas obelgami i wrogością do kroczenia na wąską i bolesną ścieżkę Basków,
            Korsykańczyków, czy też Północnych Irlandczyków.

            Jeżeli nas nie ma, to możemy być.
            I nie pomogą tu procesy sądowe, aresztowania, szkalowanie, filipiki i
            anty-silesianizm.
            Lud górnośląski zdaje się zastanawiać poważnie, czy aby nie jesteśmy małym
            narodem górnoślązackim. Powstają ugrupowania Narodowości GS.
            Rodzą się marzenia o autonomii, lecz autonomia nie wystarcza.
            Autonomia jest koncesją, unikiem geo-politycznym oddalającym w przyszłość to co
            nieuchronnie nadchodzi. Granice, państwa i ideologie co pół wieku się zmieniają,
            lecz zostają ludy, narody, grupy etniczne z silną kulturą.
            Czym bardziej nas nie ma, tym bardziej się stajemy.
            Czym wścieklej się nam odmawia prawa do samookreślenia politycznego i
            narodowościowego, tym bardziej wybija się na niepodległość myśl nowa o starej
            odrębnej kulturze sponiewieranej i wyszydzanej.
            Czym więcej zacietrzewienia wywołuje czarna jaskółka na błękitnym polu, tym
            krótsze stają się skrzydła białego orła, który z czarnym adlerem bijąc się o
            panowanie nad naszym niebem górnośląskim traci swój dawny czar dla spadkobierców
            księstw piastowskich.
            Jeśli lud indyjskich Romów ma prawo do swojej tożsamości etnicznej, to dlaczego
            nie Górnoślązak?

            Mój przyjaciel, Górnoślązak, który spolonizowany jak ja, utrącił zdolność
            godanio po Śląsku, zarzuca językowi Śląskiemu " ubóstwo pojęć abstrakcyjnych".
            Lecz obs+trohere ("poza opisem") jest zapożyczony z łaciny, która tworzy 45
            proc. pojęć abstrakcyjnych w języku polskim. Jeśli był śląski język ubogim
            narzędziem komunikacji ubogich śląskich chłopów, to się wzbogacił w okresie
            rewolucji przemysłowej słowami i pojęciami niemieckimi.
            Jeśli Nyere przetłumaczył Szekspira na Swahili, który jest wschodnio-afrykańską
            "gwarą" arabsko-milocką, to i po ślonsku można tłumaczyć Moliera.
            Już się śląski język pięknie zakorzenia na kolumnach pism codziennych i w
            tygodnikach lokalnych, w radiu i TV. Ciągle jeszcze jest to język "we ftorym
            łosprawio się bery i bojki" , ale polski język pisany też się narodził z pieśni
            religijno-wojennych i żniwnych.
            Za dwie dekady będziemy mieć swoich wieszczów, swoich ojców literatury.
            Nadchodzi Renesans Śląski. Język polski który jest najbliższy i najbardziej
            znany Slonzokom, wzbogaca codziennie nasze słownictwo. I nie powinien zanikać na
            Górnym Śląsku.
            Bez niego cała nasza kultura językowa byłaby tym czym jest włoski bez łaciny. Z
            nim i z niego będziemy tworzyć nowe pojęcia i zwroty wybijając się ponad gwary i
            przywary Trzeciej Rzeczypospolitej, odrębni i niezależni.
            I w tym języku zapisuje swój głos wolność śląska ubezpieczający, i w tym to
            języku do braci Poloków pisze manifest wzywający do przyznania nam podstawowego
            prawa ludzkiego i obywatelskiego, prawa do samookreślenia, prawa do rozwodu
            narodów, jeśli nie będzie nam po drodze.
            Jeśli nasi sąsiedzi słowiańscy, Czesi i Słowacy doszli do mądrego porozumienia w
            sprawie separacji, to i my, Górnoślązacy i Polacy możemy porozumieć się w
            sprawach lepszej Unii pomiędzy nami, w której maleńki Slonsk może dać Polsce
            swoich wielkich "Jagiellonów", po wiekach, które rozdzieliły Piastowiczów
            śląskich i polskich.

            I na koniec jeszcze jedno wyjaśnienie:
            My Górnoślązacy, nikogo nie będziemy przepędzać, deportować i weryfikować
            urodzinami z matki Ślonzoczki.
            Nam się nasz Górny Śląsk wieloetniczny podoba.
            I taki ma przyszłość w Globalnej Wiosce.

            K. Byzuch
            Katowice

            www.zabrzanin.de/Polski/Html/niepodleglosc.htm
            • Gość: Hermann Re: Historia Narodu Śląskiego IP: *.dip.t-dialin.net 28.09.04, 19:00
              Historia

              Pisana historia mieszkańców Śląska sięga dziewiątego wieku kiedy Śląsk
              zamieszkały był przez plemiona zachodniosłowiańskie.
              Śląsk i jego mieszkańcy został w wyniku wojen polsko-czeskich zajęty przez
              władców polskich w 990 r , jakkolwiek odzyskał swą szeroką autonomię w 1138 r w
              wyniku rozbicia dzielnicowego. Trzynastowieczni Ślązacy doświadczyli pokojowej
              kolonizacji swego kraju przez niemieckich osadników.
              W 1526 r Śląsk, wcześniej będący częścią Królestwa Czech ( od 1339 ) stał się
              częścią monarchii habsburskiej,
              zaś po 1742 r znalazł się pod rządami pruskimi, za wyjątkiem południowych
              rubieży, które pozostały przy Austrii.
              W wyniku kolonizacji niemieckiej, Dolny Śląsk ( zachodnia cześć regionu ) w XIX
              wieku stał się niemiecki wg. kryteriów narodowościowych, podczas gdy Górny Śląsk
              w większości pozostał słowiański.
              W wyniku odrodzenia narodowego w połowie XIX wieku, obok Polaków i Czechów na
              Górnym Śląsku pojawiły się pierwsze ośrodki stricte Śląskie. Dopiero jednak w
              1908 r, w austriackiej części Górnego Śląska powstała pierwsza silna
              śląska partia - Sląska Partia Ludowa.
              SPL sprzeciwiała się podziałowi austriackiego Śląska w latach 1918/1919, kiedy
              przeszedł on pod kontrole Czechosłowacji i Polski.
              Po roku 1918 polski ruch narodowy na Górnym Śląsku domagał się włączenia
              pruskiej części
              regionu do państwa polskiego. Wówczas, w roku 1919 powstał Związek Górnoślązaków,
              domagający się dla tego regionu niepodległości. Po plebiscycie, który miał
              zadecydować czy
              Górny Śląsk pozostanie niemiecki czy też przejdzie pod polską kontrole, region
              ten został
              podzielony na dwie części : niemiecką i polską.
              W czasach reżimu komunistycznego (1945-1989), kiedy Polska przejęła resztki
              dawnego niemieckiego Górnego Śląska, oraz około
              95 % Dolnego Śląska, Ślązacy zostali zmuszeni bądź do opuszczenia swojej
              ojczyzny bądź do poddania się procesowi polonizacji. Według opracowań
              historycznych, więcej niż 95% Dolnoślązaków i około 50% Górnoślązaków musiało
              opuścić swe domy i wyjechać do Niemiec.
              Odrodzenie śląskich inicjatyw kulturalnych oraz politycznych stało się możliwe
              dopiero po roku 1989.
            • laband Re: Historia Narodu Śląskiego 14.12.04, 16:43
              www.asgard.net.pl/bractwo/index.htm
    • laband Re: Historia Narodu Śląskiego 28.09.04, 22:47
      Jo je Slonzok

      Slask z wlasnym parlamentem, rzadem i prezydentem. Do tego wlasny skarb
      regionalny i konstytucja. Odrebne od reszty kraju sady górnoslaskie, a na
      ulicach górnoslaska policja. To nie political fiction, lecz dazenia Ruchu
      Autonomii Slaska.

      Jo nie Niemiec, jo nie Polok, jo je Slonzok" - tak odpowiadali mieszkancy
      Slaska pytani o narodowosc w czasie spisu powszechnego.

      173 tys. mieszkanców województwa slaskiego, którzy okreslili swoja narodowosc
      jako slaska, sprawilo, ze wybuchla prawdziwa burza. Jednym z glównych problemów
      stala sie kwestia nazwania ich. Czy deklaracje slaskie oznaczaja, ze istnieje w
      sensie socjologicznym naród slaski, czy nalezy raczej mówic o silnej grupie
      etnicznej lub po prostu spolecznosci? Odbywaly sie konferencje, dyskusje, w
      prasie pojawialy sie tytuly "Slazacy nie-Polacy?", a pojecie "narodowosci
      slaskiej" zrobilo prawdziwa kariere. Do tego doszla glosna sprawa "Jerzego
      Gorzelika i innych przeciwko Polsce", która swój final znalazla w Strasburgu. W
      kazdym razie wynik spisu to spory sukces Ruchu.

      Ruch Autonomii Slaska, bedacy organizacja spoleczno-polityczna, stawia sobie za
      cel uzyskanie przez Slask pelnej autonomii politycznej, gospodarczej i
      kulturowej. Kiedy powstawal 14 lat temu, liczyl 13 tys. czlonków. Dzisiaj do
      Ruchu nalezy 6 tys. osób, które regularnie co miesiac

      PLACA DWUZLOTOWE SKLADKI.

      RAS ma glówna siedzibe w Rybniku, a w wiekszosci slaskich miast kola. W
      zalozeniach programowych stowarzyszenia zapisano: " Górny Slask traktowany jest
      jak kolonia, a prawa ludzi, którzy powinni byc tu gospodarzami, nie sa
      respektowane. Nasza odpowiedzia na centralizm i ignorancje administracji
      centralnej jest zadanie autonomii!". RAS buduje swój wizerunek na poczuciu
      krzywdy. Poczucie odrebnosci maja umacniac skutki restrukturyzacji górnictwa i
      hutnictwa, dewastacji srodowiska naturalnego, wysokiego bezrobocia.

      Polityczna autonomia Slaska powinna byc - wedle RAS - oparta na jednoizbowym,
      regionalnym parlamencie powolujacym rzad, na czele którego stoi premier.
      Reprezentantem regionu w kontaktach z najwyzszymi organami RP mialby byc
      prezydent. Finanse nalezalyby do zadan Górnoslaskiego Skarbu, który bedzie
      zarzadzal dochodami z podatków i oplat pobieranych w regionie, w kwocie nie
      mniejszej niz 60 proc. Zas gwarantem prawomocnosci autonomii winna zostac
      konstytucja regionalna. RAS podzielilby region na powiaty ziemskie i miejskie
      (miasta powyzej 100 tys. mieszkanców) oraz na gminy. Obok sadów powszechnych
      funkcjonowalyby specjalne sady górnoslaskie (konstytucyjny i administracyjny),
      orzekajace w zakresie prawa miejscowego. A na ulicach regionu dzialalaby
      policja górnoslaska, podlegla regionalnemu rzadowi oraz policja municypalna,
      tworzona zamiast strazy miejskich.

      Dzialacze Ruchu mówiac o Slasku, maja na mysli Slask w dawnych granicach
      historycznych bez Zaglebia Dabrowskiego, Czestochowy oraz czesci Podbeskidzia.
      W swoich zalozeniach nie pomineli równiez modelu ustrojowego calej Polski jako
      zdecentralizowanego panstwa regionalnego. - Gdyby dazenia do autonomii pojawily
      sie takze w innych regionach Polski, to niewatpliwie znacznie latwiej byloby
      uzyskac cel, do którego dazymy - mówi Gorzelik. - Nie mozemy decydowac za inne
      regiony, ale z drugiej strony nie chcemy rezygnowac ze swoich aspiracji
      dlatego, ze inni takowych nie posiadaja.

      Przewodniczacy Ruchu Jerzy Gorzelik zapewnia, ze slaskiej organizacji daleko do
      separatystycznej czy terrorystycznej dzialalnosci. - RAS proponuje otwarty i
      bardzo zróznicowany model slaskosci. Z jednej strony nawiazujemy do tradycji,
      akcentujemy historyczne granice regionu, ale z drugiej - nie nalezy tej
      slaskosci zamykac dla tych, którzy maja okazje sie z nia identyfikowac, którzy
      wrastaja w ten region, sami okreslajac sie jako Slazacy. Nawet jesli ich
      swiadomosc jest inna, to chca, by w regionie dobrze sie zylo. Nalezy promowac
      wizje slaskosci zróznicowanej, wielobarwnej, a takze podkreslac, ze jest to
      dziedzictwo wszystkich mieszkanców regionu, nie tylko Slazaków z dziada
      pradziada - mówi Gorzelik.

      Historia narodowosci slaskiej zaczela sie dziewiec lat temu na jednym ze
      spotkan kola Ruchu w Leszczynach. Niemoznosc przekroczenia wyborczych progów i
      malejace poparcie dla idei autonomii byly jednym z powodów prób rejestracji
      Zwiazku Ludnosci Narodowosci Slaskiej (wzorem mniejszosci niemieckiej na
      Opolszczyznie zwiazek chcial miec zagwarantowana pule miejsc w parlamencie).
      Haslo narodowosci slaskiej rzucila grupa mlodych dzialaczy skupiona wokól osoby
      przewodniczacego Gorzelika, pracownika Uniwersytetu Slaskiego. W 1996 r.
      zlozono do Sadu Rejestracyjnego w Katowicach wniosek o zarejestrowanie Zwiazku
      Ludnosci Narodowosci Slaskiej. Sad zwiazek zarejestrowal, od czego odwolal sie
      ówczesny wojewoda katowicki Eugeniusz Ciszak, twierdzac, ze sad zarejestrowal
      cos, czego tak naprawde nie ma. I tak sprawa narodu slaskiego

      ZACZELA WEDROWAC Z SADU DO SADU.

      Sad Apelacyjny cofnal rejestracje, a Sad Najwyzszy utrzymal wyrok przyznajacy
      racje wojewodzie. Po wyczerpaniu krajowych procedur, Slazacy skierowali sprawe
      do Europejskiego Trybunalu Praw Czlowieka w Strasburgu. Trybunal podtrzymal
      decyzje polskich sadów, jednoczesnie nakazujac Polsce uregulowanie spraw
      mniejszosci. Od tej decyzji odwolal sie Gorzelik. Na poczatku lipca ubieglego
      roku 20 sedziów Wielkiej Izby Europejskiego Trybunalu Praw Czlowieka
      rozpatrywalo sprawe zatytulowana "Jerzy Gorzelik i inni przeciwko Polsce". W
      imieniu strony rzadowej przemawial po angielsku prof. Krzysztof Drzewicki.
      Zebrani na sali sadowej Slazacy z Czerwionki i Katowic nie rozumieli wyjasnien,
      iz do zadnego zlamania prawa do stowarzyszania nie doszlo, bo narodowosc slaska
      nie istnieje i nie ma czego rejestrowac. Mówiono tez, ze dzialania Ruchu sa
      prowadzone przez Gorzelika w celu unikniecia 5-proc. progu wyborczego, jaki
      wymagany jest od ugrupowan startujacych do sejmowych wyborów. Wymóg taki nie
      obowiazuje juz mniejszosci narodowych. Sedziowie najmniej interesowali sie
      liczbami, pytali zas o mniejszosci narodowe w Sejmie RP i o wyborcze progi,
      zainteresowani byli tez gwara slaska.

      Werdykt w tej sprawie zapadl po kilku miesiacach. W lutym br. Wielka Izba
      Trybunalu odmówila prawa do zarejestrowania zwiazku. - Powolanie ZLNS i
      upublicznienie tej sprawy poprzez caly proces rejestracyjny doprowadzilo do
      tego, ze ludzie sami zaczeli sie zastanawiac nad kwestia przynaleznosci
      narodowej, czy mozna te slaskosc w takich kategoriach definiowac. I okazuje
      sie, ze wielu uznalo, ze mozna - podsumowuje przewodniczacy RAS. - O tej idei
      mówi sie dzisiaj w zupelnie innym tonie, niz osiem czy siedem lat temu.
      Poczatkowe reakcje byly takie, ze jest to pomysl ludzi, którzy zyja duchem
      czasów z XIX wieku.

      W czasie trwania procesu w Strasburgu w kraju mial miejsce narodowy spis
      powszechny, przed którym RAS przeprowadzil akcje pod haslem "Masz prawo
      deklarowac narodowosc slaska". I odniósl sukces. Sprawa "narodu slaskiego"
      odzyla na nowo.

      Sam Gorzelik przyznaje, ze czesc osób nie traktowala deklaracji w kategoriach
      narodowych, nie uznajac slaskosci za przejaw przynaleznosci do narodu
      slaskiego. Wedlug socjologów z Uniwersytetu Slaskiego, w sensie socjologicznym
      naród slaski nie istnieje, a w tym przypadku mamy do czynienia raczej z silna
      grupa etniczna, a nie z w pelni wyksztalconym narodem.

      Przy okazji

      SPIS ZWERYFIKOWAL

      deklaracje liderów mniejszosci niemieckiej. Okazalo sie bowiem, ze narodowosc
      niemiecka podalo tylko 153 tys. Slazaków. Towarzystwo Spoleczno-Kulturalne
      Niemców na Slasku Opolskim twierdzilo bowiem, ze w samym Opolskim zyje od 300
      do 350 tys. czlonków mniejszosci niemieckiej. To samo towarzystwo równiez
      przeprowadzilo kampanie ulotkowa, która zachecala do podania narodowosci
      niemieckiej. Walka toczyla sie przeciwko zwol
      • laband Re: Historia Narodu Śląskiego 28.09.04, 22:47
        SPIS ZWERYFIKOWAL

        deklaracje liderów mniejszosci niemieckiej. Okazalo sie bowiem, ze narodowosc
        niemiecka podalo tylko 153 tys. Slazaków. Towarzystwo Spoleczno-Kulturalne
        Niemców na Slasku Opolskim twierdzilo bowiem, ze w samym Opolskim zyje od 300
        do 350 tys. czlonków mniejszosci niemieckiej. To samo towarzystwo równiez
        przeprowadzilo kampanie ulotkowa, która zachecala do podania narodowosci
        niemieckiej. Walka toczyla sie przeciwko zwolennikom slaskiej tozsamosci.

        Co oznacza wynik? Czy slaski lud znajduje sie w momencie poczatku konca
        niemieckiej mniejszosci? Trzeba pamietac, ze posiadacze podwójnego
        obywatelstwa, a takich jest wielu na Opolszczyznie, jako wlasciciele
        niemieckiego paszportu mogli legalnie pracowac nie tylko w Niemczech, ale na
        terytorium calej Unii Europejskiej. Jednak wyrobienie niemieckiego paszportu
        nie jest jednoznaczne z poczuciem niemieckiej tozsamosci.

        Wynik spisu z pewnoscia zadowolil dzialaczy RAS, ale juz sposób ich podania
        wywolal ich oburzenie. - Nazywanie tych osób spolecznoscia jest naduzyciem ze
        strony GUS-u i MSWiA. Pytanie dotyczace narodowosci bylo sformulowane
        jednoznacznie. Ci, którzy podali narodowosc slaska, musieli najpierw zaznaczyc
        niepolska narodowosc.

        Odpowiedz jest jednak jednoznaczna i moze byc przedmiotem róznych interpretacji
        socjologicznych, ale urzednik GUS-u czy MSWiA nie jest powolany do takiej
        interpretacji. Nie ma zatem zadnych podstaw, by w publikowanych wynikach
        róznicowac grupy, które sie ujawnily i jednych uznawac arbitralnie za
        mniejszosci, czy nawet za narodowosci, a inne za spolecznosci. Jest to
        naduzycie i przekroczenie urzedniczych kompetencji - twierdzi Gorzelik.

        Lider RAS uwaza, ze osoby deklarujace narodowosc slaska sa grupa narodowa
        pozostajaca w mniejszosci w granicach panstwa polskiego. - Czy uzyskaja status
        mniejszosci narodowej lub etnicznej, to pozostaje kwestia otwarta. W projekcie
        ustawy o mniejszosciach narodowych i etnicznych nie zostali uwzglednieni. Ten
        projekt zawiera wyliczone grupy okreslone mianem mniejszosci narodowych i
        etnicznych, i wsród nich nie ma Slazaków - mówi Gorzelik. Wedlug niego,
        istnieje konsensus glównych sil politycznych sprzeciwiajacych sie
        decentralizacji, by Slazakom takiego statusu nie nadawac. - PO, która o
        decentralizacji wiele mówi, do tej pory nie wykazala sie zadnym konkretnym
        dzialaniem, a niektóre ich pomysly wskazuja na to, ze jej deklaracje woli
        decentralizacji sa po prostu nieszczere, jak chocby pomysl zlikwidowania
        Senatu - twierdzi przewodniczacy RAS, który glebszych przyczyn niecheci uznania
        Slazaków za mniejszosc narodowa dopatruje sie równiez w pokutujacej w mysleniu
        polityków, elit intelektualnych, jak i zwyklych ludzi wizji jednolitego
        narodowosciowo panstwa.

        I choc nie udalo sie zarejestrowac narodowosci slaskiej, która uprawnialaby do
        wyborczych przywilejów, to nie oznacza to jednak, ze dzialacze RAS wycofali sie
        z walki o miejsca na Wiejskiej. Przygotowuja sie

        DO SZTURMU WARSZAWY.

        - Mimo ze jestesmy stowarzyszeniem, to dzialamy niczym partie polityczne, czyli
        startujemy w wyborach - mówi Gorzelik. - W najblizszym czasie wezmiemy udzial w
        wyborach czy to uzupelniajacych, czy terminowych. Pragniemy doprowadzic do
        konsolidacji srodowisk regionalnych, reprezentowanych przez trzy grupy: RAS,
        Zwiazek Górnoslaski i mniejszosc niemiecka. Po szeregu spotkan doszlismy do
        wniosku, ze nadszedl czas, aby ta wspólpraca nabrala charakteru politycznego.

        Przewodniczacy uwaza, ze potencjal tych trzech srodowisk jest duzy i moze stac
        sie powaznym aktorem sceny politycznej w regionie. Na razie RAS jest czlonkiem
        Wolnego Sojuszu Europejskiego. WSE, który byl do niedawna federacja
        europejskich ugrupowan regionalnych, regionalistycznych i autonomistycznych,
        stal sie na mocy Deklaracji Barcelonskiej z marca 2004 r. partia polityczna. -
        Zmienil sie kontekst, w którym dzialamy i zapewne zmieni sie z czasem sposób
        myslenia spoleczenstwa o autonomii. Jestesmy w zgodzie z glówna tendencja
        panujaca w kregu UE i kultury atlantyckiej. Decentralizacja, której efektem
        jest albo federalizm, albo panstwo regionalne z autonomicznymi regionami, jest
        zjawiskiem, które nasila sie w Europie, np. w Belgii, Wloszech, Walii i
        Szkocji - twierdzi Gorzelik. - Jesli spojrzec na dzialalnosc RAS poprzez
        pryzmat tych doswiadczen europejskich, to okazuje sie, ze jestesmy organizacja
        dzialajaca z pewnym duchem czasu.

        Na Slasku obszar biedy stale sie powieksza, a wiec rosnie tez niezadowolenie.
        Winna tego jest jak zwykle centrala, czyli Warszawa. W ostatnim czasie
        autonomisci zyskuja poparcie dzialaczy mniejszosci niemieckich, którzy
        wczesniej autonomie traktowali wylacznie jako polski problem.

        Slaskich deklaracji nie mozna lekcewazyc, ale 173 tys. osób to zaledwie 3 proc.
        wszystkich mieszkanców województwa. W tym roku Gorzelik startowal w wyborach do
        Parlamentu Europejskiego, uzyskujac tylko 2360 glosów.

    • laband Re: Historia Narodu Śląskiego 15.12.04, 06:43
      Kaj żeśmy som?


      Aleksandra Klich, Józef Krzyk 14-12-2004 , ostatnia aktualizacja 14-12-2004 17:19

      W ustawie o mniejszościach narodowych nie ma śladu po Ślązakach. Gdzie
      wyparowały 173 tysiące obywateli?

      Tylu ludzi podczas spisu powszechnego w zeszłym roku zadeklarowało, że jest
      narodowości śląskiej. Swój wybór tłumaczyli podobnie: jestem Ślązakiem, bo tutaj
      się urodziłem, czuję się związany ze śląską historią, tradycją i kulturą, to
      moja mała ojczyzna. Tu jest mój Nikiszowiec, Halemba albo Bobrek. Podkreślali,
      że choć są narodowości śląskiej, pozostają lojalnymi obywatelami polskiego państwa.

      Mimo tych mocnych i jednoznacznych zastrzeżeń w Polsce powiało strachem przed
      śląskim separatyzmem, a w najlepszym razie - autonomią gospodarczą. O zagrożeniu
      ze strony dążących do samodzielności Ślązaków mówili zgodnie zarówno politycy
      prawicy, jak lewicy. I na niewiele pomogły uspokajające głosy, że
      autodefiniujące deklaracje narodowe to w demokratycznym świecie normalna sprawa,
      bo każdy obywatel ma prawo do określenia swej tożsamości. Że Ślązacy to po
      prostu grupa, która wykorzystała spis powszechny, żeby po pierwsze - zwrócić
      uwagę na swą odmienność, a po drugie - wyrazić sprzeciw wobec kiepskiej sytuacji
      regionu. Przeważył pogląd, że Ślązak jest labilny narodowo i trzeba dbać o
      utwierdzanie go w przekonaniu, że jest Polakiem. Inaczej może zechcieć np.
      stworzyć własne państwo albo przyłączyć się do Niemiec.

      Nie są grupą etniczną, bo nie

      Oficjalnie państwo odniosło się do wyników zeszłorocznego spisu dopiero kilka
      dni temu. W ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku
      regionalnym przyjętej przez Senat nie ma nawet śladu Ślązaków. Nie znaleźli się
      ani wśród dziewięciu narodowości, ani wśród czterech grup etnicznych.

      Pierwszy przypadek nie dziwi, bo można mieć poważne zastrzeżenia, czy
      rzeczywiście Ślązacy są już narodem. Dlaczego jednak Ślązaków nie uznano za
      grupę etniczną?

      Zgodnie z ustawą grupa etniczna musi: • odróżniać się w sposób istotny od
      pozostałych obywateli; • dążyć do zachowania swojego języka, kultury lub
      tradycji; • mieć świadomość wspólnoty etnicznej; • zamieszkiwać państwo
      polskie od co najmniej 100 lat.

      O Śląsku w ustawie w ogóle nie ma mowy. Śląski nie został uznany nawet za język
      regionalny - taki status uzyskał kaszubski. Podczas dyskusji w parlamencie
      urzędnicy i politycy nie powoływali się na żadne wyniki badań, które
      rozstrzygałyby, że Ślązacy nie spełniają kryteriów stawianych grupie etnicznej.
      Dlaczego? Bo takich badań nie ma. Są za to opracowania opisujące gwarę jako
      język regionalny, podkreślające odrębność tożsamościową, etnologiczną i
      kulturalną Ślązaków (nawet jeśli autorzy tych badań, jak np. prof. Dorota
      Simonides, są sceptyczni wobec pomysłu narodowości śląskiej).

      Posłowie i senatorowie zlikwidowali problem Ślązaków bez rzeczowej dyskusji
      poprzedzonej analizą badań nad tożsamością regionu. Uznali, że nie ma ani
      Ślązaków, ani języka, którym się posługują, ani tradycji, którą żyją, ani
      kultury, którą tworzą.

      Zapomniano o 173 tysiącach ludzi, którzy tę śląskość zadeklarowali, na czele z
      senatorem Kazimierzem Kutzem, pisarzem i malarzem Henrykiem Wańkiem,
      dramatopisarzem Ingmarem Villquistem oraz Wojciechem Kuczokiem, laureatem
      tegorocznej Nike. Zapomniano też, że narodowość śląską zadeklarowało najwięcej
      spośród tych obywateli, którzy uznali, że nie są narodowości polskiej. Więcej od
      Niemców, Ukraińców czy Białorusinów.

      Najgłośniej w obronie Ślązaków wystąpił Kutz. Jeszcze w Senacie grzmiał, że
      ustawa o mniejszościach to dowód na nikczemne poniżanie Śląska. W "Przekroju"
      nazwał ustawę majstersztykiem zacofaństwa, a w felietonach publikowanych na
      katowickich stronach "Gazety Wyborczej" wystosował rozpaczliwy apel: czym jest
      dla naszych nacjonałów śląskość - niedopuszczalną aberracją, trądem czy ukrytą
      chorobą czarnego luda?

      Na Śląsku rośnie społeczne ciśnienie. Słychać opinie, że posłowie uznali
      Ślązaków za zagrożenie, które trzeba szybko zlikwidować. Na forum internetowym
      gazeta.pl ktoś wpisał: "To my naród śląski! Przetrwaliśmy wysiedlania po II
      wojnie światowej, przetrwaliśmy rugowanie naszej godki, przetrwamy też i
      papierek stwierdzający, że nas nie ma". Michał Smolorz, publicysta z Katowic,
      producent telewizyjny: - Czeka nas nawrót do państwa narodowościowego. Gdyby
      ustawa ta weszła w życie, moglibyśmy powiedzieć: witaj, Polsko czasów i praktyk
      Ottona von Bismarcka! Witaj, Polsko nacjonalistycznych spadkobierców Romana
      Dmowskiego.

      Rozczarowani są nie tylko Ślązacy, ale i ci, którzy znają Śląsk z racji swych
      zainteresować zawodowych. Prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu
      Śląskiego (pochodzi z Częstochowy, na Śląsku od lat 80.) zajmuje się głównie
      kulturą i tradycją górniczą: - Daleki jestem od traktowania Ślązaków jak narodu.
      Ale to największa w Polsce grupa etniczna! W dodatku jej członkowie zdefiniowali
      się podczas spisu powszechnego. Dziwi mnie, że w Polsce, kraju o tak znikomej
      liczbie mniejszości, tak wrogo ich potraktowano. Przecież Polska się nie zawali,
      jeśli uhonoruje się Ślązaków zaliczeniem do grupy etnicznej.

      I dodaje, że rozgoryczenie wśród Ślązaków jest tym większe, iż przetrwali
      kilkaset lat poza granicami Polski właśnie jako społeczność polska. - Teraz ta
      celowo pominięta grupa z przekory będzie eksponowała swoją inność - zapowiada.

      Nie tylko gest

      Ślązacy, tępieni przez lata PRL-u za używanie gwary, przestali się jej w ciągu
      ostatnich 15 lat wstydzić (najlepszym dowodem jest gremialny udział Ślązaków w
      konkursie "Po naszymu, czyli po śląsku"). Tak jak przestali się wstydzić
      odmiennych doświadczeń historycznych (Polakowi trudno zrozumieć, że czyjś
      dziadek mógł najpierw służyć w wojsku polskim, a potem został wcielony do
      Wehrmachtu). Ślązacy nauczyli się formułować swoje potrzeby - do szkół
      wprowadzono elementy wiedzy o kulturze regionu, ośrodki kultury organizują
      konkursy wiedzy o regionie, gwarze, lokalnej historii. W internecie powstały
      setki stron w gwarze śląskiej.

      Co dałoby prawne uznanie Ślązaków za grupę etniczną? Najważniejsze, że byłoby to
      docenienie długich starań Śląska o uznanie odmienności. Byłby to gest tym
      ważniejszy, że stałby za nim autorytet polskiego państwa. Gest niewiele
      kosztujący, a tak ważny dla Ślązaków. Dzięki niemu mogliby się czuć bezpieczni -
      chronieni przed dyskryminacją i wsparci siłą polskiego prawa.

      Przecież nie ma niczego złego w tym, że ktoś czuje się związany z jakąś grupą
      etniczną. Europejczycy podkreślają przynależność do regionów. Więcej: doceniają
      te regionalne przywiązania, bo to właśnie w regionach są pielęgnowane podstawowe
      wartości - mocne i autentyczne więzi między ludźmi.

      Zalegalizowanie Ślązaków jako grupy etnicznej to przede wszystkim szansa na
      prawdziwe pojednanie między Polakami i Niemcami. W taki sposób wytrącono by z
      ręki oręż nacjonalistom. Ślązacy to grupa etniczna ponad granicami, odarta z
      nacjonalistycznej ksenofobii i nietolerancji. Ludzie, którzy wiedzą, jak
      naprawdę być zwornikiem polsko-niemieckiego pojednania - prawdziwego,
      obywatelskiego, na poziomie codziennych doświadczeń. Bez względu na to, kto
      rządzi Polską: lewica, platformersi czy skrajna prawica.

      Silna grupa etniczna wsparta potęgą państwa, pracująca na rzecz pojednania ponad
      granicami - czy to się może Polsce nie opłacać?

      To jednak na razie tylko pobożne życzenia. Na razie żyjemy w rzeczywistości
      zafundowanej nam przez Sejm i Senat, czyli w świecie bez Ślązaków.

      Ślązacy sobie poradzą

      Do czego decyzja posłów i senatorów może doprowadzić? W najlepszym wypadku
      Ślązacy zaczną się organizować na poziomie samorządów i staną się siłą
      napędzającą aktywność lokalną. O tym marzy Kazimierz Kutz, to również przewiduje
      Wojciech Łukowski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. - Ślązacy powinni
      zweryfikować swoją siłę w wyborach lokalnych. Jeśli uda im się pokazać, że
      potrafią lepiej od
      • laband Re: Historia Narodu Śląskiego 15.12.04, 06:44
        Ślązacy sobie poradzą

        Do czego decyzja posłów i senatorów może doprowadzić? W najlepszym wypadku
        Ślązacy zaczną się organizować na poziomie samorządów i staną się siłą
        napędzającą aktywność lokalną. O tym marzy Kazimierz Kutz, to również przewiduje
        Wojciech Łukowski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. - Ślązacy powinni
        zweryfikować swoją siłę w wyborach lokalnych. Jeśli uda im się pokazać, że
        potrafią lepiej od działaczy partyjnych rządzić w lokalnych wspólnotach, to
        będzie poważne wsparcie ich sprawy - tłumaczy.

        Gorzej, jeśli zaczną organizować się w opozycji do państwa polskiego. A jest to
        prawdopodobne, jeśli czują się urażeni jawnym i oficjalnym lekceważeniem ich
        istnienia, czyli - jak to ujął Kutz - wygumkowaniem ich z polskiej
        rzeczywistości. Wtedy - żeby działać legalnie - mogą zapisywać się do
        mniejszości niemieckiej (tak przewiduje Kutz) lub zaczną naciskać na
        decentralizację państwa i autonomię regionu (to już oficjalnie zapowiada Jerzy
        Gorzelik, lider Ruchu Autonomii Śląska).

        Ani jedno, ani drugie nie jest jednak najgorszym rozwiązaniem. Najgorzej, jeśli
        Ślązacy odwrócą się plecami, ogarnie ich apatia i bierność. Stracimy w taki
        sposób niepowtarzalną szansę zbudowania obywatelskiego państwa. Tę szansę, którą
        stworzyliśmy sobie, pytając w czasie spisu powszechnego: do jakiej narodowości
        Pan lub Pani należy?

        W kuluarach Senatu szeptano, że rugując Ślązaków z ustawy, chciano uniemożliwić
        "doprowadzenie do eskalacji żądań mniejszości i konfliktów na tle etnicznym".
        Spokojnie. Ślązacy nie są buntownikami. Nie pójdą z ułańską fantazją na czołgi.
        Po prostu odczekają i w następnym spisie powszechnym narodowość śląską
        zadeklaruje 300 tys. ludzi.

        Może nim się to stanie, czas na prawdziwą dyskusję o Ślązakach?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka