Dodaj do ulubionych

Lager Laband i inksze

29.01.05, 08:33
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=10446607&a=10446607

Komitet Za³o¿ycielski Katowice 23.01.2005

Zwi±zku Ludno¶ci

Narodowo¶ci ¦l±skiej

Initiator's Committee

of Union of People

of Silesian Nationality









Redakcja

Editorial Office

"Corriere della Sera"




Regarding information published in "Corriere della Sera" last time with the
matter of concentration camp KL Auschwitz we would like to remind that the
concentration camp was launched a second time shortly after the passage of the
front in 1945 and it was active till the autumn 1945. KL Auschwitz
discontinued to be the death camp and work camp this time but generally
performing functions of concentration penal camp, displace camp and rallying
point before farther transport. Excepting war butchers lots of Germans and
Silesians which had no connection with war and national socialism were kept
there also and they were put into the camp because they were habitants of
Upper and Lower Silesia and it was the only one reason to do it . Moreover,
shortly after passage of the front the concentration camps were activated a
second time in the branches of KL Auschwitz e.g. Zgoda (¦wiêtoch³owice),
Majdanek, Blachownia ¦l±ska, Jaworzno. These camps tended to exterminate and
to intimidate natives and therefore thousands people suffered death there.
They died on account of sickness, weakness or they were murdered. The tragedy
not passed the children by, also.


W zwi±zku z zamieszczonymi w ostatnim czasie w "Corriere della Sera"
informacjami na temat obozu koncentracyjnego KL Auschwitz pozwalamy sobie
przypomnieæ, ¿e obóz koncentracyjny zosta³ ponownie uruchomiony, krótko po
przej¶ciu frontu wojennego w 1945 r. i by³ czynny do jesieni 1945 roku. KL
Auschwitz przesta³ wtedy byæ obozem zag³ady i obozem pracy, pe³ni³ natomiast
g³ównie funkcjê obozu koncentracyjnego karnego, przesiedleñczego oraz jako
miejsce zborne przed dalszym transportem. Przetrzymywano w KL Auschwitz poza
oprawcami wojennymi szereg Niemców i ¦l±zaków, którzy z wojn± i narodowym
socjalizmem nie chcieli mieæ nic wspólnego. W obozie tym znale¼li siê tylko
dlatego, ¿e zamieszkiwali Dolny i Górny ¦l±sk.

Ponadto w filiach KL Auschwitz m.in. Zgoda (¦wiêtoch³owice), Majdanek,
Blachownia ¦l±ska, Jaworzno krótko po przej¶ciu frontu wojennego ponownie
otwarto obozy koncentracyjne. Obozy te mia³y g³ównie na celu wyniszczenie i
zastraszenie miejscowej ludno¶ci i dlatego kilkadziesiat tysiêcy osób ponios³o
w nich ¶mieræ przede wszystkim z powodu chorób, wycieñczenia, b±d¼
zamordowania. Tragedia ta nie ominê³a równie¿ dzieci.

W polskich obozach koncentracyjnych mia³y miejsce ró¿nego rodzaju
wynaturzenia, które z cz³owieczeñstwem nie maj± nic wspólnego. Obozy
koncentracyjne na terytorium Polski funkcjonowa³y jeszcze w latach 50-tych.
Obserwuj wątek
    • Gość: mlk Re: Lager Laband i inksze IP: 83.136.227.* 29.01.05, 15:42
      śwęte słowa. trza by jechać/pisać no do auschwitz i złożyc petycje o
      odsłoniecie tablicy upamietniajacej te ofiary.
      co wy na to?
      a poza tym, pierwszymi ofiarami faszystowskich obozów koncentracyjnych byli
      przeciwnicy faszyzmu - niemcy.
      o tym też mało kto wspomina.
      • laband Re: Lager Laband i inksze 29.01.05, 16:17
        Wiysz jo niy wierza ajnfach ize Goroli na to stac nawet tela lot od tamtych
        czasow. Ale niy zmiynio to faktu ize cza o tym pamiyntac tak samo jak sie
        pamiynto o piyrwotnym obozie we Oswiyncimiu, a mozno prawie jeszcze wiyncyj.
    • laband Re: Lager Laband i inksze 30.01.05, 10:24
      W kosciele katolicki Cyryla i Metodego w Knurowie 5.02.2005 o godz. 12.00
      odbêdzie siê msza w intencji ofiar Tragedii Górnoslaskiej.
    • laband Re: Lager Laband i inksze 03.02.05, 10:55
      Dnia 23 stycznia 2005, w sześćdziesiątą rocznicę likwidacji nazistowskiego
      obozu "Laurahuette", działającego jako podobóz KL Auschwitz na terenie
      siemianowickiej huty, delegacje Ruchu Autonomii Śląska i Bractwa Ziemi Śląskiej
      złożyły kwiaty pod tablicą upamiętniającą ofiary obozu.

      www.raslaska.org/ras/pol/nafotografii/01a/siemce5.jpg
      • laband ps 03.02.05, 11:00
        Skradziona zostala brama obozu koncentracyjnego Zgoda w Swiêtochlowicach, która
        miala byc elementem planowanego pomnika upamietniajacego ofiary tego obozu. Obóz
        koncentracyjny Zgoda, zalozony 1943 r. w czasie wojny byl filia KL Auschwitz
        zostal zlikwidowany 20.11.1945.
        • Gość: Ramon Re: biouy fleck IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 03.02.05, 11:03
          Hallo Laband,
          a co tam bouo uod 23.01.45 do 20.11.45?
          • laband Re: biouy fleck 03.02.05, 11:08
            Wiym ize to pytanie retoryczne, ale faktycznie Poloki o tym jeszcze niy wiedzom
            (to bou lager dlo Slonzokow). A sam tysz co pedziec warto:
            www.raslaska.org/ras/pol/nafotografii/o1/01oswie.html
            • laband Re: biouy fleck 03.02.05, 11:10
              zapomniouech to jeszcze dac:

              Ofiarom Zgody

              Prezydent Świętochłowic, Edward Moś oraz przewodniczący RAŚ, Jerzy Gorzelik
              skierowali do przedstawicieli górnośląskiego świata kultury i polityki
              zaproszenia do udziału w pracach komitetu budowy pomnika ofiar obozu w
              Świętochłowicach-Zgodzie. Obóz założony został w roku 1943 przez nazistów, a od
              1945 stał się miejscem śmierci wielu Ślązaków i śląskich Niemców, uwięzionych
              przez polskich komunistów.
              • Gość: Ramon Re: biouy fleck IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 03.02.05, 11:30
                laband napisał:

                1945 stał się miejscem śmierci wielu Ślązaków i śląskich Niemców, uwięzionych
                > przez polskich komunistów.
                a slonskich Poloukow to tam nie bouo?
                • laband Re: biouy fleck 03.02.05, 11:42
                  Mozno sie jakis trefiou, alt tych tzw "slonskich Polokow" to chyba we
                  Oswiyncimiu cza by szukac - najgorsze to je to ize faktycznie jako wiynzniow i
                  jako straznikow ich tam dosyc bouo.
                  • Gość: Ramon Re: biouy fleck IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 03.02.05, 12:28
                    laband napisał:

                    > Mozno sie jakis trefiou, alt tych tzw "slonskich Polokow" to chyba we
                    > Oswiyncimiu cza by szukac - najgorsze to je to ize faktycznie jako wiynzniow i
                    > jako straznikow ich tam dosyc bouo.
                    ja, ale kaj - we Oswiyncimiu?
                    • laband Re: biouy fleck 03.02.05, 14:32
                      Jak bouo wojna to trocha tzw "polskich Slonzokow" tysz faszysty wziynli do
                      Oswiyncimia, a prowdom je tysz i to ize czynsc straznikow we tym Oswiyncimiu
                      boua tysz ze Slonska - pamiyntom z opowiadan o jedyj somsiadce od mojyj familii
                      ze Chorzowa, od keryj chop bou SSmanym we Oswiyncimiu - to ino taki jedyn
                      przikuad). Piyrsze miesionce powojynne do Slonzokow znaczouy juzas "rajn do
                      lagrow", ale we uonym czasie to juz zodyn Slonzok wachtyrzym odnich niybou.
                      Niywiym eli Cie dobrze rozumia o co ci idzie gynau(?)

                      ps

                      jo Slonzokow niy dziela na takich abo inkszych, ale inksze nos podzielyli bo to
                      we od tych inkszych interesie bouo nos dzielic ...
                      • Gość: socer Re: biouy fleck IP: 80.50.20.* 03.02.05, 22:13
                        Laband, jeżeli dobrze się orientuję to nie było na tutejszym forum gliwickim w
                        ogóle dyskudji na tak ważny temat dla ówczesnych mieszkańców tej ziemi, jak
                        tzw. - "wyzwolenie" Gliwic przez Armię Czerwoną. Wydaje mi się, że jest to
                        godny temat do dyskusji na tym forum. Jak wiadomo "wyzwoliciele" wkroczyli do
                        Gliwic 24. stycznia. Data ta przeszła dla tutejszych forumowiczów gliwickich
                        bez echa. Warto by coś powspominać.
                        • laband Re: biouy fleck chyba 03.02.05, 22:19
                          jo ale odrazu zastrzegom ize to co niykere nazywajom wyzwolyniym do mie je
                          przejsciym spodle jednego totalitaryzmu pod drugi i to we wypadku Slonska
                          jeszcze ze pod jednyj kolonizacji pod drugo - usow sam moga blank pominonc --
                          zaro Poloki bydom mi juzas godac ize durch ta samo melodia grom na mojyj
                          lajerce, ale do mie to je tako samo podstawa jak do nich to ize Warszawa je
                          stolicom Polski, i coby dlyj na tn temat godac musza im wytumaczyc jak my
                          Slonzoki to widzymy -
                          • Gość: Braid Re: IP: *.net-htp.de 03.02.05, 22:34

                            do samego wyrazu "wyzwolenie " bym sie nie przyczepial...
                            W samych Niemczech mowi sie oficjalnie o "wyzwoleniu" spod nazistowskiej dyktatury ...i cos w tym jest ;)

                            Ps: w tej "100 razy gorszej niewoli" odrodzila sie slaska godka ;)
                            i moze doczeka sie nawet kodyfikacji ;)))
    • laband Re: Lager Laband i inksze 03.02.05, 22:45
      Czynsto sie suyszy ize bez Glywice szou tzw "pochod smierci" ze Oswiyncimia, ale
      ludzie kere tam zyjom i widzieli potym tyn drugi "pochod smierci" nic o tym
      nikaj niy godajom. A wy o tym wiedzieliscie aby?
      • Gość: Braid Re: Lager Laband i inksze IP: *.net-htp.de 03.02.05, 22:55
        z tego co slyszalem to w Niemczech jest zabronione przenoszenie terminologi
        zaczerpnietej z Holokaustu do podrobek relatywizujacych zbrodnie niemieckie
        Typu Holokaust w Dreznie pochody smierci...
        Takich porownan uzywa swiadomie wlasnie NPD i ich zwolennicy.
        To nie zart ..wlasnie za takie porownania skarcono ich w Landtagu.


      • laband ps 03.02.05, 22:55
        Lager Laband
        Szwager
        31.Jan.2004 14:56

        "Bald wußten wir, daß sich unser Lager in der Nähe von Laband, einem
        Industrieort südwestlich von Gleiwitz, befand. Ganz in der Nähe am Kanal, der
        bis in die Oder führte, standen die gewaltigen Hallen eines ziemlich neuen
        Stahlwerkes und viele Produktionshallen, am Eingangstor wurden sie von einem
        Bürohochhaus überragt."

        "..., denn wir kamen in die völlig leeren Räume und tatsächlich gerade genug
        Platz, um uns nebeneinander auf den - natürlich verschmutzten - Fußboden zu legen."

        "Schon um 4.00 Uhr in der Frühe großes Wecken. Antreten zum Essenempfang,
        bestehend in einem dreiviertel Liter heißen, trübgrauem Wasser, in dem, wenn man
        Glück hatte, eine oder höchstens zwei Kartofelscheiben schwammen, ..."

        dalyj bydzie juzas



        RE: Lager Laband
        Szwager
        31.Jan.2004 16:46

        "Wir lernten es wieder, wie die alten Ägypter beim Bau der Pyramiden mit Hilfe
        von Hebebäumen, mit Rollen und Seilen, an denen vierzig oder mehr Männer mit
        aller Kraft zogen, zu arbeiten, denn schließlich waren wir ja auch nur Sklaven."

        "Knochenbrüche waren noch das Geringste. Irgendwo unter den Gefangenen fand sich
        ein erfahrener Sanitäter, der einen Bruch auf primitiwe Art schienen konnte."

        "Das Stahlwerk in Laband

        Interesanterweise war das Werk völlig in Ordnung als wir dort anfingen.
        Keinerlei Zerstörungen, weder durch Kampfschäden, noch durch mutwillige
        Beschädigungen, noch durch Plünderungen sahen wir. "

        "Sehr dicke Wellen, etwa 40 bis 50 cm stark, waren in unglaublich massiven
        Stahlblockfundamenten gelagert, ... Tagelang zogen wir an den seilen, und die
        Schläge waren gewaltig. Doch die Wellen rührten sich nicht um ein Millimeter.
        Dahinter standen die Posten mit ihren Knüppeln und Peitschen und trieben uns
        handgreiflich an. Als sich diese Arbeit von Tag zu Tag als nutzloser erwies,
        droschen sie um so eifriger auf uns ein, um uns zu kräftigerem Ziehen anzutreiben."

        "Doch gehen wir ins Lager zurück. Das geschah immer erst zwischen 19 und 20 Uhr.
        Es wurde von früh um 5 oder um 6 Uhr an durchgearbeitet, je nachdem wie lange
        der Morgenappell dauerte. Eine Mittagspause oder gar den unnötigen Luxus eines
        Mittagessens gab es nicht."

        dalyj bydzie juzas




        RE: Lager Laband
        Szwager
        31.Jan.2004 21:39

        "Müde und kaputt standen wir dann lange an der Küche an, weil es seit der
        Wassersuppe am frühen Morgen nun die nächste Suppe gab - mit einigen, wenigen
        Kartoffelstücken mehr. Wenn wir wirklich einmal Fleischbröckchen herausfischten,
        dann bestanden sie entweder aus Innereien oder aus stinkenden Abfällen von
        irgendwelchen Schlachthöfen; _Suppenjauche_ nannten einige Kameraden diesen Fraß."

        "Nun wurden auch Kartoffelschalen gekocht und mit Heißhunger verschlungen,
        Ratten wurden gefangen und geschlachtet, .."

        "Bald grassierten Mangelkrankheiten, Hungerödeme, _Dystrophie_, sagten die
        Russen, und andere mehr. Schon im Frühsommer begann das große Sterben. In der
        nähe des Lagertores wurde eine große Grube ausgehoben, später dann weitere
        Gruben,..."

        "...; nun wurden die Toten einfach in eine der Gruben geworfen, die man nur von
        Zeit zu Zeit, wenn der Verwesungsgeruch sich gar zu sehr aufdrängte, mit Erde
        abdeckte."



        dalyj bydzie jeszcze



        RE: Lager Laband
        Szwager
        1.Feb.2004 10:54

        "Zu Anfang, erschrak man zutiefst, wenn sich einer offenen Wunde, von der man
        Schmeißfliegen kaum vertreiben konnte, plötzlich dicke Maden tummelten. Zu erst
        war das ein ekelhafter Anblick, und man fürchtete, erst war das ein ekelhafter
        Anblick, und man fürchtete, daß nun der Tod ganz nahe wäre. Es dauerte eine
        ganze Weile, bis wir lernten, daß Maden keineswegs schädlich sind, sondern sogar
        den Heilungsprozeß beschleunigten"


        Krankenbaracke

        "... in dieser Stätte des Todes sah ich Kranke sogar zwischen den Pritschen auf
        dem soeben schon beschriebenen Fußboden liegen. Einige Schwerverletzte auf
        anderen Pritschen stöhnten und schrien vor Schmerzen."

        "Die Kranken bekamen ja nicht einmal ein paar Brot zusätzlich, sondern den
        gleichen Fraß wie wir. Niemals erlebten wir, daß einer der Schwerkranken in eine
        der Kliniken der nahen Großstadt überführt wurde."



        "... im November 1945 waren von den 3000 Mann nur noch knapp 1300 übrig."



        RE: Lager Laband
        Szwager
        1.Feb.2004 17:53

        " ... - vor dem Lagertor gab es eine neue, tiefe Grube -,..."

        "Also kleterten wir nach oben. Das ging nur über die senkrechten Feuerleitern,
        die fest am Stahlfachwerk der Auserwand angebracht waren. Oben angekommen,
        mußten wir erst einmal auf einer knapp 20m² großen Dachfläche, ..."

        "Die schweren Stahlflaschen mußten wir über die Feuerleitern hochtragen und
        hochziehen. Das war solche Knochenarbeit, daß sie eigentlich für den ganzen Tag
        genügte. ... Dann begannen wir vorsichtig über die Eisenträger zu kriechen."

        "Keine fünf tage vergingen, und der erste unserer Kameraden stürzte ab, bald
        darauf der zweite. Sie waren sofort tot und schreklich entstellt. Trotzdem
        bekamen wir keine Sicherheitsleinen - nich einmal primitive Stricke. Die völlige
        Wertlosigkeit der Arbeitssklaven des 20. Jahrhunderts, wie weiter oben schon
        beschrieben, wurde uns wiederum demonstriert."

        "Von der dreißig Mann, die bei der Brigade Schreiber angefangen hatten, waren
        keine zehn mehr übrig. Zwei Drittel waren umgekommen."

        Frauen im Lager

        "Ganz junge Mädchen, kaum fünfzehn Jahre alt, die ihre Eltern verloren, junge
        Mütter, die man erbarmungslos ihren Kindern wegnahm, und die seitdem nie wieder
        etwas von ihnen erfahren hatten; auch ältere Frauen, etwa 40 Jahre und darüber
        begegneten uns. Und ohne jede Ausnahme waren sie alle von den Russen nicht nur
        beim Einmarsch, sondern bis zu diesem Tage vergewaltigt worden."

        to jeszcze niy koniec



        RE: Lager Laband
        Szwager
        2.Feb.2004 09:00

        "... und wurden mitten durch Gleiwitz geführt: dann durch Hindenburg(heute
        Zabrze), an Königshütte(Chorzow) vorbei in Richtung Myslovitz(Myslowice)und von
        dort Richtung Auschwitz(Oswiecim)."

        "Und dennoch standen an der Haupt. und Geschäftsstraße, die durch Gleiwitz
        führt, hunderte, höchstwahrscheinlich sogar tausende Menschen, vor allem Frauen.
        Viele weinten, und fast alle schoben sich an den Elendszug heran, um uns Brot
        oder andere Lebensmittel zu geben."

        "..., sie schossen in die Luft und schlugen mit ihren Gummiknüppeln um sich,
        doch sie konnten die Menschen nicht abhalten, uns etwas zu geben. Als die Straße
        enger wurde, warfen Frauen Brot und Lebensmitteln aus den Fenstern mitten in
        unsere Kolonne. Kein Stück davon wurde zertreten. Wenn aber ein Posten eines der
        Lebensmittel erwischte, gab es empörte Protestschreie und dazwischen wieder
        Frauen, die von den Posten gnadenlos geschlagen wurden. Es war uns gar nicht
        bewußt, daß wir einen derart trostlosen und bemitleidenswerten Eindruck machen;
        doch alle waren wir tief betroffen von diesem spontanen Ausbruch der
        Hilfsbereitschaft. Man sah Männer unter uns vor Freunde weinen, und sie schämten
        sich nicht. Keiner von den über 1000 Mann ging leer aus. Das war wirklich ein
        Geschenk des Himmels, denn wir hatten ja bei unseren Abmarsch in Laband keine
        Marschverpflegung bekommen."

        ..........



        RE: Lager Laband
        Do Biskupa we Glywicach
        2.Feb.2004 23:59

        "Ich schrieb meine Beobachtungen den Bischof von Oppeln mit der Bitte, daß man
        nach gründlicheren Untersuchungen an dieser Stelle wenigstens ein Kreuz oder
        einen Gedenkstein aufstellen könnte. Er antwortete mir umgehend
        handschriftlich, was mich sehr beeindruckte. Meine Hinweise hat er dem Bischof
        von Gleiwitz weitergeleitet, in dessen Bistum der Ort Laband liegt."





        RE: Lager Laband
        Do Biskupa we Glywicach
        3.Feb.2004 10:13

        ""znany z uwolnienia z nich przez staroste w Strzelcach Opolskich Zygmunta
        Nowaka 13 sierpnia 1945 r. 1,2 tas. Slazakow. Wiezniowie demontowali
        nowoczesna
    • laband Re: Lager Laband i inksze 05.02.05, 06:46
      5 marca br. o godzinie 18,00 będzie Msza Św. w kościele Św. Jerzego w intencji
      internowanych w 1945 roku. Olbrzymi obóz internowania Ruscy urządzili 60 lat
      temu w środku Łabęd.
      • Gość: socer Re: Lager Laband i inksze IP: 80.50.20.* 05.02.05, 11:10
        Ojciec mój, rocznik 1927, (wtedy miał jak łatwo policzyć 17 lat skonczone -
        jest z listopada) wymaszerował ze swoją grupą z punktu zbornego z dworca w
        Gliwicach.
        • laband Re: Lager Laband i inksze 05.02.05, 11:15
          kaj wymaszerowou?
          • Gość: socer Re: Lager Laband i inksze IP: 80.50.20.* 05.02.05, 21:34
            laband napisał:
            > kaj wymaszerowou?

            Naprawdę nie wiem. Wiem, że przy dworcu, gdzie PKS odchodzi na Kleszczów,
            Brzezinkę, Rudno po drugiej stronie na placu musieli sie wstawić. W niewoli był
            niedaleko Mińska. Wrócił w 1948 roku.
            • laband Re: Lager Laband i inksze 06.02.05, 06:44
              No to mozno bou tysz we lagrze we Laband, bo ze Laband zaczynauy sie te ruske
              szyroke tory.
              • Gość: socer Re: Lager Laband i inksze IP: 80.50.20.* 06.02.05, 09:08
                Bardzo prawdopodobne. Wiem, że jak ojciec opowiadał, z dworca musieli
                maszerować a później ich załadowali, jak to mówił, do "krowioków". Muszę się
                przyznać, że moja wiedza na ten temat jest prawie żadna. Byłem wtedy młody to
                po prostu mnie to nie interesowało, a temat ten nie był też tematem popularnym,
                z resztą tak jest do dzisiaj. Różne przeżycia z obozu znam dzięki jego
                opowiadaniom, ale trasy ich przemarszu nie. Może wiesz coś więcej na ten temat?
                Może są gdzieś jakieś listy nazwisk tych ludzi, jakieś publikacje na ten temat?
                • ballest Re: Lager Laband i inksze 06.02.05, 10:26
                  Socer jak cos na ten temat jest to w Berlinie, bo wiekszosc internowanych byla
                  prziwiezonou do Berlina.
                  Wiym tysz ze z Plawniowic, Rudna, Rudzinca mode dziouchy pozbierali i w
                  kierunku Rosenbergu (Olesno) maszerowali
                  • ballest Re: Lager Laband i inksze 06.02.05, 10:39
                    www.denkmalprojekt.org/deutschland/rudzinitz.htm
                • laband Re: Lager Laband i inksze 06.02.05, 11:55
                  osoiscie wiym wiyncyj na temat lagru we Laband, ale mogesz sie zguosic do
                  Knurowa, tam je intytucja kero sie podobno tym konsek zajmuje - a mozno jom znosz?
                  • laband Re: Lager Laband i inksze 06.02.05, 12:10
                    niypamiyntom juz, ale jak sie niy myla to musiou bys sie dowiadywac o
                    "Stowarzyszenie Ofiar Tragedii Slaskiej" abo jakos tak
                    • laband ps 06.02.05, 12:13
                      Ende Januar 1945 drangen Einheiten der Roten Armee nach und nach in das
                      Oberschlesische Revier ein. Am 26. Januar fiel Gleiwitz, an den folgenden beiden
                      Tagen das gesamte Industriegebiet. Schon bald wurde den Einwohnern deutlich vor
                      Augen geführt, daß sie die Rache für die deutsche Greuel im Osten zu spüren
                      bekommen sollten. In den Dörfern um Tost und Langendorf gingen die Eroberer seit
                      dem 24. Januar mit besonderer Brutalität gegen die Zivilbevölkerung vor. In
                      Zernik (Gröling), Petersdorf und Mathesdorf kam es zu Vergewaltigungen und
                      wahllosen Erschießungen. In Schönwald und Miechowitz allein starben in den
                      folgenden Wochen und Monaten jeweils mehr als hundert Menschen. Aber dabei blieb
                      es keineswegs. Kaum daß die Front über die Städte und Dörfer hinweg gerollt war,
                      wurde an den letzten beiden Januartagen im Westteil des Reviers Bekanntmachungen
                      der Sowjetarmee ausgehangen. Alle Männer zwischen 18 und 50 Jahren wurden
                      aufgefordert, sich bei ihren Arbeitsplätzen in den Gruben und Handwerksbetrieben
                      einzufinden. Wer dem nicht nachkommen werde, war zu lesen, dem drohe die
                      Todesstrafe. Viele Jugendliche und Männer wurden daraufhin festgenommen oder aus
                      ihren Wohnungen herausgeholt und zu Sammelplätzen gebracht, wie es für Beuthen
                      beispielsweise die Karsten-Centrum-Grube im Westen der Stadt war, von wo aus die
                      Internierten nach Laband marschierten und dort in Viehwaggons steigen mußten.
                      Was die Mütter, Ehefrauen und Kinder nicht wußten - alle dort Internierten waren
                      Kandidaten für die Zwangsarbeit in den Gruben des Donbass’ oder Sibiriens.
                      25.000 bis 35.000 Oberschlesier, schätzen polnische Historiker, wurden von den
                      Sowjets in den ersten Wochen nach der Eroberung des Reviers zusammengetrieben
                      und zwangsverschleppt. Aus Miechowitz gingen mehr als 900 Männer den ungewissen
                      Weg in den Osten, aus Gleiwitz waren es über 600, Rokittnitz 456, Stollarzowitz
                      und Trockenberg 328 - die Liste ließe sich fortführen.

                      Damit ergab sich in der Besatzungspolitik ein grotesker Widerspruch. Einerseits
                      war die kontinuierliche Produktion in den oberschlesischen Betrieben wegen ihrer
                      Bedeutung für die Kriegs- und Nachkriegswirtschaft gefordert, andererseits aber
                      deportierten die Sowjets Zehntausende von wertvollen Arbeitskräften. Für die
                      polnische Seite folgten in den ersten Nachkriegsmonaten evidente
                      Schwierigkeiten, die Kohlenförderung und Produktion im Revier in der gewünschten
                      Höhe in Gang zu halten. Ein Jahr nach der Inbesitznahme Schlesiens schließlich
                      intervenierten Kattowitzer Woiwodschaftsstellen erstmals bei den sowjetischen
                      Behörden, wenigstens die „Autochthonen“ zurückkehren zu lassen. Die dringend
                      benötigten Kumpels und Hüttenarbeiter fehlten, und in der Bevölkerung begann es
                      zu rumoren.

                      Am 18. August 1945 sagte die sowjetische Führung zu, der polnischen Seite 50.000
                      deutsche Kriegsgefangene, die in fünf Lagern im westlichen Niederschlesien
                      untergebracht waren, „zum Zwecke des Wiederaufbaus des Landes“ abzutreten. Die
                      internierten Wehrmachtssoldaten sollten die oberschlesischen Deportierten
                      ersetzen, die den Gruben fehlten. Die Entscheidung signalisierte aber auch, daß
                      die Sowjetunion zwei Tage nach der Unterzeichnung des polnisch-sowjetischen
                      Kohlenabkommens bereits sicher war, daß von den Deportierten kaum jemand lebend
                      oder aber in absehbarer Zeit nach Hause zurückkommen würde, Moskau aber zugleich
                      daran gelegen war, daß Polen die für den „Großen Bruder“ günstigen Bedingungen
                      des Kohlenabkommens überhaupt erfüllen konnte. Die Zahl der im polnischen
                      Gewahrsam genommenen Kriegsgefangenen erreichte um die Jahreswende 1945/46 mit
                      fast 60.000 ihren Höchststand. 25.000 von ihnen waren in Barackenlagern bei den
                      Gruben und Hüttenwerken im oberschlesischen und kleinpolnischen Revier
                      zusammengepfercht. Die Zahl der Lager wird auf 60 geschätzt. Seit dem 10.
                      Dezember 1945 unterstanden die Lager der Zentralen Verwaltung der Kohlenindustrie.

                      Das Lagerleben war erbärmlich. Den Gefangenen wurden die Köpfe kahl rasiert und
                      die ungewaschene, oftmals zerrissene Kleidung mit in Ölfarbe aufgemalten „N“
                      (für „Niemcy“) versehen. Die sanitären Einrichtungen waren mangelhaft,
                      funktionierten nicht oder waren der Zahl nach viel zu gering vorhanden. Die
                      täglichen Essensrationen lagen unter anderthalbtausend Kalorien. Das Essen war
                      eintönig und eiweiß- und vitaminarm, obgleich die Arbeit in den
                      Steinkohlengruben eine besonders energieverzehrende ist. Mehr als 80 Prozent der
                      Kriegsgefangenen waren als Bergarbeiter unter Tage eingesetzt.

                      Zweifellos war Beuthen aufgrund seiner sieben Steinkohlengruben ein Zentrum des
                      Lagersystems. Der Stadtverband des Deutschen Freundschaftskreises (DFK) bemüht
                      sich derzeit, Zeugenaussagen zusammenzutragen und die ehemaligen Standorte der
                      Lager und Gräber der verstorbenen Zwangsarbeiter aufzuspüren und zu
                      dokumentieren. Inzwischen sind einige Lager und Massengräber bekannt. Der DFK
                      stützt sich bei seinen Nachforschungen auch auf Zeugenaussagen seiner
                      Mitglieder. Teilweise sind Stellen bekannt, wo sich Massengräber befinden.
                      Allerdings können diese nicht immer zugeordnet werden, ob es sich hier um
                      Begräbnisplätze von Opfern der Nazi-Lager, der Roten Armee oder der polnischen
                      Nachkriegslager handelt.

                      Bekannt ist aber, daß noch alle Lagerbaracken bei der
                      Gräfin-Johanna-Schachtanlage in Bobrek, wo 1946 mindestens 600 Zwangsarbeiter
                      eingesetzt waren, vollständig erhalten geblieben sind. Beim Lompaschacht der
                      Heinitzgrube an der Laurahütter Landstraße (ul. Siemanowicka) stehen noch drei
                      von einst sieben Baracken. Hier erhielt der Beuthener
                      DFK-Stadtvereinsvorsitzende Peter Hensel vom Volksbund Deutsche
                      Kriegsgräberfürsorge (VDK) eine Skizze des Lagers, in dem bis zu 800
                      Kriegsgefangene untergebracht waren. Unbekannt ist jedoch die Lage der
                      Massengräber der etwa 500 Verstorbenen.

                      Vom Lager der nicht mehr existierenden Florentinengrube an der Hohenlinder
                      Landstraße (ul. Lagiewnicka) ist nichts mehr vorhanden. Aber hier gibt es
                      mehrere Massengräber, in denen russische und deutsche Kriegsgefangene sowie
                      polnische und jüdische Zwangsarbeiter verscharrt wurden. An der Außenmauer des
                      Pfarrfriedhofes von Hohenlinde liegen ebenfalls Lageropfer begraben, wie auch in
                      der Nähe der Aufständischen-Gräber an der Hohenlinder Landstraße. Hier steht
                      auch ein kleiner provisorischer Gedenkstein und eine kleine handgeschriebene
                      Hinweistafel.

                      Ein weiteres Massengrab konnte auf dem Pfarrfriedhof der Josephskirche in
                      Dambrau lokalisiert werden. Hier liegen Opfer des Lagers Beuthengrube. Ein
                      zweites Grab wurde auf freiem Feld angelegt, das heute von einer Abraumhalde
                      bedeckt ist.

                      Das größte Lager bestand einst bei der heute stillgelegten
                      Karsten-Zentrum-Grube, wo 1945 auch das Sammellager für die Deportierten
                      eingerichtet wurde. Hier arbeiteten bis 1948 Kriegsgefangene, nach 1946 aber
                      auch zivile Zwangsarbeiter. Die Zahl der Häftlinge und die der Toten ist
                      unbekannt, letztere dürfte aber in die Hunderte gehen, da es hier mehrfach zu
                      Typhusepidemien kam. Aus den Sterbebüchern des Neuen Evangelischen Friedhofs an
                      der Gutenbergstraße (ul. Powstancow Slaskich) geht hervor, daß hier 132 deutsche
                      Kriegsgefangene begraben liegen. Derweil verweigerte der für den benachbarten
                      Katholischen Friedhof zuständige Pfarrer dem DFK die Einsicht in dessen
                      Sterbebücher mit dem Hinweis, daß hier „damals sowieso nur wenige Deutsche
                      gestorben“ seien. Diese Antwort läßt Spekulationen über die Höhe der hier
                      liegenden Opfer freien Lauf. Ein drittes Massengrab wird auf dem
                      Kommunalfriedhof vermutet; hier existieren aber keine Sterbeunterlagen aus der
                      damaligen Zeit, die offenbar seinerzeit entweder vernichtet oder erst gar nicht
                      geführt wurden.

                      Erst im Herbst 1948 traten wesentliche Verbesserungen ein, allerdings war zu
                      diesem Zeitpunkt bereits absehbar, daß die letzten Zwangsarbeitslager bald
                      schließen würden. 1
                      • laband Re: ps 06.02.05, 12:14
                        Erst im Herbst 1948 traten wesentliche Verbesserungen ein, allerdings war zu
                        diesem Zeitpunkt bereits absehbar, daß die letzten Zwangsarbeitslager bald
                        schließen würden. 1950 soll es laut polnischen Untersuchungen nur noch etwa
                        1.700 ehemalige Wehrmachtssoldaten gegeben haben. Die letzten Gefangenen
                        verließen Oberschlesien erst kurz vor Weihnachten desselben Jahres. Die Zahl der
                        in den oberschlesischen und kleinpolnischen Gruben, hauptsächlich durch
                        Krankheiten umgekommenen Kriegsgefangenen ist unbekannt. Schätzungen gehen von
                        etwa zehntausend Toten aus (20 Prozent aller Internierten). Allein die Zahl der
                        aus der Sowjetunion heimgekehrten Oberschlesier ist in etwa bekannt: von den
                        tausenden Deportierten kamen ganze 5.603 Überlebende zurück.

                        Der DFK-Stadtverband Beuthen versucht, alle Lager und möglichst viele der
                        Begräbnisstellen zu dokumentieren und Denkmäler aufzustellen. Aber man wird sich
                        nicht auf die Geschichte nach 1945 beschränken, erzählt Peter Hensel, sondern
                        auch die Geschichte der deutschen Zwangsarbeitslager in Beuthen in die
                        Spurensuche einbeziehen. Tausende von russischen Kriegsgefangenen, jüdischen
                        KZ-Häftlingen und Zwangsarbeiter verschiedener Nationalität fanden in der
                        Beuthener Erde ihre letzte Ruhe. Alle waren Opfer des Krieges und sind Teil der
                        Beuthener Stadtgeschichte.
                        • Gość: ballest Denkmal IP: *.lbo.de.add / 62.138.243.* 09.02.05, 12:12
                          Tu pisze o tych 12 zastrzelonych w Rudnie!
                          www.katowice.uw.gov.pl/opracowania/emp_n/rudziniec.htm
                          --

                          pyrsk
                          ballest
                          • Gość: Ramon Re: Denkmal IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 09.02.05, 16:54
                            Hallo Ballest,
                            za tym dynkmalym we Supsku brakuje "Zamku", kery tam stou do 1961 roku.
                            Zamek zostou wtedy zbulony bo bouo to miejsce na obory poczebne.
                            Do dzisiej obor i zamku niyma jyno fajny park pozostou ale i tyn sie jusz w las
                            zmiyniou.
                            PS: Tyn dynkmal jakos pszetrwou w ciyniu dwuch wielkich kasztanow do 1960 roku.
                            W tym samym roku pieron w kasztany szczelou a w tymsamym czasie sie tablica z
                            mianoma z dynkmala stracioua.
    • laband Re: Lager Laband i inksze 07.02.05, 06:24
      W Knurowie uczczono ofiary deportacji


      Józef Krzyk 06-02-2005, ostatnia aktualizacja 06-02-2005 22:01

      Setki knurowian wzięło udział w uroczystościach z okazji 60. rocznicy deportacji
      Ślązaków do obozów w ZSRR. W lutym 1945 r. NKWD internowało i wywiozło do pracy
      w kazachskich i syberyjskich kopalniach być może nawet 90 tys. mieszkańców
      Śląska. Wrócili nieliczni, reszta zmarła z przepracowania i głodu

      Setki mieszkańców Knurowa wzięło udział w sobotnich uroczystościach z okazji 60.
      rocznicy deportacji Ślązaków do ZSRR. W lutym i marcu 1945 r., ledwo przetoczył
      się front, NKWD - radziecka policja polityczna - internowała i wywiozła do pracy
      w kazachskich i syberyjskich kopalniach około 90 tys. Ślązaków. Zgodnie z
      zarządzeniem radzieckich władz musieli się stawić w określonym dniu na zbiórkę.
      Niektórych zabierano siłą z domu lub z pracy. Przewodnikami i pomocnikami
      enkawudzistów bardzo często byli polscy milicjanci. - W Ornontowicach do milicji
      zapisywały się najgorsze nieroby i lumpy. Jeden z nich aresztował mojego ojca -
      mówił Henryk Stawiarski, przewodniczący Stowarzyszenia Pamięci Tragedii
      Śląskiej. Kierowana przez niego organizacja od kilkunastu lat zbiera dokumenty i
      informacje na temat deportacji. Dzięki temu udało się ustalić, że tylko z okolic
      Knurowa internowano ponad 2,8 tys. osób. Najliczniejszą grupą byli górnicy,
      robotnicy i kolejarze, ale byli też kupiec, ksiądz i aptekarz, dawni powstańcy
      śląscy i akowcy.

      Półtoraroczną pracę w syberyjskiej kopalni przeżył m.in. ksiądz Rajmund
      Stachura, emerytowany proboszcz parafii Cyryla i Metodego w Knurowie. Gdy NKWD
      odebrała mu różaniec, zrobił sobie nowy - z drewna brzozowego i drutu.

      Przed wywiezieniem w głąb Związku Radzieckiego część Ślązaków była
      przetrzymywana w dawnym hitlerowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz. Po
      prośbach ówczesnych wojewodów - Jerzego Ziętka i Aleksandra Zawadzkiego -
      kilkanaście tysięcy osób mogło wrócić do domu, ale z samego tylko Oświęcimia do
      obozów wysłano 23 tys. Ślązaków. Niektórzy nie przetrzymali nawet trudów podróży.

      - Gdy mój ojciec zmarł, jego zwłoki wyrzucili z pędzącego wagonu, nikt nie
      myślał o kopaniu grobu - opowiada ze łzami w oczach Róża Cedzidło, która razem z
      matką i trzema siostrami pozostała bez środków do życia. - Musiałyśmy żebrać,
      żeby mieć na jedzenie. Moja mama, choć była już wdową, nie dostawała długo
      żadnej renty. - Knurów w tamtym czasie to było miasto sierot i wdów, ale zanim w
      urzędzie mojej mamie przyznali rentę po ojcu, minęły dwa lata - mówi Łucja
      Tumula. Franciszek Bąk, jej ojciec, został internowany, bo sąsiedzi donieśli, że
      jest Niemcem. Potem sami wyjechali do Niemiec.

      Śledztwo w sprawie deportacji prowadzi Instytut Pamięci Narodowej. Rodziny
      wywiezionych i ci nieliczni, którzy przeżyli obóz w ZSRR, stracili już nadzieję
      na zadośćuczynienie. - Świat o nas nie chciał wiedzieć, a teraz nie chce
      pamiętać. Lepiej już nie rozdrapywać ran - wzdycha Agnieszka Kazior z Gliwic.
      Miała 15 lat, gdy została wywieziona do Karagandy. Udało jej się wrócić tylko
      dlatego, że po kilku miesiącach była tak chora i wycieńczona, że naczelnik obozu
      uznał, że wkrótce umrze. Nie chciał psuć sobie statystyki i ją odesłał.
    • laband Re: Lager Laband i inksze 10.02.05, 07:05
      Ods³oniêto tablicê ku czci mieszkañców £azisk wywiezionych do sowieckich obozów
      w 1945 roku




      Miros³aw Du¿y, burmistrz £azisk, ods³ania tablicê po¶wiêcon± pamiêci
      mieszkañców wywiezionych w 1945 r. do sowieckich ³agrów
      Fot. agnieszka mikolajec / AGEN




      kapi 08-02-2005 , ostatnia aktualizacja 08-02-2005 21:41



      "Ich krzywda nie zostanie zapomniana" - brzmi napis na prostej, czarnej tablicy
      pami±tkowej, która zosta³a ods³oniêta we wtorek na ¶cianie budynku urzêdu miasta
      w £aziskach Górnych. W ten sposób uczczono pamiêæ mieszkañców, którzy zostali
      wywiezieni do sowieckich obozów w 1945 roku. - Jest trochê tych nazwisk, trzeba
      uszanowaæ ich pamiêæ, ¿eby m³odzi o nich nie zapomnieli - mówi Jan Wajda,
      mieszkaniec £azisk, który przyszed³ obejrzeæ tablicê.

      W Miejskim Domu Kultury przygotowano z tej okazji wystawê. Mo¿na na niej
      przeczytaæ relacje osób, które prze¿y³y wywózki, oraz rodzin tych, którzy nigdy
      nie wrócili do domu. - Prze¿y³em, bo pi³em wodê z pokrzywami i pio³unem -
      opowiada 77-letni Franciszek Sosna, który wróci³ z ³agru do domu po 18
      miesi±cach, 31 sierpnia 1946 roku.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka