laband
01.03.05, 21:50
Urodził się w 1890 roku w kurnym Gdowie pod Krakowem. Ojciec - nauczyciel
zadbał o wykształcenie syna i szlacheckie nazwisko. Skończył więc
Kurzydło-Grażyński gimnazjum w Krakowie, a później studiujqc historię z
geografie uzyskał doktorat - takie obecne magisterium: z języka niemieckiego -
dobry, zaś łacina, greka - dostateczny.
W czasie l wojny światowej, gdy Austriacy z Niemcami (w tym Ślązacy,
Poznaniacy, Prusacy) w bardzo ciężkich walkach na Mazurach (Tannenberg) czy
pod Gorlicami wyzwalali ziemie polskie spod totalnego zaboru rosyjskiego -
właściwie to już kraj prywiśliński w Rosji, Kurzydło-Groźyński zadekował się
gdzieś na tyłach armii austriackiej. Wykorzystał też decyzję Austro-Węgier i
Niemiec z 5 listopada 1916 o powstaniu Rady Regencyjnej i proklamowaniu nowego
Królestwa Polskiego, zorientowanego tym razem ku Zachodowi, do działalności
wojskowo-politycznej. Od listopada 1918 był już w wojsku polskim i
uczestniczył w agitacji plebiscytowej na Spiszu i Orawie, zahaczając o Śląsk
Cieszyński. W wojsku wiąże się z piłsudczykami, jest w tajnej POW wypełniając
zadania zlecone przez Oddział II Sztabu Ministerstwa Spraw Wojskowych (wywiad
i dywersja). Pod płaszczykiem Związku Przyjaciół Górnego Śląska - w Krakowie,
Towarzystwa Obrony Zachodnich Kresów Polski - w Krakowie, tzw. Centrali
Wychowania Fizycznego wreszcie Dowództwa Obrony Plebiscytu, wszędzie zajmując
najwyższe stanowiska "oświatowo-organizacyjno-mobilizacyjne", działał
przeciwko Ślązakom. Proponowany w Wersalu plebiscyt na temat autonomii w
Galicji już wcześniej utrącił inny wodzirej polityczny między klavirym i
szabelkóm - Paderewski, podobnie było później też na Śląsku Cieszyńskim. Fakty
te spowodowały później odmowę ratyfikacji traktatu wersalskiego przez
amerykański Senat, który już wówczas postrzegał traktat jako dyktat postawiony
Niemcom. Kurzydło-Grażyński był jednym z wielu oficerów odkomenderowanych z
"dwójki" do tajnego DOP. Plebiscyt na Śląsku został przez Polaków przegrany -
mimo, że za Polskq głosowały tysiqce napływowych, którzy przybyli tu wcześniej
za pracą w kopalniach i hutach, a Polacy z Francuzami przez ponad rok
"przygotowywali" teren plebiscytowy. Po uchwaleniu w marcu 1920 roku przez
Sejm pruski autonomii prowincjalnej dla Górnego Ślqska, 15 lipca 1920 Sejm RP
wystqpił z konkurencyjnym Statutem Organicznym Województwa Śląskiego - wybrano
dalej idqcy projekt adwokata K. Wolnego, odrzucajqc centralistyczny projekt dr
J. Buzka z Uniwersytetu Lwowskiego. Uchwała o autonomii Śląska stała się
ważnym argumentem propagandy polskiej i w przeprowadzonym plebiscycie, mogła
też być postrzegana przez naiwnych jako możliwość daleko idącej samodzielności
Śląska. Propagandę i terror plebiscytowy prowadził ze swojej "jaskini lwa"
czyli Festung Lomnitz w Bytomiu Korfanty, do którego spłynęły nagle ogromne
pieniądze niejasnego pochodzenia. Za "Wolą Ludu" - gazeta zamordowanych
Teofila Kupki i Pawła Szymury - "jako student dał się Korfanty od Żyda
Nathansona utrzymywać", a Hotel Lomnitz okazał się własnością pewnego kupca
gdańskiego. Oczywiście ogromne pieniądze płynęły głównie z Warszawy. Plebiscyt
jednak Polacy przegrali, mimo terroru i pacyfikacji ludności wiejskiej w
okresie tzw. I i II powstania, organizowanych przez ludzi napływowych
zwązanych z Kurzydłą-Graźyńskim, Korfantym, jak np. Witczakowie, Michalscy,
Mielżyńscy, Brandysowie itd. itd. W miastach opcję niemiecką wybierało dwu-,
trzykrotnie więcej wyborców. Wyjątek stanowił Bieruń Stary, gdzie wygrali
Polacy. Nie dopuszczono opcji trzeciej - śląskiej. Polska z Piłsudskim,
Witosem, Paderewskim, Sikorskim, Sosnkowskim reprezentowała stanowisko "nie
mogemy ale muszemy" ten Śląsk zdobyć. Nie cały "Wersal" był za. Krańcowego
osłabienia Niemiec domagali się Francuzi. "Wersal" wysłał więc na Śląsk armię
plebiscytową zdominowana przez Francuzów - prawie dwadzieścia tysięcy wojska i
urzędników. Brytyjczycy - w końcu tylko Szkoci z kobzami i bębenkami - będą tu
doraźnie, zawsze po faktach, a "Italijoki" byli dla Francuzów jak listek
figowy. Gen. K. Sosnkowski - minister spraw wojskowych - po wizycie w Paryżu
Piłsudskiego podpisał tamże 21 lutego 1921 r. ściśle tajną konwencję wojskową
skierowaną przeciwko Niemcom. Teraz na Śląsku wszystko będzie odbywało się pod
dyktando prefekta gubernatora Le Ronda. Marsz sowietów na Warszawę w 1920 roku
przyniósł wprawdzie wcześniej trochę zamieszania - np. nasz bohater
Kurzydło-Grażyński zadekował się w tym czasie w Bytomiu u Korfantego w jego
Festung Lomnitz, Piłsudski tez się na parę dni zawieruszył, ale potem wróciła
norma, kiedy Rozwadowski poustawiał armie.
Heca powstańcza na Sląsku w maju 1921 roku - Cat-Mackiewicz nazywa to
źeligowszczyzną tylko w gorszym wydaniu - wywołuje trwały konflikt między
Kurzydłą-Graźyńskim a Korfantym. Dwutorowość polityczno-wojskowa, wydawane
rozkazów z Warszawy i Paryża, spowodowana zobowiązaniami wersalskimi, wywołuje
w dowództwie sporo zamieszania, w efekcie którego Korfanty jak marionetka
odstawiany jest stopniowo na boczny tor. Kurzydło-Grażyński, teraz jako
Borelowski, III powstanie przesiedział w zasadzie na zamku w Bielszowicach.
Cele Francuzów i Brytyjczyków były rozbieżne, chociaż obie strony miały tez
wspólne interesy -chociażby na Bliskim Wschodzie. Po rozpadzie państwa
tureckiego. Przypomnę tu kulisy decyzji o podziale Śląska 20 października 1921
roku w Wersalu. Właściwie ostatecznego podziału dokonano w Genewie, w Lidze
Narodów. Dnia 31 sierpnia 1921 wybrano tzw. Komisje Czterech - Belga,
Brazylijczyka, Chińczyka oraz Hiszpana. Skład Komisji był korzystny dla
Francji. Komisja miała rozpatrzyć problem Górnego Śląsko i zaproponować
osfateczny podział obszaru plebiscytowego. Jej wnioski przyjęte przez Radę
Ligi Narodów 12 października, otrzymały formę decyzji Konferencji Ambasadorów
20 października. Uchwała Rady była w ocenie polskiego delegata Askenazego
"wielką wygraną", na którą złożyły się: ustępliwość Brytyjczyków, energiczne
działanie w rozstrzygającym momencie delegata francuskiego L Bourgeois,
neutralne stomowisko Hiszpana Quinonesa i japońskiego przewodniczgcego Rady
Ishiiego, życzliwość przedstawiciela Chin Wellingtona Kao oraz gorące poparcie
Brazylijczyka Gaslono de Cuhnz. Wrogą pozycję zajął natomiast Włoch markiy
Imperiali, a trudności miał czynić Belg P. Huymans. Poseł hr. Zamoyski nalegał
- znamienne - aby rząd polski przyjął decyzję bez oporów i by prasa krajowa
oględnie traktowała postawę Wielkiej Brytanii i nie uwypuklała zwycięstwa
francuskiego. Podobne stanowcze "rady" przekazali nasi przyjaciele - donosił
on do Warszawy.
Na wieść o decyzji o podziale obszaru plebiscytowego flagi śląskie w Niemczech
opuszczono do połowy masztów i przybrano kirem.